święta+sklep+dziecko=koszmar!!

21.11.05, 15:59
Czy wasze dzieci też dostają fiołka na widok udekorowanych świątecznie
sklepów, masy zabawek wystawionych na pierwszy plan?.............moja córka
myśli że to dla niej Święty zostawił prezenty i musze strasznie się napocić
by Jej wyjaśnić że Mikołaj to tu zostawił tylko na chwilke!!- od kilku dni
chodzę sama na wszelkie zakupy a niunia siedzi z tatą w domu, podczas
spacerów obchodzimy sklepy z daleka!!!!
    • kashunda Re: święta+sklep+dziecko=koszmar!! 21.11.05, 16:02
      Moja mala 16 miesiecy bardzo sie boi wszelkiego gatunku ruszajacych sie
      balwanow ,reniferow,mikolaii .A zakupy z nia sa koszmarem niezaleznie od pory
      roku.Mam nadzieje ze wkrotce z tego wyrosnie.
      • bea.bea Re: święta+sklep+dziecko=koszmar!! 21.11.05, 21:46
        jejku...ja to czasem sie zastanawiam , czy takdobrze go wychowuję...smile))
        czy mam jakis dziwny egzemplarz..smile)

        nie omijam tzw stref zagrozenia..czyli półek z zabawkami....
        zykle mówie , ze idziemy poogladac samochodziki..i nie wrzeszczy ze chce...( 2,4
        lata)
        czasem sam mówi...mamo ogladac amochody...smile
        czasem kiedy chce mu kupic ...idziemy i moze sam wybrac ...ale tlko jeden...i ze
        smutkiem , ale cez awantur odkłada drógi egzemplarz...smile)

        nie jest dla mnie problemem robienie zakupów w markecie z moim synen....
        ostatnio jego hobby to ogladanie bąbek..smile

        pozdrawiam
        • 76kitka Re: święta+sklep+dziecko=koszmar!! 21.11.05, 22:00
          Mój mały jeżdzi do sklepu tylko po to by pojeździć sklepowym samochodzikiem. Kupować nieczego nie chce, ale jeśli są w sklepie jakieś samochody, albo te bujające się i grące na pieniążek, to zaliczyć chce wszystkie smile
    • rysia_mama_wiktorka Re: święta+sklep+dziecko=koszmar!! 21.11.05, 22:04
      Ja w ogóle staram omijać się supermarkety z moim dzieckiem, bo szkoda mi czasu
      i nerwów.
      Natomiast moja teściowasmile w poprzednią sobotę po seansie filmowym nieopatrznie
      weszła do carrfoura ze swoim wnukiemsmile, który jak tylko zobaczył te stosy
      zabawek zapragnął wszystkiego na razsmile)) Mąż odebrał telefon z pytaniem czy
      może mu kupić łódź, jak usłyszała, że nie, to czy może garaż
      czterokondygnacyjnysmile. Oczywiście w tle słychać było utyskiwania naszego
      dziecka, że on bardzo prosismile Na szczęście skończyło się na zestawie
      policyjnym, który jest już prawie w całości w śmietniku bo się rozpadł.
Pełna wersja