anik35
08.11.05, 16:12
Wiecie jak spedziłam niedziele? Od 11 do 16, czyli przez 5 godzin szukałam
telefonu mojego syna.Jest dzieckiem niepełnosprawnym więc telefon musi mieć,
aby był z nim kontakt.Rzuca tym telefonem gdzie popadnie pomimo moich
krzyków.W niedziele przed południem kolejna histeria- nie ma telefonu!
Przeszukałam cały dom, każdą szmatkę, każda ksiażkę, każda rzecz podniosłam i
zajrzałam pod nią.Wszystko z regału było na dywanie i musiałam układac na
nowo.Młodsze dzieci nie poszły na spacer, nie byłam w kościele, obiad
ugotowałam dopiero na kolacje, bo szukałam.Znalazłam po tylu godzinach w
szafce z butami w kozaku mojej córki.Szok.Moi teściowie nie uznali winy
ukochanego wnuka, tylko jednoznacznie orzekli: niegrzeczne dzieci.Te dzieci
to moje dwie 3,5 letnie córki.Wg nich dzieci w tym wieku powinny wiedziec, że
nie wolno ruszać rzeczy mamy, taty, brata.Pewnie rzeczywiście to dziewczynki
schowały ten telefon do buta, ale gdyby komórka nie leżała na łóżku lub na
dolnej półce regału to by jej nie znalazły.Mój syn czuje sie rozgrzeszony,
nadal rozwala wszystko wokół siebie, a jak coś zginie to nie jego wina, tylko
siostry sa niegrzeczne.Teściowie wspieraja go w tym przekonaniu.