1sylwia
05.12.05, 11:35
Wiem, że było już nie raz o spaniu. Ale ja mam większy problem z mężem i
rodzina. Są zwolennikami "romantycznego" wychowywania dziecka- nosić,
rozpieszczać, spać razem w łóżku- no właśnie, tylko mój mąż się wysypia - ja
nie. Obaj moi mężczyźni śpią jak lordzi, ja całą noc na boku, budzę się
zdrętwiała, piersi mnie bolą od smoczkowania dla synka. Dodam, że nie mamy
drugiego łóżka ani miejsca gdzie mogłabym czmychnąć. Odłożenie w nocy do
łóżeczka kończy się wybudzeniem. Chciałabym nauczyć mojego syna zasypiać na
noc w łóżeczku, ale jak tylko o tym wspominam, to otaczają mnie gromy i brak
totalnego wsparcia. "co to za matka". Oczywiście mogę to olać, ale trudno
wprowadzić taka zmianę bez wsparcia. Również ewentualne sukcesy są niweczone,
bo jak mój mąż zostaje z synem, to wraca do bujania w foteliku, z którego syn
zaraz wyrośnie(bo już zasypiałam z synkiem przytulona- oczywiście i to szlak
trafił). W dzień mogę bujać, nosić, ale po nocy czuje jakbym miała atrofię
mięśni. Wiem, że muszę to sama załatwić, ale milo będzie dostać trochę choć
zewnętrznego wsparcia.