nnika5
17.10.05, 09:35
...jak ja moglam napisac poprzedniego posta. Nie sadzilam, ze jestem az taka idiotka.
W weekend tatus byl u dziecka. Udawal slodkopierdzacego, pytal czy mi cos naprawic, czy chce gdzies jechac, czy cos potrzbeuje. No pomyslalby kto, ze dobry czlowiek z niego. Zmienil sie nagle, gdy wieczorem dostal smsa od Madzi (bo tak ma na imie tamta Pani). Spowaznial i wylecial z domu, bo "musi zadzwonic". Jak wrocil to ja siedzialam przy kompie i wlasciwie juz nie gadalismy.Nastepnego ranka znalazlam list od kochanki i teraz moge wystepowac z orzekaniem o winie. Gdy zaczelismy temat rozwodu i spytal czy chce z orzekaniem, to nie zaprzeczylam. I to byl blad. Bo zostalam zwykle k....a, ktora tak powinna skonczyc i moim wezwaniem policji jak zaczal mnie szarpac. Czekajac na policje powidzial jeszcze, ze mnie wykonczy i nie dostane ani zlotowki za samochod, ktory on uzytkuje a ktory jest na mnie i kredyt tez jest na mnie (sprawa na policji o przywlaszczenie).
Gdy wyszedl, dla pewnosci z panami, to za chwile dzwonil i sie nagral, czy molibysmy sie spotkac i porozmawiac, ze nie powinien mnie szarpac i ze on sie chce DOGADAC, zeby nie wyciagac brudow po sadach.
Mam go w d... Bylabym w stanie sie z nim dogadac, ale nie po przeczytaniu listu od Madzi.
Wiecie co? Z niego jasno wynika, ze w momencie kiedy ja juz bylam w ciazy, a on o tym juz prawdopodobnie wiedzial, spedzal "cudowne dni" ze swoja kochanka.
Potem przyjechal do mnie gdy sie okazalo, ze to pozamaciczna i dzien po powrocie ze szpitala, kiedy bylo "po problemie" bez problemu wrocil do Madzi.
Jak mozna byc taka wywloka??? Ma kochanke, zonie robi dziecko, zonie mowi, ze juz wie, ze rodzina jest dla niego najwazniejsza, w tym samym czasie spedza wakacje z kochanka, a gdy jest po sprawie, to bez zadnego slowa wyjasnienia wraca do kochanki.
No mi sie to w pale nie miesci!!!
Mam nadzieje ze ta biedna dziewczyna przejrzy na oczy predzej niz ja. Bo "maz" umie bardzo ladnie mowic. I to dziewcze sadzi, ze patrzac na jego slowa uwaza, ze jest bardzo dojrzalym facetem za ktorym mozna isc w ogien.
A za chwile pisze, ze czasami slowa nie pokrywaja sie z czynem, mimo ze on temu stanowczo zaprzecza...
Zalosne...jak mozna byc takim NIKIM.