emigracja- pomysl na zycie?

17.07.05, 22:56
hmmm przedstawie cala sytuacje i prosze o spostrzezenia: mieszkamy w malej miescinie ,mam 29 lat maz 30 cora 2 latka zawsze pracowalam na czarno ;a to pol roku w belgii a to sezonowo truskawy teraz opiekuje sie dzieckiem, maz pracuje ale na czarno tj szew go nie chce zatrudnic a zyc z czegos trzeba.na miesiac mamy okolo 1600 zl i wierzcie na nic nie wydajemy zbednego tj ciuchy czy wakacje , a starcza doslownie na styk. mamy swoje mieszkanie ale samochod to juz niestety .miesiac temu maz wyjechal za granice ,jest tam legalnie j, jest ubezpieczony itd ale zmierzam do tego ze w rozmowie tel zaproponowal zebysmy na stale tam wyjechali tj do niemiec.hmm zastanawiam sie gleboko.....wiem ze wtedy zniknela by kwestia kasy ale sie waham ,co prawda mala by sie przystosowala ,ja zapewne sprzatalabym chaty (nie znam jezyka wyksztalcenie mam srednie) to dobra fucha nie krecic nosem! a w polsce? przeciez nawet nic nie liczy mi sie do emerytury i ten marazm malego miasta.... a jakie sa wasze opinie? pozdrawiam smile
    • 18lipcowa Re: emigracja- pomysl na zycie? 17.07.05, 22:58
      mamazuzika napisała:

      > hmmm przedstawie cala sytuacje i prosze o spostrzezenia: mieszkamy w malej
      mies
      > cinie ,mam 29 lat maz 30 cora 2 latka zawsze pracowalam na czarno ;a to pol
      rok
      > u w belgii a to sezonowo truskawy teraz opiekuje sie dzieckiem, maz pracuje
      ale
      > na czarno tj szew go nie chce zatrudnic a zyc z czegos trzeba.na miesiac
      mamy
      > okolo 1600 zl i wierzcie na nic nie wydajemy zbednego tj ciuchy czy wakacje ,
      a
      > starcza doslownie na styk. mamy swoje mieszkanie ale samochod to juz
      niestety
      > .miesiac temu maz wyjechal za granice ,jest tam legalnie j, jest ubezpieczony
      i
      > td ale zmierzam do tego ze w rozmowie tel zaproponowal zebysmy na stale tam
      wyj
      > echali tj do niemiec.hmm zastanawiam sie gleboko.....wiem ze wtedy zniknela
      by
      > kwestia kasy ale sie waham ,co prawda mala by sie przystosowala ,ja zapewne
      spr
      > zatalabym chaty (nie znam jezyka wyksztalcenie mam srednie) to dobra fucha
      nie
      > krecic nosem! a w polsce? przeciez nawet nic nie liczy mi sie do emerytury i
      te
      > n marazm malego miasta.... a jakie sa wasze opinie? pozdrawiam smile



      Wyjeżdzać, zwiewać stąd, nie oglądać się na nic.
    • gagunia Re: emigracja- pomysl na zycie? 17.07.05, 23:04
      Nie masz sie nad czy zastanawiac - jedz.
    • anna-pia Re: emigracja- pomysl na zycie? 17.07.05, 23:04
      wyjeżdżaj, nad czym tu się zastanwiać? tylko kup sobie rozmówki albo kurs,
      nawet się nie obejrzysz, kiedy zaczniesz mówić - tylko nie wstydź się, że źle
      wymawiasz, albo co, tam jest tylu imigrantów, że nie powinni się dziwić
      pozdrowienia
      anka
      anna-pia@gazeta.pl
    • bea.bea Re: emigracja- pomysl na zycie? 17.07.05, 23:05
      trudna to decyzja...ale myslę , że jeśli masz taką możliwość to jedz...ale nie
      pal za sobą mostów...i zabezpiecz sie tak, bys miała gdzie wrócić, jesli zajdzie
      taka potrzeba.....
    • jagienkaa Re: emigracja- pomysl na zycie? 17.07.05, 23:58
      chyba lepiej wyjeżdżać z małym dzieckiem, wtedy się łatwiej aklimatyzuje niż
      starsze dziecko, które ma już swoich przyjaciół.
      Skoro Twój mąż ma pracę, ubezpieczenie, to na Twoim miejscu spróbowałabym
      wyjechać i tak jak bea.bea napisała - nie pal mostów, może wynajmijcie
      mieszkanie (zawsze dodatkowy dochód), Niemcy są tak blisko Polski że będziesz
      mogła często przyjeżdzać.
      To jest bardzo smutne że Polacy są zmuszani do takich decyzji.
      • mm_s Re: emigracja- pomysl na zycie? 18.07.05, 00:20
        Znam to uczucie niepewności i obawy, sama stałam rok temu przed identyczną
        decyzją. I ? Już minął rok, odkąd zaczęliśmy - niejako na nowo - życie, tyle,
        że całe 750 km od rodzinnego domu, znajomych i najbliższej rodziny. Strach,
        niepewność - to wszystko kłębiło mi się w głowie, pomimo faktu, że język akurat
        znam i dla mnie to był najmniejszy problem, moja córa też miała wtedy 2 latka (
        w tej chwili chodzi tu do przedszkola i uczy się - z efektami na szczeście wink -
        jezyka ) i nie sprawiło jej to większej trudności. Wiadomo, że zycie nigdzie
        nie jest łatwe, a już zwłaszcza gdy obok nie ma mamy czy teściowej do której od
        czasu do czasu można "podrzucić" pociechę, gdzie na początku nikogo się nie
        zna, a każda ulica i jej zakątek jest zupełnie obcy. Ale jeśli jest to szansa
        na Lepsze życie, bez trosk i obaw o dzień kolejny, to zawsze należy wziąć to
        pod uwagę. Tym bardziej, że "zycie na odległość " nie jest wyjściem "na dłuższą
        metę", prędzej czy później trzeba niestety wybierać przez które drzwi należy
        jednak przejść.

        Więc to przede wszystkim Wy musicie stawic czoła, czasami właśnie te
        najtrudniejsze w życiu decyzje są najbardziej trafne, czego oczywiscie i Tobie
        życzę smile
    • kasik751 wyjedz dziewczyno n/t 18.07.05, 01:29
    • mlecyk1 Re: emigracja- pomysl na zycie? 18.07.05, 02:20
      Witaj,nie wiem czy będę Ci doradzać wyjazdu.Ja wyjechałam do Niemiec z mamą (bo
      tata już tam był) jak miałam 12 lat.Nie jest to takie proste po prostu
      wyjechać,dla mnie jako małej dziewczynki przez pierwszy okres było ciekawie bo
      wszystko nowe,później jak już dotarło do mnie że już nie wrócę do Polski było
      gorzej.Nigdy nie czułam się jak w domu,u siebie,zawsze obco,zawsze gorzej niż
      moje koleżanki ze szkoły.Zawsze byłam inna,to jednak jest sprawa innej
      mentalności i wychowania.Nasza rodzinka nigdy nie przyjęła obywatelstwa,więc
      zawsze byliśmy obok.Musisz się zastanowić,czy chcesz mieć typową Niemkę jako
      córkę,bo jest na tyle mała,że przesiąknie tamtym klimatem.Moja mama przeżyła te
      pierwsze miesiące jako horror,poszła od razu do pracy którą jej jeszcze wtedy
      tata załatwił w jej fachu,a że była dobra dali jej trochę odpowiedzialną
      robotę,bez znajomości języka stresowała się strasznie i w końcu wysiadła
      nerwowo.Teraz tam też jest ciężko i czasy się zmieniły.Musisz się nastawić na
      to,że raczej nikt nie będzie Wam biegł z pomocną dłonią.Z drugiej strony tu też
      nie macie w tym momencie żadnej perspektywy na polepszenie sytuacji.Moze
      przeprowadzka do jakiegoś większego miasta wchodziła by w grę,skoro mąż jest
      teraz tam i jako takie pieniążki na przeżycie macie.Może spróbujcie,Ty z córką
      najpierw swoich sił gdzie indziej,a w ostateczności wyjazd.Nigdzie człowiek nie
      czuje się tak jak u siebie w domu,wsród swoich,we własnym kraju.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę dobrej decyzji
      Najważniejsze jest to jaka będzie jakośc Waszego życia codziennego w obcym
      kraju i co z tego wyniknie dla Waszej córy na przyszłość.Ja osobiście żałuję
      decyzji moich rodziców,ale wiem,że chcieli dla mnie dobrze,może byłam już po
      prostu za stara na przesadzanie smile
      Jeśli masz jakieś jeszcze pytanka do mnie to skrobnij mi na maila gazetowego
      Trzymaj sie cieplutko
      Sylwia
    • koala500 Re: emigracja- pomysl na zycie? 18.07.05, 08:14
      Ja raczej bym nie wyjechała, uważam że w obcym kraju zawsze byłabym obywatelką
      drugiej kategorii, szczególnie bez znajomości języka. Bez rodziny, przyjaciół,
      zadnych znajomych byłoby ciężko.
      Cioteczny brat mojego męża od lat mieszka z żona w Norwegi, oboje są po
      studiach , ten brat -po rolniczych i prowadzi tam jakieś wielkie gospodarstwo
      rolne, zas jego żona - po polonistyce i uczy tam dzieci z polskich rodzin
      języka polskiego. Dwa lata temu widziałam sie z nimi na weselu .Ania (ta żona)
      mówi ze nigdy chyba nie będzie się tam czuła jak u siebie, trzyma ich tam chyba
      tylko praca, bo zarobki rewelacyjne, a ten brat świetnie podobno rozwinął to
      gospodarstwo i szkoda byłobymu porzucać. Dla mnie wyglądali oni na bardzo
      rozdartych ludzi.
      Ja uważam że emigracja to ostateczność.Może jak mąż trochę tam zarobi to się
      jakoś lepiej ustawici tu, w Polsce? Może przeprowadzka do większego miasta?
      Przemyśl wszystko jeszcze raz.
    • monia1974 Re: emigracja- pomysl na zycie? 18.07.05, 08:34
      trudna decyzja ale bym pojechała
      praca i lepsze pieniądze i godne życie a dla dziecka lepszy start
      jedź
      powodzenia smile
    • mamazuzika Re: emigracja- pomysl na zycie? 18.07.05, 08:49
      dziewczyny ,jestem wam wdzieczna za odpowiedzi .nie omieszkam doniesc o naszej decyzji pozdrawiam smile
      • jagienkaa Re: emigracja- pomysl na zycie? 18.07.05, 09:30
        jeśli chcesz poczytać o dziewczynach na emigracji zajrzyj na forum Z Dala od
        Polski. Chociaż przeważają dziewczyny mieszkające w Anglii/Irlandii to jest też
        ich dużo w NIemczech.
        Pamiętajcie że od kiedy jesteśmy w Unii wiele się zmieniło (na lepsze) jeśli
        chodzi o prawa na emigracji.
        • eni7.08 Re: emigracja- pomysl na zycie? 18.07.05, 11:01
          jak masz okazję to jedz, my też chcemy jechać z dwuletnią córką do Anglii, w
          Polsce nie ma przyszłości dla takich szarych ludków jak my smile
    • johana2 Re: emigracja- pomysl na zycie? 18.07.05, 11:12
      Gdybym miała taką sytuację jak Ty - pojechałabym nawet się nie zstanawiając. Bo
      nie ma nad czym. Niemcy są blisko. To nie koniec świata. Jedź jedź jedź!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja