moja wielka "przyjaciółka" cdn....................

04.08.05, 09:35

    • sowa_hu_hu Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 09:54
      nie raz pisałam tu o mojej "przyjaciółce"...
      w końcu przebolałam całą sytuacje i przestałam sie oddzywać , nie widziałyśmy
      sie 4 mies , ostatnio przyjechała do mnie , pogadałysmy o pogodzie , dzieciach
      itp...
      ja dałam sobie spokój z wyjasnianiem czegokolwiek między nami...
      po tygodniu dostaje od niej smsa w którym było napisane że ona wszystko mi
      wyjaśni , że dowiem sie kto próbuje nas rozdzielić!!! (szkoda tylko że NAS nie
      ma juz od dośc dawna i to dzięki niej samej...)
      no i jazda zaczeła sie od poczatku...

      ona spotyka sie z kuzynem mojej przyjaciółki (dośc zamożnym z resztą...) -
      mieszka u jego rodziców którzy utrzymują ją i jej dziecko...
      od ponad pół roku jak z nim jest ja poszłam w odstawke... moja przyjaciółka nie
      lubi i tej dziewczyny i nigdy sie z tym nie kryła przez została odepchnięta
      przez rodzine swojego kuzyna... obie z reszta jestesmy tam wiedźmami pierwszej
      kategorii gdyż ponoć krzywdzimy ta dziewczyne...
      ja już mam dosyć tej sytuacji - pomagałam tej lasce kilka lat , zarwóno
      finansowo , materialnie jak i wspierałam psychicznie... pomogłam jej uwolnić sie
      z toskycznego związku... a w zamian byłam oszukiwana na każdy mozliwy sposób a
      na koniec jak ułożyła sobie życie kopneła mnie w dupsko! dlugo nie mogłam sie z
      tym pogodzić bo traktowałam ją jak siostre... ale w końcu jakoś sie otrząsnełam...
      a laska znowu zaczyna... dowiedziałam sie że pokazywała swojemu facetowi moją
      korespondenje mailową... po drugie przekręcała to co do niej napisałam po czym
      powiedziała to swojemu facetowi , on swojej kuzynce i wyszlo na to ze ja
      oczerniam swoją prawdziwą przyjaciółke...
      a najlepsze jest to że laska uważa ze to my ją oczerniamy!
      padło nawet zdanie że ja powiedziałam ze ona jest złą matką , że bawi sie
      facetami... no jak to usłyszalam to ręce mi opadły! i ta laska twierdzi że te
      wszystkie ploty roznosi moja przyjaciółka (kuzynka jej faceta)
      zaproponowałam spotkanie w czwórke ale ona wyraźnie nie chce by byl przy tym jej
      facet , więc zgodziłam sie abysmy sie spotkały w trójke i wyjasniły sobie...
      niby sie zgodziła ale potem przestala odpisywac na smsy...
      ona ma pretensje do mnie ze ja mówiłam o niej z moją przyjaciołką - tylko ze to
      zawsze było na takiej zasadzie że jak mnie skrzywdzila to sie zaliłam do
      przyjaciłki - uwazam ze mi wolno... a ją to chyba bardzo boli ze inni sie
      dowiedzieli jaką potrafi byc oszustką... i ma wielkie pretensje ze ja coś
      mówiłam... szkoda tylko ze ona nie widzi tego ze teraz robi dokładnie to samo i
      wszystko opowaida swojemu facetowi...
      dla mnie to jest wszystko chore, myslałam ze sie od tego uwolniłam ale ona znowu
      zaczeła... i teraz ja tak tego nie zostawie...

      zawsze starałam sie ją z wszystkiego tlumaczyć ale jak to analizuje wszystko to
      nikt mi nie powie ze normalne jest np ; pozyczenie sie od kogoś 800zł i zamaist
      mu oddać pieniadze jeździć sobie na zakupy , kupowac identyczne rzeczy jak mam
      ja a potem chowac je w szafie zebym czasem nie zobaczyła...
      nie jest tez normlane kiedy matka kupuje sobie w ciągu 2 mies 5 par butów (jedna
      para min 200zł) , torebkle za 500zł i cale multum firmowych naprawde bardzo
      drogich ciuchów a jej dziecko nie chodzi w pantoflach za duzych o dwa nr i to w
      kiedy na polu jest bardzo zimno! ze dziecko nie dostaje zadnego prezentu pod
      choinke... itd itd. - przykładów moglabym mnozyć do tego stopnia ze by wam uszy
      zwiędły...
      i w tym wszystkim ja - na każde zawołanie - głupia krowa smile

      musiałam sie wygadac bo szlag mnie trafia! nie wiem jak tacy ludzie mogą sie tak
      slizgać , i nie płacą za to co złego zrobili innym , a wprost przeciwnie
      ustawiają sie tak że ho ho...
      ktoś mi kiedyś powiedział że ona pewnie nie byla by z tym facetem gdyby nie miał
      kasy... pamiętam jak zaczynała sie z nim spotykac - stwierdziła ze jest
      nieatrakcyjny , wręcz bleee , i nie mogłaby iśc z kimś takim do łóżka...
      • iwles Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 10:02
        Sowa, daj sobie z nią spokój.
        Wypnij się nawet na te konfrontacje, to nie ma sensu.

        Pozdrawiam.
        Pa.
        • sowa_hu_hu Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 10:07
          no niby tez tak pomyślałam... ale z drugiej strony ona zrobiła potwora jakiegoś
          ze mnie a ja jej tyle w zyciu pomagałam , wybaczałam...
          do tego sprawiła ze rodzina odsuneła sie od mojej przyjaciółki...
          znam je obie tyle samo lat i wiem jaką przedstawiają wartość... i nie moge
          znieśc ze porzadna , dobra dziewczyna jest tak trakotwana... a ta laska ślizga
          sie cały czas...
          • iwles Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 10:29
            Sówko, a czy jesteś pewna, że ta konfrontacja coś da? Czy "przyjaciółeczka" nie
            wymyśli czegoś nowego niedorzecznego, aby tylko być "na wierzchu"?

            Chyba, że we dwie (z tą kuzynką jej chłopaka) tak się uzbroicie w argumenty, że
            ona polegnie.
            Tylko, czy wtedy z zemsty nie wymyśli czegoś nowego ?

            Jest taki fajny cytat:
            "Boże chroń mnie od przyjaciół z wrogami sam sobie poradzę"
            Jakie trafne, nie ?

            Pozdrawiam.
            • sowa_hu_hu Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 10:37
              już sama nie wiem...
              bardzo bym chciała zeby usłyszała od mojej przyjaciółki że pewnych rzeczy nigdy
              nie powiedziałam...
              nie wiem - może dotrze do niej w końcu że sie pomyliła... chociaz jak nie
              dotarlo po tylu latach to wątpliwe...
              ale chciałabym jej powiedzieć wszystko prosto w twarz - może mi wtedy ulży...
              choć nie wiem czy ona sie odwazy na spotkanie chociażby ze mną w 4 oczy...
              zawsze mi wszyscy mówili ze ona jest obłudna i mnie wykorzystuje... ja nie
              wierzyłam , broniłam jej... - no to masz ci babo placek!
              i ona mi potrafiła powiedziec ze tyle sie juz przez to wypłakała... - to ja
              powinnam chyba wylac morze łez....
              naprawde trudno to wszystko opisać... musialabym napisać nowele zeby mozna było
              zobaczyc jak to wszystko wyglądało przez te lata...

