samokrytyka czy brak wiary w siebie?

01.09.05, 22:13
skończyłam dobre szkoły, wykonuję odpowiedzialny zawód a ciągle wydaje mi się
że się do tego nie nadaję, egzaminy zawsze zdawałam gdzieś tak po środku, ani
najlepsza ani najgorsza, ale cały czas mam wrażenie że mam poprostu szczęście
i że nie jestem w stanie przekroczyć pewnej intelektualnej bariery. Tak samo
jest z angielskim, i innymi naukami, do pewnego stopnia się uczę a potem już
mi nie idzie. Jestem we wszystkim średnia (w moim przekonaniu) choć wiele
osób uważa mnie za super zdolną i inteligentną. A ja myslę że się dobrze
maskuję, że potrafię się dobrze "sprzedać", robię dobre wrażenie. To dotyczy
np. rozmów o pracę, zazwyczaj dostaję pracę po pierwszym spotkaniu ale w
trakcie pracy wychodzą moje niedociągnięcia, staram się jak mogę pracować nad
sobą, kształcić się, ale ciągle jestem średnia. Naprawdę jestem o tym
przekonana. Do tego jestem bardzo ambitna i dużo pracuję na to żeby mój
poziom był taki jak się niektórym wydaje ale nie zawsze daję rady i wtedy
mnie to bardzo stresuje, a jak jestem zestresowana to popełniam błędy, wtedy
stresuję się jeszcze bardziej. Nie wiem czy to ma sens co piszę ale ciekawa
jestem waszego zdania na temat moich rozterek. Przed każdym egzaminem,
spotkaniem, ważną sprawą panikuję że się do tego nie nadaję, ale to nie tylko
takie gadanie, tak czuję. Napiszcie coś. też tak się czasem czujecie? ktoś ma
podobne problemy? spalam się.
    • szaramysz2 Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 01.09.05, 23:00
      Mam dokladnie to samo sad
      Ciagle poczucie, ze moglabym lepiej, wiecej. Tzn nawet nie ja, bo przeciez ja
      jestem "srednia". Ktos inny na moim miejscu zrobilby dany projekt lepiej,
      wydajniej, prace napisallby ciekawsza, egzamin zdal lepiej....
      To uczucie znika gdzy caly swiat dookola mam poukladany, wszytsko idzie po
      mojej mysli, podjete zadania koncza sie sukcesami. Ale najdrobniejsze
      potkniecie wystarczy zeby sie znow wkrecac w ta spirale beznadziejnosci.
      Moja przyjaciolka stwierdzila, ze mam przerost ambicji. Zawsze chce
      lepiej/wiecej/szybciej niz sie da.
      • mispolonia Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 01.09.05, 23:05
        wiecie, to też o mnie. Kurcze jakie jesteśmy podobne. Tak to chyba przerost
        ambicji. Zgadzam sie z poprzednicką, że jak się układa to jestem dumna z siebie
        ale jedno podknięcie i świat mi się wali. Jestem beznadziejna, powinnam rzucić
        to wszystko w cholerę i zająć się czymś innym. A potem znowu przychodzi dzień
        pozytywny. Można się wykończyć na tej chuśtawce
    • 76kitka Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 02.09.05, 13:33

      o ignorancji bardziej świadczyłoby gdybyś uznawała się za nieomylną i wszystko wiedzącą.
    • iwoniaw Moje drogie, każdy się maskuje :-))) n/t 02.09.05, 13:42
    • migotka2000 Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 02.09.05, 14:29
      Przepraszam, czy Ty przypadkiem nie napisałaś o mnie???

      Trochę mi to minęło od kiedy przestałam konfrontować swoje zdolności z
      brutalnym światem życia zawodowego, czyli od kiedy poszłam na urlop
      wychowawczy. Dodam,że zanim wypisłam wniosek o wychowawczy, dostałam taaaką
      porcję "dowartościowania" od kochanego szefunia, że rok mi zajęło, żeby dojść
      do siebie.

