Coś z życia wziętego.......

23.06.05, 10:48
Za mąż czy do więzienia?

1. W więzieniu dostajesz trzy pełne posiłki dziennie
W domu sama musisz je sobie ugotować i jeszcze zmusić dzieci, żeby je zjadły.

2. W więzieniu codziennie masz godzinę na spacer i życie towarzyskie.
W domu musisz zadbać o spacer i życie towarzyskie dzieci.

3. W więzieniu możesz oglądać telewizję, nawet kablową.
W domu musisz słuchać dzieci kłócących się o pilota i niedobrze ci się robi
od niezliczonych godzin kreskówek. A wieczorem mąż ogląda mecze.

4. W więzieniu możesz czytać, co ci się podoba, a nawet się kształcić.
W domu musisz czytać na głos cotygodniowy odcinek komiksu i zastanawiać się
skąd wziąć forsę na kursy dla dzieci, nie zmuszając rodziny do jedzenia kitu
z okna.

5. W więzieniu opieka medyczna jest bezpłatna.
W domu oddasz do lombardu srebra po prababci żeby leczyć się prywatnie, albo
masz nadzieję, że lekarz z NFZ zjawi się zanim umrzesz.

6. W więzieniu jeżeli masz gości, to idziesz do specjalnego pokoju, siadasz i
rozmawiasz, potem mówisz im do widzenia, i po sprawie.
W domu musisz sprzątać kilka dni naprzód, gotować i sprzątać po gościach i
możesz tylko marzyć, żeby wreszcie sobie pojechali.

7. W więzieniu możesz poświęcić cały wolny czas na siedzenie w przydzielonej
sobie przestrzeni i słodkie nieróbstwo.
W domu musisz sprzątać i swoja przestrzeń, i tą innych osób. I co to
właściwie jest "wolny czas"?

8. W więzieniu masz własną łazienkę.
W domu musisz trzymać drzwi do łazienki żeby nikt nie stał ci nad głową,
żądając abyś coś dla nich zrobiła.

9. W więzieniu Twoimi brudnymi ubraniami zajmuje się pralnia.
W domu musisz się sama zająć twoimi, a także należącymi do reszty domowników.
I na pewno ktoś na ciebie nawrzeszczy, że jego ulubiona koszula jest brudna.

10. W więzieniu zawiozą cię wszędzie, gdzie potrzebujesz.
W domu to ty wozisz innych, gdzie potrzebują.

11. W więzieniu personel pilnuje, by nic ci nie zginęło.
W domu to ty masz znajdować wszystkim zagubione przez nich przedmioty.

12. W więzieniu nie ma wrzeszczących i narzekających dzieci i mężów,
żądających byś coś dla nich zrobiła, lub wrzeszczących, że tego nie zrobiłaś.

W domu... Dlaczego właściwie mężczyźni uważają małżeństwo za więzienie?

żródło joemonster.org
    • irytek001 Re: Coś z życia wziętego....... 23.06.05, 11:38
      w wiezieniu nie ma dostepu do internetu. idz i uwolnij nas od siebie.
      • cocollino1 irytek buahahahhahaha dobre n/t 23.06.05, 12:05
    • lajlah Re: Coś z życia wziętego....... 23.06.05, 12:07
      no, w sumie jak się tak zastanowić, to święta prawdawink
    • babka71 Re: Coś z życia wziętego....... 23.06.05, 12:20
      W więzieniu dupę Ci obrabiają każdej nocy jak jesteś cw..em i nie możesz
      odmówić!!!,
      a w domu albo masz przyjemność albo mówisz, że Cię boli głowa.
      Byłaś kiedyś w zakładzie karnym lipcowa? jak nie to zapraszam ciekawe ile tam
      wytrzymasz???
      i te 3 posiłki
      i TV i spacerek godzinkę dziennie
      Jak masz dostęp do internetu to napisz do jakiegoś więźnia może Ci odpisze ..
      mają luz blues tylko "żyć nie umierać"
      • kosheen4 babka, spokojnie, nie unoś się... 23.06.05, 12:22
        za chwilkę usłyszysz że to tylko żart był przecież a mamuśki poczucia humoru nie
        mają wink
        • babka71 po znieczuleniu nerwowa jestem OK spoko 23.06.05, 12:24
      • 18lipcowa Re: Coś z życia wziętego....... 24.06.05, 15:12
        dziewczynko chyba nie skumałaś...?
    • iwles Re: Coś z życia wziętego....... 23.06.05, 12:26
      Ło matko..... przecież to oczywiste, że ż a r t .........

      Nawet fajny.......smilesmilesmilesmile
      • kosheen4 Re: Coś z życia wziętego....... 23.06.05, 12:32
        iwles napisała:

        > Ło matko..... przecież to oczywiste, że ż a r t .........
        > Nawet fajny.......smilesmilesmilesmile

        że to żart, to oczywiste, przeca joemonster nie należy do portali pogrzebowych.
        mnie nie rozśmieszył. nie podobają mi się stereotypy traktujące mariaż jak
        więzienie dla którejś ze stron ani nie bawią dowcipy na ten temat.
        wolę dowcipy w stylu: przychodzi facet do księgarni i pyta, czy dostanę książkę
        pt. "mężczyzna władca kobiet"? - fantastyka na trzeciej półce na prawo!
        wink
    • viviene12 nie to ze kogos bronie 23.06.05, 12:26
      ... ale jakby powyzsze pochodzilo spod klawiatury kogos innego to by bylo
      pewnie: "buuuuuhaaaahaaaa, dobre!" i zrywanie bokow.

      ...czy bardzo sie myle?smile

      sloneczne pozdrowienia z 40-stopniowego upalu
      viviene12
      • kosheen4 Re: nie to ze kogos bronie 23.06.05, 12:34
        viviene12 napisała:

        > ... ale jakby powyzsze pochodzilo spod klawiatury kogos innego to by bylo
        > pewnie: "buuuuuhaaaahaaaa, dobre!" i zrywanie bokow.
        >
        > ...czy bardzo sie myle?smile

        jeśli chodzi o mnie to się mylisz smile
        zapodajcie jeszcze jakieś dowcipy, skoro już jest wątek z kawałami.
        wink
        • ingrid123 na życzenie dowcip.... 23.06.05, 13:26
          kontrola sanepidu w szkolnej stolowce. kontroler pyta: co to jest to zielone i
          pomaranczowe?odpowiedz:zieloneto metafora, trudne slowo, szyneczki z constaru,
          a pomaranczowe to alegoria, jeszcze trudniejsze slowo, barszczyku ukrainskiegosmile
          • ingrid123 na życzenie dowcip.... 23.06.05, 13:27
            Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych
            studentów, radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach
            i testach. Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w
            poniedziałek o 8.00, wszystkim z ocen wychodziła 5. Byli tak
            pewni siebie ze przed egzaminem zdecydowali poimprezowac u
            kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale zapili ryja
            w weekend i jak zasnęli w niedziele popołudniu, obudzili się w
            poniedziałek koło 12.00. Na egzamin oczywiscie nie
            zdazyli,postanowili zabajerowac profesora. Tlumaczyli sie ze w
            weekend pojechali do kolegow na uniwersytet do Poznania aby
            poglebic wiedze i wymienic doswiadczenia. Niestety w drodze
            powrotnej gdzies w lasach zlapali gume, nie mieli kola
            zapasowego i dlugo nie mogli znalezc nikogo do pomocy. Dlatego
            niestety przyjechali dopiero kolo poludnia. Profesor przemyslal
            to i mowi:
            - OK mozecie przystapic do egzaminu jutro rano.
            Studenci zadowoleni ze sie udalo go zbajerowac, pouczyli
            sie jeszcze troche w nocy i na drugi dzien przyszli jak zwykle
            pewni siebie. Profesor posadzil ich w czterech osobnych
            pokojach, zamknal drzwi, a asystenci rozdali pytania.
            Caly test byl za 100 punktow. Na pierwszej stronie bylo
            zadanie za 5 punktow, ktore wszyscy rozwiazali bez wysilku. Na
            drugiej stronie bylo tylko jedno pytanie za 95 punktow:
            - Ktore koło
            • ingrid123 i jeszce jednen .... 23.06.05, 13:28
              Tato, jak przyszedłem na świat? - No dobrze, mój synu, kiedyś musieliśmy odbyć
              tę rozmowę. Tata poznał mamę na chatroomie. Później tata i mama spotkali się w
              cyberkafejce i w toalecie mama zechciała zrobić kilka downloadów z taty memory
              sticka. Jak tata był gotowy z uploadem, zauważyliśmy, że nie zainstalowaliśmy
              żadnego firewalla. Niestety, było już za późno, żeby nacisnać ,,cancel''
              albo ,,escape'', a i meldunek ,,chcesz na pewno ściągnąć plik?'' już na
              poczatku skasowaliśmy w opcjach ,,ustawienia''. Antywirus mamy już od dłuższego
              czasu nie był uaktualniany i nie poradził sobie z robakiem taty. Więc
              nacisnęliśmy klawisz ,,enter'' i mama otrzymała komunikat: ,,przypuszczalny
              czas kopiowania 9 miesięcy''
              • cocollino1 Re: i jeszce jednen .... 23.06.05, 13:33
                wszystki trzy super!!!!! a wszczegolnosci ten z kołemsmile)))))
                • ingrid123 no to z pewna taką nieśmiałością jeszcze jeden... 23.06.05, 13:36
                  Egzaminy wstępne na nauki polityczne, profesor rozmawia z kandydatką:
                  - Co pani wiadomo na temat programu ekonomicznego ministra Hausnera?
                  Dziewczyna milczy.
                  - Co pani wie o polityce społecznej Leszka Millera?
                  Dziewczyna milczy.
                  - A wie pani chociaż, kto to jest Leszek Miller?
                  Dziewczyna milczy.
                  Profesor lekko się irytuje i pyta:
                  - A skad pani pochodzi?
                  Dziewczyna odpowiada:
                  - Z Bieszczad, panie profesorze.
                  Profesor podchodzi do okna, wygląda nostalgicznie na ulicę, kiwa znacząco głową
                  i mówi do siebie w głębokim zamyśleniu:
                  - K@@@@, może by tak wszystko pier@@@@ i wyjechać w Bieszczady?
                  • ingrid123 i ten już ostatni.... 23.06.05, 13:37
                    odprowadza chłopak dziewczynę późnym wieczorem do domu. Przed bramą, po
                    ostatnim buziaczku, nagle mówi do lubej:
                    - Słuchaj Zosiu, chodzimy ze sobą już cztery miesiące. Chodź na pół godzinki
                    wpadniemy do mnie. Mam wolną chatę.
                    - Nie mogę - odpowiada panna.
                    - Chodź, proszę.
                    - No dobrze ale muszę na trzy minutki wpaść do domu i powiedzieć rodzicom, że
                    wrócę później.
                    - Dobrze, tylko się pośpiesz - zgadza się radośnie chłopak.
                    Dziewczyna wbiega do klatki, po trzech minutach wraca, całuje chłopaka w
                    policzek:
                    - No to chodźmy - mówi.
                    W tym momencie otwiera się z trzaskiem okno jej mieszkania, wychyla się ojciec
                    i wrzeszczy:
                    - Zośka, do jasnej cholery! Nasr.. to nasrałaś, a wodę to kto spuści???
                    • cocollino1 ingrid!!!!!!!! leze ze smiechu w biurze!!!!! 23.06.05, 13:40
                  • cocollino1 Re: no to z pewna taką nieśmiałością jeszcze jed 23.06.05, 13:39
                    to juz gdzuies widzialam boskiesmile))))))))))))))
                    • ingrid123 no to jak się podobało jeszcze to.... 23.06.05, 13:43
                      Unia Europejska, rok 2009...


                      [operator]: Dziękujemy, że wybrał pan naszą pizzerię. Czy mogę prosić o
                      pański numer EUROPESEL?
                      [klient]: Dzień dobry. Chciałbym złożyć zamówienie.
                      [o]: Czy mogę najpierw prosić pański numer EUROPESEL?
                      [k]: Mój EUROPESEL, tak.... już ...chwileczkę...to jest
                      2165052031412341123221854332223.
                      [o]: Dziękuję, panie Nowak. Widzę, że mieszka pan przy ulicy Żytniej 14,
                      a pański numer telefonu to 56320302. Numer telefonu w pańskim biurze to
                      54356326 a numer pańskiej komórki to 88234924. Z którego numeru pan
                      dzwoni?

                      [k]: Co ? Dzwonię z domu. Skąd pan ma te wszystkie informacje?
                      [o]: Jesteśmy podłączeni do Systemu, proszę pana.
                      [k]: (wzdychając) A... tak... Chciałbym zamówić dwa razy waszą Pizzę
                      Samo Mięcho.
                      [o]: To chyba nie jest dobry pomysł, proszę pana.
                      [k]: Co pan ma na myśli?
                      [o]: Proszę pana, w pańskiej kartotece medycznej jest napisane, że ma
                      pan za wysokie ciśnienie i ekstremalnie wysoki poziom cholesterolu. Twój
                      Narodowy Opiekun Zdrowia nie zezwoli na takie niezdrowe zamówienie.

                      [k]: Cholera. To co pan proponuje?
                      [o]: Może pan spróbować naszej niskotłuszczowej Pizzy Sojowej. Z
                      pewnością panu zasmakuje
                      [k]: Czemu pan sądzi, że mi to zasmakuje?
                      [o]: Wypożyczał pan w zeszłym tygodniu " Sojowe przepisy kulinarne" z
                      biblioteki, dlatego właśnie to panu zasugerowałem.

                      [k]: Ok, ok. Proszę więc dwie rodzinne. Zaraz podam panu numer karty
                      kredytowej.
                      [o]: Obawiam się, że będzie pan musiał zapłacić gotówką, bo przekroczył
                      pan limit na koncie karty kredytowej.
                      [k]: No to skoczę do banku tu obok i przyniosę gotówkę zanim wasz
                      kierowca dostarczy pizzę.
                      [o]: Pańskie konto czekowe, również jest już wyczerpane.
                      [k]: Nieważne. Po prostu przyślijcie pizzę, mam już gotówkę gotową. Jak
                      długo to zajmie?
                      [o]: Obawiam się, że około 45 minut, gdyż mamy teraz dużo zamówień.
                      Chyba, że jeśli chce pan jechać po gotówkę, to po drodze sam pan
                      podjedzie po zamówienie. Jednakże wożenie pizzy motocyklem może być
                      ryzykowne.

                      [k]: Skąd u diabła pan wie, że jeżdżę na motorze?!
                      [o]: Tutaj jest napisane, że oczekuje się na pana z pierwszą wpłatą na
                      samochód. Ale motocykl ma pan już spłacony.
                      [k]: !!kur...!!
                      [o]: Radzę uważać co pan mówi. Ma pan już przecież kolegium za obrażenie
                      policjanta w lipcu 2006 roku oraz wyrok za opowiedzenie
                      nietolerancyjnego dowcipu o nekrofilach.

                      [k]: (Milczenie)
                      [o]: Czy chce pan coś jeszcze?
                      [k]: Tak, mam kupon na darmowe dwa litry coli.
                      [o]: Przykro mi, proszę pana, ale nasz regulamin zabrania podawania coli
                      cukrzykom.

                    • ingrid123 to też fajne... 23.06.05, 13:45
                      Późno w nocy wraca mąż do domu. W przedpokoju zdejmuje płaszcz i zaczyna
                      tłumaczyć się żonie, czekającej
                      w drzwiach:
                      - Wiesz, kochanie, po pracy skoczyliśmy z kolegami na piwko.
                      - Tak, mój Supermanie - odpowiada żona.
                      - A potem poszliśmy cała grupą na mecz.
                      - Tak, mój Supermanie.
                      - Po meczu zaszliśmy do Maliniaka pogadać o nowym cyklu produkcyjnym w
                      zakładzie.
                      - Tak, mój Supermanie - odpowiada żona.
                      Mąż zirytowany pyta podniesionym głosem:
                      - Dlaczego, do cholery jasnej, nazywasz mnie cały czas Supermanem?
                      - Bo tylko Superman zawsze zakłada majtki na spodnie.
                      • cocollino1 ingrid:))) 23.06.05, 13:53
                        wszystkie superowesmile))))) widocznie mamy podobne poczucie humoru. Zasmiecamy
                        watek lipiec, tylko czekac jak nas opieprzy i bedzie miala racjesmile)))))))
                      • viviene12 no nie!!! 23.06.05, 15:02
                        O Kurde! Genialnesmile 10 points for SUPERMAN!!!
      • cocollino1 Re: nie to ze kogos bronie 23.06.05, 12:35
        a wiesz, ze moze masz i racje???? ale coz tak bywa, czasem w relu ktos opowiada
        kiepski kawal ale jest tak zabawny, ze smiejesz sie do lez, a czsem nawet
        najfajnijszy zart napisany przez kogos mniej fajnego jakos nie smieszy, tak
        bywa...
      • irytek001 viviene12 23.06.05, 12:53
        TEZ zauwazylas, ze jak ktos glupio zlosliwy i malo sympatyczny, to i jego
        dowcipy wydaja sie niesmieszne?
        pewnie lipcowa sama zaraz zapyta KOGO to obchodzi.
    • mamadasia5 Re: Coś z życia wziętego....... 23.06.05, 13:37
      śmieszne smile

      ps. nie wiem o co chodzi niektórym, ale mniejsza z tym
      • agazet3 Re: Superman -super! 23.06.05, 15:28

        • sakada Re: Superman -super! 23.06.05, 15:43
          Mężczyzna przychodzi do kiosku i prosi o papierosy.
          Sprzedawczyni podaje mu paczkę Mocnych - koleś czyta napis na opakowaniu: "Palenie tytoniu powoduje impotencję!". Facet patrzy na paczkę dłuższą chwilę, myśli, po czym oddaje fajki i mówi:
          "To niech mi Pani już lepiej da te z rakiem".
    • agazet3 Re: Kilka małżeńskich prawd - na wesoło! 23.06.05, 15:41
      Czym się różni mucha od męża?
      Mucha jest upierdliwa tylko latem.


      Ona: - Kochanie, koledzy z biura powiedzieli, że mam bardzo zgrabne nogi.
      On: - Naprawdę? A nie wspomnieli nic o wielkiej dupie?
      Ona: - Nie, o Tobie nie rozmawialiśmy...


      Mężczyzna 1/3 życia spędza na spaniu.
      Pozostałą część poświęca na namawianie kobiet do przespania się z nim.


      Kiedy mężczyzna otwiera drzwi samochodu swojej żonie?
      - Gdy ma nową żonę.
      Albo nowy samochód.


      Co mówi kobieta po wyjściu z łazienki?
      - Ładnie wyglądam?
      Co mówi mężczyzna po wyjściu z łazienki?
      - Na razie tam nie wchodź.


      Mąż: A może dla odmiany szybki numerek?
      Żona: Odmiany od czego ...?


      Co dla mężczyzny znaczy gra wstępna?
      - Pół godziny błagania.


      Po czym poznać, że twój facet cię zdradza?
      Zaczyna się myć dwa razy w tygodniu.


      Dlaczego kobiety przecierają oczy, kiedy się budzą?
      Bo nie mają jaj, żeby się po nich podrapać.


      Mąż: Może wypróbujemy dziś wieczorem inną pozycję?
      Żona: Z przyjemnością... ty stań przy zlewie, a ja usiądę
      w fotelu i będę pierdzieć.


      - Słyszałam, że rozwiodłaś się z mężem.
      - Tak, mieliśmy ciągłe nieporozumienia na tle religijnym.
      - O co chodziło?
      - Uważał, że jest Bogiem smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja