Rodzicielskie prawo odmowy

15.12.05, 13:55
Na kanwie wątku o różach i cekinach.wink
Czego byście absolutnie i pod żadnym pozorem nie kupiły dzieciom?
Niekoniecznie przedszkolakom, również trochę starszym. Pomińmy kwestie
finansowe i zabawki bardzo niebezpieczne.
Napiszę jeszcze raz:
Nie kupiłabym dziecku/nastolatkowi zestawu ubrania w stylu "paramilitarni
młodzi faszyści", żadnej koszulki z napisem typu "White power", czy płyty z
taką muzyką. Jest to pogląd z gatunku "po moim trupie" i zero akceptacji.
Taki wybór oznaczałby MOJĄ porażkę wychowawczą.
    • 18_lipcowa Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:03
      Nie mam dzieci więc z tej strony nie powiem.
      Ale jakieś 10 lat temu jak miałam w głowie różne dziwne pomysły co do ubioru
      spotkałam się odmowa i krytyką mamy nt stroju. Nie było to nic w stylu white
      power czy liście marihuany na bluzie ale dziś się wcale się nie dziwię tej
      odmowie.
    • makoba Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:04
      Nie kupilabym dziecku śmierdzieli.
      • wesolek11 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:07
        Na pewno żadnych spodni z krokiem po kolana synowi, a córce żadnych kolczyków w
        nosie, pępku, itp.
        • 18_lipcowa Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:09
          Pamietam te osoby ktorym rodzice zabraniali kolczykow w dziwnych miejscach.
          Przed wejsciem do domu sie taki kolczyk po prostu sciagalo i mamusia i tatus
          sie nie pokapowali przez kilka lat.
      • nchyb Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:07
        moje się rok temu o śmierdziela upraszało, nie dostało, po dwóch tygodniach
        zapomniało...
        • cruella Jakie śmierdzele?? 15.12.05, 14:18
          Od razu widać, że jakaś nietypowa jestemsmile

          Czego bym nie kupiła? Spodni z krokiem na wysokości kolan, bluz/koszulek a
          wyzywającymi hasłami.
          Reszta może być.
          • wesolek11 Re: Jakie śmierdzele?? 15.12.05, 14:23
            To takie śmierdzące jakby laleczki. Mają różne powiedzmy zapachy, lepiej nie
            wymieniać jakie... Zabaweczki robią furorę w USA...
    • mkosacka Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:14
      No ostra jesteś
      Tak naprawde zaczełam się nad tym zastanawiać jak ostatnio byłam z moja młodą w
      Smyku (córam ma 2 lata) i jak ona zobaczyła błyuszcząca Barbie przebraną za
      Kopciuszka. Młoda wpadła w zachwyt a ja pomyslałam "po moim trupie" nigdy
      takiej lalki nie kupie. Wyszłam ze sklepu i zaczęłam się zastanawiać czy
      sluszna była moja reakcja. I tak na prawde nie wiem bo zaraz sobie
      przypomniałam jak sama chciałam cos mieć ( inni mieli) a moja mama powiedziała
      że tego nie dostanę. I w zasadzie nie wiem czy kupie czy nie to sie okaże (ale
      chyba zmięknę)
      Pozdrawiam magda
    • izabela_741 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:34
      Czego byście absolutnie i pod żadnym pozorem nie kupiły dzieciom?
      > Niekoniecznie przedszkolakom, również trochę starszym. Pomińmy kwestie
      > finansowe i zabawki bardzo niebezpieczne.

      Nie wiem. Uwazam, ze nawet najkoszmariejsza zabawke mozna odradzic a jak ma to
      byc marzenie zycia to moze lepiej kupic i niech sie samo przekona, ze to szajs.
      Na pewno zabawki totalnie nie dostosowanej do wieku. No i rzeczy b.
      niebezpiecznych typu narkotyki. Co do innych badziewi to jestem otwarta na
      negocjacje.
      • mufka51 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 22:10
        Pistoletu na wstrętne malutkie kulki...
    • kalina_p sztucznych niemowlaków, sztucznych psów...nigdy 15.12.05, 14:39
      przerazaja mnie te raklamy na mini-mini "jak zywy bobas - siusia i placze". Ale
      mozna nim walnąc o ściane i główka nie pękniesad Byle potem na prawdziwym zywym
      nie próbowac...
      Nie lubie zabawk zbyt podobnych do prawdziwych psów, dzieci, kotów...pluszak
      jest pluszakiem, w kształcie misia czy kotla, ale stzuczny, szczekajacy,
      piszczacy i siusiajacy piesek juz pewna granice przekracza. Takich zabawek
      nigdy. zreszta mala ma 2 zywe psy i 2 zywe koty w domu, wiec penwie nie bedzie
      czuła potrzeby wychodzenia na spacer ze sztucznym psem.

      To chyba jedyne, czego odmowię.
      Jestem przygotowana na to, że moja córka prawdopodobnie bedzie przechodzic etap
      różu i Barbie. Chociaz ja tak nie mialam, może nas to ominie? Niech sie ubiera,
      w co chce, niech maluje sciany u siebie w pokoju, jak chce.
      A co do reszty - zobaczymy, na razie mala ma 1,5 roku.
    • clio_1 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:41
      A ja sobie wymysliłam, że jak już będę miała dzieci, to będę kupować im swietne
      drewniane zabawki, miekkie lalki, klocki itp. Ciekawa tylko jestem jak długo
      wytrwam w tym postanowieniu, jezeli syn/corka zacznie marudzic "mama, kup mi
      to", widząc barbie czy inne paskudztwo smile
    • pannajoanna Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:41
      Kupilabym wszystko. I smierdziela - ostatecznie smierdzialby nie w moim pokoju,
      i spodnie z krokiem - pod warunkiem, ze nie musialabym ich nosic.
      A co tam smile
      • mama_kotula Re: Rodzicielskie prawo odmowy 17.12.05, 23:02
        pannajoanna napisała:

        > Kupilabym wszystko. I smierdziela - ostatecznie smierdzialby nie w moim pokoju,

        Ha, to chyba nie znasz zasięgu tego paskudztwa smile))
    • mamamonika Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:42
      Ociekającej krwią gry komputerowej
      Ciuchów a'la lolitka dla pięciolatki z durnymi napisami (widziałam coś takiego
      w towarzystwie motylków i delfinków - "Super bitch" - nie wiem, czy to
      była "angielszczyzna" tajwańskiego producenta, czy celowe działanie)
      Rzeczy zachęcających do przemocy, kultu siły
      Totalnych idiotyzmów - Barbie i jej kiczowatych domków u nas nie będzie, niech
      koleżanki zazdroszczą małej innych rzeczy wink
      • grzalka a czemu nie spodni z krokiem 15.12.05, 14:47
        na wysokości kolan?
        • mamamonika Re: a czemu nie spodni z krokiem 15.12.05, 14:49
          Podejrzewam, że mój syn i tak by ich nie chciał - lubi wygodne ciuchy. Pewnie
          zanim dorośnie, tak szyte spodnie cichutko sobie zaginą w pomroce dziejów...
      • izabela_741 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:59
        No faktycznie o krwawych rzeziach na kompie nie pomyslalam i o pedofilskich
        ubrankach... tego bym dziecku nawet brzeczacemu non stop nie kupila...
    • twinmama76 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 14:46
      Synkowi nie kupię zabawek militarnych, ani ubrań moro (ostatio widziałam
      śpioszki i kaftanik moro brrr), ale jak będzie strzelał z patyka, to niech
      strzela.
      Córci nie kupię Barbiów, ale tutaj dopuszczam możliwość otrzymania w prezencie
      od dziadków np.
      Nie zamierzam tez trzymac w domu żadnego interaktynwego zwierzaka uncertain
      W późniejszym czasie na pewno nie zgodze sie na noszenie ubrań/słuchanie płyt/
      manifestujących nietolerancję, nienawiść czy treści niezgodne z literą prawa.
      KOlczyki w dziwnych miejscach, kolory na włosach czy image kloszarda lub
      plastikowej lali przyjme z pokorą.
    • edorka1 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 15:09
      Wielu rzeczy nie kupię.
      Gier kapiących od kwi gdzie trup sieje się gęsto i 5 życie gratis.
      Interaktywnych sikająco-szczekających zabawek.
      Karabinu co jak prawdziwy i jak strzela to padasz z wrażenia. Sa takie!
      Śmierdzieli pewnie tez nie, juz sama relama powala.
      A i nie kupiłabym za nic wózka dla lalki za ponad 200 zeta w kolorze różowym w żadnej z 3 wersji. Ani kopciuszka w karecie z dyni i takich tam idiotyzmów na których ktoś zarabia krocie a które odberają dzieciom wyobraźnię.
      A najdziwniejsza rzecz jaką mamy to wielki aparat do robienia baniek z wiatrakiem jak koło rowerowe na dwie baterie...Jazda jest niesamowita, jeden z wnuczków jak puszczał tym bańki u babci (stadami wielkimi lecą)załatwił cały sufit i meble preparatem do baniek załączonym do kompletu. Remont był konieczny. Zabawka jest amerykańska, przywieżli ją kuzyni zza oceanu smile.
      • sofi84 czemu nie chcecie interaktywnych zabawek? 15.12.05, 15:30
        czym sie kierujecie nie chcac ich kupowac? czego nie widze? smile
        • kalina_p Re: czemu nie chcecie interaktywnych zabawek? 15.12.05, 15:35
          napisalam w moim poscie.
          A poza ty,m to tak, jak z grami - wszędzie głośno o tym, że niebezpieczne dla
          psychiki malego dziecka, bo ma sie tam 5 żyć. I były wypadki, że dzieciaki
          zachowywały się w zyciu realnym tak, jak w grach - kiedys jakies grzdyle
          podpalily kolege z tgo, co pamietam.
          tak samo z takimi zabawkami - rzuci pieskiem o ziemie, nic sie nie stanie,
          nadpnie czy wbije szpilkę, tez nic sie nie stani, najwyzej piesek przestanie
          działac...brrr...
          Poza tym nie lubie takich imitacji natury. sztucznych kwiatków tez nie lubie.
          Moje dziecko ma żywe pieski i tak zostanie.
          • twinmama76 Re: czemu nie chcecie interaktywnych zabawek? 15.12.05, 17:05
            Podpisuje sie pod tym, co napisała Kalina, a od siebie dodam, że IMO te zabawki
            są szkaradne po prostu uncertain
    • spacey1 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 15:32
      A moja niespełna 4-letnia córeczka od paru już tygodni męczy mnie o "śminkę"...
      I co ja mam zrobić?...
      • mamamonika Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 15:33
        Moja bardzo lubi błyszczyk, oczywiscie z witaminkami wink. Przyjemne z
        pożytecznym. Są takie pachnące, truskawkowe i bezbarwne wink
      • nina_7 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 15:42
        Kup jej szminkęsmileJa się własnie przed takimi kosmetykami zarzekałam-do chwili
        gdy moja 4-letnia córka pomalowała sobie powieki fioletowym mazakiem...z pokora
        pobiegłam do sklepu po zestaw mała miss-po nim przynajmniej nie wygladała jak
        królik przez 2 tygodnie!
        • spacey1 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 17:16
          No chyba tak zrobię. Bezbarwne to na pewno, i błyszczące i pachnące smile
          dzięki
    • lolinka2 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 18:33
      oprócz tego co napisała triss, nie kupiłabym i nie kupię świątecznych gadżetów:
      typu mikołaj czy jajko z czekolady, baranek cukrowy, bombki, łańcuchy choinkowe
      takie tam... (ideologia).
      zabawek militarnych
      witch i niczego co się z tym wiąże
      batmanów, spidermanów i innych pseudomężczyzn tego typu...

      chyba tyle.
    • nunia01 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 19:18
      To bardzo ciekawe co piszecie.
      Ja jeszcze dzieci nie mam, ale kupuję prezenty dzieciakom w różnym wieku i
      chciałabym wiedzieć, nie tylko czego byście nie kupiły, ale też dlaczego nie.
      W niektórych postach są uzasadnienia - np. ideologia, ale niektóre kwestie mnie
      zastanawiają - np. spodnie moro. Faktycznie niemowlęce kompleciki w ten deseń są
      koszmarne, ale np. bojówki dla celów czysto utylitarnych - dla nastolatka na
      wyjazd w góry - czemu nie? Pewnie bym nie kupiła gdyby dziecię chciało tym coś
      manifestować, z czym bym się nie zgadzała. Ale gdyby te bojówki były po prostu
      dobre i akurat miały taki wzorek - to kupiłabym i sobiesmile
      Tak, że proszę piszcie uzasadnienia - chciałabym sie dowiedzieć jakie są Wasze
      motywy, bo nie mam zbyt dużych doświadczeń osobistych i być może kupując
      prezenty znajomym dzieciom popełniam jakieś błędy.
      Ja bym chyba dziecku nie kupiła zabawek militarnych w stylu karabin, ale już np.
      żołnieżyki czy gra strategiczna nie budzą mojego sprzeciwu; nie kupiłabym
      okrutnej gry komputerowej; i na pewno nie kupiłabym zabawki co do której byłabym
      przekonana, że cena jest przesadnie wysoka i nie odpowiada jakości - nawet gdyby
      mnie było stać. Ciekawe jak życie zweryfikuje te moje poglądy.
      • twinmama76 a'propos moro 16.12.05, 08:58
        Nie miałam na myśli bojówek dla nastolatków.
        Szczególnie w tzw. bazarowej modzie dla dzieci panuje od jakiegoś czasu moro. W
        ten desenik są koszulki, spodnie i bluzy dresowe lub z polaru np., letnie
        czapeczki, skarpetki itd. itp.
        Po prostu wszystko jest moro i jak widze tak "wystrojonego" 5-latka, to mnie
        trzepie uncertain
        P.S.
        a dla nastolatków na wędrówki najlepsze sa IMO oryginalne spodnie z magazynów
        Bundeswehry smile
    • aluc Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 21:21
      w zasadzie absolutny opór mam tylko wobec strzelaczy (pistoletów, karabinów,
      granatów etc) nawiedzona jednak przez gosię nie reaguję sprzeciwem na budowanie
      sobie strzelaczy z patyków i klocków, jestem jedynie upierdliwa w wygłaszaniu
      mów umoralniających i pacyfistycznych

      nie bolą mnie paramilitarne ciuchy, starszy w panterkę ma parę rzeczy łącznie z
      kapciami do przedszkola, nawet młodszy roczniak ma body w panterkę, babcia
      przysłała smile

      mam alergię na ubrania z aplikacjami typu wesołe misie i tego staram się
      unikać, na szczęście starszy woli mieć dżinsy takie jak tata, a nie z Myszką
      Miki na tyłku

      wyperswadowywuję (jak dotąd skutecznie) zabawki wątpliwe pod względem
      estetycznym, byle jakie, niesprawiające wrażenie solidnych etc.

      o nastolatkach to sobie mogę jedynie gdybać, jako nastolatka dysponowałam
      własną (osobiście zarobioną) kasą i rodzice mogli mi nagwizdać w kwestii
      zakupów (nie nagwizdywali, albowiem byłam bardzo grzeczną dziewczynką i
      kupowałam sobie za to włoskie sandałki i niemieckie kostiumy pływackie),
      zakładając, że chłopaki w wieku lat nastu będą mieli jakiś tam własny budżet,
      intensyfikuję wysiłki wychowawcze na tu i teraz, żeby zaskoczenie za paręnaście
      lat możliwie zminimalizować smile))

      ooo jeszcze mi się przypomniało smile nie zaprowadziłabym do kometyczki na
      przekłucie uszu ani do salonu tatuażu

      oraz nie kupiłabym motoru, już prędzej samochód (z gatunku zabawek
      niebezpiecznych)
      • mruwa9 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 21:31
        moj siedmiolatek dostanie pod choinke ode mnie rekawiczki moro, czapke moro i
        majtki moro... chce byc zolnierz, to czemu nie? Tylko skarpetek moro nie
        potrafie znalezc... wink Ale na pewno nie kupie corkom ubranek w
        stylu "lolitka", czyli biodrowek,niemal przezroczystych bluzek odkrywajacych
        pepek itp. rzeczy prowokujacych pedofilow. Trzesie mnie, gdy widze taka odziez
        przeznaczona dla przedszkolakow.
    • ursgmo Re: Rodzicielskie prawo odmowy 15.12.05, 22:10
      Nie kupię biustonosza ośmiolatce !!!
      Ostatnio moja córka mnie męczy żeby jej kupić ,bo kilka dziewczynek z jej klasy
      zaczęło nosić . Oczy mi wyszły na wierzch. Jak można kupić dziecku w II klasie
      szkoły podstawowej coś takiego , i po co ? Moda oczywiście przyszła od jednej
      dziewczynki - reszta mam uległa i nabyła.
      Bronię się przed : komórką
      Nie kupię ( póki co) : wyzywających półprzeźroczystych ubrań
      Złamałam się i kupiłam jej ogromniastą walizę z wszelakimi przyborami do
      makijażu uncertain
      Będę bardzo zła jeśli moje dziecko w przyszłości przybierze postać wampirzycy -
      topielicy , całej w czerni , kolczykach i makijażu rodem z krypty i tfu tfu
      glanach sad . Nie zasponsoruje też tatuażu .
      • beata985 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 16.12.05, 09:52
        to ja sie przyznaję bez bicia
        synkowi miałam nie kupować pistoletów a już broń boże na kuli-tu słowa
        dotrzymałam ale znalazł sie dobry wujek,babia,dziadek-synek dostał upragnioną
        zabawkę.postrzelał troche,kulki walały sie po ziemi i to było najgorsze chyba.
        nie kupowałam gier wojennych czy innych tego typu-dzisiaj syn nie przepada za
        tymi rzeczami,za to woli z mamusią przejść gre typu-escape room
        teraz córa,o tu nagrzeszyłam:
        barbi niby paskudztwo-bawi się ale nie wpada w jakiś tam zachwyt,zauważyłam
        nawet,że częściej bawi się pluszakami.
        Malowidła-a cóż mi tam ,że sie w domu pomaże trochę,wie za to,że z domu tak nie
        wyjdzie i już.przyjechała kiedyś od babci z różowiastymi pazurami,które przed
        samym wyjściem do przedszkola mi pokazała,wpadła w panikę no bo jak tu do
        przedszkola pójść i "mama masz zmywacz??"
        lalka interaktrywna-wczoraj kupiłam w ramach prezentu no i tu mnie naszło-
        pojechałam do bratowej wypróbować(czyt.pobawic sięwink,zabawka no nie powiem
        słodka.ale...jak zabawa się znudzi baterie można wyjąć,właśnie obudziła sie jej
        córeczka a bratówka na fryzjerkę czekała więc pokrzyżowała jej plany-a ja na to
        M..wyjmij baterie...:-0.
        hmmm.....

        więc z naszymi postanowieniami różnie bywa a te zabawki,które mają mieć zły
        wpływ niekoniecznie taki mają i wcale nie muszą być ulubionymi
      • little_cultist no muszę się dopisać, koniecznie :) 18.12.05, 23:21
        (Zresztą kiedyś tu na forum regularnie bywałam pod innym nickiem, do którego -
        po aktualizacji - zgubiłam hasło, he he.)

        Sama jestem wampirzycą-topielicą smile)))))))))))))))))

        Cała w czerni (no, w bieli, z elementami czerwieni, fioletu etc.) i w srebrze,
        makijaż dostosowany do sprawowanej fukcji, pory dnia i podeszłego wieku
        oczywiście. Glany - obowiązkowo (chyba, że akurat szpilki lub lakierowane
        buciki).

        Mam córeczkę i od zawsze ubieram ją w żywe, nasycone barwy - czerwień, zieleń,
        niebieski, szmaragdowy, żółty. Nigdy przenigdy nie w czerń, szarości czy takie
        tam. Obecnie więcej kolorów pastelowych, a nawet spora dawka różu - taki
        asortyment w tych rozmiarach.

        Widywałam dziatki mrocznych rodziców wystylizowane na mroczno smile)))) a moja
        młoda zawsze taka barwna i jasna jak motylek smile. Fajnie czasami wyglądałyśmy
        razem - tytułem kontrastu.

        Jakby była taka trochę mroczna za dziesięć lat smile byłoby miło. Ale chyba
        wolałabym aby nie stała się kopią mamuśki, tylko żyła własnym życiem. Ale może
        niekoniecznie ma słuchac rapu smile)))) i bujać się po murkach z ziomami w
        kapturach smile To ja już proszę o jazz wink

        Na razie moja muzyka jej się ka-te-go-ry-cznie nie podoba smile)))) i woli róż od
        czerni. za to dzieli moją i mojego faceta pasję hobbystyczną smile i owszem,
        chcielibyśmy aby to razem z nami kontynuowała.

        -------------------

        Kosmetyki (dla prawie-siedmiolatki) owszem, tylko błyszczyki ochronno-zdobiące,
        trudno - służą zwracaniu uwagi na higienę jamy ustnej ("szminka tylko gdy
        idealnie wyszorowane zęby").

        Z rzeczy militarnych ma szable, miecze, tarcze, morgenstern - oba rodzice robią
        re-enactment smile ale niekoniecznie pistolet czy jakies plastikowe uzi. I nic na
        pneumatycznego kulki. Tyle, że o takie cosie nie prosi więc temat teoretyczny.

        Gry komputerowe - tak, to zawsze trzeba patrzeć na rating gry i nie kupować
        gier dla dorosłych dziecku. Tego się zamierzam trzymać.

        Ubranka - dostosowane do wieku, i nie prowokacyjno-wyzywające, owszem.

        Wbrew temu że jestem dość mrrroczna smile)))))))))) nie zapłacę za piercing ani
        nawet kolczyki w uszach, tudzież tatuaż - nic co nieodwracalnie zmienia wygląd
        i ingeruję w naturę.

        Nie zamierzam tez płacić za operacje plastyczne. To by była moja porażka
        wychowawcza. Chciałabym i staram sie o to, aby dziecko czuło się pewnie i
        dobrze we własnej skórze. Przycinaniu uszu przed Komunią mówię stanowcze 'nie'.

        Barbie - nie kupujemy, bo nie ma zapotrzebowania. Kupujemy kucyczki.

        Kotka interaktywnego ma - został kupiony jako tzw. solidny prezent za składkowe
        pieniądze od babć. Interaktywny to on jest raczej z nazwy. Owszem fajny aby
        pokazać koleżankom, ale szybko się znudził. Nie widzieliśmu natomiast problemu
        w samym istnieniu kotka. Młoda doskonale zdawała sobie sprawę z różnicy między
        takim pluszakiem z silniczkiem i sensorami a żywym zwierzaczkiem, żywe uwielbia
        (na odległość - alergie), tradycyjne pluszaczki przytula i w zabawie obsadza w
        rolach, a tego ot tak ma w kolekcji.

        Zawsze negocjujemy zakupy. Ona wyraża chęci - potem to się obgaduje. Poza tym,
        tłumaczymy zasady marketingu, działanie reklamy, takie tam smile i to już
        procentuje, na byle reklamy daje się młoda łapać ale już na króciutko, szybko
        potrafi ochłonąć.

    • joaz Re: Rodzicielskie prawo odmowy 16.12.05, 14:41
      Miałam kilka zasad , ale zycie niektóe z nich zweryfikowałao.
      Nie kupię nigdy śmierdzieli ( inna rzecz , że moje dzieci o nie nie proszą).
      Nie kupiłam nigdy lalek typu barbie (ale kupiły babcie, ciocie itp). Okaząło
      się ,że jednak nie szkodzą zdwoi psychicznemu dziewczynek smile Lalka jak lalka. I
      tak najfajniejsze sa papierowe laleczki, rysowane, kolorowane przez Zoskę i
      wycinane.
      Co do militariów - to mamy wiele takich rzeczy, po mąz i troche ja jesteśmy
      pasjonataki techniki wojskowej tj. pojazdów. Dziewczyny od urodzenia jeżża
      różnymi pojazdami wojskowymi.

      Co do motocykli - też nie będę mogła powiedzieć nie. Sama mam prawo jazdy na
      motocykl, mieszkamy na ul. Motocykowej, jeździmy z dziewczynami. Na razie
      podzielają nasze zainteresowania. Zobaczymy jak dalej.

      joanna
      • peggy1 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 16.12.05, 16:21
        Hmmmmm a jak sie tak zastanawiam....

        Przez kilka dobrych lat bylam taka : "postać wampirzycy -
        topielicy , całej w czerni , kolczykach i makijażu rodem z krypty i tfu tfu
        glanach sad " .
        Glany nosze do dzis o kazdej porze roku. Bardzo wygodne musze przyznac. Lepsze
        byly od kozakow na szpilkach jak sie trzeba bylo z wozkiem przebijac przez
        sniegi tongue_out . Kolczyka w jezyku nikt szczegolnie nie zauwazal bo nikt mi do buzi
        nie zagladal. Z nosa latwo wyjac a do kolczyka w brodzie w koncu wszystkich
        przekonalam. Jest milion sposobow zeby rodzicow oszukac wiec ciezko wielu rzeczy
        nastolatkom zabronic smile)) Dzis po kolczykach sladu nie ma smile) Po co walczyc bylo
        jak takie upodobania mijaja ???? Wiem ze to sie wielu rodzicom nie podoba, ale
        moze czasem w jakis kwestiach warto ustapic ??? W koncu dziecko to zupelnie inna
        osoba niz mama. Wiem ze wiele rzeczy razi w oczy. Ja np kiedys sobie obiecalam
        ze moje dziecko NIGDY nie bedzie tzw. drechem. Nie wiem jak to bedzie w
        przyszlosci ale mysle ze chyba bym przezyla. Grunt zeby chuliganem nie byl, czy
        jakims kibolem (brrr - przemocy i chamstwa bym nie przezyla - ubranie TAK).

        Przezylabym kazde fanaberie dot. ubierania poza wczesniej juz wspomnianymi
        krotkimi, przezroczystymi bluzeczkami.
        Z zabawek nie kupilabym tylko tych zupelnie badziewnych i pistoletu na kulki
        (wszystko mi jedno - ja uwazam ze mozna tym sobie zrobic krzywde - albo komus).

        Ja nie bylam tzw. grzeczzna dziweczynka. Dlatego chyba duzo jestem w stanie
        zaakaceptowac. Mysle ze mimo image "wampirzycy - topielicy" nie wyrosla ze mnie
        zla osoba. Nadal z mezem chodze na imprezy i koncerty "rodem z krypty". Jakos
        zyjemy. Wykolejencami nie jestesmy big_grin
    • edka05 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 16.12.05, 17:25
      Ja jestem za spełnianiem dziecięcych marzeń - w ramach możliwości oczywiście. A
      o sukcesach i porażkach wychowawczych można mówić gdy dziecko się usamodzielni.
      • andaba Re: Rodzicielskie prawo odmowy 16.12.05, 20:26
        Kurcze, a co jest złego w spodniach moro? Mój średni syn ma takich trzy pary,
        bo uwielbia, a ja uwielbiam, bo niewiele na nich widać smile
    • ryska123 Re:motoru - NIGDY !!!! 16.12.05, 23:09
    • aga863 Re: Rodzicielskie prawo odmowy 17.12.05, 22:41
      Hi hi pamietam jak moj tata bronil sie przed kupnem motoru dla mnie ,po
      dlugich mekach zalozylismy sie o moje oceny w szkole ,mialam skonczyc rok na
      samych piatkach .Tyle co wtedy nigdy w zyciu sie nie uczylam i to bylo pierwsze
      swiadectwo z ktorego moj tata sie nie ucieszyl.Honorowo dotrzymal slowa ,choc
      probowal mnie kusic wakacjami gdzie tylko chce w Europie ,no i dostalam swoj
      upragniony motor.Uwazam ze w miare mozliwosci trzeba spelniac mazenia swoich
      dzieci oczywiscie w granicach rozsadku .Moja dziesieciolatka od roku prosi o
      komorke i mysle ze dopiero za rok na gwiazdke dostanie
    • lawia Re: Rodzicielskie prawo odmowy 19.12.05, 09:00
      Ja też tak kiedyś myślałam, że nie kupię mojej córce nic w stylu barbie itp ale
      w miarę upływu czasu wszystko się zmienia i niestety mamusine serca mięknąsmile))
      Był czas że ubierała się w zarąbisty róż ale już z tego wyrosła więc jak widać
      nie było to szkodliwe a przynajmniej córcia była szczęśliwa.
      Kupiłam jej również interaktywne zwierzaczki i lalki. Narazie nie widzę skutków
      ubocznych. Mamy kota i jak dotąd nie zrobiła mu krzywdy poprzez to że ma taką
      zabawkę.
      Jak urodziłam drugą córcię to ja opiekowałam się małą a starsza córcia robiła
      wszystko to co ja ale na swoim interaktywnym bobasie. Czyli również nie widzę
      skutków ubocznych tej zabawki.
      Ma również całe zastępy lalek Barbie itp.
      Jedyne czego nie kupię moim córkom, to zabawek niebezpiecznych i gier gęsto
      płynących krwią.
      A reszta czemu nie.
      • lawia jeszcze jedno 19.12.05, 09:02
        Córka ostatnio zażyczyła sobie płyty Dody i Mandaryny i mimo, że ja takiej
        muzyki nie słucham to też jej kupiłamsmile
        Pozdrawiam
Pełna wersja