pade
19.08.05, 14:26
Właśnie zapakowałam synka (7lat) do samochodu dziadków i odjechali, nad morze.
Strasznie mi źle, właśnie szlocham nad klawiaturą. Wiem, że tu zawsze
znajdzie się ktoś kto zrozumie i pocieszy.
Rozstawalismy się, nie raz, na krótko. Ale ja nienawidzę tych rozstań,
nienawidzę!!! Nawet jak syn jechał na całodniową wycieczkę z zerówką
szlochałam całą drogę do domu. Wiem, że to głupie, ale kocham go nad życie i
nic nie poradzę, że się boję o niego. Nie mogłam odmówić mu wyjazdu bo razem
nigdzie nie wyjechaliśmy, nie stać nas. Ale teraz jest mi tak źle, tak się
boję.
Modlę się by szczęśliwie dojechali, by nic im się nie stało, by synuś cały i
zdrowy wrócił do domu, pomóż mi Boże!