agapw
07.07.05, 23:45
Poradźcie dziewczyny.
Żyję sobię w po PGR-owskiej (nawet nie wiem jak to się pisze) wsi. Jako
jedyna mam w okolicy wyższe wykształcenie, mąż nieżle zarabia, mam
wspaniałego syka, który skończył dwa lata. Ale ja chyba jestem z innej bajki
niz wszyscy ludzie tu mieszkający. Najgorsze jest to, że w bloku, w którym
mieszkam są jeszcze dwie mamy mające dzieci w tym samym wieku, które
wychowują je zupełnie inaczej. Dla nich najważniejszy jest wygląd. Mamy mają
oczywiścię długie, sztuczne paznokcie, ubierają się w różowe ciuchy a dzieci
na podwórku prezętują najnowsze kolekcje od Wójcika czy Endo. Mnie też by
pewnie było stać na takie ciuchy dla dziecka gdybym mieszkała z teściami i
ciągle nie inwestowała w mieszkanie. Czasami to wyć mi się chce. Też bym
chciała żeby mój synuś był taki "wycackany", żebym nic nie musiała robić,
żebym mogyła całymi dniami siedzieć i popijać kawkę. Czasami marzę, żeby być
jedną z nich, żeby być pusta idiotką, dla której najważniejsze jest to by
wszyscy w około uważali ją za ideał. Ja żyje w dwuch światach, a właściwie to
nie ma dla mnie miejsca w żadnym z nich. Z jednej strony wiem, że jestem
wykształconą, inteligętną osobą a z drugiej strony jestem zwykłą "wsiunką".
Nie chcę tylko by mój synek w przyszłości nie mógł sobie znależć miejsca, z
którym by był całkowicie zintegrowany. Pragnę aby miał przyjaciół, ale czy to
możliwe skoro już teraz różni się od innych dzieci z okolicy ( nie chcę
wnikać w szczegóły). Prosze poradźcie, czy mam żyć dalej swim życiem, czy
skoro weszłam między wrony, to mam krakać jak one. Uwieżcie mi nie jest łatwo
tak żyć, kiedy ma się inny poglą na życie niż wszyscy w około.
Przepraszam, że tak długo pisałam ale w końcu się odważyłam i uwieżcie mi, że
już mi lepiej. może skoro tu gdzie mieszkam nie mogę znaleźć bratniej duszy
to może na tym forum znajdę kogoś kto mnie wysłucha i czasami podpowie jak
dalej żyć.
Agnieszka