elejna
09.08.05, 15:07
Kilka lat temu popełniłam błąd ,nie powiedziałam mojemu narzeczonemu a
aktualnie juz męzowi o brakach w
wykształceniu (skonczyłam liceum zaoczne bez matury)Postąpiłam w ten własnie
sposob, gdyz obawiałam sie ze mowiąc mu prawde strace w jego oczach. On od
zawsze uwazał mnie za osobe pewną siebie inteligentną mądrą zyciowo i bez
skazy ,bałam sie ze wiedząc iz mam tak marne wykształcenie
cos sie zmieni w postrzeganiu mojej osoby (a ja zawsze chciałam byc
postrzegana idealnie)I tak stworzylam sobie osobiste piekiełko męczarnie
ciagłymi wyzutami sumienia , obawami ze kiedys prawda w nieoczekiwany sposob
wyjdzie na jaw a wowczas ja wyjde na najgorsza idiotke swiata i bedzie mi
ciezko spojrzec mu w twarz.Wiekszosc znajomych wie o moich
edukacyjnych porazkach a facet z ktorym postanowlam spedzic zycie nie ma
pojęcia.Ta sytuacja mnie dobija tyle ze nie umiem juz z niej wybrnąc i nie
zdobede sie na powiedzenie mu prawdy, załuje jak cholera powinnam byc
szczera, no coz jest juz za pozno a teraz nie umiem sie zdobyc by powiedziec
mu prawde.Jak myslicie czy to co zrobiłam i te braki w wykształceniu moga
miec wpływ na nasze małzenstwo?Czy zostawic to w przeszłosci zapomniec o tym
poprostu?