jestem wykończona

05.12.05, 11:35
Wiem, że było już nie raz o spaniu. Ale ja mam większy problem z mężem i
rodzina. Są zwolennikami "romantycznego" wychowywania dziecka- nosić,
rozpieszczać, spać razem w łóżku- no właśnie, tylko mój mąż się wysypia - ja
nie. Obaj moi mężczyźni śpią jak lordzi, ja całą noc na boku, budzę się
zdrętwiała, piersi mnie bolą od smoczkowania dla synka. Dodam, że nie mamy
drugiego łóżka ani miejsca gdzie mogłabym czmychnąć. Odłożenie w nocy do
łóżeczka kończy się wybudzeniem. Chciałabym nauczyć mojego syna zasypiać na
noc w łóżeczku, ale jak tylko o tym wspominam, to otaczają mnie gromy i brak
totalnego wsparcia. "co to za matka". Oczywiście mogę to olać, ale trudno
wprowadzić taka zmianę bez wsparcia. Również ewentualne sukcesy są niweczone,
bo jak mój mąż zostaje z synem, to wraca do bujania w foteliku, z którego syn
zaraz wyrośnie(bo już zasypiałam z synkiem przytulona- oczywiście i to szlak
trafił). W dzień mogę bujać, nosić, ale po nocy czuje jakbym miała atrofię
mięśni. Wiem, że muszę to sama załatwić, ale milo będzie dostać trochę choć
zewnętrznego wsparcia.
    • andaba Re: jestem wykończona 05.12.05, 11:40
      Proponuję oddać dziecko babci na parę nocy, jak posłuży z smoczek i poduszkę,
      to może zmieni zdanie. Niedaj sobie wejść na głowę, ani dziecku, ani rodzinie,
      bo sie wykończysz.
    • shamsa Re: jestem wykończona 05.12.05, 11:42
      co za romantyk
      wez go za chabety i potrzasnij, zostaw z dzieckiem na dwa dni itp. od razu
      zweryfikuje swiatopoglad
      • 1sylwia Re: jestem wykończona 05.12.05, 11:47
        na dwa dni zostawiałam, bo chodzę na uczelnię- to dla niego nie problem
        rozpieszcać i bujać ("tak trzeba") - a jak w nocy poszłam na impreze i dziecko
        wstalo godzinę przed czasem - ja wróciłam po godzinie placzu (syn nie mogł
        zasnąć w nocy bez piersi) - to była moja wina, bo za późno wróciłam a dziecko
        tak bardzo tęsknilo...
        • shamsa Re: jestem wykończona 05.12.05, 11:53
          dwa razy po pare godzin to malo
          musi poczuc przymus bujania mimo zmeczenia i niecheci
          badz asertywna i wyrodna, olej ich i wychowuj jak ty chcesz. w koncu jestes
          matka. naucz spania w lozeczku i nie wstawaj jak ci romantycy powiedza ze
          trzeba bujac. a jak cos, to niech sie sami bujaja. twoj stan psychiczny odbija
          sie na dziecku
          • 1sylwia Re: jestem wykończona 05.12.05, 11:54
            Racja, dzięki
            • shamsa Re: jestem wykończona 05.12.05, 11:58
              oj chyba cie nie przekonalam smile
            • shamsa Re: jestem wykończona 05.12.05, 12:01
              w mojej rodzinie to ja decyduje co sie dzieje z moim dzieckiem, maz mnie
              popiera, bo, jak twierdzi, mi ufa.
              babcie przemycaja bujanko i zasypianie na rekach ale jak sie dowiem to
              opierniczam z gory na dol, bo one sobie dogodza raz na miesiac a ja musze
              dziecko klasc spac 4 razy dziennie, 7 dni w tygodniu i w ogole non stop

              to jest dziecko twoje i meza, aponiewaz ty sie nim zajmujesz ciagle to ty
              decydujesz. babcie mialy swoja szane
              • kayah73 Re: jestem wykończona 05.12.05, 22:41
                U mnie nic niczemu nie przeszkadza. Babcia buja do spania na bujaku albo w
                wozku, ja klade do lozka i mloda zasypia i tak i tak. Babcia usypia mloda
                bujajac kilka razy w tygodniu i absolutnie mi to nie utrudnia kladzenia mlodej
                do lozka bez bujania. Do glowy by mi nie przyszlo ochrzaniac moja mame...
    • monika701 Re: jestem wykończona 05.12.05, 12:06
      Brzy braku wsparcia ze strony rodziny nie wiem czy ci sie to uda...Jednak
      najwazniejsze jest w jakim wieku jest dziecko? Ja tez nie lubie wstawac w nocy
      ale niestety dzieci tak juz maja, ze budza sie w nocy i niestety wspolczesny
      swiat jest tak urzadzony, ze mamy nie maja na to sily bo np. pracuja lub maja
      stosy podrecznikow o tym, ze kazde dziecko od urodzenia powinno spac samo i
      przez cala noc najlepiej a w dzien samo sie bawic - cokolwiek to oznacza dla
      dziecka 1 miesiecznego. Tak wiec stres jest duzy a natura dzieci pozostaje taka
      sama i nie chca one zrozumiec przemian naszego swiata. Pamietaj takze, ze dzieci
      karmione pieersia budza sie na ogol czesciej w nocy i nawet jak bedzie spac w
      swoim lozeczku to bedziesz musiala wstawac i biegac do niego.
      W moim przypadku byla symbioza pomiedzy mna a moim synkiem ani on nie lubil spac
      ze mna w lozku (czesto spal mi w dzien na ramieniu ale to z innego powodu) ani
      ja z nim i od poczatku spi w lozeczku ale gdyby bylo inaczej pewnie bym sie
      dostosowala do niego.
      Konsekwencja ale tez i duzo zrozumienia dla potrzeb maluch ai sie uda.
      • shamsa Re: jestem wykończona 05.12.05, 12:10
        sylwia nie skarzy sie na to ze dziecko ja budzi (to chyba oczywiste) tylko
        rodzina terroryzuje noszeniem i bujaniem, spaniem z dzieckiem przez co resztki
        snu ktore moze przespac sa niewygodne
      • aw271 Re: jestem wykończona 05.12.05, 12:23
        Moze ja Cie przekonam.Drugi syn urodzil sie jak pierwszy mial 2 latka. Rok
        spania z mlodszym przy cycu, wstawal co 40 minut, przerwa nocna 4 godzinki.
        Starszy wtedy wstawal TYLKO 3 razy.Spalam przez rok jakies 2,3 godziny na dobe i
        to na raty. Maz niewiele pomagal, no bo dzieci zwiazane z matka zadaly tylko
        mnie. Noszenie mlodszego w ciagu dnia obowiazkowe. Tesciowa darla sie ze trzeba
        sie poswiecac, bo taka rola matki. Tylko gdzie sa te granice poswiecenia!!!
        Final mojej historii bardzo przykry. Pewnej nocki zdretwialy mi nogi i rece.
        Stracilam przytomnosc i nie mogli mnie docucic. Obudzilam sie w szpitalu! Jaka
        bylam szczesliwa. Spalam cale 4 godziny(oczywiscie nieprzytomna, ale co
        tam).Anemia i wyczerpanie organizmu.Po tygodniu byczenia w szpitalu wrocilam na
        lono rodziny.Otworzyly mi sie klapki.Juz pierwszej nocy wywalilam dzieciaki z
        mojego lozka do swoich pokoi, maz nawet nie pisnal.Zaczelam "tresure" i dzisiaj
        mlodszy ma 2 latka i spi cale nocki u siebie. I wiesz co?Uswiadomilam sobie, ze
        owszem dzieci sa najwazniejsze, tylko ze matka tez jest bardzo wazna i nie mozna
        zapominac o swoich potrzebach, jakie by one nie byly.A maz przez tydzien mojego
        pobytu w szpitalu dostal porzadna szkole zycia. I dobrze ,mu tak.
        • shamsa Re: jestem wykończona 05.12.05, 12:28
          niezla historia
        • monika701 Re: jestem wykończona 05.12.05, 13:10
          Dobra historia aczkolwiek dosyc ekstremalnasmile Moje wyrazy wspolczucia.
          Ja jak zawsze pisze w pospiechu i skrotami myslowymi.
          Ja takze uwazam, ze sa granice poswiecenia i nie uwazam, zeby mama musiala sie
          zmuszac do spania z dziecmi i to w przypadku kiedy im to chyba tez srednio
          odpowiada skoro nie moga przespac dluzej...
          Ja tak jak juz napisalam nie sypialam z zadnym z synow bo ani ja ani oni jakos
          tego nie lubilismy. Moj mlodszy synek kiedy spal ze mna to ciagle sie budzil
          wiec nie bylo powodu aby mial spac ze mna bo to niczego nie zmienialo (przez
          moment pomagalo mu zasnac jak sie budzil nad ranem ok.5). Kiedy zaczelam go
          klasc dolozeczka tez sie budzil ale tak jak napisalam ze mna bylo to samo. Czyli
          wlasciwie sie zgadzamy.
        • kayah73 Re: jestem wykończona 05.12.05, 22:43
          No, przykra historia, ale, gwoli scislosci, anemie sie dostaje od braku zelaza
          (zlej diety) a nie od noszenia dzieci...

          Ale jasne, jak cos nie dziala to trzeba zmienic.

    • maretina przekonac meza... 05.12.05, 12:29
      jak? moim zdaniem prosto. niech kilka nocy on spi przy dziecku. jak bedzie
      padniety, to zrozumie o czym mowisz.
      • 1sylwia Re: przekonac meza... 05.12.05, 12:53
        dzięki dziewczyny, jasne ze nie zmienię swojego zachowania od tych postów, ale
        jakoś raźniej, poza tym może mój mż je przeczyta...
        Mój syn ma 5 miesięcy waży 10 kilo . jest też w wieku, w którym łatwo go
        nauczyć nowych umiejetności (np. zasypianie przytulonym a nie przy cycu).Tylko
        jak ja padam, to fajnie by było, gdyby ktoś kontynułowal moje "dzielo" a nie
        wracal do starych nawykwów. (dodatkowe jdzenie u mojego syna to istne
        przejadanie się i marudenie) Ostatnio rozegrała sie u mnie taka scena: wracam z
        uczelni, mąż i teściowa bujają dziecko w podwieszonym foteliku. dziecko
        zasnęło. nagle otworzyło oczy, popatrzyło- i samo potrafi dalej zasnąć (robi
        tak kilka razy zanim pożądnie zasnie.) A moj mąż i teściowa - gdy dziecko
        otwiera oczy (nie marudzi, nie placze, tylko patrzy) - od razu bujają dalej. Ja
        mowię, żeby nie bujali, bo dziecko chociaz tu ładnie samo zasypia po
        wybudzeniu, i że przyzwyczają dziecko i będziemy musieli co 40 minut bujac - na
        co oni zgodnie- ze to będę bujać (oni bujali najmłodsza siostrę, wiecie, te
        wszystkie idealne matki i idealni bracia). Może i nie mam autorytetu, ale nic
        do nich nie dociera, i tak swoje robią, jak nie widzę.
    • mj77 Re: jestem wykończona 05.12.05, 16:34
      ja mam podobnie, jak zostaję sama z mała w domu to staram się ją czegoś nauczyć. Raczej nie śpi w dzień w łóżeczku tylko w leżaczku, więc jak tylko mogę to odkładam ja senną do łóżeczka. Z reguły mała zasypia u mnie (lub u męża) na rękach a potem odkładamy ją do łóżeczka na noc. Przebudza się, kiedy czuje, że się ją odkłada, trochę czasem się bawimy w te podnoszenie i odkładanie, ale w nocy śpi w swoim łóżeczku. I niech ktokolwiek mówi co chce, ja będę dalej robić po swojemu.
      W dzień tatuś ją buja i mała potrafi przespać u niego na rękach nawet dwie godziny. Kiedy u mnie zaśnie to i tak ją odkładam na leżaczek albo na kanapę. No bo kiedy śpi to po co ją bujać, przyzwyczai się i będzie klops.
      Ja robiłabym po swojemu i wręcz kzała się nikomu nie wtrącać albo zagonić do pomocy, o ile się da oczywiście. To jest Wasze dziecko, a Ty jesteś matką i uważam, że matki zdanie jest najważniejsze. Wszak spędza z malcem najwięcej czasu
    • mamaaga78 Re: jestem wykończona 05.12.05, 22:35
      łatwo być dobrym tatusiem czy kochaną babcią ale kosztem innych, w tym wypadku
      Twoim, nie daj sobie wejść na głowę, pamiętaj że dla maluszka równierz ważna
      jesy SZCZĘŚLIWA i usmiechnięta mamusia, a ciężko być taką po kilku czy
      kilkunastu koszmarnych nocach. pewnie nie bedzie ci łatwo zmienić "rodzinne"
      nawyki ale życzę powodzenia. NAPEWNO SIĘ UDA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      pozdrawiam
      płacząca dziś przez cały dzień agata smile
      • 1sylwia Re: jestem wykończona 06.12.05, 17:32
        dzięki dziewczyny za slowa otuchy. W sobotę chcę zacząć usypiać synka w
        łóżeczku na noc- samodzielnie. Napiszę, jakie będą efekty, jeśli wytrwam w
        postanowieniu...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja