e5121
02.07.05, 14:43
Moja dobra kolezanka jeszcze z czasów liceum dzis wyjechała nad morze z
niemężem , zle bez ich małej dwuletniej córeczki.Niemąż(a ojciec dziecka)
oswiadczył,że nie byłi sami od dwóch lat, także im się tez coś od życia nalezy
i pojechali dziś sami. A mała została z Babcią. Próbowałam kolezance
wytłumaczyć,ze takie małe dziecko bardzo lubi piasek, także nie będą z nia
mieli większych problemów.Ona mi wyjaśniła,że też tak myśli, ale niemąż tak
zadecydował, a poza tym z Krakowa do Mielna jest daleko, a potem jeszcze jadą
na Mazury, a potem w Bieszczady...Oboje mają ponad trzydzieści lat, kolezanka
nie pracuje...Choc może to nieistotny szczegół.
Niby to nie moja sprawa...
Sama mam dzieci i gdybym mogła je zostawić to może na weekend (ale też nie, bo
córcia ma 7 miesiecy i jest na piersi) to może bym pojechała. Ale na wakacje
nie zabrać własnego dziecka.Tak się zastanawiam, że skoro się zdecydowali na
dziecko to jest to pełnoprawny członek rodziny. Sama już nie wiem.
Ale to nie moja sprawa. Tylko tak mi dziwnie, bo to moja najlepsza koleżanka...