Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę.

20.09.05, 10:44
Wczoraj mąż miał inwentaryzację połączoną z pożegnaniem jednego kolegi z
zespołu. Wypił tak na oko 3-4 piwa i około północy pojawił się w domu.
Zrobiłam karczemną awanturę, wyzwałam i nawet ( sic !) spoliczkowałam.
Teraz mam cholerne wyrzuty sumienia, bo obraził się na amen. Dodam jeszcze
tylko, że zdarzyło mu się to może 2 raz przez 4 lata bycia razem. Nie wiem
czy nie robię afery bez powodu, ale tak strasznie się boję że mi się rozpijesad
Jak postąpiłybyście na moim miejscu?
    • chimba Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 10:49
      Wg. mnie nie była potrzebna ta kłótnia i niestety będąc na miejscu Twojego męża
      tez bym się obraziła, tym bardziej jak piszesz nie jest to częste, a wręcz
      znikome, przecież wiadomo, ze od czasu do czasu alkohol nikomu jeszcze nie
      zaskodził, tym bardziej 3 czy 4 piwa, trochę przesadzasz. I jeszcze
      spoliczkować... jak zawsze jestem po stronie kobiet, żon, to tym razem jestem
      po stronie Twego męza, to tak jakbyś mu zazdrościła, ze on troszkę się pobawił,
      a Ty musiałaś siedzieć w domu. Powinnaś go przeprosić.
    • sakada Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 10:49
      Biedny facet...
      • chimba Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 10:50
        sakada napisała:

        > Biedny facet...

        Bardzo biedny facet....
        • e_madziq Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 10:51
          bardzo, bardzo biedny facet.........
          • magical1 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 10:54
            no tak, dobijajcie mnie jeszcze...
            • wieczna-gosia Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 10:58
              nie doluj sie tylko go przepros. Bez padania na kolana, po prostu powiedz ze cie
              ponioslo, ze ci glupio, tak naprawde nic wielkiego sie nie stalo smile
          • monia323 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:01
            zle postapiłas. Mogłaś mu nastepnego dnia powiedzieć,że jesteś zła za jego
            zachowanie.
            Wiesz co mój maz ostatnio zrobił. Też miał impreze w pracy. Powiedział ,że
            będzie o 21:00 i był ,tyle ,że za nim wpadła do domu garstka kolegów ( po
            alkoholu),których nie znam .A,że wczesniej nie wiedziałam o tym,
            bo maż mnie nie poinformował to powiedziałam, że przepraszam bardzo ale jest
            godz 21:00 ,dzieci szykują sie do spania (10 i 5 lat) i uważam ,że to nie czas
            na przesiadywanie ,pozatym nie mam czasu i ochoty.
            Wyszli nie mówiac nawet dowidzenia. Potem ochrzaniłam meza, który przyznał mi w
            końcu rację.Napewno było mu troche glupio ,ale teraz przynajmniej wiem ,że coś
            takiego nie nastapi nastepnym razem.
            Moja tesciowa natomiast uważa,ze brzydko postapiłam ,bo powinnam zaprosic na
            herbate i jeszcze kanapki zrobić. PARANOJA!!! Beznadziejna baba!
    • moofka Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:00
      ale to podłe
      jak by postąpily?
      nie ma takiego powodu dla ktorego mozna by tluc meza po gebie, pfuj
      przepros
      i niech ci sie reka wiecej na chlopa nie podniesie
      ciekawe jak by mnie moj stary mial tluc za wypad na piwko po gebie...
    • triss_merigold6 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:04
      Wiedziałaś, że wróci później, prawda? Wiedziałaś, że będzie pożegnanie kolegi?
      2 x przez 4 lata rozpiciem raczej nie grozi co innego 4 x w ciągu tygodnia.wink

      Ciesz się, że się tylko obraził. Ja bym oddała.
      Przeproś, po prostu powiedz, że Ci głupio, przykro itd.
    • mamuska85 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:05
      Fatkycznie, przesadzilaś. Nie zdarza mu się to nagminnie tak więc nie musisz się obawiać, że Ci się rozpije. Zrób dobrą kolacje, siebie na bostwo i przeproś go. A masz inne wyjście???
    • betty_julcia Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:11
      Witajsmile
      Myślę że cię niepotrzebnie poniosło. Mogłaś mu powiedzieć że powinien wcześniej
      zadzwonić, że sie martwiłaś...Pomyśl jakbyś ty się poczuła, jak uwięziona w
      klatce jakbyś musiała się tłumaczyć z takiej sytuacji. My z mężem nigdy osobno
      nie wychodzimy, jesteśmy zawsze razem i bardzo nam to odpowiada. Co nie znaczy
      że jakby taka sytuacja się zdażyła i czasam się zdaża to wtedy nie korzystamy.
      Obydwoje tak samo.
      Poza tym pomyśl jeszcze o jednej sprawie. Jakby dziewczyna napisała że spotkało
      ją coś takiego ze strony faceta, awantura karczemna i policzek to wierz mi -
      wszystkie poradziłyby jej zeby go zostawiła i uciekała gdzie pieprz rośnie bo
      to damski bokser i jak raz tak zrobi to na pewno nie ostatni itd itp. Zastanów
      się i go przeproś bo nic strasznego nie zrobił za to ty pewnie dużo
      straciłaś...........

      ------------------------------------------------------
      Betty to mama a to jestem ja:
      GWIAZDECZKA
    • mamapiotra Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:17
      ja nie robila bym awantury ale była bym bezlitosna przy porannym kacu. potem przez tydzien bym mu wypominała jaki to on nie jest.
      • moofka Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:19
        mamapiotra napisała:

        > ja nie robila bym awantury ale była bym bezlitosna przy porannym kacu. potem
        p
        > rzez tydzien bym mu wypominała jaki to on nie jest.
        ___________________________
        no to ja aniol jestem nie zona
        mojemu na kaca rosołek gotuje smile
        ale fakt zdarza mu sie rzadko i tylko od specjalnej okazji
        • inna8 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:25
          a ja nie robiłam awantury i teraz mam nie 2 razy w ciągu 4 lat a prawie
          codziennie
          dzieki ja wysiadam
          przeciez się nie upija to tylko piwo, a że dochodzi do 7 dziennie w sezonie
          grillowym to sie nie liczy i nie robi tego pod sklepem tylko pełna kultura w
          domu przy obiadku przy dzieciach
          może lepiej zeby miał świadomość, że Ty sie na to nie godzisz zanim będzie za
          póżno!
          powodzenia
          • magical1 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:32
            Mój mąż nie ma samokontroli i pokazał to w wielu juz przypadkach. Zanim go
            poznałam miał problemy z alkoholem ( studenckie zakrapiane imprezy co 2 dzień i
            uchlewanie się z kumplami w trupa). Gdy mnie poznał odstawił szaleństwa i
            ograniczył się do sporadycznego piwka w upalny dzień. Dlatego nie dziwcie się
            że się boję ,że wróci do tego co kiedyś . Boję się własnie że spotka mnie to co
            inną8 i dlatego chcę mu pokazać,ze nie godzę się na to i nie zaakcpetuję picia
            w moim domu. Niestety nie jestem z tych kobiet, które podają rosołek na kaca...
            • e_madziq Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:37
              to troszkę inne kwiatki..nadal jednak uważam, ze policzkowanie męża nie było
              zasadne i właściwe w tej sytuacji. O wiele bardziej rozsądna byłaby rozmowa, w
              której przedstawłabys swoje obawy i dała do zrozumienia, ze nie godzisz sie na
              alkohol w swoim (Waszym) domu.
              Przeproś i porozmawiaj, trzymam kciuki
              • e_madziq Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:38
                acha, a na przeprosiny ugotuj mu może ten rosołek...smile)
              • magical1 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:39
                e_madziq napisała:

                > to troszkę inne kwiatki..nadal jednak uważam, ze policzkowanie męża nie było
                > zasadne i właściwe w tej sytuacji. O wiele bardziej rozsądna byłaby rozmowa, w
                > której przedstawłabys swoje obawy i dała do zrozumienia, ze nie godzisz sie na
                > alkohol w swoim (Waszym) domu.
                > Przeproś i porozmawiaj, trzymam kciuki
                • e_madziq Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:41
                  skoro zdarza mu sie dwa razy na 4 lata to chyba jednak dociera....??
                • wieczna-gosia przeciez nie pil w domu :) 20.09.05, 12:29
                  napisalas ze twoj maz nie ma samokontroli. A jednoczesnie pierwszy post jest o
                  tym, ze facet wrocil po 4 piwach. TO wlasnie jest samokontrola. Ze pije sie 3-4
                  a nie 20. I wraca sie na nogach a nie na Kolska.

