lajlah
07.10.05, 11:10
Dziewczyny, pomóżcie, bo pierwszy raz jestem w tak głupiej sytuacji. Zaczęło
się w poprzedni czwartek. Wieczorem dostałam piękne czerwone róże z
kwiaciarni wysyłkowej. Męża jeszcze nie było z pracy, więc pomyślałam ,że to
od niego. Często przynosi mi kwiaty, a tym razem moze przysłał żeby było
ciekawiej. Nie było żadnego bileciku. Mąż wrócił i pyta co to za kwiaty.
Wytłumaczyłam mu, okazało sie, że to nie od niego. Trochę sie wkurzył,
chociaż nic nie mówił, widziałam ,że jest zdenerwowany. Potem mu przeszło i
zaczęliśmy żartować, że może wpadłam w oko jakiemuś nauczycielowi ze szkoły
Eryka, itp. Nie mam pojęcia od kogo te kwiaty, myślałam długo ale nic nie
wymyśliłam. I wszystko było ok, do wczoraj. Otóż wczoraj siedzimy sobie przy
kolacji z mężem i synkiem, bo ślubny wroćił wcześniej z pracy. A tu nagle
dzwonek do furtki. Wyszłam, mąż za mną, a tu posłaniec z kwiaciarni z
bukietem róż. wzięłam te kwiaty, meża mało szlag nie trafił. Mały poszedł
spać, a on zaczął mnie maltretować, od kogo te cholerne kwiaty. Nie krzyczał,
ale był wściekły i zły jak diabli. Dopiero jak sie popłakałam, chyba mi
uwierzył, przeprosił i przytulił, ale powiedział,że jak dorwie tego sk....,
to gościu pożłuje ,ze sie urodził. Najgorsze jest to ,że nie mam pojęcia kto
je może przysyłać. Moi byli jużdawno pohajtani, zresztą to już tyle lat.
Owszem, zdarzyło mi, że na jakiejś imprezce ktoś dawał mi niedwuznaczne
propozycje, no ale której kobiecie to sie nie zdarzyło, zreszta to byli obcy
ludzie , nawet nie pamiętam dobrze twarzy. Boje sie, bo mąż jest o mnie
bardzo ale to cholernie zazdrosny. Byliśmy z tego powodu na terapii rodzinnej
i udało mu sie opanować w pewnym stopniu tę zazdrosc, ale teraz boję sie, ze
z powodu tych głupich kwiatów znowu bedzie gorzej, przestanie mi ufać. wiem,
że bardzo to przeżywa, nie powie mi złego słowa, ale jest spięty, dziś rano
wychodzac do pracy powiedział, żebym uważała na sieie i Eryka, bo to może być
jakiś szaleniec. Przed chwilą do mnie zadzwonił i powiedział, ze wziął sobie
cały tydzień urlopu od jutra i ma zamiar dorwać tego gnojka. Dziewczyny
siedzę i ryczę, zadzwoniłam do kwiaciarni jednej i drugiej, z której
przysyłane były kwiaty, bo na opakowaniu był adres i nr tel i powiedzieli mi
w jednej tylko tyle, że to był mężczyzna. Nic więcej nie chcieli mi
powiedzieć. Powiedziałam, żeby już wiecej nie dostarczali kwiatów, gdy
dostaną od niego zamówienie. A może to jakaś baba, której wpadł w oko mój mąż
i chce nas skłocić? Nie wiem jużco robić, przychodzą mi do głowy najgłupsze
myśli, przecież nie pójdę na policję bo ktoś przysyła mi kwiaty.Boje sie o
siebie, ale jeszcze bardziej o męża, żeby nie zrobił czegoś głupiego.
Zawiozłam synka do szkoły i wyję od powrotu.Co robić dziewczyny, pomóżcie!!1