Dodaj do ulubionych

Moja Niania - co wy na to???

30.12.05, 13:26
Witam drogie opiekunki - jestem mamą (mieszkamy w wielkopolsce) i dobrze sobie
poczytałam wasze posty może pomogą mi zrozumiec moja nanię.
Pracujemy ze sobą już 2 lata wszystko było o.k - nie zgłaszała mi żadnych uwag
ani żalu wcześniej.
Ale od poczatku najpierw pracowała u mnie co drugi dzień bo tak mąż chodził do
pracy co drugi dzień on się zajmował dzieckiem a co drugi niania.
Kiedy przyjmowałam nianie powiedziałam jej że oprócz zajmowania sie dziećmi
będzie prasowała i jesli cos sie nakruszy czy wyleje to aby wytarła podłogę.
ZNiania sie zgodziła. Sielanka trwała przez rok po tem zaszłam w ciążę i aby nie
urywać z nią kontaktu 1 raz w tygodniu zabierała mi moją córkę na cały dzień
mogłam odpocząć lub załatwić coś w mieście. Jak urodziła się druga córeczka
rozmawialiśmy i niania zgodziła się nią zaopiekować również tym bardziej że
starsza miała iść do przedszkola.Wszystko układało się o.k. nie wymagałam nic
więcej od niani. Sama z siebie poukładała do zmywarki czasem zostawone szklanki
ze sniadania - nie wymagałam aby sprzatała po nas!!!! NIGDY Tez nie należę do
odób które żyją w chlewie. Układ z nianią był super zawsze jej dawaliśmy 50 zł
więcej do umówionej ceny tj 600 zł - niestety nie stać nas na więcej. Jeden
jedyny raz poprosiłam a nie rozkazałam (ona jest starsza o 9 lat ode mnie)aby
zdjęła poscieli i 1 raz poprosiłam by ugotowała młodszej córce 2 ziemniaki i 1
marchewkę bo mięsko do obiadu już było gotowe.Jeden raz prosiłam żeby zdjęła
pościel a jak wrócę to sobie wypiorę - jak wróciłam była wyprana.
Dzieci ją kochaja my traktowaliśmy ją jak członka rodziny - nigdy ale przenigdy
nie mówiła o tym że za mało płacę. Acha najważniejsza rzecz niania była u nas w
domu do 10 rano a potem brała dziecko do siebie i robiła sobie obiad w domu ( w
tym czasie mała spała lub bawił sią z nią jej mąż - on jest po zawale na rencie)
i wracała do nas do domu koło godziny 16-tej. Taki układ jej odpowiadał i nam tez.
Nawet upiekła mi placek - wyobrażacie sobie tak sama z siebie!!!!
Niania super kochana zawsze na święta robiłam jej piekne stroiki na stół i
paczkę świąteczną - z jedzonkiem(szynka herbata słodycze owoce fajnie zapakowane).
Dla jej córki dałam spodnie nowe z metka - które mi były za ciasne bo po ciązy
nie załozyłam i tak sie układało pomiędzy nami wspólne bytowanie. - FAJNIE
Do czasu kiedy nie spotkała się ze swoja koleżanką -żmijką. Po tym dowiedziałam
sie od osób trzecich że ją wykorzystuję za mało płacę że ona musi prać pościele
zmieniać gotować i sprzątać, że kupujemy dzieciom tyle zabawek że nie ma ich
gdzie wkładać i tyle ciuchów. Było mi bardzo "miło" jak to usłyszałam dlatego że
ona sama mówiła mi np że ona mi kupi rano chleb bo idzie po drodze to kupi (na
szczęście nie skorzystałam z oferty) bo jeszcze bym się dowiedziała że musi
zakupy robić. Wczoraj zachorowała mi córka i poprosiłam ja zeby cały dzień
została u nas w domu żeby z nią nie chodzić z anginą po dworze to mi powiedziała
że u niej jest teściowa i ona nie może zostać cały dzień musi iść zrobić obiad
do domu. Zagotowało mi się ale opanowałam się i prosiłam ją że jeden raz bo na
reszte dni biorę urlop. Może jej faktycznie mało płacę ale na to się zgodziła ja
od niej nie wymagam aby za nas prała sprzatała i gotowała i robiła zakupy.
Rozmawiałam z nią powiedziała że z chorymi dziećmi żadna naiania nie zostanie w
domu!!! - Czy to prawda??? I że za mało jej płacimy i ze od lutego lub marca ma
nową pracę i chciała mi powiedzieć dwa tygodnie przezd odejściem ale ja się
wcześniej dowiedziałam. Mam wrażenie że ona teraz olewa wszystko nie wiem co mam
zrobić. Nie lubie sutuacji nie wyjaśnionych. Naprawdę doceniam to wszystko co
dla nas robiła i wiele razy jej to powtarzałam. Nie chcę jej jeszcze zwalniać
ale ona mnie prowokuje. Ona ma nad nami przewagę bo wie że na 2-3 miesiące
nikogo nowego nie przyjmę bo w marcu się wyprowadzamy.
Napiszcie jak to wygląda ze strony opiekunki- może jestem zła i powinnam sie
zwolnić i sama zająć dziećmi? bardzo bym chciała ale mój mąż nie utrzyma
rodziny. Piszcie.
Obserwuj wątek
    • agacz2905 Re: Moja Niania - co wy na to??? 30.12.05, 14:08
      Hm...cóż. Z tego co przeczytałam, wydaje mi się, że dobrze kojarzysz zmianę
      zachowania Niani z rozmową z kimś "życzliwym". Sytuacja nie jest łatwa ani
      miła, w końcu opiekunka wchodząc do waszego mieszkania i w jakimś sensie do
      Waszego życia też - musi mieć jakieś relacje z wszystkimi domownikami, z tego
      co piszesz - te relacje się teraz pogorszyły. Nie sa mi obce negatywne emocje i
      żale do niani - zarówno do obecnej, jak i do poprzedniej. Sama, co oczywiste,
      aniołem nie jestem...My też mieliśmy super zaufaną nianię - płaciliśmy
      jej "mało" tj. tyle na ile było nas stać i się z nią umówiliśmy - identyczna
