ale mnie mąż wkurzył

04.11.05, 09:59

mój mąż przegina.chodzi mi o jego granie w piłke.robi to 3 razy w tygodniu
ale zaczne od początku .mąz pracuje długo jest w domu o jakiejś 20 synek za
nim stęskniony jak nie wiem i tak jaest cały tydzień.mój maz uwielbia grac w
piłke i wszystko co jej dotyczy.więc jeździ sobie na sale grac w piłeczke z
kolegami w czwartki ( przychodzi o 20 z pracy je i jedzie na piłke,wraca
około23) w soboty po południu gra w piłke w niedziele też.juz mam dość !!!
ciągle tylo ta piłka .wczoraj to przegiął,źle sie czułam bolał mnie
brzuch,biegunka bół głowy przyjechał przed 8 ja do niego mówie że źle się
czuje i że dzisiaj to nie pojedzie na piłke bo ja nie dam rady skakać przy
małym do 22 i że chce sie połozyc to wiecie co obraził się na mnie był
wściekły że na piłeczke nie jedzie ani słowa no dobrze nie pojade może zrobic
ci herbaty ?? ( a ja dzień wczesniej latałam za nim żeby leki brał bo był
chory !!!! jaka ja głupia byłam) był okropnie wściekły i chamski w stosunku
do mnie.myslał że powiem żeby sobie jechał na tą piłeczke a ja zrobiłam sobie
herbaty i sie połozyłam zaczęłam oglądać serial to mi przełączył zapytałam
czemu to zrobiłeś a on do mnie :chora jestes to na filmy nie powinnaś miec
ochoty!! nawet nie spał obok mnie tylko sobie poduszke w nogi wziął i wielka
obraza ..wiecie co jaja dosłownie ..
    • kalina_p Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 10:34
      rany, skąd wy takich nienormalnych facetow bierzecie???
      Paranoja doslownie, jak dzieci, a nawet gorzej.
      Współczuję, trzymaj się.
      • beata132 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 10:41
        Wychodzi na to, że masz w domu dwoje dziecisad
        Bo rozumku to u Twojego M nie widać, oj nie.
        Smutne to wszystko.
      • ula_max No może tak... 04.11.05, 11:48
        Tylko na tyle Cię Kalinko stać? Współczuję, skąd bierzecie...? I ktos tu kogoś
        oskarżał o stanowcze osądy... ciekawe. Szerokie horyzonty kończące się na
        czubku własnego nosa, nieźle.
        Do tematu.
        Widzisz, Twój facet to wcale nie taki oryginał. Mój też ma niezłego bzika na
        punkcie łowienia ryb. Na początku było to wkurzajace. Ale tylko na początku.
        Teraz mi to absolutnie nie pzeszkadza. Też tak było jak u Ciebie, źle sie
        czułam w ciąży ... on na rybki, maleństwo w domciu, ja wymęczona ... on na
        rybki. Co się zmieniło od tej pory? Ja. On na rybki, ja w góry do koleżanki
        (oczywiście z dzidzią), on znowu na rybki to ja opiekunka dla malucha i zajęcia
        np jazda konna, fitness, albo wypad np. do Warszawy na zakupy itd. itd.
        Dopóki robisz z siebie ofiarę, to ofiarą będziesz. Rozmowa z mężem? No może i
        pomoże, ale na chwilę. "Uciemięzona Matka Polka" to stan umysłu, nie daj się!
        • cocollino1 Re: No może tak... 04.11.05, 11:58
          no wszystko ładnie, pieknie, ale co to za kochające się małżeństwo, skoro,
          jesli jest wolna chwila to jedno na ryby, drugie dziecko do opiekunki i na
          fitness, oczywiście jeśli raz na jakiś czas to jasne, u mnie tez tak jest, ale
          jeśli tak jak pisze autorka co tydzień, czy kilka razy w tygodniu to już coś tu
          nie gra. To już nawet nie chodzi o pomoc, ale nie chcą razem czasu spedzać?? Ja
          pracuje w dzień, mąż wieczorami do nocy, jak przychodzi weekend to chcemy być
          wszyscy razem w trójke.
        • cocollino1 Re: No może tak... 04.11.05, 11:59
          każdy sobie rzepkę skrobie, taki jest cel małżeńswa?
          • ula_max nie no skąd... 04.11.05, 12:24
            niech lepiej wali go patelnią po głowie jak chce na piłkę iść, dziecko na siłę
            wciska do rąk albo pakuje do torby, w której on skarpetki na zmianę nosi coby
            nie śmierdzieć po powrocie z piłki, albo niech obiadu nie gotuje, nie sprząta,
            nie pierze, nie odzywa się do niego, niech się lepiej wyprowadzi już teraz.
            Małżeństwo to nie plac zabaw, gdzie jak mi nie pasuje to biorę zabawki i idę do
            domu. CO do skrobania rzepki, póki każdy widzi sens i cel w oddzielnym
            skrobaniu, to jak najbardziej. Gorzej skrobać wspólną rzepkę i nie widzieć w
            tym celu.
            • cocollino1 Re: nie no skąd... 04.11.05, 12:33

              CO do skrobania rzepki, póki każdy widzi sens i cel w oddzielnym
              > skrobaniu, to jak najbardziej. Gorzej skrobać wspólną rzepkę i nie widzieć w
              > tym celu.


              Nie no jasne, że gorzej, ale chyba jeśli nie widzimy celu w byciu razem,
              spędzaniu wspolnie czasu jako rodzina to chyba nie wszystko jest ok w takim
              ukladzie nie uwazasz?? I tak jak mowisz, zycie to nie plac zabaw. Jak nie chce
              mi sie pomagac zonie to zabieram manatki i ide na piłkę??? To chyba lepiej
              pogadac dlaczego tak jest i probowac wspolnie cos zmienic.
              • ula_max Re: nie no skąd... 04.11.05, 13:03
                Pogadać zawsze można, dlaczego nie, tylko co zrobisz jak to nic nie da?
                Rozmawiasz raz, nic, prosisz tłumaczysz... dobrze kilka dni potem znowu.
                No i? Jakieś pomysły?
                Wspólne spędzanie czasu jako rodzina... oczywiście, tylko że jednym potrzeba
                takiego spędzania non stop, a innym wystarczy wspólny obiad kilka razy w
                tygodniu. I co? Należy go ukamienować? Wysłać do psychiatry? Rozwieść się?
                Problem w tym że oni nie znaleźli "złotego środka" i przepychają się w stylu
                kto ile zgarnie. I jak się po prostu po ludzku nie dogadają ( a tu widać że to
                nie działa), więc proponuję zmienić swoje nastawienie do problemu, a nie
                nastawienie do męża. To nie jest próba sił, kto więcej wytrzyma. Jak Ty mi tak
                to ja Tobie tak... Często w takich wypadkach powodem niezadowolenia żony jest
                fakt iż żona: zazdrości mężowi jego hobby - bo sama niczym sie nie interesuje,
                traktuje męża jak własność, albo rozpieszcza, nadskakuje, niunkuje - po czym
                cuci pieszczocha kubłem zimnej wody. Niepotrzebne skreśl.
                • cocollino1 Re: nie no skąd... 04.11.05, 13:12
                  No zgadzam sie z Tobą. Ja mówie na podstawie własnego doświadczenia, my
                  naprawdę żadko jesteśmy razem wszyscy w trojke, to jest sobota czasem nawet
                  nie, bo ja w pracy, niedziela tez nie cala bo mąż wieczorem do pracy, ale
                  czasem są i trzy dni jak mąż jest w domu, z tymże dopiero jak ja wroce z pracy
                  to jestesmy razem, dlatego ja bardzo cenie sobie czas spedzony we trojke. Jak
                  nie było dziecka to więcej było czasu na odrębne hobby kazego z nas, gdyz kazdy
                  z nas takowe ma. Teraz oczywiście też każdy z nas ma swoje i tylo swoje sprawy,
                  ale naprawde coraz żadziej, brak czasu, a ten co mamy jest tak cenny, że
                  pragniemy go spędzić wspólnie. Jakby mi mąż uciekał wiecznie na meczyki to też
                  nie wiem czy w końcu bym się nie poddała, jesli rozmowy nie dałyby rezulatau,
                  ale chyba warto powalczyć o związek niż odpuszczać i znowu "każdy sobie...
                  • ula_max Re: nie no skąd... 04.11.05, 13:18
                    i znowu jak rozmowa nie pomoże to co zrobisz. Albo odpuścisz, albo zwariujesz,
                    albo się rozwiedziesz. A są inne sposoby...
                    • cocollino1 Re: nie no skąd... 04.11.05, 13:24
                      No to by zależalo od tego czy mąż olewa mnie i dziecko na każdeym kroku, ze tak
                      powiem. Bo taka sytuacja wpływa na cały związek, wiadomo przestaje sie układać.
                      Nie to, żebym rozwodziła się dlatego że mąz chodzi na mecze, ale po cholerę
                      tkwić w związku, w którym mąż nie ma ochoty na przebywanie ze mna, z dzieckiem.
                      To ja wolę spędać w takim razie czas po swojemu, ale już bez męża na papierze
                      czy w domusad(( Poukładam sobie zycie bez niego, a moze z czasem spotkam kogos
                      kto bedzie chcial spedzac czas ze mna i z dzieckiem, wtedy bez wyrzutow
                      sumienia zyje nowym życiem.
                      • ula_max Re: nie no skąd... 04.11.05, 13:49
                        a mąż powiedział: wolę spędzać czas na piłce, bo patrzeć na Ciebie nie mogę,
                        albo dziecko mi przeszkadza, muszę się wyluzować, albo nie lubię spędzać czasu
                        z rodzinką? Nie! Piłka to jego hobby!!! Z hobby sie nie walczy.
                        I dlatego:... patrz wyżej.
                        • cocollino1 Re: nie no skąd... 04.11.05, 14:03
                          Ale chyba to, że ma hobby nie oznacza że ma zacząć olewac rodzinę, a tak uważa
                          autorka postu. W zasazdzie trudno ocenić czy ona przesadza, chce trzymać męża w
                          domu bo sama nie ma swojego hobby, bo i tak bywa. Ale niestey częściej jest
                          tak, ze szanowny Pan woli mieć wszystko w du.. i iść spokojnie na meczyk, bo
                          żona, która wymaga żeby cokolwiek zrobił w domu w/g takiego faceta poprostu mu
                          marudzi nad uchem. Różnie bywa.
                          • ula_max Re: nie no skąd... 04.11.05, 14:10
                            Fakt, masz rację szowinistyczna świnia! Ma czelność mieć swoje hobby! Jestem
                            oburzona... fuj.
                            smile
                            • cocollino1 Re: nie no skąd... 04.11.05, 14:11
                              Ech, jednak musisz popadac w skrajności, szkoda.
                            • kalina_p ula, nie w tym problem 04.11.05, 14:13
                              zdaje sie, że autorce chodzi głównie o to, że jak była chora, źle sie czuła, to
                              mąz nie raczył sie zachować, jak przystało na normalnego człowieka. Przeciez
                              mógłby sobie raz te piłke odpuścić, prawda? Korona by mu z głowy nie spadła...
                              A skoro piłka (ten raz!) jest dla niego wazniejsza, niz to, że żona jest chora
                              i prosi go o pomoc, to chyba juz cos jest nie taksad

                              Hobby fajna rzecz, ale czasem sa sytuacje, kiedy z hobby trzeba zrezygnować.
                              • ula_max Problem 04.11.05, 14:32
                                Problem jest w tym, że bez względu na okoliczności on idzie na piłkę. Konflikt
                                zaostrza sie w momencie, gdy ona jest chora i potrzebuje męża, a on jej tej
                                pomocy nie udziela. Wrogiem tej Pani nie jest hobby męża, ani nawet sam mąż.
                                Problemem jest traktowanie siebie jak ofiary, piłki jak narzędzia, a męża jak
                                kata.
                                Może lepiej żeby zwryfikowała najpierw swoje uczucia i nastawienie a potem
                                urządzała rewolucje. Ja mam takie odczucia co do autorki wątku.
                                • kalina_p Re: Problem 04.11.05, 14:50
                                  a mnie sie wydaje, że problemem jest to, że w razie potrzeby nie może liczyc na
                                  pomoc męża.
                                  I że mąz, jesli juz łaskawie pomocy udzieli, jest wielce obrazony. No bo musial
                                  zrezygnowac z piłki - to jest podejście dziecka, które się obraża, jak mu sie
                                  zabierze zabawkę.
                                  • cocollino1 Re: Problem 04.11.05, 14:52
                                    no dokładnie kalina zgadzam sie.
                                    Fajnie, że chłop ma pasje, ale pasja nie może być ponad obowiązkami
                                    wynikającymi z założenia rodzinysmile))
                                    Ja wychodzę częściej niz mąż, może dlatego tego chlopa (męża autorki)nie
                                    rozumiem.
                                    • ula_max Re: Problem 04.11.05, 14:58
                                      "mój mąż przegina.chodzi mi o jego granie w piłke.robi to 3 razy w tygodniu"
                                      Dla mnie to problem w większym zakresie. I tak go traktuję.
                                      • cocollino1 Re: Problem 04.11.05, 15:01
                                        No to tym bardziej, widocznie cześciej potrzebuje autorka pomocy męża, jego
                                        obecności. Tym bardziej powinien pomyśleć czy nie za dużo poświeca czasu sobie
                                        a nie za malo rodzinie, którą założyl jak mniemam z własnej i nieprzymuszonej
                                        woli.
                                        • kalina_p Re: Problem 04.11.05, 16:11
                                          no chyba, że "każdy sobie rzepke skrobie", tata na piłkę, mama do koleżanek a
                                          dzieciaka opiekunce. I wszyscy zadowoleni, heheh...poza dzieckiem możesad

                                          Mnie tak samo, jak autorce, taki stan rzeczy by nie odpowiadał. A tym bardziej,
                                          jeśli w potrzebie (złe samopoczucie) mąz odmawia pomocy albo chodzi wściekły.
                                          Zreszta nie chodzi nawet o pomoc, bo pomaganie kojarzy sie z nieobowiazkowym
                                          zaangażowaniem, a dziecko to sprawa obojga, wiec tu dyskusji nie powinno być w
                                          ogóle...
        • mosze_singer Re: No może tak... 04.11.05, 12:49
          > Widzisz, Twój facet to wcale nie taki oryginał. Mój też ma niezłego bzika na
          > punkcie łowienia ryb. Na początku było to wkurzajace. Ale tylko na początku.
          > Teraz mi to absolutnie nie pzeszkadza. Też tak było jak u Ciebie, źle sie
          > czułam w ciąży ... on na rybki, maleństwo w domciu, ja wymęczona ... on na
          > rybki. Co się zmieniło od tej pory? Ja. On na rybki, ja w góry do koleżanki
          > (oczywiście z dzidzią), on znowu na rybki to ja opiekunka dla malucha i
          zajęcia
          >
          > np jazda konna, fitness, albo wypad np. do Warszawy na zakupy itd. itd.

          jesteś samotną matką mężatką. nie wykluczone że z tego powodu jesteś taka
          znerwicowana.
          my nie mamy dzieci, ale moja siostra ma i oni wypoczyawją _razem_ calą rodziną
          wspolczuje, ze mąż cie zostawil, obiektywnie masz ciezko
          • ula_max mosze coś tam 04.11.05, 13:06
            a dziękuję za wyrazy współczucia. Zupełnie niepotrzebnie. Widzisz ja nie
            wyobrazam sobie zycia z mężem który mi ciągle wisi nad głową. Wolę rzadcze
            romantyczne i namiętne chwile, niż codzienną pańszczyznę. Ale skoro Ty wolisz
            odwalać pańszczynę to skolei ja współczuję.
            • ula_max Re: mosze coś tam 04.11.05, 13:07
              ups przepraszam za błąd ort
            • mosze_singer Re: mosze coś tam 04.11.05, 13:14
              ula_max napisała:

              > a dziękuję za wyrazy współczucia. Zupełnie niepotrzebnie. Widzisz ja nie
              > wyobrazam sobie zycia z mężem który mi ciągle wisi nad głową.


              jeśli obydwoje nie pracujecie, siedzicie w domu calymi dniami to faktycznie
              mogliscie sobie zbrzydnąć ;-P
              nie wiedzialem, że jesteście bezrobotni, tyle piszesz o swojej pracy....

              • ula_max Re: mosze coś tam 04.11.05, 13:19
                a poza tym to wszyscy u Ciebie zdrowi?
                • mosze_singer Ula 04.11.05, 13:29
                  na twoje klopoty naprawdę jest rada, jesli nie jesteście jeszcze przekonani do
                  terapii malżeńskiej to może chociaż indywidualna?

                  • ula_max Mosze 04.11.05, 13:39
                    autopsja czy wróżka?
                    Dzięki poprawiłas mi humor, a już myślałam, ze mnie nic dzisjaj nie rozbawi.
                    Pędze do domu czekać na męża z obiadem.
                    • mosze_singer Re: Mosze 04.11.05, 14:03
                      -eś
                      poprawileś

                      masz strasznie stereotypowy obraz świata
                      • ula_max Re: Mosze 04.11.05, 14:08
                        no i to do tego facet... ale jaja, współczuję żonie. Czyżbym uraziła męską dumę?
                        • mosze_singer Re: Ula 04.11.05, 14:38
                          ula_max napisała:

                          > no i to do tego facet... ale jaja, współczuję żonie.

                          przekażę pozdrowienia Nieżonie <lol>

                          twojemu mężowi nie wspolczuje (w końcu ma wygodne życie twoim kosztem). żal mi
                          raczej ciebie - samotne żony, tyrające na kilku etatach szybko przestają być
                          atrakcyjne dla znudzonych wypoczynkiem mężów, ale w końcu ty masz wkalkulowaną
                          wymianę ciebie na nowszy model, więc może nie będzie tak źle smile
                          żal też dziciaka, który nie ma ojca, ale w końcu po co mu ojciec, wystarczy
                          komputer

                          >Czyżbym uraziła męską dumę
                          > ?
                          kolejny nonesensowny frazes

                          • ula_max Re: Ula 04.11.05, 14:44
                            Gonisz stereotypy, miotasz niedomówieniami, rzucasz na prawo i lewo
                            przetrawionymi hasełkami. Ach jakie to męskie.
                            Wrzuć na luz, zainteresuj sie czymś, dowartościuj się troche, idź na spacer.
                            Zajmij się czymś męskim... moze idź na piłkę.
                            • mosze_singer Re: Ula 04.11.05, 14:50
                              ula_max napisała:


                              > Zajmij się czymś męskim... moze idź na piłkę.

                              zajmij się czymś kobiecym...może idź do kuchni.
                              • ula_max Re: Ula 04.11.05, 14:56
                                zaraz idę... obiad mężowi podać... niedoczytałeś.



                                Ale mi dopiekłeś!!!!


                                Dzięki ubawiłam sie dziś po pachy. Napisz cos jeszcze...!
                                smile
        • martaglowacka Re: No może tak... 04.11.05, 12:58
          Wszystko bardzo fajnie, ale małżeństwa to mi raczej nie przypomina sad
          U nas jest tak, że nie możemy się wspólnych chwil doczekać, bo w sumie jest ich
          i tak mało (praca, studia itd..). Poza tym w takim związku jak Twój cierpi też
          chyba Dziecko....
          Pozdrawiam
          Marta
          • ula_max Następna... 04.11.05, 13:13
            Oczywiscie jasne... męża oglądam na zdjęciu.
            Ciekawe co na to mamy które męża wysłaly w świat za pieniędzmi, też je osądzisz
            w ten sposób. A moze wprowadźmy zakaz wyjazdów mężom zagranicę za chlebem bo
            dziecko ucierpi. Jednostronność i ograniczenie poniektórych mnie powala...
        • kalina_p Re: No może tak... 04.11.05, 13:51
          Szerokie horyzonty kończące się na
          > czubku własnego nosa, nieźle.
          Co to ma wsplnego z moim postem do autorki watku?
          Chyba dobrze, ze sobie poszerzam horyzonty pytaniem, skad takiego typa wziac...
          • ula_max Re: No może tak... 04.11.05, 13:52
            może lepiej jakąś książkę poczytaj...
            smile
            • kalina_p dlaczego "lepiej"? n/t 04.11.05, 13:53

        • dziefczynqa Re: No może tak... 04.11.05, 18:34
          Wspolczuje Ci Ula - to musi byc przykte tak ciagle biegac na
          zakupy/fitness/jazde konna etc., ale w koncu cos trzeba robic, zeby nie bylo
          czasu na myslenie o tym, z jakim niedojrzalym egoista przyszlo zwiazac swoje zycie.

          Tylko po co wmawiasz wszystkim, ze taka sytuacja to norma? Rozumiem, ze to taki
          mechanizm psychologicznej kompensacji?
    • june26 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 12:05
      na świecie nie ma NORMALNYCH facetów, ja tez mam kretyna w domu nie przejmuj
      sie.
      • tynia3 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 12:16
        june26 napisała:

        > na świecie nie ma NORMALNYCH facetów, ja tez mam kretyna w domu nie przejmuj
        > sie.


        O wypraszam sobie. Znam paru normalnych (jeden nawet jest moim mężem) wink.

        A nie można porozmawiać na spokojnie? Powiedzieć bez pretensji o co komu biega?
        tak jak gadacie z przyjaciółką? Eeeee.... nie wierzę.

        pzdr i trzymaj się
        • ewcialinka Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 12:55
          no własnie chodzi o to że on nie pomyusli nawet żeby znami spędzic troszeczkę
          czasu!! bo po co.przychodzi sobota czy niedziela to zamiast spędzic jakoś czas
          z nami to nie.w sobote jedziemy na zakupy bo w tygodniu nie ma kiedy i po
          przyjeżdzie bacg bach i na piłeczke. i do mnie głupi teks jak mu cos [owiem no
          przecież bylismy razem na zakupach !! dobre co !!rozmowa nie pomaga,albo
          pomaga do następnego wyjazdu na piłke.ręce opadaja
          • ewcialinka Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 13:03
            pewni że szkodzi dziecku,on tak za nim tęskni,tak sie cieszy na jego
            widok,zamist sie z nim pobawic to ucieka na piłke sad
        • june26 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:12
          niechciałąm obrazic twojego męża. mój mnie zawodzi i zgeneralizowałam sprawę na
          wszystkich, ciesz się bo takiego jak masz to ze świeczką szukać wink)
          pozdr
    • palka_zapalka Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 13:32
      Wyjścia są 3winkhihi
      1.Pogadać poważnie z mężem
      2. Znaleść sobie pasję i ruszyć tyłeczek na jakąś gimnastykęwink
      3. Znaleść nowego męża to tak żartem
      Znajdz sobie zajęcie ustalcie kto kiedy i będziecie zadowoleni obojewink
      • ula_max Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 13:44
        Pałka nie pisz tu takich rzeczy: "Znaleść sobie pasję i ruszyć tyłeczek na
        jakąś gimnastykę" bo Cię zaraz na terapię do psychiatry wyślą.
        Przecież mąż powinien rzucić wszystko w diabły, być posłuszny jak piesek i z
        podkulonym ogonem lizać swoja panią po stópkach, a broń Boże na krok sie od
        niej ruszyć. Wrrrrrrrrrr....
        • cocollino1 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 13:46
          Czy zawsze trzeba popadać w skrajności?? Tzn. czu Ula musi???
          • kalina_p Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 13:49
            Ula musi, inaczej nie umie, niestety. Taka wadawink
          • ula_max Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 13:50
            a czy Cocollino zawsze musi tak nudzić ...? smile
            • ula_max Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 13:51
              a czy Kalina zawsze musi być taka ... święta?
            • cocollino1 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:05
              proponuje, żebyś mnie wygasiła, będzie po sprawiesmile))
              • ula_max Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:08
                nawzajem
                smile
                • cocollino1 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:09
                  a skądsmile) ja nie mam zamiaru
                  • ula_max Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:13
                    a niby czemu uważasz że ja mogłabym?
                    Nie mam nic do Ciebie.
                    Zajrzyj w moja wizytówkę... cenię ludzi z innym zdaniem, inaczej nudno i nijako
                    byłoby na emamie. Nie sączę jadem i nieobrażam... no chyba ze ktoś pierwszy...
                    to odpłacam pięknym za nadobne.
                    Pozdrawiam.
                    • cocollino1 wzajemnie:)))n/t 04.11.05, 14:17
        • palka_zapalka Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:36
          Nie ma się co oszukiwać wiele kobiet jest zła na swych partnerów nawet nie o tę
          piłkę co o wolny czas podejscie z luzem.Zazdrość ze on wychodzi a ja nie ale
          przecież nikt nas nie zamyka w domu to my same się nie domagamy nie wykazujemy
          inicjatywy i często z tąd robienie z igły widły.
          Ja jestem zwolenniczką równowagi on może ja mogę ale najważniejsze jest to
          abyśmy poświęcali czas naszej córce i choć troszkę dla Siebiewink
          Każdy z nas ma prawo mieć hobby pasje i nie zabraniajmy tego tylko się dopasujmywink
    • g0sik Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 13:43
      A czy to jakieś nowe hobby czy takie z dawien dawna? Jak byliście parą nie
      czułaś, że piłka jest ważniejsza czy raczej myślałaś - jak się ożeni to się
      odmieni? Pewnie, że zakładając rodzinę powinien przemodelować trochę swoje
      życie, ale co zrobić jak nie chce? Może coś zmienić w sobie żeby jednak wolał
      zostać w domu. Awantury i zrzędzenie raczej w tym nie pomogą. Może zrób tak jak
      radzi Ula? Ustal z mężem, że Ty też masz swoje dni a on wtedy zajmuje się
      dzieckiem. Może wtedy zrozumie, że niefajnie samemu siedzieć w domu?
    • babka71 piłka nożna to drażliwy temat, ale nie daj sobie 04.11.05, 14:04
      robić koło pióra, ....
      Ja bym zrobiła tak:
      chcesz jechać grać w piłę weź dziecko, a ja sobie odpocznę, koledzy jakoś sobie
      poradzą z bajtlem przez dwie godziny prawda???, pieluchy dasz, picie dasz Oni
      grają , dziecko się patrzy jak grają zawsze jest jakieś wyjście..
      dlaczego to zawsze kobieta ma zostać w domu jak facet wychodzi?
      jak facet wychodzi niech zabierze ze sobą dziecko Proste!!!
      • ewcialinka Re: piłka nożna to drażliwy temat, ale nie daj so 04.11.05, 14:14
        synek ma 10 miesięcy .nie chodzi jeszcze to gdzie na piłke go puszcze
        • babka71 Re: piłka nożna to drażliwy temat, ale nie daj so 04.11.05, 14:22
          a kto mówi , że ma grać w piłkę
          dzieciak siedzi w kojcu tata gra i pilnuje proste
          • cocollino1 Re: piłka nożna to drażliwy temat, ale nie daj so 04.11.05, 14:25
            taaaa, proste, dziecko oczywiście nie dezorganizuje absolutnie, nie płacze,
            grzecznie przez cały meczyk bawi sie grzechotkami. Pozatym nie występuje
            ryzyko, że dostanie piłką w głowę. To chyba nie jest takie proste.
            • babka71 bardzo proste 04.11.05, 14:30
              jak mama ma gorączkę i leży w łózku to jest proste ale jak tata gra w piłkę to
              już nie jest proste???
              równouprawnienie kochana
              • cocollino1 Re: bardzo proste 04.11.05, 14:36
                nie bardzo rozumiem, jak to się ma do tego co napisalam. Jesli mama ma
                goraczke, to jak napisala kalina, są sytuacje iedy hobby trzeba odstawić na
                bok. No chyba za wszelką cene nie musi isc na tą piłke nie???
                • babka71 prawda nie musi iść na piłke ale: 04.11.05, 14:44
                  Jeśli stawia sprawę na ostrzu noża i nie rozumie po polsku zdania: nie idź , bo
                  źle się czuję.. zostań itd..
                  to : ja bym powidziała OK idź, ale weź dziecko ze sobą na trening OK?
                  proste jak drut...wsadziłabym dziecko Mu na ręce i powiedziała: miłego grania z
                  kolegami..
                  zapewniam Cię, że zostałby w domu, a jesli nie to ja bym mogła pochorować dwie
                  godziny w spokoju
                  • cocollino1 Re: prawda nie musi iść na piłke ale: 04.11.05, 14:50
                    ja bym nie dała dziecka na meczyk, ale coz....
                    a co to swoją drogą za głąb, który nie rozumie,że czasem trzeba odpuścić.
      • luxfera1 Re: piłka nożna to drażliwy temat, ale nie daj so 04.11.05, 14:18

        Nie ma nic gorszego jak mężczyzna bez pasji.
        Mój ma 2x w tygodniu treningi a w soboty ma mecze tu i tam i nie ma go cały
        dzień a ja zostaje z 4 dzieci.Zamiast ochrzanu dostaje na droge buzi i wraca
        szczęśliwy.
        ALE...kiedy ja mam życzenie On siada na tyłku i na dzieciach a ja na wolne.
        Gdyby tylko on miał wychodne pewnie też by mnie trafiało.

        Biedne te kobiety które trafiają na samolubów ale może daloby sie ich wychować?
    • sofi84 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:32
      hehe widzisz a wysmialas mnie ze to mi chlopa brakuje w innym watku a okazuje
      sie ze to Ty masz ten problem. chwalabogu nie wspolczuje!
      co jednak nie zmienia faktu ze i tak mi przykro ze masz problem. nie ma ludzi
      idealnych. mozesz z nim pogadac mozesz sie przyzwyczaic. ale podobno ludzi sie
      nie zmieni juz w pewnym wieku.
      • ewcialinka Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:36
        do sofi84 jesli chodzi ci o post o aborcji koleżanki to nie do ciebie to było
        tylko do lipcowej18
        • sofi84 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:40
          no to przepraszam. jednak moglam to tak odczytac bo mialam takie samo zdanie.
    • sofi84 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:41
      powiem Ci jeszcze ze kiedys tez umieralam i moj tez poszedl wlasnie na piłeczke.
      • ewcialinka Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:45

        najgorsze że naprawde niegy nie robiłam mu wyrzutów jak wychodził na
        piłke,chciał poszedł ja zostawałam po całonocym wstawaniem do dziecka jeszcze
        się z nim bawiłam do 23( tak też sie zdarza) i jak idze na piłke to wielki
        humor.ja mu nie zazdroszcze hobby jakbym miała czas to bym tez cos sobie
        znalazła ale wkurzył mnie tym że ja bardzo xle sie czułam a on zły ,wściekły że
        musiał zostać i do tego to chamstwo..ach szkoda gadać..wyżalić się chciałam bo
        bardzo mnie to zabolało...
    • palka_zapalka Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:46
      Jeszcze jedno nie róbmy z siebie sierotek bo mama w domu to nie mósi być kura z
      wałkami na głowie i jeśli jest nam źle nie podoba nam się coś to gadajmy z
      naszymi facetami o tym.
      Nie miejmy pierwszego tekstu bo Ty to tamto a pogadać normalniewink
      NAUCZYĆ SIĘ SZTUKI ROZMAWIANIA to podstawawink
      • ewcialinka Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 14:48
        najgorzej jak rozmiawisz wydaje ci sie że wszystko sobie wyjaśniliście a
        nastepnego dnia facet ie zachowuje jakby tej rozmowy nie było i co wtedy ?? he
        • pade o pisaniu to nie było do Ciebie ewcialinka 04.11.05, 14:53
          Natomiast do Ciebie jest reszta.
          W ogóle nie rozmawiaj na ten temat, odpuść sobie. Po prostu wychodź z domu, do
          koleżanki, gdziekolwiek, nawet na 1,5 godziny, stęsknią się za Tobą, mąż
          doceni, będzie ok.
        • palka_zapalka Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 15:14
          wałkować aż go zmuliwinkhi albo nagrać na dyktafon nie zmęczy Cię powtarzanie smile
          Faceci mają tak jak my wady i zalety i zaniki pamięci też.
      • pade i pisania:) 04.11.05, 14:51
        sorry, ale nie mogłam się powstrzymać.
        A wracając do tematu, na drugi raz nie skacz koło męża jak będzie chory i
        koniecznie zacznij wychodzić z domu, w te dni kiedy nie gra w piłkę. To się da
        zrobić, mąż może spokojnie małego wykąpać , nakarmić i pobawić się z nim. Po
        tygodniu, dwóch, będzie Cię po rękach całowałsmile
    • faceeet Jak zwykle bzdetne problemy... 04.11.05, 17:46
      Kochajaca zona poszlaby z dzieckiem i mezem na mecz, niechby facet stres z
      siebie zrzucil (zreszta sport zalecaja psycholodzy na to) - to bedzie wiecej
      zarabial i bedzie milszy i moze nie wykituje na zawal serca dzieki temu w wieku
      42 lat, ale nie, ty musisz marudzic i zrzedzic, bo jestes zazdrosna zwyczjnie a
      moze i nawet znudzona.
      • ewcialinka Re: Jak zwykle bzdetne problemy... 04.11.05, 17:53
        ale ty głupoty piszesz ..chora i miałam iśc jak jestes taki mądry to sobie
        poszukaj takiej kobitki która pomomo wymiotów i beegunki pójdzie z dzieckeim na
        ręku na mećz męża dobre !! ha ha ale mnie rozbawiłeś..powodzenia w szukaniu
        takiej kobiety smile)))))))))))))))))
        • faceeet Jak bylas chora to nie moglas isc, ale tY NIGDY 04.11.05, 18:20
          bys nie poszla, bo wolisz marudzic, wiec sama mnie nie rozsmieszaj...
          • ewcialinka Re: Jak bylas chora to nie moglas isc, ale tY NIG 04.11.05, 18:23

            jestem ciekawa czy jak ty bys miał biegunke i ból brzucha i wymioty to czy bys
            poszedł z dzieckeim na ręku popatrzec jak twoja żnoka skacze na
            fitnesie.....juz to widze.. typowa wypowiedź egoistycznego samca
            • faceeet Ty mowisz o jednej sytuacji, a tak naprawde 04.11.05, 18:32
              MARUDZISZ O TA PILKE ZAWSZE. Nie sciemniaj juz, tylko przyznaj sie. Bez wzgledu
              jak sie czujesz nie chcesz zeby chodzil.
            • faceeet Nie poszedlbym, ale gdybys marudzila wiecznie o to 04.11.05, 18:32
              a widac ze marudzisz, mialbym po jakims czasie gdzies to jak sie czujesz i po x
              latach bym poszedl, nie marudz tyle i daj mu zyc, a nastepnym razem zostanie.
              Oczywiscie - musisz mu powiedziec ze jestes chora i chcesz zeby zostal z toba i
              sie toba zaopiekowal.
              • ewcialinka Re: Nie poszedlbym, ale gdybys marudzila wiecznie 04.11.05, 18:43
                mow do mnie jeszcze ....... ciężko z toba będzie miec kobieta egoisto
                • faceeet Kobieta bedzie miala ze mna idealnie... 04.11.05, 20:14
                  Pod warunkiem ze nie bedzie chciala zajac kazdej chwili mojego czasu jak ty bys
                  chciala zabrac swojemu.
                  No i jeszcze kilka innych malutkich warunkow tongue_out.
                  Zreszta zapewniam cie, ze ja sie z pogladami nie kryje ani na sile zadnej
                  kobiety nie oszukuje, wiec nikt nie bedzie sie musial ze mna meczyc...
                  • ewcialinka Re: Kobieta bedzie miala ze mna idealnie... 04.11.05, 20:19

                    sory zdania nie zmieniłam .a poza tym nie wiesz ile mój mąz czasu poswięca na
                    swoje hobby
                    • faceeet Pewnie max 3 razy po 1h, ale oczywiscie musisz 04.11.05, 23:14
                      z tego robic afere i d.p. mu non stop truc.Zenada.
    • kaja5 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 20:45
      U mnie jest dokładnie to samo!Co ta piłka w sobie ma , że oni ja tak uwielbiają?
      Mój mąż przez 7 lat zwiazku był tylko raz ze mną na wakacjach pod namiotem. Gdy
      mu to wypomniałam to odpowiedział: "wole iść grać w piłkę niż jeździć na
      wakacje!"
      Wkurza mnei to strasznie!Czy oni myślą że będą grac w reprezentacji Polski, że
      tak sobie trenują?Mój maz to sie fascynuje jak małolaci przed naszym oknem
      grają w piłkę. Wychodzi na balkon i dyskretnie obserwuje... Szok!Czy oni z tego
      kiedyś wyrosną?
    • beata132 Re: ale mnie mąż wkurzył 04.11.05, 21:24
      Mój M także gra w piłkę, tylko siatkową. Przez szereg lat grał zawodowo. Teraz
      jest trenerem. Oprócz codziennych treningów, sobotnich meczów, w każdą
      niedzielę gra w lidze amatorskiej. Rozmawialiśmy na temat jego niedzielnych
      wyjść i to ja ustaliłam, o której byłoby mi najwygodniej zostać samej z
      synkiem. Siatkówka jest jego pasją. Ja to rozumiem, ale wiem też, że gdy tylko
      jest w domu 100% swojego czasu poświęca mi i synkowi. Młody świata poza tatą
      nie widzi (ja zresztą teżsmile). Receptą na szczęśliwe małżeństwo jest
      tolerancja, partnerstwo i zostawienie drugiej połowie pewnej swobody. Wiem, że
      gdybym była chora, czy nawet miałabym zwykły ból głowy to M zostałby w domu i
      zajął się synkiem. Bo na tym polega miłość i partnerstwo w związku.
      Nie rozumiem męża autorki wątku. Nie potrafiłabym z kimś takim żyć. Nie znam
      tego pana, który być może ma jakieś zalety, za które kocha go żona. Dla mnie
      ten pan jest egoistą, dla którego nie liczy się nic poza czubkiem własnego
      nosa. Pamiętajmy, że dziecko ma dwoje rodziców a nie tylko mamę.
    • kasica-zildas Re: ale mnie mąż wkurzył 05.11.05, 20:49
      ciesz sie ze gra w pilke bo moj to stoi wiecznie pod sklepem i pije twnie wino i
      jeszcze nadodatek daje szmuli 5 zl i mowi zeby robila szpagat !!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja