nie chce mi się starać!

11.08.05, 21:24
wątek podobny do "czy rzucić go w cholere?" ale tam się zaczęlo robić
nieprzyjemnie więc zacznę nowy. Dużo piszecie że faceci w małżeństwie
palancieją (pozwoliłam sobie zapożyczyć to słowo) i z moim stało się
podobnie, tyle że mi się nie chce ani starać ani walczyć o to małżeństwo,
nawet nie wiem czy jeszcze go kocham. Wydaje mi się, że nie. Nic konkretnego
się nie stało, ale wszystko mnie u niego drażni, co chwila dochodzi do spięć.
Nadajemy na innych falach. nie mam ochoty na seks (z nim - bo sny erotyczne
miewam i wtedy marzy mi się bliżej nie określony facet). Jesteśmy razem 10
lat, był moim pierwszym. Mamy 2 letnie dziecko. Było dużo konfliktów na lini
moja mama- mój mąż, teraz sie uspokoiło. Jestem niezależna, wiem ze
poradziłabym sobie bez niego. Do tej pory jego winiłam za tę sytuację a
siebie stawiałam w roli biedactwa. A teraz już nie wiem, myslę że ja też się
poddałam, poprostu mi nie zależy. Jedna rzecz za nim bardzo przemawia - jest
świetnym ojcem. Nie wiem jakby zareagował jakbym chciała odejść z dzieckiem
(a właściwie jego wyprosić bo mieszkamy w moim mieszkaniu). Ja jestem ogólnie
zrezygnowana. Powiedzcie mi coś co o tym myslicie.
    • sowa_hu_hu Re: nie chce mi się starać! 11.08.05, 21:31
      jeśli go nie kochasz , nie jestes z nim nieszczesliwa to po cholere dalej sie
      męczyć? wiem że taka decyzja jest bardzo trudna... ale moze tak będzie lepiej
      dla was obojga? zwłaszcza że jesteś niezależna finansowo! jeszcze możesz sobie
      zycie ułożyc , podobnie jak twój mąż...
      to są naprawde bardzo trudne sprawy i cięzko ocenić jak sie o nich tak nie wiele
      wie...
      tylko ty możesz podjąć decyzje!
      a dobrym ojcem to twój mąz moze byc zawsze - czy będziecie razem czy nie...
      • buba27 Re: nie chce mi się starać! 11.08.05, 21:44
        dodam jeszcze jedno: jestem z rozbitej rodziny, on z pełnej. Zawsze marzyłam że
        stworzę dla moich dzieci pełną rodzinę. I myślę że z powodu moich doswiadczeń
        łatwiej mi podejmować decyzje o rozstaniu. On wogóle nie myśli tymi
        kategoriami, jak mam pretensje o cos, albo jak mówię że mi przykro, albo że nie
        wiem co do niego czuję to on nie rozumie bo uważa że problemy są przejściowe
        ale przecież się kochamy i generalnie jest ok. No właśnie ale ja mam
        wątpliwości czy jest ok. Dlatego myślę że to ja mam problem bo mi przeszło.
        Tyle że nie wiem czy napewno. No i uwielbiam jego rodzinę. Wszystko wskazuje na
        to że nie powinnam się rozstawać, wszytko poza moim sercem. Gdyby pojawił się
        ktoś inny na horyzoncie to byłoby mi łatwiej zdecydować ale narazie mam
        perspektywę żyć z nim i udawać że jest ok, albo żyć sama. Nasze małżeństwo z
        mojej strony wygląda jak taka poczekalnia, zawieszenie. Mogę jeszcze poczekać,
        tylko po co i na co? oj chyba mam potrzebę wygadania się...
        • czajkax2 Re: nie chce mi się starać! 11.08.05, 21:51
          Buba szczerze mówiąc to nie mam pojęcia co ci napisać. Wiem jedno, przykra
          sprawa. Pomyśl,zastanów sie,może to tylko chwilowy kryzys i taka ocena syuacji.
          Ja też co jakiś czas miewam taki okres że mąż jest be i wogóle życie nie jest
          takie jakbym chciala. Moze i u ciebie tak jest? A jezeli nie to przykro mi.
          Jezeli ci zalęzy to walcz,rozmawiaj i wytłumacz mężowi czego oczekujesz. Ja też
          miałam czas,że nie chciało mi się walczyc,naprawiac,prosic i myśłałam o
          oodejsciu. Nie zrobiła tego i bardzo się ciesz. przetrzymaam tamten zły czas
          chociaz nie mam gwarancji ze sie nie powtórzy. Nikt nie ma. Ale możetaka
          OSTATNIA szansa? Rozstac się zawsze zdążysz.
          • mamaloli Re: nie chce mi się starać! 11.08.05, 21:58
            Powiem tak- swojego męża baaardzo kocham ale po urodzeniu dziecka
            wiele się zmieniło- raczej reguła niż wyjątek.
            Czasami mam go dość! Ale wystarczy ze rozstaniemy się na parę dni
            i wtedy cholernie tesknię ....i wiem ze nie
            potrafię bez niego zyć.I uswiadamiam sobie ,ze bardzo,bardzo go kocham
            i ze jestesmy dla siebie stworzeni a te krótkie rozstania mnie w
            tym utwierdzają .
            Spróbujcie od siebie odpoczac ,chocby na parę dni.
            Bedziesz miec czas na przemyslenia, na zastanowienie się...
            Nie zaszkodzi a może pomóc.
    • przedszkolak2 Re: nie chce mi się starać! 11.08.05, 22:01
      To niech Ci się zachce! Najwyższy czas na dojrzałą miłość.
    • buba27 Re: nie chce mi się starać! 11.08.05, 22:45
      to trwa już co najmniej rok. Przerwy też nie pomagają. Jak wyjechał na 10 dni
      to mi było tak fajnie...
    • dorotakatarzyna Re: nie chce mi się starać! 12.08.05, 23:53
      Oj, Buba, jak ja cię dobrze rozumiem. Czuję się tak samo. To znaczy nie czuję -
      nic do męża. Minęło 10 lat od ślubu, a nas łączy chyba tylko adres i konto w
      banku. Jestem w o tyle gorszej sytuacji, że dzieci jest troje, a ja nie mam
      pracy, nigdy nie pracowałam. Więc nie mogę odejśc, bo bym zginęła marnie.
      To już chyba tak jest, że miłośc wygasa. Naukowcy udowodnili, że trwa
      maksymalnie cztery lata. Jeśli ludzi łączyło coś jeszcze, jeśli byli
      przyjaciółmi, to chętnie spędzają ze sobą resztę życia. Ale czasami po tych
      kilku latach zaczynamy się zastanawiac. Co ja w nim widziałam? Drażni mnie. I
      niech mnie nie dotyka. Ja na swojego patrzę jak na obcego człowieka. Już nawet
      podejrzewałam, że może jestem psychicznie chora, że brakuje mi uczuc. Ale chyba
      nie, bo dzieciaki kocham.
      Na razie sytuacja wygląda tak, że on pracuje w innym mieście i przyjeżdża tylko
      na weekendy. Dobre rozwiązanie, przez 5 dni mam luz.
      Też mi się nie chce starac, bo i po co.
      Nie powiem ci: rozwiedź się. Jest przecież dziecko. Ty wiesz najlepiej, że
      dziecko powinno miec rodzinę. Więc może po prostu żyj tak jak do tej pory.
      Dopóki wytrzymasz. Chyba że się zakochasz w kimś innym. Tylko czy warto? Ja już
      się nigdy nie zakocham. Wszyscy faceci są tacy sami, i każde zakochanie się
      kiedyś skończy. Taka proza życia...
      • dagmama Re: nie chce mi się starać! 13.08.05, 15:37
        Ja też jestem 10 lat po ślubie. Synek ma niecałe półtora roku.
        Wiem, że miłość się zmienia. Nie jesteśmy parą, tylko rodziną. Mąż zaczął więcej
        pracować i brakuje naszych sam na sam, a ja stałam się zakochaną w synku matką,
        która rozmawia tylko o tym, co mały zje, zrobi, ile spał itd.
        Mąż jednak stara się to zrozumieć i liczymy lekko, że ten konflikt będzie trwał
        jeszcze z rok, dopóki maluszek trochę się nie usamodzielni.
        Jednak mimo kryzysu nigdy nie przyszło nam do głowy, że nasze potrzeby nie są
        zaspokojone, to tylko rutyna.
        Wydaje mi się, że masz faktycznie łatwość decydowania, że to być może koniec
        Twojego małżeństwa, ponieważ tak było z Twoimi rodzicami.
        Może to zmiana ról, nowy "status" Waszego małżeństwa? Jeśli mąż jest dobrym
        ojcem, to znaczy, że Ciebie też kocha. Musisz z nim porozmawiać. Jest
        prawdopodobne, ze on w ogóle nie zauważył Twoich rozterek i myśli, że jesteś
        szczęśliwa.
      • umasumak Re: nie chce mi się starać! 14.08.05, 19:18
        dorotakatarzyna napisała:

        Naukowcy udowodnili, że trwa
        > maksymalnie cztery lata.

        O jakich naukowcach piszesz? I nie myl zauroczenia z miłością. Pzdr
      • czajkax2 Re: nie chce mi się starać! 14.08.05, 22:12
        dorotakatarzyna napisała:
        To już chyba tak jest, że miłośc wygasa. Naukowcy udowodnili, że trwa
        > maksymalnie cztery lata.

        Kompletne bzdury. To że czasami się zdarza że miłosć wygasa,to nie oznacza ze
        tak musi być u wszystkich.
    • begonia4 Re: nie chce mi się starać! 14.08.05, 18:52
      Może powinnaś odwiedzić psychologa albo poradnię rodzinną? Być może to co
      czujesz w tej chwili to nie brak miłości ale "zwykła" depresja. Myślę że dobry
      psycholog mógłby Ci pomóc - zrobić taki rekonesans we własnym życiu i
      uczuciach, oddzielić to co przeszłaś w dzieciństwie od tego co dzieje się w
      Twoim życiu obecnie. I nie podejmuj decyzji zbyt pochopnie, pewnych spraw nie
      da się odwrócić. Może Twój mąż naprawdę nie widzi problemu? Być może, zamiast
      powiedzieć mu stanowczo i zupenie otwarcie o swoich uczuciach, nieświadomie
      utwierdzasz Go w jego myśleniu, że wszystko jest ok. Widzisz, napisałam kilka
      zdań, w któych ciągle powtarza się słowo "może" - bo przyczyn takiej sytuacji
      pewnie jest wiele, ale to Ty powinnaś poszukać tej najważniejszej i spróbować
      ją zmienić, naprawić.
Pełna wersja