O "lepszych" zabawkach - inaczej

05.11.05, 19:58
Hej,

Rzucę, z inspiracji małżonka, mały kamyczek do ogródka zastanowień nad przyszłością naszych dzieciaków.

Nasz Glut jest posiadaczem porządnej kolekcji tzw. firmowych zabawek (tiny love, fisher price, chicco itepe). Jest posiadaczem, no bo jeśli nas na to stać, to jak tu nie kupić maluszkowi np. bajeranckiego grającego pociągu dla niemowlaków...

Nasz Glut jest w związku z tym posiadaczem kolekcji rzeczy, z których wszystkie, czyt. WSZYSTKIE, są made in China. No i co?

No i nasz Glut bawi się radośnie na dywanie:
- śmiercią, głodem, upokorzeniem chińskich robotników "za miskę ryżu"
- a co za tym idzie, śmiercią, ubóstwem, cierpieniem niczemu niewinnych skośnookich maluszków,
- żarłocznością korporacji, które nie oglądając się na nic dążą do dominacji rynku naszego i mnóstwa innych małych rynków, na których w przyszłości nie starczy miejsca dla pracy ludzi "lokalnych", bo wszystko będą robili Chińczycy,
- widmem przyszłości, w której ekspansja Chin może doprowadzić do Bóg wie jakich konsekwencji...

Glut siedzi na tym dywanie i jego śmiejące się oczka mają niby przez zabawę dorastać do świata. Tylko do jakiego świata? czy do świata, w którym będzie już jako dorosły musiał zmagać się z potwornymi konsekwencjami dzikiej globalizacji? w którym miliardy Chińczyków będą przymierać głodem, a inne miliardy Chińczyków w imię ekspansji być może przyjdą zabrać mu jego miejsce do życia? Tak, tak, oczywiście, że tego nie widzimy i nie wiemy, natomiast widzimy śmiejące się oczka i fajną zabawkę. Ale czy przypadkiem nie wyrządzamy w ten sposób dziecku wielkiej krzywdy?

No tak, to tylko jedna, dwie, dziesięć zabawek. Ale skoro wszystkie tzw. firmowe zabawki to produkty chińskie, to wszyscy kupujący takie zabawki - to już masa ludzi. To już zjawisko na naprawdę szeroką skalę. Z ubrankami nie jest jeszcze tak źle, można spokojnie kupić firmowe ubranka produkowane poza Chinami. Natomiast z zabawkami jest całkiem przerąbane.

Zastanawiacie się nad tym? Jakie są Wasze wybory? Przemyślenia? Komentarze?

Ktoś się podzieli?

Pozdrawiamy wszystkich serdecznie,
Joanna z Glutusiem Zagubionym w Zachińszczonym Świecie
    • ezrapound Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 05.11.05, 20:08
      Z calego serca popieram Twoj post!!!!!!! Wspominalam juz o tym przy okazji
      wątku o ubrankach z H&M - prawie wszystkie zrobione w Chinach. Także chciałabym
      zaapelować do wszystkich Mam, opanujmy się. Chwila przyjemności mojego dziecka
      za życie innego dziecka?
      Pisałam też o tym a propos ubranek z lumpeksu (super rozwiązanie w naszym
      zaśmieconym świecie) i przy innych okazjach. I wykorzystam tę okazję aby
      jeszcze raz poprosić wszystkie Mamy, oddajcie stare ubranka i zabawki do domów
      dziecka. Jeśli chcecie adresy lub telefony, piszcie do mnie na priva.
      Dzięki za Twój post, joanekjoanek!
      • joanekjoanek Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 05.11.05, 20:16
        No właśnie czytałam Twój post o ubrankach i muszę powiedzieć, że ta postawa wzbudziła mój olbrzymi szacunek. Ja nie apeluję ani nie grzmię, bo... mnie po prostu nie stać na wiele takich gestów. Stać mnie będzie oczywiście na gest oddania wszystkich rzeczy, które ocaleją po tajfunie pt. dwaj mali chłopcy, komuś potrzebującemu - ale nie stać mnie na zaniechanie kupowania tymże chłopcom bajeranckich zabawek. A wyboru, cholera jasna, nie ma, są tylko chińskie... Staramy się ograniczać, ale nam to czasem nie wychodzi.

        Dlatego z całego serca podziwiam osoby, które potrafią z przemyśleń wyciągnąć mądre wnioski. Ja się też staram, nie kupujemy chińskich ubrań, butów, uważamy na sprzęt elektroniczny (chociaż tutaj często jest ta sama sytuacja co z zabawkami, niestety), i tak dalej. Ale te cholerne zabawki... ciężko, naprawdę.

        Pozdrawiamy bardzo mocno,
        Joanna Mało Ekologiczna (nawet śmieci przestaliśmy segregować z prozaicznego powodu - nie mieszczą nam się w domu cztery śmietniki i niemowlę... jest się taką szują, i jak z tym żyć?...)
        • mruwa9 Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 05.11.05, 20:33
          A nie przyszlo Ci do glowy, ze kupujac chinskie zabawki, dajesz tym biednym
          Chinczykom szanse na jakakolwiek prace. W przeciwnym razie nie mieliby jej
          wcale, a co za tym idzie, jeszcze wieksze szanse na smierc glodowa?
          • joanekjoanek Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 05.11.05, 20:44
            Nie, mruwa. Nie oszukuj się. To NIE JEST praca. To jest niewolnictwo.

            Murzyni, na których polowali handlarze niewolników, też nie mieli pracy i umarliby z głodu, gdyby nie ich szlachetni biali oprawcy? Daj spokój. Takie farmazony to wstyd wygłaszać.

            Nie chce mi się robić wykładu na temat odmiennej koncepcji "posiadania pracy" w systemie korporacyjnym i w gospodarce tradycyjnej opartej np. na rolnictwie, bo to dużo tłumaczenia, a to nie to forum. W każdym razie to, na co się powołujesz, to jest robienie ludziom wody z mózgu w ramach wyciszenia wyrzutów sumienia.
            • ezrapound do mruwy 05.11.05, 21:25
              Joanek ma całkowitą rację, niestety. Kupując chińskie rzeczy lejemy wodę na
              młyn chińskiego systemu - unikalnego połączenia komunizmu z kapitalizmem (czyli
              najobrzydliwszej kombinacji totalitarnego systemu politycznego z wyzyskującym
              systemem gospodarczym). To jest niestety prawda. Ponadto lejemy wodę na młyn
              wielkich amerykańskich firm, które dorabiają sie niesłychanej fortuny na tym,
              że wyzyskują ludzi, prowadząc niejednokrotnie do ich śmierci. Gdybyśmy
              solidarnie bojkotowali chińskie produkty, te firmy musiałyby coś zmienić w
              swojej polityce wobec tzw. "taniej siły roboczej" (czytaj: zrozpaczonych,
              głodujących, zniewolonych ludzi). Ale jest jak jest - konsument kupi to, co
              najtańsze, nie ważne ile ludzkiego cierpienia się za tym kryje. Takie są fakty.
        • ezrapound do joanek 05.11.05, 21:25
          Grunt, że wogóle masz takie przemyślenia i odwagę, żeby je wypowiadać.
          Pozdrawiam!!!
      • kosmitos Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 21.11.05, 16:09
        ja w kwestii formalnej-kupowałam ostatnio młodej ubranka H&M i przeczytałam, że
        nie robią ich w Chinach tylko w Kambodży
    • matkamichala Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 05.11.05, 20:53
      dzisiaj prawie wszystko produkowane jes poza europa i stanaki-wszystkie firmówki sa z chin albo innego bangladeszu!nie obrazcie sie ale nawet canpol uciekl z produkcja do chin bo tam jest taniej!!! ja wiem ze to chora polityka, ale w takim razie co mam kupowac- zabawka made in pruwaciarz, bez atestów, za to o malo mlodemu palucha nie uciela?
      • joanekjoanek Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 05.11.05, 20:57
        No właśnie o to chodzi, co my mamy robić? Ja też tego nie wiem...

