bratowa mojego męża...

20.06.05, 09:57
od poczatku: w sobotę po południu dzwoni moja komórka,odbieram -ona.nie mówi
nic na powitanie tylko zaczyna mi pyskować że przez mnie mój mąz nie chce
pozyczyc im pieniędzy.ze jestem podła,chciwa,samolubna...normalnie mowę mi
odjeło.nawrzeszczała na mnie i wyłczyła się nie dając mi dojść do słowa.
mąz wrócił do domu, opowiedziałam a on sie dosłownie zagotował z wściekłosci.
jak sie okazuje brat poprosił go o pozyczenie 5 tys zł ( nota bene raz
pozyczyliśmy im 500zł ,mineło ól roku i nie oddali)a on odmówił stwierdzajac
zgodnie z prawdą ze mamy wydatki,luzem 5 tys nie ma a lokaty zrywał nie
będzie.na tym ich rozmowa sie zakonczyła.tyle ze oni sobie widocznie
wywnioskowali ze to moja wina/zasługa.
na koniec czerwca mamy jechac w odwiedziny do tesciowej,spotkamy sie z bratem
i bratową i obawiam sie ze będzie jakis ,,dym" bo tym razem nie daruje!!!!
sory,ale musiałam sie pozalićsmile
    • umasumak Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 10:21
      Radzę Ci, rozmowę zostaw mężowi. Z tego co piszesz, będzie wiedział jak to
      załatwić. Pzdr
    • mama.tadka Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 10:23

      To zabawne, ale pojawily się dwa wątki o takim samym tytule smile
    • kawusia76 Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 10:28
      utłukłabym larwęsmile))a powaznie- mam podobną sytuację do tego stopnia ze
      usłyszałam od bratowej meza ( gdybym usłyszała od brata miałoby to inne
      znaczenie) ze jak nam sie tak dobrze powodzi to mamy OBOWIĄZEK im pomagać
      finansowo! dodam ze pomagamy finansowo teściowej,którą oni bez skrupułów
      wykorzystują w kazdy mozliwy sposób i robimy to sami dla siebie, bo tesciowa
      nas nigdy o pomoc nie prosiła.pozatym oni uznaja ze to wszystko moja wina,ze
      buntuje meza przeciwko jego rodzinie,zreszta juz na weselu usłyszałam że jest
      juz ,,kupiony"przez moja rodzinę.kontakty mamy ograniczone do minimum,dzieli
      nas ponad 100 km i jestem z tego bardzo zadowolona. i jak nie mam zwyczaju sie
      lansowac to przy spotkaniu z bratowa robie to bez mrugniecia okiem.
      Aniu, nie daj sie,proponuje aby Twój maz postawił sprawę jasno swojemu bratu.
      • chimba Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 10:40
        Pomagać to nie obowiązek, mozna ale nie trzeba, tym bardziej bratowej, która
        mnie oczernia. Nie przejmuj się taką bratową, tym bardziej, ze to tak naprawdę
        obca dla ciebie osoba.
        • chimba Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 10:41
          napisałam - mnie oczernia, powinno być, Ciebie oczernia - sorki
    • weronikarb Przepraszam za drugi taki sam tytul watku 20.06.05, 10:35
      Chyba te bratowe naszych mezow maja nie tak poukladane w glowach wink
      • ania_wal Re: Przepraszam za drugi taki sam tytul watku 20.06.05, 10:37
        niestety, na to wygladasmile
    • bl_aneczka Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:08
      Mój mąż też ma taką bratową. I do tego bratasad( Tylko, że Dagusia chce się
      jeszcze we wszystko wtryniać. Nie dość, że mają więcej i lepiej, wszyscy im
      pomagają to zaraza jeszcze wyszukuje problemy: a to moje dziecko za grube, a to
      nie pije wody koperkowej o 4.00 rano (a po co, skoro nie miała kolek?), a to
      prażenie mózgowe ma... Może takie bratowe to epidemia?smile
      • attena76 Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:13
        chyba cos w tym jestsmile moja bratowa wypalila ostatnio, ze my powinnismy oddawac
        im połowę pieniędzy za mieszkanie, które wynajmujemywink.
        • attena76 Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:39
          cholera jasna (sorki) właśnie sobie przypomniałam - też jestem bratową (mam
          nadzieję że mnie szwagierka lubiwink)
          • ania_wal Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:45
            a ja niesmilei zawsze sie cieszyłam ze nie mam rodzeństwasmile
          • e_r_i_n Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:54
            Ja będę smile
      • ania_wal Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:16
        widocznie epidemia. tamta wogóle rzadzi bratem mojego męza a cos takiego jak
        partnerstwo to jej sie w głowie nie miesci.nie pracuje,brat zarabia grosze(tam
        gdzie mieszkaja zycie jest duzo tańsze niz w w-wie),obsępiają teściową i
        wiecznie im sie wszystko nalezy.najbardziej boli ich fakt ze niezle nam sie
        powodzi- tyle ze nikt nie widzi tego ze ja zostawiłam w domu 3,5 miesieczne
        dziecko i wrócilam do pracy a mój maż odl ta ma 2 etaty i dodatkowe
        zlecenia.widza natomist samochód,ubrania itd.
        • bl_aneczka Re: bratowa mojego męża... 21.06.05, 11:16
          jesteś pewna, że nie jest to ta sama bratowawink Ta nasza nawet chciała mężowi
          założyć sprawę o alimenty. Ot taksad
          • bl_aneczka Re: bratowa mojego męża... 21.06.05, 12:09
            Oczywiście swojemu mężowi. Do mojego nic nie ma.
      • e_r_i_n Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:20
        bl_aneczka napisała:

        > Może takie bratowe to epidemia?smile
        • e_r_i_n Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:22
          Sorki, za szybko poszło smile

          Ja się wyłamię - bratowa mojego meza nie jest zła smile
          Mamy inne podejście do pewnych spraw (to, jak ubierać czy karmić dzieci),
          ale generalnie mamy bardzo przyjacielskie stosunki. Jednak gdyby brat mojego
          meza nie podjal najlepszej w swoim zyciu decyzji smile o rozstaniu z poprzednia
          dziewczyną (z ktora był chyba 7 lat), to na 100% pisałabym podobne do Waszych
          posty smile
          • attena76 Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:30
            żeby była reguła musi być wyjątekwink
          • bl_aneczka Re: bratowa mojego męża... 21.06.05, 11:14
            A czy ja się upieram, że to epidemia na skalę krajową? W końcu nie wszyscy
            muszą na to chorowaćsmile
    • attena76 Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:33
      ania, a ten bank to gdzie macie bo ja też wziełabym kredyt taki bez oddawania i
      odsetekwink a tak poważnie, to poinformuj swoją szwagierkę, że istnieje taka
      instytucja jak bank i to tam udzielają pożyczek.
      • ewa2233 Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 12:52
        Uważam, że nawet nie macie obowiązku się tłumaczyć dlaczego nie chcecie
        pożyczyć własnych pieniędzy! I nie ważne "z czyjej winy".
        Powiedziałabym, że pożyczyć nie możemy, a poza tym wciąż czekamy na oddanie
        długu.
        I tyle.
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • umasumak Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 22:34
          ewa2233 napisała:

          > Uważam, że nawet nie macie obowiązku się tłumaczyć dlaczego nie chcecie
          > pożyczyć własnych pieniędzy! I nie ważne "z czyjej winy".
          > Powiedziałabym, że pożyczyć nie możemy, a poza tym wciąż czekamy na oddanie
          > długu.
          > I tyle.

          Sęk w tym, że najwtraźniej dla bratowej Ani_wal, pożycz = daj wink. Czyli
          oddawać zaszłej "pożyczki" nie zamierza, a na dodatek z jakichś powodów uważa,
          szwagier i jego żona mają obowiązek "pożyczać" jej coraz to nowe sumy. Na
          nieoddanie rzecz jasna wink. Pzdr
          > ------------------------------------------------------
          > çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • anias29 Re: bratowa mojego męża... 20.06.05, 22:11
      A ja myślę, że ania_wal jest bratową męża weronikirb, która jest bratową męża
      ani_wal. wink
      • ewa2233 Re: bratowa mojego męża... 21.06.05, 12:33
        umo!
        Jeśli tak bratowa uważa, jak piszesz - trzeba jej wreszcie uświadomić, że jest
        inaczej smile
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
Inne wątki na temat:
Pełna wersja