małżeństwo -chodzenie na kompromis

10.09.05, 17:31
jak to jest?
gdzie jest granica między pójściem na kompromis dla dobra związku (ja
zrezygnuję z tego, bo on nie lubi, a on z czego innego) a ograniczaniem
siebie?
kiedy coś, co zrobię będzie poświęceniem dla małżeństwa, a nie będzie
przekreśleniem części siebie samej?
no bo mąż nie lubi tam chodzić, nie lubi naszej muzyki, naszych przyjaciół,
naszego hobby (do wyboru)
czy nie chodzić i czuć się niespełnionym, czy też chodzić i narażać się na
bezustanne docinki?
    • kawka74 Re: małżeństwo -chodzenie na kompromis 10.09.05, 17:47
      Docinki? A co go boli - że nie poświęcasz mu całego czasu czy że masz coś
      swojego, a on nie?
      Ja bym nie zrezygnowała ani z przyjaciół, ani z muzyki, ani z hobby (szczęście,
      że mamy wspólne z mężem, lubię łazić po mieście razem z nim, ale czasem wolę iść
      na fotopolowanie sama). Nie mówię, żeby znikać z domu na całe dnie, ale na
      trochę - dlaczego nie?
    • lajlah Re: małżeństwo -chodzenie na kompromis 10.09.05, 17:56
      Myślę, że ta granica jest bardzo, ale to bardzo cienka i łatwo ją przekroczyć i
      nagiąć do swojego widzimisię. Muszą być ludzie szanujący nawzajem swoje
      przyzwyczajenia i hobby, a to trudne. My sięz małżonem staramy, ale nie zawsze
      wychodzi i wtedy jest sprzeczkasad
    • ula_max ja podchodzę do tego tak 10.09.05, 22:00
      Jak przed slubem nie jeździłam na ryby i mu to pasowało, to po slubie niech ma
      pretensje do siebie. I w drugą stronę. Jak przed ślubem pasowało mi to że
      jeździ na ryby, to po slubie rzucać się nie ma o co. Co do reszty - robię
      swoje, jeżeli wiem, że to dla naszego wspólnego dobra. Mąż się nie zgadza?
      Przekonuję. I odwrotnie. ZAWSZE SŁUCHAMY ARGUMENTÓW. Zimna kalkulacja bez
      emocji, wyciągania starych spraw, obrażania się. Ale to wymaga czasu. Na
      początku małżeństwa prowadziliśmy wojne podjazdową, aby zająć jak
      najwięcej "terenów". Teraz już wiem, że czasem warto odpuścić. Mąż też to wie.
    • 18_lipcowa Re: małżeństwo -chodzenie na kompromis 10.09.05, 23:49

      > no bo mąż nie lubi tam chodzić, nie lubi naszej muzyki, naszych przyjaciół,
      > naszego hobby (do wyboru)


      to niech nie chodzi,,,

      > czy nie chodzić i czuć się niespełnionym, czy też chodzić i narażać się na
      > bezustanne docinki?

      chodzić i ustawić męża...
Pełna wersja