      kwota o jakiej Ty piszesz. Nasza była niania pracowała u nas do końca lutego,
      byliśmy bardzo zaprzyjaźnieni i zżyci. Była parę lat starsza od mojej mamy, ale
      kazała nam mówić sobie po imieniu. Szalała na punkcie Szymka, gdy ten był
      jeszcze jedynakiem, po narodzinach Agatki akurat wyleciała do Stanów aby pomóc
      swoim dorabiającym się synowi i synowej w opiece nad córkami (a więc jej
      wnuczkami). Ja oczywiście czekałam na nią, opiekować się Agatką mogła (i tak
      miało być) ona i tylko ona. Telefonowała ze Stanów, pisała maile, także listy
      tradycyjną pocztą. Po powrocie ze Stanów w sumie tylko 4 miesiące (listopad
      2004-luty 2005) zajmowała się Agatką, w tym półtora m-ca dwojgiem dzieci, bo
      Szymek zaczął bardzo chorować i wypisaliśmy go w końcu ze żłobka (do którego
      chodził wcześniej 1,5 roku, bo od urodzenia siostry). Nie było miesiąca,
      żebyśmy nie musieli brać 2-3 dni urlopu z powodu niani, ale ok., godziliśmy się
      na to. Końcem stycznia niania zaczęła mówić o 200 zł podwyżki i o tym że szymek
      musi wrócić do żłobka, bo jej ciężko z dwójką dzieci. Byłam b. niemile
      zaskoczona, bo znała naszą sytuację finansowo-kredytowo-chorobowąsmile, sama miała
      świadczenie przedemerytalne wysokości moich marnych poborów. W końcu niania
      przyznała, że rozmawiała z pielęgniarką, która robiła jej zastrzyki
      przeciwzapalne, p.bólowe z powodu bólu kręgosłupa. Owa pielęgniarka wyśmiała
      naszą nianię, że ta zostaje z naszymi dziećmi za 600 zł! Było mi b.źle, itd.
      Przebolałam, wychodząc z założenia, że z niewolnika nie będzie pracownika, nic
      na siłę. Atmosfera między nami drastycznie się popsuła i nawet nie miałam
      ochoty, aby ta niania nadal u nas była. Z powodów wyłącznie ambicjonalnych
      zapłaciliśmy jej za luty 2005 o 100 zł więcej. Błyskawicznie, prawie z dnia na
      dzień, znalazłam opiekunkę dla dwójki dzieci za te same pieniądze - z
      ogłoszenia, które wisiało na drzwiach naszej klatki schodowejsmile. Ta dziewczyna
      jest z nami od marca 2005, pierwsze trzy dni i tak był z nią mój mąż, który
      musiałby i tak wykorzystać zaległy urlop. Nie jest super ani fajnie, ale nie
      musi być. Historia z tamtą nianią, tak z nami zaprzyjaźnioną wiele mnie
      nauczyła. M.in. banału, że nie ma ludzi niezastąpionych. I że ludzie bywają
      bezinteresownie złośliwi i zawistni (bezinteresownie wyśmiewając pensję niani).
      Swoją drogą, wszystkie moje nianie były bogatsze od nassmile. To smutne, że
      uczciwie pracując na pełny etat, nie sposób się w tym kraju utrzymać - myślę
      teraz o mojej pracy, do której są wymagane kwalifikacje, doświadczenie,
      praktyka, wiedza, doszkalanie się....Poprzednia niania opiekę nad dzieckiem u
      nas traktowała jako dorobienie sobie do świadczenia, obecna - młoda, teraz
      zdrowa dziewczyna - do renty... Taka jest smutna rzeczywistość w tym chorym,
      smutnym kraju. A jak nie wiesz dokładnie o co chodzi, to na pewno chodzi o
      pieniądzesad. Pożegnaj się z waszą nianią, jakoś "przebieduj" do marca i nie
      przejmuj się. To nie jest radosna sytuacja, ale nie jest ona też bez wyjścia.
      Pozdrawiam
      --
      Agnieszka, mama Szymka(16.01.2001) i Agatki(01.08.2003)
      • janet3 agacz 600 zł za opiekę na 2 dzieci??? 30.12.05, 15:47
        Dziewczyny mam wrażenie że to chyba faktycznie przesada żeby za opiekę na 2
        dzieci płacić 600 zł. i jeszcze byc urażonym że owa niania żąda
        podwyżki.Narazie mam jedno dziecko ale wiem ile trzeba przy maluchu się
        nabiegać a dopiero przy dwójce.Czasem ma wrażenie że mamy chciałby nianie,
        sprzątaczke,kucharke i najlepiej za pół darmo bo przecież tylko pilnuje takich
        słodkich skarbów.Dziewczyny medal ma zawsze dwie strony warto o tym
        pomyśleć.Myslę że z czasem każda niania nawt ta bardzo kochająca wasze dzieci,
        ucieknie gdzie pieprz rośnie będąc tak marnie opłacanąsad
        • iwoniaw Wszystko świetnie, tylko 30.12.05, 15:56
          w poście autorki wątku wyraźnie jest napisane, iż:
          1. Niania nie skarży się wprost, tylko do osób trzecich
          2. Sama proponuje różne rzeczy, a potem wypomina - w dodatku za plecami
          3. Nakręca spiralę nieporozumień i wyskakuje z tekstami "żadna niania nie
          zostałaby z chorym dzieckiem" (kompletna bzdura, właśnie z powodu choroby
          dziecka często rodzice decydują się na nianię), zamiast powiedzieć, o co jej chodzi.
          Na miejscu autorki wątku zastanowiłabym się nad jakimś alternatywnym
          rozwiązaniem opieki nad dzieckiem na te 3 m-ce, a nianię zapytała wprost, czemu
          obgaduje mnie do osób trzecich i jak sobie wyobraża dalszą współpracę.

          --
          Ludzie nie umierają z przepracowania. Umierają z rozrzutności i zmartwień.
          (Charles Evans Hughes)
          • aleksandrynka Re: agacz 600 zł za opiekę na 2 dzieci??? 30.12.05, 18:05
            no jasne, lipcowa, że nie obchodzi, ale w takim wypadku mówi się: poproszę
            podwyżkę. Jak jest odmowa, to szuka się innej pracy. Tutaj chodzi o coś innego:
            brak lojalności (obgadywanie, nagłe pretensje nie wprost, ale na boku). Poza
            tym gonię przypomnieć, ze babka długi czas pracowała za taką własnie stawkę i
            veto ani innego sprzeciwu/żądań nie było. No więc jak, ma prawo NAGLE obrażać
            się i stroić fochy, czy też lepiej byłoby, gdyby po ludzku zagadała do
            pracodawczyni i wyłuszczyła, co i jak? Bez podchodów i zagrań rodem z
            podstawówki (bo tamta mi powiedziała...)
            --
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33795

            Zapraszam na moje forum smile
          • agacz2905 Re: agacz 600 zł za opiekę na 2 dzieci??? 30.12.05, 23:04
            Nigdzie nie napisałam, że ma obchodzić - to już napisałaś ty. Ja napisałam, że
            znała naszą sytuację i w tym kontekście dziwnym wydało mi się żądanie podwyżki.
            Gdybym miała wybierać między podwyżką dla niani a rezygnacją z pracy, niestety
            byłabym zmuszona wybrać to drugie. Na szczęście jeszcze nie muszę.
            --
            Agnieszka, mama Szymka(16.01.2001) i Agatki(01.08.2003)
        • agacz2905 Re: agacz 600 zł za opiekę na 2 dzieci??? 31.12.05, 12:28
          Nie bierzesz pod uwagę, że mamy marnie opłacające opiekunki równie marnie
          zarabiają. Ja pracuję w budżetówce i po prostu nie mam póki co alternatywy.
          Jestem niepełnosprawna, bardzo kiepskiego zdrowia, nie mam renty. Gdybym
          natomiast miała jakiekolwiek widoki na rentę, nie zawracałabym sobie d..y moją
          pracą w urzędzie, gdzie kazdy nowy zwierzchnik wsadzony na stołek (dyrektor
          wydziału, generalny, wojewoda itp.) zaczyna swoje rządy od totalnej zawieruchy
          kadrowej i mnożenia durnych wymagań, sporządzania sprawozdań, statystyk, analiz
          i samooceny pracownikówsmile. Moja obecna niania natomiast ma znaczny stopień
          niepełnosprawności z tytułu przebytego 5 lat temu nowotworu i stałą rentę
          socjalną. Do pracy jej nigdzie nie przyjmą, bo ma na stałe orzeczoną całkowitą
          niezdolność. Obecnie jest całkowicie zdrowa, dzięki Bogu - ja przy niej
          wyglądam i czuję się jak najprawdziwsza kaleka i niestety jest w tym coś z
          prawdy. Ona jest osobą delikatnie mówiąc niezbyt pracowitą i nadaje sie w sam
          raz do "siedzenia w domu" (dosłownego) z moimi dziećmi, które wszak już
          niemowlakami nie są.
          --
          Agnieszka, mama Szymka(16.01.2001) i Agatki(01.08.2003)
    • tynia3 Re: Moja Niania - co wy na to??? 30.12.05, 14:45
      Otwarcie z nią porozmawiaj!
      Jeśli przyjęła warunki przez Ciebie postawione, nie zgłaszała sprzeciwu (choć
      mogła), gdy ją o coś prosiłaś, to nie widzę powodu do jęczenia. Jak ma
      zastrzeżenia - niech je zgłosi bezpośrednio do Ciebie. A nie wzięła pod uwagę,
      że plotkując o Was naraża się na utratę pracy? Zapytaj śmiało.

      pzdr
      --
      Nic na świecie nie zostało tak sprawiedliwie rozdzielone jak rozum: każdy uważa,
      że otrzymał dostateczną porcję. /Jacques Tati/
    • mynia_pynia Re: Moja Niania - co wy na to??? 30.12.05, 16:32
      Może i cena 600zł za nianie jest przesadzona, ale dla osoby która ma rente,
      bądź jest na emeryturze, króra może chodzić do domu gotować obiady to
      jest "darmowa kasa".
      Gdybym ja była w takiej sytuacji że mogłabym dorobić 6 stów siedząc w domu to
      bardzo chętnie bym się zgodziła.
      • janet3 darmowa kasa? 30.12.05, 17:09
        mynia_pynia napisała:

        > Może i cena 600zł za nianie jest przesadzona, ale dla osoby która ma rente,
        > bądź jest na emeryturze, króra może chodzić do domu gotować obiady to
        > jest "darmowa kasa".
        > Gdybym ja była w takiej sytuacji że mogłabym dorobić 6 stów siedząc w domu to
        > bardzo chętnie bym się zgodziła.

        No wiesz darmowa to kasa napewno nie jest bardzo się mylisz.Obojętnie gdzie
        babka siedzi z tym dzieckiem, ciąży na niej ogromna odpowiedzialność i
        obowiązek.Są dzieci tak absorbujące że nie wiadomo czy niania ma mozliwość
        ugotowania tego obiadu.


        • aleksandrynka Re: darmowa kasa? 30.12.05, 18:11
          taaak, jest tak zaabsorbowana, że aż jej mąż bawi się z dzieckiem... Bez
          przesady. Kobiecie ludzie dali sporo możliwości, przynajmniej ja tak to
          oceniam. Ale dostała palec... Może trochę przesadzam, ale z opisanego obrazu
          nie wydaje mi się, żeby ta babka padała na twarz dostając nędzne ochłapy z
          pańskiego stołu. Umowa była jasna i dość porządna (ja bym nie pozwoliła, żeby
          niania zabierała dziecko do siebie i tam zajmowała się swoim domem) ale
          widocznie kobiecie przed oczami stanęła wizja kokosów i kręci nosem. OK, jej
          prawo, każdy kombinuje, jak może, coby dorobić. Ważne tylko JAK postępuje, a
          tutaj zaczyna się bagienko... O tym wyżej w mojej odpowiedzi do lipcowej. Nie
          knuje się na boku, nie oczernia pracodawcó, tylko stara się renegocjować umowę.
          Czy tej pani się wydaje, że jak chlapnie na prawo i lewo, jak to
          jest "wykorzystywana", to pracodawcy ze skruchą dadzą jej 500 PLN podwyżki? A
          guzik! Dla mnie ta pani byłaby skreślona. Nie lubię, jak się ze mnie robi
          idiotkę.
          --
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33795

          Zapraszam na moje forum smile
    • mamastasia Re: Moja Niania - co wy na to??? 30.12.05, 16:36
      Ja płaciłam mojej 500zł za opiekę nad synem 9 godzin codziennie 5 dni w tyg.
      Było to nie za dużo ale sama sie na to zgodziła (ja zarabiałam wtedy 700). Więc
      wydaje mi sie, że 600zł przy dwójce dzieci to rzeczywiście mało. Jeśli jednak
      sama niania na to przystała to uważam, że jest OK. Zogodzę sie z innymi mamami,
      że powinna była z toba porozmawiać, a nie żalić się do osób trzecich. Nie ma
      osób niezastapionych, poszukaj innej. Na te 3 mies. też warto. Po co masz się
      denerwować i meczyć? Skoro jej tak źle...
      Pozdrawiam
    • jktasp Re: Moja Niania - co wy na to??? 30.12.05, 19:20
      Nie z autopsji, ale ze spacerków znam nianię, która pracuje (tak mówi) 8 godzin
      dziennie, sama płaci za bilety, robi sobie tylko herbatę, bo ma swoje kanapki,
      zajmuje sie dzieckiem i domem jak mały śpi a jej sie wtedy nudzi ( zmywa,
      przygotowuje do obiadu, wiesza pranie, odkurza, prasuje)za... 475 zł. Rzecz
      dzieje się w Krakowie.Pozdrawiam
      --
      smile
    • jogo2 a propos wyzysku 30.12.05, 21:04
      Proponuję nie użalać się tak nad nianiami jak ta z Krakowa za 475 zł. Faktycznie
      uważam, że to mało, ale często (jak wynika z całego wątku) mama tyle płaci, bo
      sama zarabia niewiele więcej. Niania pewnie sama zadeklarowała, że tyle ją
      zadowoli. Raczej można się zastanowić, jak niektórzy ludzie są skromni i zaradni
      i potrafią za tyle pieniędzy się utrzymać i jeszcze dobrze pracować. Ja często
      spotykałam osoby które na pytanie o "swoją stawkę" mówiły 5 zł za godzinę, czyli
      jak na Warszawę to tzw. "nic". I co, po co mam dawać komuś więcej, niż chce
      zarabiać. Mi się też nie przelewa i ciąży na mnie ogromna odpowiedzialność,
      jestem mamą małego człowieka, a pieniądze są mi potrzebne na nieprzewidziane
      wypadki losowe, typu choroba np.
      Wszystkie nianie zapraszam do Warszawy. Moje doświadczenia z ubiegłego roku.
      Najpierw trafiła mi się młoda dziewczyna ze wschodnich rubieży Polski. W wyniku
      nieporozumienia (ona mówiła o wynagrodzeniu miesięcznym, ja o stawce godzinowej)
      na wstępie zapłaciłam jej o 1 zł więcej niż chciała (zawsze pytam nianie ile
      chciałyby zarabiać). Też zarabiała skromnie, a była w stanie za to się wyżywić,
      opłacić mieszkanie, studia i sobie coś kupić do ubrania. Widać jak się chce, to
      można wiele. Teraz niedawno była u mnie pani z Ukrainy, której niestety nie
      mogłam zatrzymać, bo pali. Tylko ona pracowała tak, że powiem Wam, że na tle
      moich dotychczasowych opiekunek, to w Polsce bezrobocia nie ma, tylko są fochy i
      dwie lewe ręce do pracy. Jedna z pań z Polski, które pracowały u mnie, na
      zwróconą uwagę, czy mogłaby umyć nocnik, kiedy dziecko zrobi kupę w czasie,
      kiedy ona się nim zajmuje, odpowiedziała mi, że nie ma kiedy (tak!). Nie wspomnę
      o tym, że kiedy przychodziłam do domu to nic nie było zrobione poza tym, że
      synek był pod opieką. A w końcu nie chodzi o gruntowne porządki o które się nie
      umawiałyśmy, ale o to że niektóre rzeczy robią się na bieżąco, piasek się
      nanosi, szklanka się ubrudzi, stół się pochlapie, i ten nocnik. Pani była wielka
      guwernantka, a ja popychadło od wszystkiego. Cholera mnie brała, ale nie
      chciałam synkowi zabierać osoby, którą polubił. W końcu się to skończyło i tak z
      innych powodów i pod tym względem odetchnęłam. Ale jeszcze więcej takich
      Lepperów i 2000 dla niani to też będzie wyzysk. A w ramach tego jak stół wytrze
      to wielką łaskę zrobi, albo tylko to zrobi co się palcem wskaże i nic ponadto.
      Ciekawe kto z Was w pracy tak rozumie swoje obowiązki, że o każdziuteńką rzecz
      to czeka na polecenie od szefa, nic się sam nie domyśli. Przypuszczam, że nie
      taka osoba nie popracowałaby długo. Dopiero jak przyjedzie ktoś z kraju gdzie
      życie jest ciężkie i generalnie nie daj Boże tam mieszkać, to się dopiero wtedy
      okazuje jak można pracować i za jakie pieniądze. Kiedyś my jeździliśmy na Zachód
      i zarabialiśmy tamtejsze grosze i jacy jeszcze zadowoleni byliśmy, ale to już
      dawno było i teraz niektórym wszystkiego jest mało, a chęci do pracy odwrotnie
      proporcjonalna do zarobków. Takie jest moje doświadczenie z nianiami.

      Pozdrawiam,
      Jogo
      • tygrysica2208 Re: a propos wyzysku 31.12.05, 00:43
        A przepraszam, to ty tę panią zatrudniłaś w charakterze niani czy gosposi, a
        może nianio-gosposi???

        niańka (niania)- specjalna opiekunka dziecka; osoba niańcząca kogoś, opiekująca
        się kimś; piastunka.

        gosposia - osoba prowadząca gospodarstwo domowe; pomoc domowa.
        • koralik12 Re: a propos wyzysku 31.12.05, 12:22
          Jak dla mnie opieka nad dzieckiem oznaczałaby również posprzątanie po nim.
          Dziecko rozleje- trzeba sprzątnąć, najlepiej z nim żeby się uczyło. Dziecko
          zrobi kupe to dla mnie jest oczywiste że trzeba umyć dziecku rączki i nocnik.
          Jasne że niania nie powinna sprzatac po całej rodzinie, ale po sobie i dziecku
          jak najbardziej tak. I nie jest to prowadzenie gospodarstwa domowego, ale
          uczenie dziecka że jak się nabrudzi to trzeba posprzątać.

          --
          Stara sygnaturka mi się znudziła
      • tynia3 Re: Moja Niania - co wy na to??? 31.12.05, 13:19
        Nie z autopsji, ale ze spacerków znam nianię, która pracuje (tak mówi) 8 godzin
        dziennie, sama płaci za bilety, robi sobie tylko herbatę, bo ma swoje kanapki,
        zajmuje sie dzieckiem i domem jak mały śpi a jej sie wtedy nudzi ( zmywa,
        przygotowuje do obiadu, wiesza pranie, odkurza, prasuje)za... 475 zł. Rzecz
        dzieje się w Krakowie.

        o tym wyzysku mówiłam - z postu jktasp
        --
        Nic na świecie nie zostało tak sprawiedliwie rozdzielone jak rozum: każdy uważa,
        że otrzymał dostateczną porcję. /Jacques Tati/
    • edorka1 Re: Moja Niania - co wy na to??? 31.12.05, 13:34
      Pacta sunt servanda jak mówili Rzymianie. Tak się z Toba umówiła i w tym kotekscie nie ma znaczenia kwota. Jeśli coś się niani nie podobało powinna to otwarcie powiedzieć. Nie powiedziała. Zachowała sie fatalnie zgłaszając swoje pretensje osobom trzecim a nie Wam bezpośrednio.
      600 pln miesięcznie za opiekę nawet nad 2 dzieci ale jednak co drugi dzień to nie jest mało. To dawałoby 1200 pln przy całym miesiącu pracy!
      Wytrzymaj jakos ten czas który Wam został do przeprowadzki bo szkoda przestawiać dzieci na tak krótki czas i przyzwyczajać do kogoś nowego. I nie żałuj niani - koniec końców zachowała się niefajnie. Pewnie ktoś jej namieszał w głowie...tak bywa niestety.


      --
      Dorota mama Asi(02.2002)i Tomka (12.2003)
    • w_ania Re: Moja Niania - co wy na to??? 01.01.06, 15:38
      Dzięki dziewczyny za odpowiedzi- uff bałam się że ja ja faktycznie wykorzystuję smile.
      Wiem że w Warszawie może wydawać się ta kwota niczym ale my nie zarabiamy i nie
      mieszkamy w Warszawie tylo w Poznaniu. Nie chccę jej jeszcze zwalniać poczekam
      ten 1 lub 2 miesiace a potem jej wygarnę na koniec o tym że nas obgaduje. A ja
      jej głupia jeszcze po tym paczke swiąteczna uszykowałam. Potem niania się
      tłumaczyła że ona nie mogła zostać i tak mi powiedziała bo jej ojciec miał
      urodziny 70 i chciała je wyprawić u siebie i szykowała niespodziankę itd. W
      końcu wzięłam urlop na 3 dni i zostałam z dziecmi w domu. Nie wiem czy jej tylko
      teraz nie odliczyć za te dni które miała wolne czy nie.


      Acha w woli sprostowania niania kiedyś przychodziła co 2 dzień a teraz
      przychodzi co dziennie za 600 zł a w efekcie za 650 bo co miesiąc i tak
      dostawała więcej. (bo byliśmy zadowoleni).
      Bardzo mi szkoda bo starsza córka ją uwielbia i młodsza też. Ale tego że mi tak
      tyłek obrobiła nie mogę jej darować. Zresztą zawsze wiedziałam wcześniej że coś
      się bedzie święciło bo juz jak docierały do mnie informacje o tym że ona by
      chciała urlop albo wolne bo zmijka ja podjudziła to za 2 dni przychodziła że
      chce urlop.I tak było ze wszystkim zawsze wiedziałam dzień wcześniej od jej
      koleżaneczki że ona jest niezadowolona. Z tym że to nie niania była
      niezadowolona tylko zmijka bo to stara panna co ma za duzo wolnego czasu.
      ANia
    • aniask_mama Re: Moja Niania - co wy na to??? 01.01.06, 17:25
      Co do pieniędzy:
      Gdyby nam płacono wprost proporcjonalnie do ilosci obowiązków i
      odpowiedzialności - byłoby cudownie, nie uważacie? Ale tak nie jest i nigdy nie
      było, więc może dajmy spokój tego typu argumentom.

      Po drugie: zatrudnienie niani to rodzaj UMOWY - a podczas rozmowy dochodzi do
      pertraktacji: co ktoś ma robić, ile za to ktoś ma/może płacić. Jeśli umowa
      dochodzi do skutku, to znaczy, że obie strony coś uzgodniły i uważam, ze jeśli
      po jakimś czasie coś sie komuś nie podoba - ma prawo o tym porozmawiać, ale nie
      z zarzutem: mam za mało kasy. Trzeba było nie brać tej pracy, poszukac lepiej
      płatnej, żądać na początku więcej itp, a nie gadać za plecami. Gr... jak ja
      tego nie lubię.

      --
      Mikołaj widzi znak ostrzegawczy "wypadki" (człowiek, samochód)
      - Mamo, a dlaczego na to auto tak goni tego człowieka??? wink))
      • tygrysica2208 Re: Moja Niania - co wy na to??? 01.01.06, 21:03
        aniask_mama poczytaj jeszcze raz swoją wypowiedź i wypowiedź autorki wątku.

        No i widzisz, twoja wypowiedź jest wyważona, spokojna, a jej pełna złośliwości -
        żmijka, koleżaneczka, stara panna... aż się niedobrze robi.

        Niania cię w_ania obgaduje, a ty, przepraszam bardzo, co robisz?? To nie jest
        obgadywanie? No tak, ale w internecie mozna.

        Gdyby mi nie odpowiadała praca niani, to ją zwalniam. A nie takie podchody -
        jeszcze ją zostawię (bo tak naprawdę jest autorce ta niania bardzo potrzebna),
        ale na pożegnanie - ja już jej wygarnę sad
        "Wygarnij" teraz, zwolnij, zatrudnij inną - taką, która będzie ci odpowiadała i
        kłopot z głowy.

        A co do zarzutu - "mam za mało kasy", to jest śmieszny. Pracownik (niania) ma
        to gdzieś. Tak jak i ty masz to gdzieś idąc do swojego pracodawcy i prosząc o
        podwyżkę - wzruszyłoby cię stwierdzenie - nie damy pani podwyżki, bo mamy za
        mało kasy??
        • berecik7 Re: Moja Niania - co wy na to??? 01.01.06, 21:42
          A propos tzw. obgadywania. Tak, w internecie można. Nikt nie pisze nieczyich
          nazwisk, ani nie podaje adresu. Po to jest forum, żeby się pożalić, co często
          oznacza, że kogoś "obgadamy", np. teściową - ulubiony wątek.
        • beata985 Re: Moja Niania - co wy na to??? 02.01.06, 09:23
          > A co do zarzutu - "mam za mało kasy", to jest śmieszny. Pracownik (niania) ma
          > to gdzieś. Tak jak i ty masz to gdzieś idąc do swojego pracodawcy i prosząc o
          > podwyżkę - wzruszyłoby cię stwierdzenie - nie damy pani podwyżki, bo mamy za
          > mało kasy??
          No i nie daje bo nie ma,i guzik go to obchodzi,że my chcemy podwyżkę bo nam
          mało itd.Koło się zamyka.Proste.(nie wszyscy tacy są ,na szczęście)


          --
          uśmiechnij sie,jutro będzie lepiej.
          smile))
    • bea.bea Re: Moja Niania - co wy na to??? 01.01.06, 23:58
      nie rozumiem co cie tak oburza???
      i chyba nie chodzi o kase...
      jesli prosisz kobiete by została z dzieckiem w czasie ponad jej obowiazki...to
      mozesz spodziewac sie odpowiedzi negatywnej....w końcu moze miec swoje plany...i
      nie musi z nich rezygnowac sla twojego widzi misie...

    • kosheen4 Re: Moja Niania - co wy na to??? 02.01.06, 00:54
      uważam że trochę przesadzasz z tymi reakcjami - nie daruję że obgadywała, już ja
      jej wygarnę jak ją będę zwalniać...
      nie wiem kim jesteś, ale po tonie twoich wypowiedzi wnioskuję że masz małe
      poczucie własnej wartości i chyba jesteś niepewna tego co robisz?
      gdyby ten wątek miał stać się podstawą do jakiejkolwiek charakterystyki -
      załóżmy że jest w jakiś sposób reprezentacyjny dla twoich poglądów - nie
      nadawałabyś się ani na nauczyciela, ani na szefa wielu pracowników, ani w żadne
      miejsce gdzie mogłabyś się spotkać z nieżyczliwą krytyką. babie leżało na sercu,
      to się wygadała, ktoś ją upewnił że ma rację, zupełnie tak jak dziewczyny tutaj
      upewniły ciebie że masz rację. przypomnij sobie liceum na przykład, jak
      potrafiło się obrabiać zad nauczycielowi a potem się do niego uśmiechac i nawet
      zbierac piątki, albo najazdy pracowników na wrednego szefa. i co? wyluźnij
      trochę wink, czy od czasu jak dowiedziałaś się o tych rewelacjach niania pracuje
      gorzej? czy tylko ciebie boli urażone ego i fakt że nie wszystko co obmyśliłaś
      wydaje się idealne również i niani? zastanów się uczciwie, czy spadła jej
      "wydajność" czy tylko patrzysz przez pryzmat tego rozżalenia? bo jeśli to
      wyłącznie niesmak po tym jak się dowiedziałaś - hm, podsłuchując zazwyczaj
      dowiadujemy się o sobie nieprzyjemnych rzeczy wink)). ja spróbowałabym sobie
      odpowiedzieć na pytanie: czy to że oostatnio nie przyszła potraktowałabym
      inaczej gdybym była pewna że zgadza się w 100% ze mną czy nie?

      --
      Pesymista widzi ciemny tunel. Optymista widzi światełko w tunelu. Realista widzi
      światło pociągu. A maszynista widzi trzech debili na torach.
    • w_ania Re: Moja Niania - co wy na to??? 02.01.06, 07:41
      Może macie rację ale -jestem człowiekiem i szlak mnie trafia jak mnie ktoś
      obgaduje w taki sposób. Jak przyjdzie do pracy to z niczym problemu dla niej nie
      ma a potem za plecami to wypomina!!! więc nie dziwcie się że jestem wkurzona i
      uzywam epitetów żmijeczka itd.
      Może sie na szefa nie nadaje ale w pracy jestem szefem i nie mam z tym problemów.
      Nianię traktowałam jak członka rodziny a nie jak pracownika i w tym tkwił mój
      błąd. Nie ona nie zaczęła gorzej pracować - ale ma dziwne poglądy od tej rozmowy
      z kolezanką typu ze z chorym dzieckiem nie musi zostawać itp. Ja mam wracać
      szybciej z pracy bo ona chce wyjść - a przecież ja nie mogę się zwalniać.
      Napisałam to żeby ulzyc sobie i zeby poznać opinię waszą na ten temat ponieważ
      cału czas jestem w rozterce czasem mam ochotę jej powiedzieć że zwalniam ja i
      powiedzieć o całej sytuacji a z drugiej strony dobrze pracowała przez tyle czasu
      nauczyła wiele moje dzieci i za to jej dziękuję.Kiedy pisałam ten post byłam
      wzburzona teraz mi troche przeszło. Może macie rację nie bedę jej nic wygarniać
      tylko spokojnie sobie o tym porozmawiamy na koniec.- już wiem co mam zrobić.
      Dziękuję również za słowa krytyki.- choć bolesne.
    • kaktus22 Re: Moja Niania - co wy na to??? 02.01.06, 14:21
      to rzeczywiście trochę mało jej płacicie, ale mogła powiedzieć co jej się nie
      podoba i poprosić o podwyżkę!
      Ja w W-wie placę 1300 - 1 dziecko, 8 h i tylko opieka - i taniej nie mogłam
      znaleźć niani.
      • majewska12 Re: Moja Niania - co wy na to??? 03.01.06, 11:23
        Widzę, że ja miałam nanie anioła, a właściwie całą rodzine naszej Edysi, z
        którą się zaprzyjazniliśmy. Nawet do głowy mi nie przyszło, by pozwolić jej
        robić coś więcej niz opieka nad dzieckiem. To i tak absorbujące. Kwoty płacone
        naniom w większych miastach przyprawiają mnie o zawrót głowy, bo ja z
        wyksztalceniem wyższym na odpowiedzialnym stanowisku, ze skomplikowanym
        dojazdem do pracy oddalonej od centrum tyle nie zarabiam. Fakt mam płacony zus.
        Ale jesli miałabym oddać niani cała pensje to zdecydowanie nie warto tak
        krzywdzić dziecka. Ja wiele straciłam na kontaktach z dzieckiem wracając do
        pracy. Mam wyrzuty sumienia do dziś, ale nie miałam wyjścia. Poniewaz niani
        szukałam przez ogłoszenia, a pracowałam wówczas w biurze pracy wiem jakie osoby
        znane mi z nie najlpeszej strony własnie z urzędu do mnie się zgłaszały. Az
        strach pomyśleć co by było gdybym podjęła decyzje bez znajomości tych osób.
    • w_ania Re: Moja Niania - co wy na to??? 03.01.06, 08:27
      Otóż kochane problem mi sie właśnie sam rozwiązał od 1 lutego niania odchodzi
      do nowej pracy. Oświadczyła to dziś mojemu mężowi.
      Mam nadzieję iz przez ten miesiąc nie doprowadzi mnie do szewskiej pasji - ale
      jakoś to przetrzymam.
      Ania
    • lafela Re: Moja Niania - co wy na to??? 03.01.06, 12:21
      witaj,
      miałam identyczna prawie sytuację, problem chyba w tym, że są ludzie żmije
      wredni i złośliwi którzy nagadają takiej niani głupot. moja zażądała podwyżki i
      w rezultacie za 3 dni w tygodniu po 7 h dziennie chciała 500 zł na miesiąc,
      mieszkam w Łodzi. nierealne dla mnie i wiedziała o tym; nic oprócz opieki nie
      robiła, i tez zaprowadzała mateuszka do siebie do domu (mieszka na tym samym
      piętrze; dorabiała do emerytury. Ale powiedziała w pewnym momencie ze
      orientowała się i na rynku stawki są innesmilei że życzy mi szczęścia! też
      kilkakrotnie prosiłam ,żeby została dłużej o godzinę ale nigdy nie mogłasad nie
      ma dzieci itp. A dzisiaj mój smok został z nową opiekunką i jest to druga
      osoba która przyszła na rozmowe. tylko mam nadzieje że będzie dobrze... bo
      trochę się boję; aha- moja niania jeszcze powiedziała że ona już tak kocha
      maluszka i on tez ja tak kocha i tak się do nie przyzwyczaił- ma 15 miesięcy;
      i to mnie dopiero wkurzyło... ale cóż,jeśli jestes w porządku albo byłaś bo jak
      przeczytalam pani już nie pracuje, to nie przejmuj się i szukaj,polecam
      www.niania.pl; ja tam znalazłam
      pozdrawiam i powodzenia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka