usagi_san
16.10.05, 11:16
Piszę bo muszę się wyżalić. Padł mi komputer. Moj ukochany zabrał kompika w
piątek wieczorem do kumpla do swojej rodzinnej miejscowosci bo tamten fachura
i napewno szybko naprawi. Wczoraj wieczorem dzwonie a tu teksty ze jeszcze
sie nie udalo ze cos tam cos tam i że może dzisiaj po południu sie uda. Pytam
czy przypadkiem coś mnie nie kręci, niech lepiej powie prawde. na co on że
przecież gdzie by mnie okłamywał. PRAWDE mówi!!!
Dziś rano dzwonie a moja ptaszyna jeszcze pijana - z kumplem zabalowali.
pytam sie o komputer to on nie wie wszystko zalezy od tego kiedy kumpel
wstanie i w jakim będzie stanie. Rece opadają, łzy sie w oczach krecą.
Potrzebowałam tego cholernego komputera by skończyć magisterkę (pare
poprawek) którą jutro musze oddac promotorowi do recenzji (termin ostateczny
i tak juz przeciągnięty). Ten na którym piszę ma zepsutego CDka wię nie
moglam sobie zgrac tutaj. Mój "misiu" wiedząc o tym wszystkim robi mi taki
numer.
To co? On mnie kocha czy ma mnie w d...