przygnębia mnie robienie zakupów...

29.12.05, 16:50
Może to bez sensu, ale...
Mamy bardzo mało pieniędzy na każdy miesiąc (726 zł netto na 1 osobę - z tego tez płacimy za mieszkanie, prąd itd...), więc idąc na zakupy (np. takie "jedzeniowe") zawsze zastanawiam się ile dzisiaj pójdzie kasy. Nie kupuję nic szczególnego: wędlinę, ser, chleb, masło, coś na obiad i soczki dla córki. Zwykle idzie na to ok 30-40 zł. I tak codziennie...
Staram się, aby zawsze w lodówce było "coś" do zjedzenia, a nie tylko światło. Obiady gotuję sama, nie kupuję nic gotowego. A i tak pieniądze kończą się około 20-25 dnia każdego miesiąca.
Do tego dochodzą jeszcze leki dla mnie (astma) i dla małej (zwykle coś na przeziębienie i koniec kasy. Ubrań w zasadzie nie kupuję, chyba że coś sie podrze ze starości i nie da się już naprawić (w pracy dziwnie na mnie patrzą crying
Chce mi się wyć... Dlaczego życie u nas jest takie drogie???? Przecież i ja i mój mąż pracujemy uczciwie, a nie stać nas, żeby np.pojechać z dzieckiem na wakacje....
Porażka....
Chlip, chlip
dodam tylko że próbowaliśmy już różnych form oszczędzania, ale i tak kasy brakuje i trzeba stówke skądś pożyczyć...
Powiedzcie jak wy sobie radzicie z brakiem kaski (mam na myśli te mamy, którym naprawdę brakuje na życie, tak jak nam...)
Pozdr, Basia
    • crises Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 29.12.05, 17:09
      Jedynym sposobem na brak kasy jest zakasać rękawy i zacząć więcej zarabiać.
      Naprawdę jeszcze nikt nie wymyślił nic prostszego.
      • leliwina Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 29.12.05, 17:13
        genialny komentarz!
        rozejrzyj się wokoło
        • vibe-b Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 29.12.05, 17:14
          W takim razie druga opcja to zredukowanie niepotrezbnych wydatkow. O ile takowe
          sa. W zasadzie zawsze cos sie da obciac, jak sie dobrze zastanowic.
        • crises Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 29.12.05, 17:17
          Właśnie się rozejrzałam. I widzę kilkadziesiąt osób, które, owszem, ciężko
          pracują, ale ani oni, ani ich rodziny absolutnie nie narzekają na finanse.

          Właśnie, ciężko pracują, zamiast uzasadniać własne nieudacznictwo wypisywaniem
          na forach narzekań, że "życie drogie".
    • leliwina Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 29.12.05, 17:18
      >Powiedzcie jak wy sobie radzicie z brakiem kaski (mam na myśli te mamy, którym
      > naprawdę brakuje na życie, tak jak nam...)

      Proszę o wypowiadanie się tych mam, które są w temacie. I nie chodzi mi tutaj o "dobra rady" tylko podzielenie się własnym doświadczeniem.
      Jak pisałam kosztów nie da się obciąć - mamy nie jeść czy nie płacić za mieszkanie? Bo leki brać muszę...
      Pozdr
      • vibe-b Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 29.12.05, 17:29
        leliwina napisała:

        > >Powiedzcie jak wy sobie radzicie z brakiem kaski (mam na myśli te mamy, k
        > tórym
        > > naprawdę brakuje na życie, tak jak nam...)
        >
        > Proszę o wypowiadanie się tych mam, które są w temacie. I nie chodzi mi tutaj
        o
        > "dobra rady" tylko podzielenie się własnym doświadczeniem.
        > Jak pisałam kosztów nie da się obciąć - mamy nie jeść czy nie płacić za
        mieszka
        > nie? Bo leki brać muszę...
        > Pozdr


        Nie da sie postawic jednoznacznej wskazowki, co powinnas zrobic by oszczedzic,
        bo przeciez Twoja sytuacja jest tak naprawde nikomu blizej nie znana. Ale
        przykladowo: jestes pewna, ze nie odbywasz zbednych rozmow prze komorke? Jestes
        pewna, ze wylaczasz na czas zelazko po pprasowaniu? A jak ogrzewanie
        mieszkania, zyzycie wody? Od metrazu czy od faktycznego zuzycia? Albo takie
        drobiazgi- co do lekow- wspomnialas o lekach na przeziebienie- zupelnie
        zbyteczny wydatek, moim zdaniem. I nie chodzi bron Boze o to , by oszczedzac
        kosztem dziecka, ale o to, iz przeziebienie to infekcja wirusowa, a na wirusy
        lekarstwa po prostu nie dzialaja i tyle. Albo inny drobiazg: jakiego uzywasz
        czajnika do gotowania wody? Elektrycznego? To zmien na czajnik na gaz- duzo
        taniej. Wiesz, sposobow na oszczeddzenia jest sporo, tylko trzeba sobie dobrze
        przemyslec codzienna rutyne.
    • gagunia Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 29.12.05, 17:18
      Odlicz kase na rachunki, reszte podziel na ilosc tygodni w miesiacu i po bolu.
      Tygodniowka latwiej dysponowac i masz pewnosc, ze wystarczy do konca miesiaca.
      • syla113 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 29.12.05, 17:38
        prawda jest taka ze niestety najwiecej pieniedzy wydaje sie na jedzenie, ja po
        prostu w pewnym momencie baaardzo drastycznie ograniczylam kupowanie jedzenia
        tzn kupowalam dziecku normalnie , miesko, sloiczki owocowe, warzywa serki dla
        dziecka wszystko bylo natomiast dla mnie i meza dzemik , na obiad kluski z
        serem nalesniki, mieso 3 razy w tyg, maslo najtansze itd , i wiecie co udalo mi
        sie bardzo duzo oszczedzic naprawde bylam w szoku , i mimo ze nie musze
        oszczedzac bo nie mamy problemow finansowych to chcialam sprawdzic ile wydajemy
        na jedzenie .polecam ta forme oszczednosci
    • gabrysia_s Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 29.12.05, 18:08
      Zajrzyj tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20012
      Jest dużo sposobów na oszczędniejsze życie, chociaż faktycznie najlepiej byłoby
      więcej zarobić. Ale skoro uważasz,ze nie możecie, to poszukaj porad jak
      oszczedniej żyć.

      Teraz chyba większość ludzi ma ten problem, że pieniądze niemal topnieją.
    • 76kitka Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 29.12.05, 22:51
      ja coprawda mam inną sytuację, ale sobie postanowiłam nie wydawać na dom miesięcznie więcej niż 2000, za te pieniądze kupuję jedzenie, jeździmy do sklepu raz na dwa tygodnie wydajemy 400 złotych i raz w miesiącu mąż w biedronce kupuje małemu pieluchy jakieś 180 złotych. Więc na te duże zakupy nie wydajemy więcej niż 1000 złotych, bo przeważnie jest w miesiącu powyżej 4 tygodni + 180 pieluchy mąz wracając z pracy kupuje chleb, warzywa i owoce, czasem cos jeszcze jak brakuje tego w domu. Resztę wydajemy na opłaty, zabawki, ciuszki dla małego, ale zauważyłam, że przed świętami delikatnie sklepy podbijały ceny, bo my zawsze kupujemy w sklepie to samo, a z tygodnia na tydzień rachunek był wyższy, przed samymi świętami zapłaciłam w sklepie 600 złotych, a naprawdę nie szalałam z zakupami. Ja przestałam chodzić do sklepu codziennie, bo wydawałam przez to więcej pieniędzy, prawie codziennie zostawiałam w sklepie 50 złotych, więc robiąc hurtowe zakupy wydaję mniej. Staram się obmyślać co będę gotowała przez te dwa tygodnie i kupuję pod to produkty, staram się, żeby mi się nic nie marnowało. Jak wracamy z zakupów robię sobie półprodukty, np. obsmażam mięso mielone do sosu do spagetti, kiełbaskę do żurku, wędzonkę do jajecznicy, potem to zamrażam i mozna przechować zamrożone dłużej niż zamrożone surowe mięso, prasuję wszystko za jednym zamachem, nie nagrzewam żelazka codziennie na jedną koszulę, zmywam w zmywarce, bo ona zużywa mniej wody niż ja, a mamy szambo (jeden wywóz nieczystości 65 złotych, średnio w miesiącu wywozi sie dwa razy) i staram się nie kupować tanich rzeczy, bo mi szkoda pieniędzy na buble. Na ciuchy dla mnie i męża, kosmetyki, fryzjera, kosmetyczkę, jakieś sprzety do domu, wakacje, książki z tych pieniędzy nie starcza, więc za to już płacimy z innej puli.
      • beata985 do 76kitka 29.12.05, 23:00
        jaszcze jeden sposób na oszczędzaniewinkdot.szamba-nie wiem jakie macie duże ale
        dwa razy w miesiącu?my wywozimy nie tak często jest taki środek który zmniejsza
        ilość ścieków.dopytaj w sklepach może Ci sie opłaci

        pozdrawiam
    • evee1 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 30.12.05, 02:01
      Nie wiem jakie jedzenie kupujecie, ale moze warto rozejrzec sie za tanszymi
      alternatywami. Ja od zawsze kupuje najtansza make, tylko raz, dwa na swieta
      robie ciasto z takiej lepszej. Wiem, w ktorym sklepie co oplaca sie kupic, bo
      taniej.
      Nie wiem czy kupujecie rzeczy hurtem, ale na tym tez sie sporo oszczedza.
    • halszkabronstein Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 30.12.05, 03:25
      Bo w tym państwie wiekszość ludzi myśli , ze poza jedzeniem i za przeproszeniem
      robieniem kupy nie masz już innych potrzeb. Wystarczy zarabiac ponad 500 zl na
      osobe to i tak Ci powiedza , ze bogata jestes. Natomiast dobrze , ze to
      dostrzegasz. Nie ma co zadowalać się byle czym .Ludzie natomiast wstydza sie
      chyba przyznawać , ze chcieliby godnie żyć - opłacać sobie mieszkanie ( nie
      kawalerke ) , mieć samochód ( nie mówie , ze od razu bmw ) , móc wyjechać na
      wakacje czy ferie ( tez nie koniecznie na hawaje .. ) , chodzic do kina , kupic
      sobie czasem cos lepszego do ubrania itd . To sa normalne potrzeby i człowiek w
      pewnym momencie odmawiajacy sobie wszystkiego czuje się sfrustrowany . To nie
      życie tylko wegetacja od 1 do 1. I jeszcze chcą byśmy przyrost ratowali hah
      dobre. Ja mam porównanie akurat gdyż mam część rodziny za granica - gdy
      przyjedzie moja siostra z hiszpanii to jest w szoku , ze tu wszystko takie
      drogie albo w takich samych cenach . Pensja tam natomiast kilka razy wyższa ...

      Ja Ci powiem , ze dobrze jest pomyśleć o jakimś wyjezdzie zagraniczym ( jeśli
      masz np rodzine czy znajomych i moga Ci zapewnić coś pewnego ) i tam sobie
      dorobić . Mój kolega pracuje tak 2-3 miesiace w roku i reszte miesiecy w polsce
      utrzymuje sie właśnie z tego . Popieram dlatego wszelkie próby dokształcania
      sie ludzi oraz przejawy przedsiebiorczości w tym państwie . Dodam ponadto , ze
      wszyscy ciesza sie z takiego becikowego - a dużo lepszym rozwiazaniem byłoby
      obniżenie podatków - w ten sposób miałabyś regularnie wiecej pieniedzy co
      miesiac i taki tysiac zl by sie wiekszosci szybko zwrócił. To wina naszego
      panstwa ze jest takie niewydolne aż szkoda komentować... ekonomiści - populiści
      wmawiajacy ludziom cuda..
      • ejuka Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 30.12.05, 08:55
        zgadzam sie
      • beata985 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 30.12.05, 13:32
        halszkabronstein napisała:

        > Bo w tym państwie wiekszość ludzi myśli , ze poza jedzeniem i za
        przeproszeniem
        >
        > robieniem kupy nie masz już innych potrzeb.

        no niestety bo jak sie zarabia grosze to inne potrzeby należy odłożyć na
        bok.taka jest niestety nasza rzeczywistość.
        był kiedyś w "Europa da się lubić"temat dot.właśnie zarobków w różnych krajach.
        niestety umknęło mi w którym to kraju na pytanie na co może sobie pozwolić
        mieszkaniec za średnią wypłatę-może pojechać na wakacje fuul wypas.a my??nie
        wiem jaka jest średnia krajowa ale na wakacje tego typu raczej cały rok trzeba
        oszczędzac,jeżeli ma sie z czego ...
      • e_r_i_n Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 03.01.06, 14:20
        halszkabronstein napisała:

        > Dodam ponadto , ze wszyscy ciesza sie z takiego becikowego - a dużo lepszym
        > rozwiazaniem byłoby obniżenie podatków - w ten sposób miałabyś regularnie
        > wiecej pieniedzy co miesiac i taki tysiac zl by sie wiekszosci szybko
        > zwrócił.

        Otóz to - dlatego NIE WSZYSCY cieszą sie z becikowego.

        > To wina naszego panstwa ze jest takie niewydolne aż szkoda komentować...
        > ekonomiści - populiści wmawiajacy ludziom cuda..

        Niewielu ekonomistów popiera działania rządu (chyba, ze to ekonomiści pisowscy).
    • karolcia801 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 30.12.05, 07:27
      Dla mnie fakt jest że u Nas pieniądz nie ma tak naprawdę siły nabywczej...Żeby
      wydać 100zł naprawdę nie trzeba kupić wiele.Idzie się do sklepu, kupuje
      naparawde potrzebne rzezcy do domu, jedzenia i juz stówa poszła.Ale żeby tą
      stówe zarobić to trzeba się napracować...
      I fakt że ceny są za wysokie w porównaniu do naszych pensji....
    • adsa_21 to przykre... 30.12.05, 08:15
      ze w takim porypanym kraju zyjemy, w ktorym czlowieka uczciwie i rzetelnie
      pracujacego nie stac na godne zycie.

      Ja mam podobnie, pracuje w panstwowej firmie na pelny etat ale gdyby nie pomoc
      rodzicow to jadlabym tynk ze sciany i spala pod mostemsad(
    • mynia_pynia Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 30.12.05, 09:11
      Nie umiem sobie poradzić ze swoją rozrzutnością, ale mnie to nie przygnębia.
      Nie zarabiam dużo, ale żeby mi na wszystko starczyło to musiałabym mieć 3 tyś
      co miesiąc. Przyjmując taki stan rzeczy jak jest teraz, nie mam samochodu.
      Dla mnie to przykre, ja nie żałuje kasy na ciuchy, na jedzenie zawsze znajdę.
      Najgorzej że wiem że mie nie stać na laptopa - a jednak mam, że nie stać mnie
      na tv plazmowy a chcę kupić - mój facet w szoku jest bo to ON lubi dobry
      sprzęt, ale jak widzi że chcę wziąść na raty tv za 5 tyś to baranieje.

      Moja mama jest przerażona bo ona umi oszczędzać i to dużą kasę - a ja chyba się
      w ojca podałam, bo ten też ma gest.
      Z drugiej strony ,może to winna chrzestnego wink on też miał wielki gest wink
    • andzia763 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 30.12.05, 10:29
      może zmienicie taryfę opłat za prąd? My mamy "dwie zmiany", tańszy prad w
      godzinach13-16 i od 22 do 6 ranoi w weekendy, czyli od 22 w piatek do 6 rano w
      poniedziałek. Pranie nastawiam w nocy, prasuję w soboty hurtem, czasem gotuję
      na zapas i mrożę.Ubranka dla dzieci kupuję w komisie ale najczęściej w
      ciucholandzie-moim zdaniem to wszystko jedno. Płatki z biedronki są nie gorsze
      od nestle , a tańsze. Sami pieczemy mięsko, np schab czy szynkę- jest smaczna i
      bez konserwantów. Opłaca sie kupować w większych opakowaniach to, czego itak u
      Was sporo idzie, no nie wiem, proszek do prania, mleko, płatki śniad. Zabawki
      kupuję tylko na "okazje" typu imieniny, mikołaj itp, te porzadne, markowe,
      które są drogie, bo mam w domu 3 dzieci i te zabawki muszą być dla wszystkich-
      na razie sie sprawdza ten system.
      • a-g-n-i-e-sz-k-a Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 30.12.05, 11:31
        A ja chcialam w sprawie leków przeciwastmatycznych. Nie wiem dokładnie co
        bierzesz i jaki jest stopień Twojej choroby, ale ja również choruję na astmę i
        koszt moich leków to około 10 zł miesięcznie - biorę 3 rodzaje leków, z czego
        dwa na ryczałt, a ten trzeci to w razie ataku, a że ataków mam mało, to
        wystarcza na długo. Może przy następnej wizycie u lekarza warto by zapytać o
        jakieś tańsze leki? Ryczałtowane? Możesz poprosić o recepty na swoje stałe leki
        i na jakieś nowe, żebyś w razie, gdybyś czuła się źle po tych nowych, musiała
        wrócić do starych. Teraz tych leków przeciwastmatycznych jest multum. Jakbys
        chciała dowiedzieć się czegoś więcej, to pisz na priv.
      • mama_blizniakow do andzi:) 30.12.05, 11:59
        Andziu jestes pewna ze 2 taryfa obowiazuje cala sobote i niedziele?Pierwsze o
        tym slysze ale gdyby tak bylo to mozna cale pranie i prasowanie przerzucic na
        weekendsmileJezeli mozesz mi potwierdzic ta informacje to bede wdzieczna
        Pozdrawiam
        Anna
        • andzia763 Re: do andzi:) 02.01.06, 09:41
          sorry, ze dopiero teraz zajrzałam na forum, tak, nasza taryfa nazywa się G 11,
          nie wiem czy tak jest wszędzie może sprawdź w swoim zakładzie energetycznym.
          Jest 2 lub 3 rodzaje taryf do wyboru
    • 18_lipcowa mnie też.... 30.12.05, 11:42
      Nienawidzę kupować ubrań i butów. Jak idzie zima i mam kupić zimowe, albo na
      wiosnę wiosenne to już się boję wyjścia do miasta. Najczęściej kupuję takie
      które wypatrzylam przypadkiem idąc gdzieś. Tak samo ubrania, brrr...

      Ale za to uwielbiać robić zakupy kosmetyczne i spożywcze...
      Kazdą kwotę wydam...
    • 18_lipcowa Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 30.12.05, 11:46
      Poza tym moja droga życie nie jest drogie tylko ludzie za mało zarabiają...
    • emaewa Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 08:18
      Moim zdaniem 726 zł to nie tragedia...Oczywiście,że niedużo, ale bez przesady.
      Znam ludzi, którzy mają mniej i jakoś sobie radzą. Nie wiem jak, ale jednak...
      • iskra14 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 17:39
        Rozumiem cię. My mamy wiecej ale jeśli zdecydujemy się na drugie dziecko, będę
        w podobnej sytuacji, a chcielibyśmy jeszcze wziąć kredyt na mieszkanie. I kółko
        sie zamyka. teraz jest nieźle i nie powinnam narzekać, ale jeśli chcielibyśmy
        coś zmienić w naszym życiu to finansowo będzie duuużo trudniej. No i niestety od
        dłuższego czasu meczy mnie kaszel. Lekarz wysłał mnie do alergologa, podejrzewa
        początki astmy (jestem rodzinnie obciążona i wszystko na to wskazuje). Tak więc
        do leków mojego małego alergika dojda moje.Trzymaj się.
      • 18_lipcowa Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 19:07
        emaewa napisała:

        > Moim zdaniem 726 zł to nie tragedia...Oczywiście,że niedużo, ale bez
        przesady.
        > Znam ludzi, którzy mają mniej i jakoś sobie radzą. Nie wiem jak, ale jednak...


        Nie, 726 na rodzine to nie tragedia. To prawdziwa klęska.
    • ziazia17 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 19:29
      726 netto na osobę, nie na rodzinę. Czytanie ze zrozumieniem szwankuje, czy
      okulista potrzebny? smile
    • jagoda56 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 19:43
      Z tego co umiem liczyć to na trzy osoby wychodzi-2178.Kobieto obudź się-jak
      możesz narzekać.Pół Polski tego nie ma.Przecież za to można całkiem normalnie
      zyć i odłożyć.Na pewno starczy na krajowe wakacje, tylko trzeba umieć obchodzić
      się z groszem.
      • iskra14 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 20:08
        Chyba przesadziłaś . Ja mieszkam w Warszawie - przedszkole 350, czynsz za
        30-metrowe mieszkanie 430 zł, 66 zł bilet miesięczny, do tego telefon, energia
        itp. i z czego tu odłożyć, jeżeli miesięcznie miałabym około 2200.
        • burza4 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 01.01.06, 19:42
          iskra14 napisała:

          > Chyba przesadziłaś . Ja mieszkam w Warszawie - przedszkole 350, czynsz za
          > 30-metrowe mieszkanie 430 zł, 66 zł bilet miesięczny, do tego telefon, energia
          > itp. i z czego tu odłożyć, jeżeli miesięcznie miałabym około 2200.

          czemu macie tak wysoki czynsz? taki mam w Warszawie za 62 metry, znajomi
          taniej płacą za ponad 40 metrów w nowym bloku z ochroną.

          Jeśli autorka faktycznie ma dochód ponad 2100 na rodzinę, to ja czegoś nie
          rozumiem - nie jest to co prawda powalająca kasa, ale moja siostra ma tyle samo
          na głowę w rodzinie, głodem nie przymiera, płaci czynsz, komórkę i inne opłaty,
          chodzi do kina z dzieckiem i jeździ na wakacje. Ba, nawet na ciuchy jej
          wystarcza. Co prawda dziecko już w szkole, i może liczyć na pomoc dziadków w
          opiece, więc jeden wydatek mniej.
    • elena70 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 20:01
      To co masz to wcale nie jest mało. Problem leży chyba w rozrzutności. Podziel
      kasę na tygodniówki i wybieraj się na zakupy z listą i określoną do wydania
      kwotą pieniędzy (nie zabieraj na zakupy karty). Ja mam podobne dochody na osobę
      w rodzinie i starcza mi na życie. Mam do utrzymania też dwa samochody, opłaty
      za angielski i muzykę córki i nigdy nie zdarzyło się żeby trzeba było pożyczać
      na życie. Co roku wyjeżdzamy gdzieś na 7-10 dni. Nie żyjemy w luksusie, ale nie
      nazwałabym tego katastrofą.
    • jagoda56 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 20:18
      To chyba,że autorka tego postu jest z Warszawy.My płacimy za 50 metrowe
      300zł.Opłat mamy na 800zł.Mamy dochód 3000zł.Ale przez 5 lat zyliśmy za 2000zł
      i nie było źle.Nasza rodzina to trzy osoby.
      • elena70 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 20:21
        Ja też na szczęście nie z Warszawy wink
      • kama_mama Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 20:25
        Ja za 52m mieszkanie płacę 700zł.Zameldowane są 4 osoby.Uważam że do jest
        bardzo dużo.Mieszkam pod Warszawą.
        • iskra14 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 31.12.05, 23:05
          A wracając do postu leliwiny - ona nie napisała, że jej brakuje, ale o ile
          dobrze zrozumiałam o ciągłe liczenie sie z każdym groszem. mnie tez denerwuje,
          że np. spotykam cos fajnego dla dziecka lub dla siebie i nie moge tego kupić, bo
          albo jest za drogie albo nie jest mi to niezbędne, a właśnie sa inne potrzeby.
          Myslę, że jeżeli oboje z mężem uczciwie pracujemy to żyjąc w normalnym kraju
          powinniśmy móc pozwolic sobie ze spokojem sumienia na kupienie niedrogiego
          ciucha czy zabawki dla dziecka. Tak jak napisałam - na dzien dzisiejszy
          zarabiamy więcej niz autorka postu, ale gdy byłam na wychowawczym mieliśmy tylko
          pensję męża. terazmyślimy o mieszkaniu ale nie wiem, czy możemy sobie pozwolić
          na takie zwiększenie comiesiecznych wydatków.Myslę, że nie mozna zarzucac
          autorce postu rorzutności.
    • emaewa Re: przygnębia mnie robienie zakupów-do Iskra14 01.01.06, 12:36
      leliwina napisała:

