zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno?

15.09.05, 13:47
U mnie na klatce pojawily sie mniej wiecej takie ogloszenia:
prosimy o zabranie w trybie pilnym wszystkich rzeczy z klatek schodowych. Te
rzeczy, ktore nie zostana zabrane beda wyniesione do altanki smietnikowej (coz
za nazwa) bez ponoszenia zadnej odpowiadzialnosci.

Nie mam rzeczy na klatce- zeby nie bylo niedomowien wink

Ale- pomijajac juz tresc- dlaczego nie napisali PO CO zabrac itd. Czy
spoldzielnia ma prawo ot tak se wyniesc graty? Ludzie rowery trzymaja, wozki
(o wozek trzymam....) itd. Ja wiem dlaczego trzeba te rzeczy wyniesc bo
przyhaczylam pania z admininstracji- wyniesc bo to droga przeciwpozarowa a
wozek moze zostac nie musze go zabierac i mila byla w ogole. Ale
spodziewalabym sie raczej kar urzedowych- grzywna, te sprawy, oficjalny organ
przyjdzie i mnie upomni itd. Przeciez moglabym zobaczyc jak pan mi taszczy
rower, zadzwonic na policje i oskarzyc go o kradziez, no nie? I jak sie
policji wytlumaczy? ze nei chial ukrasc tylko na smietnik wywalic?

A moze nie mam racji i spoldzielnia ma prawo takim czyms grozic? Jak myslicie?
    • r.kruger Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 13:49
      albo chodziło o wystawiane na klatke mebelki,niekoniecznie w twojej klatce,
      albo któryś z lokatorów złożył skarge że mu ciasno przechodzić. Przepisy pp są
      w tym wypadku podstawą prawną
    • mruwa9 Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 13:52
      mysle, ze tu nie chodzi o rower czy wozek dzieciecy, ale o np. meble masci
      wszelakiej, pudla i graty roznego rodzaju. Bo zagracaja, bo szpeca, bo wzgledy
      przeciwpozarowe. Rozumiem i nie protestuje.
      • ewa2233 Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:06
        A ja to rozumiem.
        Klatka schodowa nie jest "dodatkowym metrażem" lokatora. Tak jak wózkarnia,
        pralnia itp.
        Na klatkach są zwykle przetrzymywane rzeczy, których "szkoda wyrzucić" a w
        domu "brzydko wyglądają".
        Szwagier ma pod same swoje drzwi "zapchaną" klatkę schodową -
        meble, usychające w doniczkach rośliny, buty, stare, brudne zabawki +
        notorycznie wystawiane worki ze śmieciami, które są wynoszone hurtem (4 piętro -
        więc chyba sąsiad uważa, że nie będzie SPECJALNIE schodził - a przecież w domu
        nie będzie mu śmierdziało!)
        To samo dzieje się w naszej wózkarni - wózka nie ma gdzie postawić, bo są tam
        nawet połamane meble.

        Tak więc spółdzielnia SŁUSZNIE zarządza takie akcje!
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
        • magdalenkaaa78 Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:14
          A ja się nie zgadzam. Mieszkam na ostatnim piętrze, windy nie ma. Na parterze
          nie ma mieszkań więc tam zostawiam wózek. Nie wyobrażam sobie tachania wózka i
          dziecka pod pachą na pietro. Na szczęscie sąsiedzi nic nie mowią - rozumieją.
          • ewa2233 Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:27
            na pewno nikt się wózka "nie czepi" smile raczej o stare graty chodzi.
            Jednak "przepisowo" do przechowywania wózków służy wózkarnia.
            Jeśli takie pomieszczenie jest w bloku - tam wózek powinnaś zostawiać.

            Przyznam się, że i ja trzymam wózek (złożony na płasko i w pionie, przy
            ścianie) przed drzwiami. Jednak absolutnie nie wypowiedziałabym słowa skargi,
            gdybym mogła chować go w wózkarni, o której napisałam wyżej.
            ------------------------------------------------------
            çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • johana2 Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:12
      Jeżeli na piśmie oświadczają że wyniosą rzeczy do śmietnika, to lokator jest o
      tym uprzedzony, więc nie będzie mowy o kradzieży. Zgadza się - chodzi zapewne o
      przepisy p-poż. Wieczna Gosiu - uważasz ze pracownicy mają chodzić od drzwi do
      drzwi i osobno każdego informować i pytać się czy to nie jego rupiecie? Oj,
      naprawdę nie wiem czego tu się czepiasz.
      • wieczna-gosia Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:23
        czepiam sie takiemu traktowaniu wlasnosci prywatnej. Bo ja rozumiem ze ciasno i
        nieestetycznie. I sie zgadzam. Ale to jest czyjes. I takie czyjes mozna mu
        wyniesc do smietnika?

        i zasadniczo- tak uwazam, ze spoldzielnia jesli ma donosa, albo robi akcje- tak
        powinna kazdemu z osobna dac znac, ze tutaj te meble stac nie powinny. Zle
        zaparkowane samochody sie wywozi nie na zlom tylko na parking. Spoldzielnia nie
        jest jakims tworem ponad ludzmi tylko jest dla ludzi- oni placa czyns a ona z
        tego ma pieniadze. Do magazynu wywiezc i kosztami wywozki obciazyc czlowieka. Tak.

        Rowery przeszkadzaja. Specjalnie sie o te rowery pytalam bo nie zawsze z reka na
        sercu po jezdzie je wrzucam do mieszkania. Czasami postoja godzine czy diwe,
        szczegolnie jak dzieci sie kreca w te i spowrotem. A noz mi wtedy przyjda i
        zwina rowery na smietnik? Co ciekawsze- kwiatki moga zostac. Nie przeszkadzaja.
        • weronikarb Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:28
          >
          > Rowery przeszkadzaja. Specjalnie sie o te rowery pytalam bo nie zawsze z reka
          n
          > a
          > sercu po jezdzie je wrzucam do mieszkania. Czasami postoja godzine czy diwe,
          > szczegolnie jak dzieci sie kreca w te i spowrotem. A noz mi wtedy przyjda i
          > zwina rowery na smietnik? Co ciekawsze- kwiatki moga zostac. Nie
          przeszkadzaja.
          >

          Przez taką sąsiadkę jako dziecko trafiłam do szpitala bo zachaczylam
          sznurowadłem o rower i uderzyłam podbródkiem w próg - musiałam mieć założone
          szwy - ślad do dziś został.
          • aleksandrynka Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 16:16
            nie no, nie przesadzaj, zahaczyć mogłaś o cokolwiek, o wycieraczkę też...
    • mamadwojga Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:14
      Gosiu, u nas na klatce też było takie zarządzenie tylko u nas grożono właśnie
      grzywną. Był termin usunięcia rzeczy i informacja że jak się nie usunie to
      kara. I podziałało.
      Cieszę się z tej akcji bo akurat mam na piętrze "śmierdzącego śmiecioniosa".
      Cała ta rodzina znosi ze śmietników mebelki, dywaniki itp, wszystko cudne,
      prawie nowe. Nie muszę mówić że to nie tylko wygląda nad wyraz nieatrakcyjnie
      ale także śmierdzi i jest siedliskiem moli i innej gadziny. Jest to także
      poważne zagrożenie pożarowe. Niech sobie jakiś dowcipniś tę kupę śmiecia
      podpali dla zabawy i cały blok idzie z dymem.
      Od czasu akcji z usuwaniem jest względny spokój. Choć znowu zaczynają zbierać,
      echhhhhhh........
      • wieczna-gosia Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:25
        alez grzywne rozumiem. Ja w ogole te kacje rozumiem- powtarzam jeszcze raz. No,
        nie mam co robic, a przeczytalam dzisiaj ogloszenie to temat rzucilam, nie?

        A jak pan co przyjdzie zwijac rzeczy nie bedzie wiedzial ze pani mi powiedziala
        ze wozek im nie przeszkadza? ajajaj
        • ewa2233 Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:30
          smile))))))))))))))))))
          Gosiu, Ty wcale nie musisz mieć "zezwolenia jednej pani" - po prostu powinnaś
          trzymać swoje przedmioty w domu lub w pomieszczeniu do tego przeznaczonym
          (piwnica wózkarnia).
          U nas też było ogłoszenie o konfiskacie całego, nie uprzątniętego "badziewia" z
          pomieszczeń tzw. "ogólnego dostępu".
          I były do tego podane paragrafy, na mocy których ... wink
          I baaaarrrrrrrrdzo dobrze ! wink)))
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • wieczna-gosia Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:56
            acha, czyli sa na to paragrafy?
            no i dobrze.

            ewa, a juz nic nie napisze bo zaraz wyjdzie na to ze podknelas sie o moj wozek a
            na rower wpadlas czy na odwrot.
            Chetnie wozek schowam do wozkowmi jak taka bedzie oraz do piwnicy jak taka bede
            miala. Roweru nie ma, wozkow nie ma problemu nie ma.

            Byc moze do wlasnosci prywatnej mam stosunek zbyt powazny. Jesli sa paragrafy ze
            mozna komus cos zabrac (bo tak to wyglada_ w imie przepisow p. poz- to powinny
            byc podane na zawiadomieniu.

            Jesli takowych nie ma- to powtarzam jeszcze raz- rozumiem akcje, rozumiem idee,
            wykonanie budzi we mnie opor jednak chociaz kwiatki sasiadki mi na drodze stoja
            (i pani z adminienstracji twierdzi ze moga tam stac). Ale jak jej te kwtary tak
            po prostu do smieci wywala (dba o nie itd i sa ladne) to mnie to oburza jednak.
            No oburza mnei i juz.

            Ze wroce do pytania- dlaczego samochodow zle zaparkowanych nie odstawia sie na
            zlom tylko na parking? Bo drozsze od rowerow?
          • kizdam47 Re: Klatka - wózkownia 15.09.05, 15:00
            Ewa, co do wózkowni...Z mojego doświadczenia jest to jedno z ulubionych miejsc
            składowania wszelkiego sprzętu (poza wózkami, rowerami, sankami, które tam
            własnie powinny się znaleźć) oraz posiedzeń młodzieży klatkowej i okolicznej.

            W mojej klatce był problem (podnoszony po cichu przez wiele osób, ale
            nagłośniony dopiero przeze mnie) palenia papierosów. W okresie jesienno-zimowym
            zbierają się całe stada młodzieży, a właściwie 20-22-latków, stoją godzinami,
            gadają (jak to "buczenie" z klatki denerwuje) i palą, palą... Zwracałam uwagę -
            bez skutku. Zaznaczam, że klatka nasza jest bardzo wąska, nie spełnia warunków
            technicznych (budowana w latach 80-tych).Zadzwoniłam do administracji,
            wywiesili kilkakrotnie kartkę, która została rychło zerwana i na tym się
            skończyło. Dwa lata temu młodzież przeniosła się własnie do wózkowni, co
            szczerze mówiąc było dla mnie wygodniejsze niż słuchanie ich buczenia, a wózek
            początkowo trzymałam koło drzwi, potem na parterze. W międzyczasie nie
            wytrzymała sąsiadka z parteru, której przeszkadzało gadanie dobiegające z
            wózkowni i opary dymu, administracja zarzadziłą więc opróżnienie wózkowni i
            oddanie klucza. Na to mamusia jednego z "klatkowych" panów obrzuciła ją
            telefonicznie wyzwiskami, że jak tylko ruszy coś ze sprzętu grającego
            znajdującego się w wózkowni to ona jej pokaże itp.

            Za trzy miesiące ja i sąsiadka piętro wyżej będziemy potrzebowały miejsca na
            wózek, więc uzgodniałm z mężem, że tym razem o klucz do wózkowni się upomnimy,
            jednakże nie wyobrażam sobie, żeby ktoś wchodził i mi tam palił. Z drugiej
            strony - na myśl o zimie i wystawaniu tych kretynów na klatce schodowej powraca
            mi "zimowa psychoza". Jak z tym walczyć??
    • iwoniaw Chyba wolno, co więcej... 15.09.05, 14:30
      jeśli ktoś się poskarży, że korytarz zatarasowany, administrator może ponieść
      odpowiedzialność, że przepisów p/poż. nie przestrzega.
      Podobnie jak dziewczyny powyżej, nie sądzę, by chodziło o wózek czy rower, który
      jest używany - zresztą na rzeczy tego rodzaju w wielu budynkach są jakieś
      wózkownie. Myślę, że chodzi o rozmaite graty, których "szkoda wyrzucić", a zatem
      niektórzy uznają, że korytarz to będzie ich składzik na takie rzeczy. Też jestem
      za wywalaniem. Jak komuś coś potrzebne, niech sobie w domu trzyma.
      Nie mówiąc już o śmieciach. Ja też mieszkam na 3.p. bez windy i nie chce mi się
      co chwilę latać, zwłaszcza z małym dzieckiem, ale albo jednak idę, jak mi się
      uzbiera, albo - jeśli naprawdę nie ma warunków - trzymam w domu dopóki mąż z
      pracy nie wróci.
    • weronikarb Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:32
      W ostatnim mieszkaniu co mieszkałam na klatce nie ustawiano bo za waskie
      natomiast strych to była rupieciarnia.
      Tez zrobili takie zarządzenie - przyjechala straz, nie wszyscy usuneli swoje
      meble z gory.
      Bardzo szybko strazacy rozwiazali problem - otwarli okno i wyrzucili wszystko
      to co nie powinno znajdować sie na strychu.
      Było ogloszenie - było.
      Jest to nie ttylko aby atrakcyjnie wygladaly kaltki, ale pomysl jakby wybuchl
      pozar w takim tumulcie ludzi potykajacym sie o rower, wozek, wiadro smieci ile
      ludzi byloby stratowanych???

      Pozatym piszesz ze to prywatne rzeczy lokatorow - moze i tak ale nie stoja w
      ich lookum za ktore placa czynsz.....
    • wana Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:43
      Ech, ja mieszkam na ostatnim piętrze w moim pionie, na półpiętrze nade mną
      mieszka jedno babsko, które bywa w mieszkaniu raz na miesiąc. Otóż owo babsko
      przyczepiło sie do nas, że wózek dziecięcy stojący przed drzwiami i kwiatki na
      parapecie okiennym (kto ma malucha, ten wie, że czasem lepiej wynieść kwiatki z
      mieszkania na jakiś czas) rażą jej poczucie estetyki i ona sobie nie życzy.
      Żeby było śmieszniej, to nie przyszła z tym do nas, tylko od razu napisała
      skarge do administracji i ... nakazano nam zlikwidowanie kwiatków i wózka. Od
      biedy kwiatki rozumiem (dobrze utrzymane dwie draceny i dwie yukki w
      ceramicznych doniczkach), ale wózek? Powiedziałam Pani, że jeżeli myśli, że ja
      zniosę dziecięcy wózek do piwnicy (piwnica w starej kamienicy,prawie klepisko
      zamiast podłogi, stare cegły, trutka na szczury i koty sikające wszędzie), to
      się grubo myli.
      I co, jej wolno...?
      Pozdrawiam
      wana
      • iwoniaw Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 14:52
        No wana, niestety, wolno jej. Też mnie dziwią ludzie, którym kwiatek przeszkadza
        (na parapecie, jak mniemam), ale przestrzeń jest wspólna i nie można jej
        zastawiać prywatnymi rzeczami. Był tu kiedyś wątek kota sikającego na
        wycieraczce sąsiadów. Jeden musi wystawić kwiatki, drugi wózka nie schowa do
        piwnicy, a w domu przecież miejsca nie ma, trzeci śmieci nie będzie co pół
        godziny znosił z 4. piętra, czwarty ma szafeczkę prawie nówkę, co to za pół roku
        do domku letniskowego ją wywoził będzie, piąty...
        Ja rozumim, że metraże w blokach nie są porażające, ale trzeba sobie jakoś w
        mieszkaniu przestrzeń na swój dobytek zorganizować, ew. pozbyć się części ww.
        dobytku...
        • ewa2233 Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 15:26
          WYJAŚNIAM, że to nie ja potknęłam się o cudzy rower smile)))))

          A o wózkowni sama pisałam, że jest u nas takowa - jednak zapełniona badziewiem.
          W związku z tym, trzymam wózek pod drzwiami - "kompresując" go do "płaskości"
          jak to tylko możliwe - najmniejszej wink

          Dziwna wydaje mi się walka lokatorów z 20 latkami przesiadującymi w wózkowni.
          U nas dzieciaki chciały kiedyś założyć jakiś tam klub i musiały zebrać podpisy
          lokatorów, że mogą "zagarnąć" ten lokal.
          Ja bym NIE DZWONIŁA, ale napisała żądanie do PREZESA ADMINISTRACJI + pidpisy -
          by zmieniono zamek i zabroniono takich praktyk.
          ------------------------------------------------------
          çççççççççççççççççççççĂçççççç
          • grzalka Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 15:33
            o, matko, mam nadzieję, ze u mnie na cos takiego nie wpadna, bo ja zostawiam
            wózek (bliźniaczy) na dole, tarasując częściowo zejście do piwnicy (rower wnieśc
            mozna, bo sama wnoszę codziennie)

            ale to mi szczerze mówiąc ratuje kręgosłub, bo ten wózek waży, bagatela, 24 kilo
          • kizdam47 Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 15:33
            Tylko że oficjalnie przeszkadza to wszystkim, ale jak przyjdzie co do czego to
            tylko ja jestem ta najgorsza. Podpisów od 4 lokatorów już nie zdobedę, bo to
            przecież rodzice 20-latków, którzy problemu nie widzą, bo po co ta cała banda
            ma im przesiadywać w mieszkaniu? Lepiej na klatce albo w wózkowni.
        • wana Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 15:55
          Ja to naprawdę rozumiem, ale: miejsce jest, nie trzeba się przeciskać. O
          kwiatki się nie biję, rozumiem, że nie muszą zachwycać, ale żądać, by wstawiać
          wózek dziecięcy do brudnej piwnicy? Do piwnicy, gdzie śpią koty, są szczury i
          karaluchy? Ta pani bywa w domu raz na miesiąc, poza tym nie przeszkadza jej
          wózek i rowerek dziecięcy dwa półpiętra niżej, gdzie jest ciaśniej, tylko nasz,
          gdzie jest szerzej. Ja, w takiej sytuacji, poszłabym i powiedziała, drogi
          sąsiedzie, jest taka sprawa... itd., a nie pisałabym skargi do administracji.
          Poza tym - bez przesady. Szafki, pudła, inne rzeczy - owszem, ale wózek
          dziecięcy? Mi jakoś czyjeś wózki nie przeszkadzają, mimo, iż mijam je kilka
          razy dziennie.
          Pozdrawiam
          wana
          • iwoniaw wana 15.09.05, 16:02
            zgadzam się, że sąsiadka przesadza. Też bym poszła do sąsiada najpierw, gdyby
            coś mi nie pasowało. Poza tym użytkowany codziennie wózek to (dla mnie) nieco
            inna kategoria niż jakieś graty. No ale prawo ma.
            Też nie podoba mi się wizja wózka w piwnicy, nawet nie śmierdzącej. A w domu
            naprawdę nie zmieścisz nigdzie?
            p.s.
            Osobiście trzymałam wózek na parterze, dopóki używaliśmy gondoli. Ale tam jest
            specjalne miejsce na takie "pojazdy", całkiem z boku, rodzaj wózkowni. Tak że
            rozumiem potrzebę, ale z wizyt u różnych znajomych wiem, że czasem to ludzie
            cuda trzymają poza mieszkaniem,a i wózkami potrafią zatarasować całe przejście.
            • wana Re: wana 15.09.05, 16:14
              Kochana, mam dwa pokoje, 44 m, 5 osób, a poza tym do naszego pokoju wchodzi się
              wprost z klatki schodowej. Wszystko, co się da, wisi na ścianach, wózka już nie
              podwieszę wink)) Poza tym mieszkam tam od urodzenia, mieszkała tam moja mama, w
              kamienicy było kupę dzieci, wózki i rowerki non stop. Nigdy nie było problemu,
              tylko teraz. Co ciekawe na innych klatkach wózki nikomu nie przeszkadzają,
              tylko tej pani i tylko nasz - jak pisałam, ten niżej jakoś nie zawadza.
              Pozdrawiam
              wana
    • czajkax2 Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 16:14
      Ja tak jak Wieczna_Gosia nie rozumiem jak to wyrzucą na śmieci? Moga napisać
      żeby lokatorzy usunęli graty, mogą wlepic kary dla tych, którzy się nie
      podporządkują. Ale wyrzucac na śmietnik cudzą własność?? Jak dla mnie to
      bezprawne działanie.
      • wieczna-gosia ufff juz myslalam ze sama jestem 16.09.05, 00:33
        albo ze cos niejasno pisze.

        Ktos mi tu odpisal ze przeciez spoldzielnia poinformowala wiec jest cacy.
        To ja sasiadowi powiesze kartke: stoi mi pan przed oknami i widok zaslania.
        Jesli do jutra auta pan nie zabierze to wezme i zezlomuje.

        Spoldzielni wbrew pozorom nie obowiazuja inne prawa.

        Zakladam oczywiscie ze jest jakas podstawa prawca. Powinna byc wiec ona podana
        na ogloszeniu. Oczywiscie ja lamiac przepisy BHP postepuje wbrew prawu, ale
        spoldzielnia nie powinna walczyc z moja niefrasobliwoscia i lenistwem oraz zla
        wola lamiac prawo. Jesli tak podstawa istnieje to no coz moge co najwyzej
        powsciekac sie ze jest zla i nie glosowac na tych, ktorzy ja stworzyli.

        Jesli podstawy nie ma, to nieladnie.....
    • kasiuncia25 Re: zabrac bo wystawimy do smietnika- wolno? 15.09.05, 16:41
      Gosia - chyba mieszkamy na tym samym osiedlu bo na mojej klatce pojawiło sie
      dokładnie to samo (łącznie z "altanką śmietnikową").
      Pozdawiam
Pełna wersja