mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady!

21.09.05, 23:12
moj mąż to straszny leń!tak naprawde to chyba klasyczny przypadek faceta który
wskakuje w ciepłe kapcie i udaję bardzo zmęczonego i zapracowanego.
pewnie każda z Was przeżywa to w mniejszym lub większym stopniu, ALE JA JUZ
NIE MOGĘ TEGO ZNIEŚĆ!!!! poprostu puszczają mi nerwy!
    • czarna_mewa Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 22.09.05, 06:52
      Rozumiem, że mąz pracuje, a Ty zajmujesz się domem?
    • zona_wojtka Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 22.09.05, 08:57
      Trudno coś napisać. Konkretów brak.
    • 18_lipcowa Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 22.09.05, 09:00
      meggi_meggi napisała:

      > moj mąż to straszny leń!tak naprawde to chyba klasyczny przypadek faceta który
      > wskakuje w ciepłe kapcie i udaję bardzo zmęczonego i zapracowanego.
      > pewnie każda z Was przeżywa to w mniejszym lub większym stopniu, ALE JA JUZ
      > NIE MOGĘ TEGO ZNIEŚĆ!!!! poprostu puszczają mi nerwy!


      współczuję. Ja tam nie mam. Facet leń to najgorsze zaraz po facet skąpiec.
    • meggi_meggi Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 22.09.05, 10:25
      strasznie miło że ktoś sie odezwał

      a twięc konkrety:
      ja wychowuję 2 dzieci 3l i 1roczek - 2 dziewczynki; było to zawsze moim
      marzeniem patrzeć ja dorastają małe szkraby i móc uczestniczyć w ich wychowaniu,
      ale niestety nie mam siły sie tym dostatecznie cieszyć
      Generalnie to facet o dobrym sercu ale za to strasznie leniwy, pracuje w
      markecie koło domu, wiec pracą sie nie przemęcza, zgadzam sie tylko z jednym, że
      w pracy nie jest pewien jutra - zresztą jak większośc ludzi; zgadzam sie ze ma
      presję żeby zapewnić nam byt i z tego powodu ma stres, próbuje dorabiać i stawia
      czasami kominki - dobra fucha ale uzależniona od tego kiedy pryjdzie klient-
      generalnie praca w markecie i myślenie o tym jak nam zapewnić byt usprawiedliwia
      i zwlania go z obowiązków domowych PONIEWAŻ ON MYSLI JAK ZAROBIĆ I MA DUZO NA
      GŁOWIE
      szlag mnie trafia jak wraca z pracy i nic robi bo on jest zmęczony i śpiący - a
      śpi przynajmniej 8 godz (on twierdzi że nie śpi bo mysli jak zarobić), są chwile
      ze mi go szkoda że sie zamartwia ale najgorsze jest to że on jest naprwde leniwy
      i mało domyślny, i raz że nie pomaga mi w domu, dziećmi zajmuję sie jak mu je
      wepchnę na siłe a do tego on ma minę sierotki bo on sobie nie radzi, to jeszcze
      nie robi żadnych męskich prac w domu typu np przykęcic półkę, sprowadza sie do
      tego ze w krytycznych sytuacjach pomaga mi rodzina (moja) i znajomi - a ja chcę
      żeby to własnie on mi pomagał bo to jego dzieci i jego dom
      POMÓŻCIE CO MAM ZROBIĆ PROŚBĄ,GROŹBĄ, GADANIEM, NIEGADANIEM NIĆ NIE POMAGA - CZY
      JA MOGĘ COŚ ZROBIĆ ZEBY JEMU SIE CHCIAŁO CHCIEĆ!!!!
      • blecku Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 22.09.05, 11:27
        Ja mam tak samo !!!
        Po pracy mąż pada na fotel, włącza komputer i wtedy zdejmuje buty, bo mu ciężko
        na korytarzu (może dlatego że tam fotela nie ma?), jak chcem coś zrobić daje mu
        Wiki do popilnowania to po 5 minutach krzyczy: długo jeszcze??? W sumie wciągu
        dnia nie robi nic poza siedzeniem w fotelu, jest tak spracowany biedak że
        czasami ciężko mu skarpetki wziąść z szuflady, dobrze że po buty nie musi
        chodzić bo stawia je pod biurkiem. Jak go już poprosze o pomoc to oczywiście
        wymówka że pracuje ciężko w pocie czoła (pracuje na maszynie komputerowej, więc
        jego praca ogranicza się do psrtykania i kładzenia elementów na ową
        maszynę).Ogólnie nie narzekam, śmieję się z niego i mówie mu że "zajmowanie"
        się nim jest bardziej męczące niż opieka nad Wiktorią.
        POzdrawiam
    • martaglowacka Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 22.09.05, 11:35
      No to ja musze Męża pochwalić smile
      Wraca z pracy (jest kierownikiem na budowie) czasem po 12 lub 13 godzinach.
      Zawsze jest uśmiechnięty i chętny do zabawy z dziećmi (4 lata synek i 3,5
      miesiąca córcia). Ja bez problemu kończę wtedy obiadek, a potem mam czas na
      wykąpanie się, wyjście do sklepu (to rzadko, bo nie przepadam, a jeśli już to
      zabieram synka) lub inne moje sprawy. Nigdy nie mieliśmy z tym problemu.. Ja
      cały dzień jestem w domku więc staram się mieć "wszystko pod kontrolą", jednak
      jeśli czasem mi się nie uda, Mąż poodkurza po pracy lub np. wracając kupi coś
      gotowego na obiad smile
      Komputer uwielbiamy oboje i mamy na niego czas jak Dzieciaczki już śpią.
      Pozdrawiam
      Marta
    • kalina_p Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 22.09.05, 11:41
      słuchaj...a badania jrobil?
      Mój mąż czasem ma podobnie, ma baaardzoniskie cisnienie, myślałam tez, że może
      to cukrzyca...coż, jemu pomogła rozmowawink
      Ale pomysl, jesli autentycznie jest ciagle spiacy i zmęczony, to może niech sie
      przebada?
      Współczuję i zycze cierpliwości...Rozmowe pewnie niejedna przeprowadziłas, może
      to cos da w końcu?
      • alikas2 Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 22.09.05, 11:55
        Z moim jest identycznie. Wraca z pracy i najlepiej żeby obiadek już był gotowy,
        potem parę minut z synkiem - bo się "stęsknił" a potem to mały ma już iść spać
        bo on jest zmęczony i chce się zdrzemnąć. Oczywiście mały ma swoje zdanie na
        ten temat i jakoś jeszcze nigdy nie udało mu sie przetłumaczyć, że już jest
        pora spać jak jemu jeszcze się nie chce
        • dorka.3 Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 22.09.05, 12:23
          no to mój też z tych leniwych, ale oboje pracujemy zawodowo i w domu gonię go
          też do jakiś obowiązków, inaczej przychodziłabym z jednej pracy do drugiej. Mąż
          jako, że jest chory wykonuje tylko takie lekkie prace w domu, jak przygotowanie
          mleka dla dziecka, pościelenie łóżek, przygotowanie kolacji no i zajmowanie się
          dzieckiem. Ja całą resztę, ale to i tak sukces, jak poznaliśmy się to nie robił
          kompletnie nic, najgorsze było rozrzucanie skarpet i majtek. znalazłam sposób,
          jak tylko coś zostawiał na krzesłach czy podłodze, kładłam to na jego komputer
          i tak nauczył się trochę porządku i sprzątania chociaż po sobie.
    • iwoniaw Do zmęczonych mam 22.09.05, 12:19
      Zastanawia mnie, jak to jest, że niektóre mamy są wykończone pobytem z
      dzieckiem/dziećmi w domu i oczekują zrozumienia, natomiast mąż pracujący na cały
      etat (i jeszcze czasem dorabiający - jak np. mąż autorki wątku) jest postrzegany
      przez nie jako leń, który z domu poodpoczywać wychodzi, a 8-godzinny sen
      wypominamu się jako luksus?
      Jaka praca Waszym zdaniem jest wystarczająco wyczerpująca, że człowiek miałby po
      niej prawo do zmęczenia i śladów empatii?
      Czy człowiek utrzymujący rodzinę, muszący dzień w dzień wstawać o konkretnej
      godzinie, zasuwać do pracy, pracować fizycznie lub umysłowo (rozbroił mnie tekst
      o "siedzeniu w pracy w fotelu" - w życiu nie miałam takich problemów z
      kręgosłupem jak w czasach, kiedy to 8 h dziennie pracowałam siedząc przy kompie)
      nie może naprawdę być zmęczony, śpiący i chcieć we własnym domu odreagować
      stresów w miłej atmosferze?
      Nie twierdzę oczywiście, że to się powinno odbywać kosztem żony - bo nie powinno
      - ale zastanawia mnie stosunek niektórych z Was do własnych mężow. Toż to niemal
      obóz pracy chcecie im zafundować...
      • babka71 Re: Do zmęczonych mam 22.09.05, 12:34
        Ok ale mąż autorki po pracy nie pracuje tylko myśli... nie śpi wnocy, bo
        myśli... może wreszcie przestanie myśleć tylko się weźmie za robotę, bo jak tak
        siędzę i myślę to też nic nie robię..he he
        Dzieci to wspaniała odskocznia, okna umyć, trawnik skosić i nie ma czasu na
        myślenie.
        • iwoniaw Re: Do zmęczonych mam 22.09.05, 12:36
          Ja zrozumiałam, że mąż autorki wątku pracuje na cały etat, jeśli ma zlecenia -
          dorabia, śpi 8 h na dobę ( z czego czyni mu się zarzut), zarabia na utrzymanie
          4-osobowej rodziny i jest jej "jedynym żywicielem", jak to się mówi. Natomiast
          autorka wątku uważa pracę zawodową męża za lekką (czemu?), sama zaś jest
          wykończona opieką nad dziećmi i domem.
      • kingaolsz Re: Do zmęczonych mam 22.09.05, 12:35
        Widzisz Iwoniaw , moj maz pracuje w zasadzie fizycznie, 9 h dziennie, wraca z
        pracy i pomaga mi ile tylko mozna, najczescie sprowadza sie to do opieki nad
        dzieckiem, ja w tym czasie gotuje, sprzatam itp tez nie odpoczywam. Nigdy nie
        narzeka. Nawet stara sie cos jeszcze zrobic ( np. umyc naczynia), zeby
        cokolwiek wiecej bylo. On poprostu wie ile pracy jest w domu, od czasu kiedy
        wyjechalam na weekend i zostal na 4 dni sam z dzieckiem. Od tego czasu nigdy
        nie wspomni, ze kobieta "siedzi w domu i nic nie robi", a nawet uwaza, ze on w
        pracy to ma luzik i moze odpoczac wink)))))

        Pozdr
        Kinga
        • iwoniaw Re: Do zmęczonych mam 22.09.05, 12:42
          Wiesz, ja to rozumiem. Mój mąż w zasadzie z tych, co to "siedzą" w pracy, a że
          nieraz po 10-12 h to inna sprawa. Na co dzień robi w domu to, na co ma
          siłę/ochotę/na co ja nie mam siły/ co trzeba zrobić etc. Z dzieckiem się bawi.
          ALE: czasem wraca naprawdę padnięty i ja to rozumiem. Nie uważam, że jak 10 h
          "siedział za biurkiem" (a de facto to, co robi jest to praca ciężka i
          odpowiedzialna, wymagająca koncentracji), to ma obowiązek jeszcze do północy ze
          szmatą latać. Bywa, że dziecko grymasi od rana i ja mam dość, czekam na powrót
          mężą jak na zbawienie, a potem okazuje się, że on też padły. Szukamy wtedy
          jakichś rozwiązań pozwalających _obojgu_ dożyć do pory spania dziecięcia. Ale
          nie mówię, że mąż to z lenistwa taki zmęczony.
          • kalina_p Re: Do zmęczonych mam 22.09.05, 12:47
            czasem- oczywiscie.
            Ale nie mow mi, że kobieta powinna zajmowac sie dzieckiem, sprzatc, gotować,
            latac po zakupy,na poczte i jeszcze zdążyc ugotowac Panu i Władcy obiad.
            Bo: praca w domu to (przy budzacym się w nicy dziecku) 24 godziny na dobe, praca
            zawodowa - 8.
            ten czas, kiedy mąz jest w pracy, żona nie siedzi na pupie, tylko tez
            wykorzystuje - cos robi, prawda?
            A kiedy mąz wraca, sa juz oboje, to obowiązki tez powinny byc jakos podzielone.
            Mój mąz tez pracuje, w dodatku ma system zmianowy- dzień/noc i do glowy mu
            nieprzyszlo, zeby NIC w domu nei robic.
            Oczywiscie, bywa zmeczony, i wtedy lezy do gory brzuchem, a ja mu herbatke
            robię. Ale tez ja moge byc zmęczona, i wtedy on wstaje w nocy, czy robi mnie
            herbatke.
            • iwoniaw kalina - nie mówię :-) 22.09.05, 12:50
              Broń Boże nie zamierzam lansować tezy, że jak w domu z dzieckiem, to na etacie
              wielofunkcyjnego niewolnika wink. Ale przeczytaj, co robi mąż autorki wątku i z
              czego czyni mu się zarzuty...
              • kalina_p Re: kalina - nie mówię :-) 22.09.05, 12:56
                z niespania po nocach, bo mysli, hehehe.
                Bo jak sa male dzieci, to trzeba wypoczywac, kiedy sie da (w nocy) a nie myslec!
                W nocy sie spi. jakby się wyspal, to mialby wiecej checi i sily.
                Tak wiec: zakaz myslenia w nocy!!!
                • iwoniaw Re: kalina - nie mówię :-) 22.09.05, 13:16
                  No dobra, popieram to:
                  > Bo jak sa male dzieci, to trzeba wypoczywac, kiedy sie da (w nocy) a nie myslec!

                  Niemniej nadal frapuje mnie, co właściwie (intencje jakie, znaczy się), kryją
                  się za stwierdzeniami typu:

                  "pracuje w markecie koło domu, wiec pracą sie nie przemęcza"

                  O takiej postawie pisałam.
                  • kalina_p Re: kalina - nie mówię :-) 22.09.05, 17:29
                    pewnie chodzi o to, ze nie traci 2-3 godzin dziennie na męczace dojazy. I troche
                    racji w tym jest...
      • gamma76 Re: Do zmęczonych mam 22.09.05, 12:38
        Wydaje mi się, że kobietom chodzi bardziej o zainteresowanie się, nawet samą
        propozycję pomocy np. przy obiedzie. Dołujące jest gdy facet wraca, siada i
        siedzi. Czeka aż mu się poda to czy tamto. Naprawdę mimo zmęczenia można
        wykrzesać w sobie trochę siły jeśli tylko się chce. Przecież można odpocząć np.
        godzinkę, poleżeć w wannie a potem np. wyjść na spacer z dzieckim czy choćby do
        sklepu.
        • babka71 Re: Do zmęczonych mam 22.09.05, 12:44
          Mój mąż jest totalnym leniem ale jak mówię rusz tyłek i zrób to czy tamto to
          robi, i nie ma przeproś... Oczywiście nie od razu ,ale nie wyobrażam sobie żeby
          tak siedział w fotelu i nic!!!zero
          Patelnia idzie w ruch i się budzi z letargu!!!!
      • pimenta Re: Do zmęczonych mam 22.09.05, 15:04
        moja mama jakos moze do dzisiaj po 12 godzinach spedzonych w pracy w szpitalu
        psychiatrycznym robic jeszcze 1000 rzeczy w domu, moj tata natomiast jest
        zmeczony wiecznie,pracuje na pol etatu ale jak wraca to pada z nog...to jest
        naprawde meska przypadlosc. Moj maz niestety tez jest z tej bajki,ale ja
        przynajmniej nie musze sprzatac bo przychodzi gosposia.Obiadki gotuje, kolacje
        robie bo narazie jestem w ciazy i chwilowo nie pracuje, ale kiedy zaczne to mam
        nadzieje ze to sie skonczy bo nie chce sie cale zycie zabijac jak moja mama(ale
        tendencje do "bycia sluzaca meza"niestety mam. ale bede z tym walczyc!)
    • annajanus Milosc jest slepa glucha i bez wechu :D 22.09.05, 18:26
      Meggi, on to pewnie z domu wyniosl, nie ma rady, trzeba taki oporny egzemplarz
      albo postawic przed faktami dokonanymi i zmusic do wspolpracy, albo to olac i
      isc wlasna droga, skoro traktuje Cie przedmiotowo to i Ty to rob.
      Ja wybralam przecie wyjscie i sie z moim poprzedmi rozwiodlam, ale to
      rozwiazanie dla odwaznych. Pozdrawiam, A.
    • meggi_meggi Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 22.09.05, 22:46
      przeczytalam wszystkie wypowiedzi za ktore serdecznie dziękuje i spieszę z
      paroma wyjasnieniami:
      1. tak sie skałda że mam to szczeście że przez cały czas otrzymuję wynagordzenie
      ok 1300zł a moj mąz 900zł - wiec nie jest on jedynym żywicielem rodziny a skoro
      ma pół dnia wolnego to czy coś złego jeśli dorabia? wtym roku zrobił aż 3
      kominki wiec chyba przerobienia nie można mu zarzucić???
      2. przykład oczywiście ma z domu, ale czy dlatego mam sie godzic na wyzysk, w
      tamtym domu facet po prostu jest i rządzi! ale czy to jest ok?
      3. moj mąż nigdy nie był specjalnie wyrwywny , ale teraz myślenie osiąga ogromne
      rozmiary i jest stałą wymówką jego niemocy (oczywiście nie seksualnej, na tym
      polu energie ma niespożytą czego bardzo konsekwentnie wymaga równiez odemnie i
      obraża sie i w ciągu dnia jest złośliwy, jeśli tej jego energii nie podzielam)
      4.nie zajmuje sie dziećmi tzn. od prawie 3 lat wyszłam sama bez dzieci może
      łącznie 30 razy i to nie na cały dzień, bardzo długo brałam prysznic w
      towarzystwie dzieci, bo jak sie zamykałam to tak płakały pod dzwiami że mąz nie
      dawał rady ich uspokoic, nie wspomne juz o fryzjerze czy wyjściu do pubu
      5 . za kazdym razem jak wyjeżdzam z domu z dziećmi to jak wracam to zaczynam od
      sprzątania
      6.słucham kiedy w zacznę dorabiać?
      7. pranie, sprzątanie, gotowanie, prasowanie itp to moj obowiązek!!! słucham że
      oglądam głupie filmy, czytam bzdurne książki
      8. każda kobieta zajmująca sie dziećmi i prowadząca dom, na pewno mnie zrozumie
      ze sa lepsze i gorsze dni, że czasami trzeba pobyć samej, żeby nabrać dystansu,
      że są chwile kiedy wkrada sie rutyna - i to wcale nie oznacza ze jesteśmy
      leniwe, niewdzięczne lub źle zorganizowane, po prostu czasami my tez jesteśmy
      zmęczone!

      tego mozna naprawde mnożyć

      zastanawiam sie tylko czy taką sytuację można jeszzcze ratować czy lepiej
      ratować siebie i dzieci (żeby nie słuchały ciągłych kłótni)i kazać mu sie
      wyprowadzić i jeśli nic sie nie zmieni myśleć o rozwodzie
      a może macie namiar na jakiegoś fajnego terapeutę do którego mogłabym iść
      (w-wa) - a może to też nie trafiony pomysł?
      jakie sa Wasze sugestie?

      • magda270519761 Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 23.09.05, 09:45
        Wychowywanie dzieci to jedna z najcięższych prac , bo trwa 24 godz. na dobe ,
        do tego prace domowe i powiem wam , że jestem teraz dużo bardziej zmęczona niż
        kiedy pracowałam i przecież wtedy też wykonywałam prace domowe , poprostu kiedy
        nie ma dzieci , to wiesz , że nawet jeśli tyrasz ciężko , to przychodzi ta
        godzina i siadasz i nic cię nie obchodzi , a przy wychowywaniu małch dzieci nie
        ma takiej możliwości , człowiek jest zmęczony psychicznie brakiem swobody,
        monotąnnością , szczególnie jak nie ma od nikogo pomocy , mój mąż też mało
        pomaga w domu , ale z tego względu , żę oby nas utrzymać pracuje cały dzień,
        lecz jeżeli jest tylko w domu , nawet po 12 godz. pracy kąpie małą , czy
        usypia , pomaga odrobić starszej córce lekcje , a jeżeli poprosze pomoże mi
        przy sprzątaniu np. odkurzy , bo rozumie , że wychowywanie dzieci to nie
        bajka!!!!
      • iwoniaw Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 23.09.05, 10:27
        No to zdecydowanie zmienia obraz, jaki wyłania się z Twojego 1. listu. Mąż
        wymaga zdecydowanego zreformowania. Tylko czy zechce się zmienić?

        > zastanawiam sie tylko czy taką sytuację można jeszzcze ratować czy lepiej
        > ratować siebie i dzieci (żeby nie słuchały ciągłych kłótni)i kazać mu sie
        > wyprowadzić i jeśli nic sie nie zmieni myśleć o rozwodzie

        No spróbować to - moim zdaniem - zawsze warto.
      • annajanus Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 23.09.05, 11:17
        Meggi, na wyzysk nie ma sie co godzic, nie mozna nawet, wyniosl to z domu czy z
        marketu - nie ma znaczenia. Faktem jest, ze pewne jednostki meskie sa
        niereformowalne. Czy tak jest w przypadku Twojego meza - to wiesz tylko Ty sama.

        Zgadzam sie z Twoimi uzasadnieniami i rozumiem Twoje emocje, wszystko to mniej
        wiecej przezylam w poprzednim zwiazku. Ja pewnego dnia powiedzialam, ze mam
        wszystko w pompie, poszukalam sobie pracy, ktora pozwalala mi sie utrzymac i
        wyjechalam, zakladajac, ze jesli mnie kocha i tylko cierpi na przejsciowa
        aczkolwiek dlugotrwala amnezje, to go to ocuci. Nie ocucilo, po pol roku
        zapytal jedynie czy juz mi przeszly fanaberie i czy nie czas najwyzszy wrocic
        do domu (czytaj nie mial mu kto prac, prasowac a na wikcie mamusi sie roztyl).

        Jest takie powiedzenie, ze jesli cos tracisz to znaczy, ze nie mialas tego
        nigdy na prawde. Drugiego czlowieka co prawda nie sposob posiadac, kazdy z nas
        jest jednynie wlasnoscia samego siebie, ale milosc, przywiazanie i partnerstwo
        sa lub ich nie ma.

        Co do terapii, owszem, czasami mam wrazenie, ze bez tlumacza nie sposob sie
        dogadac z mezczyzna, ale warunkiem powodzenia jest chec i zaangazowanie z
        obydwu stron, sama nic nie zdzialasz. Na wszelki wypadek podaje namiary na
        osrodek, ktory proponuje wiele mozliwosci: nazywa sie INRTA, na ulicy Lipowej
        3, www.osrodekintra.com.pl, sprobuj moze tam sie czegos dowiedziec.

        A dzieci widza wiecej niz podejrzewamy i przezywaja intensywniej niz dorosli,
        poniewaz nie rozumieja kontekstu i na dodatek, irracjonalnie, czuja sie czesto
        winne temu co sie dzieje w domu.

        Pozdrawiam i zycze powodzenia, A.
    • magdusia75 Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 23.09.05, 10:13
      A ja muszę się pochwalić, bo męża mam super. Paracuje po 10-12 godz na dobę i to
      b odpowiedzialnie, bo szefuje finansom w b dużej firmie. Przychodzi do domu
      skonany okoł 19 i bawi się z naszym synkiem, nosi go. Rano też czy to 5 czy 6
      czy 7 rano nosi go jak maleńki sie obudzi, przewija. W weekendy tak samo, a
      nawet to ja nie zajmuję się Olkiem tylko mąż, ja tylko daję mu jedzonko (siłą
      rzeczy wink mamy panią do sprzątania i prasowania do pomocy. I w ogóle jest
      SUPER!!!!! Nnawet czasem sobie myślę, ze ja taka hetera nie zasługuuję na
      takiego dobrego faecta, ale głośno tego przy ludziach nie wypowiadam wink
    • klami Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 23.09.05, 14:35
      Niestety swoim mężem równiez nie mogę się pochwalić, bo leń straszny i do tego
      sknera - nie wiem jak długo to jeszcze wytrzymam. Przychodzi z pracy i pierwsze
      co robi to odpala komputer (w pracy cały dzień przed nim siedzi, potem
      przebiera się, przywita z córeczką i dalej jest już tak "zarobiony" i padnięty,
      że szok. Najgorsze jest jego glupie tłumaczenie, że on i tak nie ma co teraz
      przy małej robić bo cycka przecież nie ma, a ona potrzebuje tylko i wyłącznie
      mnie! Ręce opadają! No wiec, gdy ja już uśpię maleństwo,zjem, gdy poprasuje,
      posprzątam w kuchni, i porobie jeszcze kilka rzeczy na które w ciągu dnia nie
      zawsze mam czas, to według mojego męża ja ma być dla niego jeszcze żoną.
      Czyli w moim wyobrażeniu mam biegać po mieszkaniu w bikini, zatanczyć przed nim
      taniec brzucha, a na koniec uprawiać z nim szlony sex.
    • meggi_meggi Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 23.09.05, 14:45
      naprawde rece opadają!
      szczerze powiedziawszy to chciałabym mieć tka panią ktora pomaga w domu, ale
      niestety ...kasa?
      zastanawiałyście sie czasami czy fakt zzawarcia małżeństwa, nie odmienia
      całkowicie Waszych mężczyzn?
      mojego niestety odmienił sad((
      • iwoniaw Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 23.09.05, 14:49
        Czy to znaczy, że przed ślubem robił wszystko w domu? Bo mój mąż ma swoje wady,
        ale nie nabył ich w małżeństwie - widziałam, które kwestie nie są dla niego
        ważne, wtedy mi to nie przeszkadzało, zatem i dziś nie robię afery.
    • filmon Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 23.09.05, 16:09
      Każd tak ma.olej sprawę.Żyj swoim życiem. Przewróciło się niech leży.
      • sylka22 Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 23.09.05, 22:22
        hyh...a ja myślałam że tylko ja tak mam....
        mój męzuś wraca, mówi że jest zmęczony, a w niedziele odpoczywa po całym
        tygodniu pracy sad
        jedyne co musi to co dwa tygodnie cały dzień się zajmowac małym (prawie 2
        latka) bo ja jestem w szkole...
        a za robotę domową się bierze jak na niego warknę że nic nie robi...

        chociaż dzisiaj mnie zaskoczył, bo bez mojego proszenia...sam z siebie poszedł
        wykapać małego...szczena mi opadła...tyle tylko że pół godziny później zapytał
        czy może iść z kolegami na piwo na miasto...hmm...cwaniaczek

        pozdrawiam
    • meggi_meggi Re: mąż LEŃ!!! pomocy bo już nie daję rady! 23.09.05, 23:57
      na zasadzie przewróciło sie niech lezy, dzisiaj po raz pierwszy od niepamiętnyc
      h czasów wyszłam sama na miasto!!!
      nie ppowiem, że przyszło mi to łatwo, ale sie udało, okazało sie że dzieci śpią
      całe i zdrowe wink, wytrzymały bez mamy a mama bez dzieciwink) bałagan w domu (ale
      tego sie spodziewałam) a kochany mężuś spi smacznie o godz 23.
      najpierw trafił mnie szlag, a potem stwierdziłam ,że nie powiem słowa i zostawię
      ten bałagan do jutra do 16,30 kiedy to mój slubny wróci do domu poczym spakuję
      dzieci i zabiore je na spcer na 2 godz a jemu zostawie dom na głowie. Ciekawe
      tylko czy wytrzymam w tym bałaganie pół dnia?
      A tak swoja drogą to byłam głupia, że do tej pory ciągle sie na niego oglądalam,
      powinnam już dawno ucianć sobie takie wyapdy?
      dzieki dziewczyny, dobrej nocywink
Pełna wersja