      Autorka wątku napisała wyraźnie,że brakuje jej kasy, a nie tak jak Ty
      piszesz,że jej wystarcza. Inna mama napisała,że 726zł na rodzinę to tragedia, a
      autorka watku napisała,że ma 726 zł na osobę...
      Dziewczyny, przeczytajcie dokładnie treść zanim będziecie pisac bzdury nie na
      temat...

      "A i tak pieniądze kończą się około
      > 20-25 dnia każdego miesiąca.
      ale(...) i tak kasy braku
      > je i trzeba stówke skądś pożyczyć...
      > Powiedzcie jak wy sobie radzicie z brakiem kaski (mam na myśli te mamy,
      którym
      > naprawdę brakuje na życie, tak jak nam...)"
      • iskra14 Re: przygnębia mnie robienie zakupów-do Iskra14 01.01.06, 15:48
        Masz rację, psząc kolejny raz nie wróciłam do pierwszego postu. Mój błąd. tak
        czy inaczej chodziło mi oto, że przy takich dochodach nie posadzam (jak niektóre
        dziewczyny) o rozrzutność. Cały czas trzeba mysleć o tym, ile mozna wydac, o
        odłożeniu nie wspomne. Zdaniem niektórych jest to jednak możliwe. Nie podpowiem,
        jak radzić sobie w takich sytuacjach,bo w koncu mieszkanie trzeba opłacic i
        kupić cos do jedzenia i na czym oszczędzać.Moi znajomi mają dochody ok. 1600 na
        cztery ooby ale mieszkają w domu z rodzicami, którzy maja przyzwoita emeryture i
        to właściwie oni utrzymuja dom. tak więc dużo zależy od sytuacji. Mieszkając w
        mieście, utrzymując rodzine to naprawdę niewiele.
        • camilcia Re: przygnębia mnie robienie zakupów-do Iskra14 01.01.06, 18:59
          mi nie brakuje aż tak, ale i tak się wkurzam za każdym razem jak robię zakupy,
          że to wszystko takie drogie, wrrrr...... zarabiamy marne grosze w tej Polsce,
          rzeczywiście powinno być tak - pracujesz uczciwie, stać Cię na podstawowe
          rzeczy, godny byt, wakacje od czasu do czasu...
          • leliwina Re: przygnębia mnie robienie zakupów-do Iskra14 02.01.06, 11:08
            Witam.
            Może rozwieję kilka spornych kwestii na temat mojego "rozrzutnego" życia.Mamy 726zł na osobę w rodzine, osób 3, co daje razem 2178zł. Z tego na wszystkie opłaty wydajemy 1250zł czyli zostaje 980zł.
            Komórek nie posiadamy, zamiast telefony w TPSA mamy internetowy Tlenofon (9gr za minutę).
            Spłacamy raty za aparat cyfrowy i za komputer (który potrzebuję do pracy), gdyż wychodzimy z założenia, że lelpiej zapłacić więcej i mieć coś porządnego niż wydać mniejszą kase na coś, co jest do niczego (w myśl przysłowia "tanie mięso psy jedzą"- co się niestety zawsze sprawdza).
            Zwykle co miesiąc zdarza się jakiś "niezaplanowany" wydatek typu ząb do łatania (około 120zł-przeważnie kanałowo), rozwalony but czy zepsuty sprzęt AGD (aktualnie na naprawę czeka żelazko).
            Mieszkamy w starej kamienicy w centrum Wrocławia, mieszkanie jest wykupione na własność (płacimy za nie 379zł- 54m kw), więc odkładamy też na fundusz remontowy - czeka naszą wspólnotę poważna inwestycja, a mianowicie remont dachu.
            Córka już nie sika w pampersy (jeden wydatek mniej), zakupy robimy w Albercie, albo w Biedronce. Zawsze kupujemy hurtowo chemię i to, co się nie zepsuje. Szukamy miejsc tanich, np. tańszych jabłek czy wędlin.
            Moje leki p-astmatyczne są rzeczywiście ryczałtowane, ale zwykle raz w miesiącu zdaża się zaostrzenie i wtedy wydatek rzędu 50-70zł. Leki dla małej to zazwyczaj Tantuum Verde i jakieś kropelki do nosa (ostatnio Eupherbium-25zł)-ale na marginesie- właśnie wyszliśmy już z drugiego przeziębienia, które nie zakończyło się antybiotykiem (yupii!)-odporność wzrasta!! Za to ja na zwolnieniu - zatoki sad Kolejna kasa na antybiotyk...
            Z innych wydatków mamy starego poloneza, którego używamy tylko w sytuacjach awaryjnych i w weekendy, kiedy jedziemy z małą do rodziców (w granicach Wrocławia), czasem trzeba coś do gruchota dorzucić, no i oczywiście paliwo (pali 10litrów na 100km- paliwo średnio po 3,80 za litr= średnio dwa tankowania po 50 zł na miesiąc).
            Mój bilet autobusowy to wydatek 74 zł (karta na okaziciela na jedną linię- przejazdy od pon do pt), mąż dojeżdża do pracy pociągiem.

            Jeśli chodzi o systemy oszczędzania przerobiliśmy chyba już wszystkie z "tygodniówkami" włącznie. Ale jeśli na tydzień wypada 245 zł czyli na dzień 35 zł, a okaże się, że muszę iść do dentysty (i zostawić tam choćby 80zł), to co wtedy?

            Jeśli chodzi o nas, to nie chcemy żyć wedle zasady "zastaw się, a postaw się" jak wielu Polaków (kredyt za kredytem, których w efekcie nie ma kto spłacić). Jedno jest pewne! Najedzony nigdy nie zrozumie głodnego! Tak było zawsze!
            Nie chcę tutaj nikogo oceniać i wyzywać od "nieudaczników" (tak jak mnie nazwano), bo każdy wypracował sobie jakiś system postępowania, według którego żyje.
            Napisałam tylko, że przygnębia mnie życie w takiej rzeczywistości... Jesteśmy z mężem po studiach i chcielibyśmy czasami pozaspokajać nasze potrzeby wyższe (nie tylko jedzenie i spanie)- teatr, kino, kolacja w restauracji. Staramy się chodzić z córką do teatru lalek i na basen, ale na to też nie zawsze starcza...

            O ile się orientuję "emama" to forum dla kobiet, które mają kłopoty i chcą się wyżalić lub też chcą się podzielić swoim szczęściem. Ideą założycieli forum nie było chyba (jak mniemam) obrzucanie się obelgami tylko z tego powodu, że ktoś żyje inaczej....

            Ech, społeczeństwo tolerancyjne.....
            • iskra14 Re: przygnębia mnie robienie zakupów-do Iskra14 02.01.06, 16:23
              Właśnie z powodów, o których napisałaś, bardzo często nie podejmuję dyskusji na
              forum, tym razem dałam sie wciągnąć. I podobnie jak Ciebie denerwuje mnie, ze
              uczciwie pracując, nie można np. spokojnie myśleć o wydatku typu kino ( nie
              mówiac juz o dłuższym pobycie nad morzem z dzieckiem - bo to pewnie byłby szczyt
              rozrzutności). Wiem, że inni mają gorzej, ale chyba nie tędy droga.Pozdrawiam
              Cie ciepło i wierzmi, naprawde rozumiem.
              • iskra14 Re: przygnębia mnie robienie zakupów-do Iskra14 02.01.06, 16:24
                jeszcze jedno - proszę sprawdź poczte gazetową. mam do Ciebie pytanie, ale w
                zupełnie innej sprawie.
            • rapunzel1 Re: przygnębia mnie robienie zakupów-do Iskra14 04.01.06, 13:26
              leliwina napisała:
              Jeśli chodzi o systemy oszczędzania przerobiliśmy chyba już wszystkie z "tygodn
              > iówkami" włącznie. Ale jeśli na tydzień wypada 245 zł czyli na dzień 35 zł, a
              > okaże się, że muszę iść do dentysty (i zostawić tam choćby 80zł), to co wtedy?
              >
              Skoro zwykle pod koniec miesiąca brakuje stówki, to dziel tak:
              (Kwota do dyspozycji - 100zl na nieprzewidziane wydatki) / liczba tygodni
              Dalej dzielić na dni moim zdaniem nie ma sensu. Jak coś zostanie ze stówki to
              wrzucasz do skarbonki i masz większy komfort psychiczny w następnych
              miesiącach, a może starczy na wakacje smile ...
              albo pójdzie na ubezpieczenie autasad

              A z systemów oszczędzania osobiście praktykuję i polecam
              zbieranie paragonów i szczegółowe zapisywanie wydatków, oczywiście z późniejszą
              analizą.

              Z kilkuletnich doświadczeń: wydatki na jedzenie co miesiąc podobne, chemia i
              kosmetyki fluktuują, bo opakowania zużywa się zwykle przez kilka mies

              Niektórych rzeczy np. piwo, chipsy, batoniki itp. nie warto kupować hurtem a
              nawet detalicznie. Względnie drogie, a doskonale można się bez tego obejść, jak
              jest w domu to się je i je
              Zastanów się nad kosztem obiadów, które zwykle gotujesz. Może jakieś tanie
              pychoty powinny się pojawiać częściej w menu. Wybieraj warzywa i owoce zależnie
              od sezonu - w zimie tańsze są tradycyjne



    • aneta111 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 03.01.06, 14:12
      cześc leliwina ...
      opisze moze w skrócie moja sytuacje.
      mąz zarabia 1600 zł do tego dochodzi dodatek do mieskania 250 zł i zasiłek
      rodzinny 86 zł.daje nam to niecale 2000 zł

      kredytów mamy łącznie na kwote 500 zł , tel. 50 zł , internet 50 zł ,samochód
      120 zł co 2 miesiące woda i prąd 300 zł.

      na 1 miesiąc przepada 1280 zł - nieodmawiamy sobie niczego tzn. nie oszczędzam
      na jedzeniu ani na dziewczynkach jesli cos potrzebuja kupuje odrazu. pizza czy
      hamburger robie sama bo umiem a pozatym lubie gotować i codziennie mam inny
      obiad. jedzonko jakieś ciuszki ,pieluszki, wizyta u lekarza, moje tabletki
      antykoncepcyjne, jakiś wzmacniacz bo mąz ciągle coś potrzebuje do kompa : na to
      wszystko ida pieniadze a i tak bywa że muszę stówkę pozyczyć

      2 miesiąc jak płacimy za prąd i światło 300 zl tez przezywamy tak samo jak w 1
      miesiącu nie wiem jak to się dzieje ale tez pozyczamy tylko stówkę.


      teraz mam roczek 20 stycznia skąd mam wziąć kase na impreze :mam wielką nadzieje
      że z pita zdążą mi przysłać.


      do tego dochodzi jeszcze utrzymanie samochodu:jakies 120 zł na gaz.a co 6
      miesiecy ubezpieczenie w wysokości 250 zł.
      a nie daj boże jak cos wysiądzie w samochodzie:to juz tylko płakać.


      no ale niestety taka jest nasza szara rzeczywistość i zyc musimy.
      ja nie lamentuje nad naszym losem bo jak bym zaczeła biadolic to chyba bym
      zwariowała.
      • leliwina Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 03.01.06, 22:23
        JA TEŻ NIE LAMENTUJĘ, NIE CHCĘ SIĘ POWIESIĆ, ANI POEŁNIĆ ZBIOROWEGO SAMOBÓJSTWA!!!!

        żyliśmy, żyjemy i żyć będziemy!

        jestem po prostu przygnębiona i tyle
      • iskra14 Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 04.01.06, 08:36
        Odezwij sie proszę. Nie wiem, czy dotarły moje wiadomości.
    • weronikarb Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 04.01.06, 14:12
      Oj Leliwina skąd ja to znam. Tym bardziej że człowiek coraz bardziej sie
      frustruje i odbija sie to na najbliższych.
      W sumie codziennie myślę co robić, co kupić aby starczyło do wypłaty.
      Niewiem jak to sie dzieje, że jakoś sie "kulamy" - mamy jakieś 500 PLN na m-c
      na trzy osoby.
      Jakoś na jedzenie starcza.
      Co robie? Mieso kupuje na bardzo dobrych promocjach w sklepach - nieważne czy
      mam mieso w zamrażarniku - tym sposobem mam mięsa na jakiś m-c jedzenia. Zuppy
      robie nie na kosciach a wywar jarzynowych, wiadomo rosół na tzw. "porcjach
      rosołowych". Mieso ok. 4 razy w tyg.
      Na szczęście jesteśmy zdrowi.
      Dojazdy też mamy ja autobus mąż autem (nieraz mnie podrzuci) - auto na gaz
      (duzo tańsze użytkowanie)

      No i walcze z papierosami - niestety niemam juz za co kupic i sila rzeczy nie
      pale sad
    • majaaleksandra Re: przygnębia mnie robienie zakupów... 04.01.06, 22:22
      jeżżżżżu,skąd się takie kobiety biorą????
      My mamy 1300 zł na miesiąc na 3 osoby psa rybki wink
      spłacamy kredyt,na bieżąco kupuje małej najlepsze produkty na jakie nas stać (wózek Graco,pieluchy/chusteczki Pampers słoiczki Hipp) opłacam swoją szkołę i comiesieczne oplaty tel net i czynszowo-uzytkowe i jestem w stanie wyzyć do konca miesiąca a nawet co 3 mies chodze do fryzjera
      Wystarczy trochę zaplanować wydatki i życie staje się prostsze.
      Latwo napisać "dlaczego wszystko jest taaakie drogie?" ale pomyśleć "co zrobić żeby żyło nam sie spokojnie?" to już nie bo do tego trzeba zaangażowania i chęci zamiast załąmanych rąk.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja