Smutna refleksja o emamach (niektórych)

23.11.05, 20:15
Ostatnio tak się złożyło, że miałam troszkę luzu i troszke czytałam i klikałam na tym forum. W większości miło.Ale to co tu ostatnio wyczytuję poraża mnie brakiem szacunku dla innych i zastanawiam się jak to jest, że młode w większości kobiety potrafią być tak bardzo prymitywne. Nie obrażając nikogo. A już wątek o bandach nierobów z bachorami i menelami do kastracji w treści postów powalił mnie na łopatki. Patologii nie leczy sie patolgią!!!
Mam 36 lat, od większości jestem pewnie z dekadę starsza. Wiem i wierzę - bo nieraz się o tym przekonałam - że nadrzędną wartoscią w życiu jest szacunek do drugiego człowieka. Kimkolwiek jest.Z braku tego szacunku biorą sie zawiedzione miłości i rozczarowania, problemy rodzinne, niekochane dzieci i...wojny.
Jak można wychowywać dzieci na prawych i mądrych ludzi mówiąc o innych dzieciach "bachory"?
Jak wymagać od dzieci szacunku do rodziców skoro ich mamy o innych rodzicach mówią per "menele", czy uważają ich za gorszych od siebie?
Dlaczego aż tak bardzo niektóre z Was nie rozumieją, że życie nie jest tylko tym co nam się podoba i co akceptujemy; nie wszyscy są ładni, wykształceni i mądrzy i nie zawsze dlatego że są leniwi i głupi.
To kim jesteśmy jest w części wypracowane przez nas. Ale tylko w części. A w części jest darem, przypadkiem, zbiegiem okoliczności stanowiącym, że przyszliśmy na świat tu a nie tam. Warto o tym pamiętać.
    • izelka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 23.11.05, 20:18
      Mnie również nie podoba sie jak o dzieciach mówi się "bachory", bo one nie są
      niczemu winne że mają czasami niezaradnych rodziców. Dziecko jest
      najpiękniejszym darem jaki można otrzymać i nie powinno się tak o nim mówić.
    • aga55jaga Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 23.11.05, 20:28
      dodam jeszcze, iż nastawienie rodziców i ich opinie na temat meneli, którzy to
      nie powinni żyć , czy przymusowa kastracja, bachory żuli, przenosi się na
      nasze własne dzieci skutkując właśnie taką samą ich postawą w przyszłości. Oby
      te nauki nie obróciły się nigdy wobec was - drogie mamy, i obyście w oczach
      swoich dzieci, nie przedstawiały się jako bezużyteczny dziadyga, który tylko
      tlen zabiera i jeszcze na jego emeryturę pracować trzeba - czego wam i sobie
      nie życzę
      • zonazona Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 23.11.05, 20:40
        Masz rację autorko smile.To może teraz "wskoczymy" na więżniów, potem możemy
        na "bezużytecznych" emerytów, następnie na nieuleczalnie chorych....sad

        Młoda jeszcze jestem, niewiele o życiu wiem, nie pozjadałam tylu rozumów, co
        poniektóre Mamy, ale dodam, ze nigdy nie wiadomo, co kogo spotka i kto na
        naszej drodze stanie.... Jak możecie?...
        Już mnie nie ma
        • mamakasienki1 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 23.11.05, 21:00
          Nic dodać nic ująć zgadzam się z Edorką.
          • ledzeppelin3 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 23.11.05, 21:24
            Proszę, trochę mniej zadęcia i świętojebliwości....No cudownie, że jesteście
            takie dobre, poczciwe i tak kochacie bliźnich, to jeszcze proszę wysmarować
            pare wątków pouczających resztę baranów. Mam wrażenie, że ciut pychy w Was
            jednak się tli....
            • kamelia37 Re: Brawo edorka1 23.11.05, 21:48
              Bardzo trafne spostrzeżenia. Ja czytając niektóre posty mam wrażenie, że niektórzy piszą po to tylko, żeby tu zaistnieć. Na szczęście są tu też wspaniałe dziewczyny,kobiety, które nie piszą bez zastanowienia i mają naprawdę wiele do powiedzenia. Pozdrawiam.
              • ledzeppelin3 Re: Brawo edorka1 23.11.05, 21:53
                Taaa, a niektóre zastanawiają się za długo i piszą jedynie słuszne prawdy
                objawione....
    • dzindzinka Re: Bachory 23.11.05, 20:47
      Mówię tak z czułością o swoich dzieciach, oczywiście nie do nich samych tylko
      np. do koleżanki: "teraz jadę po moje kochane bachorki." Nie razi mnie to słowo,
      dla mnie znaczy ono: "nieznośne dziecko". Muszę przestać, bo może być to różnie
      odbierane.
      Oczywiście macie rację dziewczyny, niektóre emamy chyba nie zastanawiają się co
      piszą.
    • bea.bea Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 23.11.05, 21:45
      a ja mysle, ze to nie tak do końca jak piszesz...
      to ze jedna z druga mama napisze bachory...sama tak pisałam ...smile
      to nie znaczy, ze jest z niej zla matka...zła kobieta...czy zła kole.zanka...
      i powiem ci , ze predzej uwieże własnie takiej osobie która nie boi sie napisac
      moze nawet nie przebierajac w slowach swojego zdania...niz mamusi która zawsze
      wszystko najlepiej wie...która kocha dzeci bezgranicznie...która uwielbia byc z
      nimi 24 na dobe...która nie popełnia błędów..i która zwykła oceniać zachowanie
      wszystkich ...zapominajac o własnym odbiciu w lustrze...

      której najwieksza wadą ...jest brak wad...
      i brak pokory...

      bo czasem o wiele wi.ecej mozna nauczyć sie wlasnie od tych ogólnie nielubianych
      mam...niz tych które reprezentuja ...wszystkim znane morały...

      pozdrawiam ...jeszcze starsza kolezanka smile)))
      • ledzeppelin3 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 23.11.05, 21:50
        O toto!
    • deotyma11 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 23.11.05, 21:57
      Moim zdaniem problemem nie jest to, że los nam spłatał figla i znaleźliśmy się
      w trudnej sytuacji, a to, że nie robimy nic aby z tej sytuacji sie wydobyć
      oprócz opluwania swojej rodziny (czyli matki, siostry) i tych, którzy współczuć
      nie chcą. Niektóre z mam rzeczywiście za daleko posunęły się z nieprzychylnymi
      komentarzami, ale czasem nic tek dobrze człowiekowi nie robi jak kubeł zimnej
      wody na głowę. Może otrzeźwieje i zacznie widzieć coś więcej oprócz czubka
      własnego nosa
    • hancik5 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 08:32
      Edorka, zgadazam się w całaj rozciągłości, tym bardziej jako osobnik o pewnych
      moherowych poglądach spotkałam się tu z tak obrzydliwym atakiem niektórych
      emam, że ręce opadają...

      Niektóre mamy krzyczą o tolerancji a same są SKRAJNIE NIETOLERANCYJNE....
      • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 10:14
        Nie jestem dekadę młodsza, raczej zblizam się do Twojego wiekusmile))
        Dawno temu, kiedy byłam w liceum, byłam straszną snobką. Tak mnie wychowali
        rodzice, nota bene z dziada pradziada Warszawiacy. Uważałam, że nie skończyć
        studiów, nie mieć ambicji, wpaść z chłopakiem, to dno.
        A potem, w wieku lat dziewiętnastu poszłam do pracy, do takiej państwowej spółki
        melioracyjnej.
        Pracowali tam kopacze, ludzie po podstawówce.
        Nigdy nie zapomnę, jacy byli mili i prości i jak szybko nauczyłam się szanować
        innych nie za to, co osiągnęli, ale za to, że są ludźmi.
        Bardzo staram się być tolerancyjna, to raczej tutaj, na forum, czasami puszczaja
        mi hamulce. To taka gra w prowokacje i bycie sprowokowanym. Dla rozrywki.
        Pozdrawiam.
        • kosmitos [...] 24.11.05, 13:39
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • katarzyna.br Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 10:38
      Tak refleksja jest smutna bo niektórzy zwracją uwagę głównie na formę anie
      treść. Ja jako autorka wątku o tzw "bandach nierobów" w ani jednej swojej
      wypowiedzi nie użyłam słów typu "bachor" (sama go nie lubię), "kastracja" itp.
      użyłam jedynie słowa "banda" i to nie w znaceniu pejoratywnym tylko na
      określenie większej ilości ludzi. Chciałam zauważyć że tylko jedna lub dwie
      osoby używały takich słów, a to naprawde mało biorąc pod uwagę liczbę osób
      uczestniczych w dyskusji. W każdej dyskusji znajdzie sięktów kto użyje słów
      niecenzuralnych - także to chyba standard.
      Oczekujesz szcunku dla oszustów, ludzi żyjących na nasz koszt - możesz ich
      szanować ale nie wymagaj tego od innych, ja ich szanować nie będę bo nie mam za
      co. Sznuję ludzi ucziwych którzy ciężko pracują a nie leniuchują bo nie chce im
      się znależź pracy. I mam wrażenie że dlatego wygral PIS bo tacy właśnie ludzie
      na nich głosowali, ludzie którzy chcą żyć tylko z zasiłków a nie z pracy (cały
      czas mam na myśli tych którzy świadomie rezygnują z mozliwości podjęcia pracy a
      nie tych którzy z różnych przyczyn znaleźli się wtrudnej sytuacji ale chcą
      podjąć prace). I o takich właśnie ludziach wypowiadały się e-mamy, dlatego
      uważam że doszukujesz się złych intencji tam gdzie ich nie ma, dlatego nie za
      bardzo rozumiem Twoje wypowiedzi. Chyba sama chcesz zaisnnieć na forum podając
      informacje nieco "dziwne". Jeżeli oceniasz tylko ludzi po tym jakich słów
      używają podczas rozmowy to możesz się grubo pomylić, bo ci którze ładnie mówią
      bardzo często bywają bardziej prymitywni od tych co to sobie przeklną.
      • edorka1 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 11:37
        Ta refleksja jest smutna, bo wszystko się niektórym pomieszało. To, że polityka socjalna w Polsce nie jest taka jaka powinna, jest faktem bezspornym. Ale pomyśl - ci ludzie o których tak łatwo piszecie jako o menelach i nierobach są w jakimś sensie też jej ofiarami. Bo zamiast pomóc im wjść z doła i patologii spycha sie ich w jeszcze ciemniejszy dół. I tak patologia staje się zjawiskiem wielopokoleniowym. Łatwo jest pdzielić ludzi na tych be i na tych cacy. Tymczasem rzeczywistość jest bardziej złożona, są w Polsce regiony bardzo biedne. Jest np. Polska bardzo biednych wsi - Polska post-pegerowska. Widziałaś kiedyś takie bloki na terenach po PGR? Ja widziałam. I twarze tych ludzi - szare, smutne, pełne beznadzieji. I tanie piwo zeby nie myśleć. I te dzieci... Powiesz patologia. Jasne. Powiesz niech jadą do miast pracować, jak chcą to znajdą. A ja się Ciebie pytam czy ktoś im w tym pomoże? Wesprze? Bo ktoś powinien, prawda? Łatwo mówić że to menele...I opowiedzieć się za kastracją.
        Mieszkam na ładnym osiedlu które uchodzi za nieco zamożniejsze. I wiesz - codziennie widze tu ludzi grzebiących w śmietnikach. Ty pewnie też to widzisz.I normalnie mi tych ludzi żal.I wiem o niektórych, że mają emerytury zbyt niskie, żeby żyć...po latach uczciwej pracy.Jeśli potem piją bo mają dość, to sa menelami?
        Żyjemy w biednym kraju. Bieda wzmaga negatywe zjawiska społeczne.Miarą naszej dojrzałości społecznej jest to, czy jesteśmy w stanie tym ludziom mądrze pomóc wyjść na prostą. Najłatwiej jest kogoś ordynarnie wyśmiać.
        Dyskusja mądra to dyskusja na argumenty a nie wyzwiska. I owszem, wolę tych, którzy swoje zdanie wypowiadają w sposób kulturalny. Choćby dlatego, że lepiej się czyta.
        Co do zaistnienia na forum - posty o menelach i nierobach są znacznie bardziej na topie.

        Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
    • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 11:49
      Mi też smutno.
      Robią dzieci nie mając pracy, wykształcenia.
      Mieszkają kątem u rodziców, nazywając ich najgorzej jak mozna a najczęściej
      żyją na cudzej łasce.
      Do pracy nie pojdą bo ....100 powodów.
      Mają roszczeniowo/poszkodowaną postawę i na wszelkie słowa prawdziwej krytyki
      plują jadem.

      A nie lepiej było - skonczyc edukację, popracowac, kupić albo wynająć
      mieszkanie, znaleźć faceta co robi coś wiecej poza otwarciem puszki piwa po
      pracy a potem myslec o dzieciach a nie na odwrót.

      Smutne to ale to forum jest jakby nie było przekrojem naszego społecznestwa, i
      przepraszam ale jak czytam forum Ci.. emama, młode mężatki to dziekuje sobie że
      nie wpakowałam sie jeszcze w małzenstwo i ciążę.
      • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 11:50
        Miało być jak czytam forum Ciąża i poród, emama, ....
      • hancik5 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 12:04
        Lipcowa, Ty się najpierw sama naucz kultury, bo z tym w lesie jesteś...

        • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 12:05
          Hehe coś Ty?
          • hancik5 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 12:11
            Hehe, tak,tak...
            • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 12:11
              Chyba nie zrozumialaś. Ja o czym innym pisałam niz autorka wątku.
              • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 12:21
                "Smutne to ale to forum jest jakby nie było przekrojem naszego społecznestwa, i
                przepraszam ale jak czytam forum Ci.. emama, młode mężatki to dziekuje sobie że
                nie wpakowałam sie jeszcze w małzenstwo i ciążę."

                Nie zgadzam się. To nie jest przekrój społeczeństwa. Myślę, ze jesteśmy
                zamożnymi kobietami z lepszych dzielnic, sam komputer i internet tego dowodzi.
                Bo nie wydaje mi się, żeby ktoś klikał z kawiarni albo kątem od znajomych.
                A dyskusje na forum?
                Z braku większych problemów.
                Bo jakby kasy nie starczało, dziecko chorowało i naprawdę byłyby kłopoty z
                mężem, to nie tutaj by się rozwiązywało takie problemy.

                Małżeństwo i ciąża nie gwarantuje roszczeniowej postawy, na szczęściesmile
                • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 12:24
                  Zartujesz prawda?
                  Wielem razy pannice tu opisywały swoje tragiczne sytuacje finansowe, a na
                  pytania a skad masz na internet rzucały - nic Ci do tego.
                  • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 12:36
                    Ja zakładam, że przesadzały.
                    Podam mój przykład: nie pracuję, utrzymuje mnie mój mąż i jego rodzice, kiedy
                    zaczyna nam brakować kasy, a do wypłaty męża parę dni.
                    Nie chodzę do fryzjera, rzadko kupuję sobie ciuchy, są dni, kiedy w sklepie nie
                    patrzę na jakość, tylko znaczek "najtaniej".
                    Mogłabym każde wypomnienie teściów i każdą kłótnię z mężem opisywać, żalić się i
                    pomstować, że nie mam pracy, nie mam pieniędzy i tak dalej, prawda?
                    Ale prawda jest taka, że siedzę w ciepłym domku, z kawką, przed komputerem,
                    który kosztował kilka tysięcy, dziecko śpi.
                    smile))
                    • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:00


                      No to przykro mi ze to piszę, ale taki własnie model zycia jak Twój skutecznie
                      zniechęca mnie do zakładania rodziny.
                      • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:10
                        Nic nie szkodzi.
                        Ale dlaczego właściwie uważasz, że założenie rodziny musi prowadzić do takiego
                        modelu życia? Przecież nie musisz się uzależniać od męża, w ogóle od nikogo.
                        Rozumiem, ze czytasz tu same skargi (nie moje, cha cha) na męża i dzieci, ale,
                        błagam, nie uważaj, ze mamy piszące tutaj stanowią jakąś normę.
                        • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:15
                          Póki co nie ma dla mnie nic atrakcjnego w zakładaniu rodziny...
                          • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:20
                            Ja bardzo długo nie widziałam nic atrakcyjnego. Nie jestem pewna, ale wydaje mi
                            się, że jesteś młodsza ode mnie (i od niektórych mam), masz jeszcze czas i jest
                            raczej normale, że Ci się nie spieszy.
                            Urodziłam dziecko jak miałam 31 latsmile
                            • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:31
                              Nie, mi się ogólnie do TAKIEGO życia nie spieszy.
                              • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:35
                                Cóż, sądzę, że zmienisz zdanie.
                                Właśnie tu przeczytałam, że masz 24 lata. W tym wieku mnie się też nie spieszyło.
                                Gardziłam małą stabilizacją, komformizmem itd.
                                Rozumiem, że, według Ciebie, mam TAKIE życie, ale wiesz, jakoś nie narzekamsmile
                                • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:38


                                  Ja bym narzekała gdyby mnie teściowa utrzymywała.
                                  • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:44
                                    Nie zrozumialas mnie
                                    Małzenstwo i dzieci - moze kiedys, ale jakos nie planuje

                                    ja napisalam ze nie ma nic atrakcyjnego w zyciu u tesciów, braku kasy na
                                    kosmetyki,
                                    • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:56
                                      Ja nie mieszkam u teściów, chyba bym oszalała.
                                      Co do kosmetyków: trudno w to uwierzyć, ale, kiedy ma się dziecko, jakoś robią
                                      się mniej ważne.
                                      Brzmi to trochę a la matka Polka, ale tak jest...
                                      • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:56
                                        dagmama napisała:

                                        > Ja nie mieszkam u teściów, chyba bym oszalała.
                                        > Co do kosmetyków: trudno w to uwierzyć, ale, kiedy ma się dziecko, jakoś robią
                                        > się mniej ważne.
                                        > Brzmi to trochę a la matka Polka, ale tak jest...


                                        To bym bardziej dla mnie jest be
                                        • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:09
                                          Bo zmienia się perspektywa?
                                          • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:10
                                            Nie.
                                            Wspołczuje Ci.
                                            • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:12
                                              Dziękuję, ale niepotrzebnie.
                                              Miło się rozmawiało, ale mały się obudził.
                                              Pa pasmile
                                              • mama_kotula Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:32
                                                dagmama napisała:

                                                > Dziękuję, ale niepotrzebnie.
                                                > Miło się rozmawiało, ale mały się obudził.
                                                > Pa pasmile
                                                Hehe, zawsze tak spławiam niewygodnych rozmówców na gg... wink)))
                                • mazak13 Re: Smutna refleksja o emama (niektórych) Dagmama 25.11.05, 09:21
                                  dagmama napisała:

                                  > Cóż, sądzę, że zmienisz zdanie.
                                  > Właśnie tu przeczytałam, że masz 24 lata. W tym wieku mnie się też nie
                                  spieszył
                                  > o.
                                  > Gardziłam małą stabilizacją, komformizmem itd.
                                  > Rozumiem, że, według Ciebie, mam TAKIE życie, ale wiesz, jakoś nie narzekamsmile


                                  komformizm, a cóż to za dziwo?

                          • agao_72 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:27
                            Wiesz, przestałam pracować jako hiperaktywny pracownik kreatywny - wymyślałam
                            rekalmy i akcje promocyjne itp. itd. i zostałam mamą. I wszystko ma swój urok.
                            Jak to mówi mój Tato:
                            Inteligentni ludzie nigdy się nie nudzą.

                            Ale ja jestem stara i dziecko urodziłam mając 33 lata. Najpierw skończyłam
                            studia + 2 kierunki podyplomowe, pomieszkałam z facetem przez 13 lat,
                            urządziliśmy mieszkanie (ale je rodzice nam dali - bo mieli taki kaprys),
                            rozwaliliśmy już 2 samochody, zjeździlismy Europę...

                            A na swoje dziecko mówię bachor, larwa, zołza. I nic mnie nie powstrzyma przed
                            nazywaniem rzeczy po imieniu.
                            • katarzyna.br Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:14
                              Stara???? To znaczy w jakim wieku, bo ja już mówię na siebie stra - a mam 32
                              lata.
                    • katarzyna.br Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:06
                      Tak bez złośliwości chciałam zapytać czy ta sytuacja Ci odpowiada i nie masz
                      żadnych ambicji zawodowych albo chęci dorobienia chociażby na ciuchy lub
                      kosmetyki żeby lepiej się czuć i podobać mężowi.
                      • dagmama Ciuchy i kosmetyki. 24.11.05, 13:29
                        Na razie mi odpowiada.
                        Mam małe dziecko i chcę być z nim cały czas.
                        Kosmetyki i ciuchy nie są mi niezbędnie potrzebne, żeby dobrze się czuć.
                        Wiesz, też bez złośliwości, mam czasem wrażenie, ze ciuchy i kosmetyki są
                        potrzebne niekochanym kobietom.
                        Kupuję krem raz na dwa miesiące, włosy zapuszczam i koloryzuję sama. A, jeszcze
                        mam balsam do ciałasmile


                        • 18_lipcowa Re: Ciuchy i kosmetyki. 24.11.05, 13:33
                          dagmama napisała:

                          > Wiesz, też bez złośliwości, mam czasem wrażenie, ze ciuchy i kosmetyki są
                          > potrzebne niekochanym kobietom.

                          Bredzisz teraz. Tak sobie tłumaczysz to że Cię nie stać?
                          • dagmama Re: Ciuchy i kosmetyki. 24.11.05, 13:38
                            Między innymismile))
                        • agao_72 Re: Ciuchy i kosmetyki. 24.11.05, 13:34
                          dagmama napisała:

                          > Na razie mi odpowiada.
                          > Mam małe dziecko i chcę być z nim cały czas.
                          > Kosmetyki i ciuchy nie są mi niezbędnie potrzebne, żeby dobrze się czuć.
                          > Wiesz, też bez złośliwości, mam czasem wrażenie, ze ciuchy i kosmetyki są
                          > potrzebne niekochanym kobietom.
                          > Kupuję krem raz na dwa miesiące, włosy zapuszczam i koloryzuję sama. A,
                          jeszcze
                          > mam balsam do ciałasmile
                          >
                          >
                          >
                          To jestem niekochana...
                          Boże strzeż nas przed durnymi uogólnieniami.
                          • dagmama Re: Ciuchy i kosmetyki. 24.11.05, 13:37
                            Bez złośliwości miało być.
                            Czy jesteś niekochana, nie mam pojęcia, jeśli tak, szczerze współczuję.
                            • agao_72 Re: Ciuchy i kosmetyki. 24.11.05, 13:39
                              Czytania między wierszami Cię nikt nie uczył...
                              Boszzzzzz, jakie życie bywa okrutne
                              • dagmama Re: Ciuchy i kosmetyki. 24.11.05, 13:42
                                Po prostu odpowiedziałam ironią. Jeśli nie załapałaś.
                                Życzę Ci, aby życie było mniej okrutne (takoż ironia).
                          • kosmitos Re: Ciuchy i kosmetyki. 24.11.05, 14:41
                            a mnie to chyba wszyscy nienawidzą, bo kosmetyki uwielbiam, a drogeria to
                            ulubiony sklep
                      • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:35
                        katarzyna.br napisała:

                        > Tak bez złośliwości chciałam zapytać czy ta sytuacja Ci odpowiada i nie masz
                        > żadnych ambicji zawodowych albo chęci dorobienia chociażby na ciuchy lub
                        > kosmetyki żeby lepiej się czuć i podobać mężowi.
                        ________________________________
                        moze ja tez mam priorytety poprzestawiane
                        ale nie zostawiłabym maleńkiego dziecka, zeby pójsc zarabiac na ciuchy i
                        kosmetyki
                        na to wydawałam połowe swoich pieniedzy na studiach

                        teraz wiem, ze czas jest nie mniej cenny od pieniedzy

                        tak bez złosliwosci smile
                        • katarzyna.br Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:11
                          Jest to przytyk to wszytskich e-mam pracujących które z różnych względów
                          wracają do pracy. Jedna chce zarobić na ciuchy, druga na kosmetyki, trzecia na
                          jedzenie, czwarta na światło, piąta na gaz, szósta ma amicja zawodowe, siódma
                          chce się realizować itp.itd. To jest sprawa indywidualna każdej kobiety
                          dlaczego wraca do pracy, "kosmetyki" i "ciuchy" były tylko przykładem. Bo dla
                          wszytskich tych kobiet głównym priorytetem będzie dziecko. Nie chcę mi się już
                          pisać dlaczego wróciałam do pracy na część etatu i że wcale nie zostawiłam
                          maleńkiego dziecka i o kilku innych rzeczach bo przed chwilą cały ten tekst
                          szlag trafił. Refleksja jest jedna - czepiacie się, pytanie moje było proste
                          ale jak widać haniebne było użycie przeze mnie słów "kosmetyki" i "ciuchy". Nie
                          wiedziałam że kobiety zajmujące się małymi dziećmi nie mogą o tych rzeczach
                          myśleć.
                          • dagmama Katarzyno.. 24.11.05, 14:31
                            To żaden przytyk.
                            Odpowiedziałam, dlaczego odpowiada mi taka sytuacja, to znaczy jestem w domu i
                            podałam przyczynę: chcę być z moim dzieckiem.
                            Nie miał to być żaden przytyk do mam, które idą szybko do pracy.
                            Ja wybieram się do pracy w przyszłym roku, o ile wszystko wyjdzie, bo w
                            dzisiejszych czasach nigdy nie wiadomo.
                            Oczywiście, że priorytetem zawsze jest dziecko.
                            Dodam, ze ciuchy i kosmetyki mniej dotyczą kobiet będących w domu, jak ja. Co
                            nie znaczy, że się zaniedbuję.
                            • dagmama Re: Katarzyno.. 24.11.05, 14:38
                              A z kosmetykami i ciuchami, to fakt: nie przyszłoby mi do głowy, ze do pracy
                              idzie się zarobić głównie na to. Oprócz ambicji, o którą pytałaś.
                              • moofka Re: Katarzyno.. 24.11.05, 14:41
                                dagmama napisała:

                                > A z kosmetykami i ciuchami, to fakt: nie przyszłoby mi do głowy, ze do pracy
                                > idzie się zarobić głównie na to. Oprócz ambicji, o którą pytałaś.
                                ________________________________

                                pracuje sie dla ambicji?
                                ja myslałam, ze dla pieniedzy
                                • dagmama Oj, Moofko... 24.11.05, 15:22
                                  W każdym razie jak się nie pracuje, to człowiekowi zarzucają brak ambicji.
                                  A jak pracuje, to ma się i pieniądze i ambicjęsmile
                              • katarzyna.br Re: Katarzyno.. 24.11.05, 14:43
                                a ja się przyznaję że oprócz rzeczy typu ambicja, rozwój zawodowy, zarabiam
                                nie tylko na podstawoe potrzeby ale równiez na ciuchy dla mnie, mojego dziecka
                                i męża. Zwyczjanie tak jak inni lubimy wyglądać ładnie.
                            • katarzyna.br Re: Katarzyno.. 24.11.05, 14:39
                              Moja wypowiedź byla odpwiedzią na post moofki. Ale jak widać Ty też zaraz
                              będziesz należeć do mam pracujących. Trzeba było tak od razu napisać bo to dla
                              mnie wiele zmienia.
                              • dagmama Re: Katarzyno.. 24.11.05, 15:28
                                Staram się nie kategoriować ludzi.
                                Nie lubię takiego myślenia, że będąc w domu, mam czas dla dziecka, tu jestem
                                dobrąś mamą, ale nie mam ambicji, nie wspominając o pieniądzach na kosmetyki i
                                coś tam.
                                Kiedy pójdę do pracy (bezpieczniej powiedzieć "jeśli") będę mogła kupić to,
                                czego teraz nie mogę, ale zawsze będzie ten przytyk, że zaniedbuję dziecko.
                                Przykre, że kobiety nie mogą się trzymać razem.
                                Zawsze jakieś podziałysad
                          • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 15:35
                            katarzyna.br napisała:

                            > Jest to przytyk to wszytskich e-mam pracujących które z różnych względów
                            > wracają do pracy. Jedna chce zarobić na ciuchy, druga na kosmetyki, trzecia
                            na
                            > jedzenie, czwarta na światło, piąta na gaz, szósta ma amicja zawodowe, siódma
                            > chce się realizować itp.itd. To jest sprawa indywidualna każdej kobiety
                            > dlaczego wraca do pracy, "kosmetyki" i "ciuchy" były tylko przykładem. Bo dla
                            > wszytskich tych kobiet głównym priorytetem będzie dziecko.
                            ___________________________________
                            nie jest to zaden przytyk
                            po drugie jest subtelna roznica meidzy zarabianiem na swiatlo, a zarabianiem na
                            kosmetyki
                            po trzecie ni edla wszystkich priorytetem jest dziecko
                            pisałam, ze w sytuacji, kiedy z jednej pensji jestesmy w stanie utrzymac 3
                            osoby nie poszlabym do pracy, zeby miec wiecej na kosmetyki
                            to wszystko
                            rozumiem sytuacje, kiedy po prostu trzeba isc do pracy, bo jest to dramatyczna
                            koniecznosc
                            nie rozumiem, kiedy zostawia sie niemowle, chociaz wcale nie trzeba
                            i idzie sie do pracy w mysl jakichs dziwnie pojetych ambicji
                            i samorealizacji
                            i w tym znaczeniu czas poswiecony tylko dziecku jest w moim rozumieniu luksusem
                            i nie kazdego na to niestety stac
                            ale jeszcze raz podkresle, sa to moje priorytety
                            dzieci szybko rosną, a napracowac sie jeszcze wszyscy zdazymy smile
                            • katarzyna.br Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 20:14
                              Dziwnie pojętych ambicji i samorealizacji - nie za bardzo rozumiem co autor
                              mial na myśli. Albo się ma ambicje albo się ich nie ma, czowiek bez amibicji
                              jest zerem - bo nie zależy mu nat ym żeby coś w życiu osiągnąl i tak samo nie
                              nie będzie mu zależalo żeby jego dziecko coś osiągnęlo.
                              Staram się jak mogę aby pogodzić pracę z wychowywaniem dziecka, pracuję na
                              część etatu, a że z pieniędzmi bywa różnie w strefie budżetowej to zalożylam
                              wlasną firmę i dodatkowo piszę artykuly. Wszystko to staram się robić tak aby
                              być jak najwięcej z moją córeczką. Nie chodzę na żadne ipmrezy, nigdy nie
                              zostawiam jej samej na noc, mimo że jest już duża bo niedawno skończyla 2
                              latka, jeździ ze mną wszędzie, na wakacje nie zostawiamy jej samej np. z babcią
                              tak jak robią to niektórzy rodzice. Warcając do pracy gdy córeczka skończyla
                              roczek mialam poważne wąpliwości, ale teraz już ich nie mam, wszystko jakoś się
                              ulożylo - każdą wolną chwilę spędzam z nią. Często widzę na placu zabaw te
                              matki które nie poszly do pracy jak siedzą jedna obok drugiej, plotkują i jakoś
                              śrenio przejmują się swoimi dziećmi które biegają gdzie chcą - jakoś nie
                              zabrdzo pożytkują sówj czas na bycie z dziećmi, raczej kombinują jak tu wyrwać
                              się z domu i poplotkować z innymi zapyzialymi matkami z osiedla. Po prostu
                              krzepiący obrazek.
                              • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 20:37
                                katarzyna.br napisała:

                                > Dziwnie pojętych ambicji i samorealizacji - nie za bardzo rozumiem co autor
                                > mial na myśli. Albo się ma ambicje albo się ich nie ma, czowiek bez amibicji
                                > jest zerem - bo nie zależy mu nat ym żeby coś w życiu osiągnąl i tak samo nie
                                > nie będzie mu zależalo żeby jego dziecko coś osiągnęlo.
                                ________________________________________
                                autor jest stary, znudzony i ma depresje jesienną smile
                                autor ma na mysli to, ze jego jedyną ambicją zawodową jest miec kupe kasy a sie
                                nie narobić
                                autor ma na tyle bogate wnetrze, ze praca zawodowa nie jest mu potrzebna zeby
                                to sobie udowadniac, gdyz autor odbiera ja li i jedynie jako rzetelne
                                wywiazywanie sie z umowy
                                ale zasadniczo gdyby autor miał dosc kasy, zeby robic tylko i wyłacznie to co
                                mu sie podoba
                                to nie cierpialby na zastój i stagnacje bynajmniej, oj nie nie big_grin
                              • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 21:30
                                Przykre to, co piszesz.
                                Mam nadzieję, że jeśli zacznę pracować, nie będę pocieszać się, że te
                                niepracujące mamy są zapyziałe i spragnione kontaktów towarzyskich.
                                Mamy niepracujące są w domu non stop z dziećmi. Poświęcają im prawie cały swój
                                czas i na pewno przejmują się dziećmi, bez ośmiogodzinnej przerwy na "ambicje".
                                Nie tłumacz się tak. Łapię, o co chodzi.
                                Mój mały jest za mały, żeby go puścić do piaskownicy samego, ale też niewiele
                                młodszy od Twojej córeczki.
                                I na razie fajnie mi z nim z domu.
                                Pozdrawam Ciebie i córeczkęsmile
                    • kalina_p uważaj, bo na tym forum niepracujaca=gorsza 24.11.05, 20:42
                      kura domowa, "kucia w garach", bez ambicji itd. Najgorszym grzechem jest byc w
                      domu z dzieckiem pomimo zdolności do pracy!

                      Ja sie do pracy wybieram, jak mała pójdzie do przedszkola. A może nie będzie
                      takiej potrzeby? Może drugie dziecko? Zobaczymy.
                      • dagmama Re: uważaj, bo na tym forum niepracujaca=gorsza 24.11.05, 21:25
                        Właśnie do mnie dotarło.
                        Przykre, bo jak napisałam, że się do pracy wybieram, to nagle się ujawniło
                        troszkę inne podejście ze strony dyskutantki.
                        • kalina_p Re: uważaj, bo na tym forum niepracujaca=gorsza 24.11.05, 21:35
                          ja uważam np. za luksus to, że kobieta może nie pracowac...Bardzo bym chciała,
                          żebym ja nie musiała za rok szukac pracy!
                          Pewnie częśc mam pracujacych z zazdrosci tak krytykuje "kury domowe". Nie
                          przejmuj siesmile
                          • malila Re: uważaj, bo na tym forum niepracujaca=gorsza 25.11.05, 10:15
                            > ja uważam np. za luksus to, że kobieta może nie pracowac...Bardzo bym
                            chciała,
                            > żebym ja nie musiała za rok szukac pracy!
                            > Pewnie częśc mam pracujacych z zazdrosci tak krytykuje "kury domowe". Nie
                            > przejmuj siesmile

                            Wydaje mi się, że to jednak nie z zazdrości. Sądzę, że faktycznie są przekonane
                            o niższości kur domowych. To pochodna przekonania, że o wartości człowieka
                            decyduje stanowisko, pensja czy też pozycja społeczna.
                        • katarzyna.br Re: chyba pracujaca=gorsza 25.11.05, 14:21
                          No chyba mam wrażenie ze ta pracująca jest gorsza i potępiana bo zostawia
                          dziecko w domu pod opieką nie wiadomo kogo. Moim zdaniem ta dyskusją początkowo
                          zupelnie na inny temat doprawdzila nas do licytacji która matka jest gorsza,
                          która lepsza. Uważam ze na tym etapie dyskusja jest na marnym poziomie i jest
                          calkowicie bezzsensowana. Ja nie wiem która z nas jest lepszą czy gorszą
                          matkaą - same o sobie możemy to powiedzieć ale nie o innych.
                          Jedne chcą się realizować w domu, drugie w pracy, a trzecie i w pracy i w domu.
                          Grunt żeby bylo to zgodne z ich wlasnymi potrzebami.
                          Ktoś napisal że praujemy dla kasy - jasne, ale ja w odróżnieniu od wielu osób
                          lubię sowoją pracę i caly czas mam okazję się uczyć i rozwijać. Praca jest dla
                          mnie ważna i zawsze będzie. No i przyznaję się zmienilam stosunek do dagmamy,
                          kiedy napisala że prawdopodobnie wróci do pracy jest. I jest to mój sobiektywny
                          pogląd - ale ja nie potrafię zyć bez swojej pracy i nierozumiem kobiet które
                          świadomie zostają w domu i rezygnują z kariery zawodowej (chdzi mi o te które
                          caklowicie rezygnują z pracy na cale życie a nie na jakiś czas np. kilka lat)
                          To dla mnie inny typ czlowieka. Czy któraś z was podjęla taką decyzję. Wątpię -
                          po jakimś czasie (roku, 3 ltacah, 5 latach)i tak większość z Was wróci do
                          pracy. Czy wtedy niebędziecie mialy skrupulów żeby zostawić swoje dziecko????
      • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:28
        18_lipcowa napisała:


        > Robią dzieci nie mając pracy, wykształcenia.
        > Mieszkają kątem u rodziców, nazywając ich najgorzej jak mozna a najczęściej
        > żyją na cudzej łasce.
        > Do pracy nie pojdą bo ....100 powodów.
        > Mają roszczeniowo/poszkodowaną postawę i na wszelkie słowa prawdziwej krytyki
        > plują jadem.
        >
        > A nie lepiej było - skonczyc edukację, popracowac, kupić albo wynająć
        > mieszkanie, znaleźć faceta co robi coś wiecej poza otwarciem puszki piwa po
        > pracy a potem myslec o dzieciach a nie na odwrót.

        > Smutne to ale to forum jest jakby nie było przekrojem naszego społecznestwa,
        i
        > przepraszam ale jak czytam forum Ci.. emama, młode mężatki to dziekuje sobie
        że
        >
        > nie wpakowałam sie jeszcze w małzenstwo i ciążę.
        >
        _________________________________________
        no pewnie, ze tak

        masz 24 lata, mieszkasz kątem u matki, nie masz stałej pracy, a zaocznie
        wypociałas jakies studia, po ktorych ani fach zaden, ani perspektywy
        w twojej sytuacji decydowac sie na rodzine byłoby delikatnie mówiac karkolomne

        co wiecej, ty dobrze o tym wiesz, i dlatego wyżywasz sie na wszystkich dookoła
        a ze mało tych dookoła
        pod reka i 24 na dobe jest forum
        nauczyciel zycia jak widac, najlepsza rozrywka i sposób na odreagowanie
        • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:33
          Masz bardzo NIEAKTUALNIE informacje.
          • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:36
            a co AKTUALNIE u ciebie słychać?
            skąd klikasz?
            • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:42
              Hm no cóż jakby Ci to powiedzieć...
              Klikam z komputera. Od dawna wszystkie Twoje info są nieaktualne i raczej
              nieprawdziwe.
              • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:43
                czyli nie mieszkasz juz u matki tylko kupiłaś mieszkanie
                masz rewelacyjną posadę i oszałamiajace dochody
                i zaoczna politologia to dawno i nieprawda
                • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:47
                  moofka napisała:

                  > czyli nie mieszkasz juz u matki tylko kupiłaś mieszkanie
                  > masz rewelacyjną posadę i oszałamiajace dochody
                  > i zaoczna politologia to dawno i nieprawda

                  jasne ze zaoczna politologia to prawda
                  ale nie rozumiem co Ci nie pasuje?
                  Dostalam sie na dzienne studia, ale poszłam na zaoczne bo pracuję od czasu
                  zdania matury.
                  Wolałam studiowac i pracowac niz tylko studiowac.
                  • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:02
                    czyli cała reszta tez prawda
                    • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:06
                      Nie, nic co napisałaś nie jest prawdą, oprócz zaocznych studiów.
                      To że je "wypociłam" też nie jest prawdą.
                      To że po nich nie ma perspektyw to może się zgadzać, bo kierunek nie jest z
                      tych najbardziej przyszłościowych ale wybrałam to co mnie interesowało.
                      Wiem, że próbujesz mnie przekonać że moje wybory zyciowe jako takie są do bani
                      ale póki jestem pewna że moje wykształcenie nie poszło na marne, że stać mnie
                      na to by się utrzymać i sama kupuje sobie podpaski, ze moge sie pochwalić
                      zarówno wyższym wykształceniem - jakie ono by nie było - uczyłam sie na
                      studiach oraz kilkoma w pozycjami w CV bede pewna ze to co wyobrałam w zyciu i
                      to co robie jest słuszne.
                      Papatki
                      • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:10
                        ależ oczuwiscie, ze tak
                        wyzsze studia zawsze sie przydadza smile

                        ale nie rozumiem, jak mozna grzmiec, ze dorosły czlowiek mieszka z rodzicami
                        skoro samemu sie z nimi mieszka

                        a ze pracy stałej nie masz to wiemy wszyscy i od dawna
                        kiedys cos mgliscie przebąkiwałaś o "spąsorze"
                        czy to on kupuje ci rzeczone podpaski?
                        • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:15

                          > ale nie rozumiem, jak mozna grzmiec, ze dorosły czlowiek mieszka z rodzicami
                          > skoro samemu sie z nimi mieszka

                          Nie grzmiałam że dorosła osoba mieszka z rodzicami. Zauważ różnicę miedzy młodą
                          osobą, pracującą i wolną od osoby która na krab rodziców sprowadza męża i
                          dzieci i gnieżdzą się razem na kupie.

                          > a ze pracy stałej nie masz to wiemy wszyscy i od dawna
                          > kiedys cos mgliscie przebąkiwałaś o "spąsorze"
                          > czy to on kupuje ci rzeczone podpaski?

                          A mam!
                          Stałą pracę mam i to od dawna.
                          I sama na podpaski zarabiam.
                          Sponsora sie niepotrzebnie czepiasz, póki co nie jest potrzebny.
                          • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:17
                            > A mam!
                            > Stałą pracę mam i to od dawna.
                            > I sama na podpaski zarabiam.
                            > Sponsora sie niepotrzebnie czepiasz, póki co nie jest potrzebny.
                            >
                            __________________________

                            i nie pochwaliłaś się?
                            "w jakims charakterze?" ze zacytuje moją ulubioną komedię.
                            • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:20
                              Żartujesz? Miałam się Tobie chwalić?
                              Moze na priva napisać i powiadomić?

                              Eee tam, niech to pozostanie zagadką.
                              • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:31
                                18_lipcowa napisała:

                                > Żartujesz? Miałam się Tobie chwalić?
                                > Moze na priva napisać i powiadomić?
                                >
                                > Eee tam, niech to pozostanie zagadką.
                                >
                                >
                                _____________________________
                                czyli wszystko jasne tongue_out
                                praca w biurze nie była tajemnicą
                                nawet godziny pracy wszyscy znali big_grinD
                                ściemniasz
                                i tyle
                                i nic mi do tego, gdzie pracujesz i co robisz
                                ale w takim razie sprawdza sie stara prawda, ze u innych przeszkadza nam
                                najbardziej to co nam samym uwiera
                                czyli, jak pisałam tobie
                                brak pracy, mieszkania, perspektyw
                                jak to było?
                                papulatki?

                                • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:33
                                  usilnie probujesz mi wmówić coś czego nie ma,
                                  brak perspektyw ? Na co? Na prace? Prace mam, pracuję częsciowo poza domem,
                                  częsciowo w domu bo wyniki mojej pracy przepisuje i wysyłam mailem.
                                  Brak mieszkania? No jakos narazie siedze w 4 scianach wiec i ono jest.

                                  O co Ci chodzi tak naprawde?
                                  • moofka Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:39
                                    18_lipcowa napisała:

                                    > usilnie probujesz mi wmówić coś czego nie ma,
                                    > brak perspektyw ? Na co? Na prace? Prace mam, pracuję częsciowo poza domem,
                                    > częsciowo w domu bo wyniki mojej pracy przepisuje i wysyłam mailem.
                                    > Brak mieszkania? No jakos narazie siedze w 4 scianach wiec i ono jest.
                                    >
                                    > O co Ci chodzi tak naprawde?
                                    ________________________________
                                    uściślę - WLASNEGO mieszkania
                                    to, co wytykasz innym

                                    tak naprawde to nie wiadomo o co tobie chodzi
                                    • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:44
                                      wytykam innym bezmyślne rozmnażanie, kiedy nie mają pracy i kasy ( o ja tez nie
                                      mialam i ani myslalam o dzieciach ) to ze są leniwi i nie chca pracowac ( w
                                      trakcie bezrobocia ja lapalam sie roznyc prac i wcale mi nie wstyd, ze np latem
                                      pracowalam w sklepie z ciuchami, lepsze niz nic i mialam na te rzeczone
                                      podpaski)
                                      To że żerują na rodzinie, rodzicach, czekając az im cos skapnie zamiast wziac
                                      zycie w swoje rece. Narzekają, mają roszczenia.
                                      Prace swoja wlasna sama znalazlam, teraz rozważam mozliwosc wyjazdu stąd.
                                      Czuje ze wiele jeszcze przedemną.
                                      A na wlasne M zdąże jeszcze zapracowac.
                                      Jestem szczęśliwa,zdrowa, nie mam zmartwien i problemów. I to jest dla mnie
                                      najwazniejsze.
                                      Amen.
                                      • dagmama Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 15:32
                                        "Jestem szczęśliwa,zdrowa, nie mam zmartwien i problemów. I to jest dla mnie
                                        najwazniejsze.
                                        Amen."

                                        Tak trzymajsmile
                          • e_r_i_n Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 16:44
                            18_lipcowa napisała:

                            > Nie grzmiałam że dorosła osoba mieszka z rodzicami. Zauważ różnicę miedzy
                            > młodą osobą, pracującą i wolną od osoby która na krab rodziców sprowadza
                            > męża i dzieci i gnieżdzą się razem na kupie.

                            Młoda, ambitna i wolna osoba łatwo powinna sobie kupic mieszkanie - szczegolnie
                            jak ma stala prace smile I w ten sposob udowodnic swoja ambicje i zaradnosc.
                            • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 16:49

                              > Młoda, ambitna i wolna osoba łatwo powinna sobie kupic mieszkanie -
                              szczegolnie
                              >
                              > jak ma stala prace smile I w ten sposob udowodnic swoja ambicje i zaradnosc.

                              Oczywiście że tak. Wszystko przecież przede mną.
                              Tylko ja nie mam ciśnienia mieć mieszkania na własność.
                              • e_r_i_n Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 16:52
                                To wynajac smile
                                • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 16:55
                                  Zrobione juz.
                                  U mnie mało akademików Erin.
                                  • e_r_i_n Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 16:56
                                    A to przykro mi. Akademik fajna sprawa smile
                                    • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 16:58
                                      Szczególnie dla 30 latka.
                                      • e_r_i_n Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 17:02
                                        Czy ja wiem, czy szczegolnie? tak samo fajny, niezaleznie od wieku smile
                                        • 18_lipcowa Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 17:03
                                          No tak bo dużo młodszych studentek sie kręci. Fajnie...
                                          • e_r_i_n Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 17:11
                                            Pewnie. Studentki dzienne, wiec na pewno inteligentne wink
                                            • sabulka o tych "niezaradnych życiowo" 24.11.05, 17:55
                                              Moja mama swego czasu była bardzo zaangażowana w pomoc biednej i powiedzmy mało
                                              zaradnej rodzinie z kilkorgiem dzieci, przed Świetami matka tych dzieci poszła
                                              do Opieki S. po pieniądze , dostała 400 zł na zakupy świąteczne - kupiła za 300
                                              zł dwie piękne sztuczne choinki - bez komentarza
                                              znajoma pomagała innej rodzinie też z kilkorgiem dzieci , pomagali im też
                                              sąsiedzi - dostawali tyle ubrań od ludzi, że przestali je prać , poprostu jak
                                              się ubrudziły - wyrzucali do śmieci...
                                              czy zauważyliscie , że często rodzina biedna, dom obskurny, brudne firanki ,
                                              dzieci zaniedbabne - ale satelita jest (kontakt ze światem), a i na alkohol i
                                              papierosy nie brakuje...
                                              Myślę, że rodziny niezardane życiowo, może i leniwe , czekające na pomoc innych
                                              powinny przejść swego rodzaju "przystosowanie do życia w społeczeństwie"- nie
                                              wiem czy miałby się tym zając kurator czy jakaś instytucja - ich trzeba nauczyć
                                              szukać pracy , pracować , opiekawać się rodziną , gospodarować pieniędzmi,
                                              uczyć zmiany myślenia ,itd
                                              a jak się ktoś i tak nie będzie chciał przystosować - organizować obozy pracy...
                                              może to i szczytne marzenia ale w interesie całego społeczeństwa.
                                              p.s. pomóc zrobić wędkę i nauczyć łowić
          • edorka1 Lipcowa, a może ty bezrobotna 24.11.05, 13:40
            jesteś? Bo jakoś nie wierzę w ciężką pracę z takim zaangażowaniem w te dyskusje tutaj?
    • mika824 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 12:53
      popieram to co napisałaś!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • bea.bea Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:40
      tak mi jeszcze przyszło do głowy...ze ...
      piszesz o tym by nie oceniać ....by rozumieć...by ....

      a wystarczy przeczytac tytuł twojego postu...czym on jest???? jesli nie ocena...

      wiele razy zdarza mi sie polemizowac , czy nawet pyskowac z jakąs koleżanka w
      jednym poście ,,,,by zaraz w innym zgodzic sie z nia....

      i nie podobaja mi sie posty typu....dlaczego takie jestęście...
      ona to czy tamto....
      refleksja o e mamach..


      a jesli chodzi o popgrowskie osiedla...to często niestety wybór tych ludzi...

      bo nie wyjadą...
      jeśli da sie im wętkę...to jest zbyt krótka....

      oczywiście nie mozna uogólniać....

      własnie wczoraj kolezanka przyniosła mi takie śmieszne stroiki świąteczne z
      szyszek....zrobiła je dziewczyna z takiego własnie osiedla....ma dzieci i brak
      środków...ale chce i sie stara...

      moze nie jest ten stroik piekny...ale kupiłam ...bo szanuje ludzi kreatywnych....
    • misia311 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:50
      smutna i przykra ta dyskusja...
    • mama_kotula Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 13:52
      Mnie osobiście nie irytują te osoby, co ciebie.
      Mnie irytują osoby, które asekurują się od odpowiedzialności za własne życie, mówiąc, że Bóg spłatał im figla, i że to nie zależy od nich.
      I wybacz, ale nie będę szanować kogoś, kto o swojej matce pisze na publicznym forum, że jest dziwką i złodziejką.
    • kaja2071 Re: Smutna refleksja o emamach (niektórych) 24.11.05, 14:39
      faktycznie smutna i przykra ta dyskusja...
      ja wychodze z zalozenia "nie oceniaj bys nie byl oceniany" Gdyby wszyscy trzymali sie tej zasady, jakze byłoby miłosmile)
      -
      • jktasp zgadzam się z edorką 24.11.05, 18:02
        Zgadzam się z edorką. Nie czuję się oceniana, święta , też nie jestem, ale
        złośliwości, jadu i bezinteresownej agresji jest tu bardzo dużo, co zresztą
        widać po tej dyskusji. Dla mnie dnem dna był zajadły atak na dziewczynę w
        ciąży, która nie mogła pogodzić się z aborcją, której dokonała jakaś tam bliska
        jej osoboba ( może dlatego , że sama jestem w tym stanie i bliżej mi do jej
        przekonań).Jeżeli same się tak traktujemy to nie oczekujmy zrozumienia od
        innych.Pozdrawiam.
        • magdalena1811 Re: zgadzam się z edorką 25.11.05, 13:49
          Popieram załozycielke wątku w 100 % !!!!!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja