Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi

16.09.05, 22:52
Uwielbiam to! Moja-trochę nieprawdziwa, bo jestem panną- wszystkie dobre rady
przekazuje mi przez swojego synka, a on potem mi: mama mówiła to, mama mówiła
tamto... A ja mimo młodego wieku wszystko robie po swojemu - intuicyjnie,
chociaz mój chłopak i tak pewnie uważa że jestem złą matką sad teściowa kocha
wnuka (mieszka we Francji) dostaję zawsze mnóstwo ciuszków i to bardzo
ładnych, ale jestem taka zła i zazdrosna gdy ona trzyma mojego szkraba na
rękach sad nie wiem skąd to uczucie. powiedzcie że nie jestem sama i że wy też
nie przepadacie za wymądrzającymi się matkami swoich facetów smile
    • mamkube Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 16.09.05, 23:15
      Jezu ja też to uwielbiam!
      Ale tak na serio to na prawdę ma takiego nerwa na moich teściów, nie tylko na
      teściową. I to w sumie odkąd jesteśmy małżeństwem. Tylko odkąd są dzieciaki
      jakoś bardziej rzuca się to mi wszystko w oczy. Właśnie przeczytałam posty
      dziewczyn jak to karcą dziwczynę za to że mówi (pisze), że dostała prezent od
      teściowej w postaci starych ciuszków po synu. A dziewzcyny piszą że one by się
      cieszyły z takiego sentymentalnego prezentu. Dla mnie to wzystko jest
      bezsensu. Wiem jak jest mieć teściów, którzy ciągle mówią że nie mają kasy.
      Jak się urodził Kubuś dostaliśmy dla niego wózek od teściów (dołożyłam do
      niego nawet 30 zł, bo teściu był przygotowany na mniejszą kwotę i nie chciał
      tego wózka kupić który mi się podobał- droższy o te nieszczęsne 30 zł - więc
      sama dołożyłam). Potem dowiedziałam się że to był nasz prezent ślubny (ślub
      braliśmy rok wcześniej, i rzeczywiście wtedy nic nie dostaliśmy, bo już nie
      mieli kasy). Dla mnie to był szok. Jak się urodziła Asia nie chcieli nic kupić
      bo powiedzieli że kupili juz dla Kuby.....(?), a przecież to był prezent ślubny
      (!). Ale cóż. I wiem że nie mogę wymagać od nikogo że ma mnie utzrymywać,
      dawać prezenty, ale chodzi o to coś co każda z was zrozumie jak ma podobną
      sytuację. Ciężko to tak "pisemnie " wytłumaczyć, bo zaraz mnnie zjecie za to
      wszystko.
      Wiecie co oni nie nadają się na dziadków, kompletnie. Najbardziej żal mi
      Kubusia, bo ma 3,5 roku i na prawdę potzrebuje dziadków, lgnie do nich, a oni
      mają to gdzieś. Teściowa zawsze zmęczona a teściu gra w herosow na kompie. Za
      to moja mama mimo ciężkiej pracy jaką wykonywała, zawsze znalazła czas dla
      wnuków. Trzeba po prostu chcieć być dziadkami.
      Chyba trochę zeszłam z tematu, ale strasznie chciałam się wygadać.
      Sorki. Ale nie mogę już tego dalej przemilczać. MAm ich dość.
      • mamolivierka Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 16.09.05, 23:21
        Hi, hi, hi. Tez czytałam o tych 40-to letnich ciuszkach smile Cieszę się że wątek
        się nie urwał. Doskonale cię rozumiem. Więcej narzekań! Proszę!
        • mamakangurek Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 16.09.05, 23:30
          Jak macie synów to czasem pomyslcie, ze tez moze bedziecie tesciowymi.
          Ja tak pomyslalam i mimo, ze czasem jestem pełna bezsensownych uprzedzen, to
          nie przechodzi mi juz ciarka jak ONA go bierze na rece.
          Widze jak moja mama (ta lepsza niby babcia, bo wiadomo Wasza mama to lepsza
          babcia...) go bierze na rece i widze jak ONA go bierze na rece i
          milosc z nich plynie ta sama!
          Wy za 30 lat tez bedziecie gadac rzeczy ktore beda smieszyc wasze mlode synowe.
          jednak cala akcje narzekania rozumiem, tylko skad sie bierze w nas (we mnie
          tez) ten jad?
      • jakw Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 16.09.05, 23:44

        > Wiecie co oni nie nadają się na dziadków, kompletnie. Najbardziej żal mi
        > Kubusia, bo ma 3,5 roku i na prawdę potzrebuje dziadków, lgnie do nich, a oni
        > mają to gdzieś. Teściowa zawsze zmęczona a teściu gra w herosow na kompie.

        Spoko, niedługo Kubuś będzie rżnął z dziadkiem w herosów albo co innego.
        A poza tym pytaliście przeszło 4 lata temu teściów czy chcą zostać dziadkami?
        Może nie dorośli jeszcze do tego?
        To tyle, co by wątek nie był zbyt jednostajny samym narzekaniem na teściowe...
    • kinga707 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 17.09.05, 01:28
      tez bym chciala ponarzekac ale nie moge bo moja tesciowa to wspaniala kobieta.
      w dniu mojego wyjscia ze szpitala pojechala z moim mezem do sklepu i kupila nam
      wozek,lozeczko,komode i wszystkie inne potrzebne rzeczy. ja kupilam tylko
      ciuszki i butelki a cala ta reszte potrzebna dla malucha mialam kupic na
      tydzien przed porodem ale moj synek pospieszyl sie o 3 tyg. i nie zdazylam. po
      za tym tesciowa ktora jest emerytowana polozna, codziennie przyjezdzala i
      kapala Daniela,trwalo to do czasu az nie odpadl kikut z pepka. a pozniej kupila
      jeszcze fotelik samochodowy zebym mogla ruszyc sie wkoncu z domu i jak ja moge
      na nia narzekac? zawsze mi pomoze, doradzi... no nie moge narzekac. pozdrawiam
      wszystkie "nieszczesliwe" synowesmile)
      • monia72 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 17.09.05, 10:31
        Skad sie biora ci wspaniali mezczyzni skoro ich matki sa takie okropne?smile
        • aniusia_u Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 17.09.05, 10:48
          nawet mój maż się zastanawia-kiedy jego matka nazywa go babą-kiedy on robi
          obiad-a przecież to ona go nauczyła tego i innych rzeczy.
    • mamkube Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 26.09.05, 21:15
      Już konieć narzekania????
      Na prawdę wszyscy mają cuuuuuuuuuuudowne teściowe. Zazdroszczę
      • chloe30 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 09:26
        Ja mam teściową, której Matka Boska kazała głosowac na PIS (dobrze, że nie na
        Samoobronę) a sąsiedzi zamontowali kamerę w łazience i ją podglądają.
        To jest moja przyszła teściowa ale juz jej nie cierpię.
        Jestem z moim M. 1,5 roku a jego Rodzice nadal mnie nie poznali (nie chcą???)
        Za to jego matka stwierdziła, że ja mam dziecko!!! Ciekawe skąd to wie jak mnie
        w życie na oczy nie widziała. (no i nie mam dziecka - ona jest chora)
        • mruwa9 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 09:37
          Masz racje, ona jest chora. Powaznie- warto by ja skonsultowac z psychiatra.
          • chloe30 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 10:08
            mruwa9 napisała:

            > Masz racje, ona jest chora. Powaznie- warto by ja skonsultowac z psychiatra.

            Wiem. Radziłam to mojemu M. Tylko, że w tej rodzinie nikt go nie posłucha.
            Jej siostra ma objawienia maryjne ponoć.

            PS: Pytam poważnie - czy to może być dziedziczne?
        • margosia.kr Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 09:40
          Niektóre teściowe to okropne babska brrrr...., mam nadzieję, że ja będę tym
          lepszym babskiem.
          Moja też mnie wnerwia, ale nauczyłam się odpuszczać. Właśnie przez fakt, że też
          kiedyś będę teściową.
          Najlepsze jest to, że Ona pokazuje się z idealnej strony tzn. swoje młode lata.
          Tak się składa, że mam świetny kontakt z jej siostrą i może to brzydkie ze
          strony siostry, ale powiedziała mi parę pikantnych szczegółów z życia
          teściowej. Włos mi stanął dęba, szok totalny. Często gdy moralizuje, poucza
          itp. to mam ochotę jej powiedzieć co myślę i że zapewne nie była lepsza ode
          mnie. Powstrzymuje się jednak. I może dobrze. Afera by była na całego.
          Pozdrawiam - Małgosia
      • aliszka25 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 09:58
        Od moich teściów po ślubie doznałam bardzo wiele złego i mimo, że teraz widzę,
        że stara się ja ich po prostu nie lubię, zwłaszcza teściowej. Jak daje mi
        jakieś rady to widzę w nich agresję choć często się zdarza, że po przemyśleniu
        wprowadzam jej pomysły. Nie potrafię się przełamać i chyba nawet nie chcę. Mówi
        się że co było o nie jest nie pisze się w rejestr ale ja po prostu nie potrafię
        zapomnieć pomimo, że nie jestem pamiętliwa. Przed ślubem nie mogła się mnie
        nachwalić, nawet moim rodzicom na weselu powiedziała, że lepszej synowej ni
        emogła sobie wymarzyć a po ślubie a zwłaszcza po urodzeniu malutkiej zrobiła mi
        piekło na ziemi mimo, że nie mieszkamy razem. Mój maż jest alkoholikiem i
        prosiłam ją żeby z nim porozmawiała potrząsnęla nim trochę bo ja już nie mogę.
        Ona stwierdziłą, że to ja jestem winna, że nie dbam o jej synka, że teraz tylko
        dzieckiem się zajmuję (Patrycja miała wtedy około miesiąca i dopiero po 17
        dniach wyszła ze szpitala), że każę mu myć naczynia i sprzątać a on przcież nie
        jest od tego. Dziwiła się, że chcę żeby pomagał mi przy małej. Padło
        sformuowanie "Ani ona ładna, ani zgrabna a takie ma wymagania". w końcu
        przeprosiła mojego męża, że pozwoliła mu ożenić się ze mną, że zmieniłam się po
        ślubie, że nie tak ona sobie wyobrażała nasze małżeństwo. Spotykała się z moim
        mężem i wkładała mu do głowy, że musi on ode mie więcej wymagać a gdy
        wyprowadziłam się do rodziców i po jakimś czasie wróciłam do męża do spytała
        się go czy on też postawił jakies warunki. Skończyło się tak, że któregoś dnia
        zadzwoniłam do niej i chciałam porozmawiać. Bardzo ni lubię prowadzić z kimś
        wojny. chciałam załagodzić. Ale ona powiedziała mi, że parasol ochronny nade
        mną zamknęła, że to moja wina, że mój mąż pije i nie wrac do domu na noc. Tacy
        sa mężczyźni...a ja mam być dobrą żoną i mu nic nie mówić bo takiego męża
        wybrałam sobie i takiego męża mam. Ona swojego wychowała więć można ( nie wiem
        jak wychowała jak mój teść nawet żarówki nie umie wymienić!!!!! wszystko robi
        ona) w końcu powiedziałam jej że nie mogę już patrzeć na ich wredne stare mordy
        ona powiedziała i wice wersa i się skończyła znajomość. Potem mój mąż
        postanowil się leczyć z alkoholizmu i była jej 60-tka. Dla niego poszłam do
        niej życzeniami. POwiedziałam jej że jej syn musi się leczyć i do końca życia
        nie może pić. nie mogła w to uwierzyć... i wtedy chyba wreszcie zrozumiała jak
        było mi ciężko. Teraz jest dobrze. Ale ja nie mogę. Nie opisałam wszystkiego bo
        i tak długi ten post wyszedł. W sumie ja też zrozumiałam jedno, że problemy w
        mojej malutkiej rodzinie musze załawiać sama z mężem. Bezsensu było to, że
        wierzyłam, że ona może mi pomóc. Dodam jeszcze, że mój mąż jets pod jej dużym
        wpływem i może dlatego liczyłam na coś czego ona nie chciała zrobić...
        • monia323 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 10:14
          A wiesz co moja teściowa powiedziała, że jak jej maz przychodził po kielichu z
          kumplami do domu( pracował w wojsku) to ona nawet o północy wstawała robiła
          kanapeczki i herbatke bo faceci juz tak maja.
          W wiesz co ja zrobiłam jak mąz ostatnio też tak postapił- wyprosiłam z domu.
          I wiesz co potem mnie przepraszał i wiem ,że nastepnym razem tak nie zrobi.
          Głupie te tesciowe!
    • kamilkka30 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 10:37
      Ja trochę w obronie teściowych.

      Jak urodziłam małego, przyjechała do mnie moja mama, niestety nie mogła mi za
      wiele pomóc bo już jest starszą, zmęczoną kobietą. Najlepsze że widząc ją raz
      na miesiąc tego nie widziałam. Jednak miałam wtedy okazje poznać historię jej
      życia. Była bardzo smutna, gdy teraz o tym myślę, mam w oczach łzy.
      Moja mama też jest teściową, dla mojej bratowej. Moja bratowa mogła by na temat
      mojej mamy opowiedzieć setki podobnych do waszych historii. Współczułybyśmy
      jej, ale czy znalazłaby się wśród nas osoba, która zrozumiałaby moją mamę i jej
      też współczuła ?
      Z szacunku dla naszych mam, proszę was o trochę zrozumienia dla swoich
      teściowych, spróbujcie poznać ich historie, może będzie łatwiej wybaczyć
      przykre słowa.

      • dagmama Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 11:29
        Ja mam fajnych teściów, zwłaszcza teściową. Naprawdę! Bardzo kocha naszego synka.
        Tak naprawdę mogłabym pomarudzić o rodzicach.
        Uważają, że popełniłam mezalians i syn mojego męża mało ich interesuje.
        A jestem mężatką od 10-ciu lat, nasz synek ma półtora roczku!
        Nie chodzi o prezenty, ale zwykłe pytania, co u małego...
        Tacy sami są dla dziecka mojego brata, tylko powód trochę inny.
        • mamkube Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 11:57
          No rzeczywiście jest różnie. Ale my z moim mężem też mówimy że nie chcemy być
          tacy na starość, tzn. jako dziadkowie jak nasi rodzice i teściowie. Ale pewnie
          za te parenaście lat jeszcze dużo się zmieni. I kto wie może na nas też będą
          dzieci narzekać. Ale zauważyłam pewną zależność. JA przed ślubem i przed
          urodzeniem pierwszego dziecka też nie widziałam negatywów teściów, byli ok. Ale
          dopiero po urodzeniu Kuby moje widzenie na nich się zmieniło. Może dlatego że
          teraz człowiek myśli o dzieciach a nie o sobie, i o tym żeby dzieci
          miały "fajnych" i oddanych dziadków. A to nie zawsze da się zrobić. Oni też
          mają swoje życie i może nie każdy z nich chce byc dziadkiem. W końcu "pozbyli"
          się wreszcie swoich dzieci, mogą pożyć sami. Ale to chyba po prostu trzeba
          chcieć być dziadkiem i babcią, bez względu na wiek i zasobność portfela.
          Życzę wszystkim dziadków jakich sobie wymarzą!smile
      • aliszka25 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 12:54
        Nie wiem co twoja bratowa zarzuca twojej mamie. Wiesz nie wiem dlaczego ale
        często własna mama jest dużo lepszą babcią a teściowa to przeciez obcy człowiek
        i chyba trochę dziwi nas, że dla naszego ukochanego dziecka ma być babcią,
        którą będzie kochał tak samo jak naszą mamę, którą też kochamy. problem zaczyna
        się gdy teściowa nie lubi dzieci (tak jak u mnie), choć nasza Pati jest taka
        kochana, że widze jak ujmuje ją za serce. Ja rozumiem wiele rzeczy naprawdę ale
        jest taka zasada, że wnuki od córki kocha się inaczej (może bardziej) niż wnuki
        od syna bo je przeciez urodziła obca baba. Mało tego obca baba zabrała synusia.
        Wiele kobiet podświadomie tak myśli... może ja tez taka będę.
    • lola211 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 11:51
      No to mozecie mi tylko zazdroscic, bo mam bardzo fajna tesciowa i do kólka
      narzekajacych sie nie zapisze.A udzielanie rad przez starsze osoby mnie nie
      denerwuje- i tak zrobie po swojemu.Pewnie sama rad bede za jakis czas mlodym
      udzielac.
    • gosc101 Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 17:55
      Po pierwsze: SUPER FORUM!
      Zachecil mnie wstep do niego "Tu się możesz wyżalić, poradzić, pośmiać, pogadać
      o kłopotach ze sobą, z mężem, teściową, szefem."

      Jestem po slubie 4,5 roku. Problemow z tesciowa przed slubem nie mialam. Maz
      podczas studiow mieszkal u rodzicow wic miala synka na co dzien. Potem sie
      pobralismy i wyjechali w sina dal (~880km). Jako posag moj maz dostal nowe
      nieuzywane szmatki kuchenne, ktore byly 2 lata starsze ode mnie! Jakies
      brakujace sztucce i pojedyncze talerze z roznych przez nich juz nie uzywanych
      zastaw. Z nowych rzeczy odstalismy posciel na wymiar 130x50 (my mamy tylko 2
      koldry w domu i sa to 160xcos), wie lezy sobie to cos do tej pory w szafie.
      Swoje po slubie wyplakalam w tydzien i zapomnialam.
      Nastepny cios z jej strony to prezenty. Mamy taka niepisana umowe ze kazde z nas
      (tesciowie i my) dostaje 3 prezenty w roku: urodziny, imieniny i swieta). Ani
      nam, ani tesciom pieniedzy na chleb nie brakuje.
      Mieszkamy daleko, wiec jak sobie cos kupimy do mieszkania to maz robi zdjecia i
      wysyla "mamusi". Tesciowa zrobila sobie taki albumik naszego mieszkanka i
      otwiera go jak ma kupic nam jakis prezent. Np. w kuchni mamy wiszycy nowoczesny
      zegar dlatego na boze narodzenie dostalismy tani, do niczego nie pasujacy ZEGAR.
      Dwa lata pod rzad dostalam na urodziny deske do krojenia chleba.
      Powiedzialam mezowi, ze moze na urodziny tesciowej tez kupic deske do krojenia
      chleba i moze sie sama skapnie, ze to nie jest prezent jaki chce otrzymac mloda
      kobieta. Niestety maz sie nie zgodzil ze mna i powiedzial, ze w takie gierki
      moge grac ze swoja mama.
      Po tych deskach nie wytrzymalam i zrobilam liste prezentow jakie chcialabym
      dostac do tesciow. Lista zawierala rzeczy zroznicowane cenowo, tak aby tesciowa
      mogla sobie wybrac na co ja stac. Ta liste mial dac moj moz swojej mamie przed
      nastepnymi zakupami. I wiecie co dostalam na urodziny? Deske do kuchni i
      pudelka (mam cala kuchnie w pudelkach)!
      Po tej nieudanej probie powiedzialam, ze nie zycze sobie jakichkolwiek prezentow
      od tesciow i ze wystarczy mi tylko telefon z zyczeniami. A od meza dostaje za to
      dwa prezenty (jeden od niego i jeden za jego mamusie! a niech sie nauczy
      rozmawiac z rodzicielka!)

      Pozdrowienia
      gosciowa
    • mynia_pynia Re: Ponarzekajmy na teściowe! Hi hi hi 27.09.05, 20:11
      A ja to mam inne podejście, albo fuksa w życiu.
      Moi pierwsi teście (tacy przyszywani, ale przez 7 lat) byli oki, chodziliśmy
      nawet z nimi na imprezy, uwielbiałam takie rodzinne imieninki, urodzinki, zawsze
      można było się pośmiać - bo ludzie reformowalni byli.
      Obecni (też przyszywani) - poznałam ich dopiero po półtora roku, widziałam
      tylko raz, ale też oki, tacy na luzie, mimo ze dużo starsi od moich rodziców.
      Oczywiście jestem zwolennikiem teori z rodziną najlepiej na zdjęciu, a pozatym
      zawsze umiałam się dogadać z osobami starszymi.
Pełna wersja