Lubicie niezapowiedziane wizyty?

09.10.05, 23:23
Bardzo prosze o radę, nawet jak ktos mnie skrytykuje.Mam troje dzieci, bardzo
mało czasu i wszystkie spotkania ze znajomymi planuje wyznaczając
godzinę.Moim znajomym to odpowiada, ja też do nikogo nie chodzę bez
zapowiedzenia.Mam natomiast jedna miłą koleżankę, która próbuje mnie
przekonać do uroków wpadania do siebie bez zapowiedzi.Niby nie powinnam sie
jej krępować nawet jak jestem w starych ciuchach i sprzątam mieszkanie lub
obieram ziemniaki.A ja tak nie chcę.Mam każdy dzień dość szczegółowo
zaplanowany i nie lubie nagłych wizyt.Ta koleżanka zaproponowała mi abym w
takim razie ja wpadała do niej bez zapowiedzi a ona do mnie po
uprzedzeniu.Nie zaprasza mnie więc a czeka az sama przyjdę.A ja nie przyjdę,
bo nie chcę oglądać jej faceta w gaciach, ją myjąca głowę albo wrzeszcząca na
syna, który nie chce sie uczyć.Co o tym myślicie? Kto ma rację? Czy lubicie
niezapowiedziane wizyty? Ta koleżanka sie ciągle obraża i nie może przyjąc do
wiadomości, że gdyby podała mi dzień i godzine to odwiedziłabym ja
chetnie.Jeśli to ja robie źle, to prosze o krytykę.
    • julia246 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 00:14
      Przestań się tym przejmować, jeśli przeszkadzają ci niezapowiedziane
      wizyty koleżanki, to po prostu, nie otwieraj drzwi. Ja robię właśnie tak,
      bo nieznoszę nie zapowiedzianych wizyt!!! no chyba że mam dobry dzień,
      to w drodze wyjątku mogę te drzwi otworzyćwink) Ale u mnie taka metoda się
      sprawdziła.
      Na początku co niektórzy się potrafili obrazić, ale wytłumaczyłam, że mam prawo
      do prywatności, i takie wpadanie z nienacka jest niekiedy stresujące, lub mam
      na przykład ochotę odpocząć, poskutkowałosmile))
      • edytkus Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 03:37
        U mnie jak u Julii - dla nieproszonych gosci nie ma mnie w domu (no chyba ze to moja siostra).
    • zona_mi Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 08:42
      Nie znoszę niezapowiedzianych wizyt.
      Koleżanka koniecznie chce Cię zmienić, czy wychować po swojemu? Jeśli jednak
      chcesz ją odwiedzać, to po prostu dzwoń do niej trochę wcześniej - może facet
      wciągnie portki na gacie? wink
    • e_r_i_n Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 08:44
      Nie znosze niezapowiedzianych wizyt. Krepuje mnie balagan, a nie latam co
      chwila ze szmata, zeby miec non stop porzadek. Poza tym w domu ubrana jestem
      tak, zeby mi bylo wygodnie - a czasami nie jest to stroj, w ktorym chcialabym
      sie pokazywac szerszej widowni.
    • 18_lipcowa Nie lubię 10.10.05, 09:21
      i często np. nie otwieram po prostu.
    • madic Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 09:25
      Nie lubię bardzo- ale wystarczy, że ktoś zadzwoni choćby godzinę wcześniej i
      jest ok, zawsze mogę uprzedzić że wychodzę i o której itd.
      • ewcialinka Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 09:46
        ja też nie lubię .bardzooo
        • scarlett_poland Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 11.10.05, 15:36
          ja takze nie otwieram drzwi chyba ze to ktos z rodziny ale moja rodzina
          uprzedza mnie ze przyjdzie , moja mama stojac samochodem pod moim domem dzwoni
          i pyta co robie i czy moze wpasc a ja na to ze oczywiscie a ona ze bedzie za
          chwile na co ja po prostu padam , ale poza rodzina jak nie mam ochoty na wizyty
          nie otwieram i juz, pozdrawiam i daj spokoj z ta kolezanka albo wrecz
          przeciwnie wpadnij do niej w najmniej odpowiednim momencie niech zrozumie
    • anek.anek lubię:) 10.10.05, 10:22
      Kiedyś było troszkę chyba inaczej. A teraz? gonitwa z czasem, życie
      uporządkowane, wszystko wyliczone co do minutysad(( Rzadko zdarza się, że ktoś
      wpada niezapowiedziany, ale jeśli już tak się dzieje, to jest to dla mnie
      ogromna radość. Bałagan? Trudno. "domowy" strój" - i co z tego? Nie ma to jak
      kilka miłych chwil i taka niezapowiedziana kawa z przyjaciółmismile
      Sama jednak faktycznie zawsze najpierw dzwonię. Zdarza się, że jestem gdzieś w
      okolicy, wtedy dzwonię, mówię, że jestem w pobliżu i czy mogę na chwilę wpaść.
      Ale do mnie zapraszam bez uprzedzania. Jeśli nie mam zupełnie ochoty, to po
      prostu nie otwieram drzwi.
      • asientos Ja też lubię:) 10.10.05, 10:28
        ale dotyczy to znajomych i młodszej rodziny, którzy nie muszą być obskakiwani.
        Ludzie często wpadali do nas niezapowiedziani: koleżanki mówiły mi "marsz do
        wanny" i brały córę na spacer, albo mówiły że jadą do mnie i co kupić. Tato też
        wpadał. Niestety moja teściowa na każdą taką wizytę wyciąga obrus, zbiera
        zamówienia na kawę i sadza za stołem- rezultat... goście uważają, że są
        kłopotem.
        • balba_77 Re: Ja też lubię:) 10.10.05, 13:09
          nie lubie z tej prostej przyczyny że bałaganiarz jestem ale oczywiście nie
          lubię jak ten bałagan ktoś ogląda. No i czasami po prostu nie mam ochoty siez
          nikim widzieć. Co prawda przeważnie zaliczam wizyty zapowiedziane ale jednego
          dnia padł istny rekord kiedy jednego dnia przyszło do mnie 10
          niezapowiedzianych osób !!! Przy trzecim gosciu u moich drzwi, było mi juz
          wszystko jedno, że bałagan, że dziecko wrzeszczy, ze nie mam jak ugotować
          mężowi obiadu a on po całym dniu ciężkiej pracy...
    • ania.silenter Nienawidzę i sama ich nie składam n/t 10.10.05, 13:52

      • bea.bea Re: Nienawidzę i sama ich nie składam n/t 10.10.05, 13:56
        ja teżsmile
        • bedada Re: Nienawidzę i sama ich nie składam n/t 10.10.05, 14:23
          I ja też . Okropność!
    • czajkax2 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 14:34
      Nie przepadam. aczkowliek wiele zalezy od tegi\o czyja to wizyta. niektóre i
      zapowiedziane,sa dla mnie niemiłe. ale jezeli ktoś zadswoni i
      powie "słuchaj,jestem w poblizu,zaraz wpadam" to juz moze byc.
      ja generalnie lubie ludzi,lubię jak przychodzą. nie przejmuję sie nieładem w
      mieszkaniu. mieszkanie jest dla mnie,a nie ja dla mieszkania. Jezeli ktoś lui
      pedantyczną czystosc to raczej nie jest moim znajomym i NAPEWNO do mnie nie
      przychodzi.
      • musia2002 Re: do czajkax2. 14.10.05, 07:33
        Teraz juz rozumie dlaczego mnie do siebie nie zapraszasz.Ale znajomymi jestesmy
        mimo mojej "okropnej" pedanterii.
        • czajkax2 Re: do czajkax2. 14.10.05, 10:14
          Musia alze zapraszamsmile) wpadaj kiedy masz chęc hehe. tylko uprzedź chociaz pół
          godziny wcześniej ze będziesz to chociaż trochę ogarnę chałupkesmile)
    • misiak36 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 14:41
      Wcale się Tobie nie dziwię bo sama też nie lubię nie zapowiedzianych wizyt, i
      nie składam wizyt jeśli się z kimś wcześniej nie umówię, Ale wiem że czsami są
      ludzie którym taka formuła przeszkadza i się obrażają , że nie podoba mi się jak
      ktoś wpada do mnie bez zapowiedzi też to przerabiałam.
      • margarettka Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 15:16
        Ja tez nie lubie.
        Nie mam nic przeciwkoi jesli ktos zadzwoni chocby 10 min przed wizyta i spyta
        czy jestem w domu itd bo chcialby wpasc, wtedy ok (zalezy oczywicie od
        sytuacji). Ale nie znosze jak ktos tak o przychodzi...zreszta raczej mi sie to
        nie zdarza. Wszyscy znajomi uprzedzaja chocby krotko przed wizyta, ale zawsze.
        Oczywiscie nie wymagam zapowiadania sie z tygodniowym wyprzedzeniem, ale lubie
        wiedziec, co mnie w danym dniu czeka.
        Czasem mam dzien, ze mam ochote siedziec w szlafroku...i nie mam ochoty na
        wizyty. Nie chce byc caly czas w pogotowiu, chce miec luz i swobode.
        • maya2006 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 15:27
          nie mam takich znajomych. i nie bede miec, bo odpadna po pierwszej probie..smile
    • mama_maksa Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 15:35
      nie nawidzę nie zaplanowanych wizyt. Jak mam gości to lubię mieć porządek w
      domu i żeby poczęstować chociaż czymś słodkim
    • sowa_hu_hu nie lubię!!! 10.10.05, 15:39
      a twoja koleżanka zachowuje sie jak 15latka albo i gorzej...

      ja nie lubie takich wizyt - zawsze sie umawiam na spotkania.
      zdarza sie że ktos do mnie wpada bo jest przejazdem ale zazwyczaj dzwoni te pare
      min wczesniej zapytac czy może - i wtedy jeśli mam czas to zapraszam.
    • zona_wojtka Taaaak.... Bardzo....... Wrrrrrr.... 10.10.05, 17:17

    • iwoniaw Zależy czyje 10.10.05, 20:19
      - moja siostra może być. Ale generalnie do szału doprowadzają mnie ludzie,
      którzy nawet 20 min. wcześniej telefonu nie wykonają (w stylu "jesteśmy w
      pobliżu, możemy wpaść?), tylko zjawiają się przed mymi drzwiami w chwili, gdy
      właśnie planujemy wyjście na większe zakupy, w lodówce pustki (jeszcze lepiej,
      choć to się rzadziej zdarza - akurat skończyła się nawet herbata), łazienka
      pokryta środkiem chemicznym jest właśnie pucowana przez małżonka odzianego w
      rozwleczony podkoszulek, ja przesadzam kwiatki (ręce po łokcie w ziemi),
      suszarka z praniem stoi pośrodku kuchni, a dzwonek do drzwi wybudza mi dziecko,
      co gwarantuje marudzenie tegoż już do wieczora...
    • dominika8 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 10.10.05, 21:11
      oj, ja po prostu nienawidzę tego
      czasem jest taki dzień-w domu bałagan, ja nie mam humoru, albo 1000 spraw do
      zrobienia, i nie mam ochoty nikogo oglądać i tyle. Mój dom, moją twierdzą.
      I nie wpadam do nikogo bez zapowiedzi, nawet do głowy by mi to nie przyszło.
      Każdy ma prawo u siebie do intymności, a takie wizyty to dla mnie naruszenie
      tego.
      Co innego jak się umawiamy, wtedy bardzo proszę....
      to był przewodni temat kłótni z moim mężem na początku, on wręcz przeciwnie,
      jest zwierzęciem stadnym, prowadził kiedyś dom otwarty ( jak mieszkał sam)
      każdy mógł wpaść na godzinę i zostać na noc, albo zadzwonić o 3 nad ranem, bo
      skończył pracę i chce pogadać...koszmar.
      • anik35 Dziękuje , że napisałyście 10.10.05, 22:40
        Wiem już , że nie jestem potworem, który nie chce wpuścić ludzi do domu.Ja
        bardzo lubię i szanuję gości, dlatego w czasie wizyty chcę komuś poswięcić swój
        czas maksymalnie a nie myśleć o tym, że zupa kipi.Przy kolejnej sprzeczce na
        ten temat pozwolę sobie pokazać mojej koleżance Wasze wypowiedzi.Może zrozumie,
        że nie tylko ja nie lubię niezapowiedzianych gości.Pozdrawiam WSZYSTKICH.Ania
        • karolcia111 apropos wizyt 11.10.05, 13:49
          nikt nie pobije kuzyna mojego męża który wczoraj za 5 22.00 zadzwonił że jest na
          naszej ulicy i do nas wpadnie. Oczy mieliśmy takie jak 5 zł...No i przyszedł z
          plecakiem jakby chciał u nas miesiąc zostać. powiedział że mu się nudziło i
          pomyślał że nas odwiedzi. SZOK. Nie wiem czy udało mi się ukryć wielkie
          niezadowolenie. Dodam że mieszka 300 km od Warszawy zazwyczaj nie ma zamiaru nas
          informowac ile zamierza zagościc u nas. Ostatnio siedział TYDZIEŃ jakby nigdy
          nic.Mąz pracuje , wraca o 19.00 a cały dzień siedzi ze mną. JUZ GO NIE LUBIĘ!
          • anik35 Re: apropos wizyt 11.10.05, 13:52
            Podziwiam Cię.Ja bym nie wytrzymała takich wizyt.Dlaczego ludzie chcą by ich
            szanować a nie szanują innych?
            • karolcia111 Re: apropos wizyt 11.10.05, 14:22
              tak, jeszcze mój mąz mi wytknął że jestm niegościnna i że przesadzam. Ale wizyta
              o 22.00 niezapowiedziana była zupełnie nie na miejscu. średnio raz w miesiącu
              składa nam takie wizyty, ale wcześniej chociaz mówił że przyjedzie a teraz....a
              poza tym nie ma wyczucia i siedzi tydzień. No i jeszcze przez tydzień zjada
              nasze miesięczne zapsy z lodówki, niedługo pójdziemy z torbami jak tak się
              będzie gościł.
              • anik35 Re: apropos wizyt 11.10.05, 14:50
                Musisz cos z tym zrobić, wymóc na mężu by pogadał z kuzynem na spokojnie przy
                piwie.Ja bym dostała roztroju nerwowego czekając codziennie, że może akurat
                dziś kuzynek zatęskni i przyjedzie.Nie poddawaj się.To Twój dom i Ty masz prawo
                do spokoju.A o kasie też bym pogadała.Po prostu można powiedzieć, ze właśnie
                skończyła Wam sie kasa i nim będzie nowa jecie skromne obiady i liczycie każdy
                grosz.Ja zawsze mówię szczerze.Jak mam kase stawiam ciasto, winko, dobre
                jedzonko. a jak nie mam to tylko herbate.Jak komuś nie pasuje, jego sprawa.Ten
                kuzynek tez mógłby zrobić czasem zakupy jak siedzi tydzień.Pozdrawiam
                • karolcia111 Re: apropos wizyt 11.10.05, 15:08
                  oj, mówię ci koszmar. wolałabym dziecku coś kupić a tak muszę wydawac na kuzyna...
                  • paulka25 Re: apropos wizyt 11.10.05, 15:27
                    Moj maz jak byl kawalerem zawsze prowadzil dom otwarty. Ludzie wchodzili i
                    wychodzili kiedy chcieli. Zostawali na jedna albo kilka nocy. Jego najlepszy
                    kolega wrecz z nim pomieszkiwal mimo, ze mial wlasne mieszkanie. Mezowi zawsze
                    to pasowalo bo bez towarzystwa usycha. Mi to nie przeszkadzalo dopoki nie
                    zaszlam w ciaze i nie urodzila sie Oliwka. Potem zaczelo mnie to strasznie
                    draznic. No i po kilku glosnych dyskusjach maz zrozumial, ze tak dalej byc nie
                    moze. Jest oczywiscie pewna grupa osob(najblizszych przyjaciol), ktora moze
                    przyjsc do nas o kazdej porze dnia i nocy. Ja sie nie stresuje przy nich np.
                    balaganem albo rozciagnietym t-shirtem a oni nie zwracaja na to uwagi. Nie
                    znosze natomiast dalszych znajomych, ktorzy wpadaja niezapowiedziani *na
                    minutke* i siedza godzinami.
                    • gugus2004 Re: apropos wizyt 11.10.05, 15:33
                      dopuki bylam panieka (i moje kolezanki tez nie umawialysmy sie na wizyty
                      mialysmy duzo czasu)teraz to normalne ze wysylam sms z pytaniem czy moge wpasc
                      • karolcia111 i jeszcze w gaciach chodzi po domu, albo 11.10.05, 16:09
                        w spodnich bez koszulki, a jak mówię żeby sie ubrał to on że mu gorąco!!!!! zero
                        taktu!!! ale mam nerwy, musiałam sobie ulżyć....wybaczcie
                      • edytkus Re: apropos wizyt 11.10.05, 16:12
                        gugus2004 napisała:

                        > teraz to normalne ze wysylam sms z pytaniem czy moge wpasc

                        mezatka i o takie rzeczy obcych sie pyta? LOL
    • yenna_m Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 14.10.05, 10:55
      > Co o tym myślicie? Kto ma rację?

      nikt tutaj nie ma racji albo ma racje. Po prostu to kwestia przyjetego modelu
      zycia. Co jednemu pasuje - drugi wcale nie musi lubiec.

      jesli wizyte sklada mi sooba, ktora lubie, z ktora sie przyjaznie - no problem.
      Jesli tesciowa wink albo znajomi funkcjonujacy bardziej na stopie oficjalnej niz
      kolezenskiej - oczekuje umowienia sie na wizyte wink
    • jopowa Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 14.10.05, 11:05
      lubie bo mnie zadko ktos odwiedza wiec lubie ze wogole pzrychodza obojetne kiedy
      • beata985 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 14.10.05, 11:27
        gdyby to była wizyta czy goście,którzy wymagają szczególnego przyjęcia byłabym
        wsciekła.jeżeli są to znajomi miejscowi krótka wpadka nie zaszkodzi,jeżeli
        krótka przeciąga sie do kilku godz. a tak bywa jestem wściekła.czasem się
        zdarza ,że ktoś tam z dlaeka jedzie niedaleko i czy może wpaśc -nie odmówie
        aczkolwiek przy pustej lodówce jest to kłopot,gośc z drogi wiadomo,że głodny.
        wszystko zależy od nastroju,sytuacji,długości wizyty, jakości gości i innych
        czynników
    • elmira_k Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 14.10.05, 11:57
      Raczej nie lubię ale jeszcze nigdy nie zrobiłam tak jak pisze dużo z Was, że
      nie otwieracie drzwi.
      Ja otwieram, wpuszczam i mówię ,że niestety wychodzę na spacer, zakupy, do
      sąsiadki , do piaskownicy w zależności co własnie planowałam i umawiam się na
      inny termin. A jeżeli nie zamierzałam wychodzić to spędzam czas z gościem.
      Takie nieotwieranie drzwi, gdzie słychać ,że jest ktoś w domu jest moim zdaniem
      bardzo niekulturalne. Nie macie odwagi powiedzieć że nie pasuje Wam ta
      niezapowiedziana wizyta?
      A może ktoś nie chce siedzieć tylko zajmie chwilkę?

      Osobiście nie chodzę jak się nie zapowiem, ale gdyby mi się zdarzyło iść a ktoś
      nie otworzył by drzwi pomimo obecności w domu - to bym się wkurzyła.
      pozdr.
      • yenna_m Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 14.10.05, 12:01
        > Osobiście nie chodzę jak się nie zapowiem, ale gdyby mi się zdarzyło iść a
        ktoś
        >
        > nie otworzył by drzwi pomimo obecności w domu - to bym się wkurzyła.
        > pozdr.

        a bo takie traktowanie znajomych jest niezwykle ponizajace dla osoby, ktora sie
        tak traktuje. nier wyobrazam sobie, jakbym sie zachowala,\gdyby ktos mnie tak
        potraktowal. ale najprawdopodobniej delikatnie zerwalabym kontakty.
      • iwoniaw Co prawda otwieram, ale... 14.10.05, 14:32
        ...niekoniecznie bym to zrobiła, gdybym na przykład:
        - miała na twarzy maseczkę błotną
        - właśnie wchodziła do przygotowanej kąpieli
        - wypastowała podłogi i czekałabym aż nadadzą się do wyfroterowania
        - miała ręce po łokcie w cieście drożdżowym
        a nikt się nawet sms-em 15 min. wcześniej nie raczył zapowiedzieć.
        Niekulturalne to jest natomiast strzyc uchem, czy aby kot po mieszkaniu nie
        przebiega czy pies nie zatupie, a potem wytykać komuś, że gości
        niezapowiedzianych nie wpuścił...
        • pesteczka5 Re: Co prawda otwieram, ale... 14.10.05, 21:13
          Bardzo lubię.
          Życie tak pędzi, że umawianą wizytę nie raz miesiącami przekładam. A jak ktoś
          wpadnie, to jest i już. Ludzie są ważniejsi od bałaganu, kiszenia ogórków itd.
          Oczywiście niech się nie dziwią, że wdepnęli w sam środek obozu z koców albo
          podobne atrakcje. Oraz że powiem np, że za godzinę muszę wyjsć. Ale jak nie
          muszę, będziemy się cieszyć z miłego zrządzenia losu. Ostatnio wpadli znajomi,
          dałam im pyzy z obiadu, dosmażyłam naleśników, oni przynieśli wino plus różne
          resztki trunków z naszego barku. A dzieci były zachwycone.
          Lubię wpadać bez zapowiedzi (dzwonię wychodząc) do ludzi, którzy wyraźnie
          deklarowali, że można ich tak odwiedzać. Biorę wtedy kosz truskawek, pół ciasta
          własnej roboty i piwo/wino, żeby nie czuli się zakłopotani. A gdyby ktoś z
          dalszej rodziny odwiedził mnie znienacka, byłabym mile zaskoczona.
          Chwilową panikę w takich razach szybko opanowuję i z reguły jestem zadowolona.

          To przykre, myślę, że coraz bardziej się izolujemy, barykadujemy.
          A co do ludzi, których nie lubię, to nie lubię ich tak samo, czy się zapowiedzą
          czy nie...
    • ligia76 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 14.10.05, 23:03
      Mam troszkę przyjaciół, którzy mogą przyjść o każdej porze dnia i nocy smile
      Wyjeżdżamy czasami razem, więc widok błotnej maseczki, czy też faceta (czyjegoś)
      w gaciach to dla mnie żaden szok.
      Oczywiście - bez gaci to już gorzej wink


      Pozdrowienia
      Ligia
    • pantera80 Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 15.10.05, 06:39
      Ja tak mialam a teraz zaluje ze ta kolezanka nie przychodzi.
      • grzalka Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 15.10.05, 08:10
        nie lubię, ale drzwi otwieram

        ale teraz, jak sa chłopaki-bliźniaki to wizyty niezapowiedziane się w zasadzie
        nie zdarzają- ciekawe dlaczego smile))
        • katse Re: Lubicie niezapowiedziane wizyty? 15.10.05, 10:09
          chwilowo panikuje
          że w domu burdel
          że nie mam chleba

          ale szybko coś organizuje i już potem lubie

          mniej więcej jak u pesteczki
Inne wątki na temat:
Pełna wersja