jadviga
18.10.05, 21:40
Czy lubicie swoja prace? Macie satysfakcje? Jestem wlasnie skolowana mocno, bo
mam specyficzna sytuacje w robocie. Panuje tu 'rodzinna' atmosfera. Pracuje
bezposrednio z synem szefa i zona drugiego szefa firmy (inny dzial). Ma to
swoje plusy i minusy. Z jednej strony oni moga sobie pozwalac
(nieprzychodzenie do pracy z roznych powodow, nie tylko choroby), a ja przy
okazji tez troche, oczywiscie w mniejszym wymiarze. Ale z drugiej strony oni
czuja sie pewnie, syn, zona, nie straca pracy. Oni wychodza w sprawach
prywatnych, dziela obowiazki tak, zeby sie nie przepracowywac, jakby co, robia
raban i zrzucaja z siebie balast, nie maja czasu na odbieranie telefonow,
odpowiadanie na pytania itp. Zachowuja sie, jak rozpuszczone dzieci. A ja nie
mam odwagi zwrocic im uwagi, ze tez bym chciala sie skupic, a nie odbierac co
chwila telefony czy nie siedziec w weekend. Tez nie mam zbytnio szans na
rozwijanie sie, wiadomo, ze nie bede pierwsza do duzych spraw. Wiadomo, ze
jakby co, dostane resztki po dyrektorowej. Z drugiej strony moge pracowac na
3/4 etatu, czesciowo w domu. Jak dzieci zachoruja, nie bedzie problemow. Tylko
sie zastanawiam, o co wlasciwie chodzi. O to, zeby pracowac i moc dolozyc cos
do garnka (po odjeciu opiekunki zostaje 1000zl), ale jednoczesnie stresowac
sie? Czy zaryzykowac? Poszukac czegos innego, czegos dajacego satysfakcje i
zadowolenie z zycia? Czy za duzo wymagam... Jak macie w pracy? Tez sie
meczyci? Zaryzykowalyście i rzucilyscie wszystko w cholerke?
Jestem skololwana. jadviga