bozenka12
07.07.05, 02:00
Dziewczyny prosze podajcie jakis sposob, zeby sie wykrecic od opieki nad
siostrzenica...
wiem,ze to moze niezbyt ladnie brzmi, ale mam troche dosyc mlodej.
Zaczne od poczatku. Mieszkamy z mezem w USA. Moja rodzina w Polsce, meza
rodzina tutaj. Od poczatku zawsze staramy sie sami sobie radzic. Bardzo
rzadko zdarzaja nam sie sytuacje, ze prosimy rodzine meza o zostanie z
naszymi dziecmi. zarzylo sie to moze kilka razy i to w przypadkach, kiedy
naprawde nie mielismy wyjscia. Moj maz zawsze tez w takim przypadku oferowal
zaplate, ktora rodzinka bardzo chetnie brala. Nawet moja tesciowa brala
pieniadze za zostanie z wnukami. A teraz mam sytuacje z bratem meza i jego
zona. Zona szwagra, nazwijmy ja A jest chora na cukrzyce. Szwagier ciezko
pracuje na poltora etatu. Pare miesiecy temu poprosili czy bysmy nie zajeli
sie ich corka na pare godzin, bo A musiala isc do lekarza a szwagier do
pracy. Oczywiscie zgodzilam sie, oni nie zaproponowali zadnej zaplaty,
chociaz od nas kiedys pieniadze wzieli za zajecie sie naszymi dziecmi. Ale w
sumie nie o pieniadze chodzi. Tylko o to, ze od tamtego czasu zaczeli mala
podrzucac do nas dosc czesto. No i ok, jesli A musi do lekarza, wiadomo, ze
pomozemy. Mala ich urodzila sie z lekka wada genetyczna. Jest bardzo
napobudliwa i glosna. Ciezko ja przykontrolowac. Ale jakos te pare godzin
pare razy w miesiacu przezywalam. Tylko, ze jakies dwa miesiace temu szwagier
z zona mieli rocznice subu i sie spytali czy moze my znow zaopiekowac sie ich
corka i tym razem zostawili ja u nas na noc. Potem po prau tygodniach, znow
mieli jakis wspolny wypad i znow mala u nas nocowala. A dzis szwagier dzwoni
i sie pyta czy nie przypilnowalabym malej tylko na jakies dwie godzinki, bo
oni chca do kina. Ja po prostu nie umiem mowic "nie". Takze sie zgodzilam, a
on jak podwiozl dzieciaka to mnie powiedomil, ze jak nie dzisiaj to jutro
rano ja odbiorze. Szok!!! znow mi ja na noc wpakowal. I tak jak pisalam, nie
o kase chodzi, ale nie moge uwierzyc, ze od nas wzial pieniadze, jak go raz
poprosilismy o zostanie z naszymi dziecmi, a sam teraz nic nie zaproponowal.
A poza tym mala jest naprawde uciazliwym dzieckie. w domu po jej wyjsciu mam
jakby tornado przeszlo. Poza tym wiadomo, trzeba dodatkowo obiad, kolacje i
sniadanie podac. Dziewczyny nie chce sie juz nia zajmowac....Sorry, moze nie
ladnie z mojej strony, ale mam dosc roboty z wlasna dwojka. A d...ze mnie, ze
jakos nie potrafie mu wprost tego powiedziec. jak sie wykrecic? tym bardziej,
ze teraz oni sobie baluja, a ja w balaganie i halasie siedze

(((
macie jakies pomysly
pozdr. bozena