misinka81
10.09.05, 17:31
jak to jest?
gdzie jest granica między pójściem na kompromis dla dobra związku (ja
zrezygnuję z tego, bo on nie lubi, a on z czego innego) a ograniczaniem
siebie?
kiedy coś, co zrobię będzie poświęceniem dla małżeństwa, a nie będzie
przekreśleniem części siebie samej?
no bo mąż nie lubi tam chodzić, nie lubi naszej muzyki, naszych przyjaciół,
naszego hobby (do wyboru)
czy nie chodzić i czuć się niespełnionym, czy też chodzić i narażać się na
bezustanne docinki?