l.e.a
22.06.05, 17:51
Kamienica, w której mieszkam ma wspólne podwórko z domkiem, w którym
mieszkają rodziny eksmitowane. W owym domku mieszka rodzina, która posiada 7
dzieci, wszyscy mieszkają razem w jednym pokoju. I jakoś sobie radzą.
Niestety problem w tym, że rodzicie dzieci nie dbają o czystość mieszkania,
ubioru i co najważniejsze higieny dzieci. Mój synek - często bawi się z tymi
dziećmi na podwórku, dzieci są naprawdę bardzo grzeczne, fakt czasami nie
dogaduja się z synem ale tak bywa z dziećmi

Bywa tak, że czasem synek zaprasza dzieci do nas do domu, dzieci chętnie
przychodzą, bo mają możliwość pobawienia się zabawkami, których im brakuje w
domu, pozatym czasem dostana ciepły posiłek, którego w domu często brak.
I tu powstaje problem: Synek od jakiegos czasu chce ich odwiedzać w ich domu,
ja sobie tego nie zyczę gdyz rodzice dzieci nadużywają alkoholu, w domu jest
brudno i boję się aby synek nie nabawił się jakiejś choroby, pozatym chce aby
unikał krzyków i patrzenia się na pijackie burdy i puste butelki po alkoholu
itp. Tłumaczę zatem synkowi, że do obcego domku może chodzić tylko z
rodzicami. Ostatnio walnął sąsiadce: " Nie przychodzę do Was bo u Was jest
baaardzo brudno ! " myślałam, że spalę się ze wstydu

No i sąsiadka mnie zapytała ostatnio, czemu mój synek nie może przychodzić do
nich, odpowiedziałam,że uczymy synka aby obcych domów nie odwiedzał bez
naszej wiedzy i zezwolenia. A ona na to: no to jak się nauczy to chyba będzie
mógł przychodzić ?
Jak się zachować w takiej sytuacji ? jak jej delikatnie odpowiedzieć, że
sobie tego nie życzę ?