macierzyństwo mnie przerosło!

09.07.05, 03:26
powaliło mnie najpierw kompletnie nieudaną laktacją, teraz nie mogę sobie
poradzić z krąbrną , upartą, despotyczną 4latką, od rana żądzi i ma być tak ja
ona sobie życzy , teraz powiedziała ,że koniec z przedszkolem, nie umiem już
walczyć, rozmawiać...stawia sie , nie słucha, cały dzień to użeranie, a ona
kwitnie, ciągle jest walka cobedzie dalej?, duzo z nia rozmawiam ale to
nicccccc nie daje, kompletnie załamana Teresa
    • juzkak Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 08:23
      Jak czytam,że czterolatka ustala reguły w domu,a matka pisze,ze jest bezradna
      ,to tylko jedno mnie zastanawia, co bedzie jak czterolatka stanie sie
      pełnoletnia...
    • moofka Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 08:35
      agatamazur napisała:

      > powaliło mnie najpierw kompletnie nieudaną laktacją, teraz nie mogę sobie
      > poradzić z krąbrną , upartą, despotyczną 4latką, od rana żądzi i ma być tak ja
      > ona sobie życzy , teraz powiedziała ,że koniec z przedszkolem, nie umiem już
      > walczyć, rozmawiać...stawia sie , nie słucha, cały dzień to użeranie, a ona
      > kwitnie, ciągle jest walka cobedzie dalej?, duzo z nia rozmawiam ale to
      > nicccccc nie daje, kompletnie załamana Teresa
      _____________________________
      czego dotyczą jej rządy?
      musisz sama rozgramiczyc, gdzie konczy sie jej autonomia i samostanowienie o
      sobie - to złe nie jest i w przyszłosci zaprocentuje
      a gdzie zaczyna despotyzm i tyrania - na to nie pozwól
      ale raz na zawsze wykresl ze słownika słowa, których tu uzylas - walka uzeranie
      takie nastawienie sprawia, ze zaczyna sie swoista proba sił
      męcząca dla Ciebie, szkodliwa dla dziecka
      podaj przyklady sytuacji, które wyprowadzają Cie z równowagi
      na podstawie tak ogolnikowego postu trudno powiedziec, co jest przyczyna, czy
      to tylko Twoje nastawienie
      a o laktacji zapomnij, jako o problemie - juz dawno nim nie jest smile
      pozdrawiam
    • blanqua Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 11:34
      Nie załamuj się. po prostu nie pozwól czteroletniej córce na takie zachowanie.
      Chociażby z tym przedszkolem - to ważna sprawa. To Ty jesteś dorosła, Ty jesteś
      matką, wiesz co jest dobre i co powinna robić. I tu nie może być dyskusji. Nie
      powinnaś jej nawet przekonywać i uzasadniać swojej decyzji. Za jakiś czas sama
      pojmie. Bo jeśli teraz zrezygnuje z przedszkola to co zrobisz jak za trzy,
      cztery lata znudzi jej się szkoła i podejmie decyzję o rezygnacji? Do zbyt
      daleko posuniętych rządów dziecka nie należy dopuszczać bo potem ciężko
      zastopować taką działalność. Może więcej stanowczości, więcej jednak pewnej
      hierarchii w domu a mniej oglądania się na wole dziecka?
      Blanka
    • agatamazur Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 15:55
      nie nie , w tak krótkim poscie trudno wszystko ujać, mam juz dorosłą druga
      córkę i spotkałam sie z wieloma problemami ale nie tymi, ale Ewa była inna,
      spokojna ,ugodowa , co do konsekwencji sprawy przedszkola to zastosowałam
      takową umówiłysmy się ,że spedzi tam godzinę a ja poczekam w szatni , niestety
      w przedszkolu zmieniła zdanie wiec ja ja kategorycznie zaprowadziłam do sali a
      ona rzuciła się na mnie z piąstkami i dostała kontrolowanego klapsa ...i
      uciekła, teraz daje klapsa swojej lali ,ze nie chce chodzic do szkoły.. fajnie
      się komus radzi ale myslę ,że dzieci sa rózne , dorosli tez nie wszyscy szukaja
      władzy , spedzam z nią bardzo duzo czasu i tyle tez rozmawiamy, widze ,ze ona
      jest pzyszłym przywódzcą ale co innego gdy nie chce się myc , sprzatac i
      podporzadkowac narazie do naszych rodzinnych zasad współzycia, dzieki za
      listy , daja mi duzo do myslenia.
      • agatamazur Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 15:58
        gdzie autonomia a gdzie tyrania ? kto to wie?
      • haganna Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 22:49
        Czterolatka do przedszkola na godzinę? Po co czekałaś w szatni - ja też na jej
        miejscu bym zawróciła: tam nieznane, a tuż obok mama - co wybierasz?
        No i jeszcze ten klaps - porażka.
        Piszesz, że córka jest przyszłym przywódcą - myślę, że trochę ją tym
        stwierdzeniem usprawiedliwiasz. Przyklejasz jej łatkę, etykietkę - po co?
        Porozmawiaj z dobrym psychologiem dziecięcym, bo na pierwszy rzut oka, to
        problemy przez Ciebie opisane są do rozwiązania.
        • agatamazur Re: macierzyństwo mnie przerosło! 10.07.05, 19:56
          haganna jakie nieznane ? ona tam dwa lata chodziła , wszystkich bardzo dobrze
          zna, uwielbiała nawet kucharke, znała kazdy kat i swietnie do pewnego tygodnia
          się czuła co ty wyskakujesz z tam nieznane a tu mama, ja chciałam pokonac jej
          lęk małymi krokami i tyle .
          • haganna Re: macierzyństwo mnie przerosło! 12.07.05, 23:20
            Czyli przedszkole zna, ale stwierdziła, że już tam nie chce chodzić. Wiesz
            dlaczego nie chce? Lakonicznie piszesz.
            Fajna ta metoda "małych kroków", która na dodatek kończy się klapsem....
            Mało mam informacji, ale podtrzymuję swoje zdanie w kwestii wyboru dziecka:
            tam - problem, a tu, blisko - mama.
            • haganna Re: macierzyństwo mnie przerosło! 12.07.05, 23:26
              Rozumiem, że czasem dziecko "próbuje" rodziców, ale jeśli uwielbiała
              przedszkole i nagle nie chce tam chodzić, to może ma powód. I nie chodzi o to,
              żeby dziecko złamać, zmusić, na siłę "przekonać".
      • pade Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 23:05
        Wiesz co, mój starszy syn tez jest spokojny, ugodowy, natomiast moja niespełna
        dwuletnia córcia próbuje rządzić w domu. Ale ona tylko próbuje, cały czas
        obserwuje, czyha na mój błąd, niedopatrzenie, by przekroczyc granice. Ale nie
        daję sie, wiem na co mogę jej pozwolić bez szkody dla żadnej ze stron, a co
        jest bezwzględnie zakazane. Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że córcia
        to niesamowita przylepa, pieszczoch, jak tylko coś zbroi, zaraz leci się
        przytulić i daje buziaki. Czyli wie, że źle zrobiła. A ja czasami nie mogę się
        powstrzymać od smiechu. Ale dziecko wychowuje się od kołyski. U Ciebie ten
        problem zaczął się chyba dużo wczesniej? Musisz zacząć jej stawiać granice,
        będzie się buntować ale musisz być konsekwentna. To jest najważniejesze:
        KONSEKWENCJA. Później będzie jeszcze gorzej, NIe masz czasu do stracenia.
        • agata_to_ja Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 23:14
          Problemy autorki wątku są mi dośc bliskie. Właściwie były, bo już lepiej sobie
          radzę z moim synem. Ale chciałabym zadać mamusiom piszącym w tym wątku pytanie:
          jak egzekwujecie swoje zakazy? Pade napisała, że na jedne rzeczy córce pozwala,
          a inne są bezwzględnie zakazane. Czy możesz podać przykład tych zakazanych i
          opowiedzieć, jak te zakazy egzekwujesz? Wykluczam klapsy, sama stosowałam
          zasadę naturalnych konsekewncji, ale to wymaga niesamowitej kreatywności ze
          strony rodzica. Staram się to nadal stosować, ale nie w każdej sytuacji łatwo
          jest ustalić naturalne konsekwencje danego "czynu". Dlatego pytam, jak Wy sobie
          radzicie. Co się kryje pod słowami: nie pozwoliłabym sobie na to, czy na tamto
          (jak się tutaj niektóre z Was wyrażały). Bardzo mnie to interesuje.
          pozdrawiam
          agata
          • pade Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 23:32
            Spróbuję wyjaśnić.
            Córcia je posiłki przy stoliku i w sliniaczku. Ale dzisiaj np. chciała
            koniecznie oglądać zdjęcia na komputerze (które nieopatrznie włączyłam podczas
            posiłku) i odmówiła zjedzenia zupki do końca. Odmawia kopiąc w stół i odsuwając
            talerz, który nierzadko ląduje na podłodze. Mąż przeniósł ją do stołu gdzie
            stoi komputer, oglądała zdjęcia i jadła. Mogłam się uprzeć, ale po co? Z kolei
            czasem dla fanabierii zrzuca jedzenie ze stołu i wrzeszczy. Wtedy przytrzymuję
            ją , troszkę siłą, (tzn, trzymam krzesełko, żeby się nie odsunęła) i tłumaczę,
            że nie wolno rzucać jedzeniem, krzyczeć. Mówię spokojnie, wolno, melodyjnie, to
            ją uspokaja (a ja się wśrodku gotuję). W końcu zapomina, że się wkurzyła, zjada
            jest po sprawie.
            Jeśli ma atak histerii, ignoruję ją.
            Jeśli próbuje czymś rzucać, zabieram, ostrym tonem mówię, że nie wolno, ona
            zazwyczaj dalej swoje (najczęsciej jest to telefon, aparat cyfrowy), wtedy
            chowam daną rzecz. Zaczyna histeryzować, ja to olewam mówiąc : to nie jest dla
            dzieci, nie wolno tym rzucać i tyle. Za chwilę się uspokaja, jak widzi, że nikt
            się tym nie interesuje.
            Córka to mała porządnicka, wyrzuca swoje pieluchy do kosza, przynosi szczotke
            do zamiatania jak widzi okruchy, no i "odkłada" naczynia do zlewu. Właściwie je
            tam wrzuca z całej siły. Więc wkładam talerzyk lub kubeczek w jej rączkę i
            jeszcze raz odkładam na miejsce, powolutku,bez trzaskania, no i chwalę jak
            ślicznie to zrobiła.
            Trudno mi to opisać, bo bez przerwy są sytuacje, w których muszę jej czegoś
            zabronić. Jeśli chce kogoś uderzyć, czymś rzucić, zawsze słyszy kategoryczne
            nie, aż do bólu. Jeśli chce rogalika a nie bułkę, to przeciez jej nie zmuszę.
            Czasem chce nałożyć jakies spodenki, które nie pasują do reszty stroju, to jej
            pozwalam, co mi szkodzi (2 letnia strojnisia!).
            Podsumowując, neguję stanowczo wszelkie zachowania naganne (dla mnie naganne
            jest nawet nieszanowanie ubrań, zabawek, bałaganienie (celowe), histeria,
            więcej chwilowo nie pamiętam). Pozwalam na to, co nie szkodzi nikomu, nie
            podkopuje mojego autorytetu, jest po prostu wyrażeniem własnej woli.
            Ale tego dopiero teraz się uczę. Syn jest tak posłusznym dzieckiem, że jak
            patrzę wstecz, to sobie pluję w brodę, że zmuszałam go do jedzenia, albo
            krytykowałam za cokolwiek. Mała dopiro "daje mi szkołę", a to, że jest tak
            urocza, utrudnia poważne egzekwowanie zakazów.
            • pade Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 23:36
              I jeszcze jedno.
              Jesli czegoś zbraniam mówię surowym tonem: nie wolno! Jak nie skutkuje, obracam
              dziecko do siebie, żeby widziało moje oczy, w skrócie tłumaczę dlaczego i
              powtarzam nie wolno. Jak to nie poskutkuję podnoszę głos, biorę za rączkę i
              wyprowadzam z pokoju. To skutkuje, jak na razie.
            • edytkus Re: Znam ten bol 11.07.05, 06:07
              pade napisała:

              > Ale dzisiaj np. chciała
              > koniecznie oglądać zdjęcia na komputerze (które nieopatrznie włączyłam podczas
              > posiłku) i odmówiła zjedzenia zupki do końca.

              osobiscie nie pozwolilabym jej obejrzec zdjec dopoki nie skonczy jesc, ostatecznie zabralabym talerz a
              i tak nie dalabym obejrzec zdjec

              >Odmawia kopiąc w stół i odsuwając
              >
              > talerz, który nierzadko ląduje na podłodze.

              gdy moje dziecko tak postepuje lub bawi sie jedzeniem dla mnie to rownoznaczne z koncem posilku,
              jesli wiem ze sie nie najadla nie ma mowy o przekaskach az do nastepnego posilku

              > Jeśli próbuje czymś rzucać, zabieram, ostrym tonem mówię, że nie wolno, ona
              > zazwyczaj dalej swoje (najczęsciej jest to telefon, aparat cyfrowy), wtedy
              > chowam daną rzecz. Zaczyna histeryzować, ja to olewam mówiąc : to nie jest dla
              > dzieci, nie wolno tym rzucać i tyle.

              u mnie to samo, gdy zwracam uwage zaczyna plakac albo wrzeszczec jakby ja porzadnie zbito sad

              > Czasem chce nałożyć jakies spodenki, które nie pasują do reszty stroju, to jej
              > pozwalam, co mi szkodzi (2 letnia strojnisia!).

              Moja trzylatka czasem wola ze chce cos np. rozowego ale ja sie nie daje wink, tlumacze ze nie pasuje itp. i
              jakos skutkuje

              Mała dopiro "daje mi szkołę", a to, że jest tak
              > urocza, utrudnia poważne egzekwowanie zakazów.

              tez to znam wink
              • pade Re: Znam ten bol 13.07.05, 13:57
                Edytkus, wszystko święta racja, tylko na przykładzie pierwszego dziecka,
                posłusznego skąd inąd, przekonałam się, że dziecku jednak nalezy pozostawić
                odrobinkę swobody. Nie pozwalam na zachowania, które przekraczają jakies normy,
                np, to rzucanie jedzeniem, itd, (już jej to powoli przechodzi, dziś bardzo
                ostrożnie połozyła talerzyk do zlewu!), ale nie można, takie jest moje zdanie,
                być aż za bardzo kategorycznym w stosunku do dziecka. Z tymi zdjęciami to
                przesadzasz troszkę, bo gdyby np. codziennie córa chciała jeść i coś oglądać,
                to co innego, albo gdyby zawsze przed końcem jedzenia wstawała od stołu. Ale to
                jest jeszcze dwulatek, a nie dorosły. Owszem, wymagam tego od swoich dzieci, i
                zreszta duzo więcej, ale czasem gdy widzę, że mój autorytet nie straci,
                odrobinkę odpuszczam.
                Ubrania sama dobieram dziecio, ale czasem gdy maja specjalne zyczenie, czemu
                mam nie pozwolić?
                Generalnie: wymagam, jestem dość surowa, ale nie do przesady.
    • aga55jaga Re: macierzyństwo mnie przerosło! 09.07.05, 23:38
      Wiesz u mnie bywa podobnie. Mam 5 latkę która jeszcze ma mleko pod nosem a już
      rączki pod boczki nogą tupie i "bo ja tak chcę". Jak sobie radzę różnie.
      Czasami są krzyki, czasami tłumaczenie a czasami nie ma dyskusji. Jest tak jak
      jej każę. Ona wie, że czasami jej na takie wyskoki pozwalam, bo swoje zdanie
      smarkula też niech ma. Ale są sprawy które nie podlegają jakim kolwiek naciskom
      z jej strony. Może sobie wtedy wrzeszczeć do woli ale jeżeli jej zapowiedziałam
      że zdania nie zmienie to wie że jej protesty nic nie dadzą. Ale to musiałam
      sobie wypracować po prostu ja złamać.(może to brzmi okrutnie ale uważam że
      czasami tak trzeba) Beczała chyba ze dwie godziny ale odniosło to jakiś
      skutek.Nie poddałam sie i od tego czasu mała wie że wszystko ma swoje granice.
      Podobnie zamierzam postępować i z 2 córą. Uważam, że dzieci muszą wiedzieć że
      to rodzice żądzą w domu a nie one. Pozdrawiam, głowa do góry, i zalecam dwa dni
      odpoczynku od córki. pomaga
    • 18lipcowa Re: macierzyństwo mnie przerosło! 13.07.05, 09:37
      teraz nie mogę sobie
      > poradzić z krąbrną , upartą, despotyczną 4latką, od rana żądzi i ma być tak ja
      > ona sobie życzy , teraz powiedziała ,że koniec z przedszkolem, nie umiem już
      > walczyć, rozmawiać...stawia sie , nie słucha, cały dzień to użeranie, a ona

      heh grubo żeś sobie małego hitlerka wychowała, ja chyba bym przylała takiemu
      dzieciakowi,albo olała, zignorowała i za bety do przedszkola ale napewno nie
      pozwoliłabym na takie akcje
    • mieszkowamama Re: macierzyństwo mnie przerosło! 13.07.05, 12:13
      Teresko, to brzydko i niepedagogicznie zabrzmi, ale kto tutaj rządzi?! Wiem,
      łatwo osądzać, jak sytuacja nie dotyczy mnie bezpośrednio!
      Dla mnie sposób byłby jeden...PSYCHOLOG! Radzę, zgłoś się teraz, zanim dopadną
      Cię myśli samobójcze!
      POWODZENIA
    • wieczna-gosia Re: macierzyństwo mnie przerosło! 13.07.05, 12:36
      Trafil ci sie tzw mocny charakter wink
      Po pierwsze nie sluchalabym glupot omalym Hitlerku dzieci sa rozne, a 3, 4 lata
      to czas wzmozonego sprawdzania granic. I trzeba te granice wyznaczyc.
      Najpierw u siebie.

      od rana żądzi i ma być tak ja
      > ona sobie życzy

      tp raczej normalne. Ustal sobie pewne rejony autonomii, gdzie bedzie mogla
      porzadzic. Nie wiem czy jestes w domu czy tez pracujesz. Jesli jestes w domu-
      omawiaj z corka plan dnia. Co zrobicie przed sniadaniem, co zrobicie po, co
      bedzie na sniadanie a co na obiad (oczywiscie w graniecach rozsadku a nie
      czekolada wink i kiedy sniadanie a kiedy obiad itd. Okresl sobie sama na jaki luz
      czasowy mozesz sobie pozwolic i pozwol jej w ramach tego limitu wybierac. Ale-
      raz ustalony plan dnia obowiazuje. Wybralas serek na sniadanie to albo go zjesz
      albo nie jesz sniadania. Ustalilysmy ze najpierw sniadanie a potem bajka- nie
      zjadlas sniadania nie ma bajki. Itd.

      Zasadz druga- nie pozwol na siebie krzyczec. Ja z krzykaczem nie negocjuje. Po
      prostu. nie slucham, nie odpowiadam, lekcewaze. Chcesz ze mna porozmawiac- bez
      wrzasku.

      Kwestia przedszkola. teraz sa wakacje, no nie? Nie wiem czy twoja coreczka musi
      chodzic do przedszkola czy nie musi, tylko ty wariujesz wink jesli wariujesz i
      sama CHCESZ ja do przedszkola posylac to ja posylaj. Idziemy do przedszkola papa
      do zobaczenia za 2, 3, 4 godziny i czesc. I wracasz po 4 godzinach a nie tkwisz
      w szatni. jesli musisz dziecko posyac bo pracujesz no to posylasz i koniec.

      Dziecko musi czuc ze jestes pewna tego co muwisz. jesli nie jestes przekonana co
      do slusznosciposylania jej do przedszkola- to jej nie posylaj, tylko wytrzymaj z
      nia dwa tygodnie w domu- po 2 tygodniach bedziesz duzo bardziej przekonana.

      I najwazniejsze. DZiecko nie rodzi sie z instrukcja obslugi. A my nie jestesmy
      zaprogramowane na wychowywanie. Ty sie uczysz ona sie uczy. Nie traktuj porazek
      wychowawczych jako kleski. Nie daj soba pogrywac. Ona ma 4 lata a nie 40 i to TY
      zjasz zycie lepiej niz ona. Ona walczy bo musi walczyc. Umozliw jej to w
      okreslonych ramach. Nie warto silnych charakterow temperowac, bo chyba fajnie
      jest miec zdecydowane dziecko, asertywne, ktore wyrosnie nie silna mloda
      kobiete. Ale musisz ja kierunkowac, bo zwariujesz wink
      • pade Zgadzam się z Tobą Gosiu 13.07.05, 14:03
        Właśnie o to chodzi, moja mała to też tzw. silny charakter, ale ja ja
        ukierunkowuję. Oprócz podstawowych zasad, do których musi stosować się w domu,
        sa też zasady współżycia z innymi. Skoro mała terrorystka teraz zastrasza mamę
        to predzej czy później będzie tak postepowac z innymi.
        Dzieci wyczywają niepewność u dorosłych bezbłęnie. Jesli choć trochę łamie ci
        się głos, bądź pewna, że dziecko już wie, że jak jeszcze trochę pozrzędzi, to
        wygra.
Pełna wersja