pies bez smyczy - jak skutecznie reagować?

28.10.05, 14:44
Dziewczyny,

Właśnie wróciłam ze spaceru tak wściekła, że muszę napisać. Jadę z wózkiem
jak co dzień, i jak co dzień spotykam jakiegoś psa, bez kagańca, bez smyczy,
biega wokół nas, obwąchuje. Pies wielki, właścicielka 100 metrów dalej idzie
i nie reaguje. Mogłaby przecież go zawołać, przytrzymać. Mówię grzecznie, czy
może zabrać psa i zapiąć smycz. Żadnej reakcji. Mówię jeszcze raz i znowu
nic, tylko patrzy ma mnie z wyrzutem. Co ja mam robić w takiej sytuacji. Czy
można jakoś psa odstraszyć? Dodam, że takie 'przygody' mam niemal codziennie.
Dwa dni temu duży pies przybiegł do wózka i zaczął szczekać. Szukam
właściciela, a tam gdzieś daleko idzie starsza pani o kulach. Oczywiście,
żadnej reakcji na zachowanie swojego psa. Mówię, żeby zabrała psa, a ona na
mnie z buzią, że o co mi chodzi, przecież jej pies nikomu nic nie zrobi itp.
Ludzie, błagam, poratujcie co robić? Jak Wy sobie radzicie?
Pozdrawiam, Lena
    • mamapiotra Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 28.10.05, 14:54
      Mnie takie zachowanie właścicieli psów też denerwuje. Nie rozumiem ich. tym bardziej, że sama miałam dosyć niebezpiecznego psa. Mieszańca dobermana z rotwailerem. Piękny, duży i silny. I z ogromnym temperamentem. Niegdy do głowy mi nie wpadło, że mogła bym go spuścić ze smyczy!!! Mój brat ma owczarka szkockiego i też zawsze na smyczy i w kagańcu chodzi.
      Ja rozumiem, że dla mnie pies jest łagodny, ale dziecko moze np. włozyć palec mu do oka, albo szarpnąć za sierść. Nie wiem co pies wtedy zrobi.
      Może moja metoda zadziała. ja dzwoniłam na straż miejską tak długo, aż zaczeli przychodzić i pilnować porządku na osiedlu. Czepiałam sie az do skutku.
      • julia246 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 28.10.05, 15:09
        U mnie, facet chodzi ze swoim psem bez smyczy i kagańca, pies chyba niecierpi
        dzieci.
        Kiedyś chodzę sobie z małą po podwórku, a pies (nie duży, raczej średniej
        wielkości)wylatuje z zarogu, i skacze na moje dziecko, warcząc i szczekając
        przy tym.
        Na to ja pieska mało delikatnie odepchnełam nogą, a facet do mnie z buzią,
        że jak ja tak mogę jego psa traktować (nie kopnełam go, tylko odepchnełam)
        Powiedziałam mu, że nie życzę sobie żeby na mnie krzyczał i poinformowałam go,
        że jeszcze raz zdarzy się coś takiego, to zadzwonię na policje.
        I póki co mam święty spokój z gościem.
    • lolinka2 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 28.10.05, 15:04
      Dzwonię do straży miejskiej
      • lena99 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 28.10.05, 15:22
        No ale przecież zanim ta straż przyjedzie to pies będzie już gdzieś indziej.

        Zresztą, ja raz zadzwoniłam, gdy sąsiad palił stare opony i inne śmieci (on
        często palił, ale wtedy to przegiął). Dym był czarny nad całą okolicą. Po 20
        min. przyjechła straż miejska, pojeździli po uliczkach i odjechali. No to
        dzwonię drugi raz, a dyżurny mówi, że przecież byli i nie nic znaleźli. No jak
        nawet nie wysiedli z auta!! Więc jakoś nie chce mi sie wierzyć, żeby biegali za
        psemsad
    • dollores1 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 28.10.05, 17:27
      Niektórzy ludzie, właściciele psów są kompletnie bezmyślni i nie mają chyba
      wyobraźni.
      Mnie też strasznie wkurza jak mnie i dziecko obskakuje pies albo pies wbiega
      nagle do piaskownicy pełnej dzieci a właściciel nie reaguje albo z dobrotliwym
      uśmieszkiem mówi, że jego piesek nic nie zrobi.

      Moi rodzice mieli psa, którego wychowywali od szczeniaka i nagle temu psu coś
      odbiło i próbował zagryźć moją mamę. Skończyło się bardzo szczęśliwie - pies
      wygryzł mamie kawełek ciała z przedramienia. Na sczęście tylko tyle. Pies
      poszedł do uśpienia.
      Nie ufam żadnemu psu, nawet najłagodniejszemu !!!

      Wracając do tematu, ja ZDECTDOWANYM tonem mówię żeby właściciel zabrał psa,
      wziął go na smycz bo ja nie życzę sobie żeby mnie obwąchiwał obcy pies.
      Jeśli właściciel ma ochotę na dyskusję to mówię, że za moment zadzwonię po
      straż miejską i wlepią mu mandat.
      Skutkuje.
      • anatemka Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 28.10.05, 17:35
        zawsze grzecznie pytam: weźmie pan/i tego psa na smycz czy mam zadzwonić do
        straży miejskiej? Coś tam sobie mamroczą ciszej lub głośniej, ale psa
        przeważnie wołają.
    • dorota9935 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 28.10.05, 17:35
      Ja prowadziłam grzeczne rozmowy z sąsiadami. Kompletnie nie odnosiły żadnego
      skutku. Poszłam więc do spółdzielni mieszkaniowej z interwencją. Skończyło się
      apelem do właścicieli psów, wywieszonym na klatce schodowej. Wisiał może 3
      godziny. W spółdzielni obiecano mi, że jeśli sytuacje z beztrosko biegającymi
      psami sąsiadów (jeden kiedyś wpadł do mojego mieszkania, jak wychodziłam z
      dzieckiem) się powtórzą, to będą interweniować telefonami do lokatorów. Jeśli
      to nie odniesie skutku, to mam dzwonić po straż miejską.
    • clk Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 28.10.05, 20:53
      Z problemem tym nie potrafie sobie poradzic. Uwazam, ze wlasiciel psa ma
      obowiazek prowadzenia go na smyczy. Nie mowiac juz o kagancu.
      Z dzwonieniem na straz miejska - co z tego, ze zadzwonie, zanim przyjada, osoba
      z psem dawno sobie pojdzie, a przeciez nie bede jej sledzic..
    • kinga707 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 00:14
      lena99 napisała: ,

      Czy
      > można jakoś psa odstraszyć?

      Tak,mozna gazem pieprzowym,do kupienia w sklepach mysliwskich.
    • lineczkaa Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 11:52
      Czy Panie aby trochę nie przesadzają?? Grzmicie stasznie, wydaje mi się,że nie
      adekwatnie do sytuacji. Przypominają mi się od razu psy, które spotkałam w
      schronisku, oddane bo kobiety zachodziły w ciąże, a potem małe dziecko i lepiej
      niech tam siedzi. Sama mam dwa psy, jeden ma 11 lat i niemawidzi dzieci, drugi
      (a właściwie druga) ma 1,5 roku i dzieci uwielbia. Staruch Junior na spacerach
      ma wszystko w dupie i nie zwraca na nic uwagi, więc się nie boję, zwłaszcza, że
      jak widzi wózek albo małe dziecko omija ich szerokim łukiem, młodsza jest
      wszędzie. Jeżeli widzę, że idzie ktoś z małymi dziećmi to psy wołam, Szprota
      przychodzi od razu, Junior nie bo jest głuchy, ale jak wspomniałam idzie łukiem.
      Postawcie się Panie w roli właścicieli psów. Potrzebują więcej ruchu niż ludzie
      i jest to dość okrutne wyprowadzać psa tylko na smyczy. Tak jak mówiłam,
      przywołuję psy. Szprotę, która jest duża trzymam za obrożę i czekam, aż ludzie
      przejda, chyba, że ktoś chce się z nią pobawić, to puszczam.
      Mam jednak wrażenie, że Wam byłoby mało...kilka razy dostałam po uszach, że pies
      nie na smyczy i nie w kagańcu, mimo, że go tarzymałam. Dodam, że są to sytuację,
      kiedy jestem na spacerze w lesie (dość popularnym).
      Proponuję trochę więcej luzu, ja zawsze zakładam, że jeśli pies biega luzem, to
      właściciel wie, czego się można po nim spodziewać.
      Zrasztą, nauka ostrożności co do obcych psów i niewkładania paluszków do oka
      psa, czy prób odgonienia psa kopem, to zadanie matek.
      Pozdrawiam smile)
      • niutaki Re: a ja nie zakładam, że właściciel wie czego 29.10.05, 12:00
        się po psie spodziewać, (żeby nie było, że jestem anty-psiara, miałam psa)bo
        pies mojej koleżanki u niej w domu i przy niej ugryzł mnie w brzuch, był wielki
        i zawsze spokojny, podszedł do mnie i tak jak stałam tak złapał mnie zębami za
        brzuch. Gdyby to było dziecko złapał by je za twarz. Oczywiście, że pies
        potrzebuje ruchu, nikt tego nie neguje, wydaje mi się, że założycielce wątku
        chodziło właścicieli NIE REAGUJĄCYCH, a skoro Ty reagujesz to jest w porządku,
        prawda?
      • lila1974 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 12:05
        Niestety źle zakładasz.
        Nagminnie wypuszczany pies sąsiadów moich rodziców, uwazany przez właścicieli
        za milusiego pieszczocha, szczypał nas po tyłkach. Do właścicieli nie trafiało,
        że on robi ludziom krzywdę. Beztroska absolutna.
        Lubię psy ale niektórych właścicieli już mniej.

        I dziewczyny mają rację z tym oburzeniem. Mam w nosie, czy pies jest łagodny,
        czy nie. Nie chcę być skazana na domysły, co mi ze strony danego czworonoga
        grozi - przyjacielskie zaślinienie również nie należy do atrakcji.

        Skoro włąściciel jest proszony o zabranie psa na smycz a nie reaguje, to co
        według Ciebie należałoby zrobić?
        • lgosia1 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 12:26
          dziewczyny macie wszystkie rację. Jednakże nie mogę się powstrzymać.... wasze
          zapewnienia o lubieniu psów są kuriozalne w tych waszych wypowiedziachsmile
          Mam znajomą, która tak strasznie lubi psy, że za każdym razem czerwienieje na
          buzi z oburzenia od tego lubienia - gdy jakikolwiek pies do niej podbiega..
          Nie lubicie psów po prostu i macie rację, że to wasze nielubienie właściciele
          psów powinni respektować. Ja np nie lubię papierosów i nie lubię jak ktoś mi
          dmucha dymem po nosie. Wy nie lubicie psów i nie życzycie sobie, by takowe do
          was się zbliżały. Szanuję i współczuję sytuacji. Zawsze mogło być gorzej.
          Pomyślcie sobie, że mogłybyście żyć na moim osiedlu, gdzie 99% osób lubi psy,
          95% te psy posiada i 90% gania luzem i bez kagańca. Nie dość, że krzywdy sobie
          te psy nie robią to jeszcze mają wszystkich ludzi w nosie i nie chce im się do
          ludzi podbiegaćsmile. Ja tam te psy rozumiem, że im się podbiegać nie chce. Bo im
          bardziej poznaję ludzi tym bardziej lubię zwierzętasmile
          Pozdrawiam wszystkie miłośniczki psów na odległość. I życzę, żeby ani jeden
          pies już nigdy w życiu nie odważył się przebiec obok waswink
          • niutaki Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 12:36
            skąd tak dobrze wiesz, że nie lubimy psów? jasnowidzctwo? co z tego, że ja
            lubię psy, jeśli moja córka się boi, bo właśnie pies takiego nie reagującego
            właściciela skutecznie ją wystraszył, wszystkie psy z mojej klatki znam i lubię
            i głaszczę gdy podchodzą, w tym czasie moja córka chowa się za moją nogą.
            • lgosia1 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 13:03
              nie jasnowidztwo a obserwacjasmile
              i jeszcze pewna zauważona prawidłowość, że im bardziej osoba lubi psy tym
              częściej woła po straż miejską do właścicieli psówsmile
              • lila1974 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 13:06
                Ani niutaki ani ja nie dzwoniłyśmy po straz smile
              • lgosia1 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 13:12
                "Dlatego irytuje mnie beztroska właścicieli, którym nie starcza chęci, by iść
                ze
                swoim pupilem gdzieś, gdzie pies się może wybiegać i nikt nie będzie się musiał
                go obawiać."
                Z własnego doświadczenia wiem, że wszędzie można natrafić na zagorzałych
                miłośników psów - jak to zawsze sami siebie określają i być narażonym na
                spotkanie ze strażą miejską. W głębokim lesie, których brakuje w miastach -
                też. Poza tym nie wiem, czy wam wiadomo, że wg prawa pies w lesie nie może
                biegać bez smyczy i kagańca - ze względu na ochronę zwierzyny łownej. Wg
                Polskiego prawa nie ma żadnego miejsca w którym można puszczać psy. Taka jest
                rzeczywistość niestety. Straż leśna wystawia wyższe mandaty za psa puszczonego
                luzem po lesie niż straż miejska.
                • lila1974 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 13:19
                  Kaganiec jest dla mnie bezdyskusyjny.
                  Wolę narazić się straży lesnej, której notabene na oczy nigdy nie widzałam, niż
                  mieć osiedlowych wrogów.
                • falka32 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 15:05
                  ja ostatnio widziałam na spacerze 13-latkę z rottweilerem większym od niej,
                  którego trzymała bez kagańca na smyczy zaczepionej na małym palcu a drugą ręką
                  gadała przez komórkę. W tej sytuacji uważam, ze pies był całkowicie
                  "odbezpieczony", rasy potencjalnie groźnej i z głupią właścicielką na smyczy.
                  Dwa dni później właściel amstafa również bez kagańca, spuścił go ze smyczy, zeby
                  sobei pobiegał na środku placu zabaw pełnego skaczących, biegających i
                  piszczących dzieci.
                  Nie chodzi w tej dyskusji chyba o miłe normalne psy pilnowane przez właściceli
                  tylko o sytuacje, które mogą potencjalnie być zagrożeniem dla innych, na które
                  właściele psów nie mają zamiaru reagowac, uważając, ze to cały świat jest głupi
                  i się czepia a nie oni.
          • lila1974 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 12:40
            Nadal się nie zgadza.
            Lubię i przykro mi, że nie mam na razie w domu, bo całe życie miałam psy.
            Tylko, że szanuję innych ludzi i nie puszczałam moich psów za bramkę, aby
            pobiegały. Wyprowadzałam je na smyczy, a puszczałam dopiero w głębokim lesie z
            dala od ścieżek spacerowych. Widząc ludzi lub inne zwierzę, łapałam swoje na
            smycz.

            Miałam kiedyś springer-spaniela, ktory załatwiał się tylko i wyłącznie na
            asfalcie lub chodniku, trawy i ziemi unikał jak mógł, jeśli zdarzyła mu się
            wpadka, to sprzątałam po nim i było to na długo przed kampanią na rzecz psich
            reklamówek i specjalnych koszy.

            Dlatego irytuje mnie beztroska właścicieli, którym nie starcza chęci, by iść ze
            swoim pupilem gdzieś, gdzie pies się może wybiegać i nikt nie będzie się musiał
            go obawiać.
            • niutaki Re: zgadzam się lilą1974 n/t 29.10.05, 12:44

            • eury1 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 13:08
              Niestety kochane,nalezy rozdzielić "lubienie" psów od ponoszenia za nie odpowiedzialności.Zawsze miałam psy.Jako dziecko ze schronisk,potem przez 14 lat jamnika szorstkowłosego i 16lat owczarka niemieckiego,potem była jeszcze suczka tej rasy ale krótko ok1 roku...byłam przy ich śmiercii dlatego nigdy więcej psa w domu mieć nie będę - za bardzo boli jak odchodzą.
              Zawsze przestarzegałam jednej zasady - na osiedlu pies muisał chodzić na smyczy.Pies luzem w kagańcu tez potrafi zrobic krzywdę.Odczułam to na włsnej skórze,kiedy Boss mnie przyuwazył jak był z mężem na spacerze i przylecieał do mnie pełen entuzjaznu bo pancia wróciła - oberwałam kagańcem w podbródek tak że wszyskie gwiazdy zobaczyłam.A pies chciał tylko się ze mną przywitać.Z psiej radości mój syn wiele razy zaliczył jakiegos guza czy siniaka.Owczarki swoje ważą smile
              Poza tym ludzie boja się obcych psów.Mają prawo się bać...Dalczego miałam ich narażać na sters-siebie zresztą też.
              ...poza tym ,niestety pies na smyczy nie wlezie do piaskownicy....
              Co do sprzątania po swoich czworonaogach,to jest już indywidualna sprawa ich włascicieli.Za coś przeciez płacimy podatek za posiadanie psa smile - grunt aby doplnować by nie zanieczyszczał chodników i palców zabaw...
              • lila1974 Re: eury1 29.10.05, 13:17
                Doczepię się jedynie do stwierdzenia, że po coś w końcu płacimy podatki od
                psów. Płacimy równiez podatki lokalne i czy to uprawnia nas do rzucania śmieci
                na chodnik? Moim zdaniem sprzątanie psiej kupy powinno być wbite właścicielom
                do głowy przez słone mandaty. Nie wymagam, aby sprzątać w miejscach ogólnie nie
                uczęszczanych ale te zapaskudzone trawniki osiedlowe wołają o pomstę.
                Mało tego.
                Mieszkam w wieżowcu, gdzie mamy notorycznie zasikane windy, bo piesek nie
                zdążył na dwór ... przepraszam - właściciel nie zdążył w porę psa wyprowadzić.
          • kangur4 Chyba czegoś nie zrozumiałaś 03.11.05, 13:47

            Po pierwsze, załóżmy taką hipotetyczną sytuację: uwielbiam obce psy, szaleję za
            nimi, głaskam każdego spotkanego na drodze, ale NIGDY, przenigdy wtedy, kiedy
            jest ze mną moje dziecko. Koniec. Kropka. Moje lubienie czy nielubienie w
            obecności dziecka traci jakiekolwiek znaczenie. To JA jestem odpowiedzialna za
            moje dziecko, a nie właściciel psa. Dlatego każde zbliżenie się psa do wózka
            traktuję jako zagrożenie.

            Po drugie, załóżmy inną sytuację, zresztą bardziej odpowiadającą prawdzie:
            lubię zwierzęta, owszem, ale akurat psy znajdują się na szarym końcu listy
            moich ulubieńców. Gdybym miała jakis wybór, to zamiast psa wolałabym, no nie
            wiem, na przykład małego wombata. Nie śmierdzi (chyba), nie szczeka. I co? A no
            nic, ponieważ argumenty użyte w punkcie pierwszym nie zmieniają się tu ani o
            jotę - lubię czy nie lubię, przeszkadzają mi czy nie - w pierwszej kolejności
            jestem mamą mojego dziecka, a dopiero potem miłośniczką psów, wombatów, kotów,
            szaleńczej jazdy na motorze czy wspinaczki wysokogórskiej.
            • lila1974 Re: kangur4 03.11.05, 13:49
              Nikt inny o wombatach by nawet nie pomyslał, ale nik zobowiązuje, prawda? smile))
              • kangur4 Re: kangur4 03.11.05, 13:57
                Kiedyś oglądałam program na Animal Planet (zresztą wielokrotnie, jak oni się na
                coś uprą to powtarzają do znudzenia) o wychowywaniu małych, osieroconych,
                wombatów. Po prostu cudne były. Tak brzydkie, że aż ładne. Niepodobne do
                żadnych innych zwierząt.
      • lena99 do lineczkaa 29.10.05, 13:08
        Wydaje mi się, że napisałam wyraźnie, że denerwują mnie ludzie, którzy NIE
        REAGUJĄ na moją prośbę o przytrzymanie psa. Jeśli Ty do nich nie należysz, to
        nie wiem, skąd to oburzenie.
        Ja rozumiem, że pies potrzebuje ruchu, dlatego nie mam psasmile Nie mam dużego
        ogrodu, gdzie mógłby sie wybiegać. Dla mnie okrutne jest trzymanie dużego psa w
        bloku.
        A co do właściciela, który wie czego spodziewać się po psie - no cóż, ciekawe
        co na to mogliby powiedzieć włąściciele zagryzieni przez swoich ulubieńców.
        (Wiem, wiem, zaraz posypią się głosy, że to wyjątki itd. ale skąd JA mam
        wiedzieć czy pies jest niegroźny, jeśli nawet sam właściciel nie może być tego
        na 100% pewien).
        Pozdrawiam, Lena
        • lila1974 Re: lena 29.10.05, 13:11
          Inni sąsiedzi moich rodziców mieli dobermany matkę i syna. Chyba też się nie
          spodziewali, że pogryzie rękę, która go karmi. Próbowali jeszcze dociec
          przyczyny ale najwidoczniej nie rokowal najlepiej, bo został uśpiony.
          Był potworem.
          Na szczęscie nigdy nie napatoczyło się dziecko, gdy uciekł z posesji ale wiele
          psów miał na koncie.
          • lena99 Re: lena 29.10.05, 13:19
            No właśnie, takie psy też sie zdarzają.
            A jak mam rozpoznać czy ten konkretny wielki pies biegnący w moją stronę ma
            zamiary przyjazne, czy wręcz przeciwnie? Właściciela z reguły muszę szukać
            gdzieś daleko, gdy wolnym krokiem idzie ze smyczą przewieszoną przez ramię (po
            tym rozpoznaję, że to wł. psasmile).

            No ale jak to w życiu bywa, syty głodnego nigdy nie zrozumie...
            Lena
            • eury1 Re: lena 29.10.05, 13:43
              Lena,doskonale Ciebie rozumiem....Za długo miałam psy w domu ,aby akceptować beztroskę ich właścicieli...nie mówiąc już o wypuszczaniu pieska samopas "bo musi się wybiegać"
              Pies, kot czy jakiekolwiek inne zwierze jakie trzymamy w domu,niegdy nie jest do końca przwidywalne:nim kieruje instynkt i odruchy., a błędy wychowawcze często wychodzą w najmniej spodziewanych momentach.
              Nie ma głupich zwierząt - są tylko głupi ich właściciele
            • lgosia1 ... 29.10.05, 13:49
              lila napisała: "Wolę narazić się straży lesnej, której notabene na oczy nigdy
              nie widzałam, niż
              mieć osiedlowych wrogów."
              Lila prawa nie powinno się łamać. Nie możesz nigdzie w Polsce puścić psa ze
              smyczy! Chyba, że w tzw "wyznaczonych miejscach", których nigdzie nie ma.
              A dlaczego narażasz spacerowiczów lub grzybiarzy przebywających w lesie na
              niebezpieczeństwo i obawy?
              Co do widzenia straży leśnej... im częściej się przebywa w lesie, tym częściej
              się ją widzi. Wg większości "miłośników" psów, psy powinny chodzić poza
              miejscami zamieszkanymi, więc był okres, że z moim psem 3 razy dziennie
              jeździłam do lasu. Uwierz mi, że co drugi dzień miałam rozmowę ze strażą leśną.
              Może za mało ze swoim psem w lesie bywasz? Tylko narażasz na osiedlu biednych
              ludzi na niebezpieczeństwo?
              • lgosia1 Re: ... 29.10.05, 14:01
                "Doczepię się jedynie do stwierdzenia, że po coś w końcu płacimy podatki od
                psów. Płacimy równiez podatki lokalne i czy to uprawnia nas do rzucania śmieci
                na chodnik? Moim zdaniem sprzątanie psiej kupy powinno być wbite właścicielom
                do głowy przez słone mandaty."

                Ale za podatki lokalne opłacane są panie sprzątaczki od papierków. Ja chcę,
                żeby za mój psi podatek był opłacany ktoś od sprzątania kup. Bo to, że ja
                sprzątne po swoim psie nie spowoduje utopijnej sytuacji, że trawnik będzie bez
                psich kup. Tak jak to, że nie wyrzucam papierków nie powoduje, że trawnik jest
                bezpapierkowy. Zakaz picia alkoholu i pozostawiania po sobie pustych butelek
                też nie jest przestrzegany przez wielu ludzi. Taki jest świat, tacy są ludzie.
                Dlatego panie sprzątaczki od papierków i butelek są potrzebne, mimo, że można
                dostać mandat za papierek papierki na ulicy były, są i będą. Tak samo jak
                papierki były są i będą kupy na chodnikach. Bo zawsze znajdzie się palant,
                który nie posprząta po swoim psie mimo groźby mandatu.
                Dlatego JEDYNYM ROZWIĄZANIEM jest stworzenie posady SPRZĄTACZA PSICH KUP za
                pieniądze od właścicieli psów. I gwarantuę, że większość właścicieli psów
                będzie w stanie zapłacić duuuużo za takiego sprzątacza. Ale nie! W naszym
                społeczeństwie dominuje głupota, złość i chęć zemsty na psiarzach. Psie podatki
                idą na tabliczki z informacją o zakazach wyprowadzania psów, na opłacanie służb
                wlepiających mandaty itp.
                Czy wy naprawdę wierzycie w utopię, że mandat sprawi, że żadnej psiej kupy na
                trawniku nie znajdziecie? Kupy są i będą tak jak są papierki, pety, puste
                potłuczone butelki po bełtach. I te brudy ktoś sprząta. Natomiast kupy.... No
                cóż, jak zalegają, tak będą zalegać dopóki ktoś nie wpadnie na najprostszy
                pomysł opłacenia z psich podatków posadki sprzątacza kup. Na zachodzie ludzie
                mają inną kulturę ale też mądrzejsze pomysły. Są maszyny - odkurzacze do
                sprzątania kup - i jest czysto!
                • beata132 Re: ... 29.10.05, 14:29
                  Na zachodzie to zazwyczaj właściciele sprzątają po psach. Jeśli jesteś taka
                  porządna to może nie patrz na innych, którzy nie sprzątają tylko sama daj innym
                  przykład. Najlepsza jest spychologia. Po co ja mam sprzątać jeśli inni tego nie
                  robią. Ja wyrzucam papierki do kosza a nie na chodnik, bo inni tak robią. Moje
                  dziecko nie załatwia się na trawnik. Kupuję pieluchy. Kurcze a może bez sensu
                  wydaję pieniądze, może taniej będzie wypuścić dzieciaka na trawnik pod czyjeś
                  okno? Przynajmniej dziecku pupa pooddychasmile
                  • lgosia1 Re: ... 29.10.05, 14:38
                    a skąd wiesz, że ja nie sprzątam? Krew mnie zalewa, że moje sprzątanie nic nie
                    daje i nic nie da. Zawsze się znajdzie palant, który nie posprząta. Rany
                    Julek!!!! Ty naprawdę w utopię wierzysz. Może zlikwidujmy wszystkie w ogóle
                    służby porządkowe, po co nam sprzątacze papierków i butelek skoro każdy po
                    sobie powinien sprzątać. Skupmy się na wlepianiu mandatów tylko i na pilnowaniu
                    swoich obowiązków i świat będzie czysty! No to jest dopiero utopia.
                    Ach zapomniałam, dawanie dobrego przykładu uzdrowi wszystkich brudasów i meneli
                    i niepotrzebne nam będą nawet miotły podwórkowe, bo przecież każdy menel za
                    moim przykładem wyrzuci butelkę do kosza, a każdy psiarz za moim przykładem
                    posprząta kupkę
                    • lgosia1 Re: ... 29.10.05, 14:39
                      beata, ty w ogóle nie rozumiesz w swej nienawiści do psiarzy o czym ja pisałam
                      wcześniej chyba co?
                      • zuzaabc Re: ... 29.10.05, 15:16
                        z tego, co zrozumialam, to twój pies biega bez smyczy. to w jaki sposób za nim
                        sprzątasz? biegasz za nim? chyba nie jesteś w stanie zaobserwowac wszystkich
                        kup.
                        psy powinni posiadać właściciele domów, w bloku męczy sie i pies i sąsiedzi.
                        wolę wdepnąć w papierek wyrzucony przez czlowieka, niż w kupę zrobioną przez
                        najlagodzniejszego czworonoga
                        • zuzaabc Re: ... 29.10.05, 15:24
                          i ja też bardziej kocham zwierzęta niż ludzi. dlatego nie narażam psa na
                          niewygody związane z mieszkaniem w bloku, sikaniem, wtedy, kiedy wlaściciel ma
                          ochotę wyjść, itp.
                          a ten kto pieska trzyma w ciasnym M kocha najbardziej siebie samego...
                          • lgosia1 Re: ... 29.10.05, 15:38
                            tak tak zuzaabac - lepiej niech piesek siedzi sobie w klatce w schronisku. Żeby
                            czasem nie wyjść na miłośnika samego siebie przy braniu pieska do bloku.
                            Najlepiej wymordujmy te miliony psów w Polsce, bo przecież nie mamy milionów
                            domków jednorodzinnych.
                            • lgosia1 dyskusja faktycznie nie ma sensu 29.10.05, 15:41
                              bo ja powtarzam ciągle to samosmile Swój punkt widzenia przedstawiłam - szanuję
                              wasz punkt widzenia, a wasza miłość do psów mnie rozbawia po prostusmile
                              • lgosia1 Re: dyskusja faktycznie nie ma sensu 29.10.05, 15:46
                                lena jesteś pierwszą osobą (a dyskutowałam na wielu wątkach o psach), której
                                się ten pomysł spodobał.
                                Realizacja nie jest tak trudna jakby się zdawało. Naprawdę jeden człowiek na
                                kilkunastoblokowe osiedle starczy. Machina też jest do kupienia. Tylko
                                niestety. Pieniądze na machinę chcą wyłożyć psiarze osiedlowi. Tylko, że pomysł
                                spełza na niczym, bo przeciwnicy psów na osiedlu, którzy niestety zasiadają w
                                radzie osiedlowej ciągle uparcie twierdzą, że żadne maszyny nie są potrzebne,
                                tylko potrzebna jest kultura ludzi, którzy będą sprzątać po swoich psach. A
                                pieniądze psiowe idą na zatrudnianie po godzinach pracy strażnika miejskiego
                                wlepiającego mandatysmile))) No i efekty są jakie są.
                                W tym wszystkim chodzi o wybicie psów, do ilości zgodnych z ilością domków
                                jednorodzinnych i udupienie mandatami właścicieli
                                • lgosia1 Re: dyskusja faktycznie nie ma sensu 29.10.05, 15:48
                                  zdanie "tylko niestety" zaplątało mi się nie w tym miejscu
                                  • lgosia1 Re: dyskusja faktycznie nie ma sensu 29.10.05, 16:03
                                    ha!!!! Właśnie ubieram moje dziecko na spacer i na podeszwie jego buta jest
                                    przyklejona wielka kupa. Ponieważ wcześniej tego nie zauważyłam, a mam
                                    wykładziny w domu chyba wam nie muszę mówić jaka jestem wściekła?
                                    No i co, to że walą mandaty u mnie na osiedlu, to że ja daję przykład -
                                    rozwiązało jakoś sytuację? Nie. A rozwiązanie jest takie proste, tylko woli
                                    władz spółdzielni trzeba.
                                • zuzaabc Re: dyskusja faktycznie nie ma sensu 29.10.05, 16:06
                                  no to złóżcie się i kupcie tę maszynę. i zobaczymy. wasze psy zalatwiają się
                                  wszedzie!!! na zachodzie, ktory tak z lubością dajesz nam za przykład, psy nie
                                  wchodzą do parkow, czy placów zabaw dla dzieci. moga się załatwić pod drzewkiem
                                  przy ulicy, gdzie jest kawalek zieleni. i wtedy jeździ taka maszyna i sprząta.
                                  to taki maluteńki traktorek. jest to możliwe tylko wtedy gdy psy są na smyczy.
                                  ale wy psiarze z miłości dla psów, puszczacie je wolno. więc włażą do
                                  piaskownic i do innych miejsc, gdzie maszyna nie dotrze. dlatego radni nie chcą
                                  się zgodzić. wydadzą kasę na maszynę i jej obsługę, a kupy i tak będą.
                                  • lgosia1 Re: dyskusja faktycznie nie ma sensu 29.10.05, 16:12
                                    zuzaabac, czy twoja wyobraźnia nie pozwala na istnienie innych maszyn i
                                    sposobów jak tylko jeżdżący po chodniku traktorek?
                                    Ach nie. Ty masz ten pomysł - że psy tylko w domkach jednorodzinnych -
                                    zapomniałam.
                                    A i dziękuję za twoje spostrzeżenie "który tak z lubością dajesz nam za
                                    przykład" - poprawiło mi humor po tej kupie na buciesmile))))
                                    Słówko "lubością" szczególniesmile)))
                                    • lgosia1 Re: dyskusja faktycznie nie ma sensu 29.10.05, 16:14
                                      lena ubolewam nad jakością naszego społeczeństwa w wielu dziedzinach. Staram
                                      się znaleźć realne rozwiązania problemów, bo nie wierzę, że ludzie staną się
                                      bardziej kulturalni tylko z tego powodu, że wisi nad nimi groźba mandatusad(((
                                      • lgosia1 Re: dyskusja faktycznie nie ma sensu 29.10.05, 16:17
                                        zuzaabc napisała: "dlatego radni nie chcą
                                        się zgodzić. wydadzą kasę na maszynę i jej obsługę, a kupy i tak będą. "

                                        Ale w tej chwili kupy też są. A nuż maszyna pomoże. Maszyna maszyną ale taki
                                        pan sprzątacz z odpowiednim ręcznym sprzętem bardzo może pomóc. No chyba nie
                                        mamy nic do stracenia. Zaryzykujmy, zróbmy to - a nuż się okaże, że pan
                                        sprzątający 5 dni w tygodniu po 8 godzin dziennie jedno osiedle będzie
                                        skuteczniejszy niż kilka mandatów dla kilku właścicieli psów?
                                    • zuzaabc Re: dyskusja faktycznie nie ma sensu 29.10.05, 16:17
                                      czytałam twoje posty na innym formu, z których jasno wynika, że twój pies biega
                                      czasami cały dzień i nikt nie wie gdzie jest, ani co robi. wtedy pewnie twój
                                      szósty zmysł tropi kupy, nie???
                                      ty miłośniczka mówisz o wymordowaniu psów??? ja bym pomyślala raczej o
                                      sterylizacji. no cóż. różnie bywa z tą miłośią...
                                      • lgosia1 Re: dyskusja faktycznie nie ma sensu 29.10.05, 16:22
                                        no teraz to takie bzdury piszesz, że aż przykro. Mój pies całe dnie biega a i
                                        owszem z moim ojcem po lesie. Bo jest świetnym psem myśliwskimsmile i wszyscy
                                        myśliwi nam psa zazdroszczą. Ubolewam nad tym bardzo, bo nie znoszę mordowania
                                        dzikiej zwierzyny - a mój "rodzony" ojciec jest myśliwymsmile))))
                                        No nieźle ci musiałam dopiec, skoro śledztwo na mój temat zaczęłaś
                                        prowadzićsmilesmile))
                                        Jak chcesz udostępnie ci linki do jakiś moich bardziej kontrowersyjnych postów
                                        co? Tam takie moje złe cechy zauważono, że psie gó.. na trawniku ma się nijak
                                        do mojego lenistwa lenistwa chociażby - (bo kask chciałam dziecku kiedyś na
                                        głowę włożyć w celach ochronnych itp). A jak się doczytasz na kwietniówkach
                                        2004, że moje dziecko do niedawna jeszcze z butli ciągnęło i niezbyt dokładnie
                                        mu zęby myję - to dopiero będzie rewelacja co?
                                • lena99 jeszcze o sprzątaniu 29.10.05, 16:09
                                  Lgosiu - pomysł mi sie podoba, bo jestem za tym żeby było czysto, nieważne
                                  jakim sposobem. U mnie na te odkurzacze miało dać pieniądze miasto i oczywiście
                                  nic z tego nie wyszło. Za to wydają mnóstwo kasy na inne głupoty. W centrum
                                  jest tragedia, bo psy robią po prostu na chodnikach.
                                  Ja stety/niestety mieszkam na nowym osiedlu, wiele uliczek jest
                                  nieutwardzonych, więc maszyna chyba odpada; szkoda, że nasi mieszkańcy nie chcą
                                  się złożyć na jakiegoś sprzątacza. Aha, obok jest piękne, nowe osiedle domków
                                  jednorodzinnych z ogródkami. No i co robią właściciele tych domów i psów? Idą
                                  kawałek dalej, w moją okolicę, gdzie kiedyś będzie park, a na razie jest 'teren
                                  zielony niezagospodarowany'. I te pieski robią co trzeba właśnie tam, a nie
                                  przy własnym domu. Tak, że ograniczenie posiadania psów tylko dla mieszkańców
                                  domów jedn. niczego by nie zmieniło. Taka jest mentalność wielu właścicieli
                                  piesków - przecież koło swojego domu nie chcą widzieć kupy, lepiej iść gdzieś,
                                  gdzie teren jest 'niczyj'.
                                  • zuzaabc Re: jeszcze o sprzątaniu 29.10.05, 16:11
                                    psy w ogóle nie powinny biegac luzem. właściciele domków powinni wypuszczać je
                                    na swoim ogrodku. jeśli ktoś nie ma warunków, nie powinien trzymać psa
                            • kalina_p to nie ma sensu:( 29.10.05, 20:53
                              igosiu, z takimi pogladami nie ma co dyskutowac - walka z wiatrakami.
                              Sama mam 2 psy i naprawde jestem przekonana, że lepiej im u mnie w bloku, niz w
                              klatce w schronisku.
                              2 koty znajdy tez mam i tez uwazam, że im u mnie lepiej, niz w schronisku czy
                              piwnicy.
                        • lgosia1 Re: ... 29.10.05, 15:32
                          ojej, przecież pies nie robi kupy co 5 minsmile Poza tym mój pies biega w
                          kontrolowanej odległości a ja mam sokoli wzrok no i wiem kiedy ma w zwyczaju
                          robienie kupysmile Ponieważ to wiem, to na czas robienia kupy idziemy sobie na
                          spacer do lasu (a właściwie jedziemy samochodem - żeby właśnie po drodze do
                          lasu jakaś "przygoda się nie trafiła"). A jak już się zdarzy to sprzątam, bo
                          też wolę wejść w papierek niż kupę. Już nie mówiąc o tym, że nie trawię
                          sytuacji, że w kupę wchodzi moje półtoraroczne dziecko, które nałogowo ciamka
                          paluszka. Chyba nie muszę mówić czym to grozi.

                          Jeśli już o kupach mowa, to ja jedynie próbuję przedstawić problem, że
                          mandatami sytuacji kupowej się nie rozwiąże. Dawaniem przykładu też nie. Próbą
                          nauczenia brudasów kultury też się sytuacji nie rozwiąże, bo zawsze znajdzie
                          się jakiś psiarz, który ma kupy w dupie.
                          Jeśli chcemy mieć czyste trawniki to przeznaczmy psie podatki na maszyny i
                          ludzi do czyszczenia, a uczenie ludzi kultury - swoją drogą też jest potrzebne.
                          Jeśli będzie sobie chodził przez 8 godzin dziennie po osiedlu pan sprzątający -
                          to wyłapie wszystkie kupy. I trawniki będą czyste. To jest po prostu
                          najprostsze rozwiązanie sytuacji. Ale wam nie pasuje. Żadnym "miłośnikom" psów
                          nie pasuje. Bo im nie zależy na czystych trawnikach tylko na zemscie mandatowej
                          i na wytykaniu psiarzom braku kultury
                          • lena99 Re: ...pan sprzątający 29.10.05, 15:40
                            Mnie się pomysł zatrudnienie ludzi do sprzątania kup b. podoba. Ale to chyba
                            musiałby być cały zastęp ludzi...
                            W moim mieście chciano też zakupić odkurzacze, ale tylko do sprzątania w
                            centrum. Niestety, pomysł upadł ze względu na wysokie koszty tego sprzętu.
                      • beata132 Re: ... 29.10.05, 15:26
                        Jeżeli wg Ciebie brak tolerancji dla LUDZKIEJ głupoty = nienawiść do
                        czworonogów to ta dyskusja jest bez sensu.
                        Jeśli sprzątasz po swoim pupilu, to po co się złościsz na mnie? Wyładuj swoją
                        agresję na tych, którzy tego nie robią. Przedstawiłam tylko swój punkt
                        widzenia. Jako matka malucha, który jest na etapie co do rączki to do buzi mam
                        prawo wkurzać się na nieodpowiedzialnych ludzi (nie na zwierząta, bo one akurat
                        nie są winne, że ich właściciele mają siano zamiast mózgu).
                    • czajkax2 Re: ... 29.10.05, 21:36
                      lgosia1 napisała:
                      Zawsze się znajdzie palant, który nie posprząta.

                      ja własnie jestem takim palantem,bo po swoim psie nie sprzatam.
                      • lgosia1 Re: ... 30.10.05, 00:05
                        no właśniesmile)))) i z powodu takich palantów (z całym szacunkiem czajkasmile)))
                        sprzątacze są potrzebnismile
                        • czajkax2 Re: ... 30.10.05, 00:28
                          Nie ma sprawy. nazywano mnie juz gorszymi epitetamiwink palant brzmi
                          nawet .......hmmm....... pieszczotliwiewink)
                          • lgosia1 Re: ... 30.10.05, 00:38
                            smile))))))))))
                            • zuzaabc Re: ... 30.10.05, 10:04
                              hm. trafił swój na swego...
                • clk Re: ... 29.10.05, 17:49
                  ale zyjemy w takim a nie innym kraju, gdzie po psie trzeba sprzatac. Tez
                  chcialabym, aby z moich podatkow byly budowane drogi i aby bylo bezpiecznej.
                  Pies=obowiazek.
                  W trojmiescie po zeszlej zimie nie dalo sie przejsc chodnikiem. Tyle bylo psich
                  odchodow.
                  • lgosia1 Re: ... 29.10.05, 20:27
                    zuzaabc napisała: "nie dopiekłaś mi. szwagierka udziela się na kwietni2004 to
                    sobie czytamy.
                    gorączkujesz się tak bardzo, bo ludzie, ktorych psy drażnią mają rację.
                    schroniska są pełne psów, bo nieodpowiedzialni właściciele nie prowadzają
                    swoich pupili na smyczy, wszędzie jest pęłno kup, bo właściciele nie sprzątają.
                    piszesz, że mandaty nie pomagają - widocznie są za niskie.
                    a twoje frustracje - mnie nie interesują."

                    zuzaabc ty naprawdę nie rozumiesz. Przecież to ja się gorączkuję i mnie psy
                    srające na trawnikach drażnią. Dzisiaj muszę coś zrobić z kupą psią
                    najprawdopodobniej roztartą na moich wszystkich wykładzinach A inni ludzie,
                    których psy drażnią MAJĄ RACJĘ. Spieram się co do sposobów rozwiązania
                    problemu. Bo dla mnie najprostszym sposobem na rozwiązanie kup jest sprzątacz
                    od kup. A odnośnie już zapomnianego tematu z początku wątku nie spieram się z
                    racją "straszonych" przez psy. Spieram się jedynie z ich szczerością w lubieniu
                    psów, ale powoli się przekonuję, że może są i tacy zdrażnieni co psy lubiąsmile
                    Przekonało mnie tu kilka postów.
                    Co do Twojego zainteresowania moimi frustracjami. Nawet przez chwilę nie miałam
                    nadziei, że Cię akurat moja osoba interesujesmile))) Zastanawiam się skąd osoba na
                    forum znalazła jakieś bzdury na mój temat z których wynika, że mój pies samopas
                    biega. Akurat na kwietniówkach się żalę, na blogu swoim też, że muszę z psem na
                    smyczy zaiwaniaćsmile)))))))
                    Pozdrów szwagierkę, bo akurat kimkolwiek by nie była, to skoro jest z naszego
                    forum jest świetną babkąsmile)) Mamy same świetne babki na forum. Dobrze, że ty
                    się nie udzielasz, tylko czytaszsmile Pozdrawiam z serdecznościami
                    Lgosia1 Sfrustrowana srającymi psami - szczególnie dzisiaj - właścicielka psa
                    Borysa
                    • lgosia1 Re: ... 29.10.05, 20:35
                      lila nie spieram się dla zasadysad Jest to dla mnie zbyt bolący codzienny
                      problem. Prowokuję do dyskusji by poznać przyczyny niechęci ludzi na moim
                      osiedlu - przeciwników psów - do stworzenia posadki sprzątacza. Co do czipów
                      naprawdę nie mogę ich zobyćsad
                      Dobra mam dość na dzisiaj. Idę szukać śladów kupy na wykładziniesad
              • lila1974 Re: Igosiu 29.10.05, 16:42
                Nigdzie nie napisałam, że psów nie powinno się ich NIGDY spuszczać ze smyczy.
                Nie mam żalu do właściciela, gdy jestem w odludnym miejscu i trafiam na psa pod
                warunkiem, zę pies jest w kagańcu i widzę, że właściciel stara się pupila
                przywołać na czas przejścia obok mnie. Sama tak robiłam. Post był jednak o
                właścicielach, którzy kompletnie lekceważą innych.

                Oczywiście, że prawa nie powinno się łamać i pewnie nikt by tego nie robił,
                gdyby funkcjonowały ogólnodostępne place dla psów. W Szczecinie wiem na pewno o
                jednym i znam osoby, które jeżdżą tam ze swoimi psami, aby mogły zarzyć
                upragnionego ruchu a nie tylko spacerku przy nodze właściciela.

                Spierasz się tu z nami tak dla zasady, prawda?
                Nie wierzę, że nie dostrzegasz osób, ktore ewidentnie mają w nosie wspóżycie
                społeczne. Nie czepiam się psiarzy generalnie. Właściwie wogóle się nie czepiam
                na żywo, bo mało kiedy jestem w skrajnym niebezieczeństwie. Jeśli natomiast już
                jestem, to raczej potrafię sprawę zalatwić w spokoju. Niestety, zdarzały się
                sytuację, że właściciel psa powinien dostać solidnego kopa w dupę, to może by
                mu rozum wrocił we właściwe miejsce.
                • zuzaabc Re: Igosiu 29.10.05, 16:56
                  nie dopiekłaś mi. szwagierka udziela się na kwietni2004 to sobie czytamy.
                  gorączkujesz się tak bardzo, bo ludzie, ktorych psy drażnią mają rację.
                  schroniska są pełne psów, bo nieodpowiedzialni właściciele nie prowadzają
                  swoich pupili na smyczy, wszędzie jest pęłno kup, bo właściciele nie sprzątają.
                  piszesz, że mandaty nie pomagają - widocznie są za niskie.
                  a twoje frustracje - mnie nie interesują.
    • beata132 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 13:58
      Dziś jest piękna pogoda. Słoneczko świeci. Byłam z synkiem na spacerze w parku.
      Młody uwielbia hasać po trawniku (tym bardziej,że jest mnóstwo kolorowych
      liści). Niestety radość mojego synka nie trwała długo-ubrudził się psią kupą i
      musieliśmy szybko wracać do domu. Powiem krótko: krew mnie zalewa, gdy widzę
      zadowolone minki właścicieli psów, że ich pupile ładnie "kupkę" zrobiły na
      trawniczek. Wtedy mam ochotę zetrzeć im te uśmieszki odchodami ich psów.
      Jestem za karaniem nieodpowiedzialnych ludzi.

      Beata-mama 15-miesięcznego Szymonka
      • marcysia51 beata132 29.10.05, 15:41
        Czy masz w domu psa?
      • naise Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 16:19
        Ja natomiast nie raz widziałam mamusię wysadzającą swoją pociechę właśnie na
        trawniczek, więc skąd kochana wiesz że twój maluch nie wdepnął w kupkę kolegi z
        sąsiedniego bloku ??

        • lgosia1 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 29.10.05, 16:23
          naise dziękismile)) Teraz to już naprawdę mam dobry humor mimo widma prania
          wszystkich wykładzin w domusmile))))))) A juz myślałam, że kara boska mnie
          spotkała za posty na tym wątkusmile)))
        • lena99 do naise 29.10.05, 16:32
          Piękny tekst!!!

          Od kiedy spaceruję z dzieckiem (a będzie już tego pare latek) nigdy nie
          widziałam takiego obrazka. Natomiast pieski robiące to i owo widzę codzienniesad
          Nie znaczy to, że pochwalam takie zachowanie mamusi, w żadnym razie. A tak przy
          okazji, spróbuj znaleźć toaletę w parku, nawet nie wszystkie parkowe kawiarnie
          mają.
    • lena99 mandaty 29.10.05, 16:25
      Dyskusja nam trochę zeszła na inne tematy...

      A propos mandatów. Któraś z emam pisała, że mandaty i tak nic nie dadzą. Ja mam
      inne zdanie - dużo zależy od wysokości tego mandatu. Weźmy np. Singapur, jedno
      z najczystszych miast swiata. I to nie dlatego, że jego mieszkańcy nie śmiecą
      na ulicach bo mają takie poszanowanie dla prawa, ale z powodu wysokości
      mandatów sięgających kilkuset dolarów za śmiecenie.
      Może gdybysmy mieli naprawdę dotkliwe mandaty, ludzie przestrzegaliby prawa
      choćby w obawie przed karą finansową. Jak wiadomo pieniądze są dla wielu bardzo
      ważnesmile
      • naise takie urządzonka 29.10.05, 16:30
        www.allegro.pl/show_item.php?item=69244693
        interesujące rozwiązanie
        • lgosia1 Re: takie urządzonka 29.10.05, 16:33
          mam podobne urządzonko - czarne w kształcie walca z nieprzezroczystymi
          reklamóweczkami. Kosztowało zaledwie 10zł
      • lgosia1 Re: mandaty 29.10.05, 16:31
        w przypadku psów może być różnie. Na moim osiedlu lata kilka psów z innych
        osiedli, mało tego, dołączają się do mnie i do mojego psa i koleżkowie chodzą z
        nami na spacery do lasu. Strasznie to dla mnie uciążliwe. Od 5 lat próbuję
        zidentyfikować czyje to psy? Kupy tych psów mimo mandatów chyba by nie zniknęły
        z trawników. Dlatego sprzątacz moim zdaniem i tak musi być
        • lena99 lgosia - czipy 29.10.05, 16:38
          Przy identyfikacji, czyj to pies pomogłyby czipy, ale jak słyszłam, właściciele
          psów są im przeciwni. Ciekawe dlaczego?
          • lgosia1 Re: lgosia - czipy 29.10.05, 16:40
            no widzisz, a ja się nie mogę doprosić o czipy - z innego powodu. Bo się boję,
            że mi psa ukradną, lub że mi pies w lesie zginie. Jeżdżę od 3 lat i proszę, że
            ja zapłacę, tylko niech mi wyczipują psa. A mieszkam w 40 tys miasteczku, które
            nie wprowadziło czipów, a miasto 15 km dalej nie może mi zaczipować psa, bo nie
            mogą, bo nie należę do ich miasta. Paranojasmile)))
            • lila1974 Re: sprzątacze 29.10.05, 17:02
              Moja wspólnota zatrudnia panią, ktora sprząta nie tylko klatki ale rownież
              trawniki. Wstyd mi za mieszkańców, bo widzę z jakimi rzeczami ma do czynienia.
              Moje dzieci są uczone:
              -papierki do kosza, wózka, kieszeni ale NIE na chodnik, trawnik itp.
              -załatwianie swojej potrzeby tuż przed wyjściem z domu, aby nie musieć robić
              tego w plenerze (niestety nie zawsze się udaje, ale wówczas wolę znaleźć sklep
              z ubikacją niż pod krzaczek)

              Ludzi można jednak czegoś nauczyć poprzez zwracanie uwagi.
              Szedl kiedyś przede mną ojciec z synem. Pan wyciągnął ostatniego papierosa z
              paczki, paczkę zmiętolił i rzucił na trawnik.
              -Coś pan upuścił. - powiedziałam głośno. Ten się odwrócił ale zlekceważył
              uwage, gdy zorientował się, ze o ową paczkę mi biega.
              -Zdaje się, że to pański śmieć. - dogoniłam go i wręczyłam ów śmieć.
              Facet wyrzucił ją ponownie i burknął pod nosem, że to nie moja sprawa.
              - A tu się pan myli - moja, bo to moje osiedle i życze sobie by było czyste.
              Pan burczał bardziej ... coś o głupiej babie.
              Szłam z Koniczyną, więc powiedziałam do niej głośno, by pan równiez usłyszał.
              - Tak Nusieńko robic nie wolno. Miejsce śmieci jest w koszach a taki pan, który
              rzuca śmieci pod nogi to śmieciarz. Pan przyspieszył kroku ale spotkaliśmy się
              ponownie na przystanku. I cóż ujrzały moje oczy? Pan wyciągnął zza pazuchy nową
              paczkę, rozpieczetował ją a celafon wrzucił do kosza na śmieci. W tym momencie
              mój wzrok spotkał się ze wzrokiem jego syna i oboje buchnęliśmy śmiechem.
              myślę, że ten pan już nie wyrzuci więcej śmiecia na chodnik.
              • lineczkaa Re: Lena 30.10.05, 11:45
                moja córka ma na imię Lena smile) pozdrawiam
                • lena99 Re: Lena 30.10.05, 12:11
                  lineczkaa napisała:

                  > moja córka ma na imię Lena smile) pozdrawiam


                  Ślicznie, prawda?

                  Pozdrawiam
                  • lineczkaa Re: Lena 30.10.05, 21:09
                    Najpiękniej na świecie smile
    • graziula Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 30.10.05, 12:14
      Ja chodzę do parku, w którym codzień o tej samej porze zbierają się
      właściciele czworonogów ze swoimi pociechami. Potem wszystkie pieseczki, duże
      i małe biegają i szczekają jeden na drugiego. Nikogo nie interesuje, że moje
      dziecko śpi w wózku, ważne aby piesek się "wygadał". Kiedyś dwoje strażników
      spisywało akurat jakiś małolatów z piwem więc pieski tak długo czekały na
      smyczy aż strażnicy sobie pójdą. Moja mama ma ratlerka i zawsze wyprowadza go
      na smyczy i sprząta kupy. To wszystko zalęży od kultury osobistej.
    • kaktus22 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 31.10.05, 15:37
      Straż miejska - w W-wie mandat 200zł, juz pani z bloku obok dostała mandacij
      jak jej grożny pies wybiegł z klatki i gdyby nie szybka reakcja męża rzuciłby
      się na moje dziecko - co prawda akcja ze strażą trwała ze 2 godz, zanim
      przyjechali, szukanie gdzie pani mieszka i udowodnienie, że jej pies biega bez
      smyczy.... (zrobiłam zdjęcia z balkonu cyfrówką, zaraz po tym zdarzeniu ,mimo,
      że mąż jej nagadał i nastraszył policja, ona jakby nigdy nic po chwili póściła
      psa, wtedy zrobiłam zdjęcia, i nie mogła się już wyprzeć - chociaż twardo
      mówiła, że jej piesek zawsze na smyczy....mieliśmy dowód, dostala mandat
      200zł - SKUTEK...zawsze już ją widze z psem na smyczy.....WARTO BYŁO
      Kupiłam sobie GAZ NA PSY i czuję się o niebo lepiej, nie jestem bezbronna, już
      raz go użyłam na psa w lesie, który podleciał i obszczekiwał mi wózek.......
      POLECAM WAM WSZYSTKIM....
      • lgosia1 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 31.10.05, 16:21
        kaktus a jak działa taki gaz? Nie ma niebezpieczeństwa że tylko bardziej psa
        rozjuszy i wtedy właśnie pies zaatakuje?
    • lyla1 Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 02.11.05, 12:41
      są takie specjalne odstraszacze psów. Coś takiego jak gaz pieprzowy. Wystarczy
      mu psiuknąc w nos i masz spokój.
      • mynia_pynia Re: pies bez smyczy - jak skutecznie reagować? 02.11.05, 13:38
        Tylko to nie jest dla debili, trzeba przeczytać jak się z tym obchodzić żeby
        przypadkiem wiatr nie zawiał i zamiast psu (agresywnemu, atakującemu) tobie i
        dziecku się nie dostało, bo jak ktoś ma astme bądź jakąś alergie to może się
        szpitalem skończyć a nawet zgonem !!!
        Druga strona jest taka że jeśli psikniesz i przypadkiem właściciel czworonoga
        dostanie tym po oczach i w płuca to może się to skończyć sprawą karną w
        sądzie !!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja