izabela1976
23.12.05, 20:04
Jutro Wigilia, a ja co? Pokłóciłam się z mężem. Odechciało mi się całych tych Świąt i gdyby nie synek to pewnie nawet nie byłoby choinki.
A o co poszło? O przygotowania do Wigilii... Rano mieliśmy pojechać na ostatnie zakupy. I tak właśnie sobie siedzieliśmy, planowalismy, tzn. ja planowałam, że najpierw szybko sklep, potem ja w domu do garów coś tam jeszcze upichcić, a mój mąż chciałam żeby odkurzył mieszkanie i posprzątał w łazience. A on na to, że nie będzie sprzątał, bo jego ojciec nigdy nie sprzątał. Przemięłam w ustach jakieś przeklęstwo, ale nie skomentowałam tego. W zamian za to, powiedziałam mu, żeby w takim razie pojechał sam na zakupy a ja zajmę się domem. A on na to, że nie, bo mieliśmy przeciez jechać razem. Efekt naszej kłótni był taki, że owszem pojechał na zakupy, ale kupił tylko rzeczy dla siebie (tj. nic na Świeta).
No i nie odzywamy się do siebie. Jeszcze mu tylko powiedziałam, że jak nie podoba mu się Wigilia i przygotowania do niej u nas w domu, to może na gotowe pojechać do swoich rodziców.