rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się spisali

05.08.05, 15:11
... mój był poprostu niesamowity :o) nigdy nie widziałam takiego przerażenia
w jego oczach, jak wtedy gdy przyjechał do szpitala gdy się zaczęło. Kiedy po
kilku godzinach okazało się, że będzie cesarka stał się jeszcze bardziej
przerażony ;o) ale naprawdę bardzooo pomocny, poszedł ze mną pod prysznic
pomóc mi ogolić brzuszek do cesarki (woda cudnie koi skurcze) potem twardo na
sali operacyjnej próbował dodać mi otuchy i rozśmieszyć .... jak zobaczyliśmy
Nikiego łzy płynęły same. Był mi tak oddany i pomocny, że właśnie wtedy
przekonałam sie jak bardzo mnie kocha... kiedy z uśmiechem mył mnie z krwi i
zmieniał wkładki, przebierał koszulę i patrzył w oczy z taką miłością....
teraz jestem w 18 tygodniu ciąży, nie wyobrażam sobie porodu bez niego, on
zreszta też :o)
Pozdrawiam i czekam na Wasze wspomnienia :o)
    • kep Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 15:36
      Mój mąż również był przy mnie. Tyle, że my mieliśmy trening. Bylismy 2 razy na
      wywołaniu. Po 1-szym (bez skutecznym) omówiliśmy, co mnie drażni. Za 2-gi razem
      wiedział już jak się zachować.
      • maxim31 Heh. 05.08.05, 15:38
        Przy pierwszym i przy drugim porodzie mąz przebywał.
        Przy pierwzsym był miły - przy drugim - wołał - nie histeryzuj i wszedł w układ
        z połozną. Ale, że szybko poszło - to mu wybaczyłambig_grinDDD
        • mamaloli Re: Heh.asiul 05.08.05, 15:42
          Sorry za pytanie ale jak to- ogolić brzuszek?!
          Miałaś tam włosy czy co?
          • asiul_78 Re: Heh.asiul 05.08.05, 15:48
            jasne, jak obejrzysz swój brzuszek napewno znajdziesz jakieś króciótkie jasne
            włoski, lub taki delikatny meszek każdy ma ;o) oczywiście nie są to kudły ale
            miejsce operowane powinno być golutkie bez najmniejszego włoska :o)
            • mamaloli Re: Heh.asiul 05.08.05, 15:50
              A ,nie wiedziałam ,ze nawet taki meszek nalezy golić
              przed cesarką.Dzięki za odp
          • hanula Re: Heh.asiul 05.08.05, 15:51
            mamaloli napisała:

            > Sorry za pytanie ale jak to- ogolić brzuszek?!
            > Miałaś tam włosy czy co?

            Cięcie się robi tam, gdzie kobieta zazwyczaj ma włosy. smile

            Ja nie wyobrażam sobie rodzenia bez mojego TŻ, za pierwszym razem rodziłam
            normalnie i byłam przekonana, że jeśli puszczę jego rękę, to skonam z bólu...
            Za drugim musiałam mieć cesarkę, okropnie się bałam, też trzymał mnie za rękę i
            to była pomoc nie do przecenienia!
            • mamaloli Re: Heh.asiul 05.08.05, 16:00
              Wiem gdzie robi się cięcie-na lini bikini.Nie
              wiedziałam tylko, ze zgala sie wszystkie włoski z brzuszka.
    • babka71 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 15:47
      Super!!!
      a jak zobaczył łożysko to powiedział "wątróbka" jest i tym mnie rozbroił na
      maksa
      • asiul_78 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 15:50
        to tak samo jak mój : o matko! 2 kg miesa bez kości ;o)
    • lolinka2 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 15:58
      Ja wyszłam za mąż za Aggeusza pod warunkiem, że jeśli się nam kiedyś 'coś
      przytrafi' to będziemy razem rodzić. Dotrzymał słowa.
      Był od pierwszej do ostatniej minuty. I nie tylko był. Masował (kilka godzin
      łacznie), robił ze mną przysiady, ciągał stojak od kroplówki, chodził do WC i
      pod prysznic, wycierał wody które 'gubiłam', spacerował (12 godzin), chwalił,
      podtrzymywał na duchu, podawał sok jabłkowy do picia, słuchał marudzenia....
      Parł (naczynka mu w oczach poszły, inaczej nie dowiedziałabym się ze parł, bo
      przed porodem się zarzekał, że pomoże owszem ale aż na taką "głupotę' to nie
      pójdzie), potem poszedł za natalką i co chwila przybiegał informować o punktach,
      postępach w cieplarce itp, trzymał za rękę podczas szycia (śpiewaliśmy razem), w
      szpitalu był od rana do nocy. Natępny raz też razem.

      A może któraś chce wynająć???
    • sonnja1 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 17:01
      asiul_78 napisała:

      > ... mój był poprostu niesamowity :o) nigdy nie widziałam takiego przerażenia
      > w jego oczach, jak wtedy gdy przyjechał do szpitala gdy się zaczęło.




      To widze ze moj slubny to twardziel nad twardziele. Juz przy koncowce porodu
      zglodnial nagle, wiec wyjal kanapki. Ja sie wilam w bolach podczas gdy on
      wcinal bulki gapiac mi sie miedzy nogi smile)))) A ogolnie rzecz biorac byl
      zachwycony udzialem w porodzie (cytuje: "To cud..")


      pozdr
    • mieszkowamama Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 17:05
      Mój też był ze mną. Mieliśmy ciężki poród, wiem, że nie poradziłabym sobie bez
      niego. To było cudowne przeżycie
      • kasper68 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 17:13
        A moj się o mało nie spóźnił, był dopiero pół godziny po moim telefonie, że się
        zaczęło ( nie śpieszyłem się, bo poród przecież tak długo trwa - niby racja
        pierwszy trwał 16 godzin ) a za 10 minut ania była już na świecie.
        • justimic Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 17:22
          my też rodziliśmy z mężem i położna nie mogła uwierzyć, że to pierwszy poród
          mojego męża, bo momentami słuchałam tylko jego..... w końcu stwierdziła, że
          chyba wynajmą go na etatowego "tatę" do rodzenia..... hi hi
    • gepart_czester Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 19:04
      Ja wspominam swoj porod z odrazą.
      Całe szczescie, ze byl moj maz. Polozna miala nie maly problem, bo fizycznie
      nie dawalam rady i tracilam przytomnosc. Maz mnie podtrzymywal. Nie chcialam
      zeby byl tzn chcialam zeby byl tylko w tych "estetycznych" momentach. Niestey
      moj porod byl taki, ze maz byl podczas calego porodu, ze wszystkimi
      szczegolami. Bylam zaszokowana jego zachowaniem. Nie byl przerazony tzn nie dal
      tego po sobie poznac. Pamietam jednen tragiczny moment - przewrocilam sie na
      niego cala masa ciala i gdyby nie on to wyladowalabym na podlodze. Wiem jednak,
      ze po porodzie moj maz zamiast sie "skuc" poszedl do kosciola mimo, ze nie
      praktykuje.
      Jesli jeszcze kiedykolwiek zdecydujemy sie na dziecko - na 10000000 % bede miec
      cesarke, bez wzgledu na cene.
      • hpm3 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 19:30
        Ja też rodziłam z mężem i muszę powiedzieć że był to jeden z najfajniejszych
        dni w moim 30 letnim życiu.Miałam poród ze znieczuleniem zewnątrzoponowym więc
        nie czułam żadnego bólu,powiem więcej między parciami zachciało mi się spać, na
        co mój przyjaciel, który jest ginekologiem i odbierał poród zawołał do
        pielęgniarki"krysiu przynieś kleszcze postraszymy trochę bo komuś się tu
        ziewa".Mąż był cały czas przy mnie, na początku jak się wkuwali w kręgosłup i
        póżniej jak akcja się zaczeła kibicował mi przy głowie,ale na hasło "widać
        główkę" poleciał że tak się wyrażę do pierwszego rzędu i z zapartym tchem
        obserwował cały poród i informował mnie na bieżąco co i jak i ile widać już.Nie
        macie pojęcia jak to wszystko umocniło nasz związek to niemal mistyczne
        przeżycie.Po porodzie również był kochany i niezmiernir oddany,przez ok 2,3
        tygodnie kilka razy dziennie przemywał mi krocze tantum rosa,wyręczał niemalże
        we wszytskim.Nie wyobrażam sobie porodu bez niego.
    • kalina_p Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 19:37
      Mojego mialo nie być, bo nie bardzo chcialam, ale wszedl ze mna na sale i jakos
      tak szybko poszlo, że nie zdązylismy sie dogadac, kiedy ma wyjść a Kinga juz
      byla.
      Po fakcie oboje sie cieszymy, że był, asystował przy ważeniu małej, przyniósł
      mi ją...sam poród był szybki, jakichś atrakcji specjalnych nie było, wiec nie
      mial okazji mdleć (ani ja).
    • lajlah Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 20:01
      Moj się spisał cudownie. Był od samego początku do końca, przez 11 godzin. Ani
      trochę się nie bał, chociaż pod koniec nieźle się darłam.
      • margarettka Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 21:05
        Od poczatku chcielismy byc wtedy razem, ja akurat nie mialam najmniejszych
        oporow przed tym, ze mnie bedzie ogladal w takiej chwili. To dla nas zupelnie
        naturalne i po prostu chcielismy byc razem.
        Ja rodzilam 23h, przez pierwszych kilka godzin meza nie bylo ze mna, bo
        porodowka rodzinna byla zajeta. Na szczescie sie zwolnila i przez ostatnie 11 h
        porodu byl ze mna. Dostalam w koncu oksytocyne, bo nie bylo postepu porodu i
        gdyby nie maz wtedy, to zupelnie stracilabym kontakt z lekarzami. Bylam prawie
        nieprzytomna, a oni ciagle kazali czekac i czekac. Tylko dzieki mezowi, ktory
        za lekarzem lazil, prosil zeby zrobili albo cesarke albo cos postanowili,
        szczesliwie sie to skonczylo. Ja nie bylam w stanie sie juz komunikowac, a on w
        koncu wymusil konsultacje jednego z najlepszych lekarzy w tym szpitalu, i
        dzieki temu szczesliwie urodzilam naturalnie.
        Generalnie nie wyobrazam sobie porodu bez meza, czulabym sie samotna. To dla
        mnie najblizsza osoba i wazne dla nas obojga bylo zeby byc razem w tej chwili.

        A porod...tez chyba nastepnym razem bede blagac o cesarke.
    • nanuk24 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 21:11
      Moj sie spisal swietnie!
      Przez 35 godzin ze mna byl. Biedny koczowal na niewygodnym fotelu, bez jedzenia
      i bez picia. Nie chcial nawet zejsc na dol do kafejki, zebym czasem pod jego
      nieobecnosc nie zaczela rodzicsmile Pomogl mi bardzo.Przez te trzydziesci pare
      godzin nie modlam z lozka wstawac takze maz podawal mi kostki lodu, przynosil
      basen, podmywal...Kiedy parlam tez bardzo pomagal. Przecinal pepowine. On
      pierwszy trzymal dziecko i z dzieckiem na reku obserwowal zabieg zszywania.
      Bylo wesolo, bo dawal do pieca, ze personel sie ze smiechu zwijalsmile
    • aniadawid1 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 21:47
      Mój też był dzielny i mi pomagał, jak widział że bardzo cierpię kazał zrobić
      znieczulenie zewnątrzoponowe, przeciął też pępowinę.
      • polka79 strasznie Wam zazdroszcze !!!!!!!!!!!! 05.08.05, 22:13
        zawsze chcialam - CHCIELISMY byc razem w tej waznej chwili i nawet jak
        dowiedzielismy sie ze jestem w ciazy nawet o tym nie rozmawialismy, bo to bylo
        naturalne ze bedzie przy mnie, ale los troche nam pokrzyzowal plany - NIESTETY -
        i strasznie nad tym ubolewam, az do teraz mimo ze corcia ma juz 11 miesiecy,
        mam jakis taki zal (tylko nie ma winnego i nie mam na kogo tego wylac), do tego
        stopnia ze sie wlasnie poplakalam czytajac Wasze posty sad((((( a tym bardziej
        ze mialam straszne klopoty z nacieciem krocza - i z wszystkim zostalam prawie
        sama (dzieki Bogo ze byli rodzice).
        ZAZDROSZCZE WAM
        moj maz poznal corcie jak miala 12 dni sad((( na lotnisku smile
    • agacz2905 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 05.08.05, 22:03
      My przeżyliśmy razem dwie cesarki w znieczuleniu podpajęczynówkowym. Różniły
      się one m.in. tym, że ta pierwsza była "nagła", tj. ostra jazda do szpitala w
      styczniową noc, a ta druga "zaplanowana", na którą mąż dojechał z domu. W obu
      przypadkach był przy mnie - o ile przy pierwszej w krytycznym momencie
      wyproszono go do sąsiedniego pomieszczenia za szybą, to przy drugiej stał cały
      czas przy stole operacyjnym i głaskał mnie po łbie lub trzymał za rączkę. Na
      pewno mi pomógł samą obecnością, widziałam też, jak bardzo wzrusza go przyjście
      na świat dzieci (2x łzy w oczach). Mimo wszelkich fizycznych cierpień mile
      wspominam i każdej dziewczynie życzę tylko takich miłych wspomnień.
    • katarzyna11 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 06.08.05, 00:07
      Mój też był super. Pierwszy raz widziałam łzy w oczach mojego męża. Oczywiście
      ze wzruszenia. Poród miałam normalny, bez komplikacji, ale za to potem chodził
      ze mną pod prysznic, pomagał mi zmieniać bieliznę. Jednym słowem stanął na
      wysokości zadania, chociaż miał gips na ręce, co mu niczego nie ułatwiało.
      Żałuje tylko, że z powodu tego gipsu nie dali mu przeciąć pępowiny.
    • asiul_78 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 06.08.05, 09:05
      a ja tak się rozmarzyłam tymi wspomnieniami, że postanowiłam wczoraj troszkę
      męża rozpieścić, miał na bardzo późny obiad swoje ukochane flaczki z bagietką
      serową i klopsiki z szynki w sosiku pomidorowym, do tego ukochany Calsberg ...
      a w nocy... hmmmmmmmm było cudnie......
      • moofka Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 06.08.05, 09:26
        asiul_78 napisała:

        > a ja tak się rozmarzyłam tymi wspomnieniami, że postanowiłam wczoraj troszkę
        > męża rozpieścić, miał na bardzo późny obiad swoje ukochane flaczki z bagietką
        > serową i klopsiki z szynki w sosiku pomidorowym, do tego ukochany
        Calsberg ...
        > a w nocy... hmmmmmmmm było cudnie......
        ________________
        smile

        opowiedz więcej o flaczkach z serową bagietką
        • asiul_78 Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 06.08.05, 14:42
          a co byś chciała wiedzieć ??? jak smakuje ;o)? pysznieeeeeeee
          • monmor Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 06.08.05, 21:12
            Mój był wspaniały! Rodziłam w nocy, na początku między skurczami razem
            przysypialiśmy, ale potem gdy traciłam przytomność, widziałam biały tunel i nie
            miałam kompletnie sił - stanął na wysokości zadania - zresztą słuchałam tylko
            jego, nie docierało do mnie nic poza jego słowami. A poza tym uratował mnie i
            synka gdy położna chciała mi zrobić zastrzyk z pyralginy, na którą jestem
            uczulona (nikt nie przeczytał o tym w karcie - ciekawe po co pytali?) Przeciął
            pępowinę, asystował przy szyciu - prosił o pozostawienie wąskiej szparki smile)) I
            chociaż stwierdził, że potraktował mnie jak pacjentkę, która potrzebowała
            pomocy, to i tak nigdy nie zapomnę jego spojrzenia gdy oboje tuliliśmy synka po
            porodzie. Chociaz na początku ciąży był sceptycznie nastawiony do wspólnego
            porodu, po fakcie był bardzo dumny, że okazał się pomocny.
    • mbkow Re: rodziłyście ze swoimi facetami ??? jak się sp 07.08.05, 00:20
      nie widzialam wyrazu twarzy, bo bylam bez okularow wink ale nie wyobrazam sobie
      porodu bez niego. caly czas bylismy razem. co prawda bylam cala skupiona na
      sobie (czyli bolach) i nie poplynela mi lza wzruszenia, dezorientacja wziela
      gore smile ale on byl niezly. wszystko obserwowal, czuwal nad wszystkim. takim
      podekscytowanym glosem powiedzial, ze widzi glowke... najbardziej mnie
      uderzylo, jak naturalnie wszystko potraktowal. mnie porod, wlasciwie moje
      zachowanie, troche pozniej, jak o tym myslama, krepowalo. a dzieki niemu obraz
      sie znacznie poprawia wink byl bardzo szczesliwy, mowil takim podekscytowanym
      glosem. i strasznie duzo sie usmiechal po porodzie, jak mi oddali okulary wink
      monika
    • babka71 Ja powiedziałam "murzynek" 07.08.05, 00:45
      A mąż , że fajoski SYN JEST..
      a potem powiedziałam "murzynek"
Pełna wersja