alisja75
20.12.05, 23:41
Cześć.Musze się Wam wyżalić.11 miesięcy temu urodziłam córkę i to z mojej
strony była kontrolowana sprawa i bardzo chciana natomiast mój mąż wciąż
myśli że to wpadka.Teraz mamy ją a On ma jeszcze córkę z I małżeństwa, która
mieszka ze swoją mamą w innym mieście.I na tym mój mąż chce zakończyć.Jeszcze
będąc w ciąży słyszałam od niego że potem powinnam brac tabletki ( jestem
przeciwniczką antykoncepcji pigułkowej ze względów zdrowotnych ). Pierwszą
ciążę kilka late temu poroniłam , potem miałam wypadek na nartach, operację i
rehabilitację i to o kilka lat opóźniło moje macierzyństwo. teraz wiem że mam
ogromna wewnetrzną potrzebę zostania matką po raz drugi.jest we mnie chęć
dania życia kolejnemu istnieniu, jestem na to gotowa ale. No własnie mój mąż
już nie chce miec więcej dzieci.Ja jestem jedynaczką i żle mi z tym.On ma
siostrę. Twierdzi że nasza córka też ma przecież siostrę ale to nie to samo
bo ja też mam przyrodniego brata z którym ja akurat nie mam kontaktu.Tak
bardzo mi smutno i przykro. Nie biorę pigułek i wiem że mogłabym znowu
zrobić "wpadkę" ale czy to dobre wyjście? On nie chce bo uwaza że każdemu
dziecku się dużo nalezy, trzeba wykształcić, np za granicą jesli będzie
chciało i generalnie mierzy świat pieniędzmi a ja chyba uczuciami.Może
chciałby trochę pożyć bo ciągle czegoś się dorabia i bardzo cięzko
pracuje.Ale nie cierpimy biedy. mamy 2 samochody, za rok wprowadzimy się mam
nadzieję do nowego mieszkania, On dobrze zarabia. Ma duże zobowiązania,
wyszedła z porzedniego związku z długami do spłaty i trochę to trwało zanim
wyszedł na prostą. A;e z drugiej strony czy żyjemy na tym świecvie tylko dla
siebie? Czy za 40 lat nie będziemy szczęsliwi mając 2,3 dzieci, ich rodziny,
wnuki itd? Przeciez teraz wszystko mamy:wózek, ubranka, ja jestem wprawiona
bo ciągle w pieluchach.Czy jest któras z was której mąż nie chce już dzieci?
Ja wiem On ma już dwójkę ale nie ja?!Ja b. długo czekałam na swoją córeczkę
bo męzowi się nie spieszyło aż w końu wzięłam sprawy w swoje ręcę i gdyby nie
to pewnie dalej bym czekała.On już miał zaspokojony swój ojcowski instynkt z
pierwszym dzieckiem.a ja?Nie potrafił tego zrozumiec że jest coś takiego jak
instynkt. Gdyby nie to poronienie a potem ten wypadek może teraz miałabym już
dwójkę dzieciaczków.Proszę o Wasze refleksje.Jak przekonac męża?Czy w ogóle
mówić o tym czy po prostu wpaść?