      To trudny temat, zazdroszczę ludziom, którzy nie wiedzą co to brak wiary w
      siebie.
      • leli1 Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 02.09.05, 15:16
        to tez o mnie.....
        moj mąż zawsze w takich chwilach mowi ze mam za małą wierę w siebie i swoje możliwości....z czym z pewnościa za daleko nie zajde.....i tu tez ma racje!!
        • polka79 Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 02.09.05, 17:03
          ja mam tak samo tylko ze ja nie umiem jeszcze sie do tego sprzedac i to jest
          jeszcze gorsze sad(( tez chcialabym dostac prace na pierwszej rozmowie a ja z
          rozmowy wychodze i rozpamietuyje co powiedzialam i jaa debilke z siebie
          xzrobilam sad((
    • buba27 Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 27.09.05, 22:28
      powracam do tematu bo ciagle mi zle. Jak przyjmowałam prace to sie obawialam ze
      nie podolam, teraz po kilku miesiacach juz wiem ze nie podolam, ze nie jestem
      taka jak by chcieli. Staram sie ale nie jest łatwo. A najgorsze są kontakty z
      ludzmi. Powoli rozgladam sie za nową pracą. Boję się co będzie. Przypuscmy ze
      znajde nową pracę, popracuje 3 m-ce z znow albo mi albo pracodawcy nie bedzie
      cos odpowiadac, przeciez nie bede szukac nastepnej.. A do tego wszystkego
      jestem strasznie zestresowana tym i sie sama nakrecam. Dzis szef mi powiedzial
      ze jednym z moich kłopotów może być głos, który męczy i czasem drażni. Jaki ja
      mam wpływ na swój głos?
      • asientos Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 29.09.05, 15:30
        ze mną jest podobnie. Gdy przyszłam do pracy nie potrafiłam zadzwonić do człeka
        i mu coś powiedzieć, a pracuję w kadrach!!! godzinami patrzyłam w
        telefon...przeszło mi, bo w końcu nie chciałam się zbłaźnić. Rozejrzałam się
        dookoła i pomyslałam, czy te baby sa w czymś lepsze od ciebie? nie! maja więcej
        stażu, ale nie mają studiów. Mając swoją wiedzę uczyłam się od nich. dziś juz
        lepiej myslę o sobie, choć zdaje sobie sprawę, że wielu rzeczy nie wiem - -ale
        się nauczę! inni mogli, a ja nie??? czemu? nos do góry: jesteś swietna, a 15
        minut rozmowy rekrutacyjnej to nie jest mało...
    • 18_lipcowa Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 27.09.05, 22:34
      buba27 napisała:

      > skończyłam dobre szkoły, wykonuję odpowiedzialny zawód a ciągle wydaje mi się
      > że się do tego nie nadaję, egzaminy zawsze zdawałam gdzieś tak po środku, ani
      > najlepsza ani najgorsza, ale cały czas mam wrażenie że mam poprostu szczęście
      > i że nie jestem w stanie przekroczyć pewnej intelektualnej bariery. Tak samo
      > jest z angielskim, i innymi naukami, do pewnego stopnia się uczę a potem już
      > mi nie idzie. Jestem we wszystkim średnia (w moim przekonaniu) choć wiele
      > osób uważa mnie za super zdolną i inteligentną. A ja myslę że się dobrze
      > maskuję, że potrafię się dobrze "sprzedać", robię dobre wrażenie. To dotyczy
      > np. rozmów o pracę, zazwyczaj dostaję pracę po pierwszym spotkaniu ale w
      > trakcie pracy wychodzą moje niedociągnięcia, staram się jak mogę pracować nad
      > sobą, kształcić się, ale ciągle jestem średnia. Naprawdę jestem o tym
      > przekonana. Do tego jestem bardzo ambitna i dużo pracuję na to żeby mój
      > poziom był taki jak się niektórym wydaje ale nie zawsze daję rady i wtedy
      > mnie to bardzo stresuje, a jak jestem zestresowana to popełniam błędy, wtedy
      > stresuję się jeszcze bardziej. Nie wiem czy to ma sens co piszę ale ciekawa
      > jestem waszego zdania na temat moich rozterek. Przed każdym egzaminem,
      > spotkaniem, ważną sprawą panikuję że się do tego nie nadaję, ale to nie tylko
      > takie gadanie, tak czuję. Napiszcie coś. też tak się czasem czujecie? ktoś ma
      > podobne problemy? spalam się.



      Eee spoko. To każdy tak chyba czasem ma. Ja też mam tak, ostatnio nawet często
      bo zaczełam nową pracę, idzie mi w miarę, a ja mam wrażenie że się nie nadaję.
      To normalne, chyba każdy chce dobrze wypaść i stresuje się kazdym
      potknięciem.Będzie dobrze, nie myśl źle o sobie.
      • martyna1985 Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 27.09.05, 22:54
        Jestem dokładnie taka sama. Matury (w moim przekonaniu) nie zdam, albo zdam
        słabo-zdałam na same 5, na studia się na pewno nie dostanę-dostałam się,
        później przyszedl czas na egzaminy, których również miałam nie zdać-zdalam,
        zaliczyłam rok, znalazłam pracę na wakacje, mam wspaniałego narzeczonego,
        itp...a wszysko to miało się nie udać, bo przecież jestem głupia. Podobnie jak
        Ty uważam, że to tylko i wyłącznie szczęście, że w końcu się skończy. Mama
        uważa, że do wszystkiego pochodze pesymistycznie i w ogóle w siebie nie wierze.
        To prawda.Tak samo jest z przyszłością-na wszystko patrze negatywnie, nic mi
        się nie uda. I skoro zlaiczyłam I rok drugiego już nie zaliczę i tak w kółko.
        Bardzo pragnęm mieć dziecko, ale ze względu na wiek musze jeszcze poczekać. Ale
        już pesymistyczne myśli sie kłębią, że skoro tak bardzo chcę je miec, to na
        pewno nie będę mogła zajśc w ciąże. Juz nieraz wariacji dostaje. Nie wiem co
        mam z tym robić...pomóżcie
    • mamamjulkizuzulki Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 28.09.05, 00:08
      A ja mysle ,ze to nie chodzi o wiare w siebie tylko o faktyczny brak
      kompenencji.Nie zrozumcie mnie zle,nie chce niekogo oceniac,jednak mam
      wrazenie ,ze autorka pisze o tym iz sprzedaje sie swietnie ,ale nie potrafi
      sprostac obowiazkom. I jesli tak jest, nie pozostaje nic innego jak zwolnic sie
      z pracy lub czekac na zwolnienie. Wniosek ,trzeba mierzyc troszke nizej.
      Jesli to jednak nie jest brak kompetencji, to trzeba sie zastanowic co
      powoduje braku efektywnego dzialania.A tak na marginesie ,jesli sprzedajesz
      sie swietnie ,to dlaczego Twoj szef zasugerowal ,ze glos moze byc problemem?Sam
      przeciez Cie "kupil".Tak naprawde to ja mysle ,ze Ty gdzies w glebi duszy
      znasz odpowiedz na pytanie jakie nam zadalas.
      pozdrawiam
      monika
      • buba27 Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 28.09.05, 20:13
        wiesz, rozmowa kwalifikacyjna trwa 15 min a po kilku miesiacach pracy to szef
        moze zauwazyc rzeczy, ktorych wczesniej nie widział i nie slyszal. A ja właśnie
        tak myślę jak piszesz, że mam zbyt niskie kompetencje, ale ile razy zaczynam o
        tym mówić to moja rodzina na mnie wrzeszczy ze przesadzam bo skoro osiągnęlam w
        zyciu to co osiągnęłam (a jest tego sporo) to znaczy ze nie tylko za dobre
        wrażenie ale też za wiedzę i kompetencję. I jestem rozbita pomiędzy ambicjami
        swoimi i swoich bliskich a faktycznymi umiejetnosciami i wiedza.
    • czarna_mewa Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 28.09.05, 21:08
      Samokrytyka potrafi zniszczyć. Ja też tak czasem mam, ale staram się z tym
      walczyć. a najgorsze jest to, ze czasem jestem z siebie bardzo dumna, by za
      chwilkę przez jakiś malutki szczegół znienawidzić się do tego stopnia, by nie
      móc spojrzeć w lustro. Myślę, ze to kwestia tego, że człowike chce ciągle być
      lepszy "od samego siebie", ciągle chce piąć sie wyżej. Czyżby to społeczeństwo
      wywierało nacisk czy my sami? Byle się to na zdrowiu nie odbiło to brak wiary w
      siebie.
      • pesteczka5 Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 29.09.05, 00:46
        O, o, o!
        Zawsze panikowałam przed każdym egzaminem, naprawdę uważałam, że nic nie umiem,
        wszyscy są normalni, a ja jedna tego nie wiem, i tego... Dodam, że kończyło się
        piątkami, rzadziej czwórkami. Mama do dziś wspomina, jak ją skutecznie
        przekonałam, że na pewno nie zdałam testu, który zdałam oczywiście. Egzamin
        specjalizacyjny tez zdałam na 5.
        No ale, ja tak się tylko dobrze umiem zaprezentować, dobrze wypadam, udało mi
        się, widocznie umiem zdawać, ale to o niczym nie świadczy... Robię dobre
        wrażenie, ale jak oni zobaczą, jaka jestem głupia... Pacjenci też mnie lubią,
        widocznie urodziłam się z socjotechnikami we krwi... W środku jestem dno.
        Długie wieczory spędziłam tłumacząc mężowi, jaka jestem głupia i dlaczego, a
        tu wyszło, że mądra, ale tylko dlatego, że...

        To jest niebezpieczne, bo można czasem nie umieć odróżnić urojeń od
        rzeczywistości i nie zauważyć, kiedy naprawdę obniży się loty.
        A pewna doza niezadowolenia z siebie jest twórcza, pomaga w samodoskonaleniu,
        jest chyba cechą ludzi dążących do doskonałości - to daje dyskomfort, fakt, ale
        i jaki napęd!
        I jest chyba cehcą kształcenia w naszym pokoleniu, które wychowywało przez
        podbijanie ambicji i "dlaczego czwórka, nie piątka". Teraz się
        wychowuje "szczęśliwych cukierników".
        A ja po okresie buntu, i admiracji nowomodnego wbijania dzieci w
        samozadowolenie z powrotem skłaniam się ku poglądowi, że więcej szczęścia daje
        ciut zbyt wiele samokrytycyzmu niż trochę zbyt wiele samozadowolenia.
    • zuzik30 Re: samokrytyka czy brak wiary w siebie? 29.09.05, 17:08
      Myślę, że wiele z nas jest ofiarą tzw"czarnej pedagogiki" i "zimnego chowu" o
      którym już kilkakrotnie tu wspominano. Oczywiście, że nie należy dziecka
      wychowywać w poczuciu samouwielbienia, ale myślę, że pochwała może zdziałać
      dużo więcej niż nagana. Sama wiem, jak dostaję skrzydeł, kiedy ktoś mnie
      szczerze i zasłużenie pochwali (fałszywe pochlebstwa budzą mój niesmak). A my
      jesteśmy często od dzieciństwa zaprogramowane na nagany. Sama pamiętam szok,
      kiedy (w wieku lat ok. 17) moja mama powiedziała do nauczycielki "wiem, ze nie
      powinnam tego przy niej (czyli mnie) mówić, ale to dobre dziecko".Nigdy
      wcześniej tego w życiu nie usłyszałam, natomiast krytyki bardzo wiele. Myślę,
      że ten wewnętrzny krytyk,którego nam wpojono, siedzi gdzieś bardzo głęboko i
      wykorzystuje stosowną okazję, aby się odezwać. Mój mąż, który zawsze był
      ubóstwiany przez swoją matkę, wykazuje ogromną pewność siebie w sytuacjach, gdy
      trzeba się zatrudnić ,zdać egzamin, zaprezentować. Coś w tym jest.
Pełna wersja