kosheen4 30.06.05, 01:09 wnioskując z wątków przewijających się ostatnio, teściowe wyjechały na urlop. ich miejsce zajęły bratowe. myślicie że to z nich rekrutują się przyszłe teściowe? na szczęście nie mam brata. odpadam w przedbiegach. ufff! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
sowa_hu_hu Re: bratowa, bratowa... 30.06.05, 01:10 heheh znowu mnie rozbawiłaś moja droga! ja też na szczęscie nie mam brata... ale z tego co czytam to co poniektóre bratowe nadają sie do psychiatryka Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: bratowa, bratowa... 30.06.05, 01:12 sowa_hu_hu napisała: > heheh znowu mnie rozbawiłaś moja droga! półtrupem jestem, ale rozbawiam do samego końca. to jak już się śmiejesz, to wracam do pracy. ale najpierw do lodówki po kabanosa, może lepiej się będzie po nim myślało. Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 sama nie wiem co piszę?! 30.06.05, 01:11 > na szczęście nie mam brata. odpadam w przedbiegach. ufff! holender, żeby być bratową nie trzeba mieć brata, to mąż musi mieć brata. mój niemąż ma. a jednak!... tak to jest jak się bimba do ostatniej chwili a potem desperacko rusza do pracy i ryje długo w noc. coraz wolniej myślę Odpowiedz Link Zgłoś
iwles Re: sama nie wiem co piszę?! 30.06.05, 08:29 kosheen4 napisała: > > na szczęście nie mam brata. odpadam w przedbiegach. ufff! > > holender, żeby być bratową nie trzeba mieć brata, to mąż musi mieć brata. mój > niemąż ma. a jednak!... > tak to jest jak się bimba do ostatniej chwili a potem desperacko rusza do pracy > i ryje długo w noc. coraz wolniej myślę Widzę, że kabanosy działają No, niestety.......... Ty też jesteś bratową Odpowiedz Link Zgłoś
lila1974 Re: bratowa, bratowa... 30.06.05, 07:37 Czekajcie .... jak maz ma brata a ten zone to ona dla mnie jest szwagierka tak? a bratowa to sie jest dla szwagra, bo dla jego zony to juz szwagierka, tak? jak sie ma rodzonego brata to jego zona jest bratowa, tak? ale ja dla niej znów szwagierka? Odpowiedz Link Zgłoś
fugitive Re: bratowa, bratowa... 30.06.05, 08:44 ale coś w tymm jest, sama kiedyś chciałam założyć taki wątek, relacje w rodzinach pomiędzy żonami braci, albo siostrą i żoną brata, są na ogól kiepskie (mówię to z obserwacji w moim otoczeniu ), jak myślicie z czego to wynika? ja mam wrażenie że to kwestia tego, że w takich relacjach najczęściej się kobiety ze sobą porównuja i oceniają, która ma lepiej która gorzej, oceniają sytuacje majątkową, wychowanie dzieci itp, w gre wchodzi zazdrość, tylko czym jest to spowodowane? ja mam i szwagierkę (żonę szwagra) i bratową, i przyznam, że tej pierwszej nie znoszę, mam na nią alergię, natomiast z bratową jest ok, i myślę że to w dużej mierze zależy też od tego, że ja się bardziej staram, żeby było ok, bo zależy mi na dobrych relacjach z bratem, żebyśmy mogli się spotkać we czwórkę, wyjechać razem na wakację, żeby nasze dzieci sie spotykały,natomiast sytuacja z szwagierką jest taka, że nie wyobrażam sobie nas na wspólnych wakacjach, czy imprezie, ale też absolutnie mi na tym nie zależy Odpowiedz Link Zgłoś
czajkax2 Re: bratowa, bratowa... 30.06.05, 15:23 A ja mam 2 braci i z ich żonami mam dobre,czy nawet b. dobre kontakty. Super się dogaduję z siostrą męża. Mąż ma jeszcze 2 braci,ale kawalerów,więc tu może się przydażyc jakaś wredota) Zobaczymy. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zuzia_i_werka Re: bratowa, bratowa... 30.06.05, 23:35 Hej! Ja też się wyłamujęMam trzy bratowe i wszystkie super Totalne porozumienie i bardzo dobre układy Pozdr! Odpowiedz Link Zgłoś
moofka Re: bratowa, bratowa... 30.06.05, 23:43 ja mam brata, sama tez jestem bratowa ze ja fajna - to jasne ale moja przyszla bratowa - na to sie zanosi - jest ekstra - sliczna madra dobra mila i bardzo dobrze wychowana i bardzo kocha mojego brata Odpowiedz Link Zgłoś
scott123 Re: bratowa, bratowa... 01.07.05, 11:31 A ja niestety mam bratową istnie z piekła rodem!!!Nikomu nie życzę takiej bratowej!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
kawusia76 Re: bratowa, bratowa... 01.07.05, 12:37 nie mam brata więc własna bratowa mi nie grozi. za to mam bratową męza,podła,zawistną,leniwą babę z gatunku takich co wszystko im sie nalezy a najbardziej pomoc finansowa z naszej strony.nie znoszę tej dziewczyny i kazde odwiedziny w miescie skad pochodzi mój mąz są wojna podjazdową Odpowiedz Link Zgłoś
motylwodny Re: bratowa, bratowa... 01.07.05, 13:59 ja też mam bratową, jest spoko, ale mam też szwagierkę i głowa boli. Wszystko jest ok, dopóki ja się staram, rozmawiam, inicjuję spotkania, ale jak nie ja to ona palcem nie ruszy. I niestety jest straszną materialistką. Odpowiedz Link Zgłoś
justakoko Re: bratowa, bratowa... 01.07.05, 14:35 ja mam szwagierkę, a sama jestem dla niej bratową między nami początkowo było super, potem się bardzo popsuło, a teraz jest znośnie, ale to tylko dlatego że ja się postarałam. Myślę że ona jest straszną materialistką i lubi wszystkich wkoło angażować w swoje sprawy. Zawsze próbowała mi udowodnić że jest ważniejsza ode mnie dla mojego męza (nieźle co) a kiedy się okazało ze jednak nie, to jej rura zmiękła... Myślę, ze za bardzo ze sobą konkurowałyśmy w różnych dziedzinach. Teraz odpuściłam (i ona chyba też) i jest ok. Staosuję terapię vichy - czyli że wszystko mi wisi. pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kawusia76 Re: bratowa, bratowa... 01.07.05, 14:52 justa,masz rację chyba popracuję na terapia vichyfakt,ze nie potrafię odpuścić tej babie kiedy non-stop czepia sie nas (ze ona taka biedna a nas stac na wiele-tylko ze ona nie pracuje,a my oboje tak,maz na dwóch etatach) ale po zastanowieniu stwierdzam ze szkoda moich wysiłków na walkę z tym indywiduum. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kuba-and-twins Re: bratowa, bratowa... 01.07.05, 20:44 U nas sytuacja taka: z bratową (żona brata) jestem zaprzyjaźniona; wspólne wyjścia nocne do dyskotek, jeszcze przed ich ślubem. Teraz mamy dzieci z różnicą dwóch mcy, ja jej ciuchy po starszym, ona mi jak jej pochodzi. Dzwonimy do siebie, spotykamy się, częściej same, bez brata. Mamy swoje tajemnice. I tu uwaga: różnica wieku między nami jest 5 lat. A sytuacja ze szwagrostwem (czyli brat męża z żoną), zeby było śmieszniej - wszyscy jesteśmy z tego samego roku urodzenia, ze szwagierką całą podstawówkę razem do szkoły chodziłyśmy: brrrrr. Już przestałam się starać, nie chce mi się. Od początku totalna zawiść o wszystko: mieszkanie, samochód, pracę, pieniądze, wyjazdy... Bo oni zaczęli od dziecka i pospiesznego ślubu... A my od mieszkania, remontu itp. Nie lubią mnie i ja to CZUJĘ. Przyjaźnią się z jedynym moim wrogiem (i mojego męża przy okazji). A co najochydniejsze: kiedyś jakiś czas temu trochę szwagierce wylałam żale jak mnie wnerwia teściowa itp. Pomyślało mi się, że z nią trochę mieszkała, to powinna zrozumieć. Na drugi dzień dowiedziałam się, ze wszystko powtórzyła teściowej!!! To jest dla mnie nie do przyjęcia. Dużo by jeszcze pisać. Nie ma prawie kontaktu, chociaż szwagierka też urodziła dziecko, 4 mce po mnie, też drugie. Żeby stosunki rodzinne czy jakiekolwiek były dobre, poprawne czy ciepłe - to muszą się starać wszyscy. Odpowiedz Link Zgłoś
lidkakn Re: bratowa, bratowa... 01.07.05, 21:28 U mnie podbnie. Bratowa jest ok. To ja poznałam ją z bratem. Chodziłyśmy razem do liceum. Zaprosiła go na studniówkę i są razem do dziś. Może nie utrzymujemy aż tak zażyłych kontaktów, ale lubimy się i szanujemy. Natomiast szwagierka - lekko mówioąc "grzeje mi styki" -(język mojego męża). Mieszka z matką, czyli moją teściową. Ciągle narzeka, jak to ona nie ma pieniędzy, jak jej ciężko i niedobrze. Jestem chrzestną jej córki, więc oczywiście na wszystkie uroczystości typu urodziny, imieniny, Mikołaj oczekuje prezentów. Moje dzieci prawie nigdy nic od niej nie dostały. Na moje imieniny przychodzi z kawą (najtańszą). Najgorsze, że już teściowa i teść myślą i mówią tak jak ona. JEździmy do teściów coraz rzadziej, bo denerwuje mnie, jak strufuje moją córkę. NA razie się powstrzymuję, ale mam wielką ochotę wygarnąć jej wszystko. Pociesza mnie jedynie fakt, że spotykam się z nią od święta. Odpowiedz Link Zgłoś