              nigdy nie zapomne jak 2 tyg po porodzie wsiadłam na rower i pojechałam ją
              pocieszac bo dostała w pysk od swojego ukochanego... po czym po paru dniach
              kupił jej prezent za kilka stówek i już było cacy...
              załatwaialam jej wózek dla dziecka , ubranka od osób z forum , odemnie samej...
              kasy sie zyczałam zeby móc jej pozyczyć bo sie zadlużyła ( dlugi z powodu balang
              , zakupów i picia) moglabym wymieniac i wymieniać...
              • pade Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 11:34
                Dziwię się Tobie sówko, że znając podejście "przyjaciółki" do pieniędzy
                pomagałaś jej finansowo. Trzeba było kupić dziecku buty, a nie pozyczać na
                ciuchy czy kosmetyki. To raz.
                Jeśli dojdzie do konfrontacji: najlepiej, żeby było dobre winko, ciasteczka i
                radziałbym mieć włączony dyktafon z dłuuugą taśmą.
                A swoją drogą to masochistka z Ciebie. "Tyle przez nią wycierpiałaś" i znowu
                się w to pakujesz. Nie rozumiem tego. Musisz?
                • sowa_hu_hu Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 11:39
                  ale ja jej nie pożyczałam zeby sobie kupowała... przyszła zatroskana ze ma długi
                  w banku i bedzie miala problemy... no to pozyczyłam - chyba to było 1600zł...

                  jej dziecku to dawałam mnóstwo ciuchów po moim małym , i buty tez dałam...
                  a ostatnio wiecie co zrobiła? oddała mi te rzeczy - łącznie z butami bartkami na
                  jesień... wiecie jak to wg mnie wygląda? jakby chciala mi pokazać ze ona teraz
                  ma kase i nie potrzebuje jałmóżny odemnie... dawniej by mi tego nie oddała -
                  jestem pewna!

                  o dyktafonie już pomyslałam...

                  ja sie w to nie chce pakowac , juz niegdy nie bedzie moją przyjaciółką , nawet
                  koleżanką , nie wiem czy jest szansza zeby była moją znajomą!
                  ja naprawde sobie dałam spokój ,choć było mi cięzko... ale to ona znowu zaczeła..
                  najśmieszniejsze jest to ze ona twierdzi ze wszystko miedzy nami zepsuła kuzynka
                  jej faceta! nie widzi chyba tego co miz robiła przez te lata! nie widzi ze mnie
                  odstawiła na bok jak starą rzecz... - ja nie wiem jak mozna tak rozumowac...
                  • kjasja Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 12:08
                    Sowa,daj sobie spokój, zero kontaktu z nią, szkoda "nerw"...
    • boranet Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 12:49
      Chcesz wyjaśnienia sprawy, bo masz czyste sumienie. Rozumiem, teoretycznie masz
      do tego prawo, ale czy warto znów sobie szarpać nerwy? Prawdziwa przyjaciółka
      zrozumie a tamtą pannę ignoruj. Widocznie ma coś jeszcze do ukrycia skoro nie
      chce rzeczowo pogadać. Szkoda zdrowia sowa smile
      • sowa_hu_hu Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 12:54
        niby tak... ja juz dałam na luz... ale ona sie odezwała i mną potrzepało! tak ja
        jak bym nie miała innych spraw na głowie tylko to że ktoś o niej coś złego
        powiedział...

        zastanawiam sie tylko czy ona naprawde sie zmieniła? czy gra słodką przed swoim
        facetem i jego rodziną... i czy kiedyś ujawni sie jej drugie "ja"...
        nie sądze zeby zmieniło sie jej ogromne zamiłowanie do pieniędzy...
        ale jest jeden plus - w końcu jej dziecko jest super ubrane i ma zabawki... bo
        kupują mu rodzice jej faceta...
        • pade Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 13:04
          szczerze mówiąc , ja się tym rodzicom dziwię, i facetowi też.
          Nie znali jej wczesniej? Nic o niej nie wiedzą? Prędzej czy później ktoś
          życzliwy podszepnie słówko i dziewczyna a wraz z nią dziecko znajdą się na
          bruku.
          Twoja koleżanka jest pasożytem, po prostu, rodzina kuzyna szybko się o tym
          przekona, tacy ludzie zawsze pokazuja swoją "drugą twarz".
        • boranet Re: moja wielka "przyjaciółka" cdn............... 04.08.05, 13:10
          Wcześniej czy póżniej prawda i tak ujrzy światło dzienne. Panna się odezwała bo
          może znowu chce coś namącić. A może już pali jej się grunt pod nogami wink ?
          Olej to.
Pełna wersja