jakosc macierzyństwa

22.07.05, 15:49
moja coreczka za pare dni skonczy 4 miesiace.Jestem z nia w domu (mieszkamy w
Warszawie z dala od rodzicow jednych i drugich), maz pracuje , wraca okolo 16-
tej, 17-tej. caly dzien spedzamy razem, ale czasami (ostatnio) mysle , ze nie
potrafie zaoferowac jej interesujacego dnia, z prostej przyczyny, jestem
zmeczona, mam ochote poczytac, zjesc cos pysznego w spokoju...wiem, wiem ,ze
dziecko moze zajmowac sie samo soba, ale ostanio ona jakby czekala na kontakt
ze mna, a mnie sie chce czego innego, nie mam sily non stop z nia rozmawiac,
zachwycac sie swiatem itd....a obie babcie daleko, zadna z kolezanek tez
raczej nie proponuje , ze zostanie z takim malenstwem, a mnie prosic
niezrecznie, poza tym karmie co 2 godziny...
jak wy radzicie sobie z takim problemem? zadowolone jestescie, a moze macie
jakies ciekawe sposoby na zabawe z 4-5 miesiecznym malenstwem? dziekuje za
rady,porady, pozdrawiam wszystkie mamy!
    • magda270519761 Re: jakosc macierzyństwa 22.07.05, 16:14
      też wychowujemy sami i nikt nam nie pomaga , ciągniemy dziecko wszędzie i nie
      raz jest trudno , ale mam jedną zasade dzięki której jakoś nie wariuje , czas
      kiedy dziecko śpi należy tylko do mnie , pije kawe , czytam , siedze na
      internecie , żeby nie wiem co było do zrobienia w domu , robie to wszystko
      właśnie jak mała nie śpi i np. jak gotuje to daje jej do ręki różne przybory
      kuchenne , zmieniam jej miejsca , kłade dużo na podłodze i nie musisz poświęcać
      całego czasu dziecku , ono musi umieć zająć się sobą , to uczy ją samodzielności
    • agatris Re: jakosc macierzyństwa 22.07.05, 17:02
      pamietam, ze jak syn mój był mniej wiecej w tym wieku, też miałam wrażenie, że
      jakoś nic ciekawego nie jestem w stanie mu zaproponować, tez jestem z nim
      głównie sama i nieraz miałam momenty znużenia
      teraz gdy mały ma 8 miesiecy jakoś ciekawiej i barwniej upływają nam dni,
      wiecej zabaw, które wypływaja spontanicznie, różnych wyjść, więcej spotkań,
      mały jest dość towarzyski i otwarty, więc nie problemu, czasem jeździ ze mną
      nawet na uczelnię
      myslę ze powinnaś próbować robić wraz z małą różne rzeczy, na które Ty masz
      ochotę, dziecko samo sie dostosuje do Ciebie, a na pewno bedzie radosniejsze i
      pogodniejsze, gdy mama bedzie zadowolona
      poza tym nie zadreczaj sie ze jesteś mało kreatywna, maluszkowi aż tak wiele
      bodźców wcale nie potrzeba, najważniejsze ze jesteś
      pozdr
    • kangur4 Re: jakosc macierzyństwa 22.07.05, 17:14
      Och, jakże Cię rozumiem. Ja też żyje w ciągłym poczuciu, że za mało się ze
      swoją córeczka bawię, za mało ją noszę, za mało gadam...
      Mój mąż pracuje w zasadzie za granicą, do Warszawy przyjeżdża na trzy dni w
      tygodniu, w jego przypadku wyrażenie "lecę do pracy" nabiera prawdziwego
      znaczenia, tak więc jesteśmy z Matyldą non-stop skazane na swoje towarzystwo. I
      czasem też mam dosyć; mam ochotę poczytać albo pogapić się w sufit. I wiesz co?
      Po prostu robię to! Doszłam do wniosku, że lepiej jak będę się z nią bawić
      krócej, ale za to ze szczerego serca niż jak bym miała się do tego zmuszać.
      Dzieci nie są głupie. Wyczuwają zniecierpliwienie.
      Moje rady:
      1. Leżaczek. Cóż za genialny wynalazek. Można dziecko zabrać ze soba do kuchni,
      albo do innego pokoju. Dziecko obserwuje, co robisz. Przecież to też jest
      zabawa!
      2. Leżenie razem na kocyku. Kiedy Matylda lezy na kocyku - macie (ma juz 6
      miechów, więc większość czasu spędza na brzuchu), ja kładę się z książką obok
      niej. Jestesmy blisko, ona czasem mnie skubie, a czasem wogóle nie zwraca na
      mnie uwagi, bo jest zajęta czyms innym.
      3. Przeczekaj jeszcze trochę. Niedługo Twoja córeczko odkryje w pełni świat
      zabawek. Mniej więcej od 5 miesiąca zaobserwowałam u Matyldy lawinowy rozwój
      umiejętności manualnych i motorycznych. W tej chwili potrafi się tak
      zaabsorbowac zabawką, że świata poza nia nie widzi.
      4. CZas spania - Twoim czasem. Jest to moja żelazna zasada. Mam w nosie, że nie
      ma obiadu (mam łatwo, mojego meża nie ma w domu, he, he)
      5. Spacer. Chodzę na spacer, nie tylko, po to żeby Matyldę przewietrzyc, ale
      równiez po to, żeby wypic kawę w ogródku kawiarni, zjeśc loda (nic dziwnego, że
      ledwo się dopinam w dżinsy przedciążowe), poczytać na ławce. Traktuję to jako
      czas relaksu, a nie przykry obowiązek.
      6. Mąż. Wykorzystuj jego powrót z pracy jak możesz. Ja nie mam takiej
      mozliwości codziennie, ale jeśli juz jest w domu, to jest cały dla córki, i
      muszę przyznac, że robi to chętnie (byc może własnie dlatego, że rzadko, he,
      he).

      A jesli chodzi o poczucie, ze za mało robimy dla dzieci, to podejrzewam, że
      jest niodłączną częścią macierzyństwa. Nigdy sie tego nie pozbędziemy, bo
      przecież zawsze można zrobic więcej, tylko za jaką cenę?
      pozdrawiam
    • isa2 Re: jakosc macierzyństwa 22.07.05, 17:17
      Jestesmy w tej samej sytuacji. Mieszkamy w Warszawie, z dala od rodziny. Moj
      synek ma teraz juz prawie 11 miesiecy, a ja 2 miesiace temu wrocilam do pracy.
      Szczerze mowiac odkad wrocilam do pracy troche odpoczelam - jakkolwiek
      paradoksalnie to brzmi. Bardzo kocham swoje dziecko, ale zmeczenie powodowalo,
      ze mialam dokladnie te same odczucia co Ty. Z czasem bedzie lepiej smile.
    • kass1 Re: jakosc macierzyństwa 22.07.05, 18:06
      Czasem tez sie zastanawiam, czy spedzajac z moja 4,5 miesieczna coreczka cały
      dzien, naprawde dobrze sie nia zajmuje. I nie chodzi mi oczywiscie o
      karmienie , przewijanie, jednym słowem o pielegnacje, tylko czy bedac z nia
      stymuluje ja do rozwoju. Tak samo jestem z coreczka sama, maz wraca z pracy
      bardzo pozno, nawet czasami nie zdazy na kapiel dziecka. Przeciez wszystkie
      dobrze wiemy, ze tzw. "gospodarstwem" tez trzeba sie zajac, posprzatac, cos
      wyprac, wyprasowac, ugotowac. Postanowiłam jak poprzedniczka, ze jak corcia
      spi, to ja zajmuje sie swoimi sprawami, tak jak teraz np. siedze na necie. A
      jak np. zmywam gary to Julka mi "pomaga": siedzi sobie w foteliku na blacie i
      przyglada sie, nasluchuje szumu wody. Patrzy jak wkladam pranie do pralki a ja
      przy tym jej zawsze opowiadam co robie. Staram sie tez zawsze poswiecic pewien
      czas wylacznie corce: na wspolne przytulanie , laskotanie, bawienie sie,
      rozmawianie (ona naprawde ze mna rozmawia!).
      Przeciez to nie sposob caly dzien z dzieckiem "gugac". Ja po prostu wlaczam ja
      w codzienne czynnosci, w domowe zycie.
      • weris3 Re: jakosc macierzyństwa 22.07.05, 20:20
        bardzo wam dziekuje,
        ja staram sie robic te wszystkie rzeczy, tzn. wlaczam ja w moje prace-
        zmywanie, pranie, prasowanie- to naprawde lubi ogladac. Wlasnie przy prasowaniu
        moja wyobraznia daje znać o sobie-kazde ubranko malutkiej prezentuje, wiruje
        nad nia roznokolorowymi obrusami, recznikami, a ona sie smieje.(naprawde
        polecamsmile a moze czasami po prostu ona ma tzw. ciezszy dzień, a może ja ? i ona
        to czuje?
        z tym wykorzystywaniem męża to mam lekki problem- bo wiem, ze on tez pracuje,
        ale naturalnie robię to.
        czasami byloby mi jednak lzej, gdyby chocby na godzinke, ktos wziął Werę na
        spacer...
        Niestety we wrześniu ide do pracy i pewnie te najfajniejsze momenty bedzie
        obserwowac opiekunka...
Pełna wersja