dzindzinka
23.07.05, 14:05
Zwłaszcza za jego stosunek do zwierząt. Te psy wałęsające się po okolicy albo
wręcz odwrotnie przy budzie na metrowym łańcuchu. Wg moich obserwacji
większość Polaków (nie wszyscy na szczęście) ma koszmarny stosunek do
zwierząt. Zwłaszcza tragicznie jest na wsi. Byłam ostatnio na wsi, nie jakiejś
zabitej dechami, tylko całkiem cywilizowanej graniczącej z dość dużym miastem,
jeden bardzo sympatyczny człowiek opowiadał radośnie mi jak to wywiózł kota,
bo... otwierał mu drzwi skacząc na klamkę. Wyziębiał dom! I tak dobrze, że go
nie ukatrupił! Oczywiście kto by tam sterylizował kotki, szkoda pieniędzy,
lepiej mordować je po urodzeniu. Pieski na ogół żywi się ziemniakami, a koty
mlekiem (widać to po ich sierści). Mało kto rozumie jak można płakać po
stracie kota, mało to ich jest? Oczywiście uogólniam, w mieście też jest nie
najlepiej. Moja sąsiadka (miastowa kobieta i bardzo religijna) miała kolejno
dwie suki. Wałęsały się po okolicy, zabiedzone, potem zginęły w podejrzanych
okolicznościach.
W ogole to mam taki nastrój, bo jadąc dziś do Warszawy przez Marki zobaczyłam
następujący obrazek: bardzo ruchliwą ulicą Radzymińską biegły wystraszone
trzy małe pieski. Były prześliczne! Na pewno ktoś je porzucił, innej
możliwości nie widzę. Nie mogę przestać myśleć co z tymi pieskami. Osobiście
rzczej nie lubię psów, ale nie wyobrażam sobie jak można zrobić coś takiego.
Ciekawe czy jeszcze żyją? Ja zahamowałam, ale znając polskie realia...
Zadzwoniłam na policję, powiedzieli, że się tym zajmą. Oby.
Pozdrawiam. Jadę na wakacje, w niezbyt dobrym nastroju...