Czy w Polsce nadal tak jest?

17.10.05, 16:59
Że po porodzie trzeba (albo raczej jest taki dziwny "zwyczaj") na tzw.
porannym obchodzie rozkładać nogi i cała "wycieczka" ma darmowy striptiz.
Przecież to chyba nie jest konieczna, a jest strasznie upokarzające. Ja swoje
pierwsze dziecko urodziłam w Polsce i tak właśnie było. Drugie urodziłam za
granicą i tu byłam traktowana jak człowiek, z szacunkiem.Żadnego publicznego
oglądania.Dopiero jak się wychodzi do domu idzie się na badanie do gabinetu
(na oddziale położniczym), w którym jak to u lekarza jest tylko lekarz i
pacjent.Żałuję, że wtedy nie miałam takiego doświadczenia jak teraz i nie
zaprotestowałąm przeciwko takiemu poniżaniu mnie jako kobiety.Ale taka
refleksja mnie naszła, że jeśli nadal tak jest, to nie pozwalajcie na to
przyszłe mamy.
    • e_r_i_n Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 17:00
      Mnie w czasie dwuipoldniowego pobytu 'sprawdzano' tylko raz. ale robila to pani
      ginekolog sama, dyskretnie.
    • moofka Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 17:07
      eleonorak napisała:

      > Że po porodzie trzeba (albo raczej jest taki dziwny "zwyczaj") na tzw.
      > porannym obchodzie rozkładać nogi i cała "wycieczka" ma darmowy striptiz.
      > Przecież to chyba nie jest konieczna, a jest strasznie upokarzające.
      ___________________________________
      tak jest dalej
      ale ja nie widze nic upokarzającego w tym, ze lekarz oglada jak sie zmiany goja
      a dla mnie na przyklad to bylo wygodniejsze niz kulac sie o wlasnych silach z
      podkladem wielkosci encyklopedii do ukrytej izolatki smile
      a tak, nawet z lozka nie schodzisz tongue_out
      • goniag33 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 17:18
        moofka napisała:
        > a dla mnie na przyklad to bylo wygodniejsze niz kulac sie o wlasnych silach z
        > podkladem wielkosci encyklopedii
        No co ty ?!A do łazienki czy ubikacji też nie chciało ci się kulać ?!
        • moofka Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 17:28
          goniag33 napisała:

          > No co ty ?!A do łazienki czy ubikacji też nie chciało ci się kulać ?!
          >
          ____________________
          pewnie ze nie
          ale na siusiu musiałam tongue_out
          (ale niedaleko - pokój miałam z łazienką smile
          • goniag33 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 17:35
            Kurde to ja większa "latawica" byłam chociaż miałam pokój jednoosobowy z
            łazienką! A te rokładanie nóg też mnie krępowało.Myślę,że wszystko mogłoby
            odbywać się w bardziej cywilizowany sposób.
            • aga_rn Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 17:55
              Nie trzeba sie nigdzie kulac i z lozka zlazic zeby bylo bardziej
              cywilizowanie. Wystarczy jak polozna czy lekarz bada swoje pacjentki
              indywidualnie i dyskretnie a nie w obecnosci calej "wycieczki" jaka w
              niektorych szpitalach jest grupowy obchod.
              • moofka Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 18:07
                ale przeciez w tej wycieczce nie idą japonscy turysci albo kupcy blawatni
                kazdy z nich tez jest lekarzem smile
                • cocollino1 hehe dobre n/t 18.10.05, 11:48
                • aga_rn Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 16:01
                  He he, ale w tej wycieczce jest jeden, moze dwoch lekarzy, i moze jeszcze jedna
                  polozna, ktorych dane krocze powinno interesowac. Reszta nie musi tego krocza
                  ogladac, i wedlug mnie nie ma potrzeby sie dla wszystkich wystawiac. Dla mnie
                  to po prostu jest upokarzajace i naruszajace prywatnosc kobiety/pacjentki do
                  ktorej kazda ma prawo. To samo dotyczy oczywiscie wszystkich pacjentow, nie
                  tylko kobiety w pologu.
                  Moze to faktycznie wiec kwestia mentalnosci wink Od wielu lat pracuje w sluzbie
                  zdrowia poza granicami Polski i taki obrazek - obchod z rozkraczaniem sie na
                  komende, tutaj bylby po prostu nie do pomyslenia.
                  Pozdr.
                  • eleonorak Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 19.10.05, 19:26
                    100% racji
    • gagunia Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 18:09
      Dla mnie nie bylo to krepujace ani upokarzajace. Czasem bylo ok 6 osob czasem 4
      - roznie. Zwykle lekarz sprawdzal stan krocza, polozna zapisywala cos w karcie,
      a reszta specjalnie nie zwracala uwagi na badanie. Tez wolalam taka metode niz
      chodzenie po gabinetach, bo przez 2-3 dni chodzilam po scianach ciagajac noge za
      soba. A krocze po porodzie jakos nie kojarzylo mi sie z miescem erotycznym i
      striptizem tylko raną taką samą jak zlamana reka czy obdarte kolano.
    • julia246 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 18:54
      Oj dziewczyny, oni się takich widoków naoglądali tyle, że niema się co krępować.
      • balba_77 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 19:29
        > Oj dziewczyny, oni się takich widoków naoglądali tyle, że niema się co
        krępować

        hi hi pewnie jakbym tak często rozkładała nogi przed takim audytorium jak oni
        między te rozłożone nogi różnych kobitek zaglądają to bym była wyluzowana, a
        tak to brrrrrr...
    • maadzik3 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 19:38
      Rodzilam w 2003 w Polsce, na szczescie takie historie jak Twoja (a podobne tez
      slyszalam) byly mi zaoszczedzone.
      M.
    • mamapiotra Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 19:51
      tak. ale u nas w szpitalu tylko lekarz i połozna ogladali krocze. reszta trzymała sie z daleka. mieli lepsze rzeczy do robienia smile ale krepujace to nie było. dopiero teraz, gdy mam isc do gina to zaczynam sie krepowac.
      a na fotel ginekologiczny to bym nie weszła po porodzie. nawet zejscie z mojego łózka było meką.
    • lola211 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 20:48
      Pamietam takie ogledziny, nie pamietam "wycieczek", bo zawsze byl tylko jeden
      lekarz.Dobrze , ze nie kazali mi chodzic do gabinetu, tylko przychodzili na
      sale- kazde zejscie z łozka to byla meka.Pamietam tez, ze jedna z matek miala
      problemy z gojeniem sie rany, naswietlali ja lampa, czyli jednak trzeba
      sprawdzac stan "podwozia" , bo moze dziac sie cos nie tak.A tego "darmowego
      striptizu" lekarzom nie zazdroszcze, srednia przyjemnosc ogladac takie widoki.
    • marghe_72 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 21:54
      jesli rodzi sie w szpitalu klinicznym trzeba sie liczyc z tym,ze studenci sie
      tam ucza
      na nas.
    • eleonorak Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 22:52
      No cóż, kwestia mentalności.Dla niektórych pewne rzeczy są dziwne i nie do
      przyjęcia, a dla innych oczywiste.Skoro Wam to nie przeszkadza, to myślę, że
      polska służba zdrowia jeszcze długo będzie taka , jaka jest.
      P.S . I pomyśleć, że tylu mądrych i wrażliwych ludzi zaangażowało się w akcję
      "Rodzić po ludzku" i po co?
      • moofka Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 08:25
        eleonorak napisała:

        > No cóż, kwestia mentalności.Dla niektórych pewne rzeczy są dziwne i nie do
        > przyjęcia, a dla innych oczywiste.Skoro Wam to nie przeszkadza, to myślę, że
        > polska służba zdrowia jeszcze długo będzie taka , jaka jest.
        ____________________________________
        tzn jaka?
        ze oglada sie pacjentki w pologu?
        nie rozumiem zarzutu


        > P.S . I pomyśleć, że tylu mądrych i wrażliwych ludzi zaangażowało się w akcję
        > "Rodzić po ludzku" i po co?
        __________________________________
        jak glupie baby i tak przed kazdym nogi rozlozą tongue_out
        chcialoby sie dopisać smile
    • ewag12 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 23:09
      Mnie coprawda zaoszczędzono takich przeżyć ( ale nie do końca bo rana źle się
      goiła, bolało i sama poprosiłam lekarza żeby obejrzał ranę, a wraz z nim kilku
      stażystów, fałszywą wstydliwość schowałam do kieszeni) ale eleonorak masz racje
      to zależy od mentalności: dla jednych najważniejsze jest zdrowie i stan
      dziecka, które nie zawsze jest zdrowe a dla innych... to jak się prezentuje
      przed lekarzami. I wyobraź sobie że nawet! mieszkając w Polsce też można być
      traktowanym jak "człowiek, z szacunkiem".
      Pozdrawiam
      • eleonorak Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 17.10.05, 23:19
        wcale w to nie wątpię, pisałam tylko o WŁASNYCH!!!!!!!!! doświadczeniach
    • spella Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 07:20
      ja rodziłam w Krakowie na Kopernika - tam odbywało sie to tak, że najpierw
      przed obchodem na salę przychodził lekarz, oddziałowa i pielęgniarka - i to
      przed nimi trzeba było się rozkładać. Potem dopiero był główny obchód z
      orynatorem, innymi lekarzami i studentami - czasami z 15 osób było, ale oni już
      nie zagladali do dziurek, tylko słuchali co ma do powiezdenia lekarz lub
      oddziałowa.
    • weronikarb Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 07:30
      Ja pamietam jak mnie badali ordynator, z-ca i polozna prezd werdyktem o cc.
      Ja na koźle oni sobie siedza przed biurkiem i patrzac na mnie dyskutuja tu sie
      czulam bardzo glupio.
      Pozniej jak juz bylam po to na obchodzie chodzilo cale audytorium ok. 6-9 osób,
      ale do pacjentki podchodzil tylko ordynator, szczypcami odsuwalpodklad tylko
      rzucil okiem i po badaniu.
      Konkretniejsze badania (jak byly potrzebne) juz byly w gabinecie.
    • ikaes Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 08:31
      ja się tam nie krępowałam - nawet o tym nie pomyślałam - leżę w szpitalu, jest
      obchód i koniec. A leżałam w szpitalu na Karowej, który jest klinikią AM -
      chodzili więc też studenci, którzy byli bardziej zawstydzeni niż mamuśki i
      patrzyli się nie na krocza, ale w sufit.
      Poza tym lekarze mają więcej do roboty, niż wzywanie każdej z osobna do
      gabinetu i oglądanie krocza, przecież takich kobiet w szpitalu np. tylko
      ginekologiczno-położniczym leży b. dużo. Jakby chcieli oglądać każdą oddzielnie
      ze wszystkich oddziałów toby czasu im nie starczyło na operacje itp.
      • barbamama Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 09:21
        Nie, nie było to dla mnie krepujace , wręcz wygodne że to do mnie przyszli smile.
        Wszystko zawsze odbywało się sprawnie i szybko + fachowe uwagi typu :ładnie się
        goi czy o mała opuchlizna poproszę maść podać pacjentce itp
        Ale miałam fajną przygodę z "rozkraczaniem się". Otóz Zuzkę urodziłam w grudniu
        i rano budząc się na sali stwierdziłąm że jest jakoś zimno, okazało się że
        kaloryfer jeden nie grzeje, więc szybko dałam znać położnej. Po ok 30 minutach
        wchodzą na salę panowie w zielonych kitlach więc my wszystkie (a było nas
        cztery) kołdry w górę. Panowie: my do kaloryfera....- oni byli bardzo
        skrępowani, myśmy śmiały sie z tego do końca hospitalizacji smile
        • edytek1 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 09:43
          Miłam pojedyńczą salę w państowym szpialu w Polsce. Przychodził do mnie jeden
          lekarz zadnych wycieczek( 2 na zmianę) i zagladali kilka razy dziennie przez 4
          miałam gorączkę i bali się, ze coś mi sie infekuje wszystko było ok a do dziś
          nie wiadomo skąd ta gorączka sie wzieła. Zawsze pytali czy moga mnie zbadać.
          Byli kulturalni i traktowali mnie z szacunkiem.
        • ala67 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 09:51
          Ja byłam przypadkiem po ciężkim porodzie, a moje krocze przedmiotem
          zainteresowania większości lekarzy na oddziale. Przychodzili, głowami kręcili,
          ale czasem również coś sensownego któryś doradził - nie przeszkadzało mi to, i
          raczej byłam szczęśliwa, że nie muszę łazić (po ścianach) na badania do
          gabinetu i jeszcze zostawiać płaczacego dziecka. Raz tylko zaprotestowałam, jak
          lekarz wygłosił sakramentalne: "proszę pokazać krocze" w obecności jednego z
          tatuśków (dyżurował od samego rana, a była 10 - ta, tuż po porannym obchodzie).
          Tatuś został przez lekarza wyproszony, z odpowiednim komentarzem. Dodam, że on
          siedział cały boży dzień, i to dopiero bywało krępujące - wstawanie z tego
          łóżka przy obcym facecie, nie mówiąc o karmieniu piersią czy zalecanym ich - he
          he - wietrzeniu...wink
          Dodam, że nie jestem przeciwniczką odwiedzin na położniczym, do mnie też mąż
          przychodził, ale ci tatusiowie dyżurujący non stop czy całe rodziny przy jednym
          łóżku to przegięcie było. Przy moim pierwszym porodzie rekord to było 11!!!
          osób do jednego dziecka, wcześniaczka, przekazywanego sobie z rąk do rąk. Po
          jednej z takich wizytek dziecko płakało parę godzin, i wtedy dopiero tej pani
          powiedziano, że ma ograniczyć liczbę gości.
    • elza78 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 11:12
      mnie to ominelo po porodzie, bo rodzilam przez cc, jednak wiem ze w szpitalu w
      ktorym rodzilam takie praktyki sa stosowane, nie do konca sie z nimi zgadzam,
      najsmieszniejsze jest w tym wszystkim to, ze wystarczylby jedno - dwuosobowy
      obchod plus parawan zasuwany wokol lozka kazdej pacjentki i juz by sie zrobilo
      mniej publicznie, ale niestety w polsce sie o tym nie mysli a kobiety rodzace
      traktuje sie jak bydlo...
    • aluc Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 12:16
      zależy gdzie
      u mnie nie było, ani za pierwszym ani za drugim razem
      oglądane były jedynie pacjentki nacinane i to dyskretnie, a obchód składał się
      z położnika i położnej
    • mika_p Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 12:34
      Więcej o obchodzie położniczym na F.Ciąza i poród:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=26030682&v=2&s=0
    • anek.anek Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 14:07
      w szpitalach klinicznych, czyli podlegającym akademiom medycznym faktycznie
      pacjent MA OBOWIĄZEK robić i poddawać się wielu zabiegom, oględzinom, na które
      niekoniecznie wewnętrznie sięzgadza. Oczywiście w dobrym tonie byłoby
      uprzedzenie o tym fakcie (co jest rzadkością).
      w normalnym szpitalu nie masz takich "obowiązków", czyli nie musisz. Dla
      lekarzy jest oczywiste, że jak jest obchód, to oglądają cię wszyscy. Dla nas
      nie jest to już takie jasne, ale myslę, że wystarczyłoby poprosić, żeby na czas
      takiego badania został wyłącznie lekarz prowadzący.
      U mnie na obchodzi byli po porodzie studenci. Zostałam zapytana czymogą zostać.
      I chociaż było to potwornie krępujące, to jednak się zgodziłam: gdzieś
      medycyny "na żywo" muszą się przecież nauczyć.
      Jeśli byliby to sami już tytularni lekarze, to i wstyd byłby mniejszy. Przy
      porodzie było obecnych parę osób i wtedy mnie to zupełnie nie krępowało, fakt,
      że moja świadomość była skupiona na cymś innym, ale sytuacja w sumie taka sama.
      • beataf1 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 14:21
        a ja rodzilam w maju i do dzisiaj jestem zbulwersowana faktem że przez cały
        pobyt w szpitalu (4 dni) nikt nie był łaskaw zbadać mnie w żaden sposób- jedyne
        to tylko pytano "czy dobrze się pani czuje"
        • aluc Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 14:22
          no widzisz, i tak źle i tak niedobrze smile
    • mola_mama Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 14:29
      Gdy rodziłam prawie 5 lat temu faktycznie na porannych obchodach pokazywało się
      krocze. Dla mnie było to normalne - to są lekarze, jesteśmy w szpitalu, każda
      pacjentka tak miała, więc O.K. Rok temu urodziłam w sobotę a w poniedziałek już
      mnie wypisano do domu, bo brak łóżek i NIKT przez te 2 dni nie zaglądał mi tam
      (ani nikomu innemu). Następnego dnia po powrocie do domu odwiedziła mnie położna
      środowiskowa i to ona mnie tam sobie pooglądała. TO było krępujące - młoda
      dziewuszka w letniej sukieneczce i ...Taki miała "obowiązek"! 3 tygodnie później
      wylądowałam u mojej gin. z ostrym zapaleniem, złym zszyciem i w ogóle. Może nie
      miało to jakiegokolwiek powiązania z niebadaniem w szpitalu, ale może gdyby ktoś
      wtedy popatrzył, to bym tak nie cierpiała sad. Jestem za oglądaniem pacjentek w
      szpitalach!
      W ogóle pobyt w polskim szpitalu wspominam milej niż w "unijnym".
    • m_drago Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 18.10.05, 14:51
      Ja uważam, że nie ma co przesadzać. Rodziłam prawie dwa lata temu, w szpitalu
      przy akademii medycznej. Wiedziałam, że tak jest sporo studentów i podczas badań
      przygladali się co robi lekarz. Nie przeszkadzało, nie krępowało mnie to ani
      przez chwile. Wychodze z założenia, że ONI (studenci, stażyści) muszą się
      nauczyć, a ja moge im pomóc. Jeżeli coś mi nie odpowiadało, np zachowanie
      pielęgniarki, to mówiłam obracajac sytuację w żart. Oglądanie pacjentek podczas
      obchodu to raczej uzasadniona rzecz. No po coś ten obchód jest smile) no chyba nie
      po to, żeby pogadać o pogodzie smile)

      Jeżeli kobieta nie czuje się komfortowo z gronem studentów, lekarzy między
      nogami, wystarczy powiedzieć. O tym mówi kampania Rodzić Po Ludzku, jak cos nie
      pasuje to mów!!! Zarzucanie tutaj jakiejś "innej" mentalności czy błędnego
      podejścia to chyba za dużo powiedziane.

      Pozdrawiam wszystkie Mamy smile)
      • andaba Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 19.10.05, 19:40
        Raczej jest, ale nic strasznego w tym nie widzę. Z doświadczenia wiem, że
        personelowi jest wszystko jedno czy patrzą na głowę, czy wprost przeciwnie smile A
        inne pacjentki ze swoich łóżek nic nie widzą.
    • basia313 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 19.10.05, 21:30
      Zgadzam sie z tym, ze tak byc nie musi. I rozumie sie to dopiero, kiedy rodzi
      sie w innej sytuacji. Lekarz, starzysci czy studenci, pewnie ze widzieli to juz
      wiele razy, ale co z tego. Nie kazdy musi to lubic. wiec jesli ma byc duze
      grono wokol pacjentki, to wlasnie oni powinni ja zapytac czy sie zgadza.
      Kobiety, to wlasnie o szacunek wobec nas chodzi.
      • eleonorak Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 19.10.05, 23:39
        Właśnie!!!!!!!!! Mnie nie obchodzi to ile razy personel szpitalny miał z tym do
        czynienia, tylko jak JA się czuję w tej sytuacji.Swoją drogą dziwi mnie to,że
        niektórzy nie widzą nic złego w tym,że to szpital powinien być dla was, a nie wy
        dla szpitala.Teksty typu "przecież jestem w szpitalu" etc.To co ?Nie jestem już
        człowiekiem? Nie mam godności?Każdy może mnie traktować jak królika
        doświadczalnego? Myślę,że to jednak jest kwestia mentalności.
        P.S .NIE CHODZI TU TYLKO O "ROZKŁADANIE NÓG", ale o tzw. podejście do pacjenta.I
        bardzo proszę czytać ze zrozumieniem, bo założyłam ten wątek w dobraj
        wierze,żeby pomóc tym ,którym to przeszkadza. A jak komuś nie przeszkadza, to
        niech się nie wypowiada.
        • andaba Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 20.10.05, 09:44
          eleonorak napisała:
    • nanna75 Re: Czy w Polsce nadal tak jest? 20.10.05, 10:21
      ja rodzilam moje dzieci za granica i za wyjatkiem mojej lekarki nikt mi tam nie
      zagladal. Dlaczego zwykle badania w polskiem gab ginekologicznym musza odbywac
      sie na fotelu a w innych krajach mozna spokojnie przebrac sie w szlafrok,
      polozyc na lozku i przykryc kocem lub przescieradlem. W ten sposob lekarz tez
      moze zbadac a przynajmniej unika sie biegania po gabinecie z gola d... i
      wdrapywania na fotel. Oczywiscie nie mowie o zabiegach czy innych przypadkach,
      kiedy lekarzowi jest tak wygodniej.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja