zakazac mezowi

14.11.05, 12:11
Tak sobie czytam niektore watki i zastanawia mnie jedna rzecz. Jak moze
kobieta czegos ZAKAZAC swojemu mezowi? Przeciez to dorosly facet, nie synek
czy corka, ktorych trzeba wychowac i pokazac co dobre a co zle. Np. watek o
ogladaniu "zakazanych" stron na necie. Nie wydaje wam sie, ze nie tedy droga?
Nie lepiej usiasc z mezem i pogadac? Powiedziec, ze jest wam przykro, ze
czujecie sie przez to zagrozone/niedowartosciowane/zazdrosne? Po prostu i
szczerze. Mysle, ze predzej uzyskalybyscie to co chcecie w ten sposob zamiast
zabraniac. To zalosne...

---
"Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • karina1974 Re: zakazac mezowi 14.11.05, 12:22
      też uważam, ze lepiej pogadać...niż wpadać w furię i mnożyć zakazy
    • kasielka Re: zakazac mezowi 14.11.05, 12:25
      Ale jak ktos zabrania, to chyba wiadomo,ze nie dla samego zabraniania, a dla
      tego ze czują sie zazdrosne itd, a co do rozmowy, uważam,ze facet wysłucha,
      powie ok, ok, i, i tak bedzie oglądał podczas nieobecnosci żony/partnerki.
      pozdrawiam
      • janowa Re: zakazac mezowi 14.11.05, 13:18
        Jezeli nie szanuje twoich potrzeb i i tak bedzie robil to, co ciebie rani, to
        zakazy nic tu nie zmienia, nie uwazasz? Jezeli po prostu zabronisz, to nie ma
        szans na zrozumienie. O to mi chodzi. Zreszta z dziecmi akurat jest to samo -
        "nie, bo ja zabraniam" rzadko zdaje egzamin...

        ---
        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • weronikarb Re: zakazac mezowi 14.11.05, 12:57
      Janowa wiesz co czasami mam wrazenie ze mam w domu nie jednego a dwoch synow smile
      I mam ochote sprawic lanie temu starszemu wink O czym zreszta wie bo mu to mowie.
      Pamietam jak tesciowa do mnie swego czasu ze dlaczego nie zabraniam mezowi isc
      na ruletke czy wypic piwo.
      Odpowiedzialam: ja sie ozenilam z doroslym, swiadomym mezczzna, ktory wie co
      robi i odpowiada za swoje czyny i niemam prawa mu czegokolwiek zabraniac. On
      sam wie co dobre a co zle.
      I co ciekawe jak chce moj maz piwo to sie mnie pyta o zgode wink
      Nie zabraniam i tez nie rozumiem jak ktos zabrania
      • janowa Re: zakazac mezowi 14.11.05, 13:23
        Mnie sie wydaje, ze wiele kobiet nie docenia swoich partnerow. One z gory
        zakladaja, ze nie ma co sobie jezyka strzepic, bo facet i tak zrobi swoje. To
        moze tylko doprowadzic do klopotow albo totalnej obcosci... Oczywiscie,
        prostakow i chamow, ktorym wszystko wisi nie brakuje - tylko kto przy zdrowych
        zmyslach by sie z nimi wiazal? smile Ale z wiekszoscia mozna pogadac, jak sie
        chce. Zreszta nie istnieje dobry zwiazek bez dobrej komunikacji. I nie chodzi o
        gadki typu "co chcesz na obiad", "musimy kupic dzieciakom buty". A wiele kobiet
        - zabieganych, zmeczonych itd. zapomina, ze jest roznica miedzy dziecmi a mezem
        (nawet jezeli ten ostatni czesto sie zachowuje jak dziecko smile

        ---
        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • 76kitka Re: zakazac mezowi 14.11.05, 13:24
      ja nie rozumiem co jest w tym strasznego, że sobie dorosły facet goły tyłek obejrzy. Jeśli te strony, które odwiedza nie śmierdzą ostrą pornografią, pedofilią, czy jakimś innym zboczeniem to chyba świadczy o zdrowiu faceta. Mnie by bardziej martwił fakt, że facet na nagość patrzeć by nie lubił. W życiu nie zajrzałam mężowi do teczki, telefonu, komputera. Nawet jeśli sobie ogląda ( a tego nie wiem) striptiz w necie to nie zdziwiłabym się, mój mąż lubi ładne ciało, śliczną bieliznę. Na mnie w bieliźnie patrzy z pożądaniem, nie byłabym zazdrosna o ekran komputera. Mnie mąż również nie sprawdza.
      • edytkaq Re: zakazac mezowi 14.11.05, 13:44
        ja swego czasu byłam ciągle zazdrosna(przed ślubem) o męza, nawet jak skierował
        wzrok przypadkowo na jakąś kobietę.Po kilku latach zupełnie zazdrość zmieniła
        sie na obojętnośc.Nie chodzi tu o to ze juz nie jestem zazdrosna o męża. Chodzi
        o to ze nie przeszkadza mi to jak sie spojrzy na jakąś kobietę (lubi piękne
        figury- ja juz taka nie jestes) to niech chociaż sobie popatrzy.On myśli że ja
        nadal jestesm zazdrosna jak sprzed kilku lat, ale to nie prawda.Ciągle mi
        wmawia rózne rzecyz, a dla mnie to już się robi śmieszne.
        Nie jestem zazdrosna jak zauważyłam po urodzeniu dziecka(dziecko liczy się dla
        mnie bardziej).
        Kiedyś jak się pokłóciliśmy lataliśmy za sobą, teraz nawet bym nie wyszła na
        krok, nie latałabym za mężem, po co? To jesgo sprawa co zrobi.Skoro chce wyjśc
        po kłótni niech wychodzi.Może ta monotonność jest już taka.
        Wiadomo ze nie zgodziłabym się na to by mąż wyszedł gdzies na imprezę z jakąs
        laską.
        Ale czy obejrzy strony porno, czy filmy to co to za problem?
        Popatrzec na obce baby, co innego na znajomą koleżnkę, byłabym zazdrosna.
        • janowa Re: zakazac mezowi 14.11.05, 14:03
          edytkaq napisała:

          >
          > Nie jestem zazdrosna jak zauważyłam po urodzeniu dziecka(dziecko liczy się dla
          > mnie bardziej).
          -
          • edytkaq Re: zakazac mezowi 14.11.05, 14:09
            janowa napisała:

            > edytkaq napisała:
            >
            > >
            > > Nie jestem zazdrosna jak zauważyłam po urodzeniu dziecka(dziecko liczy si
            > ę dla
            > > mnie bardziej).
            > -
            • janowa Re: zakazac mezowi 14.11.05, 14:22
              edytkaq napisała:

              > dlaczego smutny jest mój post, nie znasz życia...
              -
              • edytkaq Re: zakazac mezowi 14.11.05, 14:54
                janowa napisała:

                > edytkaq napisała:
                >
                > > dlaczego smutny jest mój post, nie znasz życia...
                > -
                • janowa Re: zakazac mezowi 14.11.05, 16:09
                  Cytat z twojego postu: "ja swego czasu byłam ciągle zazdrosna(przed ślubem) o
                  męza, nawet jak skierował wzrok przypadkowo na jakąś kobietę.Po kilku latach
                  zupełnie zazdrość zmieniła sie na obojętnośc."

                  Tak, zdecydowanie odrozniam chora zazdrosc od obojetnosci smile

                  ---
                  "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
                  fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
                  kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
      • janowa Re: zakazac mezowi 14.11.05, 14:02
        Mnie tez nie przeszkadza. Wiem, ze moj czasem sobie obejrzy - trudno wymagac,
        zeby po slubie oslepl smile Niczym mi to nie zagraza wiec nie jestem zazdrosna,
        raczej dbam o to, zeby nie bylo za duzej roznicy miedzy laskami ze zdjec a mna wink
        Ale potrafie zrozumiec, ze komus to przeszkadza.

        ---
        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • skubany_kotecek Re: zakazac mezowi 14.11.05, 13:43
      janowa ale kto zakazuje w tym wątku o stronach porno?? bo czytam go i czytam i
      jakoś nie widzę.Są raptem 2 foremki które zrobiłyby awanture(może temperamentne
      są) 2 które by spokojnie wyjasniły o tym ze to boli i ze im przykro oraz cała
      reszta radosnych dziewczyn po których całe zdarzenie spłynełoby jak woda po
      kaczce.
    • vialle Re: zakazac mezowi 14.11.05, 13:59
      janowa, ja tez w watku o pornografii w necie nie widze specjalnie postow od
      babek, ktore by chcialy "zakazywac".
      Zgadzam sie z Twoim pogladem, ze "zakazywanie" czegokolwiek mezowi/partnerowi
      jest smieszne - i smutne. Nie chodzi mi nawet o to ze to zapewne nieskuteczne.
      Ale o to, ze zakazywanie zaklada, ze na tym poziomie sie ludzie probuja
      komunikowac. Ze nie rozmawia sie o tym co robi przykrosc z wiara, ze partner to
      uszanuje. Ze sie nie zastanawia ze moze oglada z nudow albo z plytkiej
      ciekawosci a nie "napawa sie na maksa" - i bez bolu z tego zrezygnuje, a
      zamiast rozmowy probuje sie wprowadzic "zakaz". Przeciez to swiadczy ze ludzi
      dziela od siebie lata swietlne!
      I poza wszystkim - ja powatpiewam w jakosc i trwalosc rzeczy, ktore dostajemy
      od ludzi na skutek wymuszenia. Jesli cos ma miec sens to partner musi tego
      chciec - musi zgadzac sie z racjami drugiej strony i miec wlasna motywacje by
      cos robic/nie robic. A przymus powoduje bunt, sprzeciw i czesto "reakcje
      przygietej trawy" - czyli przesadne odbicie w druga strone.
      • janowa Re: zakazac mezowi 14.11.05, 14:08
        Nie czytalam calego watku, chodzilo mi o sam pomysl (w temacie), ze jakies
        strony w necie sa dla meza "zakazane" smile Zreszta temat juz sie pare razy
        przewijal, nie tylko w kwestii ogladania obrazkow, ale tez np. wyjscia na
        impreze bez zony (bo zona nie chce) albo innych rozrywek bez udzialu polowicy.
        ---
        "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
        fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
        kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
      • janowa Re: zakazac mezowi 14.11.05, 14:10
        vialle napisała:

        >
        > I poza wszystkim - ja powatpiewam w jakosc i trwalosc rzeczy, ktore dostajemy
        > od ludzi na skutek wymuszenia. Jesli cos ma miec sens to partner musi tego
        > chciec - musi zgadzac sie z racjami drugiej strony i miec wlasna motywacje by
        > cos robic/nie robic. A przymus powoduje bunt, sprzeciw i czesto "reakcje
        > przygietej trawy" - czyli przesadne odbicie w druga strone.
        -
    • maadzik3 Re: zakazac mezowi 14.11.05, 14:15
      Zdecydowanie sie zgadzam z autorka watku. Nie wyobrazam sobie zeby mnie maz
      czegos "zakazal". Natomiast jezeli jedna ze stron za obopolna zgoda zobowiaze
      sie do robienia/ nierobienia czegos i swe zobowiazanie zlamie rozumiem pretensje.
      Magda
    • marghe_72 Re: a mężowie WAM czegoś zabraniają? 14.11.05, 14:39
      to działa w dwie strony

      tzn u mnie nie działa wink
      my rozmawiamy
      • aluc Re: a mężowie WAM czegoś zabraniają? 14.11.05, 16:18
        noooo jedzenia słodyczy mi zakazuje smile
        więc jem w samochodzie i muszę pilnować żeby papierków nie zostawiać wink
        • vialle Re: a mężowie WAM czegoś zabraniają? 14.11.05, 16:20
          aluc napisała:

          > noooo jedzenia słodyczy mi zakazuje smile
          > więc jem w samochodzie i muszę pilnować żeby papierków nie zostawiać wink

          uuups, ale masz tyrana smile)))
          • aluc Re: a mężowie WAM czegoś zabraniają? 14.11.05, 16:39
            vialle napisała:

            > aluc napisała:
            >
            > > noooo jedzenia słodyczy mi zakazuje smile
            > > więc jem w samochodzie i muszę pilnować żeby papierków nie zostawiać wink
            >
            > uuups, ale masz tyrana smile)))

            biorąc pod uwagę, że ważę 15 kilo więcej od niego, miałby pełne prawo wydzielać
            mi głodowe porcje po złożeniu podania na piśmie ze zdjęciem smile))
        • janowa Re: a mężowie WAM czegoś zabraniają? 14.11.05, 16:27
          Moj mi nie zakazuje, ale mowi "wolalbym, zebys nie jadla czekolady". Po czym sam
          wtranzala cala tabliczke na raz! A ja... cwicze silne wole, raz mi wychodzi raz
          nie smile Dlaczego jemu ta tabliczka nigdzie nie zostaje? To nie fair sad

          ---
          "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
          fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
          kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
          • vialle Re: a mężowie WAM czegoś zabraniają? 14.11.05, 16:31
            mojemu czekolada zostaje smile wiec to ja mu ciosam kolki na glowie. Wczoraj
            wpadlo mu w rece zdjecie z poprzednich wakacji i mruknal cos ze mial brzuchna
            co bezlitosnie skomentowalam "kochanie, bylo Cie polowa tego co teraz".
            Spojrzal na mnie jak na bazyliszka po czym wyszedl do ogrodu (10 w nocy, ciemno
            ze oko wykol) mruczac ze bedzie biegal wokol jabloni. A ze bylo rzesko to
            szybko wrocil (nie zrobiwszy ani jednej rundy).
            Wolalabym, zeby pilnowal bardziej wagi ale glownie w powodu zdrowia niz
            jakiegokolwiek innego, choc jest na najlepszej drodze do wychodowania sobie
            brzucha. Moze on tak przechodzi moja ciaze wink ?
            • janowa Re: a mężowie WAM czegoś zabraniają? 14.11.05, 17:20
              Gdzies czytalam, ze niektorzy faceci tak sie wczuwaja w polozenie ciezarnej
              partnerki, ze maja ciazowe objawy - dziwne zachcianki, bole, bezsennosc smile A
              moze on ci zazdrosci twojego brzucha? smile
              ---
              "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
              fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
              kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • edorka1 Re: zakazac mezowi 14.11.05, 17:39
      Nie rozumiem co to znaczy, że dorośli ludzie czegoś sobie wzajemnie zakazują czy zabraniają. Alo są partnerami, albo nie.
      Myslicie, ze jak facet coś będzie chciał pooglądać a żona mu powie "zabraniam" to on tego nie zrobi??? Przecież zakazany owoc najlepiej smakuje...Nie lepiej poogladać razem?
      Gdyby mąż mi czegos zabronił...no nie wiem, padłabym ze śmiechu. A ja jemu??? Chyba też by padł...
    • babka71 Nie pal bo Ci łeb urwę...he he 14.11.05, 17:53
      bo mam alergię na tytoń żona pali w kuchni(palę w kuchni) .....
      nie jedz po 22 -tej drugiej,
      nie jem tylko herbatkę sobię zrobiłem..
      weż sobie jabłko i nie jedz...
      jak Ty palisz to ja jem, i nie zjadł jabłka
      fajna małżeńska rozmowa.....
      nie zjadł , ja zapaliłam...
      wygrał???
      kto wygrał??
    • 18_lipcowa Re: zakazac mezowi 14.11.05, 20:02
      No własnie swietym prawem żony jest ZAKAZYWAĆ męzowi czegoś, PUSZCZAĆ męża
      gdzieś. Nie wiedziałaś? wink)))))))))))))
    • 18_lipcowa Re: zakazac mezowi 14.11.05, 20:02
      jak pieska a nie człowieka
Pełna wersja