zaga25
14.08.05, 14:12
Teraz to trochę mi głupio ale wcześniej o tym nie myślałam. Ale do rzeczy.
Niecały rok temu zmarł mój tata na nowotwora mózgu. Cierpiał strasznie. Pół
roku temu dowiedzieliśmy się, że dziadek mojego męża jest chory, rónież to
samo świństwo. Znałam dobrych lekarzy, onkologów, próbowałam powiedzieć
teściowej, ale ona ciągle to samo, że mają dobrego lekarza rodzinnego i on
opiekuje się dziadkiem a i tak nie ma szans na wyleczenie. Poza tym dziadek
już swoje przeżył!!! Oczywiście stan dziadka pogarszał się w błyskawicznym
tempie. W zeszłym tygodniu zadzwoniła teściowa do mojego męża żeby przyjechał
bo dziadek umiera. Pojechaliśmy. I oto co zobaczyłam. Dziadek zwijający się z
bólu na łużku, brudny, piżama pościągana gniecie go w plecy. Syn obok pijany,
rodzina obok łużka przy stole siedzi, krzyczy jak podzielić majątek dziadka.
Zaczęłam narpiew spokojnie a potem już z krzykiem że dziadkowi trzeba jakoś
pomóc, podać coś przeciwbólowego a oni na to, że on i tak już nie czuje bo
umiera. Dopiero po mojej histerii mąż podał mi telefon, zadzwoniłam do
lekarza rodzinnego(wcześniej na pogotowie ale powiedzieli, że do umierających
nie przyjeżdzają), żeby przyjechał i podał dla dziadka morfinę a on na to że
mogę do niego przyjechać i wziąść receptę.Pojechaliśmy załatwiliśmy leki
pielęgniarkę, podała dziadkowi morfinę i już do śmierci leżał spokojnie. I
to nie wszystko.Prosiłam te wszystkie ciotki żeby dali dziadka do szpitala,
tam go odflegmią, podadzą lekarstwa i spokojnie umrze a oni, że nie, że
dziadek tyle lat żył w swoim domu i tutaj pewnie chciałby umrzeć. Zgoda.
Pewnie tak by chciał. Ale dlaczego gdy umarł nie zostawili go w domu tylko do
pogrzeby leżał w kostnicy. Nawet nie można było do niego przyjechać i się
pożegnać. Teściowa jest na mnie zła, że wtrącam się w ich sprawy(nie
pozwoliłam dziadkowi umierać w cierpieniu). Czy naprawę żle postąpiłam i
powinnam ich przeprosić? Dodam jeszcze że powiedziałm im co myślę o tej
gadaninie przy dziadku o podziale majątku i tej kostnicy. Ale nikogo nie
wyzywałam.