ledwoledwo
07.11.05, 19:11
Trzy lata temu wyszłam za mąż. Oboje mamy 28 lat. Mój mąż powiedział mi, że
nie będę musiała pracować, bo on zarobi na nasze utrzymanie. Zarabiał dosyć
marnie, a pracował z dużymi przerwami. W czasie, gdy miał zatrudnienie brał w
bankach kredyty i kupował różne rzeczy na raty. Kiedy się denerwowałam
uspokajał mnie i mówił, ze ma wszystko pod kontrolą. Radziliśmy sobie
finansowo marnie, raty nas zjadały. W końcu doszło do sytuacji, ze nie
mieliśmy pieniedzy na nic, na opłaty, raty, życie. Rodzice zaczeli za nas
spłacać zobowiązania. Po prostu nas utrzymywali, bo gdyby nie spłacali
kredytów nie mielibyśmy za co żyć. Kiedy zaszłam w ciąże mąż spoważniał.
Znalazł pracę, ale gdy tylko poczuł pieniadze i możliwość kredytowania znów
zaczęły się zakupy na raty. Nie potrafi zrozumieć, ze nie chcę żyć za
kredyty, nie chcę by rodzice za nas spłacali kredyty. Nie rozumiem dlaczego
mój maż nie czuje odpowiedzialnosci za rodzinę. Ważniejsze jest mieć teraz,
pokazać się, bo ktoś coś ma, a on nie chce być gorszy. Zaczęłam szukać pracy.