Weźcie mnie jakoś pocieszcie:((

24.11.05, 17:03
Toczę walkę z jedną panią. Już mi sił brakuje, mówię kobiecie, żeby mi dała
święty spokój ale ona jest tak zawzięta, jak żadna istota do tej pory.

Wchodząc w pewne środowisko nie wiedziałam o lokalnych "układach". No i
przyłapałam kobietę na sprzeniewierzaniu pieniędzy, różnych szwindlach, kilka
razy, na różne kwoty. No i ja głupia, ku poklaskowi innych te fakty ujawniłam,
dzięki niej bowiem i ja muszę teraz więcej płacić.
Osoby, które mnie popierały, szybciutko nabrały wody w usta. A teraz ta pani
dzwoni po ludziach, spotyka się z nimi, opowiada takie rzeczy, które ludziom
fajnie do uszu wchodzą, bo ludzie słuszą to co chcą.

Jedna ze znajomych powiedziała mi w zaufaniu: "pamiętaj, żeby nigdy nie
rozmawiać z nią bez świadków". Ile razy obróciło się to przeciwko mnie, pisać
nie muszę.

Chciałabym aby kobieta dała mi święty spokój. Ale nie, mam dziś za sobą dwie
awantury, łykam tabletki uspokajające. Odwróciłam się do niej plecami,
powiedziałam, żeby dała mi święty spokój. Nie niestety, na odchodnym
powiedziała mi, że: "mówię za często i za dużo".
Ta kobieta jest w wieku moich rodziców, z szacunku dla jej wieku staram sie z
nią rozmawiać spokojnie i rzeczowo.

Ale już ledwo żyję, widzimy się bowiem codziennie. Cóż, inni też przez takie
piekiełko przeszli i na wszelki wypadek nie zabierają głosu.

Tu nie pomoże "nie martw się". Nauczkę dostałam, nie odzywaj się bo dostaniesz
po łapach. Niestety, kobieta postanowiła zemścić się i robi wszystko, żebym
zapamiętała, gdzie jest moje miejsce.

Kiedy ja się nauczę rozumu????
    • agatkaros Re: Weźcie mnie jakoś pocieszcie:(( 24.11.05, 17:16
      Łatwiej byłoby coś Ci poradzić gdyby wiadomo było co tak naprawdę łączy Cię z
      tą osobą, czy razem pracujecie? czy mieszkacie w jednym domu, bloku? czy jesteś
      od niej zależna? za co musisz płacić dzięki niej?
      Nie bardzo rozumiem, co to za układy łączą Cię z tą osobą, bo dość niejasno
      napisałaś.
      • cruella Re: Weźcie mnie jakoś pocieszcie:(( 24.11.05, 17:23
        Jest to zupełnie obca osoba. Spotykam się z nią z racji wykonywania pewnych
        obowiązków. Obydwie jesteśmy na tym samym "poziomie", ani ja ani ona nie stoimy
        wyżej od siebie w relacjach (można by powiedzieć) zawodowych.
        Żadna z nas tam nie "pracuje" bo to nie jest praca. Przynależność jest
        dobrowolna, wiążą się z tym składki (coraz większe). Ta pani nimi rozporządza i
        tu jest pies pogrzebany. Odezwałam się, ponieważ wiele osób mówiło "ty jesteś
        nowa, może uda ci się cokolwiek zrobić". No i zrobiłamsad( sobie na złość.
        • buniulka Re: Weźcie mnie jakoś pocieszcie:(( 24.11.05, 18:36
          nie rozumiem tylko dlaczego Ty nie potrafisz być złośliwa i dać tej babie w
          kość!!! Skoro odważyłaś się ujawnić cokolwiek to na pewno potrafisz się posunąć
          o krok dalej, skoro ona pod Tobą dołki kopie pozwól jej żeby sama w nie wpadła.
          • cruella Re: Weźcie mnie jakoś pocieszcie:(( 24.11.05, 19:00
            1. jestem tu za krótko
            2. poprzednicy przekonali się, że z tą panią się nie wygra, dlatego siedzą cicho
            i liczą na cud
            3. bo ta pani przez lata wypracowała sobie układy, o których wie tylko ona i ci
            , którzy razem z nią korzystają

            Ja już nie chcę nic robić, niech tylko da mi spokój.
            • buniulka Re: Weźcie mnie jakoś pocieszcie:(( 24.11.05, 19:05
              na twoim miejscu tak latwo bym sie nie poddala
              a jak troche pomyslisz to moze i spowodujesz ze ona nagle zapragnie dac ci
              spokoj i to w zastraszajaco szykim tempie
              kazdy ma cos na sumieniu i nie kazdy lubi, jak moze mu to ostro zaszkodzic
              przemysl sytuacje
              przemysl co mozesz zrobic
              nie wiem dokladnie na czym polega twoja sytuacja, ale wierz mi ja mialam
              sytuacje bez wyjscia i ludzie z ktorymi sie podzielilam tym naprawde mowili ze
              jest ona bez wyjscia, ale przemyslalam odpowiednio zagralam i nawet lepiej na
              tym wyszlam
              ciarpliwosci i pomysl
              moze jednak da sie z tym cos zrobic
              a jak nie to dyktafon, kseruj wsyztsjko i sad pracy
              odszkodowanie nieziemskie
              mozna sie niezle ustawic
              a i w przyszlej pracy szacunek bedize inny
              tylko trzeba byc odwaznym
              czego Ci zycze
              nie daj sie zdeptac
              • bea.bea Re: Weźcie mnie jakoś pocieszcie:(( 24.11.05, 20:52
                nie rozumiem...jesli kobieta robi szwindle na kasie...to przeciez sa
                faktury...sa rachunki ..i inne rozliczenia....i instytucje które tym zawiadują...
                wiec zamiast wdawac sie w pyskówki ...popros o rozliczenie..własnych pieniedzy
                • cruella Re: Weźcie mnie jakoś pocieszcie:(( 24.11.05, 21:47
                  Proszę od ponad roku, inni też proszą. To są dobrowolne składki, nie ma organu
                  nadzorującego.
                  Poza tym na wszystko podobno są rachunki, bardzo zawyżone.

                  Widzisz, to jest bardzo proste: można kupić kserokopiarkę za 500zł a można i za
                  5000zł. Można, na jedno i na drugie dostaniesz rachunek (od znajomego).
                  Przedstawisz rachunki za papier po 15zł za paczkę, choć w sklepie po sąsiedzku
                  kupisz taką samą za 9zł. Ot, takie rozliczenia. I w taki sposób znikają pieniądze.
                  A że w kasie pusto to trzeba nieustannie dokładać.

                  Po prostu sądziłam, że to się łatwo da wyjaśnić, że to jakieś nieporozumienie a
                  pani ładnie nam wszystko wyjaśni. Ale pani nie ma zamiaru wyjaśniać a
                  inni...mają dość z nią walki.
                  I ja mam dość.
                  • malila Re: Weźcie mnie jakoś pocieszcie:(( 25.11.05, 09:52
                    Popieram dziewczyny: im bardziej bedzisz uciekać, tym bardziej ona nie da Ci
                    spokoju. Chociażby po to, żeby wszystkim pokazać, że jest nietykalna. Nie masz
                    wyjścia, musisz się bronić.
    • wierzba_b Re: Weźcie mnie jakoś pocieszcie:(( 25.11.05, 11:03
      Cruella, ciężko cokolwiek radzić nie mając dokładniejszych danych na temat tych układów i twojej w nich pozycji. Piszesz, że nie chodzi o pracę, a o jakąś organizację, do której przynależność jest dobrowolna, zaś z tej przynależności wynika konieczność płacenia składek - w wysokości, jak rozumiem, nie stałej, lecz "według potrzeb" (skoro wskutek sprzeniewierzenia/niegospodarności tej baby musisz płacić więcej). Zakładam, że pomimo tych szwindli dalej chcesz/potrzebujesz w tej organizacji być. Czy ta organizacja jest w jakikolwiek sposób sformalizowana, tzn. zarejestrowana gdzieś, jakiś statut ma czy cokolwiek w tym guście? Jeśli tak, to zacznij od dokładnego przeczytania tegoż. Jeśli okaże się, że w statucie nie ma nic, co pozwoliłoby babę jakkolwiek zdyscyplinować, sprawdź, co trzeba od strony formalnej zrobić, żeby ją zdjąć z funkcji. Jeśli w statucie nie ma zdefiniowanej tej funkcji, którą ona faktycznie ma, i sprawuje tę funkcję całkowicie nieformalnie (a zatem nie ma jak jej wykopać), albo statut jest w tym miejscu niejasny, albo nie daje żadnej możliwości kontroli jej poczynań - sprawdź, jaki jest tryb zmiany statutu. Powinno to być walne zgromadzenie członków, które podejmuje decyzję o zmianie statutu. I w tym kierunku zacznij działać, oczywiście nie sama, pisałaś że było kilka osób, które cię poparły - spróbuj wspólnie z nimi.
      Jeśli organizacja jest całkowicie nieformalna, nie ma żadnego statutu, nigdzie się nie rozlicza - sprawdź, jakie są państwowe przepisy w tej kwiestii. Pewna nie jestem, ale wydaje mi się, że każda organizacja, która zbiera jakiekolwiek pieniądze, musi być gdzieś zarejestrowana. Spróbuj zatem przekonac ludzi, że powinniście się zarejestrować i opracować statut, bo inaczej możecie mieć kłopoty z urzędami rozmaitymi, ze skarbówką na czele. A statut, oczywiście, opracować tak, żeby były jasne zasady rozliczania kasy i osoba tą kasą zarządzająca przed kimś odpowiadała (np. przed walnym zgromadzeniem albo zarządem), i żeby było wiadomo, jak się ją wybiera i jak można ją z funkcji odwołać. No i nie wybierać tej pani wink
      Jeśli zaś sytuacja jest pośrednia, tzn. organizacja niby ma jakiś statut, ale nikt na niego nie zwraca uwagi, bo organizacja działa przy jakiejś instytucji typu parafia czy szkoła, i pani ta pełni swoją funkcję (formalną lub nieformalną) z nadania księdza proboszcza czy dyrektorki szkoły, a energicznie działanie członków organizacji w kierunku jej usunięcia mogłoby spowodować uniemożliwienie działania organizacji (ksiądz/dyrektorka obrazi się i organizację rozwiąże albo odmówi współpracy), to się głęboko zastanów, czy na pewno chcesz w tej organizacji działać. Jeśli tak, to trzeba zacząć od rozmowy z księdzem/dyrektorką. Też nie w pojedynkę. I od przemyślenia, co trzeba zrobić, żeby członkowie organizacji odzyskali nad nią kontrolę.
      Pozdrawiam, trzymaj się ciepło smile
      • cruella Re: Weźcie mnie jakoś pocieszcie:(( 25.11.05, 12:38
        Wierzbo_b
        to taka właśnie nieformalna organizacja, duża grupa ludzi realizujących jakieś
        cele. Ta pani jest nieformalnym skarbnikiem, zbiera i wydaje zbierane pieniądze.
        Opis pasuje dokładnie do ostatniego Twoje akapitu. Jeśli zaczniemy robić coś w
        kierunku sformalizowania, papierkologii, diabli wszystko trafią.
        Bez tego jesteśmy w stanie więcej zrobić, choć masz rację, fiskus miałby się do
        czego przyczepić, nawet darowizny muszą być udokumentowane.

        Póki co pani się wczoraj ...troszkę zagmatwała w swoim tłumaczeniu, dzwoniąc do
        kolejnej osoby (akurat trafiła na mądrzejszego od siebie). I powolutku coś
        zaczyna drgać. Oby, bo diabli mnie trafiają, nie tylko mnie.
        Sytuacja jest o tyle niewygodna, że osobie wyżej to wszystko jest na rękę,
        pieniądze są, można je wydawać bezkarnie. Ale powoli ludzie zaczynają się
        buntować, słychać pojedyncze głosy, że trzeba przykręcić dopływ gotówki to i
        problemy znikną. Coś w tym jestsmile

        Życzę miłego dnia. Pójdę chyba spać, z nerwów zasnęłam dopiero nad ranem.
Pełna wersja