cruella
24.11.05, 17:03
Toczę walkę z jedną panią. Już mi sił brakuje, mówię kobiecie, żeby mi dała
święty spokój ale ona jest tak zawzięta, jak żadna istota do tej pory.
Wchodząc w pewne środowisko nie wiedziałam o lokalnych "układach". No i
przyłapałam kobietę na sprzeniewierzaniu pieniędzy, różnych szwindlach, kilka
razy, na różne kwoty. No i ja głupia, ku poklaskowi innych te fakty ujawniłam,
dzięki niej bowiem i ja muszę teraz więcej płacić.
Osoby, które mnie popierały, szybciutko nabrały wody w usta. A teraz ta pani
dzwoni po ludziach, spotyka się z nimi, opowiada takie rzeczy, które ludziom
fajnie do uszu wchodzą, bo ludzie słuszą to co chcą.
Jedna ze znajomych powiedziała mi w zaufaniu: "pamiętaj, żeby nigdy nie
rozmawiać z nią bez świadków". Ile razy obróciło się to przeciwko mnie, pisać
nie muszę.
Chciałabym aby kobieta dała mi święty spokój. Ale nie, mam dziś za sobą dwie
awantury, łykam tabletki uspokajające. Odwróciłam się do niej plecami,
powiedziałam, żeby dała mi święty spokój. Nie niestety, na odchodnym
powiedziała mi, że: "mówię za często i za dużo".
Ta kobieta jest w wieku moich rodziców, z szacunku dla jej wieku staram sie z
nią rozmawiać spokojnie i rzeczowo.
Ale już ledwo żyję, widzimy się bowiem codziennie. Cóż, inni też przez takie
piekiełko przeszli i na wszelki wypadek nie zabierają głosu.
Tu nie pomoże "nie martw się". Nauczkę dostałam, nie odzywaj się bo dostaniesz
po łapach. Niestety, kobieta postanowiła zemścić się i robi wszystko, żebym
zapamiętała, gdzie jest moje miejsce.
Kiedy ja się nauczę rozumu????