        Z tą badziewnością / niebadziewnością też zresztą bywa różnie. Przywołany przez Ciebie Canpol naszym skromnym zdaniem produkuje straszliwy szajs (dwie rzeczy rozleciały nam się w rękach). Mamy duże zastrzeżenia do produktów Chicco - to jest firmowana znaną marką tandeta. Słabe materiały, zabawki za cenę ponad 100 złotych wymagały po krótkim czasie naprawy... Do innych firmówek nie mamy na razie zastrzeżeń jakościowych, ale mniejsza z tym...
      • ezrapound do matkamichala 05.11.05, 21:26
        Jednak to nie to samo czy Chiny, czy Bangladesz, czy Indie (ktore maja ustroj
        demokratyczny). Nie mam teraz czasu i sily na tlumaczenie dlaczego to nie jest
        to samo, ale nie jest, naprawde. Bojkotujcie chinskie produkty, one kosztuja
        zycie ludzkie.
    • kagorek Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 05.11.05, 21:00
      to nie jest kwestia zabawek tylko calego przemyslu,naprawde wiele polskich firm ma produkcje poza krajem- to jak tu popierac NASZE?a cena i marka to nie zawsze oznacza jakość...
    • vibe-b Ja nie w temacie bede nawijac 05.11.05, 21:08
      ...ale chcialam Cie moja droga zapytac, jak sie czujesz? Jak malenstwo? Czasem
      sie zastanawialam jak sie miewasz, dawno Cie nie "widzialam". smile
      • joanekjoanek Re: Ja nie w temacie bede nawijac 05.11.05, 21:20
        A dajcie pokój, dobra kobieto... Glut gania po domu jak mała rakieta, a mnie drugi Glut urósł w brzuchu po samą brodę, kręgosłup chyba się pokruszył, psychicznie oklapłam jak stary kapeć, pracuję z jęzorem na wierzchu i nie mam siły na pisanie czegokolwiek na forum. Tak też bywa... aby do wiosny...
        • vibe-b Re: Ja nie w temacie bede nawijac 06.11.05, 09:24
          joanekjoanek napisała:

          > A dajcie pokój, dobra kobieto... Glut gania po domu jak mała rakieta, a mnie
          dr
          > ugi Glut urósł w brzuchu po samą brodę, kręgosłup chyba się pokruszył,
          psychicz
          > nie oklapłam jak stary kapeć, pracuję z jęzorem na wierzchu i nie mam siły na
          p
          > isanie czegokolwiek na forum. Tak też bywa... aby do wiosny...

          Zyczymy wszystkiego dobrego i czekamy na pomyslne wiesci od mamusi Dwojki smile
    • niki129 Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 05.11.05, 21:37
      Pani w sklepie z butami powiedziala mi ze buty BARTKA tez sa juz robione w
      Chinach Moj maz wlasnei tam jest w delegacji Chinczyk w fabryce zarabia 20 euro
      na miesiac Z jednej strony bida -ludzie jezdza starymi rowerami a z drugiej
      strony ogromne bogactwo o jakim nam sie nie snilo centra handlowe tylko z
      markowymi sklepami, przepych luksusowe auta. Koszmar... My jestesmy zalewani
      masowo przez Chinska produkcje i niestety to sie chyba nei zmieni bo sila
      robocz tam jet "darmowa" a u nas ten towar kupiony tam za 5 zl kosztuje w
      marketach 30zl
    • aga55jaga ja miałam wyrzuty sumienia 05.11.05, 21:38
      kiedy wydaliśmy w zeszłym roku ponad 350 zł na firmowe zabawki. (fakt pieniądze
      nie były moje tylko pochodziły od chrzestnych) ale i tak coś mnie gryzło.
      chyba chciałam poczuć się (podświadomie) "lepsza" i na wyższym poziomie,bo moje
      dzieci bawią się takimi zabawkami. Efektem był monstrualny kac moralny, że taka
      kasa za zabawki, a w rzeczywistości nie ma różnicy, czy małe bawią się
      fischerpricem za 250 zł czy zabawką z bazarku za 20 zł. A niejednokrotnie mają
      większą radochę właśnie z tych tańszych. A po za tym, może to głupie, ale stały
      mi przed oczyma dzieciaki, które o takich zabawkach nawet marzyć nie mogą. A
      ja, dla własnego "widzi mi się" ładuję w kawał plastiku kilka ich obiadów. I
      jakoś już nie kupuję no jakoś nie mogę.
      • joanekjoanek Re: ja miałam wyrzuty sumienia 05.11.05, 21:49
        Eee, to też nie do końca tak.

        Dobre, drogie, wypasione zabawki są fajne. Świetnie, jak dzieciak się z nich cieszy, jak cieszą się dorośli, którzy takich nie mieli (a tak!), świetnie, że są na tyle trwałe, że jeszcze pewnie niejeden dzieciak się ucieszy.

        I one są potrzebne na rynku. To nie jest tak, że jak ty kupisz drogą zabawkę, to biedne dziecko będzie głodne. Ono właśnie będzie dzięki temu mniej głodne - jeśli tę zabawkę wyprodukuje pan z sąsiedztwa, sprzeda pani z sąsiedniego miasta, a pośredniczyć będzie wujek. Bo oni wszyscy mają dzieci, i nie chcą, żeby ich dzieci jadły obiady sponsorowane przez bogatych dobroczyńców, tylko chcą na obiady dla swoich dzieci sumiennie zapracować. Dlatego oni się ucieszą, że jest ktoś, kto wyda 350 złotych na zrobioną przez nich zabawkę. To jest rynek, i kupowanie dobrych, droższych rzeczy nie jest naganne moralnie, a wręcz przeciwnie. Tak też pomagamy biedniejszym stanąć na nogi.

        Problem w tym, że kupując tzw. firmówki pomagamy tylko korporacjom. Nabijamy kabzę ludziom, którzy tego - "moralnie" rzecz biorąc - nie potrzebują. Dodatkowo zaś wspieramy je w ich bandytyzmie polegającym na niewolniczym wyzysku "siły roboczej".

        Gdyby nasze zabawki były polskie, czeskie czy inne tam szwajcarskie, nie miałabym wyrzutów sumienia. Po prostu, mnie ktoś płaci za moją ciężką pracę, ja z tego utrzymuję rodzinę, żeby nikogo nie musieć prosić o pomoc, a jak mogę, to i sama pomagam. A ja komuś innemu płacę za jego ciężką pracę, kupuję od niego produkt czy usługę, a ten ktoś utrzymuje swoją rodzinę, jest fajnie, jest uczciwie. Natomiast dopóki te zabawki są chińskie, kupując je popełniamy niegodziwość. Chciałam tę różnicę podkreślić. Bo to wielka różnica jest.
        • aga55jaga Re: ja miałam wyrzuty sumienia 05.11.05, 22:00
          no właśnie bo myśmy takich nie mieli to taka chyba drobna rekompensatka dla
          nas - dzieci czasów kiedy "nic nie było w sklepach"? (dobrze pamiętam tamte
          lata). Z tym napędzaniem całej tej machiny, myślę, że masz sporo racji.
          Myślę też, że te zabawki wcale nie sa warte swojej ceny, chociaż solidne są to
          fakt. Jednak nie zawsze są takie super i nie dokońca interesują dziecko. Co z
          tego, że je mają, gdy moja Zuzia kocha szmiacianego kotka a nie interaktywnego
          misia, a Wiki łomocze plastikowym młoteczkiem z odpustu i woli wszystkie inne
          rzeczy od cudownego grającego stołu z piramidkami.
    • annia-m Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 05.11.05, 22:30
      Dlaczego nazywacie maluszka Glut, czy to zdrobnienie od jakiegoś imienia?
      • joanekjoanek Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 05.11.05, 23:00
        Glut jest Glutem... bo jest. Pierwszy dźwięk, jaki z siebie wydał poza wyciem, to było takie "gluuu...", więc taki mu pseudonim przylgnął.
    • agrest9 Re: te lepsze mają atest a te chinskie nie 05.11.05, 22:53
      • joanekjoanek Re: te lepsze mają atest a te chinskie nie 05.11.05, 22:59
        To ja bardzo poproszę o nazwę, symbol, opis jakiejkolwiek "lepszej" zabawki, która nie jest wyprodukowana w Chinach. Bardzo poproszę.
        • karambol45 Re: te lepsze mają atest a te chinskie nie 21.11.05, 14:56
          a WADER
          bardzo fajne zabawki robi i jak mi sie wydaje są dość trwałe

          pozdrawiam Agnieszka
      • agagaby Pomyslcie logicznie!!! 06.11.05, 14:46

        • agagaby Re: Pomyslcie logicznie!!! 06.11.05, 18:19

          • ezrapound Re: Pomyslcie logicznie!!! 06.11.05, 19:04
            Przeczytaj dokładnie cały wątek, była już odpowiedź na Twoje "logiczne"
            argumenty bo bardzo podobne padły już wcześniej. Jedyne co robisz, to próbujesz
            oczyszczać w ten sposób swoje sumienie. Bądź sobie logiczna do bólu i dalej
            kupuj chiński plastik, przecież nie jesteś za nic i za nikogo odpowiedzialna.
            • shiva772 Re: Pomyslcie logicznie!!! 06.11.05, 19:26
              Ło matko kobieto jaka Ty niedzisiejsza jesteś...Wszystko jest produkowane w
              Azji a świat nie jest taki zły. A tak wogóle to po co kupujesz te firmówki???
              Nabijasz kiesę największym korporacjom. Chcesz być antyglobalistką to z tym
              walcz a nie to wspierasz.
              • joanekjoanek Re: Pomyslcie logicznie!!! 06.11.05, 21:08
                Nooo, przyjmuję krytykę i biję się w piersi.

                Wyraźnie napisałam, po co kupuję firmówki. Bo nie bardzo mam alternatywę.

                A niedzisiejsza jestem, bo się boję. Że moi synowie mogą pożałować naszej krótkowzroczności.
        • joanekjoanek Re: Pomyslcie logicznie!!! 06.11.05, 21:07
          Ajajaj, trzeba jak pastuch krowie na rowie? no dobra...

          >>>> A pomyslalas nad konsekwencjami jak wiekszosc nie bedzie kupowac? Rynek w
          Chinach podupadnie i wtedy posypia sie zwolnienia i jeszcze gorzej bedzie.

          A pomyślałaś nad konsekwencjami upadku rynków europejskich wskutek ekspansji chińszczyzny? Bo ci biedni smutni panowie z G-8 bardzo sobie nad tym głowy łamią... A Amerykanie to nawet głośno o tym śmią mówić i rynek restrykcjami obwarowywać. Co oni, durni jacyś? Bardziej im zależy na własnej ekonomii niż na żarłocznych Chińczykach? Hmmm... źle na tym nie wychodzą, tymczasem. Natomiast Europa trochę oczęta niewinne przymyka, i coś jej gospodarki zwalniają w dramatycznym tempie...

          A co do zwolnień w Chinach - na rany boskie, przecież ci nieszczęśni Chińczycy, gdyby zostawali na wsiach zamiast ciągnąć do miast zdominowanych przez korporacje, żadnej krzywdy by nie doznali. Oni pędzą do korporacji po lepszy los, i DOPIERO TAM umierają w nędzy. Dużo by tłumaczyć... w każdym razie przebija z Twojej wypowiedzi nieświadomość faktu, iż są takie miejsca na świecie, i jest ich większość, które rządzą się zupełnie innymi prawami niż gospodarki tzw. krajów rozwiniętych. Ci ludzie potrzebują innych recept na dobrobyt niż te, które sprawdziły się np. w Europie.


          >>>>A
          jak juz tak chcecie zrezygnowac z produktow made in china czy tez innych
          ubogich krajow to poczytajcie :
          -a skad sie bierze ryz(w kaszkach dla niemowlat i dzieci)
          -herbata
          -kawa
          -przyprawy(no nie wszystkie)
          -bawelna

          No przecież w tym sęk. Gdyby Chińczycy produkowali światu ryż, Hindusi herbatę, Brazylijczycy kawę, Laotańczycy przyprawy, a Meksykanie bawełnę, wszystko byłoby OK. Jeśli natomiast Chińczycy siedzą w fabrykach i ręcznie składają klawiatury do komputerów za 20 dolarów miesięcznie, to się dzieje z krzywdą dla owych Chińczyków oraz dla nabywców klawiatur, którzy mogliby sobie je produkować w lokalnych fabryczkach i zarabiać tym sposobem na życie. To tak trudno pojąć?...


          >>>>>>>>A juz jak tak ktos kto ten watek tam kiedys i gdzies rozpoczal sie tak martwi
          o dzieci w chinach to niech logicznie pomysli jakie konsekwencje beda miec
          wszyscy mieszkancy ziemi jak nie ograniczymy emisji dwutlenku wegla, produkcji
          odpadkow, i wielu innych rzeczy powodujacych choroby obecnie i potem.


          A co ma piernik do wiatraka? Znaczy się, te chińskie dzieci produkują ekologiczniej, czy o co chodzi?


          >>>>>>>>>>>Ekonomia chinska jest obecnie jedna z najsilniejszych na swiecie i jak
          nie beda otrzymywac podatkow od fabryk , to nie beda miec pieniedzy na cele
          socjalne , bo chyba jakos pomagaja najubozszym.


          Heee, heee, heeee. A to dobre.
          Po pierwsze - jakich podatków? przecież te fabryki właśnie dlatego tam lgną, że obciążenia fiskalne są praktycznie żadne. A po drugie, radzę poczytać, jak oni pomagają najuboższym. Świetny żart.


          >>>>>>>>>Niw chcialam nikogo urazic , tak tylko czasem trzeba troche logiki a nie zaraz
          leciec za kims kto rzuci haslo bez namyslu( takie komunistyczne pozostalosci
          mysle).


          Znaczy się gdzie ta logika, której mnie zabrakło?
          Ech...

          Ja też nie chciałam nikogo urazić. Warto jednak otworzyć oczy na świat. Często nie jest taki, jak nam się wydaje.
          • pancerniczek do joanekjoanek 06.11.05, 21:28
            Sprawdź proszę priva! smile
    • abosa Dobry wątek, świetnie, że poruszyłaś temat... 06.11.05, 22:01
      Mam świadomość, że są ludzie, pracujący za tzw. miskę ryżu. Tych ludzi jest
      dużo, masa, to dzieci i starsi, nie ma ograniczeń wiekowych. Jak ktoś się nie
      nadaje do pracy - nie je, jak nie je, nie żyje. Ale nie umierają tylko z głodu,
      równie często umierają z wycieńczenia, z przepracowania, bo na miskę ryżu
      trzeba duzo i wydajnie pracować.
      Jedynym skutkiem wszelkich moich działań, których myślą przewodnią jest "nie
      przykładać do tego ręki", jest zmniejszenie wyrzutów sumienia, od czasu do
      czasu. Bo sama jestem bezsilna. Naprawdę, nie mam szans, bo najczęściej nie mam
      wyboru. Nawet pośredniego: żadna partia sięgająca po władzę nie wysuwa haseł, o
      usunięciu z rynku chińskich produktów, w ten czy inny sposób.
      Myśl o tych ludziach w obozach pracy, wśród których olbrzymią grupą są dzieci,
      małe dzieci, jest przerażająca, tylko co dalej??

      PS. Zamiast "bajeranckich" zabawek polecam kupowanie książek. To najlepsze,
      najbardziej wszechstronne, edukacyjne i rozwojowe zabawki, jakie możemy dać
      dziecku.
      • aska0619 Re: Dobry wątek, świetnie, że poruszyłaś temat... 06.11.05, 23:21
        Poniekąd popieram wasze przemyślenia ale ......:
        - żyje na bardzo średnim poziomie...., moje starsze dziecko dostało kilka !!
        fajnych zabawek chicco, fisher price, tomy, Barbie, chou-chou i tp.(made in
        china )i mnóstwo !! zwykłych, tanich (made in china )wszystkie firmowe schowane
        w pudle doczekały całe i zdrowe na małą Zuzie podczas gdy po tamtych wszelki
        slad już zaginął (czyt.tandeta - czasem nawet nie doniesiona do domu )-
        konkluzja :
        wolę kupić cztery fajne firmówki niż 30 tandetnych - tanich - nie stać mnie na
        tanie zabawki .
        - jeżeli kogoś stać to dlaczego odmawiać właśnie swojemu dziecku fajnej,
        kolorowej i bezpiecznej zabawki w zamian za mało kolorową, krótkotrwałą i
        czasami niebezpieczną z bazarku - dzieciństwo jest takie krótkie a TY czy JA i
        tak nie wyciągniemy Chin z wyzysku i biedy....
        - teraz prawie wszystkie zabawki są produkowane w Chinach więc co - wogóle nie
        kupować dziecku zabawek ?
        - pozdrawiam z szacunkiem dla Waszych przemyśleń
        • ezrapound Re: Dobry wątek, świetnie, że poruszyłaś temat... 08.11.05, 14:49
          "i tak nie wyciągniemy z Chin wyzysku i biedy" - powiem Ci, jak jest logika
          tego zdania. Słyszysz krzyk bitego dziecka za ścianą, jest to
          piętnastomiesięczna Agatka, którą katuje jej ojczym. Wiesz o tym, ale nie
          dzwonisz na policję, bo dochodzisz do wniosku, że przecież i tak nie uratujesz
          wszystkich katowanych dzieci, więc po co się wysilać? Nie obraź się - ja wiem,
          że Ty byś zadzwoniła i uratowała to dziecko, chodzi mi tylko o to, że w Twojej
          wypowiedzi o Chińskich produktach jest identyczna logika i okruszek podobnej
          znieczulicy. Ziarnko do ziarnka, niech każdy zrobi swoje, a świat się zmieni.
          Jeśli będę wywozić śmieci do lasu to też mogę się usprawiedlić - przecież w
          pojedynkę nie zapobiegnę unicestwieniu tej planety. Co będzie jeśli wszyscy tak
          pomyślą? A co by było, gdyby każdy z nas poczuł się jednak odpowiedzialny za
          kształt świata? Nie wiem, czy uważasz się za chrześcijankę tak jak 98 procent
          ludzi w tym kraju, ale tego właśnie naucza ta religia - współodpowiedzialności
          za kształt świata.
          • miss_blokers Re: Dobry wątek, świetnie, że poruszyłaś temat... 21.11.05, 14:45
            Wiesz, jesli chodzi o bita Agatke, to w tej sprawie mozemy cos zrobic,
            natomiast w kwestii niegodziwego traktowania ludzi w Chinach ciezko jest cos
            zdzialac dopoki wszystkie zabawki sa wlasnie tam produkowane. Oczywiscie, mozna
            w ogole nie kupowac maluchowi zabawek, ale ja na to sie raczej nie zdecyduje, a
            i rodzine chyba ciezko byloby mi przekonac.
            Natomiast bardzo sie ciesze, ze zostal poruszony ten temat, bo to znaczy ze nie
            jestesmy tak calkowicie wpatrzeni w czubek wlasnego nosa. Popieram i jesli ktos
            znajdzie sposob rozwiazania tego problemu, na pewno sie przylacze, bo nie jest
            mi obojetne czyjes cierpienie.Pozdrawiam
    • mama_debiutantka a czemu służą takie posty? 08.11.05, 14:29
      pokazaniu innym "jak jestem wrażliwa i jak mi się serducho ściska, kiedy
      pomyślę o biednych chińczykach?".

      ja wiem, że czasem fajnie jest się powzruszać i może nawet pozachwycać trochę
      własną wrażliwością, ale może czas skończyć już z poczuciem wstydu, bo wydało
      sie ileś tam na zabawki, a inne dzieci tego nie mają? takim dzieciom trzeba
      pomagać, ale nie kosztem własnego malucha. no i nie kosztem wyrzutów sumienia -
      ostatecznie te pieniądze zostały ciężko zapracowane/zaoszcędzone/otrzymane w
      prezencie. nie odbieracie ich innym dzieciom od ust.

      może się mylę (oby!), ale co wrażliwe Mamy, oprócz wzruszania się i wyrzutów
      sumienia robią w tych i podobnych sprawach?
      na co przeznaczyłyście 1% podatku? a może uznałyście, że kwota jest tak mała,
      że nie będziecie się w tej sprawie fatygować na pocztę? wiecie, gdzie jest
      najbliższy dom dziecka albo małego dziecka? przeznaczacie czasem jakąś kwotę na
      zbożny cel? a może "zaadoptowałyście" dziecko z rwandy? wiecie, że istnieje
      taki program "starszy brat, starsza siostra"?
      czy rezygnujecie również z bazarowych t-shirtów za 5 zł, dżinsów za 40,
      klapek/sandałków/tenisówek w podobnej cenie (chodzi o tzw., no-name'y,
      pochodzące de facto z chin i okolic)? jaką herbatę kupujecie, jaki ryż itp
      (żeby już trzymać się azji). a skąd pochodzi Wasz sprzęt grający i podzespoły
      do agd, samochodów, komputerów?

      jedna z Pań napisała, że ludzie pracują tam za 20 euro. tylko, że liczy się
      przede wszystkim nie kwota, a siła nabywcza. jasne, że również tam nie są to
      kokosy, ale jest to jedna dużo więcej niż 20 euro chocby i w naszym kraju.
      możecie również popatrzeć na to z innej strony - ci ludzie jednak mają pracę,
      dzięki której być może nie wyrzucą kolejnego niemowlaka na śmietnik, bo była to
      dziewczynka, której nikt nie chciał utrzymywać. i być może tylko dzięki takiej
      obrzydliwej korporacji niektóre niczemu niewinne skośnokie maluszki w ogole
      żyją i mają co jeść?

      tak podrzucam, gwoli przemyślenia...
      • ezrapound Re: a czemu służą takie posty? 08.11.05, 14:55
        Nie mam najmniejszego zamiaru mówić Ci co i kiedy robię dla innych ludzi, dla
        innych dzieci, dla chronienia tej planety, na której nasze dzieci będą żyły
        dłużej niż my, bo nie o to tu chodzi, zeby się przechwalać. W takim wątku
        chodzi o zaapelowanie do sumienia innych osób i o uđwiadomienie im, ze problem
        istnieje. Nie zakładaj, że jeśli Tobie takie sprawy nie spędzają snu z powiek
        to automatycznie znaczy, że wszyscy inni też mają to w nosie i nic nie robią -
        niektórzy coś robią. A może którąś Mamę ta dyskusja zainspiruje i sprawi, że
        mniej plastikowych gadżetów wyprodukowanych przez dzieci w Chinach będzie się
        walać na polskich śmietnikach? Kto wie. To jest ważny temat, warto o tym mówić
        i myśleć
        Nie przypisuj innym ludziom takich niskich motywów (popisanie się
        wrażliwością), to tylko o Tobie może świadczyć niekorzystnie, nie o autorce
        tego wątku.
      • ezrapound Re: a czemu służą takie posty? 08.11.05, 14:56
        Kobieto, co ma ryż i herbata do całej tej sprawy? Szkoda, że nic nie rozumiesz.
        Nie bądź taka pewna, że nikt tu nie zaadoptował biednego dziecka z drugiego
        końca świata, albo że nikt tu nie zrezygnował z tanich bazarowych dżinsów. Co
        za zarozumialstwo, nie mieści mi się w głowie taka postawa.
        • mama_debiutantka Re: a czemu służą takie posty? 08.11.05, 15:09
          moja droga.

          po pierwsze wrzuć na luzik, bo pomyślę, że trafiłam w sedno ;P i że to Ty nie
          rozumiesz... a szkoda.

          po drugie, trzecie i kolejne. gdzie napisałam, że jestem pewna, że nikt tutaj
          itp? zapytałam tylko, czy - kto pyta nie błądzi.
          nie oczekuję szczegółowych sprawozdań z działalności dobroczynnej innych Mam
          (zwłaszcza Twoja mnie ani ziębi, ani parzy). sugerowałam tylko, że zamiast
          jałowo gadać można zrobić małym nakładem sił, czasu i nawet kosztów coś
          dobrego - od ględzenia nie przybywa. masz rację - chińczycy nie spędzają mi snu
          z powiek, bo uważam, że od mojego niewyspania im się nie polepszy wink wolę
          działać.

          w sumie ważny i wart poruszenia temat został "zabity" przez licytację
          wrażliwości i tego, które dziecko ma więcej firmówek.
          • denay Re: a czemu służą takie posty? 08.11.05, 15:33
            no i, niestety, posty pseudo-ekonomiczne przekonywujace nie sa...
            Czy chcecie tego czy nie gospodarka chinska jest potezna i gdyby upadla
            odbiloby sie to gorzej niz Kryzys Tygrysow i Argentyna razem wziete...
            • ledzeppelin3 Re: a czemu służą takie posty? 08.11.05, 15:42
              Nie kumam. Ni cholery.
              Autorka wątku najpierw pokazuje, że jej dziecko ma zabawki najdroższe na rynku,
              a następnie demonstruje swą wrażliwość i wielkie serduszko, wzruszając się nad
              losem Chińczyków którzy je wyprodukowali. Łza się w oku kręci, ale pytam: Co z
              tego? Kogo obchodzi, że Twoje dziecko ma najdroższe zabawki i że Ty taka więcej
              wrażliwa i delikatna jesteś? Robisz coś, żeby chińczykom pomóc? Pozbyłaś się z
              mieszkania nie tylko zabawek, ale i wszelkich sprzętów AGD i sprzętu grającego,
              aby ich nigdy więcej nie kupować? Nie rozumiem twoich płaczów na forum. No tak,
              jesteś dobrze sytuowana, a mimo tego jakże wrażliwa. Mamy uklęknąć?
          • ezrapound Re: a czemu służą takie posty? 08.11.05, 15:59
            Trafiłaś w sedno czego dokładnie??? Powtórzyłaś, wielce z siebie dumna,
            argumenty, z których większość już w tym wątku padła, Joanekjoanek na nie
            wyczerpująco odpowiedziała. Dodałaś do tego pytanie, czy ktokolwiek coś
            faktycznie robi, żeby pomóc innym (które ja odebrałam jako taką zawoalowaną
            sugestię, że w istocie nie, no bo idiotki zamiast działać to gadają na forum,
            tak jakby gadanie na forum wykluczało działanie. Ale może źle zrozumiałam). Mam
            nadzieję, że dzięki temu wątkowi będziemy robić nie mniej, a więcej. Licytację
            wrażliwości w tym wątku rozpoczęłaś Ty; na szczęście swoim zapytaniem "czemu
            służą takie posty" raczej nie zdołałaś go zabić. Wyrzuty sumienia, jeśli
            prowadzą do działania, nie są czymś bezsensownym, wręcz przeciwnie, mogą być
            bardzo twórcze. Wiesz, ja Ci nie powiem, że Twoja działalność dobroczynna ani
            mnie ziębi, ani parzy - nie mam wystarczająco dużo poczucia wyższości. Wierzę,
            że napewno jesteś dobrą osobą i robisz wszystko, co Ci sumienie dyktuje. No i
            może mimo tej kłótni i dla Ciebie też ten wątek będzie coś znaczył - przeczytaj
            go w całości, naprawdę warto.
            • ezrapound Dziewczyny kochane, 08.11.05, 16:01
              skąd w Was tyle jadu? Ona po prostu poddała temat do rozważań, za co jej
              nienawidzicie, za to, że ma kasę na te drogie zabawki, czy za to, że ma takie
              niepopularne przemyślenia???
              • denay Re: Dziewczyny kochane, 08.11.05, 16:12
                a kto powiedzial, ze nienawidzi...

                po prostu argumentacja troche nietrafiona. Zwlaszcza ta merytoryczna, a nie
                bazujaca na "wyciskaniu lez".
              • triss_merigold6 Re: Dziewczyny kochane, 08.11.05, 16:54
                Jakiego jadu?! Jak panna chce się produkowac w temacie to może niech się z
                makroekonomii dokształci albo chociaż "No logo" Klein przeczyta.
                Chiny są najbardziej kapitałochłonnym obecnie rynkiem, super korzystnym dla
                inwestorów. I chłonnym importowo więc interes działa w dwie strony.wink

                3/4 świata pracuje za przysłowiową miskę ryżu/fasoli/soczewicy. A siła nabywcza
                pieniądza jest różna w różnych krajach.
                Przemyślenia ma kobieta banalne do mdłości - to tak na maginesie. I o ile jej
                przemyślenia nie wpływają na decyzje zakupowe (a nie wpływają jak sama
                napisała) to pozostają banalnym słodkopierdzeniem.
                • shiva772 Re: Dziewczyny kochane, 08.11.05, 17:00
                  Triss pięknie powiedziane. Zgadzam się. Słodkopierdzenie przebanalne.
                  • ezrapound Klein_pytanie 08.11.05, 17:18
                    Klein nie jest jedynym autorytetem w kwestiach globalizacji i tym podobnych
                    zagrożeń - są też inne głosy, które przekonywująco dowodzą, że nasze decyzje
                    konsumenckie (np. nie kupować chińszczyzny) są ważne, i z czasem mogą
                    doprowadzić do zmian na lepsze. A swoją drogą, chętnie się dowiem co Klein ma
                    do powiedzenia o kupowaniu chińskich zabawek - nie czytałam No Logo
                    • joanekjoanek Re: Klein_pytanie 08.11.05, 18:33
                      A znasz angielski? Jeśli tak, wejdź na www.nologo.org i w wyszukiwarce wpisz "toys", następnie polecam artykuł 'Go Ahead, Make My Day'.

                      Zasadniczo Klein ma tyle do powiedzenia, że nie wie, co powiedzieć. Poza hasłami typu "im więcej wiemy na ten temat, tym trudniej doradzać", "wykorzystywanym robotnikom bardziej potrzebne są związki zawodowe niż nasz bojkot produktów danej korporacji", ale mimo to "nasze zakupy mogą zbawić świat", chociaż "teraz to właściwie radzę kupować bez opamiętania, bo i tak na jedno wyjdzie". Bla, bla, bla.

                      PS. Nie musisz mnie tak "bronić" przed czepiaczkami, choć to bardzo miłe z Twojej strony. Mnie się żadna krzywda nie stanie od ataków osobistych, które jednakowoż pasują do tego wątku jak pięść do nosa smile

                      Pozdrawiam,
                      Słodkopierdząca Joanna nie pretendująca ani do miana antyglobalistki, ani wzruszonej księżniczki. Pogadać chciałam...
                      • ezrapound Re: Klein_pytanie 08.11.05, 18:51
                        Dzięki, zajrzę sobie, akurat znam angielski. Wiem, że nie muszę Cię bronić, ale
                        jakoś tak się niepotrzebnie nakręciłam. Trochę też bronię swojego punktu
                        widzenia, no i sprawy po prostu. Kiedyś założyłam wątek o jedzeniu kapusty
                        podczas karmienia piersią, nie chciałam nikomu dokuczyć, ani nikogo wyśmiać, a
                        i tak wiele osób bardzo się na mnie obraziło, tak jakbym atakowała samo sedno
                        ich jestestwa. Z Twoim wątkiem to wygląda trochę podobnie. No cóż, wszyscy mamy
                        kompleksy i czasem czujemy się atakowani nawet wtedy, kiedy nikt nas nie
                        atakuje.
                        • noo_tak Re: Klein_pytanie 08.11.05, 22:58
                          Gdyby zabawki produkowane byly w USA, niemczech czy gdzieś tam, to musialybyscie
                          zaplacic za nie 2 razy tyle, co za produkcje chinska. Bijecie piane, zamiast
                          tyle pieprzyc o glupotach, dajcie dzieciakowi lyzke, sitko, garnek i pokrywke,
                          kartki papieru, etc., te "zabawki" sa z pewnoscia bardziej tworcze, niz bawiace
                          sie same z soba firmowki. Ciekawa jestem, czy autorka watku, tak jeczaca nad
                          losem chinskich dzieci, przestanie kupowac CHINSKIE markowe zabawki. Hipokrtka!!!!!!
              • mama_debiutantka Re: Dziewczyny kochane, 09.11.05, 00:08
                ezrapound napisała:

                > skąd w Was tyle jadu? Ona po prostu poddała temat do rozważań, za co jej
                > nienawidzicie, za to, że ma kasę na te drogie zabawki, czy za to, że ma takie
                > niepopularne przemyślenia???

                Ty tak na poważnie z tą _nienawiścią_ ??? big_grinDD
            • mama_debiutantka Re: a czemu służą takie posty? 09.11.05, 00:07
              rzeczywiście, część argumentów już była - mea culpa, mało twórcza jestem.
              co do mojego pytania - faktycznie, źle zrozumiałaś
              nie zabiłam wątku, to widzę (nie było to z resztą moją intencją) - wręcz
              przeciwnie podciągnęłam go o ładnych parę oczek w górę. nie ma za co wink

              > Wyrzuty sumienia, jeśli prowadzą do działania, nie są czymś bezsensownym,
              > wręcz przeciwnie, mogą być bardzo twórcze.

              problem w tym, że z tych wypowiedzi nie wynika, że prowadzą. po prostu sobie
              są...

              > Wiesz, ja Ci nie powiem, że Twoja działalność dobroczynna ani
              > mnie ziębi, ani parzy - nie mam wystarczająco dużo poczucia wyższości.

              to nie ma nic wspólnego z poczuciem wyższości - po prostu trudno, żeby
              zajmowała mnie szczegółowo działalność każdego, z kim rozmawiam. zwłaszcza,
              jeśli temat rozmowy z jakichś powodów go (ją) drażni wink

              > Wierzę, że napewno jesteś dobrą osobą i robisz wszystko, co Ci sumienie
              > dyktuje. No i może mimo tej kłótni i dla Ciebie też ten wątek będzie coś
              > znaczył - przeczytaj go w całości, naprawdę warto.

              dzięki z miłe słowa.
              kłotni tu nie widzę, wyraziłam swoje zdziwienie miałkością, w jaką przerodził
              się temat - ważny i potrzebny. przeczytałam i nadal nie zgodzę się, że takie
              podejście coś zmieni - nie zmieni, jeśli nie pójdą za tym czyny. a wyrzuty
              sumienia i wzruszenia nad swoim ciężkim losem, to ci chińscy robotnicy mają,
              delikatnie mówiąc, gdzie indziej

              do tematu wątku (wiem, część już była wink):
              1/ podejrzewam, że robotnicy pracujący na rzecz korporacji (choćby i pośrednio)
              mają jednak lepiej niż ci, którzy robią bazarowa no-name'y - inna kultura
              organizacyjna;
              2/ z drugiej strony - żeby polepszyć los robotników, musiałabyś inżynierią
              społeczną odkręcić parę tysięcy lat tradycji - pracodawca jest tam de facto
              _właścicielem_ podwładnego i wszyscy uznają to za naturalne;
              3/ chiny będą porządanym miejscem inwestycji ze względu na swoją taniość,
              spowodowaną również efektem skali;
              4/ trudno jest zbojkotować chińską produkcję, chyba się wręcz nie da. tzn.
              można częściowo, pod warunkiem własnoręcznego szycia dziecku ubrań i kupowania
              mu celofanowych wiatraczków na odpuście. z chin pochodzą zarówno firmówki, jak
              i bazarowa taniocha;
              5/ dla tych ludzi często jedyna alternatywa wobeg bezrobocia, głodu itp. - co
              możemy im zaproponować w zamian? nie sądzę, żeby przekonały ich hasła "brońce
              swojej godności, nie sprzedawajcie się za miskę ryżu";
              6/ z wypowiedzi joanka wnioskuję, niestety, że jej wiedza o chinach ogranicza
              się do znalezienia tego państwa na mapie. "gdyby zostali na wsi, to nie
              doznaliby krzywdy"? pewnie nie takiej, jak praca w mieście. ale na wsi chińskie
              do dziś istnieje coś takiego jak klęska głodu - i wtedy nie ma przeproś, nikt
              nie pomoże, nawet państwo. a lata syte są rzadsze niż głodne. poza tym _tanie_
              zakłady produkcyjne sytuuje się na prowincji, bo... jest taniej. żadne tam
              wielkie miasta. w wielkich miastach firmy mają swoje siedziby, nie fabryki;
              7/ pytałaś "co ma do tego ryż". zupełnie nic - największym producentem ryżu na
              świecie są stany zjednoczone. to był tylko maleńki teścik, na ile wzruszone
              niedolą świata Panie wiedzą, o czym piszą...

              i dlatego sądzę, że ckliwość i czułostkowość to akurat najmniej potrzebne w tej
              sprawie działania.
              • ezrapound do mama_debiutantka - pokojowo 09.11.05, 07:39
                Hej! Dzięki za konkretną odpowiedź i przepraszam, jeśli wczoraj za bardzo się
                nakręciłam. Nie ma co się kłócić, w ten sposób napewno nie zmieniamy świata na
                lepsze.
                Nie zgadzam się z tym co napisałas o sytuacji w Chinach, chociaż jest w tym
                wiele konkretów dla mnie do przemyślenia. Różnie ludzie piszą, ale większość
                autorytetów, które mnie przekonują, mówią jednak, że bojkotowanie chińskiej
                produkcji jest czymś dobrym (oczywiście, że także no-namów!). Jest to trudne,
                ale wykonalne. Sprzęt stereo można zakupić japoński (made in Japan), ciuchy też
                da się kupić nie-chińskie, najtrudniej jest z zabawkami, ale i tu da się obejść
                (zwłaszcza jeśli da się dziecku drewnianą łyżkę do zabawy, jak ktoś wyżej
                zasugerował i ja wcale nie uważam, że to jest głupia rada, chociaż była
                napisana złośliwie). Chiny powinny produkować ryż i herbatę a nie plastik,
                który zresztą niezależnie od kraju produkcji jest bardzo niebezpieczny dla
                środowiska naturalnego. Stany to inna historia, mają swoją ogromną działkę
                odpowiedzialności za istniejący stan rzeczy. Ale pojawiają sie już produkty
                fair-trade - kawa, herbata, ryż, wyprodukowane i zakupione w sposób zgodny z
                prawami człowieka. Najłatwiej kupić je właśnie w Stanach, ale mam nadzieję, że
                do Polski też przyjdą.
                Ostatnio czytałam artykuł o robotnikach chińskich, którzy żywcem spłonęli w
                fabryce produkującej zabawki albo tekstylia, już nie pamiętam - spłonęli,
                ponieważ byli w niej zamknięci, żeby nie pouciekali. Takim szczęściem są dla
                nich te miejsca pracy, które chcemy im zapewnić kupując chińskie produkty.
                Ja bojkotuję chiński plastik (name or no-name) uważam, że tak jest właściwie.
                Nie mów, że Panie nie wiedza o czym piszą, bo wiedzą, tylko mają inne zdanie
                niż Ty.
                Ale raz jeszcze dzięki za Twoją zrównoważoną odpowiedź, pozdrawiam serdecznie i
                życzę miłego dnia
                • mama_debiutantka również pokojowo 20.11.05, 21:52
                  choć z pewnym takim opóźnieniem wink
                • mama_debiutantka również pokojowo - za wcześnie kliknęłam "wyślij" 20.11.05, 22:21
                  troszkę późno odpowiadam, pzepraszam.

                  > Sprzęt stereo można zakupić japoński (made in Japan)

                  "made in japan" jest robione z podzespołów produkowanych w chinach. w japonii
                  montowane ze względów "prestiżowych", żeby lepiej się sprzedawało

                  > najtrudniej jest z zabawkami, ale i tu da się obejść (zwłaszcza jeśli da się
                  > dziecku drewnianą łyżkę do zabawy, jak ktoś wyżej zasugerował i ja wcale nie
                  > uważam, że to jest głupia rada, chociaż była napisana złośliwie).

                  u nas przebojem był pergamin do pieczenia wink

                  > Chiny powinny produkować ryż i herbatę

                  problem w tym, że z ryżu chiny by nie wyżyły, bo:
                  - za dużo prac polowych wykonuje się tam ręcznie (w stanach - maszynowo)
                  - praca ręczna na polu ryżowym to żadna frajda - już lepiej chyba kartofle
                  kopać; i dlatego niektórzy chińczycy wolą jednak skręcać zabawki albo szyć
                  śpiochy
                  - klimat lepszy jest w kaliforni
                  - za często są powodzie
                  - chińczycy jako tradycyjni zjadacze ryżu to mit - na ryż było stać tylko
                  najbogatszych, reszta jadła proso. i w uprawie prosa chńczycy byli nieli, tylko
                  kto dziś chciałby to jeść?

                  btw. idąc tym tropem należałoby zatrudnić południowych amerykanów przy uprawie
                  ziemniaków, bo to tamte rejony dały nam to warzywo. ciekawe tylko, co na to
                  nasi rolnicy (polska jest największym, albo drugim co do wielkości producentem
                  ziemniaków)? wink)

                  > pojawiają sie już produkty [...] Najłatwiej kupić je właśnie w Stanach, ale
                  > mam nadzieję, że do Polski też przyjdą.

                  oby

                  > Ostatnio czytałam artykuł o robotnikach chińskich, którzy żywcem spłonęli w
                  > fabryce produkującej zabawki albo tekstylia, już nie pamiętam - spłonęli,
                  > ponieważ byli w niej zamknięci, żeby nie pouciekali.

                  i to jest to, o czym pisałam: w chinach pracownik jest _własnością_ pracodawcy.
                  i nie jest to wymysł korporacji, tylko długowiekowa tradycja

                  > Nie mów, że Panie nie wiedza o czym piszą, bo wiedzą, tylko mają inne zdanie
                  > niż Ty.

                  no wybacz, ale jak czytam takie przemyślnia:
                  "A co do zwolnień w Chinach - na rany boskie, przecież ci nieszczęśni
                  Chińczycy, gdyby zostawali na wsiach zamiast ciągnąć do miast zdominowanych
                  przez korporacje, żadnej krzywdy by nie doznali. Oni pędzą do korporacji po
                  lepszy los, i DOPIERO TAM umierają w nędzy. Dużo by tłumaczyć... w każdym razie
                  przebija z Twojej wypowiedzi nieświadomość faktu, iż są takie miejsca na
                  świecie, i jest ich większość, które rządzą się zupełnie innymi prawami niż
                  gospodarki tzw. krajów rozwiniętych. Ci ludzie potrzebują innych recept na
                  dobrobyt niż te, które sprawdziły się np. w Europie"
                  to jednak mam wątpliwości, czy aby na pewno wiedzą

                  a stwierdzenie "nie stać mnie na zaniechanie kupowania bajeranckich zabawek",
                  po wcześniejszych postach pełnych wzruszeń, achów i nawoływań do refleksji,
                  brzmi - wybacz - jak niezbyt kosztowny żarcik

                  czy aby na pewno "nie stać", bo żal dziecku odmówić frajdy albo sobie oglądania
                  jego radosnej buźki? a może dlatego, że większość tych zabawek bawi się sama i
                  dzieciak wpatrzony w lampki odczepia się choć na chwilę? może to nie tyle glut
                  bawi sie cierpieniem robotników, co rodzice kupują sobie za ich poniżenie 20
                  min. spokoju?

                  > Ale raz jeszcze dzięki za Twoją zrównoważoną odpowiedź

                  proszę uprzejmie

                  > pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia

                  wzajemnie smile))
    • mieszkowamama Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 21.11.05, 15:10
      Całkiem niedawno rozmawialiśmy o tym ze znajomymi przy okazji jakiegoś
      spotkania. Nie ma chyba na świecie domu, w ktorym nie byłoby rzeczy "made in
      China".
      Przykre, że takim kosztem tych ludzi...
    • elza78 Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 21.11.05, 16:37
      a zastanowilyscie sie czemu tylko zabawki (no nie tylko ubranka tez ale to inna
      bajka) produkowane sa w chinach, czemu nie np samochody ktorych skladanie jest
      przypuszczam niewiele wiecej pracochlonne niz skladanie dziecinnych zabawek...
      otoz pies pogrzebany jest w tym ze chiny przoduja w przetworstwie tworzyw
      sztucznych i sa w tym bezkonkurencyjne, tak jak np zatoka perska to ropa
      naftowa to chiny to tworzywa sztuczne...
      nie tylko ludzka praca ponad sily...
      niestety tak juz na swiecie jest ze jesli jakis producent moze cos zrobic 2x
      taniej (otoz gdybysmy chcieli w polsce zakupic tworzywo dajmy na to do
      produkcji lalki barbie to taniej wyjdzie sprowadzic lalke z chin i ja
      przemielic i zrobic w polsce ruga..) to to robi, bo gdyby tego nie robil bylby
      zwyczajnym idiota, na tym polega biznes niestety...
    • edytkus Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 23.11.05, 19:04
      Jak zwykle najwieksze pojecie o danym kraju maja Ci co znaja go z opowiesci wink)

      j> No i nasz Glut bawi się radośnie na dywanie:
      > - śmiercią, głodem, upokorzeniem chińskich robotników "za miskę ryżu"
      > - a co za tym idzie, śmiercią, ubóstwem, cierpieniem niczemu niewinnych skośnoo
      > kich maluszków,

      Co powiesz na fakt ze w roku 2000 jedno na czworo Azjo-amerykanksich dzieci w NYC zylo w ubostwie
      podczas gdy poludniowa prowincja Chin do ktorej te dzieci zostaly oddane pod opieke jest jedna z
      nabogatszych w kraju? Tak wlasnie, "trend" z ostatnich lat to wysylanie dzieci chinksich imigrantow
      niemal zaraz po urodzeniu na pare lat do ojczyzny rodzicow bo tam bedzie im lepiej. Ba, nierzadko sie
      zdarza ze rodzice dziecka wynajmuja mu w Chinach nianie i utrzymuja ja i dziecko na odleglosc surprised Tak
      wiec moze nie przesadzajmy z ta miska ryzu wink To inny kraj, inna mentalnosc, i inne tradycje, nie nam
      oceniac ich "biede."
      • yamadam2 Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 23.11.05, 21:26
        To inny kraj, inna mentalnosc, i
        > inne tradycje, nie nam
        > oceniac ich "biede."
        o tuż to!!!!
        a co do zabawek to moje dzieci na naszym dywanie bawią się zwykłymi bukowymi
        klockami, takimi które można kupić w każdym sklepie lub zamówić u stolarza za
        niewielką opłatą, nawet "padnięty" tata po pracy kładzie się na dywanie i
        buduje klockowy zamek.
        Oboje z mężem pamiętamy takie klocki z naszego dzieciństwa - nie są drogie,
        uczą kreatywności i świetnie można z dziećmi spędzić czas.
        pozdrawiam wszystkie e-mamy
        • ledzeppelin3 Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 23.11.05, 21:35
          Kochana, sumienia nie masz!! Lasy giną, a Ty dizeciom bukowe zabawki
          kupujesz???tongue_out
          • yamadam2 Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 23.11.05, 22:18
            ledzeppelin3 napisała:
            >Lasy giną

            a co przy produkcji plastikowych zabawek dbamy o ochronę środowiska? ha ha,
            przynajmniej są naturalne, można je zrobić z odpadów drewnianych, w każdym
            tartaku się takie znajdą.Polecam również zabrać dzieci kiedyś do muzeum zabawek
            drewnianych - to jest dopiero frajda!

    • migotka2000 Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 23.11.05, 22:15
      Piękne i optymistyczne jest to, że wogóle ktokolwiek tu, w naszym kraju wogóle
      zaprząta sobie głowę Chinami, globalizacją i czyta Klein.

      Dzień codzienny jest jednak taki, że przeciętny trzylatek po całodziennej
      porcji reklam dostarczonych przez państwową telewizję (podobno z misją)
      pomiędzy programami podobno edukacyjnymi, najnormalniej w świecie zapragnie od
      Mikołaja jakiegoś My Little Pony, albo innego Acceleratora. I pogoni taki
      rodzic do hipermarketu po tego akceleratora czy inny wehikuł, bo przecież
      Mikołaj i Gwiazdka...

      W najlepszym razie w drodze do kasy poduma nad losem Narodu Chińskiego.


      border="0"
      src="tickers.TickerFactory.com/ezt/d/1;20714;104/st/20060122/dt/6/k/3d3b/
      preg.png">Mieszko!</a>
      • yamadam2 Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 24.11.05, 10:13
        migotka2000 napisała:
        > .....najnormalniej w świecie zapragnie od
        > Mikołaja jakiegoś My Little Pony, albo innego Acceleratora. I pogoni taki
        > rodzic do hipermarketu po tego akceleratora czy inny wehikuł, bo przecież
        > Mikołaj i Gwiazdka...

        i tak będzie dotąd, aż nie zmieni się mentalność polaków i dopóki nie zadbamy o
        naszą rodzimą produkcję.Sami zobaczcie - japończycy kupują co japońskie, niemcy
        co niemieckie a polacy co chińskie.Rodowity niemiec jeździ tylko niemieckim
        autem, bo ma świadomość, że dba o gospodarkę swojego kraju a polak? Czy sami
        jesteśmy za głupi, żeby produkować polskie dobre zabawki, każda powstająca
        firma to nowe miejsca pracy ... i powinniśmy wspierać naszą produkcje nie
        chińską , z całym szacunkiem dla biednych chińskich dzieci, ale w polsce też są
        głodne dzieci, które zjadły by miskę ryżu albo ziemniaczka.
        • mama_debiutantka Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 24.11.05, 10:21
          z czysto japońskich (100% made in japan) rzeczy to japończycy ryż kupują - tak
          chciałam nieśmiało zauważyć
          • jonquille Re: O "lepszych" zabawkach - inaczej 24.11.05, 11:03
            nie doczytalam do konca wszystkich postow wiec moze sie powtorze.
            Uwarzam, ze dobrze ze takie glosy dotyczace globalizacji sie podnosza, malo
            tego istnieje sposob aby probowac cos zmienic.
            Mieszkam za granica (Europa Zachodnia) i tutaj takimi polemikami bardzo chetnie
            zajmuja sie co niektore media, np: czasopisma dla rodzicow malych dzieci.
            Dyskusja na temat pochodzenia zabawek, ubran, zywnosci jest podejmowana,
            proponowane sa alternatywy (produkcja lokalna albo pokazane przedsiebiorstwo z
            programowo etyczna metoda produkcji). Niektore sieci supermarketow zajmuja sie
            promocja i informacja o takich producktach. Dzieki temu, jako konsument, moge
            wybrac czy chce kupic Playmobil (produkowany w Europie) czy Chicco, zaplacic za
            kawe, czy banany pare centow wiecej ale ze swiadomoscia, ze te pieniadze trafia
            do rolnika a nie do posrednika.
            Dlaczego pisma takie jak Dziecko nie zajma sie tematem (wiem, ze utrzymuja sie
            z reklam wlasnie tych agresywnych firm)?
            jonquille
Inne wątki na temat:
Pełna wersja