Już nie daję rady. Poradźcie co robić.

08.10.05, 16:02
Witajcie forumowiczki właśnie przeczytałam w "Dziecku" o spotkaniu jedenastu
z was.. i zazdroszczę wam poprostu:]. Mam 27 lat, nie pracuję bo pracy nie ma
i tyle. Ledwo wyrabiam się finansowo i bardzo mnie to stresuje. Najgorsze
jest to, że odbija się to na moim kontakcie z córeczkami (Amelka 2 lata i Ida
7 miesięcy). Ciągle brakuje mi czasu, nie wyrabiam się nawet z domowymi
obowiązkami, to jeszcze bardziej mnie denerwuje. Odkurzam i zmywam z
dziewczynkami uwieszonymi moich nóg. Pięć razy składam te same ubranka, bo
dziewczynki mi "pomagają". Na szczęscie są zdrowe i dobrze się rozwijają, ale
wieczorem kiedy uda mi się umyć, a małe zasną wreszcie, dociera do mnie, że
nie mam czasu dla moich dzieci sad Rano zaczynam od początku, i siedzę jak ta
kura domowa i czuje że opadam z sił sad Mój mąż właściwie zamieszkał w pracy,
żeby nas utrzymać na jako takiej powierzchni. Tracę kontrolę nad swoim
życiem. Wiem że nie ma złotego środka, ale może mi coś podpowiecie.
Pozdrawiam.
    • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 16:29
      aricia2 napisała:

      > Witajcie forumowiczki właśnie przeczytałam w "Dziecku" o spotkaniu jedenastu
      > z was.. i zazdroszczę wam poprostu:]. Mam 27 lat, nie pracuję bo pracy nie ma
      > i tyle.

      Praca jest, jak się chce. I tyle.



      Ledwo wyrabiam się finansowo i bardzo mnie to stresuje.


      To trzeba iść do pracy.

      Najgorsze
      > jest to, że odbija się to na moim kontakcie z córeczkami (Amelka 2 lata i Ida
      > 7 miesięcy). Ciągle brakuje mi czasu, nie wyrabiam się nawet z domowymi
      > obowiązkami, to jeszcze bardziej mnie denerwuje. Odkurzam i zmywam z
      > dziewczynkami uwieszonymi moich nóg.


      Czyli generalnie masz plastikowe rączki.I do pracy i do domu. Szok, powien Ci
      szok, bo znam mamy z 2-3 dzieci co spokojnie wyrabiają z zapanowaniem nad
      chaosem w domu, ba malo tego - wiele z nich pracuje. Nawet na forum emama.


      Pięć razy składam te same ubranka, bo
      > dziewczynki mi "pomagają". Na szczęscie są zdrowe i dobrze się rozwijają, ale
      > wieczorem kiedy uda mi się umyć, a małe zasną wreszcie, dociera do mnie, że
      > nie mam czasu dla moich dzieci


      No jak nie masz? Nie pracujesz, nie robisz nic w domu, to co robisz całymi
      dniami?

      sad Rano zaczynam od początku, i siedzę jak ta
      > kura domowa i czuje że opadam z sił sad Mój mąż właściwie zamieszkał w pracy,
      > żeby nas utrzymać na jako takiej powierzchni. Tracę kontrolę nad swoim
      > życiem. Wiem że nie ma złotego środka, ale może mi coś podpowiecie.
      > Pozdrawiam.


      Mam wrażenie że albo jesteś leń albo jesteś niezorganizowana.
      • lakie Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 16:41
        Oj niełądnie tak komuś dokopywać... Tym bardziej że raczej dziewczyna potrzebuje troche ciepłych słów a nie kopa.

        Też mam 27 lat, też nie pracuje (a apropos pracy to nie wszedzie jest praca dla niedyspozycyjnej mamy dwójki dzieci), mam jedną córeczkę smile Swojej historii nie będę opowiadać bo nie ku temu ten wątek smile aricia2 jak chcesz pogadać bez dokopywania to napisz do mnie na maila, może się skontaktujemy się na gg smile Pozdrawiam

        Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
        Asia wygląda tak... bi.gazeta.pl/o/a/forum/227/8/227891.jpg
        • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:03
          lakie napisała:

          > Oj niełądnie tak komuś dokopywać... Tym bardziej że raczej dziewczyna
          potrzebuj
          > e troche ciepłych słów a nie kopa.

          Tak dziewczyna potrzebuje potwierdzenia że wszystko co robi jest ok, że
          niektorzy też tak mają.Nie pracują, nie potrafią ogranąć domu i na dodatek
          zająć się dziecmi.Super. Tylko że mi się to w głowie nie mieści, z resztą nie
          tylko mi.
          Bez przesady. Takie rzeczy jak umycie garów czy starcie kurzy można zrobić jak
          np.dzieci śpią. Męza wysłac na spacer i odkurzyć, albo samemu wyjść i niech mąż
          odkurzy. Moze jakaś koleżanka, babcia pomoze?
          >
          > Też mam 27 lat, też nie pracuje (a apropos pracy to nie wszedzie jest praca
          dla
          > niedyspozycyjnej mamy dwójki dzieci), mam jedną córeczkę smile

          Też tak mówiłam, jak mi sie szukać nie chciało. Jest - wystarczy poszukać,
          poczytać ogłoszenia, iść do UP, popytać znajomych. Z resztą ja jej nie wyrzucam
          że nie pracuje, ale skoro nie pracuje a domem sie zając nie umie to juz gruba
          przesada.To co ona ? Leży cały dzien?


          Swojej historii ni
          > e będę opowiadać bo nie ku temu ten wątek smile aricia2 jak chcesz pogadać bez
          dok
          > opywania to napisz do mnie na maila, może się skontaktujemy się na gg smile
          Pozdra
          > wiam
          >
          > Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
          > Asia wygląda tak... bi.gazeta.pl/o/a/forum/227/8/227891.jpg
          • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:06
            W teorii to wszystko takie proste jest. W praktyce - troche gorzej.
            Dzieci nie spia na zawolanie, balagan, jaki robi sie przy jednym dziecku jest
            niesamowity - co dopiero przy dwojce.
            Poza tym dziewczyna chyba radzi sobie z domem - ale kosztem intensywnosci
            i jakosci czasu poswiecanego dzieciom.
            Pomijam juz fakt, ze czesto siedzenie w domu doprowadza do takiego stanu (od
            razu zaznaczam - nie zawsze i nie wszystkich), ze wszystko staje sie piec razy
            trudniejsze.
            Rada dla autorki watku: nic sie nie stanie, jak nie bedzie posprzatane czy
            uprasowane.
            • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:09
              e_r_i_n napisała:

              > W teorii to wszystko takie proste jest. W praktyce - troche gorzej.
              > Dzieci nie spia na zawolanie, balagan, jaki robi sie przy jednym dziecku jest
              > niesamowity - co dopiero przy dwojce.

              2 letnie dziecko powinno umieć zajać sie sobą. 7 miesięczne spać i juz jest
              czas.

              > Poza tym dziewczyna chyba radzi sobie z domem - ale kosztem intensywnosci
              > i jakosci czasu poswiecanego dzieciom.

              No własnie nie radzi sobie. Napisała ze sobie nie radzi. Wiec ja pytam co ona
              robi?

              > Pomijam juz fakt, ze czesto siedzenie w domu doprowadza do takiego stanu (od
              > razu zaznaczam - nie zawsze i nie wszystkich), ze wszystko staje sie piec
              razy
              > trudniejsze.

              Ale co np. Umycie garów, poskładanie ubrań?

              > Rada dla autorki watku: nic sie nie stanie, jak nie bedzie posprzatane czy
              > uprasowane.
              • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:13
                18_lipcowa napisała:

                > 2 letnie dziecko powinno umieć zajać sie sobą.

                <rotfl> Trzylatek moze i tak, ale dwulatek? Ok, 5 minut moze sie soba zajmie.
                Ale nie wiecej.

                > 7 miesięczne spać i juz jest czas

                Jakie to wszystko proste. W teorii.

                > No własnie nie radzi sobie. Napisała ze sobie nie radzi. Wiec ja pytam co ona
                > robi?

                Wszystkiego po trochu. I wszystko niedokladnie. Tak to juz jest, jak jedna
                osoba ma na glowie piec roznych aktywnosci.

                > Ale co np. Umycie garów, poskładanie ubrań?

                Tak, chociazby to.
                Mycie garow, gdy co chwila musisz odejsc od zlewu i zerknac, co dzieci robia w
                innym pokoju trwa 10 razy dluzej, niz normalnie. A zanim skonczy ukladac
                ubrania, te juz ulozone dziecko rozwali.
                • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:21


                  Przesadzasz,po prostu przesadzasz.
                  • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:30
                    Nie. Mam dziecko i wiem, z czym to sie 'je'.
              • mika_p Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:21
                Bueh. Widać, ze nigdy dzieci nie miałaś. Jak dwulatek zajmuje się sobą, to od
                razu wołać ekipę sprzatająca i straż pożarną - nawet najlepiej zabezpieczony
                dom nie jest porzeszkodą do wymyslenia jakiegoś szataństwa. A 7-miesięczne nie
                śpią na rozkaz. Tym bardziej, jak w okolicy kręci się starsze rodzenstwo.
                • 18_lipcowa [...] 08.10.05, 17:22
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:32
                  mika_p napisała:

                  > Jak dwulatek zajmuje się sobą, to od razu wołać ekipę sprzatająca i straż
                  > pożarną

                  Hehe, dokladnie smile
                • yenna_m Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 12.10.05, 00:05
                  ja z calego serca pozycze lipcowi od razu blizniakow albo dwojki-trojki dzieci
                  rok po roku wink
                  w koncu kto jak kto - ale taki ideal z tyloma swietnymi pomyslami na
                  wychowywanie dzieci w innym wypadku by sie tylko marnowal wink tongue_out
              • wisienka78 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:35
                7 miesięczne dzieci czasem przez cały dzien nie spia, dzieci bywaja różne, a nawet jak śpią to moga się czesto budzić z róznych powodów i trzeba cały czas do nich zaglądac i przerywać robotę domową.
                A nie każdy dwulatek zajmuje się sobą, nawet nie każdy 3 latek.
                Może zająć się 10, 15 min, może mieć taki dzien ze nie pobawi sie sam w ogole a moze miec taki dzien, ze bedzie sie bawil sam przez cały dzien.

                Proponuję nie zabierać głosu w sprawach o których się nie ma pojecia i zna tylko teorię, a ma zero praktyki, bo nawet obserwacje koleżanek z dziećmi niewiele dadzą, gdy sama Lipcowa nie doświadczysz tego na własnej skórze.
                Mam pytanie, czy kiedykolwiek chociazby opiekowałas sie jakimś dzieckiem?
                Bo z tego co Cię czytam to wątpię.
                Jakbym była na forum o powiedzmy o samochodach i w życiu bym nawet za kółkiem nie siedziała to wstyd było by mi się tam w ogóle odezwać, jeśli już to tylko po to by się poradzić jakiegoś fachowca, ale broń boże komuś coś radzić, nie mająć zielonego pojęcia o temacie.

                • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:38
                  wisienka78 napisała:

                  > 7 miesięczne dzieci czasem przez cały dzien nie spia, dzieci bywaja różne, a
                  na
                  > wet jak śpią to moga się czesto budzić z róznych powodów i trzeba cały czas
                  do
                  > nich zaglądac i przerywać robotę domową.
                  > A nie każdy dwulatek zajmuje się sobą, nawet nie każdy 3 latek.
                  > Może zająć się 10, 15 min, może mieć taki dzien ze nie pobawi sie sam w ogole
                  a
                  > moze miec taki dzien, ze bedzie sie bawil sam przez cały dzien.
                  >
                  > Proponuję nie zabierać głosu w sprawach o których się nie ma pojecia i zna
                  tylk
                  > o teorię, a ma zero praktyki, bo nawet obserwacje koleżanek z dziećmi
                  niewiele
                  > dadzą, gdy sama Lipcowa nie doświadczysz tego na własnej skórze.
                  > Mam pytanie, czy kiedykolwiek chociazby opiekowałas sie jakimś dzieckiem?
                  > Bo z tego co Cię czytam to wątpię.
                  > Jakbym była na forum o powiedzmy o samochodach i w życiu bym nawet za kółkiem
                  n
                  > ie siedziała to wstyd było by mi się tam w ogóle odezwać, jeśli już to tylko
                  po
                  > to by się poradzić jakiegoś fachowca, ale broń boże komuś coś radzić, nie
                  mają
                  > ć zielonego pojęcia o temacie.
                  >


                  Opiekowałam się i to co mówię się sprawdziło w 100%
              • milka_milka Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:45
                Uwielbiam twoje rady. Są takie nieskomplikowane - zupełnie jak Ty. A co Ty
                wiesz o dzieciach? Czas, jaki dwulatek może zając się sobą to ok. 15 min, max
                półgodziny. Nie masz dzieci, nic nie wiesz o byciu z nimi w domu, a wypowiadasz
                się, jakbyś była ekspertem. Pomyśl chwilę a potem pisz, ale może mniej głupot.
                • 18_lipcowa [...] 09.10.05, 09:25
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • balba_77 Lipcowa ;-) 09.10.05, 11:21
                >2 letnie dziecko powinno umieć zajać sie sobą. 7 miesięczne spać i juz jest
                czas.

                hi hi czuję się zupełnie tak, jakbym słyszała turystę który pierwszy raz w góry
                się wybrał i który usiłował nauczyć taternika jak się haki zakłada big_grin
                Kiedyś gdzieś czytłam taki tekst: na temat wychowywania dzieci wymądrzaj się
                póki ich sam nie masz, bo później nie będziesz miał na to czasu wink
                • 18_lipcowa Re: Lipcowa ;-) 09.10.05, 11:24
                  balba_77 napisała:

                  > >2 letnie dziecko powinno umieć zajać sie sobą. 7 miesięczne spać i juz jes
                  > t
                  > czas.
                  >
                  > hi hi czuję się zupełnie tak, jakbym słyszała turystę który pierwszy raz w
                  góry
                  >
                  > się wybrał i który usiłował nauczyć taternika jak się haki zakłada big_grin
                  > Kiedyś gdzieś czytłam taki tekst: na temat wychowywania dzieci wymądrzaj się
                  > póki ich sam nie masz, bo później nie będziesz miał na to czasu wink
                  >

                  Ale ja naprawde widziałam 2 latka ktory sam sie umie bawic i 7 miesieczniaka
                  ktory troche w dzien pośpi.
                  Mam wrażenie że to "nie masz dzieci to sie nie wymądrzaj" to takie zasłanianie
                  się i niechec do przyznania się ze moge miec racje.

                  >
                  • e_r_i_n Re: Lipcowa ;-) 09.10.05, 11:27
                    18_lipcowa napisała:

                    > Ale ja naprawde widziałam 2 latka ktory sam sie umie bawic i 7 miesieczniaka
                    > ktory troche w dzien pośpi.

                    Przyznaje racje - SA takie dzieci. ALE, co wazne, dzieci sa ROZNE! I moj
                    czterolatek spi jeszcze w dzien, a sa dwulatki, ktore tego nie robia.
                    Dziecko to jedna z dziedzin, w ktorej NIE MOZNA uogolniac. Koniec i kropka.
                    Zrozum to w koncu.
                    • 18_lipcowa Re: Lipcowa ;-) 09.10.05, 11:31
                      e_r_i_n napisała:

                      > 18_lipcowa napisała:
                      >
                      > > Ale ja naprawde widziałam 2 latka ktory sam sie umie bawic i 7 miesieczni
                      > aka
                      > > ktory troche w dzien pośpi.
                      >
                      > Przyznaje racje - SA takie dzieci. ALE, co wazne, dzieci sa ROZNE! I moj
                      > czterolatek spi jeszcze w dzien, a sa dwulatki, ktore tego nie robia.
                      > Dziecko to jedna z dziedzin, w ktorej NIE MOZNA uogolniac. Koniec i kropka.
                      > Zrozum to w koncu.

                      Rozumiem to, ale wydaje mi się że to bierze się z wychowania. Jak matka
                      dzieciaka uczy że ma ją na każde zawołanie albo że jest zawsze w centrum uwagi
                      to potem cięzko jest dziecko odczepić od spódnicy.
                      • e_r_i_n Re: Lipcowa ;-) 09.10.05, 11:37
                        Owszem, z wychowania TEZ. Ale znowu - dzieci sa rozne. Niezaleznie od
                        wychowania jedne np. bez problemu ida do przedszkola, inne adaptuja sie caly
                        rok. Przyklady mozna podawac w nieskonczonosc.
                        Jest jeszcze inna sprawa - psychika dziecka, to, w jakim tempie dojrzewa
                        (pomijam juz sprawy spania w dzien - a tutaj tez probujesz uogolniac - tutaj
                        WSZYSTKO zalezy od dziecka).
                        I jeszcze: uzaleznianie dziecka od siebie jest bledem. Ale uczenie go
                        samodzielnosci od pierwszych miesiecy zycia tez jest przegieciem. Do mnie
                        metoda 'usnij wreszcie' czu inne zostawianie dziecka 'niech poplacze, uspokoi
                        sie i uodporni' nie przemawia i ja jej nie stosuje. I dla mnie bycie dla
                        dziecka na zawolanie, gdy to dziecko ma pare miesiecy czy troche ponad rok jest
                        normalne. Z czasem dziecko samo z siebie sie zaczyna usamodzielniac
                        i 'odczepiac' od matki.
                  • balba_77 Re: Lipcowa ;-) 09.10.05, 12:04
                    Ja rozumiem że mogłaś widzieć.
                    A ja codziennie widzę siedmiomiesieczniaka który w dzień śpi 2x po 30 minut,
                    Mam siostrzeńca z kategorii żywe srebro i widzę ile wysiłku wkłada moja siostra
                    w to żeby sobie dać radę z Nim, ze studiami i z pracą.
                    I dlatego się nie dziwię, że można mieć dosyć.
                    Fakt, faktem notoryczne użalanie sienad sobą do niczego nie prowadzi, ale jak
                    ma człowiek chwilę słabości to to raczej normalne jest.
                    Ja jakbym już miała tak serdecznie dosyć to poszukałabym pracy, nawet jeżeli
                    wynajęcie opiekunki zeżarłoby 90 % pensji i pracowałabym jeżeli praca byłaby
                    tego warta (czyli dawałaby satysfakcję i szanse na podnoszenie kwalifikacji)
                    Trocheodmiany i skrzydła "rosną" od nowa smile
                    • moofka balba bo Ty nie wiesz 09.10.05, 12:13
                      balba_77 napisała:

                      > Ja rozumiem że mogłaś widzieć.
                      > A ja codziennie widzę siedmiomiesieczniaka który w dzień śpi 2x po 30 minut,
                      _______________________
                      że to jest bardzo baaaardzo źle wychowany 7-miesięczniak tongue_out
                      ale to nic, bo zaraz nam lipcowa napisze, jak nalezy wychowywac 7-miesieczne
                      dzieci a Ty tę wiedze poniesiesz dalej swojej siostrze smile
                      • e_r_i_n Re: balba bo Ty nie wiesz 09.10.05, 12:15
                        moofka napisała:

                        > że to jest bardzo baaaardzo źle wychowany 7-miesięczniak tongue_out

                        Hehehehe smile Ja mialam z kolei bardzo zle wychowanego roczniaka, bo pierwsze
                        trzy tygodnie w zlobku plakal.
                      • balba_77 Re: balba bo Ty nie wiesz 09.10.05, 14:07
                        heh, oj to fakt jest bardzo źle wychowywany bo ja strasznie wyluzowana i leniwa
                        baba jestem, ale nawet o tym nie będę pisać bo się boję że
                        jakaś "zaangażowana" , odnajdzie ID mojego komputera i mnie za to ukarze wink
      • wisienka78 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:13
        Szkoda gadać Lipcowa, Ty nic nie rozumiesz.

        Aircia2, nie przejmuj się, wiem, co czujesz, bo mam podobnie.
        Oczywiscie, że można poszukać pracy, ale to nie jest takie proste.
        Ja próbowałam i miałam już nawet pracę w biurze ale w ostatniej chwili moja
        teściowa rozmyśliła się i nie bedzie pilnować dzieci.
        Tak jak Twoje, moje dzieci na przedszkole też sa za małe, w moim miescie
        nie ma nawet żłobka, a nianka kosztowałaby zapewne cała moja pensje, wiec to odpada.
        I choćbym bardzo chciala to nie mogę iść do pracy.
        A jakbym poszła do pracy i nie miała z tego nic oprocz opieki nad dziecmi to wtedy nie byłabym uważana za lenia nie?
        Ale nie mam zamiaru się poświęcać tylko po to, żeby inni mieli o mnie dobrą opinię. I jak ktoś tego nie rozumie to niech nie zabiera głosu w tej sprawie i nie docina dziewczynie i tak w ciężkiej już sytuacji.

        Czyli generalnie masz plastikowe rączki.I do pracy i do domu. Szok, powien Ci
        > szok, bo znam mamy z 2-3 dzieci co spokojnie wyrabiają z zapanowaniem nad
        > chaosem w domu, ba malo tego - wiele z nich pracuje. Nawet na forum emama.

        Oczywiście, że są takie mamy, ale nie każda mieszka w małym mieście o wysokim bezrobociu albo ma po prostu pecha. Nie każda ma niewystarczające wykształenie, żeby znależć dobrą pracę, ponieważ niektóre osoby po prostu nie było nigdy stać na studia a teraz z dziecmi pomimo, że chciały sie dalej uczyć, nie stać je na to, bo nie ma pracy i kółko się zamyka.

        • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 17:24
          wisienka78 napisała:

          > Szkoda gadać Lipcowa, Ty nic nie rozumiesz.

          Noo nie rozumiem nieróbstwa i lenistwa.
          >
          > Aircia2, nie przejmuj się, wiem, co czujesz, bo mam podobnie.
          > Oczywiscie, że można poszukać pracy, ale to nie jest takie proste.
          > Ja próbowałam i miałam już nawet pracę w biurze ale w ostatniej chwili moja
          > teściowa rozmyśliła się i nie bedzie pilnować dzieci.
          > Tak jak Twoje, moje dzieci na przedszkole też sa za małe, w moim miescie
          > nie ma nawet żłobka, a nianka kosztowałaby zapewne cała moja pensje, wiec to
          od
          > pada.
          > I choćbym bardzo chciala to nie mogę iść do pracy.
          > A jakbym poszła do pracy i nie miała z tego nic oprocz opieki nad dziecmi to
          wt
          > edy nie byłabym uważana za lenia nie?
          > Ale nie mam zamiaru się poświęcać tylko po to, żeby inni mieli o mnie dobrą
          opi
          > nię. I jak ktoś tego nie rozumie to niech nie zabiera głosu w tej sprawie i
          nie
          > docina dziewczynie i tak w ciężkiej już sytuacji.
          >
          > Czyli generalnie masz plastikowe rączki.I do pracy i do domu. Szok, powien
          Ci
          > > szok, bo znam mamy z 2-3 dzieci co spokojnie wyrabiają z zapanowaniem nad
          >
          > > chaosem w domu, ba malo tego - wiele z nich pracuje. Nawet na forum emama
          > .
          >
          > Oczywiście, że są takie mamy, ale nie każda mieszka w małym mieście o wysokim
          b
          > ezrobociu albo ma po prostu pecha. Nie każda ma niewystarczające
          wykształenie,
          > żeby znależć dobrą pracę, ponieważ niektóre osoby po prostu nie było nigdy
          stać
          > na studia a teraz z dziecmi pomimo, że chciały sie dalej uczyć, nie stać je
          n
          > a to, bo nie ma pracy i kółko się zamyka.
          >


          Pal sześć tą pracę. Ale żeby w domu nic nie zrobić, to albo trzeba nie chcieć
          albo nie umieć.
    • m_mar Re: lakie 08.10.05, 17:01
      tylko taki kop właśnie niektórym osobom jest potrzebny, w 100% popieram
      większość wypowiedzi 18 lipca: za realizm życiowy przede wszystkim
      i "nieowijanie w bawełnę", czyli prawdomówność choćby najgorszą.
      • 18_lipcowa Re: lakie 08.10.05, 17:04
        m_mar napisała:

        > tylko taki kop właśnie niektórym osobom jest potrzebny, w 100% popieram
        > większość wypowiedzi 18 lipca: za realizm życiowy przede wszystkim
        > i "nieowijanie w bawełnę", czyli prawdomówność choćby najgorszą.

        Oczywiście że tak.
        Nie, bede ją pocieszała i mówiła że tak juz musi byc i tak mają wszyscy. Guzik
        mają. Jest albo leniem albo nie umie się zorganizować.
        • lakie Re: lakie 08.10.05, 17:15
          no nie wiem, w moim na przykład przypadku taki kop zadziałałby zupełnie odwrotnie, a na pewno nie zdopingował do czegokolwiek. Ale jak widać niektórzy lubiją sie w kopaniu innych.

          Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
          Asia wygląda tak... bi.gazeta.pl/o/a/forum/227/8/227891.jpg
          • edycia274 Re: lakie 08.10.05, 17:23
            sprawdz poczte smile
          • kajka68 Re: lakie 08.10.05, 17:24
            kiedy mój syn był malutki mogłam zrobić w domu wszystko...,poczytać sama,
            dziecku,poukładac itp. teraz mam dziewczynkę...i cholera...nie mam na nic
            czasu...ona jest jak tornado...sprzątasz w kjednym kącie a ona już w drugim
            rozwala...na szczescie od poniedziałku idę do pracy...i wreszcie -
            ODETCHNĘ...rozumiem Cię doskonale-wszystko jest zależne od temperamentu
            dziecka...a 18-lipcowa się nie przejmuj -o ile dobrze pamiętam ona nie ma
            dzieci...zabieranie głosu w takiej sytuacjoi jest po prostu żenujące...cóż
            ciekawa jestem jak będzie wyglądało jej życie...życzę jak najlepiej ,ale w
            życiu nie ma nic pewnego...pozdrawiam Cię cieplutko i życzę oddechu...
            • 18_lipcowa Re: lakie 08.10.05, 17:25
              kajka68 napisała:

              > kiedy mój syn był malutki mogłam zrobić w domu wszystko...,poczytać sama,
              > dziecku,poukładac itp. teraz mam dziewczynkę...i cholera...nie mam na nic
              > czasu...ona jest jak tornado...sprzątasz w kjednym kącie a ona już w drugim
              > rozwala...na szczescie od poniedziałku idę do pracy...i wreszcie -
              > ODETCHNĘ...rozumiem Cię doskonale-wszystko jest zależne od temperamentu
              > dziecka...a 18-lipcowa się nie przejmuj -o ile dobrze pamiętam ona nie ma
              > dzieci...zabieranie głosu w takiej sytuacjoi jest po prostu żenujące...cóż
              > ciekawa jestem jak będzie wyglądało jej życie...życzę jak najlepiej ,ale w
              > życiu nie ma nic pewnego...pozdrawiam Cię cieplutko i życzę oddechu...


              Ja nie rozumiem co tu jest trudnego. Jak dziecko śpi to mozna zająć się domem
              prawda?
              • lola211 Re: lakie 08.10.05, 22:25
                > Ja nie rozumiem co tu jest trudnego. Jak dziecko śpi to mozna zająć się domem
                > prawda?

                Ja tam w tym czasie wolalam odpoczac.Tez mi sie nalezalo po pracy, jaka jest
                opieka nad dzieckiem.Dziecko spalo i ja odpoczywalam.A ze gary brudne staly?
                Trudno, sa wazniejsze sprawy, np. moje dobre samopoczucie.
              • kajka68 Re: lakie 09.10.05, 09:54
                pod warunkiem że dziecko śpi...moje dzieci odkąd kończyły 1,5 roku przestawały
                spać w dzień...
                • 18_lipcowa Re: lakie 09.10.05, 10:09
                  kajka68 napisała:

                  > pod warunkiem że dziecko śpi...moje dzieci odkąd kończyły 1,5 roku
                  przestawały
                  > spać w dzień...


                  ale co, nie umieją się bawić same ze sobą? normalnie, jak zwyczajne rodzeństwo?
                  bo skoro piszesz dzieci to znaczy ze masz wiecej niz jedno?
                  • kajka68 Re: 18lipcowa 09.10.05, 14:44
                    syn ma 14 lat i do 16 jest w szkole...a póxniej ma swoje zajecia...od czasu do
                    czasu zabierze siostre na chwile na dwór wtedy mam chwile...to nie jest takie
                    proste jak Ci sie wydaje....kiedy syn był malutki i był własnie takim cichym
                    pokornym dzieckiem miałam niesamowicie duzo czasu...pisałam prace
                    magisterska,zdawałam z nim egzaminy,siedział na zajeciach jak myszka...z córka
                    to niewykonalne by było inny tempreament inna osobowosc...ona jest wszedzie a
                    jesli jeszcze jej nie ma to za chwile bedzie...mam na nia pare sposobów i
                    dzieki temu moge sie umyc,zrobic obiad,posprzatac...ale uwierz o 20 padam
                    na "pysk"i nic mi sie juz wtedy nie chce...a przeciez sa tez inne osoby w tej
                    rodzinie...no i takie przyjemnosci jak np sex...a na to trzeba wykrzesac z
                    siebie siły bo nie moze byc nudnysmile)))))))))))pozdrawiam
            • lakie Re: lakie 08.10.05, 17:31
              Przepraszam, czy ja dobrze przeczytałam, że lipcowa nie ma dzieci??? To po co się wogóle wypowiada??? Chociaż, przepraszam, wolny kraj, niech się wypowiada ale wypowiedzi teoretyka nie brałabym pod uwagę. Pozdr.


              Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
              Asia wygląda tak... bi.gazeta.pl/o/a/forum/227/8/227891.jpg
              • 18_lipcowa Re: lakie 08.10.05, 17:33
                lakie napisała:

                > Przepraszam, czy ja dobrze przeczytałam, że lipcowa nie ma dzieci??? To po co
                s
                > ię wogóle wypowiada??? Chociaż, przepraszam, wolny kraj, niech się wypowiada
                al
                > e wypowiedzi teoretyka nie brałabym pod uwagę. Pozdr.
                >


                DLaczego? Zobacz ja dzieci nie mam i pojęcia o nich nie mam, a autorka wątku ma
                i też pojęcia nie ma. W życiu nie chcialabym by taka osoba radziła mi w kwestii
                dzieci.
                >
                > Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
                > Asia wygląda tak... bi.gazeta.pl/o/a/forum/227/8/227891.jpg
          • 18_lipcowa Re: lakie 08.10.05, 17:24
            lakie napisała:

            > no nie wiem, w moim na przykład przypadku taki kop zadziałałby zupełnie
            odwrotn
            > ie, a na pewno nie zdopingował do czegokolwiek. Ale jak widać niektórzy
            lubiją
            > sie w kopaniu innych.

            Taa miałam pogłaskać po główce i powiedzieć że super, w ogole takie cos to
            norma itp.
            >
            > Asia ma już... lilypie.com/baby2/040726/1/4/0/+1
            > Asia wygląda tak... bi.gazeta.pl/o/a/forum/227/8/227891.jpg
            • agulka295 lipcowa nie rozśmieszaj.... 08.10.05, 17:35
              Wiesz co... ja mam jedna córeczkesmile , a jak zaśnie to nie w głowie mi robota,
              tylko odpocząć sie w końcu chce!! zastanów sie nad tym co mówisz, mam koleżanke
              z dwójką dzieci i widze jak sie poświęca... nawet normalne umycie twarzy z rana
              i ząbków jest prawie nie wykonalne bo dzieci bunują w łazience i uwieszaja sie
              nóg! a wyjście z dwojgiem małych dzieci po zakupy do sklepu to normalnie według
              mnie to jak wejść na Mont Ewerest POZDRAWIAM!
              • 18_lipcowa Re: lipcowa nie rozśmieszaj.... 08.10.05, 17:39
                nawet normalne umycie twarzy z rana
                >
                > i ząbków jest prawie nie wykonalne bo dzieci bunują w łazience i uwieszaja
                sie
                > nóg!


                Kurde naprawdę? To co, nieumyta i niepomalowana chodzi? Toż to brudas a nie
                brak czasu.
                • pade [...] 08.10.05, 22:04
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • pade do lipcowej 08.10.05, 22:47
                    wygląda na to, że jesteś geniuszem organizacji więc może mi coś poradzisz?
                    jestem mamą pierwszoklasisty i buntującej się dwulatki,
                    co prawda wychodzę z domu z umytymi zębami, ale nie zawsze odpowiednio ubrana
                    i często nieuczesana, lecę spocona pod szkołę z małą na rękach bo ona akurat
                    chce iść w drugą stronę, potem zakupy, powrót do domu, zupa, lekcje, podwórko,
                    drugie danie, zajęcia dodatkowe (na które zaprowadzam syna razem z 15,5kg )
                    córcią pod pachą, potem podwórko kolacja, kąpiel i spaniesmile))
                    rano: odkurzanie, rozwieszanie prania, zmywanie garów, gotowanie zupy itd.
                    w między czasie fryzjer dziecięcy, poczta(niestety często), księgarnia albo
                    papierniczy, obuwniczy, szewc, krawcowa, itd, itp.
                    Bardzo Cię proszę znajdź mi tu jeszcze czas na makijaż, plotki z koleżanką albo
                    godzinne czytanie książeczek dzieciom, dobrze?
                    Mam na wszystko czas, ale jest go tak mało i tak się ciągle kurczy, że często
                    nie daję rady albo padam na pysk. I niestety nie poświęcam dzieciom tak dużo
                    czasu jak bym chciała.
                    aha, i nie pracuję.
                    • spacey1 Re: do lipcowej 08.10.05, 23:34
                      A ja mam to samo (5,5 latek i 3,5 latka), tylko jeszcze pracuję. Obecnie kończę
                      pisać magisterkę , a jak skończę po 24.00 to jeszcze książkę poczytam. Nie,
                      żebym chodziła wypoczęta, ale nie mogę jakoś zrezygnować z czytania książek
                      sobie ani dzieciom.
                      Nie bardzo rozumiem Twoje zdanie o wychodzeniu z domu nie zawsze odpowiednio
                      ubranym i spoconym. Kurczę, ja jednak muszę się ubrać i uczesać i umalować, bo
                      prosto po odprowadzeniu dziecków do przedszkola jadę do pracy.
                      Jakoś nie rozumiem, dlaczego tak źle to u Ciebie wygląda.
                      Aha, dodam na wszelki wypadek, że nie uważam się za idealną organizatorkę
                      życia, do tego nie jestem żadnym wyjatkiem. Mam mnóstwo znajomych z dwójką i
                      więcej dzieci i jakoś żyją, pracują, studiują... Czytają książki (więcej ode
                      mnie), wyglądają jak ludzie.
                      Może to prawda, że im więcej mamy czasu, tym gorzej z jego organizacją?
                      • pade Re: do lipcowej 08.10.05, 23:47
                        Wiesz co, wyobraź sobie, że skończyłam studia i pracowałam mając dziecko.
                        Praca to odpoczynek od domu i dzieci i nie próbuj mi wmawiać, ze jest inaczej,
                        wiem, że na tym forum są matki, które przyznaja mi rację.
                        Co to znaczy masz to samo i jeszcze pracujesz? To znaczy, ze jesteś w dwóch
                        miejscach naraz?
                        Nie robisz tego samego co ja, bo wracasz do domu dajmy na to o 17, po drodze
                        robisz zakupy, albo i nie, gotujesz obiad, albo masz już ugotowany ( z
                        poprzedniego dnia), zajmujesz się dziećmi, kładziesz je spać, poprasujesz,
                        pozmywasz i pouczysz się troszkę. Generalne porządki i zakupy robisz w sobotę,
                        wiekszością obowiązków dzielisz się z mężem.
                        Ja to wszystko przerabiałam, więc nic nowego mi nie powiedziałaś, jedynie mnie
                        wkurzyłaś zarozumialstwem. Czasami musiałam jechać do pracy i w sobotę i w
                        niedzielę, a jak dziecko było chore to jechałam do pracy wieczorem i zabierałam
                        papiery do domu.
                        Wydaje Ci się, że jestem leniem? Albo niezorganizowaną osobą?
                        Za szybko wyciągasz wnioski, albo masz za wygodne życie.
                        A jeśli chodzi o ubranie i fryzurę-nie chodzę po synka w kostiumikach i w
                        schludnym koczku, to miałam na myśli.
                        Za nim weżmiesz kogoś za niedojdę zastanów się troszkę.
                        Na książki też mam czas, właśnie czytamsmile
                        • spacey1 Re: do lipcowej 09.10.05, 00:27
                          Nie myslę, że jesteś leniem. Może trochę niezorganizowaną osobą, ale prędzej
                          osobą przesadzającą.
                          Nie jestem zarozumiała. Jak napisałam, mam sporo znajomych, którzy tak żyją,
                          nie jestem wyjątkiem. Albo nawet mają więcej dzieci. Pracuję, więc nie jestem w
                          tym czasie w domu, to jasne. Ale według mnie to tylko gorzej. Muszę nadrabiać
                          ten czas później.
                          Piszę teraz zupełnie spokojnie i życzliwie. Przeczytaj sobie: "wracasz do domu
                          dajmy na to o 17, po drodze robisz zakupy, albo i nie, gotujesz obiad, albo
                          masz już ugotowany ( z poprzedniego dnia), zajmujesz się dziećmi, kładziesz je
                          spać, poprasujesz, pozmywasz i pouczysz się troszkę. Generalne porządki i
                          zakupy robisz w sobotę, wiekszością obowiązków dzielisz się z mężem.".
                          Czy coś stoi na przeszkodzie, aby i twój dzień i tydzień tak wyglądał?

                          Mogę tylko dodać, że nie robię absolutnie żadnych generalnych zakupów. Nie
                          lubię dużych zakupów, wolę robić je codziennie lub co drugi dzień. Właśnie
                          wracając z pracy.

                          Nie chciałam Ciebie personalnie urazić, ale będąc na tym forum od 5 lat
                          niezmiennie dziwię się czytając podobne wypowiedzi. Często mamy niemowlaków
                          skarżą się, że mają tak dużo pracy z dzieckiem, a ja się z tego czasem śmieję,
                          że chciałabym wrócić do takich błogich, leniwych czasów, kiedy miałam jedno
                          dziecko w domu, niemowlę w dodatku. Ale zaraz sobie przypominam, że ja też się
                          wtedy tak czułam, to także kwestia psychiki, powolnego dostosowywania się do
                          roli matki. I zmieniam zdanie
                          Ale Twoja sytuacja jest mi dośc bliska, w końcu mamy dzieci w podobnym wieku.
                          Po urodzeniu dzieci szłam do pracy w 9 i 7 miesiącu, nie byłam długo w domu.
                          Więc rzeczywiście być może nie mogę postawić się w Twojej sytuacji. Kto wie,
                          może i ja będąc w domu nie miałabym na nic czasu. Teraz, kiedy naprawdę mam go
                          za mało, trudno mi sobie to wyobrazić. Ale kto wie...
                          Tak więc jeśli byłam niemiła, przepraszam.

                          • pade Re: do lipcowej 09.10.05, 08:59
                            Ty mnie w ogóle nie zrozumiałaś, tzn, tego co napisałam do Lipcowej.
                            Ja nie narzekam (tzn. czasem tak, że zmęczona jestem), wywiązuję się ze
                            wszystkich domowych obowiązków, dodatkowo zajmuję się sprzedażą na allegro, a
                            dzieci są zawsze (noo, prawie) czyściutkie i schludnie ubrane.
                            Tylko dzięki temu, że zawsze mam wszystko zaplanowane i poukładane radzę sobie
                            ze wszystkim bez pomocy męża (wraca bardzo późno).
                            Dzieci mnie nie terroryzują, zresztą łatwo tak mówić gdy się spędza ze swoimi
                            dziećmi ok. 3 godzin dziennie a nie co najmniej 12. Dodatkowo, jak juz
                            wcześniej wspominała jakąś mądra emama, takiemu "siedzeniu" w domu często
                            towarzyszy zmęczenie rutyną.
                            Poza tym pomyśl, pracujesz 5-6 dni w tygodniu, wieczorami i w weekendy chyba
                            nie? Więc robisz wtedy co innego, i nieważne, że są to inne obowiązki, po
                            prostu zajmujesz się czymś innym i przebywasz w innym otoczeniu. Nie jesteś z
                            dziećmi w domu bez przerwy 7 dni w tygodniu. Jak sama przyznałaś poszłaś do
                            pracy kiedy dzieci były bardzo malutkie, więc co możesz wiedzieć o "siedzeniu"
                            w domu z dziećmi??? A przecież o tym pisze autorka wątku.I krytykuje ją osoba,
                            która nie ma dzieci. A Ty, która nigdy nie siedziałaś w domu z dzieckiem
                            większym od roczniaka krytykujesz mnie.
                            Może nie chciałaś być niemiła, ale byłaś i dodatkowo złośliwa w poście o
                            terrorze i targaniu 15,5kg. Do szkoły mam 200m, jeśli wybieram się jeszcze na
                            zakupy biorę wózek, ale jeśli muszę wejść do szkoły, np. na drugie piętro nie
                            robię tego, bo musiałbym zostawić wózek przed szkołą. Czy teraz moje
                            wyjaśnienie jest wystarczająco dokładne? Aha, jeszcze jedno, dzieci
                            rzeczywiście mogą Cię nie terroryzować, ale z jednego prostego powodu. Nie mają
                            kiedy. Za mało z Toba przebywają.
                            Podawanie za przykład znajomych jest śmieszne, tak samo jak wypowiadanie się
                            ze "znawstwem" na temat czegoś czego w ogóle się nie przeżyło.
                            To, tak jak bym ja udzielała Ci porad na temat Twojej pracy, opierając się na
                            doświadczeniu moich koleżanek.
                            Gdy Twoje dziecko pójdzie do szkoły będziesz mogła powiedzieć, że mamy podobne
                            doświadczenia.
                            Paradoksalnie gdy pracowałam znaleźli się chętni by zająć się dzieckiem a ja
                            mogłam pójść na kurs, do koleżanki, itd. A teraz niektórzy myślą tak jak Ty,
                            siedzi w domu, nic nie robi, więc nie trzeba jej pomagać. To myślenie jest
                            niesprawiedliwe, ale zrozumieć to mogą tylko te mamy, które "siedzą" w domu i
                            opiekują się dziećmi. A osoby, które po macierzyńskim poszły do pracy nie mają
                            na ten temat zielonego pojęcia.
                        • 18_lipcowa Re: do lipcowej 09.10.05, 09:32
                          pade napisała:

                          > Wiesz co, wyobraź sobie, że skończyłam studia i pracowałam mając dziecko.

                          I co z tego? Myślisz że to jakis wyczyn. U mnie na studiach byłam jedną z
                          niewielu bezdzietnych ,reszta to mamy które umiały się po prostu zorganizowac.
                          Ba, często były lepiej przygotowane niż ja.

                          > Praca to odpoczynek od domu i dzieci i nie próbuj mi wmawiać, ze jest
                          inaczej,
                          > wiem, że na tym forum są matki, które przyznaja mi rację.
                          > Co to znaczy masz to samo i jeszcze pracujesz? To znaczy, ze jesteś w dwóch
                          > miejscach naraz?
                          > Nie robisz tego samego co ja, bo wracasz do domu dajmy na to o 17, po drodze
                          > robisz zakupy, albo i nie, gotujesz obiad, albo masz już ugotowany ( z
                          > poprzedniego dnia), zajmujesz się dziećmi, kładziesz je spać, poprasujesz,
                          > pozmywasz i pouczysz się troszkę. Generalne porządki i zakupy robisz w
                          sobotę,
                          > wiekszością obowiązków dzielisz się z mężem.

                          No własnie w tym problem że ja nic nie musze robić, mogę chcieć coś zrobić.
                          Takie życie wybrałam i przynajmniej nie narzekam że nie mam czasu.

                          > Ja to wszystko przerabiałam, więc nic nowego mi nie powiedziałaś, jedynie
                          mnie
                          > wkurzyłaś zarozumialstwem. Czasami musiałam jechać do pracy i w sobotę i w
                          > niedzielę, a jak dziecko było chore to jechałam do pracy wieczorem i
                          zabierałam
                          >
                          > papiery do domu.
                          > Wydaje Ci się, że jestem leniem? Albo niezorganizowaną osobą?
                          > Za szybko wyciągasz wnioski, albo masz za wygodne życie.

                          No i?Co to znaczy ZA WYGODNE zycie?

                          > A jeśli chodzi o ubranie i fryzurę-nie chodzę po synka w kostiumikach i w
                          > schludnym koczku, to miałam na myśli.
                          > Za nim weżmiesz kogoś za niedojdę zastanów się troszkę.
                          > Na książki też mam czas, właśnie czytamsmile
                          >
                          • pade To nie było do Ciebie lipcowa 09.10.05, 09:35
                            ale chyba nie doczytałaś, do Ciebie był post wyżej.
                            a odpowiedzi no i co? albo sama sobie takie zycie wybrałam są nie na temat i na
                            poziomie przedszkola.
                            • 18_lipcowa Re: To nie było do Ciebie lipcowa 09.10.05, 09:41
                              pade napisała:

                              > ale chyba nie doczytałaś, do Ciebie był post wyżej.
                              > a odpowiedzi no i co? albo sama sobie takie zycie wybrałam są nie na temat i
                              na
                              >
                              > poziomie przedszkola.

                              Dlaczego? Odniosłam to do tych zakupów, przedszkola, poczty, latania z
                              rozwianym włosem, obiadu itp. Ja tego robić nie muszę. Mogę, ale nie musze.
                              Odpowiada mi to bo takie zycie wybrałam. Bez dzieci, póki co- bez wariactwa,
                              bez obowiązków. pasuje mi to, mam czas na siebie i jestem zadowolona.
                              • pade Re: To nie było do Ciebie lipcowa 09.10.05, 09:46
                                ale rozmowa w tym wątku dotyczy sytuacji autorki czyli obowiązków domowych i
                                wychowywania dzieci, tak trudno to zrozumieć?
                                Ty tego robić nie musisz, owszem i wcale Ci nie zazdroszczę, ale co ma piernik
                                do wiatraka?
                                A ja Ciebie prosiłam żebyś w moim rozkładzie dnia znalazła mi czas na ploty, i
                                czekam na odpowiedź.
                                • 18_lipcowa Re: To nie było do Ciebie lipcowa 09.10.05, 09:51
                                  pade napisała:

                                  > ale rozmowa w tym wątku dotyczy sytuacji autorki czyli obowiązków domowych i
                                  > wychowywania dzieci, tak trudno to zrozumieć?

                                  No wlasnie rozmowa zeszła na rózne tory.

                                  > Ty tego robić nie musisz, owszem i wcale Ci nie zazdroszczę, ale co ma
                                  piernik
                                  > do wiatraka?
                                  > A ja Ciebie prosiłam żebyś w moim rozkładzie dnia znalazła mi czas na ploty,
                                  i
                                  > czekam na odpowiedź.
                                  >
                                  Ja bym znalazła o ile bym chciała.
                      • pade tytuł miał brzmieć do spacey1 08.10.05, 23:50
                        a spocona jestem dlatego, że targam 15,5kg, widzę, że niedokładnie
                        przeczytałaśsmile
                        • spacey1 Re: tytuł miał brzmieć do spacey1 09.10.05, 00:13
                          No właśnie nie zrozumiałam tego. Nie używasz wózka?
                          Nie ironizuję, ale ja też prowadzałam dwójkę dzieci do żłobka, mała miała 2
                          latka i synek niecałe 4. On oczywiście na nogach od 2 roku życia, a ona w wózku
                          dość długo (właśnie ze względu na logistykę tzw). Pewnie nie chce siedzieć w
                          wozie? Faktycznie byłoby mi trudno, gdybym ulegała terrorowi dzieci.
                          Nie no, podziwiam szczerze - nosić 15,5 kg na rękach do szkoły. Jak daleko?
              • wisienka78 Re: lipcowa nie rozśmieszaj.... 08.10.05, 17:39
                z dwójką dzieci i widze jak sie poświęca... nawet normalne umycie twarzy z rana
                >
                > i ząbków jest prawie nie wykonalne bo dzieci bunują w łazience i uwieszaja sie
                > nóg! a wyjście z dwojgiem małych dzieci po zakupy do sklepu to normalnie według
                >
                > mnie to jak wejść na Mont Ewerest POZDRAWIAM!

                Dokładnie, istna prawda!
    • 18_lipcowa Plastikowe rączki. 08.10.05, 17:29
      leń albo brak organizacji.
      Nie pracujesz bo nie ma pracy. Ok niech Ci będzie - nie ma. Jesteś
      usprawiedliwiona.
      Nie masz czasu zająć się dziećmi ani domem to co Ty cały dzień robisz?

      Moja znajoma, mama 2 dzieci, jedno maleńkie, drugie 2 latka ma posprzątane w
      domu bo robi to gdy dzieci śpią. Albo kładzie jedno do tego...hmm jak się
      nazywa ta klatka dla dziecka? - i sprząta. Dzieciak krzyczy? Trudno, niech
      krzyczy.

      Śmieszy mnie tłumaczenie że nic nie wiem, że to teoria. Kilka dni temu
      zajmowałam się 2 dzieci. Zdązyłam posprzątać, wyjśc z bachorkami i jeszcze tak
      je zmęczyć żeby zasnęły a ja spokojnie poczytałam ksiązkę.
      Męczące to było,ale dałam rade.
      Mam koleżanke ktora tak samo - dzieci zajęte sobą, robi weszystko by te chwile
      maksymalnie wykorzystać.
      Moja mama to samo- między mną a bratem jest 2 lata róznicy. Pracowała, obiad
      był, czysto było, a my zajmowalismy sie sami sobą.

      Niech nikt mi nie mówi że nie mozna bo można, lepiej siedzieć, marudzić niż
      wziąć du...ę w troki i coś w koncu zrobić.
      • e_r_i_n Re: Plastikowe rączki. 08.10.05, 17:36
        18_lipcowa napisała:

        > Nie masz czasu zająć się dziećmi ani domem to co Ty cały dzień robisz?

        Dziewczyno, ale czytaj Ty ze zrozumieniem. Ona sie wszystkim zajmuje, ale nie
        tak dokladnie i dobrze, jakby chciala. Po prostu. Bo zrobic wszystko perfect
        i perfekcyjnie zajac sie dziecmi do tego juz tak latwo nie jest.

        > Dzieciak krzyczy? Trudno, niech krzyczy.

        No tak, dzieciak pokrzyczy, ale czysto bedzie. Trafny wybor smile

        > Męczące to było,ale dałam rade.

        Raz na jakis czas kazdy by dal rade. Ona taki dzien ma co dzien. Pomijam juz
        fakt, ze rutyna moze dobic najwiekszego entuzjaste siedzenia w domu z dziecmi.

        > Moja mama to samo- między mną a bratem jest 2 lata róznicy. Pracowała, obiad
        > był, czysto było, a my zajmowalismy sie sami sobą.

        A widzisz - a moja mama nie miala blysku w domu, ale za to zajmowala sie mna
        i moim rodzenstwem rewelacyjnie. Bo uwazala (i slusznie), ze dom to nie muzeum,
        duzo lepiej pojsc z dzieckiem na fajny spacer.
        • 18_lipcowa Re: Plastikowe rączki. 08.10.05, 17:40
          e_r_i_n napisała:

          > 18_lipcowa napisała:
          >
          > > Nie masz czasu zająć się dziećmi ani domem to co Ty cały dzień robisz?
          >
          > Dziewczyno, ale czytaj Ty ze zrozumieniem. Ona sie wszystkim zajmuje, ale nie
          > tak dokladnie i dobrze, jakby chciala. Po prostu. Bo zrobic wszystko perfect
          > i perfekcyjnie zajac sie dziecmi do tego juz tak latwo nie jest.
          >
          > > Dzieciak krzyczy? Trudno, niech krzyczy.
          >
          > No tak, dzieciak pokrzyczy, ale czysto bedzie. Trafny wybor smile
          >
          > > Męczące to było,ale dałam rade.
          >
          > Raz na jakis czas kazdy by dal rade. Ona taki dzien ma co dzien. Pomijam juz
          > fakt, ze rutyna moze dobic najwiekszego entuzjaste siedzenia w domu z dziecmi.
          >
          > > Moja mama to samo- między mną a bratem jest 2 lata róznicy. Pracowała, ob
          > iad
          > > był, czysto było, a my zajmowalismy sie sami sobą.
          >
          > A widzisz - a moja mama nie miala blysku w domu, ale za to zajmowala sie mna
          > i moim rodzenstwem rewelacyjnie. Bo uwazala (i slusznie), ze dom to nie
          muzeum,
          >
          > duzo lepiej pojsc z dzieckiem na fajny spacer.


          No wlasnie, więc na co ona narzeka tak naprawde?
          • e_r_i_n Re: Plastikowe rączki. 08.10.05, 17:44
            Pewnie na to, ze jest zmeczona - rutyna przede wszystkim, tak mysle.
            Ja po 3 miesiacach w domu, tym rytmem jesc, spacerek, spac, jesc, spacerek,
            w miedzyczasie wytrzec pupke, poczytac, umyc, przytulic, porysowac itd, itp
            mialam dosc. A jak diewczyna ma to od kilku lat, to sie jej dziwie.
            I pewnie tez ma dosc tego, ze chcialaby, zeby bylo idealnie (tak jak Ty to
            teoretycznie przedstawiasz), a wie, ze w prktyce to takie latwe nie jest.
          • musia2002 Re: Lipcowa jak zwykle... 09.10.05, 04:55
            ekspert w kazdej dziedzinie.W tym watku tak sie wypowiedzialas jakbys bedac
            ginekologiem probowala leczyc zeby.Nie masz pojecia jak czekam az urodzisz
            dziecko,a maz pojdzie z kuplami na piwo.Powodzenia-lipcoweczko.
            • 18_lipcowa Re: Lipcowa jak zwykle... 09.10.05, 09:35
              musia2002 napisała:

              > ekspert w kazdej dziedzinie.W tym watku tak sie wypowiedzialas jakbys bedac
              > ginekologiem probowala leczyc zeby.


              Nie masz pojecia jak czekam az urodzisz
              > dziecko,a maz pojdzie z kuplami na piwo.Powodzenia-lipcoweczko.

              Serio ? Tak Cię to podnieca? Napisałaś to jakbyś mi źle życzyła. Błe
              nieładnie.Nie doczekasz się chyba az ja urodzę.A jeśli nawet mąz bez przeszkód
              bedzie mogł isc na piwko, nie mam plastikowch rączek - napewno sobie poradzę.
              • musia2002 Re: Lipcowa jak zwykle... 09.10.05, 16:58
                Zobaczymy,zobaczymy.....
                Jestes strasznie pewna siebie-a to dobrze nie wrozy....
                • 18_lipcowa Re: Lipcowa jak zwykle... 09.10.05, 17:29
                  musia2002 napisała:

                  > Zobaczymy,zobaczymy.....
                  > Jestes strasznie pewna siebie-a to dobrze nie wrozy....
                  >

                  A może to po prostu kogoś drażni? Czy to coś złego być pewnym siebie?
      • milka_milka Re: Plastikowe rączki. 08.10.05, 17:52
        Ile czasu zajmowałaś się tymi dziećmi? Dzień, dwa? A gdybyś miała to pomnożyć
        razy 12 miesięcy? Głupoty gadasz i tyle. A, zapomniałam, Ty wszystko wiesz
        najlepiej: wychowujesz dzieci, których nie masz, znasz się na pieluchach,
        których nie używasz, super mądrze i odpowiedzialnie prowadzisz samochód,
        chociaż wg. Twojego wieku prawo jazdy masz raptem kilka lat. Pozazdrościć
        dobrego zdania na swój temat.
        • 18_lipcowa Re: Plastikowe rączki. 09.10.05, 09:26
          milka_milka napisała:

          > Ile czasu zajmowałaś się tymi dziećmi? Dzień, dwa? A gdybyś miała to pomnożyć
          > razy 12 miesięcy? Głupoty gadasz i tyle. A, zapomniałam, Ty wszystko wiesz
          > najlepiej: wychowujesz dzieci, których nie masz, znasz się na pieluchach,
          > których nie używasz, super mądrze i odpowiedzialnie prowadzisz samochód,
          > chociaż wg. Twojego wieku prawo jazdy masz raptem kilka lat. Pozazdrościć
          > dobrego zdania na swój temat.

          Noo z tym autem to trafiłaś. Jakbyś dobrze policzyła,o ile umiesz to prawko
          mogę mieć już od 8 lat, a to dużo.
          Co do dzieci- tak nie mam pojęcia jak się nimi zajmowac, ale WIDZĘ u róznych
          ludzi że MOZNA zrobić wszystko w domu i zając sie dziecmi.
          • milka_milka Re: Plastikowe rączki. 09.10.05, 15:01
            Liczyć umiem, a to ,że masz nawet od ośmiu lat prawo jazdy, nie znaczy, że od
            osmiu lat jeździsz i masz doświadczenie. I w ogóle, radzę Ci, załóż sobie forum
            z ekspertem "Odpowiem na każde pytanie, bo jestem najmądrzejsza". Denerwujesz
            mnie, bo notorycznie wymądrzesz się na temty, o których nie masz pojęcia.
            • 18_lipcowa Re: Plastikowe rączki. 09.10.05, 16:48
              milka_milka napisała:

              > Liczyć umiem, a to ,że masz nawet od ośmiu lat prawo jazdy, nie znaczy, że od
              > osmiu lat jeździsz i masz doświadczenie. I w ogóle, radzę Ci, załóż sobie
              forum
              >
              > z ekspertem "Odpowiem na każde pytanie, bo jestem najmądrzejsza". Denerwujesz
              > mnie, bo notorycznie wymądrzesz się na temty, o których nie masz pojęcia.


              to mnie wygaś.
      • wisienka78 Re: Plastikowe rączki. 08.10.05, 18:03
        18_lipcowa napisała:

        > leń albo brak organizacji.
        > Nie pracujesz bo nie ma pracy. Ok niech Ci będzie - nie ma. Jesteś
        > usprawiedliwiona.
        > Nie masz czasu zająć się dziećmi ani domem to co Ty cały dzień robisz?
        >
        > Moja znajoma, mama 2 dzieci, jedno maleńkie, drugie 2 latka ma posprzątane w
        > domu bo robi to gdy dzieci śpią. Albo kładzie jedno do tego...hmm jak się
        > nazywa ta klatka dla dziecka? - i sprząta. Dzieciak krzyczy? Trudno, niech
        > krzyczy.

        Jakbym trzymała moje dzieci w kojcu, gdy były mniejsze też bym miała posprzątane, ale moje poznawały świat i dużo się uczyły podczas gdy w kojcu siedziałyby zamknięte i płakały.
        Wolałam mieć zadowolone dzieci i trochę bałaganu w domu. Ale jak kto woli.

        > Śmieszy mnie tłumaczenie że nic nie wiem, że to teoria. Kilka dni temu
        > zajmowałam się 2 dzieci. Zdązyłam posprzątać, wyjśc z bachorkami i jeszcze tak
        > je zmęczyć żeby zasnęły a ja spokojnie poczytałam ksiązkę.
        > Męczące to było,ale dałam rade.

        Widzisz, sama stwierdziłaś, że to było męczące. No, ale dałaś radę, gratulacje!
        Raz na jakiś czas każdy da radę.
        A gdybyś miała tak codziennie, to uważasz, że każdy dzień wyglądałby tak samo jak ten, kiedy po raz pierwszy zajmowałaś się dziecmi?
        Ale robiąc to tak rzadko jak Ty, coż możesz wiedzieć o takiej codzienności, Ty wiesz, że na drugi dzień sobie odpoczniesz, wyśpisz się, odbbijesz sobie ten ciężki dzień a autorka wątku niestety będzie miala to samo.


        > Mam koleżanke ktora tak samo - dzieci zajęte sobą, robi weszystko by te chwile
        > maksymalnie wykorzystać.
        > Moja mama to samo- między mną a bratem jest 2 lata róznicy. Pracowała, obiad
        > był, czysto było, a my zajmowalismy sie sami sobą.
        >
        > Niech nikt mi nie mówi że nie mozna bo można, lepiej siedzieć, marudzić niż
        > wziąć du...ę w troki i coś w koncu zrobić.
        >
        >
      • milka_milka Re: Plastikowe rączki. 09.10.05, 08:57
        "Moja mama to samo- między mną a bratem jest 2 lata róznicy. Pracowała, obiad
        > był, czysto było, a my zajmowalismy sie sami sobą."
        Cóż, zaczynam rozumieć Twoją postawę w stosunku do dzieci i rodziny.
        Wg. mnie czas poświęcony dzieciom i ich wychowanie jest o wiele ważniejszy niż
        sprzątanie i obiad. Najlepiej jest oczywiście znależć złosty środek, ale czasem
        to niemożliwe. A wsadzanie dziecka do kojca, i niech krzyczy, kojarzy mi się
        raczej z hodowlą dzieci niż wychowaniem.
        • 18_lipcowa Re: Plastikowe rączki. 09.10.05, 09:37
          milka_milka napisała:

          > "Moja mama to samo- między mną a bratem jest 2 lata róznicy. Pracowała, obiad
          > > był, czysto było, a my zajmowalismy sie sami sobą."
          > Cóż, zaczynam rozumieć Twoją postawę w stosunku do dzieci i rodziny.
          > Wg. mnie czas poświęcony dzieciom i ich wychowanie jest o wiele ważniejszy
          niż
          > sprzątanie i obiad. Najlepiej jest oczywiście znależć złosty środek, ale
          czasem
          >
          > to niemożliwe. A wsadzanie dziecka do kojca, i niech krzyczy, kojarzy mi się
          > raczej z hodowlą dzieci niż wychowaniem.


          No własnie nie rozumiesz. My zajmowalismy sie sami sobą - czytaj jak wiele
          dzieci bawilismy się. Nie widzę nic złego w tym ze rodzenstwo się razem bawi a
          mama się nie wtrąca.
          Czas mama mi poświecała, tyle ile mogła.
          A ja nie pisałam o hodowaniu dziecka w kojcu tylko o chwilowe umieszczenie go
          tam, po to zeby coś zrobić.
        • 18_lipcowa Re: Plastikowe rączki. 09.10.05, 09:38
          milka_milka napisała:

          > "Moja mama to samo- między mną a bratem jest 2 lata róznicy. Pracowała, obiad
          > > był, czysto było, a my zajmowalismy sie sami sobą."
          > Cóż, zaczynam rozumieć Twoją postawę w stosunku do dzieci i rodziny.
          > Wg. mnie czas poświęcony dzieciom i ich wychowanie jest o wiele ważniejszy
          niż
          > sprzątanie i obiad. Najlepiej jest oczywiście znależć złosty środek, ale
          czasem
          >
          > to niemożliwe. A wsadzanie dziecka do kojca, i niech krzyczy, kojarzy mi się
          > raczej z hodowlą dzieci niż wychowaniem.


          Mniej wiecej było to tak że jak matka chciała zrobić obiad to sadzała nas i się
          bawilismy razem. Fajnie. Jak juz ten obiad zrobiła - zajmowała się nami.I nikt
          ryja nie darł jak został na 30 minut sam z bratem w drugim pokoju.
          Świetna organizacja.
    • berecik7 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 18:27
      Lipcowa, świetnie, że zabierasz głos, ale każda dyskusja, w której
      uczestniczysz, jest dość trudna do śledzenia, bo wciąż cytujesz wypowiedzi
      innych, przez co wątek staje się długi ponad miarę i w końcu już nie wiadomo,
      kiedy mówisz ty, a kiedy inni.

      A propos rad dla autorki wątku:
      1. znajdź pracę, nawet jeśli niańka kosztowałaby całą twoją pensję. przeceiż
      pracy nie szuka się tylko ze względów finansowych. Poza tym, jesli nigdy nie
      zainwestujesz w siebie, zawsze będziesz skazana na dom.
      2. Mam wrażenie, że jesteś z tych kobiet, które wynajdują sobie dziwne
      obowiązki. Nie rozumiem , co to znaczy składać ubranka. Po prostu ściagam je z
      suszarki i wrzucam do szuflady. Owszem, jest to mało estetyczne i
      bałaganiarskie, no ale coś za coś. Wiem, że dom to takie miejsce, w którym
      zawsze jest coś do zrobienia i człowiek wpada w takie błędne koło.
      • milka_milka Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 19:01
        Wybacz, ale co to za rada "znajdź pracę, nawet jeśli niańka kosztowałaby całą
        twoją pensję"?! To po co ma się dzieci? Rozumiem pójście do pracy, kiedy jest
        to konieczne ze wzg. finansowych, tzn. po opłaceniu niańki zostaje jeszcze na
        tyle znaczna kwota, która uzasadnia zostawienie dzieci na osiem godzin z obcą
        osobą. Ale iść do pracy i całą pensję oddać niańce? To kojarzy mi się raczej z
        ucieczką od dzieci niż inwestowaniem w siebie. Współczuję autorce wątku, bo
        wiem, jak ciężko może być z dziećmi w domu. Ja doradzałabym raczej umówienie
        się z którąś z np. babć na dwa razy w tygodniu na dwu-, trzygodzinną wizytę u
        dzieci. Nawet, jeśli wtedy nie wyjdzie w domu, można posprzątać, poprasować,
        zrobić coś na co normalnie nie ma czasu.
        • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 19:04
          Jesli dziewczyna CHCE isc do pracy, a nie idzie tylko dlatego, ze pensja
          poszlaby na opiekunke czy przedszkole, to MOIM zdaniem i tak warto isc - bo im
          dluzej bedzie siedziala w domu, tym mniejsze szanse na odpowiednie zarobki.
          A jak pojdzie do pracy, to szanse na lepsze zarobki (i lepsza prace) rosna.
          • milka_milka Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 19:06
            Wiesz, to już kwestia własnego uznania. Ja nie zdecydowałabym się na
            zostawienie dziecka z opiekunką, jeśli cała moja pensja miałaby na to pójść. Po
            prostu wolałabym zostać z dzieckiem.
            • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 19:07
              Oczywiscie, ze to sprawa indywidualna. I tez nie mowie o takim dylemacie,
              gdy ma sie dziecko kilkumiesieczne. Mam na mysli raczej sytuacje, gdy dziecko
              ma 2 -3 lata.
              • milka_milka Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 20:40
                No tak, ale młodsza córeczka autorki wątku ma chyba 7 miesięcy i wydaje mi się,
                że jest to wiek, w którym mozna zostawić dziecko z opiekunką tylko w wypadku
                absolutnej konieczności.
                • peggy1 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 08.10.05, 23:25
                  A ja nie uwazam zeby 7- miesieczne dziecko bylo za male zeby je zostawiac. Ja
                  swoje zostawiam (nie bez wyrzutow sumienia), ale ostatecznie wyszlo to
                  wszystkim na dobre. Praca to nie tylko finanse ale takze doswiadczenie. Na
                  poczatku cala pensja moze pojsc na opiekunke ale jak sie gdzies nie zalapiesz
                  to o awans i wyzsza pensje ciezko. A do lepiej platnej pracuy wymagaja
                  doswiadczenia.
                  Pojscie do pracy to dodatkowe obciazenie i dodatkowe zmeczenie, ale czesto
                  latwiej sie wowczas zorganizowac a i balagan "mniej w oczy kole".
                  Opieka nad nie swoimi dziecmi rozni sie tym, ze po tych kilku czy kilkunastu
                  czasem godzinach mozesz isc do domu i wziasc dluga ciepla kapiel a ja na taki
                  luksus rzadko moge sobie pozwolic. 15 miesieczny tajfun ktory juz praktycznie w
                  dzien nie sypia nie pozwala mi na to.
                  • ala67 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 00:09
                    peggy1 napisała:

                    > A ja nie uwazam zeby 7- miesieczne dziecko bylo za male zeby je zostawiac.

                    Ja mam dzieci ciut starsze, ale właśnie wróciłam od znajomych, którzy mają
                    dzieciątko 7 - miesięczne prawie. Maleństwo, kruszynka wtulona w rodziców,
                    potrzebująca bliskiego kontaktu z nimi jak kania dżdżu. Ja wiem, że dzieci są
                    różne, sama mam dwa egzemplarze bardzo różniące się od siebie, ale NIKT mi nie
                    wmówi,że takie malutkie dziecko jest dość duże, żeby zostawać na wiele godzin z
                    obcą, nie kochającą go osobą. Zgadzam się z Milką - powinno się to robić tylko
                    w stanie absolutnej konieczności.
                    Ja byłam bardzo szczęśliwa, że nie musiałam tego robić - ale rozumiem, że
                    czasem nie ma innego wyjścia.
                    • edytkus Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 06:31
                      Lipcowa:
                      >Moja mama to samo- między mną a bratem jest 2 lata róznicy. Pracowała, obiad
                      >był, czysto było, a my zajmowalismy sie sami sobą.

                      A co w tym czasie robil Wasz ojciec?!


                      Aricia, u mnie bylo to samo tyle ze z jednym dzieckiem. W koncu nie wytrzymalam siedzienia w domu
                      z uwieszonym diablatkiem i znalazlam prace. Teraz jest o wiele wiele lepiej smile i ja i dziecko bardziej
                      doceniamy czas spedzony razem.
                      • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 09:35
                        edytkus napisała:

                        > Lipcowa:
                        > >Moja mama to samo- między mną a bratem jest 2 lata róznicy. Pracowała, obi
                        > ad
                        > >był, czysto było, a my zajmowalismy sie sami sobą.
                        >
                        > A co w tym czasie robil Wasz ojciec?!

                        No jak co? PRACOWAŁ.
                        >
                        >
                        > Aricia, u mnie bylo to samo tyle ze z jednym dzieckiem. W koncu nie
                        wytrzymala
                        > m siedzienia w domu
                        > z uwieszonym diablatkiem i znalazlam prace. Teraz jest o wiele wiele
                        lepiej smile
                        > i ja i dziecko bardziej
                        > doceniamy czas spedzony razem.
                  • milka_milka Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 15:05
                    Przepraszam, ale to Ty uważasz, że wszystkim wyszło na dobre. Myślę, że Twoje
                    dziecko byłoby innego zdania. Ja sądzę, że dziecko w wieku 7 miesięcy ma
                    absolutne prawo do obecności matki i nic, poza absolutną koniecznoscią, nie
                    usprawiedliwia zostawiania takiego maluch z niańką.
          • balba_77 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 11:31
            e_r_i_n napisała:

            > Jesli dziewczyna CHCE isc do pracy, a nie idzie tylko dlatego, ze pensja
            > poszlaby na opiekunke czy przedszkole, to MOIM zdaniem i tak warto isc - bo
            im
            > dluzej bedzie siedziala w domu, tym mniejsze szanse na odpowiednie zarobki.
            > A jak pojdzie do pracy, to szanse na lepsze zarobki (i lepsza prace) rosna.



            O bardzo mądrze gadasz Erin wink
    • moofka Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 09:51
      aricia2 napisała:

      > Witajcie forumowiczki właśnie przeczytałam w "Dziecku" o spotkaniu jedenastu
      > z was.. i zazdroszczę wam poprostu:]. Mam 27 lat, nie pracuję bo pracy nie ma
      > i tyle. Ledwo wyrabiam się finansowo i bardzo mnie to stresuje. Najgorsze
      > jest to, że odbija się to na moim kontakcie z córeczkami (Amelka 2 lata i Ida
      > 7 miesięcy). Ciągle brakuje mi czasu, nie wyrabiam się nawet z domowymi
      > obowiązkami, to jeszcze bardziej mnie denerwuje. Odkurzam i zmywam z
      > dziewczynkami uwieszonymi moich nóg. Pięć razy składam te same ubranka, bo
      > dziewczynki mi "pomagają". Na szczęscie są zdrowe i dobrze się rozwijają, ale
      > wieczorem kiedy uda mi się umyć, a małe zasną wreszcie, dociera do mnie, że
      > nie mam czasu dla moich dzieci sad Rano zaczynam od początku, i siedzę jak ta
      > kura domowa i czuje że opadam z sił sad Mój mąż właściwie zamieszkał w pracy,
      > żeby nas utrzymać na jako takiej powierzchni. Tracę kontrolę nad swoim
      > życiem. Wiem że nie ma złotego środka, ale może mi coś podpowiecie.
      > Pozdrawiam.
      ________________________________________
      ja mysle, ze problem jest gdzie indziej a nie w braku organizacji smile
      Ty po prostu chcesz być gdzie indziej - w pracy moze, bo widze ze brak pracy
      tak cie frustruje
      a do parcy nie pojdziesz, bo jej dla mlodej matki dwojki dzieci nie ma
      i ja wierze, ze nie ma
      wiec jest to poniekad nie twoj wybor tylko okrytnego rynku pracy smile
      ale czy to powod, zeby uwazac, ze nie masz kontroli nad wlasnym zyciem?
      otrzasnij sie
      pomysl - jak krotki okres czasu w perspektywie calego Twojego zycia to
      dziecinstwo toich coreczek
      i ciesz sie, ze mozesz byc z nimi wlasnie teraz, kiedy jestes niezastapiona
      myslisz ze w pracy odnajdziesz sens zycia?
      tam dobrze, gdzie nas nie ma
      znajdz jak najwiecej plusów swojej sytuacji - jak masz problem jak pomogę smile))
      sama wychowujesz swoje dzieci, sama decydujesz o tym, jak wyglada twoj dzien,
      nie obchodza cie humory szefa,
      masz czas na odpoczynek, zabawy, gotowanie
      a ze czasem gary postają jeden dzien? phi
      a ze kosztem jedenj pensji? skoro jakos wiazecie koniec z koncem? tylko sie
      cieszyc
      dziewczynki podrosna, praca sie znajdzie
      a te lata juz nie wroca i jeszcze nieraz za nimi zateskinisz
      a lipcowa sie nie przejmuj
      niektorzy musza w tym tonie dosrac innym, zeby sobie humor poprawic
      ale - uwaznie sluchaj - co o Tobie mowia inni - tak naprawde mowia o sobie
      jak pisze moj ulubiony ojciec de Mello smile
    • kangurzyca2 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 10:33
      Po przeczytaniu wszystkich postó doszłąm do wniosku po prostu, że kobiety im
      wiecej mają czasu tym są gorzej zorganizowane. Nie wierzę, że dziecko 2 letnie
      umie się sobą zająć tylko 15 minut (jak któraś napisała) bzdura!Mam bardzo żywe
      dziecko, ale gdy skończył rok miał cały kufer zabawek i juz wterdy mogłam
      ugotować, wyprać, prasować, uczyć się, poczytać mu, pomalować z nim, wyjsć 2
      razy na spacer, na zakupy, na pocztę, codziennie do babci, zrobić mu drzemkę i
      samej odpocząć z nim, wysprzątać mieszkanie i wiele innych czynnosci i przez
      mysl by mi nie przeszło, że jest ciężko. Na pewno kobietom ,które chdzą do
      pracy jest ciężej, bo muszą czas ten nadrabiać i nie mogą kiedy chcą sobie
      usiąść. Druga rzecz: jak mozna pisać, że albo zajęćie sie dzieckiem albo
      ugotowanie obiadu. Bzdura! Żadna matka będąca w domu nie zajmuje się tylko i
      wyłącznie 24 h na dobę dzieckiem ,bo to nierealne i pisanie, ze lepiej mieć
      brudno to szczyt LENISTWA. Zresztą jest to niemozliwe, że mamusia siedzi na
      dywanie i cały dzień sie bawi klockami, misiami i czymś jeszcze. Więc
      nieposprzżtanie i nieugotowanie to nie jest żadne usprawiedliwienie. I
      podziwiem męża, który przychodzi z pracy do brudnego domu, bez obiadu. Moze
      potem stąd tyle rozwodów... Niewiem.
      • kangurzyca2 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 10:34
        Aha jeszcze coś: na nic nie mają siły i czasu, ale na internet mają czas.
        • moofka Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 10:40
          kangurzyca2 napisała:

          > Aha jeszcze coś: na nic nie mają siły i czasu, ale na internet mają czas.
          _________________________
          oooo to tak ja ja dzisiaj big_grinDDDDDDD
          • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 10:41
            moofka napisała:

            > oooo to tak ja ja dzisiaj big_grinDDDDDDD

            I ja wczoraj smile))
        • pade Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 10:45
          Przede wszystkim sprawdź godziny wpisów.
          A potem wyobraź sobie siebie, bez babci, z dodatkowym skrajnie odmiennym od
          posiadanego potomkiem.
          • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 10:51
            pade napisała:

            > Przede wszystkim sprawdź godziny wpisów.
            > A potem wyobraź sobie siebie, bez babci, z dodatkowym skrajnie odmiennym od
            > posiadanego potomkiem.


            Wiecie co...? Jeśli jest naprawde tak jak się pisze ,tzn że nie ma sie na nic
            czasu, czasu dla siebie, na odpoczynek, w domu ma się syf, non stop sie jest w
            biegu, non stop trzeba zajmowac się bachorem bo wrzeszczy, drze sie i nie umie
            sie sam zajac sobą to dziekuje losowi że nie wpadłam ani nie rzuciło mi sie na
            mózg i nie zaszłam planowanie.
            >
            • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 10:54
              Wiesz, jesli dla kogos bycie matka = bycie Matka - Polka, to owszem, dziekuj
              losowi wink
              Ja Matka - Polka nie jestem, nie bylam i nie bede. I owszem, mam czasem
              nieposprztane, a na forum siedze, obiadu w tygodniu nie gotuje zazwyczaj,
              bo dziecko je w przedszkolu, wiec musu nie ma - maz nie ma problemu z tym,
              ze zje jajecznice albo kanapke (i rozwodzic sie ze mna nie ma zamiaru), zyje
              tak, zeby mi bylo dobrze. A nie zeby ktos z boku nie powiedzial mi, ze len
              jestem.
              • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 11:00
                e_r_i_n napisała:

                > Wiesz, jesli dla kogos bycie matka = bycie Matka - Polka, to owszem, dziekuj
                > losowi wink
                > Ja Matka - Polka nie jestem, nie bylam i nie bede. I owszem, mam czasem
                > nieposprztane, a na forum siedze, obiadu w tygodniu nie gotuje zazwyczaj,
                > bo dziecko je w przedszkolu, wiec musu nie ma - maz nie ma problemu z tym,
                > ze zje jajecznice albo kanapke (i rozwodzic sie ze mna nie ma zamiaru), zyje
                > tak, zeby mi bylo dobrze. A nie zeby ktos z boku nie powiedzial mi, ze len
                > jestem.

                No widzisz, masz jak chcesz, nie czujesz presji, ale czytam niektóre posty to
                mnie strach przed zyciem rodzinnym i małzenskim zalewa.
                Zobacz sama jak moze widzie to osoba taka jak ja: kredyty, brak kasy, brak
                pracy, marny 1000 zł na 3 osobową rodzinę, wynajęta kawalerka albo kąt przy
                rodzicach, mąz albo pije, albo wyzywa, albo umawia się z laskami z netu, do
                tego diaboliczni tesciowie, do tego wrzeszczące bachory uczepione cyca albo
                spódnicy, nieuczesana, nieumalowana matka latająca z wywieszonym jęzorem...No
                przecież to strach rodzinę zakładać.
                • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 11:04
                  Kochana, to Ty jezcze nie wiesz, ze na forum pisze sie, jak sie ma problem?
                  Jak jest ok (albo powaznych problemow nie ma - bo jakies to kazdy, przyznasz,
                  ma), to sie na forum nie zali?
                  Owszem, czytajac forum i nie majac tego na uwadze mozna sobie taki obraz zycia
                  rodzinnego stworzyc. Ale generalnie tak nie jest.
                  Na pare tysiecy (zapewne) uzytkowniczek jedynie jakis procent ma takie
                  problemy, o jakich piszesz (albo ma gorszy dzien i sie po prostu wyzalic musi).
                  Reszta sobie powoli zyje - i nie pisze o tym, bo nudne by bylo czytac co chwila
                  posty - dobrze mi, nie mam na co narzekac itd.

                  Poza tym zycie rodzinne to wyrobienie jakiegos schematu. Jak ktos daje soba
                  pomiatac, zyje tylko po to, zeby spelniac zyczenia/oczekiwania innych, to potem
                  ma tego dosc. Ale Ty chyba do takich osob nie nalezysz, wiec spokojnie.
            • pade Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 11:07
              A czy ja gdzieś napisałam , że mam syf, albo, że mam bachory?
              • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 11:10
                pade napisała:

                > A czy ja gdzieś napisałam , że mam syf, albo, że mam bachory?

                Nie. To ja napisałam przecież.
      • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 10:40
        kangurzyca2 napisała:

        > Nie wierzę, że dziecko 2 letnie umie się sobą zająć tylko 15 minut

        No to uwierz. Halo, halo - dzieci sa rozne. Moje tak naprawde samo sobie
        zajecia wymyslalo w wieku lat prawie 3 - wczesniej owszem, zajecia na 15 minut
        i to pod nadzorem, bo pomysly rozniaste to byly.

        > Druga rzecz: jak mozna pisać, że albo zajęćie sie dzieckiem albo ugotowanie
        > obiadu.

        Jak sie jest w domu, to ugotowac trzeba - chociazby dla dziecka.
        Ale juz zetrzec kurzu codziennie i poprasowac wszystkich upranych ubran -
        niekoniecznie. I nie chodzi tu o fakt, ze sie caly czas dzieckiem zajmuje,
        tylko o to, ze nie wsadze wyjacego dziecka do kojca, zeby w tym czasie na blysk
        wysprzatac mieszkanie.

        > I podziwiem męża, który przychodzi z pracy do brudnego domu, bez obiadu. Moze
        > potem stąd tyle rozwodów... Niewiem.

        Niom. Sluzace sie buntuja i odchodza od mezow, ktorzy tylko oczekuja. I maja
        racje wink
      • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 10:43
        kangurzyca2 napisała:

        > Po przeczytaniu wszystkich postó doszłąm do wniosku po prostu, że kobiety im
        > wiecej mają czasu tym są gorzej zorganizowane. Nie wierzę, że dziecko 2
        letnie
        >
        > umie się sobą zająć tylko 15 minut (jak któraś napisała) bzdura!Mam bardzo
        żywe
        >
        > dziecko, ale gdy skończył rok miał cały kufer zabawek i juz wterdy mogłam
        > ugotować, wyprać, prasować, uczyć się, poczytać mu, pomalować z nim, wyjsć 2
        > razy na spacer, na zakupy, na pocztę, codziennie do babci, zrobić mu drzemkę
        i
        > samej odpocząć z nim, wysprzątać mieszkanie i wiele innych czynnosci i przez
        > mysl by mi nie przeszło, że jest ciężko. Na pewno kobietom ,które chdzą do
        > pracy jest ciężej, bo muszą czas ten nadrabiać i nie mogą kiedy chcą sobie
        > usiąść. Druga rzecz: jak mozna pisać, że albo zajęćie sie dzieckiem albo
        > ugotowanie obiadu. Bzdura! Żadna matka będąca w domu nie zajmuje się tylko i
        > wyłącznie 24 h na dobę dzieckiem ,bo to nierealne i pisanie, ze lepiej mieć
        > brudno to szczyt LENISTWA. Zresztą jest to niemozliwe, że mamusia siedzi na
        > dywanie i cały dzień sie bawi klockami, misiami i czymś jeszcze. Więc
        > nieposprzżtanie i nieugotowanie to nie jest żadne usprawiedliwienie. I
        > podziwiem męża, który przychodzi z pracy do brudnego domu, bez obiadu. Moze
        > potem stąd tyle rozwodów... Niewiem.


        No i toż to ja pisałam o tym własnie. Tylko mnie zbluzgały bo ja dzieci nie mam
        i nie wiem.
        Co do tego męza to się nie zgodze, ale poza tym- masz racje.
      • madami Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 19:44
        Mój dwulatek zostawiony ja parę sekund sam w pokoju już wspinałs się na szafę i
        urządzał sobie skoki. Bałam się wyjść do toalety bo mojemu super zywemu i
        pomysłowemu synkowi dziwne rzeczy przychodziły do głowy, co z tego, że
        niebezpieczne przednioty pochowane, kontakty i okna zabezpieczone jak dziecko
        wspina się na kanapę i próbuje fikać koziołki. AAA Fakt, powinnam pozbyć się
        szaf, regałów, komód, głupia i leniwa ze mnie matka i w dodatku bezmyślna, może
        wyszucić kanapę i spać na gołej podłodze? Zasłony poobrywane bo mały postanowił
        się na nich trochę powieszać - to wtedy gdy myłam głowę, higiena ważna jest
        nie? Dywan zasikany, i obsrany - kiedyś ściągnął pieluchę i zrobił kupę w
        kąciku - próbowałam ugotować obiad, przez pewnie czas nie mogliśmy dojść co tak
        śmierdzi. Dwa lata - najgłupsze wiek bo dziecko jeszcze nie rozumie twoich
        tłumaczeń, wszytskiego jest ciekawe, próbuje się fizycznie, prawdę mówiąc
        wspominam ten okres jako bardzo ciężki a miałam pomoc w postaci męża i babci -
        nasze dziecko potrafiło wykończyć w ciągu jednego dnia 3 dorosłe osoby wink Z
        niemolakiem niepełzającym troszkę łatwiej, łatwiej zainteresowac go czymś na
        dłużej, tak samo jak łatwiej z 4 latkiem, który już spokojnie zajmuje się sobą.
    • lila1974 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 11:45
      Dyskusja się wywiązała nie lada smile

      Mam 2 dzieci (4l i 14 mcy) - dziewczynki są niesamowicie żywe. Do tego Kornelka
      to mamusi cycuś i chodzi po mieszkaniu uczepiona moich nóg. Ja pracuję i mąż
      dosyć długo pracuje oraz wyjeżdża w delegacje, babcie i dziadkowie są 40 i 110
      km ode mnie. Do tego dostaję często zlecenia na komputer, dodatkowa praca,
      którą wykonuję dla rodziny i właściwie bardziej dla własnej satysfakcji niż
      korzyści finansowej. Na brak zajęć nie mogę narzekać a jednak nie uskarżam się
      zbytnio na swój los. Myślę, że wynika to z faktu, że potrafię znaleźć
      rozwiązanie na większość kłopotów. Mam w miarę czysto w domu, bo przecież
      mieszkanie nie musi codzień wyglądać jak z żurnala. Raczej nie prasuję, wolę
      rzeczy poskładać do szafek i wyprasować parę sztuk odzieży, gdy jest mi
      potrzebna niż całą górę za jednym zamachem. Nie mam dywanów, więc odpada
      odkurzacz i strae związany z pilnowaniem dzieci, by czegoś nie rozlały lub
      pokruszyły. W razie brudu na podłodze zamiatam, myję co zajmuje mi 5-10 min. W
      tygodniu przeważnie gotuję zupy, bo starczają na 2-3 dni i mało z nimi roboty.
      Ewentualne drugie dania również są mało pracochłonne. Jeśli widzę potrzebę
      gruntownych porządków, to dzielimy się z mężem obowiązkami w któryś z naszych
      wspólnych wolnych dni lub umawiam się z sąsiadką, że podrzucę jej Konstancję na
      2 godzinyki, a wzamian ona później mi podrzuci Asię. Zakupy bieżące robię albo
      w trakcie spaceru albo proszę sąsiadkę o zerknięcie na moje dzieci a ja w 20
      min jestem po sprawunkach. Duże zakupy raz na jakiś czas robi mąż.

      Nie powiem, wszystko dałoby się zrobić lepiej i składniej, gdyby dziewczynki
      zajęły się sobą i zostawiły matkę w spokoju ale tak się nie da smile One też mnie
      potrzebują. Nawet kosztem garów w zlewie, wolę wyjść z nimi na dwór, choćby i
      na kilka godzin, bo one są szczęśliwe i grzeczniejsze, a potem szybciej
      usypiaja. Koniczynkę zresztą da się już wrobić w niektóre prace domowe na
      zasadzie zabawy.
      Aaaa jeszcze jeździmy 2 x w tyg na rytmikę.
      Są dni, że mimo wszystko padam na twarz. Nie maltretuję się jednak wtedy myślą,
      że jestem beznadziejna. Praca ratuje moją psychikę, choć zdarza się, że muszę
      na nockę zabrać dzieci, bo mąż w delegacji lub późno wróci.

      Jedyne czego żałuję, że nie mogę wyjść na fitnes, ale właściwie winne moje
      lenistwo. Przecież mogłabym pobiec na salkę rano, jeśli mąż ma na 12:00 lub
      wieczorem, jeśli wróci wcześniej.

      Rozpisałam się tu strasznie. Chodzi mi przede wszystkim o to, że na prawdę
      wszystko jest kwestią organizacji i podejścia do sprawy. Chociaż odkąd
      wciągnęło mnie forum, czas umyka mi przez palce (żeby nie było, dziewczynki są
      teraz na spacerze ze swoim wujostwem).

      Nie załamuj się! Zastanów się uczciwie dlaczego brakuje Ci czasu. Pomyśl, jak
      możesz zorganizować dzień, by na wszystko znaleźć odpowiednią porę. Gdy dzieci
      pójdą spać ugotuj obiad na kolejne 2 dni i ogarnij z grubsza mieszkanie.
      Bałagan. który robią dzieci to nic takiego, a brudu można się pozbyć dość
      szybko.
      Nie musisz być idealna, doskonała w każdym calu.




      • e_r_i_n Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 11:47
        lila1974 napisała:

        > Nie musisz być idealna, doskonała w każdym calu.

        No i to jest kwintesencja, nasza madra, idealna Lileczko smile
        • nadja11 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 14:22
          Nie wiem czy znajdzie sie tu osoba która otwarcie przyzna ze internet pochłania
          ją w takim stopniu ze cierpią na tym obowiązki domowe, ja mówie o tym otwarcie
          a sądząc po ilosci wypowiedzi na forum i wybitnej aktywnosci wielu emam
          zmasowany atak jaka to jestem wyrodna byłby czystą hipokryzją.
          Przyznaje ze gdybym ograniczyła dostep do sieci byłabym zorganizowana o wiele
          lepiej , byłabym bardziej efektywna i wydolna domowo.Ale tysiac razy bardziej
          wole byc kurą internetową niż domową bo 24 godzinna praca na etacie mamy
          sprzataczki i kucharki moze doprowadzic do skrajnego załamania nerwowego.
          Stwierdziłam wiec ze mam dosc kieratu , czynnosci które konca nie
          mają,porzuciłam wiec caodzienne sprzatanie( bo jeszcze jakis czas temu bałagan
          irytował mnie do tego stopnia ze autentycznie całymi dniami chodziłam za 2
          letnim dzieckiem ze szmatą )Teraz porzuciłam codzienne pucowanie i robie
          generalne mega porzadki raz w tygodniu.Kupiłam całą serie płyt z Teletubisiami
          za ktorymi moj 2 latek przepada wiec gdy mam ochote na relax w wannie ,ksiazke
          czy poprostu chwile dla siebie odpalam DVD.Gotuje zrywami bardzo zadko ,raczej
          tylko przygotowuje posiłki dla dziecka, gotuje mąz. Prasuje stertami gdy
          uzbiera sie wieksza ilosc ale na to tez potrzeba czasu wiec robie to stosunkowo
          zadko.Jednym słowem odpusciłam i zyje mi sie o wiele lepiej.Jedyne ograniczenie
          wynikające z macierzynstwa to dla mnie tak naprawde brak mozliwosci
          samodzielnego wyjscia z domu to przyznaje dobija mnie bardzo.
        • edycia274 aricia 11.10.05, 08:28
          napisalalm na p. gazetowa
    • faceeet Jestes zwyczajnie niezorganizowana... 09.10.05, 14:46
      Podobna sytuacja zachodzi czesto w firmach. W miare jak dywersyfikuja one
      dzialalnosc i "rozrastaja sie" zarzad zaczyna tracic kontrole nad firma, co
      prowadzic moze do problemow.

      1) Powinnas zmienic styl zarzadzania domem - zanim maz zmieni zarzad...

      2) Skoncentrowac sie na tych dziedzinach w ktorych posiadasz przewage
      konkurencyjna, a reszte zredukowac/odrzucic lub przekazac w outsorcing...

      3) Powinnas rozpisac sobie na kartce jakie poszczegolne zadania maja
      priorytety. Zadania z niskim priorytetem powinny byc wykonywany przy okazji, by
      nie zabierac zasobow...
      Ustalajac zadania kieruj sie logika a nie sercem.
      Przyklad z zycia: prawie kazdy ma na kompie wlaczony monitor antywirusowy, bo
      wirusy to wielkie zagrozenie. Teoretycznie sprawdzanie wirusow jest wiec waznym
      zadaniem. Jednak gdyby komp mial glownie to robic, to na nic innego by juz nie
      mial czasu. Dlatego monitory maja ustalony najnizszy priorytet dzialania i
      skanuja tak, by nie przeszkadzac w innych zadaniach.

      Nie wiem czemu mam wrazenie, ze ty tylko odkurzasz? Odkurzaj 2 razy w tygodniu
      a nie 2 razy dziennie.To zadanie stanowczo powinno miec niski priorytet.

      4) Poszczegolnym czlonkom rodziny powinnas przypisac "czas uwagi".
      Nie jest dobrze, gdy caly czas bawisz sie, a dla dzieci zostaje 10 minut. Ale
      tak samo zle, ze dzieciom poswiecasz caly czas.
      Nie ma co zaslaniac sie miloscia rodzicielska, ani tym ze dzieci trzeba
      pilnowac 24h, bo moze im sie cos stac... Zycie jest ciezkie.
      Musisz przydzielic czas dzieciom, ale takze jakis sobie i jakis mezowi. W innym
      wypadku zwariujesz a maz odejdzie.
      "Mój mąż właściwie zamieszkał w pracy, żeby nas utrzymać na jako takiej
      powierzchni" - juz predzej uwierze ze on tam zamieszkal bo ma cie dosc. Moi
      koledzy tez mieszkaja w pracy hehe.... Pewnie szukaja w necie nowego zarzadu
      hahaha....

      A dwulatka jest na tyle duza,ze mozna ja tak ustawic by wiedziala ze gdy mama
      robi to i to to ma nie przeszkadzac. Ale to by wymagalo odrzucenia tego
      glupiego mitu,ze dzieciom trzeba pozwalac sobie wejsc na glowe... Jak ustawisz
      dwulatke, to ona potem ustawi mlodsza i bedzie spokoj...

      5) "wieczorem kiedy uda mi się umyć, a małe zasną wreszcie, dociera do mnie, że
      nie mam czasu dla moich dzieci sad"
      Jak na razie widze, ze ty tylko masz czas dla dzieci...
      Zmien sie lepiej. Ogranicz sprzatanie, pranie i marudzenie na necie...
      Badz bardziej stanowcza dla dzieci a mniej poblazliwa i okazuj wiecej uczuc
      mezowi. Panskie oko konia tuczy, a zadbany maz bedzie mial lepsza wydajnosc w
      zarabianiu kasy...

      Powtarzam:
      - za malo uwagi dla dzieci = wypadek,
      - za malo uwagi dla siebie = szpital,
      - za malo uwagi dla meza = kochanka/rozwod.

      Kontrole stracilas juz 1,5 roku temu....
      • madami Re: Jestes zwyczajnie niezorganizowana... 09.10.05, 19:48
        Bardzo trafne uwagi!
    • adetox Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 17:49
      I znowu to samo, zamiast poradzis cos dziewczynie wszyscy tlumacza
      lipcowej,ktora tym swoim malym mozdzkiem ograniczonym do wymadrzania sie nie
      zrozumie i tak. A do tego mysle,ze ona robi to z premedytacja i specjalnie gada
      na przekor zeby Was wkurzyc. Poprostu wydaje mi sie,ze nie ma tak ograniczonych
      bab.
      • 18_lipcowa Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 18:12
        adetox napisała:

        > I znowu to samo, zamiast poradzis cos dziewczynie wszyscy tlumacza
        > lipcowej,ktora tym swoim malym mozdzkiem ograniczonym do wymadrzania sie nie
        > zrozumie i tak. A do tego mysle,ze ona robi to z premedytacja i specjalnie
        gada
        >
        > na przekor zeby Was wkurzyc. Poprostu wydaje mi sie,ze nie ma tak
        ograniczonych
        >
        > bab.


        No wlasnie ja tez sie dziwie że mamy zamiast rad wolą najeżdzac na ograniczoną
        lipcową. Czyzby ulubione zajęcie?
        • balba_77 Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 11.10.05, 09:50
          Wiesz co Lipcowa w czasach wojny znalazłoby siedla Ciebie zawaliste zajęcie.
          Posadziliby Cię w jakimś centrum informacji i dezinformacji, a Ty siałabyś
          wirtualnie zamęt w szeregach wroga wink
    • gruba-buba Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 09.10.05, 18:06
      Aricia, rozumiem w pełnej rozciągłości i tak samo mówię o sobie, gdy dopada
      mnie niemoc, są dni lepsze i gorsze, ale chyba faktycznie dajemy (Ty, ja i inne
      dziewczyny) sobie wleźć na głowę calej rodzince, stąd te frustracje. A jak się
      do tego jest perfekcjonistką, no to sorki. Ciężkie życie. Toteż ja staram się
      właśnie nie dać zwariować ani zajeżdzić i .... odpuścić sobie. Oduczam się
      perfekcjonizmu i wyznaczam nowe priorytety. Tu w pełni popieram FACEEETA! Nie
      będę go powtarzać, ale co tam. Faceeet świetnie teoretyzuje, nie wiem jak z
      praktyką wink. Pozdrówka!

      A PROWOKATORKOM stanowcze NIE! Ludzie! Nie dajmy się prowokować i wciągać w
      glupie dyskusje. Szkoda zachodu smile)))).
    • aricia2 Nie spodziewałam się takiej dyskusji... 10.10.05, 08:14
      Jednak liczyłam na więcej zrozumienia. Za miłe słowo bardzo dziękuję. Widzę że
      sę pomyliłam co do tego forum, chciałam znaleźć azyl dla swoich myśli, ale się
      nie udało. Tak na marginesie w moim mieście jest praca owszem ale nie dla
      wszystkich, nie bedę rozwijać bo to temat na debatę. Na koniec chcę podziękować
      za stracony czas przez mój temat. No to tyle ide sobie nic nie robić!
      • balba_77 Re: Nie spodziewałam się takiej dyskusji... 11.10.05, 11:14
        Aricia2... luzik smile
        Dostałaś i parę słów zrozumienia i tak żeby równowaga w przyrodzie była,
        dostałaś też też parę razy "przez łeb". Nie dramatyzuj wink))
        • 18_lipcowa Re: Nie spodziewałam się takiej dyskusji... 11.10.05, 11:23
          balba_77 napisała:

          > Aricia2... luzik smile
          > Dostałaś i parę słów zrozumienia i tak żeby równowaga w przyrodzie była,
          > dostałaś też też parę razy "przez łeb". Nie dramatyzuj wink))

          Niektórzy ludzie marza tylko o tym żeby ich głaskać po głowkach. Ale life is
          brutal.
        • aricia2 Re: Nie spodziewałam się takiej dyskusji... 11.10.05, 14:04
          Dziś jest już lepiej z moim chumorem, nic w moim życiu nie zmieniło się ale
          mam "lepszy dzień". Jeszcze raz dzięki za dobre słowa. Jeśli chodzi o tę
          równowagę, to mam nadzieję że masz racje balba , bo to oznaczałoby , że już
          wkrótce będę bardzo szczęśliwa i obrzydliwie bogata big_grin.
    • mieszkowamama Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 11.10.05, 11:36
      Przestań tak sprzątać. Po co? Szczęśliwsza przez ten porządek i tak nie jesteś.
      Uszy do góry smile
      • aricia2 Do mieszkowamama 11.10.05, 14:09
        Właśnie w tym szkopół, że nie cierpię brudu. Bałagan zniosę, ale bród
        przyprawia mnie o wściekłość. To może jakieś zboczenie big_grin ? Wczoraj udało mi
        się umyć podłogę w kuchni, i wiesz dzisiaj już przyjemniej mi sie żyje tongue_out .
        Pozdrawiam.
        • pade Re: Do mieszkowamama 11.10.05, 14:32
          No, ja Cię doskonale rozumiem. Niestety typowa ze mnie Panna i "porządek musi
          być", ale wiesz, dzsiaj zastrajkowałam, siedzę na forum i czytam sobie, a co?
          a jak byś zobaczyła jak wyglada moje mieszkanie to bys się przeraziła. Mój mąż
          jak wróci to się baaardzo zdziwi. Ale nic mnie to nie obchodzi, nie mam siły i
          już.Mam dość, nie urodziłam się po to by sprzątaczką być.
    • mal.go.sia Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 11.10.05, 16:21
      Aricia, dyskusja poszla nie w te strone... skopiuje Ci to jeszcze w maila,
      zebys byla w stanie przeczytac...
      Ja mam jedno dziecko, pracuje - duzo, nie ma mnie w domu po 10-11 godzin i tez
      kompletnie nie wyrabiam sie z obowiazkami, wypoczynkiem, przyjemnosciami;
      ostatnio odbija sie to na moim ukochanym synku, bo nie potrafie sobie z nim
      kompletnie poradzic. Zamiast pozwolic mu byc soba, wtlaczam go na sile w
      schemat, ktory dla mnie jest wygodny: teraz spac, a jak nie chcesz, to wyj
      przez godzine az zasniesz ze zmeczenia... ech, szkoda gadac, dobrze, ze tylko
      raz sie tak zdarzylo...
      Serdecznie Ci wspolczuje, bo wiem dokladnie, jak wygladaja Twoje stresy... Mnie
      troche pomaga czasowe skupienie sie na jednej rzeczy - na przyklad na synku.
      Czytam wtedy ksiazki o wychowaniu, wymyslam zabawy, wyszukuje ciekawe zabawki -
      w pracy, oczywiscie, spedzam z nim jak najwiecej czasu. My z mezem jemy wtedy
      kupne zarcie, nie wszystko jest poprasowane, sprzatam nieregularnie. Potem
      dopadaja mnie wyrzuty sumienia i rzucam sie np. na gotowanie, zaniedbujac synka.
      Ja jestem w tej komfortowej sytuacji, ze mam super opiekunke dla Mlodego, ktora
      dopilnuje, zeby nie chodzil glodny i zeby mial uprasowane ubranka.

      Inna sprawa jest taka, ze nasze mamy bez pomocy opiekunek i tylko czasami z
      pomoca babc wychowywaly po troje dzieci, pilnowaly domu, nierzadko pracowaly...
      Moze my zbyt wiele uwagi poswiecamy temu, ile mamy na glowie zamiast wziac sie
      po prostu do roboty ? Moze trzeba ograniczyc ilosc rzeczy nas rozpraszajacych i
      skupic sie na najwazniejszych ? Przyklad: staly jadlospis na tydzien. Troche
      ulatwi - wiadomo, co kupic, wiadomo, jak przygotowac, mozna gotowac co dwa dni,
      itp. Staly harmonogram prac domowych - nie chodzi mi o biezace zmywanie czy
      zamiatanie po dzieciach, ale np. kible myjesz we srody, a ubrania prasujesz we
      czwartki. Zabawki uroczyscie ukladacie z coreczkami w piatek po poludniu, zeby
      odpoczely w weekend. Poswiec dwa wieczory na "ustawienie" pewnych stalych
      obowiazkow, pomoze o tyle, ze nawet wypisujac je na kartce uporzadkuja Ci sie w
      glowie (nawet podlewanie kwiatkow, wielokrotnie zrywalam sie z lozka, zeby to
      zrobic, bo bylam pewna, ze rano zapomne i uschna...). A potem z rozpiski mozesz
      tylko "odhaczac". Zaplanuj kazdego dnia jakis czas wylacznie dla coreczek.
      Najlepiej wtedy, kiedy sa najbardziej marudne - i tak nic konkretnego wtedy nie
      zrobisz... U nas to jest moment po moim powrocie z pracy - albo z tesknoty albo
      dlatego, ze minely dwie godziny od drzemki, Mlody piszczy przez jakas godzine.
      Nie ma sensu wtedy planowac ambitnego gotowania obiadu, bo bedziemy tylko
      obydwoje sfrustrowani. Uda sie ewentualnie wstawienie prania smile

      Ja wiem, ze przy dzieciach nie da sie nic konkretnie zaplanowac. Sugeruje
      tylko, zeby wypisac rzeczy niezbedne i sprobowac je zorganizowac w ramach
      tygodnia. Tak, zebys nie budzila sie rano ze swiadomoscia miliarda drobiazgow i
      rzeczy waznych, ktore sa przed Toba, tylko powiedziala sobie: ok, to dzisiaj
      gotujemy i odkurzamy. Jutro poprasujemy i wyczyscimy lustra smile

      Jeju, jeszcze najwazniejsze: TO NIE TRWA WIECZNIE !!! Jeszcze dwa latka i
      Amelka bedzie zabawiac Ide tak, ze nawet nie zauwazysz, ze dzieci sa w domu...
      BADZ DZIELNA !!! Powodzenia smile
      • anapola Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 11.10.05, 22:15
        Wiesz,myślę że właśnie na takie porady liczyła autorka wątku.Przy okazji
        dziękuję i ja .Z kilku Twoich rad skorzystam napewno.Miło poczytać coś
        mądrego.Pozdrawiam. anapola
    • ewbal Re: Już nie daję rady. Poradźcie co robić. 12.10.05, 01:16
      Hej,długi ten wątek i nie doczytalam go do konca, więc może powtórze to, co już
      ktoś napisał.

      Przde wszystkim dziewczyno odpóśc sobie trochę. Dom to nie muzeum, nie musi być
      nieskazitelny. Ja też nie pracuję. Z wyboru zajmuję sie moimi dziećmi i tak
      będzie jeszcze przez najbliższy rok. Nie zawsze w domu mam idealny porządek, ale
      nie stanowi to dla mnie problemu. Wiadomo, musi byc poodkurzane, czysta
      łazienka, ale jak kilka naczyń stoi w zlewie to świat sie nie zawali.
      Porozrzucane zabawki czy książki na stole to dla mnie nie bałagan.

      Najważniejsze dla mnie są dzieci, ja poprostu lubie spędzać z nimi czas, układac
      ze starszym puzzle, budować domy z klocków, czytac mu książki. Córci pokazywac
      świat. Chodzic z nimi na spacery. A jak gotuje obiad, to sadzam małą w kuchni na
      podłodze, daje jej jakies garki, trzepaczkę, zagaduje do niej co chwilkę i przez
      pół godzinki ugotuje szybki obiad - mieso, surówka, ziemniaki (a jak mała
      marudzi to ryz lub kasza gryczanasmile) Synek ma prawie 4 lata i jest na tyle duży,
      że w tym czasie zajmuje się sobą (lego, ciastolina, malowanie farbkami, czasami
      jakaś bajka na Video). Trzeba mu tylko zorganizować ten czas.

      A prasowanie to sobie odpuszczam, prasuje tylko to co jest pogniecione, a nie
      jak moja kuzynka wszystko jak leci, nawet majtki i skarpetki dla całej rodziny.
      Mąż koszule sam sobie umie wyprasować, a często przy okazji wyprasuje cos mojego
      i korona mu z głowy nie spadła jeszcze. Poza tym odkurza i kąpie wieczorem
      dzieci. Jak dzieci idą spać to wolę poczytać, albo poklikać na forum.

      "Siedząc" z dzieckiem w domu i będą w ciąży uzupełniłam tez swoje
      wykształcenie, bo jak po studiach licencjackich poszłam do pracy, to mogłam
      tylko pomarzyc o wolnej chwili, praca od rana do wieczora, weekendy - kursy,
      szkolenia itp. Pracę magisterską broniłam jak córcia miała niespełna miesiąc.
      Ciężko było, ale satysfakcja ogromna.

      I jeszcze jedno, bo odbiegłam od tematu (późno jużwink) Jak spędzam czas z
      dziećmi, to liczą sie tylko one. Dotyczy to przede wszstkim starszego, bo córcia
      jest jeszcze malutka. Nie musze być przez cały dzień do dyspozycji synka (jest
      juz duży, potrafi zająć się sam), ale jeżeli razem cos budujemy, malujemy, to
      żadne zajęcia mnie od tego nie odrywają. Nie można bawić się z dzieckiem i
      czytać gazety, oglądać TV czy co chwilę wychodzić, a to zrobic sobie herbatke a
      to zadzwonic do koleżanki. Lepsze pół godziny solidnej zabawy niz całodzienne
      mijanie się z dziećmi.

      Nie wiem co Ci poradzić, ale jedno jest pewne, jesteś poprostu zmęczona opieką
      nad dziećmi, nieobecnością męża i rutyną. Odpuść sobie prasowanie, skomplikowane
      obiady i wychodź z dziećmi na długie spacery. Znajdź przyjemność w spędzaniu
      czasu z nimi, jak wrócisz do pracy będzie Ci tego brakowało.
      I zacznij szukać pracy już, bo to długotrwały proces, może potrwać nawet rok, a
      wtedy Ida będzie miała przezzło 1,5 roku. No, chyba że planujesz dłuższy pobyt z
      dzieciaczkami w domu. Moja Ola ma 8,5m-ca. Planuje zostac w domu jeszcze rok

      oj, ale namąciłamwink))




Pełna wersja