iwoniec
22.09.05, 11:37
Piszecie dziewczyny o różnych problemach z teściowymi i babciami. Ja też nie
wiem co jest lepsze-czy babunia wisząca ciągle przy dziecku i sypiąca radami,
czy jej brak. U nas jest tak, że do 5 tygodnia życia byliśmy u teściów, bo
prawdę mówiąc nie bardzo sobie radziłam- baby blues itp. A nie u nas w domu,
bo tak było teściowej łatwiej. Nie było tam łóżeczka, więc Mały spał ze mną
lub babcią. Był też maksymalnie noszony, bo babcia nie pozwalała mu nawet
zakwilić( ty u mnie wnusiu płakać nie będziesz, niech się potem twoi rodzice
martwią). Nie bardzo miałam siły korygować cokolwiek, ale, przyznam, dużo mi
pomogli. Z tym,że jak maluch skończył 5 tygodni do rodziców przyjechali
goście i my powędrowaliśmy do domu. Mąż dużo pracuje(czasem do bardzo późnego
wieczora), taki ma układ,że o urlopie nie mogło być mowy, więc ja zostałam z
moim małym kolkowcem sama. Jakoś sobie poradziłam, nawet śpi sam w łóżeczku.
Jestem z tego bardzo dumna, ale od naszego powrotu do domu minęło już ponad 4
miesiące, a rodzice byli u nas...3 razy. W tym 2 razy mama została z
maluchem. Kurczę,nie oczekuję, żeby mieli u nas ciągle być i wyręczać mnie,
ale mogliby od czasu do czasu zadzwonić i zapytać jak leci. Obydwoje są na
emeryturze, jeżdżą na basen, uczą się języków, mają sporo czasu. Właśnie
wrócili z miesięcznych wakacji za granicą i w związku z tym znowu nie mogą
nas odwiedzić, bo muszą odpocząć. Moja mama jest ponad 200 km ode mnie i
opiekuje się resztą wnuków, więc raczej nie zjedzie do mnie. Może ja
przesadzam, ale czujemy się z mężem trochę zostawieni sami sobie. Tak jak
mówię w sumie jestem dumna, że w domu czysto, uprane, uprasowane itd, ale
może miałabym ochotę czasem pobyć jeszcze z kimś, może nawet pójść do
fryzjera albo na zakupy nie z wózkiem. Znajomi nie wchodzą w grę, bo też
pracują jak szaleni. Nie chcę Dziadkom wypakować jakichś żali, bo
prawdopodobnie się obrażą. Czy przesadzam?
A moż eto właśnie ja mam najlepszy z możliwych układów i mimo,że chyba jest
trudno powinnam się tylko cieszyć?