weronikarb
02.09.05, 13:28
Która ma takiego mężą. Mój jest kochany naprawde,
ale potrafi mi każdą radość odebrać lub zepsuć.
Dzisiaj też cieszyłam sie że jest ładna pogoda, wysyłam sms-a do meża żeby
przywiózł małego do mnie do pracy o 15.00 to pojde sobie na cmentarz do taty,
polazic po miescie pozniej do mamy bo stesknila sie za wnukiem (bo jaka jest
taka jest, ale jest moja mama i kocha wnuka).
No i sie pokłóciliśmy - mąż nie lubi jak tam jeżdże.
A ja nie cerpie siedziec w domu, niewiem dlaczego ale nienawidze tego domu,
normalnie nosi mnie w nim pali mnie wrecz. I robie wszystko aby przebywac w
nim jak najmniej

Aż mi się ryczeć chce.
To samo było jak planowaliśmy kupić aparat cyfrowy, był do kupienia w
promocji za grosze, rata wychodzila ok. 30 PLN a on, ze po co na co, ze nie
damy rady no i jak juz sie zastanowil - aparatow nie bylo.
Ostatnio przy lodowce. Stara sie sypala juz - choc działała.
Tez juz sie cieszylam ze bede miala nowa - nie dlugo.
Bo 15 tysiecy problemow wynalazl i cala radosc uciekla - kupilam bo
powiedzial mi ze jak nie wybiore to sam to zrobi i z musu juz pojechalam po
nia z nim.