lena99
28.10.05, 14:44
Dziewczyny,
Właśnie wróciłam ze spaceru tak wściekła, że muszę napisać. Jadę z wózkiem
jak co dzień, i jak co dzień spotykam jakiegoś psa, bez kagańca, bez smyczy,
biega wokół nas, obwąchuje. Pies wielki, właścicielka 100 metrów dalej idzie
i nie reaguje. Mogłaby przecież go zawołać, przytrzymać. Mówię grzecznie, czy
może zabrać psa i zapiąć smycz. Żadnej reakcji. Mówię jeszcze raz i znowu
nic, tylko patrzy ma mnie z wyrzutem. Co ja mam robić w takiej sytuacji. Czy
można jakoś psa odstraszyć? Dodam, że takie 'przygody' mam niemal codziennie.
Dwa dni temu duży pies przybiegł do wózka i zaczął szczekać. Szukam
właściciela, a tam gdzieś daleko idzie starsza pani o kulach. Oczywiście,
żadnej reakcji na zachowanie swojego psa. Mówię, żeby zabrała psa, a ona na
mnie z buzią, że o co mi chodzi, przecież jej pies nikomu nic nie zrobi itp.
Ludzie, błagam, poratujcie co robić? Jak Wy sobie radzicie?
Pozdrawiam, Lena