Oddaję dziecko....

10.07.05, 22:55
w przeciągu trzech dni dwie kobiety przychodzące do porodu poinformowały
nas,że wyjdą do domu bez dzieci.Obydwie przyszły jak na ironię na moich
dyżurach.Pierwsza w wieku 32 lat,panna,z bardzo trudną sytuacją rodzinną.Nie
kontaktowała się wczesniej z jakimkolwiek ośrodkiem adopcyjnym.Na drugi dzień
po porodzie wyszła do domu.Zostawiła nam telefon na który mogą do niej
zadzwonić pracownicy ośrodka kiedy już będzie mogła podpisać w sądzie ,że
dzidziusia nie chce.Nie życzyła sobie ,żeby kontaktować się z nią wcześniej.
Druga kobieta, również trzydziestodwuletnia zgłosiła się do porodu po
wczesniejszym załatwieniu wszystkich spraw w ośrodku adopcyjnym.Już
kontaktowała sie z nami przedstawicielka ośrodka i dziecko będzie jutro
zabrane.Prawdopodobnie juz ma znalezionych rodziców.Chłopaki są super
zdrowielce ,obydwa po prawie 4 kilogramy i bardzo śliczne.
Bardzo się cieszę,że kobiety załatwiły to właśnie w taki sposób.Nie wiem co
tak na prawdę nimi kierowało,że podjęły taką decyzję,ale załatwiły wszystko
tak,żeby ich dzieci jak najszybciej znalazły nowy dom.Jestem pewna ,że mają
dozgonną wdzięczność nowych rodziców.
    • ekan13 Re: Oddaję dziecko.... 10.07.05, 23:02
      Szanuje bardzo takie kobiety, które potrafią w ten sposób postąpić. Szanuje i
      żal mi ich tak strasznie, że nie sposób tago wyrazić.
    • marcelino1 Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 00:05
      Ja też podziwiam takie kobiety. Jednocześnie jest mi ich bardzo szkoda, bo nie
      wierzę, że w ich sercach nie pozostaje ślad, który będzie tam do końca ich
      życia. Do takiej decyzji potrzeba wielkiej odwagi. Dzięki temu dzieci będą
      miały normalne rodziny, a nie dom dziecka.
    • mama_kakaszka Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 00:16
      Czasem to oznacza miłość....
      • wegatka Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 01:35
        Dzięki takiej mądrej decyzji pewnej kobiety moja przyjaciółka ma teraz cudownego
        synka smile
        • maak3 Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 08:48
          patrząc na pracę znajomego ośrodka adopcyjnego to 10 dzieci w przeciągu 2 lat,
          których matki ,,nie chciały" dzieci i zostawiały je w szpitalu mając
          jednocześnie kontakt z ośrodkami adopcyjnymi - po odpowiednim wsparciu
          psychologiczno - socjalnym matek i ich rodzin wszystkie dzieciaczki wróciły do
          biologicznych rodzin po paru tygodniach, czy miesiącach pobytu w rodzinnym
          pogotowiu zastępczym....

          co swiadczy o tym, że konieczne jest wspieranie tych kobiet, które podejmują tak
          dramatyczną decyzję - bez względu na to czy rezygnują z praw rodzicielskich czy nie
          • bedada Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 10:24
            Bardzo szanuję taka decyzję matki.To w pewnym sensie też oznacza miłość
            biologicznej matki do dziecka.A dzięki takim kobietą spełniają się marzenia
            innych....
    • gaja8 Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 11:14
      Kiedy leżałam w szpitalu po urodzeniu Nikiforka, była ze mną na sali dziewczyna
      która podjęła podobną decyzję. Miała 29 lat, była zadbaną, sympatyczną osobą,
      na temat powodów swojej decyzji nie rozmawiała, widziałam tylko, że była bardzo
      samotna - żadnych telefonów, odwiedzin. Nigdy wcześniej nie widziałam kogoś tak
      smutnego - zwłaszcza gdy koleżankę z sąsiedniego łóżka i mnie odwiedzali nasi
      mężowie... Urodziła przez cesarskie cięcie śliczną, zdrową córeczkę - widać
      było, że kochała ją całym sercem... To dopiero musiało boleć - nie wyobrażam
      sobie przyjęcia takiego cierpienia... Podziwiam kobiety, które dla dobra
      dziecka potrafią podjąc taką decyzję...
    • izunia6 Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 13:31
      Oczywiście, że cieszy taka postawa matek, ale co tu podziwiać? Dziecko nie
      bierze się z powietrza tylko ze stosunku. Jeśli nie jest wynikiem gwałtu, jeśli
      nie jest to nastolatka, to sorry, ale tak okrutny brak odpowiedzialności dla
      mnie bynajmniej nie jest godny podziwu. Przespię się tym facetem, a jak się
      zdazy dzieciak to najwyżej zostawię w szpitalu - będą mnie podziwiać za odwagę?
      Ja zdaję sobie sprawę, że ludzie mają takie sytuacje rodzinne, których by
      człowiek nie wymyślił i nie można nikogo oceniać, ale w jakim procencie?
      • kama.janik Re: Oddaję dziecko.... 29.07.05, 10:17
        Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem...Ludzie są tylko ludzmi. A po
        przez to,że sa kobiety, kt. nie są w stanie zajac sie swoimi dziecmi z takich
        czy innych wzgledow, inne spełniają swoje marzenie o posiadaniu potomstwa.

        Pótora roku temu, bedac w IV miesiacu ciazy trafilam do szpitala. Na sali ze
        mna lezala 40 letnia kobieta, bedaca w V miesiacu ciazy bardzo zagrożonej. To
        jej pierwsze dziecko ale daleka byla od pelni szczescia.Zupelnym przypadkiem
        dowiedzialam sie,ze urodzila coreczke w innym miejscu,zostawila ja w szpitalu.
        I znow zbieg okolicznosci sprawil, ze doszlo do mnie, ze dziewczynka ta trafila
        do bardzo dobrej rodziny,rodzice bardzo wyksztalceni,dobrze sytuowani -
        oszaleli ze szczescia. Czy potepiam kobiete kt. oddala swoja coreczke - NIE
        (nie poddała sie aborcji, dała jej szanse na normalne życie w miłości i
        dostatku)!!!Ciesze sie szczesciem jej nowych rodzicow.
    • migotka2000 Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 13:37
      Kiedy rodziłam, prawie 3 lata temu, jednego dnia 4 kobiety zdecydowały się na
      podobny krok. Byłam zaszokowana,że aż 4 i to jednego dnia, pielęgniarki
      powiedziały,że to czysty zbieg okoliczności. Jako świeżo upieczona mama,
      strasznie współczułam tym matkom, a jednocześnie nie potrafiłam zrozumieć
      dlaczego los zmusza kobiety do takich dramatycznych decyzji. Potem pooglądałam
      sobie "Adopcje" i inne programy na ten temat i nieco rozjaśniło mi się w głowie.
      W parszywym kraju przyszło nam żyć, skoro kobiety muszą oddawać swoje dzieci do
      adopcji.
      Niemniej jednak cenię ich decyzję, bo oznacza ona troskę o przyszłość dziecka.
    • gepart_czester Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 13:46
      Ja nie mam zdania na temat tych matek.
      Zycie, zycie, zycie.....

      Czytam ten post i po prostu ryczesad. Nie wyobrazam sobie zeby ktokolwiek inny
      mogl byc matka dla mojego syna. Nie mogalbym go oddac, to byloby niczym
      samobojstwo.
    • czajkax2 Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 13:51
      Nie wiem jakie powody miałe te kobiety aby wyrzec się własnego dziecka, ale
      dobrze ze zrobily to po ludzku,dając malenstwu szanse na normalne zycie.
    • motylwodny Re: podziwiacie?????co????? 11.07.05, 18:03
      Jest taka zasada: jeśli matka przeżyje to i dziecko. Dla mnie to zwykły brak
      odpowiedzialności. A nie żadna miłość do dziecka. Miłość do dziecka bo oddały
      do adopcji a nie wyrzuciły na śmietnik????Normalna, kochająca dziecko matka
      nigdy w zyciu by tak nie postąpiła. Nigdy!!!!
    • motylwodny Re: Aha i jeszcze jedno... 11.07.05, 18:05
      Współczucie należą sie dziecku, które będzie się tułało pomiędzy ośrodkami
      adopcyjnymi, szpitalami a rodzicami, które po "dokładnym obejrzeniu towaru"
      zdecydują się na adopcję.
      • mufka51 Re: Aha i jeszcze jedno... 11.07.05, 18:13
        Nic nie wiesz na temat adopcji i nie wypisuj tu pierdół,że dzieci oglądane są
        jak towar w sklepie bo obrażasz mnie i inne osoby adoptujące dzieci.
      • balba_77 do motylwodny 29.07.05, 14:17
        Domyślam się że o tym JAK się adoptuje Dzieci, pojecia bladego nie masz.
        Ale zabrzmiało patetycznie wink
    • moofka Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 18:15
      wybaczcie ale mnie też nie stać na podziw
      rozłożyć nogi do kopulacji, a potem do porodu nie jest niczym szczególnym
      to potrafi każda
      matką być - okazuje się nie każda
      w jakkolwiek dramatycznych chwilach nie pojawiły się te dzieci prawdziwa matka
      zrobiłaby wszystko, zeby swoje dziecko zatrzymać przy sobie
      a dzieci mają to do siebie ze rosną
      a czas szybko płynie, a zycie sie zmienia
      czy jesli za 5 lat babka bedzie zyla na calkiem przyzwoitym poziomie - jak
      sobie spojrzy w oczy, ze dziecko oddała?
      dla mnie niepojęte
      historyjka o samotnej do bólu mamusi tez mnie nie bierze
      wreszczie miala szanse miec kogos najblizszego na swiecie, a ona i temu nie
      potrafiła podołać
      pewnie, nie jest łatwo wychowywac dziecko
      tym bardziej samej
      ale mozna
      to dopiero zasluguje na zachwyty, wychowac szczesliwego czlowieka, a nie
      podrzucic jak kukułka
      • maja45 Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 18:41
        Być może gdyby w takiej sytuacji znalzały się nastolatki bardziej by mnie to
        wzruszyło.Ale dokonały tego dojrzałe kobiety, które powinny umieć przewidywac
        konsekwencje swoich decyzji o pójsciu z kimś do łóżka.O antykoncepcji nie
        wspominając.Nie ma zasadniczo za co te kobiet podziwiać, a jedynie wspólczuć
        nieodpowiedzialnosci.
        M.
        • motylwodny Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 19:04
          No więc widzisz droga mufko 51 nic wielkiego te panie nie dokonały.
          A mnie bardzo żal dzieci w domach admopcyjnych czy domach dziecka, gdzie
          przychodzą rodzice i wybierają śliczną dziewczynkę z loczkami blondyneczkę.
          A co z pozostałymi? co z małym zagubionym chłopczykiem w okularach? Niestety
          tak są dzieci traktowane.
          Takich rodziców (powtarzam rodziców, bo dziecko ma dwojga, a nie tylko matkę),
          którzy oddają dziecko kopnąć w tyłek. Ale nie dwa razy, tylko raz, bo w końcu
          nie wyrzuciły na śmietnik.
          • olvi Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 09:14
            motyl, czy ty w dziewietnastym wieku zyjesz, w czasach Ani z Zielonego Wzgorza?

            Kto, gdzie wybiera dziecko do adopcji?!!! Czy ty adoptujesz?!! Bo ja owszem,
            wiec wiem o czym mowie.
          • dziewczyna_doktoranta Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 13:15
            motylwodny napisała:

            > A mnie bardzo żal dzieci w domach admopcyjnych czy domach dziecka, gdzie
            > przychodzą rodzice i wybierają śliczną dziewczynkę z loczkami blondyneczkę.
            > A co z pozostałymi? co z małym zagubionym chłopczykiem w okularach? Niestety
            > tak są dzieci traktowane.

            "Niestety tak są dzieci traktowane" - gdzie??? Na jakiej podstawie tak
            twierdzisz? Na jakim doświadczeniu się opierasz?

            Taka wizja adopcji będąca przemieszaniem Dickensa (wersja ambitna) lub
            amerykańskich seriali (wersja prawdopodobna) z pseudodokumentami z polskiej
            telewizji jest absolutnie nieprawdziwa. Nie tak się to odbywa, nie ma "castingu
            na sierotkę".
            Nie wiem na czym się opierasz motylu opowiadając takie "chwytające za serce"
            głodne kawałki. Jeśli faktycznie zaobserwowałaś gdzieś taką sytuację - to
            nadaje się do Rzecznika Praw Dziecka i jest niezgodne z prawem, nie ma prawa
            zaistnieć taka sytuacja; jeśli na swoich wyobrażeniach - dorośnij (zresztą:
            takie kategoryczne wypowiadanie nieprawdziwych sądów jest często pierwszym
            objawem dojrzewania o czym mogą poświadczyć matki nastolatków wink więc
            zmierzasz w dobrym kierunku ;-p
          • balba_77 Re: Oddaję dziecko.... 29.07.05, 14:21
            hi hi nawet Ania z Zielonego Pagórka nie była tak egzaltowana i niedoinformowana
    • monsiu73 Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 22:19
      nie wyobrażam sobie,że można oddać własne dziecko do adopcji i podpisuję sie pod
      postami osób,które to potępiają.Podziwiać kogoś,kto oddaje własne dziecko????
      A za co???? Mogłabym je podziwiać,gdyby pomimo wszelkich przeciwności
      zdecydowały się je wychowac.
      Poryczałam się czytając o tych wszystkich porzuconych dzieciach.Nie wyobrażam
      sobie,jak tak można.Nie mam słów.Kończę ten post,żeby nie rzucać mięsem.
      • czajkax2 Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 22:22
        Ja osobiście nie podziwiam tych kobiet,ale ciesze sie że załatwiły to tak jak
        załatwiły. Dużo gorzej by było gdyby wrzuciły do śmietnika czy zabiły. A tak
        maluch ma szanse na znalezienie nowej rodziny w krótszym czasie.
        • adsa_21 Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 14:22
          własnie..i o to w tym wszystkim chodzi. O podziw tego czego nie zrobiły - a co
          mogły zrobić.
      • lidkakn Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 22:25
        Myślę, że nie chodzi o podziwianie matek, które oddały dziecko do adopcji, ale
        zwrócenie uwagi na fakt, że chociaż podpisały dokumenty. Maleństwa będą mogły
        pójść do adopcji, a nie tułać się po domach dziecka. Swoją drogą to dla mnie
        niepojęte, jak można oddać dziecko! Wiem jednak, że ludzie róznie myślą, różnie
        żyją, mają różne priorytety i pochlapane życie.
    • bea.bea Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 22:34
      napiszę coś małopopularnego.....
      janie podziwiam tych kobiet...ja darzę je ogromnym szcunkiem....niezależnie od
      tego co o nichh myślę...

      dlatego , że mimo prawdopodobnie niechcianej ciązy.....nie usunęły jej...a dały
      szanse na życie tym malutkim istotom....

      a to wg mnie iwększa odwga, niż mroczna tajemnica gabinetu ginekologicznego.....

      pamiętam list kobiety z forum adopcja...poszukującej swojej biologicznej matki (
      a ta zostawiła ją w szpitalu) by podziękować jej za życie......
      .....poruszyłmnie ten list......właśnie nie żąl, czy pretensja kobiety, ale jej
      wdzięczność......
    • gaja8 Re: Oddaję dziecko.... 11.07.05, 22:59
      Ja też nie podziwiam czynu, wiadomo każdy powinien wiedzieć jakie konsekwencje
      idą za współżyciem, ale jestem pełna podziwu dla faktu, że potrafią oddać
      dziecko i dalej zyć. Za dużo w naszym kraju aktów przemocy, bezmyślności,
      czasem bestialstwa wręcz, względem nowonarodzonych maleńkich ludzi. Sami przez
      wiele lat staraliśmy się o maluszka i wiem, że oddalibysmy mu wszystko co mamy
      najlepszego i tym bardziej nie wyobrażam sobie, że można pożegnać się z własnym
      dzieckiem i dalej oddychać... Może dlatego napisałam - "podziwiam"...
      "Podziwiam" - znaczy nie potępiam - bo czasem to ma związek z rzeczywistym
      dobrem dziecka - ale nie potrafię zrozumieć.
      • ekan13 Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 01:01
        Czytam i nie wierzę w to co czytamsad((
        Jak można tak łatwo wydawać sąd nad kobietami, które dają szansę dzieciom na
        normalne życie.
        Kiedyś pracowałam z takimi własnie kobietami, namawiając je do tego aby w taki
        sposób załatwiały "sprawę", podstawa w takim działaniu to uzmysłowić im, że nie
        są śmieciami, a wartościowymi kobietami, ODPOWIEDZIALNYMI, kochającymi. Nie
        zaesze dziecko wyżyje przy matce bo np; ona jest w więzieniu, bo jest
        narkomanką itd.
        To są prawdziwe ludzkie nieszczęścia, morza łez, świty po nieprzespanych nocach.
        Nie chodzi tu o rozłozone nogi, bo między rozłożonymi nogami a urodzeniem
        dziecka istnieje czasoprzestrzeń 9 miesięcy, które niejednokrotnie zmieniją
        bieg życia...
        Zyczę wszystkim dziewczynom, które tak łatwo je osądziły aby nigdy w życiu nie
        musiały podejmować prawdziwie dramatycznych decyzji.
        Gdyby wszystkie kobiety z kategorii matek porzucających swoje dzieci były tak
        odpowiedzialne, domy dziecka świeciły by pustkami. Nawet te szare, w okularach,
        brzydkie- jak któraś tu powiedziała miałyby swoje domy.
        • bea.bea Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 01:13
          masz 100% racji !!!

          zawsze zastanawiało mnie dlaczego ludzie piętnują kobiety zostawiające dzieci w
          szpitalu, a (może nie do końca - ale prędzej) aprobują kobiety usuwające ciąże...

          nie chce wywoływać kolejnej dyskusji oaborcji, bo było ich wiele....
          ale uważam ,że gdyby nie piętnowano tych pierwszych, to wiele nienarodzonych
          dzieci mialo by szanse na życie....

          patrząć w kategoriach "rozkładania nóg".......to w obu przypadkach ten rozkład
          jest taki sam....a efekt?

          ' wyrwać kawał siebie jak bolący ząb"....to jest ok
          ale ..."zostawić swoje drógie ja' to już nie

          nie rozumiem tego .......niestety sad
          • motylwodny Re: Odnośnie aborcji 12.07.05, 08:28
            Podam na swoim przykładzie: wolałbym by matka usunęła mnie będąc w ciąży niż
            miała by mnie pporzucić w szpitalu jak niechcianą sukienkę.
            To moje zdanie.
            Konsekwencja, konsekwencja i jeszcze szczypta odpowiedzialności. Zdecydowałaś
            sie na stosunke to weź odpowiedzialność za życie dziecka. Akt oddania dziecka
            to nie jest odpowiedzialność i nie należy sie nawet podziękowanie za życie, to
            po prostu pozbycie sie ciężaru i tyle.
          • motylwodny Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 08:30
            A matek narkomanek i w więzieniu są nieliczne przypadki. Większosć to pozbywa
            się ciężaru, bo są głupie i niedojrzałe do Macierzyństwa!
            • ekan13 ReOj Motyl jeszcze mało widać w życiu doświadczyła 12.07.05, 12:16
              Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że to nieliczne przypadki, z praktyki
              mam zupelnie inne informacje.
              Niedojrzałe to są niestety, z całym szacunkiem do Ciebie , Twoje wypowiedzi w
              tym wątku.
              co wobec Ciebie jest dojrzalsze;
              1)pozostawienie dziecka w szpitalu z uregulowaniem jego sytuacji prawnej, gdzie
              w tym wypadku droga adopcji jestsz szybka i sprawna i dziecko mz szanse na
              dalszy zdrowy emocjonalnie rozwój.
              2) tułanie się z nim po przytułkach bez szans na godziwą przyszłość- patrz
              zabranie mu szansy na godne życie
              - zabranie do patologicznej rodziny gdzie nie ma szans na zdrowe emocjonalnie
              życie
              - traktowanie dziecka jako swoją własność i skazywanie go na życie z sobą za
              wszelką cenę
              Dla mnie nie heroizmem a szczytem egoizmu jest traktowanie dziecka jako swojej
              własności i za wszelką cenę w imię zasady , że tylko i wyłącznie matka
              biologiczna jest w stanie zapewnić dziecku szczęście i miłość, trzymanie go
              przy sobie by nie mieć kaca moralnego.
              Nigdy nie spotkałam się z tym, że taka decyzja przyszła komuś łatwo. Jak już
              pisałam wcześniej są to ludzkie dramaty.
              Bardzo łatwo jest rzucać slogany w stylu "wolałabym, żeby matka mnie usunęła
              niż porzuciła" bo tak na prawde nic się za nimi nie kryje.
              Bardzo łatwo jest pisać,że to niedojrzałe, głupie smarkule gdy nigdy nie
              stanęłaś żadną z nich w oko w oko, nie poznałaś losu żadnej z nich.
              Uwierz mi dziękuj Bogu czy komukolwiek w kogo wierzysz, że dzisiaj jesteś po
              stronie rzucających kamień. Nikt nie zmusi nikogo do szacunku, czy innych uczuć
              ale Twoje wypowiedzi są wyjątkowo niesprawiedliwe.
              • motylwodny Re: ekan 12.07.05, 12:19
                Pewnie przecież te matki zostawiające dziecko w szpitalu to pokaz dojrzałości,
                miłości i szacunku do... No właśnie do kogo? bo do dziecka na pewno nie.
                Po prostu WYGODNICTWO. Takie kobiety powinny mieć "zakaz" posiadanai dziecka, a
                jedynie możliwosć dalszego prucia sie
                • mufka51 motyluwodny 12.07.05, 12:23
                  cieszę się ,że nigdy nie miałam kontaktów w swoim środowisku z tak ograniczoną
                  osobą jak Ty
                  Pozdrawiam
                  • motylwodny Re: te matki to WYGODNISIE droga mufko51 12.07.05, 12:27
                    Jeżeli MATKA PRZEŻYJE To I DZIECKO. Wygodnictwo, brak serca, brak dojrzałosci,
                    skrajny egozim, takim matkom powinno się wyciąc wszystkie narządy rodne, żeby
                    nei musiały podejmować jak to mówisz dramatów. Dramat to jest dla dzieck,a
                    którego matka nie chce i zostawia. I często ją nie obchodzi co sie z takim
                    dzieckiem dzieje. Z zawodu jestem pielęgniarką i wiem jak to wygląda na
                    położnictwie mniej wiecej.
                    • wieczna-gosia Re: te matki to WYGODNISIE droga mufko51 12.07.05, 12:37
                      Motyl,
                      ale nie to chodzi by dziecko po prostu przezylo. No pewnie ze najlepiej byloby
                      gdyby wszystkie dzieci rodzily sie chciane. Ale tak nie jest. Dla mnie
                      zostawienie dziecka ktorego de facto sie nie chce to elementarna przyzwoitosc.
                      Ja sobie nie wyobrazam sytuacji gdy dziecko zostawiam. Ale rowniez nie wyobrazam
                      sobie sytuacji gdy dziecka nie chce- w dluzszej perspektywie. gdybym teraz
                      zaszla w ciaze to pewnie wscieklabym sie na siebie. meza, antykoncepcje, siebie
                      i jeszcze raz na siebie, po czeym wzielabym sie za glowkowanie gdzie postawic
                      lozeczko.
                      Nawet jesli zostawienie dla takiej matki to czysta wygodna (nie negujmy) to CO
                      to zmienia? A czy nie wygodniej zwiac ze szpitala BEZ podpisania papierow? Z
                      tego co wiem miesiac po porodzie trzeba zamiar oddania dziacka potwioerdzic. Czy
                      nie wygodniej po prostu zniknac i olac?

                      Nie, nie podziwiam kobiety, ktora postanawia NIE BYC matka. Ale byc moze-
                      oficjalne zzeczenie sie maierzynstwa to JEDYNY w jej zyciu akt odwagi cywilnej.
                      Byc moze jest to jedyny akt czlowieczenstwa posrod alkoholu i narkotykow oraz
                      meza pijaka. Nie wiem. Z punktu widzenia dziecka- lepiej ze oddala, ze zrobila
                      to swiadomie i do konca. I to jej trzeba oddac. Dla mnie to jest oczywiste ze
                      jesli czlowiek zaszedl w ciaze to powinien poniesc jej konsekwencje swiadomie. A
                      wiec swiadomie urodzic lub swiadomie oddac.

                      Uwazam, ze moj podziw i szacunek nalezy sie jednak matkom a nie kobietom, ktore
                      z bycuia matka rezygnuja. nie zasluguja one jednak na moje pote[pienie, bo byc
                      moze po serii bledow z cyklu niewlasciwy facet/ ciaza/ alkohol/ beznadzieja-
                      swiadomie go przerwaly. I to jest ludzkie i w porzadku.
                      • mufka51 Re: te matki to WYGODNISIE droga mufko51 12.07.05, 12:44
                        Jeżeli większość ludzi myśli tak jak motyl to nie dziwmy się ,że będzie coraz
                        więcej dzieci w śmietnikach.Kobiety będą się bały upokożenia,złego nastawienia
                        do ich osoby.
                        A tak na marginesie co ty robisz w tym zawodzie z takim nastawieniem?
                    • mufka51 Re: te matki to WYGODNISIE droga mufko51 12.07.05, 12:40
                      ja też jestem pielęgniarką
                • bea.bea Re: ekan 12.07.05, 15:14
                  myślę ,że wyraz szacunku dla życia......mnie to wystarczy....

                  a ciekawa jestem co powiedziałabyś dziś ...gdybyś chipotetycznie dowiedziała się
                  , że zostałaś adoptowana...???
                  czy nienawidziłaś bys swojej mamy...tej obecnej....czy to co przeżyłas do chwili
                  obecnej nie ma dla ciebie znaczenia....
                  nie wieże , że popełniłabyś samobujstwo....

                  podchodząc z twojego punktu widzenia, wolałabym żyć....
                  • bea.bea to wyżej do motyla!!! 12.07.05, 15:15
    • wieczna-gosia Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 08:12
      Jedna uwaga.
      Te kobiety zrobily cos przyzwoitego. Ale nie godnego podziwu. Jesli zaczynamy
      sie zachwycac tym, ze kobieta urodzila dziecko w szpitalu i uczynila cos co
      nakazuje elementarne poczucie czlowieczenstwa, czyli zostawila je oficjalnie,
      pozwalajac na zajecie sie nimi, a nie urodzila w polu i zawinela w reklamowke-
      to chyba zly jest ten swiat na ktorym zyjemy.
      Uwazam, ze sa pewne zachowania ktore dziela nasze czlowieczenstwo od
      zezwierzecenia. I oddanie do adopcji jest jednym z elementow czlowieczenstwa.
      Nie oddanie do adopcji tylko wlozenie do reklamowki, to element zezwierzecenia-
      samice dosyc czesto zabijaja mlode po porodzie jesli nie czuja sie na silach ich
      wykarmic.

      Dlatego matka oddaje dziecko- no fajnie. Tak powinno byc. Ale klekac nie bede.
      • mufka51 Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 08:27
        Myślę,że nieetyczne jest pisanie,że przyszli rodzice wybierają w domach dziecka
        tylko piękne,zdrowe dzieci.Nam zależało,żeby mieć dziecko,tak po prostu
        dziecko.Mój syn w momencie kiedy przybył do mojego domu był bardzo chory.Tak na
        prawdę nie wiedziałam czy kiedykolwiek uśmiechnie się do mnie ,czy powie:
        mamusiu.Wszystkie dzieci szukające nowych rodziców są piękne.o
        • motylwodny Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 08:31
          to w waszym przypadku tak było. A ile jest matek, które chcą jedynie zaspokoić
          głód macierzyństwa. Miliony. Takich , które wezmą chore dziecko to są
          pojedyncze przypadki. Takich, które naprawdę kochają.
          • wieczna-gosia Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 08:55
            motylu,
            mysle ze lekkim naduzyciem jest zakladanie, ze prawdziwe matki to jedynie te
            ktore wezma dziecko chore na porazenie mozgowe, a jesli ktos marzy o aniolku z
            loczkami to swinia i egoista.
            Chore dziecko, to przede wszystkim ogromna odpowiedzialnosc. To koszty leczenia.
            Nie wiem jak ty, ale ja WOLE miec dzieci zdrowe. Jesli moje zdropwe dziecko
            zachoruje to sie oczywiscie bede martwic, zapozyczac i zajmowac z pelnym
            poswieceniem, ale jesli mam wybor to WOLE zdrowe.
            Nie wymagajmy od rodzicow adopcyjnych wiecej niz od naturalnych, bo mysle ze sa
            aspekty rodzicielstwa adopcyjnego, ktore sa trudniejsze i tak. Ot chociazby
            perspektywa zmierzenia sie wraz z dzieckiem z prawda. I towarzyszenie mu w
            przyjmowaniu tej prawdy.
          • alex0909 Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 16:00
            Motylu, ja też jestem mamą adopcyjną dwójki chłopców. Obydwoje mieli poważne
            schorzenia (jeden z nich nieuleczalne). Więc widzisz Twoje podejrzenie do do
            jednostkowych przypadków adopcji chorych dzieci jakoś się nie sprawdza
          • kasiapfk Re: Oddaję dziecko.... 29.07.05, 08:13
            Motyl, czy masz jakiś straszny żal w sobie do świata i innych? Twoje posty
            ociekają przemądrzałą jadowitością. Naszczęście nie jesteś autorytetem.
            (podejrzewam,ze w realu również nie).
            Zanim zaczynasz wypisywać rzeczy, o których nie masz zielonego pojęcia, zadzwoń
            do ośrodka adopcyjnego i zapytaj jak to rodziny wybierają sobei dzieci i
            ogilądają je a potem zabierają te co mniej kłopotliwe. hihihihihihihihi Jak
            można byc aż takim ignorantem i zabierać głos w dyskusji hihihihih- ubawilam
            sie po pachy smile)))))))
        • wieczna-gosia Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 08:55
          Mufko, ale ja nic takiego nie napisalam.
          smile
          • mufka51 Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 09:07
            To nie do Ciebie Gosia...
            • aziolek Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 09:22
              Ja - matka adopcyjna dziekuje matce biologicznej mojego dziecka za te decyzje,
              decyzje oddania dziecka do adopcji. Dziekuje jej rowniez za to ze "pomogla" mi
              zostac rowniez matka biologiczna. W 3 mies po adopcji zaszlam w ciaze. Zostalam
              matka biologiczna w chwili gdy juz w to przestalam wierzyc, po 6 latach walki.

              Nie wiem dlaczego to zrobila, ale sadze ze chciala dla swojego dziecka jak
              najlepiej i dlatego zalatwila wszystkie formalnosci w OAO dzieki temu szybko
              znalazl swoj nowy dom i kochajaca rodzine.

              Nie potepiajmy ich za to.
              • motylwodny Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 12:22
                nie potępiamy. Po prostu sie na matkę widocznie nie nadawała.
      • ekan13 Re: Gosiu 12.07.05, 12:51
        Przeważnie nasz podziw budzą rzeczy robione zgodnie z czymś co nakazuje
        elementarne poczucie człowieczeństwa jak pomoc komuś słabszemu, biedniejszemu,
        zagubionemu. Podziwiamy strażaka, który zginął ratując dziecko z płonącego domu
        choć wpisane jest to w jego ryzyko zawodowe, żołnierza idt. Nikt o takim
        strażaku nie powie, że zrobił coś przyzwoitego, tylko będzie obektem podziwu,
        ba bohaterem. Te kobiety ratują swoim dzieciom życie, dają możliwość poznania
        uczuć macierzyńskich kobietom, które biologicznie w tym temacie by się spełnić
        nie mogły. Podziwiam Cię Gosiu za to, że urodziłaś i wychowujesz 5 dzieci bo
        dla mnie to wyczyn, tak jak i podziwiam kobietę, która wbrew ogólnemu
        potępieniu daje dziecku możliwość normalnego życia, nie idąc na łatwiznę w
        podziemiu gabinetu ginekologicznego, lub mordując w okolicznym lesie.
        • czajkax2 dziewczyny 12.07.05, 12:55
          Motylwodny to jakiś troll. Poczytajcie jej/jego wypowiedzi. Obstawiam ze to
          prowokator.
          • ekan13 Re: dziewczyny 12.07.05, 13:01
            Czajka masz rację. Spadam stąd bo mi niepotrzebnie adrenalina skacze. Może nie
            spadam ale włączam funkcję wygaszania Motylasmile)
            • czajkax2 Ekan 12.07.05, 13:05
              weszłam na frum,przeczytałam 4 wątki,a tam w każdym motyl i jego "sympatyczna"
              odpowiedź. Coś musi byc na rzeczy, zauważ ze motyl jest tu od niedawna i pisze
              w stylu osób,które poznikałysmile
        • ekan13 Re: Gosiu 12.07.05, 12:58
          Gosiu to miało być pod Twoim pierwszym postem. Przeczytałam już następny i
          dajesz Twoje szersze spojrzenie na sprawęsmile
    • motylwodny Re: skrajny egozim n/t 12.07.05, 12:30
      • ekan13 Re: skrajny egozim n/t 12.07.05, 12:56
        na szczęście w Twoim rozumieniu. Sprowadziłaś te dyskusję do absurdusad(((
      • marcelino1 Re: skrajny egozim n/t 12.07.05, 23:10
        Skrajnym egoizmem jest krytykowanie decyzji takich kobiet, o jakich pisze
        autorka postu. Nie znasz przeciez ich sytuacji i nie wiesz co skłoniło je do
        podjęcia tak dramatycznych decyzji.
    • magdalenkaaa78 Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 14:02
      Moja cioteczna siostra jest w ciązy. Ma 23 lata i już jedno dziecko, obecnie 6
      lat. Ja współczuję temu dziecku, bo ona jako matka... tragedia. Teraz jest w
      ciąży z innym panem. Zorientowała się ze jest w ciąży z 4 miesiącu. Owszem,
      robiła wcześniej test, ale sądziła, że test źle wyszedł i ze nie jest w ciązy.
      jak się dowiedziała, chciała usunąć, ale zaden lekarz w tym miesiącu już się
      nie zgodził. Jej obecny partner nie jest zainteresowany maleństwem, zresztą z
      poprzednich zwiazków. Mam nadzieję, że ona odda dzidziusia tak jak obiecuje.
      Wierzę, że maleństwo będzie zdrowe i znajdzie kochającą rodzinę na poziomie.
      Absolutnie jej nie szanuję i nie będę jej za nic podziwiać. Uwazam że jest
      głupią k.... która potrafi tylko latać po Opiece Społecznej i wyciągać
      pieniądze. Jest nieodpowiedzialna, głupia, niegodna posiadania dzieci. Zawsze
      mnie zastanawiało dlaczego normalni, porządni ludzie mają problemy z zajściem w
      ciążę, a takie... rozłożą nogi, nie myślą o konsekewncjach i mają wszystko
      gdzieś. Nie wierzę, że ona oddając dziecko do adopcji i zostawiając je w
      szpitalu będzie czuła żal czy wyrzuty sumienia. wyjdzie i zapomni. Do
      następnego razu, aż znowu zajdzie w ciążę.
    • adsa_21 Re: Oddaję dziecko.... 12.07.05, 14:15
      dobrze zrobiły - jesli nie widziały szans na utrzymanie dziecka.
      Lepsze to niz wyrzucenie na smietniksad(
      Jest mnostwo rodzin, ktore tylko czekaja na takie malenstwa - by adoptowac.
      Niech bede szczesliwe...
      • kaja2071 Re: Oddaję dziecko.... 29.07.05, 11:39
        ja rowniez nie wyobrazam sobie oddac wlasnego dziecka-bez wzgledu na wszystko. Ale rownoczesnie zdaje sobie sprawe,ze mi choc sie nie przelewa,to tak na prawde niczego nie brakuje! Podejrzewam ze zadna z NAS tu sie wypowiadajacych nie zaznala skrajnej biedy, nie borykala sie z myslami typu- czy ja bede miala dac co jesc mojemu dziecku?Czy bede miala w co je ubrac? Niestety sa kobiety ktorym to sie przytrafia.I co one maja zrobic? Zatrzymac, a potem z glodnym dzieckiem przed kosciolem stac i modlic sie zeby ktos chociaz zlotowke dał?
        Jezeli byly to kobiety, ktore zrobily to dla dobra tych malenstw-to ja je podziwiam.Bo nie wierze ze zdrowa na ciele i duszy kobieta odda swoje dziecko bez powodu!!A dzieki temu, ze jedna taka matka w 3 miescie oddala swoje dziecko (bardzo,bardzo biedna rodzina) moja znajoma od 3 m-cy jest szczesliwa mama pieknego chlopca,ktorego pokochala nie mniej niz niejedna biologiczna mama
    • lyla1 Re: Oddaję dziecko.... 29.07.05, 12:14
      Dziewczyny, nie krytykujcie tych kobiet. Każdy z nas dokonuje jakichś wyborów w
      swoim życiu. Na te kobiety, przypadł taki właśnie wybór. Wszystko ma swoje dwie
      strony.
      Może akurat to ich dobry wybór, a może akurat będą kiedyś tego żałowały. To po
      prostu ich sprawa i sprawa ich sumienia.
      A te dzieci niechciane może znajdą właściwy dom i właściwych rodziców. A może
      nigdy się nie dowiedzą, że są adoptowane i będą żyły bardzo szczęśliwe, czego
      im życzę z całego serca.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja