Kłótnia z mężem a jutro Wigilia

23.12.05, 20:04
Jutro Wigilia, a ja co? Pokłóciłam się z mężem. Odechciało mi się całych tych Świąt i gdyby nie synek to pewnie nawet nie byłoby choinki.
A o co poszło? O przygotowania do Wigilii... Rano mieliśmy pojechać na ostatnie zakupy. I tak właśnie sobie siedzieliśmy, planowalismy, tzn. ja planowałam, że najpierw szybko sklep, potem ja w domu do garów coś tam jeszcze upichcić, a mój mąż chciałam żeby odkurzył mieszkanie i posprzątał w łazience. A on na to, że nie będzie sprzątał, bo jego ojciec nigdy nie sprzątał. Przemięłam w ustach jakieś przeklęstwo, ale nie skomentowałam tego. W zamian za to, powiedziałam mu, żeby w takim razie pojechał sam na zakupy a ja zajmę się domem. A on na to, że nie, bo mieliśmy przeciez jechać razem. Efekt naszej kłótni był taki, że owszem pojechał na zakupy, ale kupił tylko rzeczy dla siebie (tj. nic na Świeta).

No i nie odzywamy się do siebie. Jeszcze mu tylko powiedziałam, że jak nie podoba mu się Wigilia i przygotowania do niej u nas w domu, to może na gotowe pojechać do swoich rodziców.

    • 18_lipcowa Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 20:09
      Nieeeeeeeeeee pliss
      powiedz że to prowokacja...
      • izabela1976 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 20:15
        Może Cię załamię, ale nie. Niestety.

        18_lipcowa napisała:

        > Nieeeeeeeeeee pliss
        > powiedz że to prowokacja...
        >
        >
        • 18_lipcowa Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 20:16
          No to po co Ty wyszłaś za typa?
    • halszkabronstein Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 20:16
      Gdyby to był mój mąż - to podobnie jak inni mężowi na forum musiałby sobie
      pojechać do mamusi bo ja bym sama ani nie posprzatała ani nie ugotowała ani nie
      pojechała na złość na zakupy !!! Rozumiem , ze ktoś może nie móc posprzatac bo
      caly dzien pracuje i nie ma od dawna wolnego czy cos - wiadomo , ale gdy oboje
      mamy czas to jest niedopuszczalne. Tacy są Ci 'prawdziwi gentelmeni' , przy
      ludziach otworza Ci dzwi bys sie nie meczyła ( bo to faktycznie wielki
      wysiłek ...) a gdy nie ma widowni to najchetniej by lezeli a TY mecz sie
      sama !!
      • 18_lipcowa Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 20:18
        Ależ co to w ogole za tłumaczenie, nic nie zrobię bo ojciec nie zrobil....
        Phii
        • halszkabronstein Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 20:21
          Ciekawe co by było gdyby ojciec pił i bił matke oraz katował dziecko a nie
          tylko nie sprzatał...<strach sie bać>.
    • izabela1976 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 20:28
      A jeszcze teściowa zapytała się mnie (telefonicznie) to jak będę się z nim dzielić opłatkiem. Ja na to, że pewnie nie będę.
      • 18_lipcowa Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 20:30
        Ej no ale teściowej to sie nie zwierzaj!
        • izabela1976 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 20:31
          Dzwoniła do mnie, po moim głosie poznała, że coś jest nie tak. Zapytałam sie czy sie pokłóciliśmy. Odpowiedziałam twierdząco.
    • mamaoskarka Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 22:12
      Widze, ze nie tylko ja mam popsute swieta (co prawda nie przez meza ale przez
      jego brata), faceci sa w wiekszosci niestety beznadziejni. Jesli nie ma zamiaru
      Ci pomagac to niech sobie jedzie do mamusi, jak jest to kobieta na poziomie to
      moze ochrzani go porzadnie.
      • halszkabronstein Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 22:23
        Pewnie skoro godziła się całe życie służyć grzecznie jego ojcu to teraz bedzie
        trzymała strone swojego synka uncertain .
        • izzy29 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 22:30
          Ja tez mam ten problem. Tzn. poklocilam sie dzis z mezem, co prawda nie o
          Swieta ale co to za roznica. Siedze i wyjesad(((tez Izabela 1976)
    • izabela1976 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 22:57
      U mnie w dalszym ciągu cisza. Ja nie wyciągnę tym razem pierwsza reki do zgody. Gdybym tak zrobiła to oznaczałoby, że zgadzam się na nic nierobienie mojego męża w domu.
      Do tej pory np. był u nas podział przy zmywaniu, jeden dzień ja, jeden dzień on. Ale w tym tygodniu się postawił, bo przecież takiej ilości brudnych naczyń to on nie będzie mył. A niestety przy przygotowaniu Świąt trochę więcej niż zwykle brudzonych jest naczyń. Dzisiaj odkurzaniem też się nie zhańbił, bo to robota typowa dla kobiet.
      Nie mam pojęcia jak zachować się jutro.
      • triss_merigold6 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 23:06
        Nie wiem jaki masz charakter.wink Ja bym nie odpuściła ponieważ to ewidentna
        próba sił. Nie sprzątniesz (Twój mąż) - będzie syf, jedną wigilię w syfie
        przeżyjesz. Na tekst, że coś tam w domu jest kobiecym zajęciem i on się nie
        zhańbi, zabiłabym śmiechem. Inaczej - on może nie sprzątać o ile opłaci serwis
        sprzątający.
        Raz zrobiłam taki numer jak małżonek w święta nie rwał się z pomocą.
        Oświadczyłam "p...le" i w I dzień świąt dotrzymałam słowa: przyszła z wizytą
        jego rodzina a ja nie kiwnęłam palcem. Zero, null. Był obciach, owszem.
        Niemniej skuteczna metoda.wink
        • kinada Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 23:16
          Zgadzam się z przedmowczynią!
          Wg mnie powinnaś obstawac przy swoim,tzn.nie odzywać się do męża,
          a najlepiej byloby wszystko "olać"..
          Jednak wiem,ze to trudne w taki dzień!
          No ale wydaje mi się,że Twój mąż powinien się czegoś nauczyć...
          Mój małżonek jest raczej pomocny,jeśli zdaża mu się jakiś
          "przejaw lenistwa",to ja demonstruje podobny stan wink)
          Ta taktyka naprawdę działa!
          Życzę powodzenia!!!!
          • triss_merigold6 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 23:22
            Ależ ja się mogłabym odzywać! I odzywałam się, miło nawet. D Tyle, że jak
            zapowiedziałam tak nie zrobiłam nic. Zyskałam w rodzinie M opinię potwornej
            zołzy co jeździ chłopem ale byłam konsekwentna.wink
            • kinada Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 23:25
              Hiiihi i bardzo dobrze!
              Jak 'chłop' nie potrafi sie zachować,
              to trzeba mu najwyraźniej udzielić dosadnych wskazowek!
              • triss_merigold6 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 23.12.05, 23:32
                Jednorazowa i właściwie zapomniana już jazda.wink Oboje byliśmy nieco zmęczeni
                świeżym, bo półtora miesięcznym dzieckiem i się z lekka skumulowało.
                W zasadzie każdemu facetowi musiałam w którymś momencie jakoś dobitniej
                udowadniać, że jak coś mówię i uprzedzam to nie jest to takie sobie kobiece
                gderanie i za chwilę odpuszczę tylko jak się poirytowana uprę to nie odpuszczę.
                D
    • hancik5 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 24.12.05, 07:42
      Szczerze współczuję. Wkurza mnie do granic takie zachowanie mężczyzn,
      uważam,że to kwestia wychowania, wyniesionych z domu zwyczajów. Warto nad tym
      powoli popracować, ale bardzo powoli, tego nie da się zrobić natychmiast.

      Życzę Wam wszystkiego najlepszego..
    • sofi84 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 24.12.05, 08:41
      a ja wlasnie wstalam jestem taka wqrw***a ze to ludzkie pojecie przechodzi! moj
      maz stwierdzil ze mozna pojechac dpo rodzicow na obiad wigilijny zostawiajac
      burdel w mieszkaniu! mlody obudzil sie o 6 rano siedze z nim ja. obudzilam meza
      jakis czas temu i problem ma bo porposilam go zeby wsadzil naczynia do zmywarki
      (teraz ja sie mialam przespac)!!! bo on sie zajmuje qr*a dzieckiem! ja to robie
      na codzien! mam kupe sprzatania bo on gdzie sie zesra tak gowno zostawi!
    • sofi84 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 24.12.05, 08:46
      jestem wsciekla! znowu wszystko robie sama! on powinien posiedziec chociaz
      tydzien na wychowawczym! moze zrobilby sie bardziej zaradny! nie mam ochoty juz
      na swieta nie mam ochoty na nic ryczec mi sie chce sad
      boje sie go juz o co kolwiek prosic bo jak wczoaj poprosilam go popracy zeby
      wyjal pranie (wyjelam wczesniej 2 inne a sznurki sa wysoko chcialam to jedno
      pranie zeby wyjal) to mial pretensje ze wraca do domu i zapier*ala! sad( i
      szukaj tu pomocy w mezu sad w pralce byly 4 bluzy to wszystko.
      ale mam podlu chumor sad
    • twinmama76 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 24.12.05, 09:36
      A jak dłuho jesteście małżeństwem?
      Pytam, bo mój szanowny małż podczas przygotowań do pierwszej wspólnej Wigilii
      powiedział, że nie będzie lepił uszek, bo mu to UWŁACZA hehehe
      Dla ułatwienia doda, że w to teśc gotuje i sprząta w domu, ale mamusinemu
      synkowi nie nie wolno było robic uncertain
      No więc po tym tekście nie bawiłam sie w dyplomatyczne podchody, tylko zrobiłam
      dziką jazde z wrzaskami, trzaskaniem talerzami, drzwiami i czym popadnie
      (cholewcia, jak to dawno było). Od tego czasu mój nawrócony małżonek lepi
      uszka, sprząta (własnie myje kafleki w łazience, a ja pije kawkę hehehe), robi
      zakupy itd. itp.
      POdsumowując- zgadzam się z Triss, nie popuszczaj, to jest próba sił. Jak teraz
      sie poddasz, to będziesz cały czas sama zasuwac.
    • isma Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 24.12.05, 11:34
      Hehe, to moj poglad na sprawe jest dokladnie odwrotny.
      Tzn. jestem zdania, ze wychowywanie wspolmalzonka do pomocy w domu powinno byc
      permanentne, a nie kumulowac sie w liste zadan do wykonania raz do roku, na
      Boze Narodzenie. Nie dziwota, ze maz zaskoczony, i afera gotowa.
      Krotko mowiac: ja bym akurat w Wigile zeby zacisnela i zrobila co trzeba sama
      (ciekawe, jakie zyczenia zlozy podczas tejze Wigilii wypoczety malzonek? a moze
      w ogole nie zlozy?), natomiast po swietach przystapila do stanowczego podzialu
      CODZIENNYCH obowiazkow. Na spokojnie, ale tym razem stanowczo - nie bedzie
      okazji do szantazu, ze pojdzie do mamusi. Tzn. jesli pojdzie, to moze nie
      wracac wink)).
      • izabela1976 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 24.12.05, 12:19
        U nas był podział: on odkurza mieszkanie, on zmywa w pon, środy i piątki. Ale w tym tygodniu powiedział, że nie będzie tego robił, bo jest za dużo zmywania. A ja nie dość że pichcę to i tak część naczyń zmywałam na bieżąco. Ale jemu dalej było źle. Poniedziałek nie zmywał, środa nie zmywał i wczoraj oczywiście też nie.
        A tak w ogóle to nie robię na Święta jakiś super hiper porządków, tylko takie zwykłe jak cotydzień, bez odsuwania mebli, sprzątania w szafkach itp.
    • izabela1976 Cisza 24.12.05, 12:13
      U mnie w dalszym ciągu cisza. Tj. mój szanowny małżonek jeszcze śpi. A co tam, najważniejsza rzecz to się wyspać. Ja już zdążyłam zrobić ostatnie zakupy, zrobić sałatkę itp.
      A łazienka oczywiście nie posprzątana, bo ja nie miałam ochoty tego robić.
      Ciekawe coo będzie przy świątecznym stole, przy łamaniu się opłatkiem (jesli oczywiście zostanie w domu). Ja pierwsza nie zamierzam wyciągnąć do niego reki, nie tym razem.
      • alba27 Re: Cisza 24.12.05, 13:34
        Przede wszystkim powinnaś poczekać aż on wyciągnie rękę do zgody a ty mu
        wybaczysz jeśli obieca że wiecej będzie ci pomagał, bo to lekka przesada żę on
        śpi a ty odwalasz całą robotę. Mam nadzieję zę się ułoży.
    • maciupeq1 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 24.12.05, 20:09
      Ja sem facet.
      Jak nie chce Ci pomagać i z takimi tekstami wyjeżdża to niech spada i płaci
      alimenty, to przynajmiej na pomoc domową będziesz miała.
      Sorry, ale jak ktoś nie dorósł do bycia mężczyzną to niech bierze łopatkę i
      grabki i do piaskownicy idzie a nie rodzinę zakłada.
      Możesz mu ode mnie powiedzieć, że powinien sobie małego obciąć, bo jest ciota a
      nie facet.
    • marik19 Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 26.12.05, 19:49
      Dziewczyno małżeństwo to kompromis.Ja jestem ustępliwa lub zadziorna ale w
      zależności od sytuacji.Wigilia to nie jest ten dzień w którym naucza się
      męża.Bądż mądrzejsza od niego ,rozmawiaj z nim ,śmiej się do niego a po świętach
      powiedz co Ci się nie podoba.
      • kulawa.stonka Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 26.12.05, 20:58
        a właśnie że Wigilia także jest doskonałym momentem na pouczenie mężusia.
        Przynajmniej będzie pamiętał o "tej" Wigilii i o tym że miał zepsute święta.
        • 158r Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 27.12.05, 07:37
          no cóż ja tez miałam święta do niczego i to tez za sprawą mojego męza. Coraz
          bardziej sie tylko uświadamiam w przekonaniu że moje małżeństwo z tym facetem
          to WIELKA pomyłka.
          • higa Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 27.12.05, 09:48
            w święta to akurat trudno męża wychować tak "nagle" trzeba to robić metodycznie
            na codzień.
            nie bede się wymądrzać że niby ja mam tak super bo czasami też się kłócimy i
            jest beznadziejnie ale akurat o pożądki się już nie kłócimy bo wypracowaliśmy
            porozumienie. jak?

            1. po kilkukrotnych kłótniach i moim płaczu (a mąż jest na to akurat wrażliwy)
            wytłumaczyłam mu na spokojnie że dla mnie pożądek jest ważny. że raz na tydzień
            musimy (po prostu musimy i nie ma zmiłuj, więc już nie dyskutuje) zrobić
            pożądek bo ja w syfie nie potrafię żyć. Tzn wytłumaczyłam mu spokojnie że jak
            jest totalny bajzel to ja jestem zła, mam fatalny humor, co się odbija przeciez
            na nim bo chodzę zła i się kłócimy o byle co. więc musimy wspólnie - bo tak to
            szybko odwalimy - posprzatak choćby z grubsza to co najważniejsze. Pościerac
            kurze wszędzie, poukładać porozwalane po kątach graty, gazety i inne duperele
            które gromadzą się przez cały tydzień, umyś blaty w kuchni, poodkurzać podłogi
            a następnie jeszcze je umyć mopem. To jest takie minimum które ustaliliśmy że
            MUSI być zrobione co tydzień i nie ma dyskusji bo on juz po prostu wie ze to
            robimy, ma to zaplanowane i nie ma niepotrzebnych nerwów. za to potem może
            sobie robić co chce z resztą dnia - iść na siłownę grzebać przy samochodzie
            itp. Dzielimy się tym sprzątaniem żeby było szybciej i lepiej - bo np. on jak
            odkurza to niedokładnie i po łebkach - więc odkurzam ja a on myje podłogę i
            jest git. Wiec jeszcze raz: wytłumaczenie że nie potrafi się żyć w syfie, że
            trzeba raz na tydzień posprzątać, dla dobrego samopoczucia obojga i żebym nie
            była wściekła przez weekend i sie go nie czepiała z tej złości. działa.
            2. odpuszczenie sobie tego co na prawdę nie musi być zrobione. nie warto siebie
            i faceta katować wiecznym błyskiem w domu. Ja bardzo chciałam umyć okna przed
            świetami. ale pracuję i mam małe dziecko. nie udało się (zakupy, latanie za
            prezentami, duzo pracy w pracy) trudno - świat nadal funkcjonuje, moja rodzina
            też, nic się nie zawaliło z powodu brudnych okien. OK - ja to wiedzę ale mąż
            pewnie nawet nie zwraca uwagi a na pewno jesteśmy dużo szczęśliwsi niż jak bym
            robiła z tego halo. Umywalki i kibla tez nie zdażyłam umyć akurat przed
            świętami - trudno umyję dziś. Po prostu podstawowy zestaw sprzątamy zawsze
            razem a resztę (właśnie np mycie kibla) jak się znajdzie chwila. I mąż mi
            pomaga bo mu tłumaczę że ja też b. dużo robię - bo gotuję karmię i kąpie
            dziecko i on musi mi pomóc.ale mówię to na spokojnie i ustalamy kiedy on to
            może zrobić. wymaga to cierpliwości ale działa. tzn nie mówię że często mu się
            zdarzy umyć kibel ale jak już na prawdę ręce mi opadają i mu mówię" kocie
            pooglądamy sobie razem fajny filmik wieczorem, zjemy cos dobrego no ale w
            łazience jest syf, więc pomóż mi - ja przez ten czas nakarmię małą i będziemy
            mieli cały wieczór dla siebie - to działa. Facetem trzeba umiejętnie pokierować
            bo liczyć że sam z siebie umyje kibel to już dawno przestałam...
            3. kupić zmywarkę - odchodzi wiele nerwów i kłótni małżeńskich. przetestowałam.
            wiem ze trzeba miec miejsce i kaskę ale inwestycja na prawdę warta każdej
            kasy.

            no dobra. więc sprzątamy razem, bo on wie ze dla mnie to b. ważne i mam potem
            dobry humor jak nie żyje w syfie. ale ja nie przesadzam ze ma być non stop
            błysk. jak czasmi gdzieś jest brudno to świat się nie zawali. ale nie można
            chłopa przyzwyczaić że się "samo" sprzata, pierze i prasuje naszymi rękami. My
            tez mamy prawo do wolnego czasu.
            ale oczywiście kłocimy się czasem o inne rzeczysmile np. że za dużo siedzi przed
            kompem a ja chce isć spać i się do niego przytulićwink)
            higa
    • weronikarb Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 27.12.05, 09:46
      Szczerze mówiąc u mnie cały tydzień przed świętami był zły, ale jakoś udało się
      do Wigilii wszystko poukładać na szczęście, choć też super, hiper nie jestem z
      nich zadowolona. Chyba jakieś pechowe w tym roku sad
    • w_ania Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 27.12.05, 14:45
      Boże mam anioła w domu - muszę na niego chuchac i dmuchać.
      Zawsze wszystko robimy razem zawsze sie dzielimy pracą. Oboje pracujemy więc jak
      przychodzimy do domu to bawimy sie z dziećmi razem. potem idę zrobic kolacje i
      on karmi jedno ja drugie potem kąpiel on jedno ja drugi usypinie tez on jedno ja
      drugie. Często on mi zrobi kolację a potem ja jemu. Kiedy go poprosze umyje
      podłogi ja przelecę odkurzaczem albo zrobie obiadek. W ciągu roku łazienka jest
      jego i on ja zawsze pucuje na błysk teraz poprosiłam aby poukladał jeszcze w
      szafie w łazience i wywaliłpuste opakowania po jakiś tam kremach itd. wieczorem
      razem siadamy sobie by odpoczać on grzebie na kompie a ja oglądam M jak miłość
      no chyba że chce obejrzeć mecz to wtedy mi mówi i na ogół nie ma problemu. W
      świeta nie pije w ogóle alkoholu no i nie tylko w świeta. W tym roku mieliśmy
      moja mamę i mojego brata na wigilii - mój tata w szpialu. Wyjdzie dopiero w
      lutym. Brat przebrał sie z gwiazdora i dziecom się podobało. Jedyny minus to to
      że do kolacji usiedliśmy dopiero po 19-tej bo byliśmy w szpitalu u dziadka.W 1
      świeto przyszli tesciowie. T mąż pomagał mi zbierać ze stołu i wkładał do
      zmywarki. Przez ostatnie dni ja pichciłam a on wkładał i wyciagał ze zmywarki.
      Nawet żartowaliśmy że dziś dla odmiany włozy sobie naczynia do zmywarki.
      Świeta były o.k. Były po mojemu i u mnie. Nie wazny był kolor obrusa czy jakie i
      ile prezentów i od kogo tylko że mogliśmy usiąść i pogadać nawet z teściami z
      którymi nie zawsze się zgadam.
      • camilcia Re: Kłótnia z mężem a jutro Wigilia 27.12.05, 22:34
        oj, jak miło poczytać wink
        my akurat trochę spięci, bo drugie maleństwo ma 2,5 miesiąca, ja już po
        miesiącu wróciłam do pracy trochę, kurcze, zmęczona jestem, ogólnie jest ok,
        ale w takie dni to się chyba strasznie człowiek na wszystko denerwuje i przy
        okazji niepotrzebnie pokłóci... teraz już dobrze, ale życzeń wigilijnych nie
        było. najgorsze, że my jeszcze oboje uparci jak osły - każdy chce na swoim
        postawić uncertain
        dobrze, że już po świętach
        • maczo_bombalina to smutne, ze sie nie możecie dogadać bo przecież 29.12.05, 22:07
          Z bałaganem i porządkiem jest podobnie jak z ciepłem i zimnem.
          Jest to kwestia progu odczuwania. Jeden zakłada sweter przy 10 stopniach a drugi
          dopiero przy -5. Podobnie z porządkiem czy bałaganem. Ktoś zauważa, że jest
          bałagan gdy musi omijać sterty książek i 10 minut wyszukiwać w kupie papierów
          tego czego szuka a inny w momencie gdy jedna książka zostaje pozostawiona
          otwarta przez czytającego dłużej niż 5 minut.
          Z doświadczenia widać, że faceci mają podwyższony próg odczuwania bałaganu i nie
          odbierają "pewnego lekkiego nieładu" jako stanu wymagającego podjęcia
          jakichkolwiek działań. Jeżeli jednak mimo wszystko biorą się za sprzątanie to
          uważam, że robią to z uprzejmości dla zony, żeby to ona lepiej odbierała
          otoczenie domowe. Dlatego ci faceci, którzy odmawiają tej pomocy są w pewnym
          stopniu nieuprzejmi, odznaczaja się brakiem empatii może ze względu na lenistwo
          ale równiez ze względu na podwyższony próg odczuwania bałaganu i z tego względu
          nie widza wiekszego sensu poświęcania tak dużej energii i czasu na czynność,
          która nic nie wnosi z ich punktu widzenia (ale nie zmienia to faktu, ze mogliby
          podjąć te wyzwanie dla dobra żony).

          A może po prostu, zgodnie z drugą zasadą termodynamiki kobieta to czynnik
          entalpowy a mężczyzna to czynnik entropowy? Czyli, że naturalne dążenie układu
          do chaosu jest reprezentowane przez działalniość faceta, natomiast nakład pracy
          wydatkowany przez kobietę jest odbiciem porządkowania sie układu nad którym tę
          pracę wykonano? Tak może być w istocie gdyż nawet małżeństwo moich znajomych (w
          którym to on sprząta a ona bałagani) nie przeczyłoby drugiej zasadzie
          termodynamiki gdyż jest ona spełniona dla większości przypadków (bo moze istnieć
          układ rzeczywisty, który jej nie spełnia). Tak sobie o tym myslę (w czasie gdy
          zona zamiata a ja jej pomagam podnosząc raz po raz nogi), ze można by to całkiem
          zgrabnie ująć w prostej zależności matematycznej. Ale to chyba nie pora bo chyba
          zaraz zostane zmuszony do, nienaturalnej w swietle tej teorii, roli entalpowej
          podczas zmywania naczyń (hmmm - myslę, ze szanowny Ludwig Eduard Boltzmann ostro
          oponowałby przeciwko temu - ale co począć, czy zawsze musimy żyć w zgodzie z
          nauką?).

Inne wątki na temat:
Pełna wersja