                  Mozesz sie oczywiscie nie zgadzac na alkohol (zaden) w twoim domu. Ale to tez
                  jego dom. I on ma prawo sie napic.

                  Piszesz ze kiedys pil bez kontroli. Jak widac teraz pije z kontrola (2 razy w
                  ciagu dwoch lat... no daj spokoj)

                  ja osobiscie mam wrazenie jakbys syna opisywala. A to twoj maz. Partner, nie
                  gowniarz. Jesli on sam nie bedzie chcial sie kontrolowac- ty tego za niego nei
                  zrobisz. A to takze jego dom i jego zycie. Nie moze podporzadkowac sie twoim
                  zyczenim bez reszty.

                  chcialas miec cos karnego w domu trzeba se bylo owczarka kupic.
                  • tynia3 Re: przeciez nie pil w domu :) 20.09.05, 12:47
                    wieczna-gosia napisała:
                    > chcialas miec cos karnego w domu trzeba se bylo owczarka kupic.

                    Gocha! ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDD Ty cudowna jesteś ;P!

                    A co do sedna sprawy...
                    Magical, przegięłaś zdrowo, nic Cię nieststy nie usprawiedliwia crying. A juz
                    policzek to absolutnie jest dla mnie niepojęty w tej sytuacji. Jakby któryś z
                    naszych znajomych miał taką żonę, byłaby okrzyknięta jędzą number one. Nie
                    piszę tego z zamiarem zdołowania Cię, ale IMHO dobry obiadek nic tu nie
                    zmienia. Masz krzywe podejście do meża, tego, co mu wolno (bez pytania Cię o
                    zgodę) i koszmarne sposoby na rozwiązywanie problemów. Można było pogadać na
                    spokojnie drugiego dnia? Można, ale szybciej jest walnąć w pysk. Że Ci nie
                    oddał świadczy, ze chłop wychowany, ale ja bym na jego miejscu dłuuuuugo
                    pamiętała, nawet po obiadkachm seksie i przyjętych przeprosinach. Współczuję
                    serdecznie. No, to sie dzieciaki poduczą, gdzie ojca miejsce... .
            • tomamisia Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:51
              zdaje się ,że przesadziłaś!Ja również nie jestem zwolenniczką zakrapainych
              imprez w pracy i późnych powrotów do domu ale to spoliczkowanie uważam było
              nieco na wyrost.
      • melmire Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:46
        Kac po czterech piwach?
        • e_madziq Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:48
          Ja bym miała po dwóch, ale tyle nawet nie jestem w stanie wypic smile
          Zależy kto ile może, jak często i w jakich ilościach.
          • melmire Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 11:54
            Mowimy o doroslym facecie zaprawionym w bojach.
            A tak przy okazji, zupelnie nie rozumiem jak mozna kogos uderzyc w twarz za
            cos takiego. Co by bylo jakby maz zone w pysk strzelil bo np.za duzo wydala na
            zakupy a on jej juz nie raz powtarzal ze ma z wydatkami nie przesadzac? Bo dla
            mnie to podobnej wagi problem.
            • magical1 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 12:01
              melmire napisała:

              > Mowimy o doroslym facecie zaprawionym w bojach.
              > A tak przy okazji, zupelnie nie rozumiem jak mozna kogos uderzyc w twarz za
              > cos takiego. Co by bylo jakby maz zone w pysk strzelil bo np.za duzo wydala
              na
              > zakupy a on jej juz nie raz powtarzal ze ma z wydatkami nie przesadzac? Bo
              dla
              > mnie to podobnej wagi problem.

              Wydanie zbyt dużo na zakupach nie zrujnuje rodziny, miłości i szczęścia,
              natomiast alkoholizm jak najbardziej...
              • moofka Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 12:05
                móeimy o alkoholizmie?
                pozwól, ze raz jeszcze przytocze Twoje słowa

                >Dodam jeszcze
                tylko, że zdarzyło mu się to może 2 raz przez 4 lata bycia razem.<

                to mi sie czesciej zdarzalo zabalowac, jako matce karmiacej tongue_out
                i nikt mnie po bladych licach nie naparzał ze wsciekiem
              • melmire Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 12:05
                4 piwa raz na kilka miesiecy na alkoholizm?
                A z powodu dlugow i biedy tez niejedna rodzina sie rozpadla.
                BTW gdyby TZ uderzyl mnie w twarz, do rozpadu rodziny nie bylyby potrzebne ani
                alkoholizm, ani dlugi...
              • wieczna-gosia jaki alkoholizm? 20.09.05, 12:33
                ze sie glupio spytam.

                magical, mam wrazenie ze coraz bardziej zaczynasz sie bronic, bo nagle sie
                okazalo, ze nie przytakujemy "dobrze dobrze, trzeba bylo jeszcze kopa w d... i
                za drzwi niech spi na wycieraczce."

                post ma w tytule PODPITY. To nie znaczy nawalony w trupa, zahlany na smierc,
                zarzygany. To znaczy ze wypil tyle ze juz czuc i widac, ale w oczy sie nie
                rzuca. Przynajmniej dla mnie.

                Nie lubie jak sie moj maz wcina w moim towarzystwie. To sie nie wcina. Idzie na
                meska impre, to sie wcina. Wraca do domu i spi. Jak impreza ma byc wiekszego
                formatu- nei wraca do domu tylko spi tam gdzie pije.
    • betty_julcia Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 12:06
      Wierz mi że robiąc karczemną awanturę i policzkując go odniesiesz zupełnie
      odwrotny skutek od zamierzonego.
      Mój mąż jak się poznaliśmy miał 28 lat. Kawaler, knajpy, puby to był jego drugi
      dom. Każdy kumpel jak tylko miał ochote się napić albo jak mial jakiś problem
      to uderzał jak w dym do mojego. Bo wiadomo-zawsze wolna chata, żadna żona i
      dzieci nie pętają się po domu. Pełen luzsmile
      Od kiedy pojawiłam się JA, koledzy, samotne wypady do knajp poszły w odstawkę.
      Wcale nie dlatego że mu nie pozwalałam. Tylko dlatego że polubiliśmy wspólnie
      spędzać czas, on już wcale nie chciał być taki wolny. Fakt, jego kolegom się to
      mniej podobało ale z tym tez sobie poradziłam smile
      Jeżeli twojemu zdażyło się 2 razy na 4 lata to też chyba zmienił się i swoje
      podejście. Jak ty bedziesz zachowywała się tak jak zachowujesz to tylko
      pogorszysz sprawę. On poczuje się taki "biedny", zniewolony, na dodatek żona go
      bije. To taka woda na młyn. Jeszcze dobrzy koledzy mu przytakną i jeszcze
      bardziej utwierdzą w przekonaniu.
      Moze sie tobie to nie podobać, masz prawo mu to powiedzieć ale nie w taki
      sposób jak to zrobiłaś...
      ------------------------------------------------------
      Betty to mama a to jestem ja:
      GWIAZDECZKA
      • moofka Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 12:08
        niestety liczba mezow bitych przez wlasne zony nie jest taka mala
        i to juz calkiem serio
        nie wiem, czy to nie wiekszy problem niz 3 piwa przy pozegnaniu kolegi
        • wieczna-gosia Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 14:44
          a bo to sie tak przyjelo.

          maz walnie zone- rozwiedz sie z tym damskim bokserem.

          zona walnie meza- ugotuj mu obiadek na przeprosiny.

          A przeciez agresja jest agresja a przemoc przemoca. Czy agresja skierowana do
          silniejszego ( z reguly) faceta jest lepsza niz agresja skierowana do slabszej
          kobity?
          • moofka Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 15:10
            wieczna-gosia napisała:

            > A przeciez agresja jest agresja a przemoc przemoca. Czy agresja skierowana do
            > silniejszego ( z reguly) faceta jest lepsza niz agresja skierowana do slabszej
            > kobity?
            ____________________-
            a moze to tak sie przyjelo ze dumna panienka z dobrego domu moze po buzi panow
            bic w foszkach, a dzentelman nie prawa oddac
            a to takie upokarzające...
            • wieczna-gosia Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 15:18
              tak tez sie przyelo.
              • betty_julcia Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 15:33
                Generalnie nikt nikogo nie powinien tłuc po pysku.
                No chyba że taka mała zaprawka kończąca się w łózkusmilesmilesmile
                ------------------------------------------------------
                Betty to mama a to jestem ja:
                GWIAZDECZKA
    • kubusala Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 12:20
      Awanturę to jeszcze zrozumiem, poniosło Cię, ale policzkować odrazu? Powinien
      Ci oddać, nie mozna sie rzucac do bicia, troche szacunku.
      • tynia3 Listę mu zrób... 20.09.05, 12:52
        ...co ma robić w ramach zaszczytu bycia członkiem rodziny i za co ewentualnie
        może spodziewać się nagrody. I godziny korzystania z łazienki określ, nich się
        szuja nie panoszy, w końcu to tylko mąż! Jakby co - w pysk (tym razem
        profilaktycznie).
    • lola211 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 14:21
      Powinnas:
      - postawic go do kata
      -dac zakaz ogladania tv przez tydzien.
      Skoro matkujesz doroslemu facetowi(nakazy, zakazy, pozwolenia, rygory ) to badz
      konsekwentna i stanowcza, inaczej wejdzie Ci na glowe i bede pil nie daj Boze 3
      razy w roku AZ 4 piwa!
      • zumaminka Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 15:53
        Czytam i nie wierzę, miec pretensje do męża że wypił???
        Nie wiem jak jest u was ale mój nie musi pytac o zgodę czy się napić może(no
        chyba że jesteśmy gdzieś autem i ktoś musi prowadzić)
        Wczoraj zresztą przyczołgał się tak napruty,że myślałam,że umrę ze
        śmiechu.Biedaczysko nie bardzo wiedział gdzie jest i co? powinnam go zbesztać i
        spałować?Zapytałam czy herbatki aby nie zrobic albo chlebka z szyneczką i
        posżłam oglądać tv.A on biedaczysko męczył się przez jakiś czas i usnął.
        A teraz ładnie przeprosić męża i nigdy więcej nie powtarzać tego haniebnego czynu!
        • e_madziq Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 07:57
          Mój gdyby przyczołgał sie napruty z pewnością nie dostałby herbatki czy kanapki.
          Widze róznicę pomiędzy 4 piwami a byciem naprutym do nieprzytomności i tego bym
          nie tolerowała.
          • zumaminka Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 10:16
            Mój dostał tylko propozycję ale zrezygnował gdyz nie czuł się najlepiejsmile
            Albo jestem jakaś upośledzona albo to z wami coś nie tak czy to taka straszna
            tragedia czy wykroczenie że ktoś sie upije i to do wiwatu????
            "tego bym nie tolerowała" a co bys zrobiła tupnęła nóżką i nakrzyczała a na
            drugi dzień chodziła naburmuszona?Czysta głupota jak dla mnie. My cały ranek
            mieliśmy do śmiechu z tego powodu.Mój mąż ma 36 lat i jest WOLNYM
            człowiekiem!!!Ja też mam prawo robić co uważam za słuszne -dopóki nikogo ni e
            ranimy to wszystko jest ok.I w takim oto układzie żyjemy szczęśliwie 7 rok.
            Nie dziwie się że niektóre małżeńswto się rozpadają bo jak by mi ktoś wiecznie
            truł nad uchem,że tego nie powinnam, a to miałam zrobić a tak nie wolno, to
            chyba by mnie szlag trafił.
            Odrazu napominam, że nie upiajamy sie z mężem notorycznie do nieprzytomności!!!
            Pijemy raczej rzadko kilka razy w roku,no chyba że od czasu so czasu piwko czy
            winko w domu-bo wiem że zaraz któraś z was jest mi skłonna zarzucić że żyję w
            patologiismile
      • triss_merigold6 ;) 20.09.05, 15:55
        Tia... w ramach chowania czegoś karnego proponuję owczarki niemieckie.wink

        Lola, jeszcze powinien dostać bana na gry komputerowe.D

        Na litość boską pisałaś kobieto o kilku wyjściach w ciągu kilku lat!

        Wychodzę sama nieco częściej niż raz w miesiącu, mąż wie że się umawiam z
        koleżanką, późno wrócę i raczej nie będę delektować się czystym sokiem.
        Umawiamy się jak dorośli ludzie. Jakby mnie powitał z awanturą i liściem w
        twarz to (o ile by przeżył, bo ja bym oddała) wyleciałby z domu na kopach.
        Kuźwa ludzie jakie Wy macie układy w domach, że ktoś kogoś w ten sposób tresuje?
    • ikaes Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 16:06
      upił się 2 razy przez 4 lata - o co ty się boisz, mój upija się ciut częściej i
      nie robię mu awantur, bo wiem, że się nie rozpije. Czasami trzeba się napić z
      kolegami, zwłaszcza, jak jest okazja.
      • ikaes Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 16:09
        ostatnio mój mąż przyszedł upity i legł zadowolony w korytarzu w przejściu do
        pokoju. Nie mogłam dziecka z łazienki po kąpieli wynieśść - musiałabym po nim
        przejść. Stałam i na niego krzyczałam, zeby się przeniósł na łóżko, a dziecko
        stało przy tatusiu, głaskało po główce i patrzylo się na matkę z wyrzutem, że
        tatuś chory, trzeba ratować, a matka wredna się wydziera.
        • kalina_p trzeba się napić??? lezy na ziemi??? 21.09.05, 10:13
          to dopiero jest dlamnie niepojęte! i jeszcze dziecko sie na to patrzy???
          • zumaminka Re: trzeba się napić??? lezy na ziemi??? 21.09.05, 10:20
            Oj k.m żeby przypadkiem jakiegoś urazu nie dostało psychicznegosmile
            Przestancie się zachowywać jak strażniczki czyjejś moralnosci!Znam takie
            paniusie i paniusiów co to nigdy więcej niż jednego nie łykną bo by jeszce
            szczera prawda z nich wylazła a potem pląta dookoła jak to pani X albo pan Y
            schlał się niemiłosiernie i kiepsko wyglądał.Tacy ludzie doprowadzają mnie do szału
            • kalina_p ćpać tez trzeba raz na jakis czas??? 21.09.05, 11:06
              po co?
              Jka komus nachlanie sie w trupa jest do zycia potrzebne, to chyba z nim cos nie
              tak...
              Ale, przepraszam, u nas w kraju taki zwyczaj - bez flachy w gości sie nie idzie...sad
              • zumaminka Re: ćpać tez trzeba raz na jakis czas??? 21.09.05, 11:35
                Z moim mężęm jest jak najbardziej wszystko w porządku i NIGDZIE nie napisłam że
                mu to do życia potrzebnesmileTyra od śiwtu do nocy i czasami nieweilka ilość
                alkoholu jest w stanie zwalić go z nóg.

                A co ma z tym wspólnego Cpanie?????????????bo nie bardzo rozumię
                Ale przepraszam,u nas w kraju....-może u was tak, bo u mnie niekonieczniesmile
                • kalina_p Re: ćpać tez trzeba raz na jakis czas??? 21.09.05, 11:49
                  pisałam pod postem ikaes, która pisała, że "trzeba sie czasem napić". A uwazam,
                  że nie trezba, absolutnie.
    • polaola Ale jaja ! 20.09.05, 16:08
      No nie, to jest cudne, reke podnosic na kogos za wypicie 3 piw ! Gdybym ja taki
      sport uprawiala to miala bym juz potezne miesnie ramion. I na wzajem - moj maz
      tez musial by mnie regularnie policzkowac smile
      No ale ja mieszkam w Niemczech a tu wypicie 2-3 piw dziennie to obywatelski
      obowiazek ...
    • zona_wojtka Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 16:41
      Jasne... Rozpije się.
      Współczuję mu. W mordę, bo cztery piwa wypił?...
      Cztery lata?...
      Puknij się.
      Za chwilę będziesz beczeć, bo zbrzydnie mu twoje zachowanie i nie takie numery
      zacznie ci wywijać.
      Ale niektóre baby są postukane...
    • mik5 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 18:31
      A ja mam zdanie zupelnie odmienne od większości i rozumiem magical. Dla niej
      może byc priorytetem zeby mąż nie upijał się, zwłaszcza ze zna jego skłonności.
      Nie popieram policzkowania, ale to przecież wyraz bezsilności. Podobno
      awanturuje się i walczy ten, komu zależy, bo przecież nie ten, komu wszystko
      wisi.
      Autorce wątku powiem co ja bym zrobiła w takiej sytuacji ze swoim mężem:
      starałabym się go przeprosić, ale nie w łóżku, tylko w rozmowie, ale
      uczuliłabym jeszcze raz, że jestem wjątkowo drażliwa na punkcie alkoholu.
      Chyba może -dla żony- jakoś szczególniej kontrolowac tą sferę życia.
      Pozdrawiam
      • lola211 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 19:29
        > Chyba może -dla żony- jakoś szczególniej kontrolowac tą sferę życia?

        Z postu nie wynika, by facet z alkoholem przesadzal.Za to jej reakcja jest
        histeryczna i to ona ma problem.
        • magical1 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 19:43
          sad((
          • triss_merigold6 No, wyduś przeprosiny;) 20.09.05, 19:57
            Magical, mam hysia na punkcie alkoholików. Zasadniczo uważam, że ich trzeba z
            buta. Ale:
            - facet który pije kilka piw 2 razy w ciągu 4 lat nie ma skłonności do alkoholu
            - facet, który potrafi wypić 4 piwa i wrócić drinknięty lekko zamiast upić się
            w trupa raczej - biorąc pod uwagę pkt.1 - alkoholikiem nie będzie
            - czasy studenckie to czasy studenckie, kto nie balował tego strata
            - uprzedzał Cię, że wróci później i wrócił o przyzwoitej porze

            Awanturą o nic i policzkowaniem na pewno nie zachęcisz męża żeby negocjował i
            dyskutował z Tobą cokolwiek. Mnie by nie zachęciło... raczej walnęłabym
            drzwiami i poszła pić naprawdę.
            Przeproś, serio. IMO powinnaś przepraszać naprawdę długo, bo uderzenie i
            awantura były nie fair.
            • tynia3 Re: No, wyduś przeprosiny;) 20.09.05, 20:03
              Triss, ja myślę, ze "przepraszam" tu sprawy nie załatwi. Ten przykład tylko
              obrazuje, jakie (prawdopodobnie) jest miejsce tego faceta w domu, że jest
              traktowany nie jak partner, a jak dzieciak. Jak dla mnie załamka. Po
              przepraszam dłuuuuga rozmowa i praca nad sobą - Jej, nie Jego.

              pzdr
            • tynia3 Magical odpowiedz, jeśli możesz... 20.09.05, 20:06
              ... tak na marginesie: Czy masz jakies złe doświadczenia z alkoholem lub
              osobami nadużywającymi? Być może Twoje lęki mają jakąś podstawę. Masz coś
              takiego, jakieś obrazy z przeszlosci? Alkohol w rodzinie? Poprzedni facet? Czy
              to po prostu fanaberie? Bo na moje oko wink, to Ci się boisz czegoś, co Cię już
              dotknęło. Ale nie znam sprawy.
    • 18_lipcowa [...] 20.09.05, 19:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • tynia3 Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 19:50
        Qrczę, w sumie to najbardziej żal mi faceta w tej całej sprawie. Aż dziw, ze to
        wytrzymuje, przecież to CHORE! I to nie on ma, bynajmniej, PROBLEM Z ALKOHOLEM.
        Magical, weź coś z sobą zrób, bo Ci się mażeństwo sypnie crying.
        pzdr
        • triss_merigold6 Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 19:59
          Miły, że nie oddał. Ja bym oddała.
          Czy mi się dobrze wydaje, czy magical należy do tych męczennic co to same
          nigdzie nie pójdą i drugiemu zabronią się pobawić?
          • 18_lipcowa Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 20:02
            triss_merigold6 napisała:

            > Miły, że nie oddał. Ja bym oddała.
            > Czy mi się dobrze wydaje, czy magical należy do tych męczennic co to same
            > nigdzie nie pójdą i drugiemu zabronią się pobawić?


            Dokładnie. Znam ten typ - mam taką kumpelę. Lampa w ryja facetowi to dla niej
            normalka i właściwie za wszystko. Za spojrzenie na inną laskę, za wypicie, za
            głupi wg niej tekst. Za wszystko. Raz jej oddał. Nie zrozumiała.Dalej się męcza.
            Dla mnie inwentaryzacja to zupełne usprawiedliwnie jesli chodzi o alkohol.
            Najbardziej nudne i męczące i żmudne zajęcie jakie może być. A zdarza się raz
            na pól roku.
            • 18_lipcowa Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 20:06

              > Dokładnie. Znam ten typ - mam taką kumpelę. Lampa w ryja facetowi to dla niej
              > normalka i właściwie za wszystko. Za spojrzenie na inną laskę, za wypicie, za
              > głupi wg niej tekst. Za wszystko. Raz jej oddał. Nie zrozumiała.Dalej się
              męcza
              > .
              > Dla mnie inwentaryzacja to zupełne usprawiedliwnie jesli chodzi o alkohol.
              > Najbardziej nudne i męczące i żmudne zajęcie jakie może być. A zdarza się raz
              > na pól roku.
              >
              >
              Dodam tylko że wg niej to ona sama jest cool i wyzwolona bo ona "sobie nie
              pozwoli na takie traktowanie"... bla bla bla. Qrwica mnie bierze jak widzę albo
              słysze o takiej sytuacji.
              • triss_merigold6 Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 20:15
                Polecam naukę układania psów. Chociaż nie, psów się nie bije podczas tresury.
                Pan Twojej koleżance powinien oddać tak żeby zrozumiała.
              • tynia3 Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 20:27
                18_lipcowa napisała:

                > Dodam tylko że wg niej to ona sama jest cool i wyzwolona bo ona "sobie nie
                > pozwoli na takie traktowanie"... bla bla bla. Qrwica mnie bierze jak widzę
                albo
                > słysze o takiej sytuacji.
                >

                Eeeee Lipcowa, Ty się nie znasz wink)), Ty męża nie masz wink)), co Ty wiesz o
                piciu. Dajesz sobą pomiatać normalnie, uległa baba jesteś. Szans generalnie nie
                widzę. Weź za maż wyjdź, no!

                pzdr
              • magical1 Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 20:34
                Jakże się pomyliłam myśląc,że na tak (jak do tej pory uważałam)przyjaznym
                forum , znajdę zrozumienie, radę , pomoc...
                Co otrzymałam każdy widzi... Jest mi tak cholernie, niezmiernie smutno za Wasze
                słowa,że ... eh....
                Bardzo łatwo krytykować, jeszcze łatwiej oczyścić się ze swoich win i pomyśleć:
                Co za suka! ja taka nie jestem ! ja jestem dobra, zawsze tolerancyjna i
                kochana!.. . Używacie tylu mocnych, bolących i wulgarnych słów. Macie się za
                ekspertki życia, które już wszystkiego doświadczyły, wszystko wiedzą i nigdy
                nie robią takich błędów jak ja... Pamiętajcie, że każdy w czymś jest lepszy a
                w czymś gorszy.
                Czujecie się zadowolone że dokopałyście takiej wrednej małpie?

                Ktoś tu wcześniej napisał, że ta agresja wypłynęła z bezradności i
                bezsilności . I tak właśnie było. Ciekawa jestem czy wy naprawdę zawsze wiecie
                co powiedzieć i jak zareagowac w danej sytuacji?
                Mężatką jestem od 2 lat, przed ślubem byliśmy ze sobą ponad 2 lata. Wcześniej
                nie mieszkaliśmy ze sobą i tak naprawdę nie znaliśmy sie w ogóle. Wszystko
                zaczęło wychodzic po ślubie i przerażać nas oboje, ponieważ nie wiedzieliśmy co
                robić i jak reagowac na nasze wady, błędy i niedociągnięcia. Cały czas się
                siebie uczymy i wbrew temu co większośc z Was tu pomyślała, jesteśmy w związku
                partnerskim. Nikt nie siedzi u nikogo pod pantoflem.
                Czyżby żadna z Was nie przechodziła po kolcach? Czy każdej z Was od pierwszych
                dni małżeństwa sypano same róże pod nogi?
                Odpowiadam osobie która poniżej pytała o moje doświadczenia z alkoholem.
                Otóż alkoholu u mnie w rodznie NIGDY nie było. Mój tato nie upił się NIGDY w
                życiu ( trudno uwierzyć ? ). W naszym domu w barku stał jeden i ten sam likier
                od lat. Na studiach przez jakiś czas wynajmowałam mieszkanie z koleżanką i jej
                facetem alkoholikiem. Wtedy zobaczyłam co to znaczy pić i co alkohol robi z
                człowiekiem. Widziałam maltretowaną , bitą koleżankę i niekończące sie pijackie
                imprezy. Obiecałam sobie wtedy że nigdy z kimś takim nie będę i że moim mężem
                będzie ktoś, komu jak to sie mówi alkohol śmierdzi.

                Proszę Was abyście przestały już mnie oceniać i zakończyły ten wątek. Żałuję
                że tu to wszystko opisałam, bo nie dość że nie pomogło , to wpędziło mnie w
                okropny dół, załamało i w ogóle odebrało chęci do wszystkiego.

                Życzę Wam wszystkim abyście nigdy nie popełniały takich błędów jak ja i oby na
                Waszej drodze stawali sami życzliwi i dobrzy ludzie.
                • tynia3 Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 20:48
                  czyli generalnie nadal jestes ok, tylko teraz cały świat jest be, nie tylko
                  Twój mąż. Acha...
                  Piszesz o skrajnosciach - albo abstynencja, albo nadużywanie. Znasz co to
                  środek? Znasz umiar? Szanujesz poczucie umiaru?
                  Oj, masz problem, bo nie widzisz problemu, niestety.
                  • magical1 Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 20:55
                    tynia3 napisała:

                    > czyli generalnie nadal jestes ok, tylko teraz cały świat jest be, nie tylko
                    > Twój mąż. Acha...
                    > Piszesz o skrajnosciach - albo abstynencja, albo nadużywanie. Znasz co to
                    > środek? Znasz umiar? Szanujesz poczucie umiaru?
                    > Oj, masz problem, bo nie widzisz problemu, niestety.

                    czyż mój post tutaj nie był oznaką tego że mam problem, źle zrobiłam i mam
                    wyrzuty sumienia?

                    Tyniu, fajnie się żyje będąc tak mądrą, doświadczoną i ponad wszystkimi ?
                    • tynia3 Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 21:14
                      magical1 napisała:

                      > tynia3 napisała:
                      >
                      > > czyli generalnie nadal jestes ok, tylko teraz cały świat jest be, nie tyl
                      > ko
                      > > Twój mąż. Acha...
                      > > Piszesz o skrajnosciach - albo abstynencja, albo nadużywanie. Znasz co to
                      >
                      > > środek? Znasz umiar? Szanujesz poczucie umiaru?
                      > > Oj, masz problem, bo nie widzisz problemu, niestety.
                      >
                      > czyż mój post tutaj nie był oznaką tego że mam problem, źle zrobiłam i mam
                      > wyrzuty sumienia?
                      >
                      > Tyniu, fajnie się żyje będąc tak mądrą, doświadczoną i ponad wszystkimi ?

                      A o co masz pretensje? Że nie mam i nie chce miec tak jak Ty? Moje udane
                      małżeństwo to moja i męża zasługa. I ciężka codzienna na to praca. Praca nad
                      sobą, nie nad partnerem. Polecam wink. Twój post był oznaką, ze źle zrobiłaś, a i
                      owszem, ale usprawiedliwiasz się mistrzowsko wink.
                      Jeśli chodzi o doświadczenie w pracy z osobami uzależnionymi, to takowe akurat
                      mam.
                      Ponadto IMHO nie trzeba czegoś doświadczyć przed ślubem, żeby miec pojęcie o
                      udanym małżeństwie. I szkół się do tego jakiś specjalnych wink nie kończy. To
                      praca dwóch stron. Ciezko Ci się przyznać, że skopałaś sprawę na maksa?
                      Nie mój problem wink.
                      • magical1 Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 21:24
                        Ciezko Ci się przyznać, że skopałaś sprawę na maksa?
                        > Nie mój problem wink.

                        Przecież do cholery jasnej gdbybm nie skopała sprawy na maxa ty by mnie tu nie
                        było !!!
                        I masz rację TO NIE TWÓJ PROBLEM!
                        Wróć na forum UZALEŻNIENIA i spokojnie go sobie administruj, nie zaprzątaj
                        sobie głowy moim problemem i jakbyś mogła to łaskawie nie wypowiadaj się już na
                        mój temat.
                        • tynia3 ;) n/txt 20.09.05, 21:26

                        • triss_merigold6 dobra już;) 20.09.05, 21:41
                          Napisałaś coś więc się nie czepiaj o komentarze.
                          Weź może pod uwagę, że niektórzy mieli do czynienia z alkoholikami i mimo tego
                          nie są zwolennikami kasowania każdego kto raz na dwa lata wypije więcej niż
                          jedno piwo.
                • betty_julcia Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 20:51
                  Magical1. Nikt ci nie będzie współczuł bo wcale nie masz trudnej sytuacji.
                  Wręcz przeciwnie. To że widzialaś jakiegoś kolesia twojej koleżanki to zadne
                  wytłumaczenie żeby wprowadzać do waszego domu agresję, robić dzikie awantury i
                  lać faceta po gębie.
                  Nie obrażaj się, każdy może wyrazić swoje zdanie. JEdni sie śmieją ale inni
                  odpowiadają normalnie. Wyciągnij z tego wnioski i zastanów się nad swoim
                  zachowaniem a nie użalaj nad sobą. A ty myślisz że jak inni ślub biora to mają
                  jakieś sprawdzone recepty na życie? 4 lata znajomosci to nie taki początek.
                  Wykazałaś ogromny brak zaufania do swojego mężai zachowałaś po prostu
                  beznadziejnie. Piszesz o problemie alkoholowym i biciu twojej koleżanki. A ty
                  co zrobiłaś i to bez alkoholu?
                  ------------------------------------------------------
                  Betty to mama a to jestem ja:
                  GWIAZDECZKA
                • zona_wojtka Re: o ja pier.....ę. 21.09.05, 11:01
                  A ja nie rozumiem, dlaczego część osób na forum oczekuje TYLKO I WYŁĄCZNIE
                  głaskania po głowie.
                  Czyli miałoby być mniej więcej tak: O ta tutaj potrzebuje dobrego słowa. OK. No
                  Magical, było mu jeszcze raz dowalić; aż by się zatoczył. Cham jeden! Piwa się
                  napił!!! Biedna Magical, nie przejmuj się.
                  Jeżeli uważam tak a nie inaczej, to to piszę. Gdybym miała fantazjować, to
                  byłabym już pewnie autorką wielu bestsellerów...
        • szymanka Re: o ja pier.....ę. 20.09.05, 20:14
          własnie przeczytałam ten post mojemu mężowi, szczęka mu opadła...
          cóż, ja widać wpędzam mojego męża w alkoholizm, nie dość, że nie krzyczę, nie
          policzkuję to jeszcze potrafię o 3 nad ranem jechać po niego na firmową imprezę
          bo on nie jest w stanie prowadzić auta. Żeby nie było, że nadgorliwa jestem,
          raz mi się tak zdarzyło, zwykle mówię, żeby spadał (czytaj: weź taksówkęsmile bo
          śpię. Ha! Zdarzyło mi się nawet rozwozić pijanych kolegów mojego męża po
          domach smile Nigdy nie miałam pretensji o późne, podpite powroty do domu
          (specyfika pracy męża), co najwyżej powód do drwin następnego dnia rano.

          Magical, już nie będę Cię dołować i nie napiszę co myślę o tej sytuacji smile
          Chyba już sama wiesz co masz zrobić smile
    • lila1974 Re: magical1 20.09.05, 21:01
      Zdaje się, że już ci dziewczyny dosyć obrazowo wytłumaczyły, że nie tędy droga.
      Ze swej strony rozumiem, że Cię nerwy poniosły ale już w pierwszym poście
      napisałaś, że żałujesz, czyli zrozumiałaś bez niczyjej pomocy, że
      przeholowałaś.

      Co do obaw o męża ...
      Jeśli facet przedkłada picie nad żonę to nawet lanie po gębie nie sprowadzi go
      na dobrą drogę.
      Pisałaś, że przegadałaś z nim wiele godzin i nic. To znaczy co nic? Co mówi?

      Facet nie wielbłąd - napić się musi smile
      Czy masz uzasadnione obawy, że on zachowuje się nieodpowiedzialnie? Czy chodzi
      tylko o alkohol, czy również o inne swery Waszego życia? Jakim jest mężem?
      Czujesz, że Jemu na Tobie zależy?
      • magical1 Re: magical1 20.09.05, 21:05
        Lila , chętnie odpowiedziałabym Ci na te pytania, ale na tym forum już sobie
        daruję...
        Załuję każdego słowa które tu napisałam.
        • lila1974 Re: magical1 20.09.05, 21:13
          Nie załamuj się, dziewczyny mają cięty język a taka krytyka miła nie jest ale
          pokaż, że jesteś ponad to.
          Lepiej powiedz, jak mąż? Przeprosiłaś? Porozmawiałaś?
          • magical1 Re: magical1 20.09.05, 21:30
            Lilu przeprosiłam, porozmawiałam. Myślę że będzie dobrze smile
            • moofka Re: magical1 20.09.05, 21:31
              magical1 napisała:

              > Lilu przeprosiłam, porozmawiałam. Myślę że będzie dobrze smile
              __________________________
              tylko nie bij go wiecej smile
    • moofka Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 20.09.05, 21:23
      ale przeciez magical sama wie, ze przesadzila
      juz w pierwszym poscie napisala ze jej glupio

      a Wy dokladacie smile
    • 18_lipcowa Droga Magical 20.09.05, 21:35
      W związku z tym że masz pretensje że każdy Cię krytykuje ja Ci powiem tak :
      BARDZO dobrze zrobiłaś. Faceta nalezy lutować po ryju za każde powąchanie
      kapsla od piwa. Niech wie co mu wolno a co nie wolno. Miałaś prawo się
      zdenerwować, uderzyć, ja to bym nawet rozwodem zagroziła.
      • magical1 Droga18 lipcowa 20.09.05, 21:39
        18_lipcowa napisała:

        > W związku z tym że masz pretensje że każdy Cię krytykuje ja Ci powiem tak :
        > BARDZO dobrze zrobiłaś. Faceta nalezy lutować po ryju za każde powąchanie
        > kapsla od piwa. Niech wie co mu wolno a co nie wolno. Miałaś prawo się
        > zdenerwować, uderzyć, ja to bym nawet rozwodem zagroziła.
        >
        Jak znajdę gdzieś namiary na kurs czytania ze zrozumieniem nie omieszkam Ci
        ich podać
        • 18_lipcowa Re: Droga18 lipcowa 20.09.05, 21:47
          Ok a póki co, powiem tak : zachowałaś się jak idiotka, jak histeryczka, jak
          niezrównoważona, jak pies ogrodnika ( założę się że sama nigdzie nie chodzisz
          bo bys była bardziej wyrozumiała ), musisz pana przeprosić, powiedzieć że
          zachowałaś się jak gówn....ra i że to się wiecej nie powtórzyć. Potulnie,
          grzecznie, ale konkretnie. I nie rób tak więcej.

          Prosto.Krótko i na temat. Co Ty jeszcze chcesz roztrząsać?
      • umasumak Kochana Lipiec :-) 20.09.05, 21:45
        Z takiego właśnie myślenia, że inwentaryzacji nie da się przeprowadzić bez
        alkoholu, mój małżonek swojego czasu spędził kika długich nocy na poprawianiu
        byków popełnionych przez podchmielonych pracowników przy spisywaniu. Parę osób
        poleciało i okazało się, że jednak się DA wink. Tyle w kwestii picia w pracy.
        Resztę (tzn zachowanie autorki), uważam za przesadę, a już spoliczkowanie za
        grubą przesadę. Ale nie chcę jej dołować, bo myślę, że ona doszła do właściwych
        wniosków.
        • 18_lipcowa Re: Kochana Lipiec :-) 20.09.05, 21:49
          umasumak napisała:

          > Z takiego właśnie myślenia, że inwentaryzacji nie da się przeprowadzić bez
          > alkoholu, mój małżonek swojego czasu spędził kika długich nocy na poprawianiu
          > byków popełnionych przez podchmielonych pracowników przy spisywaniu. Parę
          osób
          > poleciało i okazało się, że jednak się DA wink.

          Uma to żart był. Fakt inwentaryzacja nudna jest, okropna itp i pije się
          zazwczaj po. W miejscu pracy ale po, albo na mecie prawie.
          Poza tym nikt nie zalewa się w trupa.
          A poza tym u nas błędy popełnianie przez ekipę poprawiała ta sama ekipa.

          Tyle w kwestii picia w pracy.
          > Resztę (tzn zachowanie autorki), uważam za przesadę, a już spoliczkowanie za
          > grubą przesadę. Ale nie chcę jej dołować, bo myślę, że ona doszła do
          właściwych
          >
          > wniosków.
          • edycia274 moj to powinnien codziennie dostawac 20.09.05, 23:10
            bo ciezko pracuje i jak konczy to wypia dwa piwka i wraca do domu i zajmuje sie
            mala i itd,, to powinnam go jeszcze lac ze taki mi pmocny i alkoholikeim zostac
            moze !!!oj kobieto !! a co bys zrobila jak by codziennie naprany wracal
          • ala67 Re: Kochana Lipiec :-) 20.09.05, 23:22
            Dziewczyny, czytam i czytam, i się zastanawiam, dlaczego na tym forum nie można
            liczyć na coś, co mój kolega jakże trafnie zwie solidarnością jajników?
            Ja nie mówię, żeby chwalić i po główce pogłaskać za zachowanie, przyznaję,
            zdecydowanie zbyt emocjami podyktowane. O czym zresztą autorka wątku świetnie
            wie. Ale czy Wy zawsze zachowujecie się tak racjonalnie, zawsze jesteście
            opanowane, nigdy Was nie ponosi?
            Ja bym nie miała śmiałości rzucić kamieniem, bo choćby w okresie PMS zachowuję
            się czasem tak, że sama ze sobą wytrzymać nie mogęwink Zdarza mi się awanturkę
            urządzić, a jakże, z krzykami - jak dotąd, bez rękoczynówwink Przy czym wkurza
            mnie wtedy wiele rzeczy, które normalnie mnie nie ruszą, albo dawno sobie
            odpuściłam, jak również rzeczy, które obiektywnie wcale nie są irytujące, albo
            niewarte nerwów.
            Jak Wy to robicie, że Wam się nie zdarza? Bo tak można sądzić z wielu postów, w
            których kompletnie brak zrozumienia dla autorki.
            Magical, jak kocha, to wybaczysmile i na pewno będzie ok.
            Pozdrawiam
            • melmire Re: Kochana Lipiec :-) 21.09.05, 01:19
              Rozne rzeczy mi sie zdarzaja, awantury tez (chociaz chlop robi mi regularnie
              awanture za brak awantur big_grin). Ale sa pewne nieprzekraczalne granice - nie
              wyobrazam sobie podniesienia reki na partnera. Zwlaszcza za takie nic.Zwlaszcza
              spoliczkowania, bo to specjamny rodzaj przemocy, w kazdym razie wg. mnie.
              Raczej staralabym sie gada udusic smile albo zabic latajacym spodkiem. Moze gdyby
              mi oznajmil zdrade, ale podejrzewam ze w takim wypadku rece raczej by mi opadly.
              A solidarnosc jajnikow czy jader mam gleboko w d. Wyobrazasz sobie ze zglaszasz
              policji ze maz ci przylal, a policjant stwierdza ze to sie kazdemu facetowi
              zdarza, i nie ma z czego robic tragedii? I ze jesli zona kocha to wybaczy?
              Konflikty, nawet glupie, rzecz normalna, ale trzeba sie ja nauczyc rozwiazywac
              w sposob cywilizowany. Bo sa pewne rzeczy ktorych zwiazek moze nie przezyc.
              Swoja dorga, dziwisz sie ze nie popieramy bicia faceta po twarzy w imie
              utrzymania rodziny, milosci i szacunku?
              • ala67 Re: Kochana Lipiec :-) 21.09.05, 08:43
                Ależ ja też nie popieram bicia faceta czy kogokolwiek po twarzy! Ale między
                brakiem poparcia a tak skrajnym potępieniem (z mianowaniem na treserkę psów
                włącznie) jest jednak różnica. A od jednego policzka do przemocy też droga
                daleka, zakładając, że faktycznie na jednym się skończy.
                A na policję po jednym policzku nikt nie leci, nie przesadzajmy.
                Nie mówię, żeby popierać przemoc w rodzinie, tylko żeby spróbować zrozumieć
                dziewczynę, która raz nad sobą nie zapanowała i spoliczkowała męża. Naprawdę to
                dla Was bez różnicy?
                A co do tej reakcji na zdradę, Melmire, to tyle wiemy o sobie, ile nas
                sprawdzono...wink
                • melmire Re: Kochana Lipiec :-) 21.09.05, 11:32
                  Ja wiem tylko tyle ze gdyby mnie moj facet uderzyl w twarz, to automatycznie
                  bylby koniec zwiazku, szacunku,milosci i zaufania.
                  Mam nadzieje ze tak nie bedzie w zwiazku autorki.
    • kaska99 Gratuluje... 20.09.05, 23:58
      pomyslu. Najpierw robisz mu awanture o g...o.Dajesz mu w morde . Pytasz (????)
      czy mialas racje! Na dodatek mozemy sobie tego nieszczesnika obejrzec na
      zdjeciach pod twoim wpisem.


      Super !!
      • lila1974 Re: Gratuluje... 21.09.05, 01:05
        Może wystarczy tego dołowania dziewczyny, co?
        Wielkie rzeczy, że jest na zdjęciu. Nie napisała o nim nic złego, a że
        strzeliła w twarz to raczej ujmy mu wielkiej nie przynosi.
        • pesteczka5 Re: Gratuluje... 21.09.05, 01:37
          Uszy do góry.
          Myślę, że dziewczyna jest rozsądna, zachowanie męża trafiło w jakiś jej czuły
          punkt i zachowała się mało wspaniale, cóż.

          Z alkoholem sprawa niełatwa, lekko o niej mówi ten, kto się z problemem nie
          zetknął. Ja rozumiem, że można się tego po prostu bać. Rosołki moze gotować
          żona, która generalnie a)jest bezapelacyjnie pewna swego męża b)rzeczony jest
          w porządku jako partner c) czuje się pewnie w związku.

          Jedną z największych radości (ulg...) mojego życia jest fakt, że spokojnie
          czekam, gdy mąż się spóźnia... wiem na pewno, że wróci trzeźwy. Wiem to tak,
          jak to, że jutro też będzie dzień i to jest wspaniałe uczucie, które umiem
          docenić...
          Oczywiście są okazje, kiedy można się uwalić, ale wiadomo, że to taki ozdobnik,
          nie niezbędnik.

          Bicie jest wyrazem bezsilności, występ był beznadziejny, ale całej prawdy nie
          znamy... autorka wie, co z tym zrobić. Myślę, że posypało się na nią zbyt wiele
          gromów na zasadzie - a ja jestem taka fajna żona i o! jakiego fajnego męża mam.
          Wiadomo ogólnie, że picie łatwo wymyka się spod kontroli i niech się cieszą te,
          które tego nie wiedzą. Tata leżący w przedpokoju to żaden splendor, bełkoczący
          facet jakoś także nigdy mnie nie śmieszył.
          Może fakt, że autorka wątku odwinęła z liścia, spowodowany jest czymś więcej
          niz brakiem jej emocjonalnej równowagi? Może pan bohater mało komunikatywny
          jest i wyrazami do niego nie trafia?

          W każdym razie ja życzę Ci zdrowego, dobrego, równego i dogadanego związku.
          Trzymaj sięsmile
    • gamma76 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 08:36
      Droga autorko, nie przejmuj się tak opiniami niektórych. Pamiętam jakiś czas
      temu, kiedy jeszcze tylko głównie podczytywałam to forum , był taki wątek o
      mężu, który upiła się na weselu. Zdarzyło mu się to chyba też pierwszy czy
      drugi raz w życiu i co usłyszała autorka tego wątku? "Ja bym mu nakopała w
      d..", "po mordzie mu!" itd. Facet okazał asię być alkoholikiem i najgorszym z
      mężów a biedna autorka otrzytmała wsparcie i współczucie. Tak wię opinie się
      zmieniają niektórym jak chorągiewki. Aha, były też rady o "wychowywaniu" sobie
      męża a teraz radzą ci owczarka... Żałosne są niektóre panie. Wiem, tamten się
      upił do nieprzytomności, to różnica, ale też sytuacja była inna (wesele). Długo
      się zastanowię zanim poproszę tu kogoś o radę bo można trafić akurat na dzień
      dobroci dla pijących i dostanę po głowie.Pozdrawiam
      • umasumak Gamma 21.09.05, 11:23
        Na wesele idzie się z żoną, dziećmi, rodziną. W tej sytuacji upijanie się do
        nieprzytomności i to o ile pamiętam jeszcze grubo przed połnocą, świadczy
        właśnie o braku kontroli nad piciem.
        Natomiast, w przypadku męża autorki wątku, sprawy sie mają inaczej. Facet był
        na imprezie o której wiedziała małżonka. Wypił 3-4 piwa na oko, co zdażyło mu
        się drugi raz w ciągu czterech lat. Wrócił podpity, a nie pijany. Gdzie Ty tu
        widzisz brak kontroli w piciu? Bo przecież tym uzasadnia sowje zachowanie
        autorka.
        Nie potępiam jej, bo nie jednej z nas zdarzyło się zapewne zachować idiotycznie
        i potem tego żałować. Ja tylko zastanawiam się, czy to ona nie ma problemu w
        postaci nieuzasadnionego strachu przed ewentualnym alkoholizmem męża?
        • kalina_p uma 21.09.05, 11:32
          autorka pisała, że mąż mial problemy z alkoholem. i pewnie dlatego sie boi..i
          jestem w stanie to zrozumiec.
          • umasumak Kalina 21.09.05, 11:43
            kalina_p napisała:

            > autorka pisała, że mąż mial problemy z alkoholem. i pewnie dlatego sie boi..i
            > jestem w stanie to zrozumiec.

            Pisała, że imprezował często w okresie studiów, co jest normą. A problem z
            alkoholem miał zdaje się chłopak jej koleżanki, to przez obserwacje tamtego
            zwiazku tak boi się rozpicia męża. Pzdr
        • gamma76 Re: Gamma 21.09.05, 11:55
          "Facet był na imprezie o której wiedziała małżonka." O weselu też wiedziała, że
          jest to impreza z gatunku gdzie się pija alkohol. To czy wrócił pijany czy
          podpity to nie jest wg mnie tak istotne. Są alkoholicy, którzy się rzadko
          upijają do nieprzytomności. Poza tym nigdzie nie napisałam, że widzę tu brak
          kontroli w piciu. Odniosłam się tylko do Waszych rad w tamtym poście i w tym.
          Tu podnosi się argument o nie matkowaniu dorosłemu facetowi , o partnerstwie a
          tam padały określenia, że męża trezba sobie wychować, że nie ma prawa, że kopa
          w d...takiej świni, itd. I powtarzam , tam też był to INCYDENT a nie notoryczne
          chlanie.
          • umasumak Re: Gamma 21.09.05, 13:15
            gamma76 napisała:

            > "Facet był na imprezie o której wiedziała małżonka." O weselu też wiedziała,
            że
            >
            > jest to impreza z gatunku gdzie się pija alkohol.

            Ale jak dla mnie to zasadnicza różnica. Nie zniosłabym, gdyby facet upijał się
            będąc na imprezie ze mną. Skoro idzie ze mną, to jest moim towarzyszem, bawimy
            się razem i wracamy też razem o własnych siłach. Nie wyobrażam sobie, żebym
            musiała holować małżonka do domu

            To czy wrócił pijany czy
            > podpity to nie jest wg mnie tak istotne.

            A ja znów widzę istotną różnicę. To, że poprzestał na 3-4 piwach o wrócił do
            domu o przyzwoitej porze, w przyzwoitym stanie i na dodatek zdażyło się mu to
            drugi raz w ciągu czterech lat, świadczy o tym, że kontroluje picie i nie ma
            mowy o alkoholiźmie. Natomiast został potraktowany jak ostatni śmieć.

            Są alkoholicy, którzy się rzadko
            > upijają do nieprzytomności. Poza tym nigdzie nie napisałam, że widzę tu brak
            > kontroli w piciu.

            A ja nigdzie nie napisałam, że Ty napisałaś wink. Napisałam tylko, że autorka
            wątku użyła tego jako argumentu usprawiedliwiającego jej zbyt gwałtowne
            zachowanie.

            Odniosłam się tylko do Waszych rad w tamtym poście i w tym.
            > Tu podnosi się argument o nie matkowaniu dorosłemu facetowi , o partnerstwie
            a
            > tam padały określenia, że męża trezba sobie wychować, że nie ma prawa, że
            kopa
            > w d...takiej świni, itd. I powtarzam , tam też był to INCYDENT a nie
            notoryczne
            >
            > chlanie.

            Ani z jednego, ani z drugiego powodu nie rozwiodłabym się z całą pewnością wink
            jednak upijający się na weselu w moim towarzystwie małżonek znacznie bardziej
            by mnie rozwścieczył, niż gdyby wrócił podpity z imprezy pożegnalnej.
    • mik5 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 08:54
      Jeszcze raz ja.
      Osobiście jestem przeciwna tolerancji dla "dwóch piwek dziennie" - dla mnie to
      juz alkoholizm.
      Uważam też że żona ma prawo wymagać od męża by nie wracał do domu podpity,
      chyba że ustalą to wcześniej (tu akurat nic nie wiemy ze ustalili, raczej wręcz
      przeciwnie).
      Jestem bardzo zaskoczona, że aż tyle dziewczyn myśli inaczej.
      • triss_merigold6 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 09:29
        Nie toleruję dwóch piwek dziennie. Zgadzam się, że to alkoholizm lub blisko.
        Wymagam od męża żeby nie wracał podpity. Z pracy. Jeśli wychodzi z kolegami co
        zdarza się rzadko, nie oczekuję, że będzie pił herbatę. Jeśli ja wychodzę
        weiczorem również nie piję herbaty i przeważanie wracam po piwie.

        Tutaj dziewczyna wiedziała, że facet będzie do późna w pracy i że żegnają
        kolegę. Czyli można potraktować to jako "wyjście" lub "imprezę".
        Autorka zaznaczyła, że mężowi zdarzyło się to 2 razy w ciągu 4 lat razem. O
        alkoholiźmie to nie świadczy, nieprawdaż?
        • mik5 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 09:33
          Własnie nie wiem czy dziewczyna wiedziała, bo jeśli nie to może nie swiadczy to
          o alkoholizmie ale o pewnym braku szacunku do żony.
          • triss_merigold6 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 09:38
            Jesli ktoś (ktokolwiek - dziecko, mąż, żona) wraca 4 godziny później niż
            zazwyczaj nie uprzedziwszy to świadczy o bezmyslności albo braku wyobraźni a
            nie o braku szacunku. Chyba, że taka akcja zdarza się 5x w tygodniu - wtedy to
            brak szacunku.
            Ona wiedziała.
            Można się wściec. Można zrobić awanturę. Ale uderzenie w twarz za cokolwiek
            (pomijam samoobronę czy reakcję na obelgi) to inna jazda.
            • mik5 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 10:03
              Teraz ja się zgadzam, jednak komentarze niektórych bardzo jak na mój gust
              tolerancyjnych żon uważam za grubą przesadę (np. ten o dwóch piwach dziennie
              lub o mężu zalegającym po wypiciu na podłodze korytarza, a nawet ten o mężu-nie
              wielbłądzie <tylko matka ma być wielbłądem?? wink >wink
    • annajanus Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 09:05
      A ja tam sobie mysle ze skoro tak ekstremalnie zareagowalas na tak blache
      wydarzenie to tak na prawde szkopul tkwi gdzies glebiej.
      Ja potrafie sie wsciec o kazda duperele, i wiem ze glownym powodem jest
      przemeczenie i gdzies pod skora uczucie, ze caly ciezar zmian zwiazanych z
      dzieckiem spoczal na moich barkach.
      A Twoj maz zamiast sie obrazac powinien raczej bardziej Cie wspierac.
      Pozdrawiam i glowa do gory, A.
      • mysia.8 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 09:39
        annajanus napisała:

        > A Twoj maz zamiast sie obrazac powinien raczej bardziej Cie wspierac.
        > Pozdrawiam i glowa do gory, A.

        napiszesz dokłądnie to samo jak jakaś mamuśka się poskarży że mąż dał jej w
        pysk: że zamiast się na niego obrażać powinna go wspierać smile
        • triss_merigold6 Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 21.09.05, 09:42
          Sure... wtedy napisze: podaj chama na policję, rozwiedź się natychmiast itd.
      • zona_wojtka Re: Mąż wrócił podpity a ja zrobiłam mu awanturę. 22.09.05, 08:48
        annajanus napisała:

        > A ja tam sobie mysle ze skoro tak ekstremalnie zareagowalas na tak blache
        > wydarzenie to tak na prawde szkopul tkwi gdzies glebiej.
        > Ja potrafie sie wsciec o kazda duperele, i wiem ze glownym powodem jest
        > przemeczenie i gdzies pod skora uczucie, ze caly ciezar zmian zwiazanych z
        > dzieckiem spoczal na moich barkach.
        > A Twoj maz zamiast sie obrazac powinien raczej bardziej Cie wspierac.
        > Pozdrawiam i glowa do gory, A.


        Haha!!!!!!!!!!
        Dobre!
        Jak ciebie walnie w papę to też go wspieraj.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja