Posłuchajcie... (długie)

29.09.05, 18:01
Jest taka sytuacja: mam siostre, lat 23, od pól roku mężatka. Mieszka z
mezem, jego rodzicami, babcią, siostrą męza z męzem i córka (zamieszałam??) w
jesdnym domu, choć duzym. Marzeniem jej jest włąsne mieszkanie. Atmosfera
jaka panuje w tym domu jest w miarę dobra (czasami), ale same chyba
pzryznacie mi racje, ze w takich warunkach cieżko zyc. Siostra ma dobra
prace, jej mąz trochę gorszą, ale narzekac nie mogą. Kredyt na mieszkanie
dostaną. No i siostra dowiaduje sie od kolegi ze jest promocja kredytow
mieszkaniowych, nie wiem dokładnie, ale chodzi o to ze kwota
jaką "przepłaciliby" biorąc ten kredyt teraz jest duuuuzo nizsza od tej z
kredytu poza promocja. Moznaby powiedziec:bajka!!! Ale tak nie jest.
Marzeniem siostry jest nie tylko miec włąsne mieszkanie ale i DZIECKO. No i
tu pojawia sie problem, bo siostra twierdzi ze na spłate kredytu i dziecko
jednoczesnie stac ich nie będzie i z kredytu zrezygnowali. No to ja ją pytam:
czy chcesz miec dziecko teraz i mieszkac do konca zycia z całaą familia meżą?
Czy wziąc kredyt, poczekac rok, dwa az sie sytuacja wyjasi, czy bedziecie
dawac sobie rade i wtedy zdecydowac sie na dziecko. Uparcie twierdzi ze woli
dziecko. Tłumaczy to tym, ze """jak wezmą kredyt i nawet jak sytuacja
finansowa zmieni sie na lepsze, to obudzi sie z reką w nocniku bo bedzie miła
trzy dychy na karku i dzici miec nie beda bo albo bedzie im tak wygodnie,
albo ich małzenstwo sie rozpadnie bo beda sie kłocic o byle co z powodu braku
dziecka. Ale co z tego przeciez beda mieli mieszkanie, w ktorym beda
NIESZCZESLIWI!"""
Uwaza ze ja na ten temat wypowiadam sie niobiektywnie, ze jej nie rozumiem,
bo ja mam i dzieci, i mieszkanie, ktore pomogli załatwic nam tesciowie. Tak,
mam mieszkanie, mam dwoje dzieci i męza, ktory pracuje jako nauczyciel i
pensja ktora przynosi i za ktora zyją przez miesiac cztery osoby jest
nieporownywalnie nizsza od tej jaką ma moja siostra (sama).
Ja juz nie wiem co mam myslec o tej sytuacji, nie chce dyrygowac jej zyciem,
ale jako starsza siostra chciałabym aby jej sie ułozyło. A co Wy o tym
myslicie??
    • waha31 Re: Posłuchajcie... (długie) 29.09.05, 18:48
      podciagam, bardzo mnie interesuje wasze zdanie w sprawie mieszkanie kontra
      dziecko
    • aszar.kari Re: Posłuchajcie... (długie) 29.09.05, 18:50
      Nie wtracac sie, nie komentowac, nie radzic. Jesli Cie pyta o zdanie, mozesz
      wylacznie powiedziec KROTKO, co Ty bys zrobila w podobnej sytuacji z
      zastrzezeniem, ze w zadnym wypadku nie spodziewasz sie, ze Ona zrobi tak ja Ty
      bys zrobila. Dodaj tez, ze cokolwiek Ona nie zdecyduje, to ma Twoje wsparcie
      niezaleznie od Twojego zdania w temacie!!!
      To jest dorosla kobieta i jak kazdy dorosly czlowiek, jesli popelni jakies
      bledy, bedzie za nie sama placic. A czy to, czego pragnie jest bledem, to tego
      nikt nie jest w stanie przewidziec.
      Aszar
      • sowa_hu_hu Re: Posłuchajcie... (długie) 29.09.05, 18:57
        zgadzam sie z tobą ale to życie twojej siostry.mozesz jej jeszcze raz delikatnie
        powiedziec ze radzisz jej prosto z serca , że martwisz sie o nią i zeby to
        jeszcze raz przemyślała... ale nie narzucaj jej swojego zdania. i poprostu
        zakończ temat.
        • mama_szymka Re: Posłuchajcie... (długie) 29.09.05, 19:57
          Bardzo rozsądnie to wszystko tłumaczysz i czytając tą historię zgadzam się z
          Tobą. Ale to jest inaczej niż podjąć wybór w rzezcywistości. I przyznam się, ze
          ja w podobnej sytuacji.. też wybrałam dziecko i nie żałuję!!!
          • arorat4 Re: Posłuchajcie... (długie) 29.09.05, 20:54
            A my mamy i dzieciątko i kredyt.Mieszkamy u moich rodziców (nie musimy za nic
            płacić). W domu mamy remont, który już niedługo sie skończy i się
            przeprowadzimy. Nie zarabiamy kokosów, ale jakos sobie radzimy. I fajny ciuch
            się kupi, dla dzieciątka wszystko co się z nim wiąże (oprócz zabawek, bo zawsze
            od kogoś dostanie)a reszt "idzie" w remont. Zakupy - jedzenie też robimy.
            Czasem jesteśmy lekko na debecie, ale chwilowo. Życie z dzieckiem nabrało
            innego sensu. Cieszymy sie i z tego jak rośnie Nasz Brzdąc i z tego jakie są
            postępy w remoncie.
    • maadzik3 Re: Posłuchajcie... (długie) 30.09.05, 05:45
      Obiektywnie to sie z Toba zgadzam (w ocenie sytuacji), ale prosze zauwaz tez ze
      Twoja siostra choc mlodsza jest dorosla. Mozesz jej przedstawic swoje zdanie,
      ale nie matkuj jej i nie przekonuj ze robi glupstwo, ze nie zna zycia, ze traci
      okazje. Kazdy w zyciu powinien dokonywac wlasnych wyborow i ponosic za nie
      odpowiedzialnosc. Inni moga co najwyzej radzic - raczej nie nachalnie.
      Magda
    • kochamcie Re: Posłuchajcie... (długie) 30.09.05, 07:58
      Waha31, nie narzucaj jej swojego zdania. Ona nie jest Toba, ma inne potrzeby,
      charakter. Logicznie myslac, Ty masz racje, ale w zyciu oprocz zimnego
      rachowania licza sie tez uczucia.
      Jesli poslucha sie Ciebie, poczeka jeszcze kilka lat a potem nagle wyjdzie, ze
      nie moga miec dzieci? Co jej wtedy doradzisz?
      Nie bierz na siebie odpowiedzialnosci za jej zycie i przyszlosc jej rodziny.
    • misiabella Re: Posłuchajcie... (długie) 30.09.05, 08:42
      Oczywiście Twoja siostra zrobi jak zechce,bo jest pełnoletnia i nie wiem,czy
      jest sens ją przekonywać do czegokolwiek.
      Jednak pytasz co o tym myślimy,więc odpowiem.Gdyby moja młodsza siostra
      przyszła do mnie z takim problemem i pytała o radę to radziłabym jej poczekać z
      dzieckiem.Jest osobą bardzo młodą,byc mamą zdąży jeszcze na pewno.Jeżeli ma
      szansę na swoje własne mieszkanie i perspektywę macierzyństwa za kilka lat-to
      przy założeniu,że będzie miała dziecko za dwa,trzy lata - te kilka lat jej nie
      zbawi.Jest mężatką dopiero pół roku, stosunki z teściami układają się
      poprawnie,ale kto wie,jak będzie gdy urodzi się dziecko.Mieszkanie pod jednym
      dachem z teściami może byc trudne.Oczywiście,są i plusy-np.pomoc babci przy
      wnuku.
      Argument,że będą się kłócić z byle powodu z braku dziecka to słaby
      argument.Kłócić się można z innych powodów-z powodu ciasnoty u teściów,ich
      wtrącania się do wychowania dziecka i tysiąca innych.Może właśnie teraz powinni
      pożyć razem,nacieszyć się sobą,bo po pojawieniu sie dziecka romantyczne chwile
      będą rzadkością z powodu choćby fizycznego zmęczenia i braku czasu.
      Osobiście uważam,że dobrze jest,gdy przed pojawieniem dziecka małżeństwo się
      nieco dotrze,pozna się lepiej.
      A co na to wszystko jej mąż?
      • waha31 Re: Posłuchajcie... (długie) 30.09.05, 09:02
        Jak siostra dowiedziała sie o tej promocji kredytowej od razu do mnie
        zadzwoniła. Powiedziała tez ze jak mąz wroci z pracy to porozmawiaja na ten
        temat. Jak sie pozniej okazało maz sie ucieszył ze nadarzyła sie taka okazja,
        ale siostra stwierdziła, że "on jest niepoprawnym optymistą" i ze kredyt wziac
        to zaden problem, ale ze spłata juz gorzej. Wczoraj siostra do mnie dzwoniła i
        uwaza temat za zakonczony, bo zaczęli starania o dziecko. Misiabella, popieram
        cie w 100%. Ja nie miałam tej mozliwosci dotarcia sie z męzem, nigdzie po
        slubie nie bylismy sami, bo od razu pojawiło sie dziecko. Dlatego radze jej
        troche z tym poczekac. Macie tez racje dziewczyny, ze to jest jej zycie i
        dlatego wtrącac sie juz nie zamierzam.
        • mamakochana Re: Posłuchajcie... (długie) 30.09.05, 09:33
          No a ja tak a propos tych kredytowych promocji. Nie zapominajmy że banki to nie
          nasi najlepsi przyjaciele. One musza na nas zarobić. Czym więcej, tym lepiej
          dla banku ;-(
    • spacey1 Re: Posłuchajcie... (długie) 30.09.05, 11:11
      A co to za promocja, w której się przepłaca??? Pytam, bo teraz to faktycznie
      kredyty mieszkaniowe są tanie i banki wręcz prześcigają się w obniżaniu kosztów
      kredytu. Sama mam kredyt, a tearz przenoszę do innego banku, który ma promocję
      (mój stary bank). Więc może ta promocja, o której mówisz to zwykłe naciagactwo.
      Ale można znaleźć naprawdę niedrogi kredyt.
      natomiast co do porady, to zgadzam się, że nie powinnaś naciskać na siostrę. Ja
      sama poczekałabym z dzieckiem, ale nie a długo (ja rodziłam mając 34 i 36 lat i
      według mnie to trochę za późno). Z drugiej strony ja nie sądzę, aby można było
      rozważać co najpierw dziecko czy kredyt. Obie sprawy są długoterminowe (kredyt
      to chyba nie na rok-dwa, co?) więc jedyne, co mozna zrobić, to zastanowić się,
      czy w ogóle stać ją na mieszkanie (czyli kredyt) i dziecko jednocześnie. A
      podejrzewam, że wszytsko zależy od siostry pracy, czy ją zachowa po urodzeniu
      dziecka, czy będzie ją stać jeszcze na opiekunkę i na kredyt jednocześnie.
      Tak więc, powtarzam, uważam, że nie da się tych dwóch rzeczy ustawić "po kolei".
      Chyba, że rzeczywiście urodzić dziecko, zobaczyć, jak się sprawy z pracą ułożą,
      a wtedy będzie wiedziała, na czym stoi i czy może jeszcze wziąć kredyt.
      Ja wzięłam kredyt kiedy dzieci miały 3 i 5 lat, pracuję, mam niezłą pensję.
      dzieci mieć będę pod skrzydłami jeszcze jakieś 15-20 lat podejrzewam, a kredyt
      jeszcze 14 (no chyba że spłacę wcześniej). Więc jak widać u mnie to musiało iść
      dwutorowo. Ale ja przynajmniej wiedziałam, że mam pracę i to dobrą.

      Pozdrawiam
      agata
      • ewa2233 Re: Posłuchajcie... (długie) 30.09.05, 12:03
        A ja powiem tak:
        Nie odważyłabym się "radzić" siostrze w taki sposób jak Ty to robisz.
        Uważasz, że masz rację. A jeśli by się okazało, że jej nie miałaś??
        Odważyłabyś się na wzięcie odpowiedzialności za przyszłość siostry i jej
        rodziny, gdyby Cię posłuchała?

        W takim wypadku powiedziałabym tylko raz, co myślę, co sugeruję i nie
        wracałabym do tego więcej. Nie miałabym siły, by żyć w strachu, czy zrobiłam
        dobrze, namawiając siostrę do rezygnacji z jej marzeń.
        Nie dla każdego dom jest priorytetem i trzeba to uszanować.
        Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy w życiu, i co wpłynie na nie w sposób
        radykalny i nie do odwrócenia.
        ------------------------------------------------------
        çççççççççççççççççççççĂçççççç
    • agnes0101 Re: Posłuchajcie... (długie) 30.09.05, 12:43
      Oczywiście masz rację, ale to nie jest też tak że ta promocja jest za darmo.
      Wiem coś na ten temat bo sama całkiem niedawno brałam kredyt i to duży.
      Pomijając jednak kwestię kredytu innym argumentem, bardziej logicznym w moim
      mniemaniu, jaki mi przychodzi jest fakt że mieszkania będą coraz droższe.
      Pracuję w tej branży, więc czytam o wszelkich prognozach o rynku nieruchomości
      i szkoda byłoby mi przepłacać za kilka lat. No chyba że ta twoja siostra liczy
      na to że oboje z mężem będą zarabiać coraz więcej a więcej wielkość raty
      kredytu nie uszczupli w większym stopniu ich portfela.
      Dodam jeszcze że miałam podobny dylemat, tzn. decydować się na dziecko (mnie
      goni wiek) czy brać kredyt. Mój mąż wielki optymista wybrał i jedno i drugiesmile
      I dobrze bo myśląc tak jak twoja siostra można żyć na kupie przez całe życie.
      Dziecko oczywiście kosztuje, ale nie do przesady. No chyba że zamierzają
      kupować wszystko markowe i żyć ponad stan. Ja swojej decyzji nie żałuję.
      Dziecko wynagradza wszelkie braki. Nawet gdy mąż obecnie stracił pracę nie
      załamujemy się, mimo kredytu i urządzania mieszkania, bo groźba utraty pracy
      istnieje zawsze, a jeśli człowiek jest zaradny i przedsiębiorczy potrafi
      wybrnąć z trudnej sytuacji.
      Jeszcze jedno odnośnie narzucania własnego zdania siostrze. Nie ma sensu bo i
      tak zrobi jak zechce, a przez takie dyskusje zepsujecie sobie relacje. Też mam
      taką siostrę i od dłuższego czasu się nie wtrącam, bo szkoda i moich i jej nerw.
    • 18_lipcowa głupota siostry, po: 30.09.05, 13:19
      1. 23 lata to lekko gów....ski wiek jak na dziecko. Spokojnie może
      poczekac.Niech nacieszy się mężem, małzenstwem, byciem samą, tym że pieniądze
      mają tylko dla siebie.

      2. Niech biorą ten kredyt i wynoszą się na swoje. Spłacą i za jakieś 5 lat mogą
      spokojnie starać się o dziecko.Nie można mieszkać na kupie.

      3. Uświadom siostrze że ludzie jak mają dzieci to też się kłocą i rozwodzą. I
      że różnie może być, w każdym razie dziecko jej męża na całe zycie nie
      gwarantuje.

      4. Ja rozumiem że ona miałaby 33 lata i lęki przed powrotem do pustego
      mieszkania, ale w wieku 23 lat takie lęki mieć? Szok.


Pełna wersja