rannyskowronek
30.06.05, 14:36
Bo ja czasem nie mogę się powstrzymać. Dotyczy to sytuacji związanych z
zachowaniem dziecka. Potrafię w jednej chwili zezłościć sie na nie za coś
tam, krzyczę, ono też się wtedy drze, ja widzę do czego doprowadziłam swa
złością, widzę siebie jako wredną matkę i w tej samej chwili jest mi żal, że
to moje małe tak traktuję, uspakajam się, a wtedy do oczu same napływaja mi
łzy, no i płaczę. Ono podchodzi i mówi: nie płacz mamusiu. A mnie jeszcze
bardziej w dołku ściska, przytulamy się, wyjasniamy o co poszło i jest OK. No
ale te skrajności chyba nie są na miejscu, prawda??Macie też tak?